G
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.03.19 Nr66
Czas czytania: ok. 20 min.'łr
VVi elki e go
\y
Xi etW"a p o ZNANSKIE G O.
Nakładem Drukarni Nadwornej r. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowtki.
noo. W Srodę dnia 19. Marca.
1845.
Do czytelników gazety.
z kończącym się lszym kwartałem przypominamy, iż prenumerata ćwierćroczna dla tutejszych czytelników wynosi . . .. 1 Tal. 1 81 sgr. ; dla zamiej scowych zaś. .2 T al. Zamiejscowi czytelnicy odbierać będą za tę cenę codziennie wychodząca, gazetę na wszystkich Król. Urzędach Pocztowych w całej Monarchii. Prenumerata egzemplarza na papierze kancellaryjnym wynosi 15 sgr. ćwierćrocznie więcej od powyższej ceny. Nie naszą będzie winą, jeżeli dla późniejszego zamówienia w ciągu bieżącego kwartału, poprzedzające numera nie będą mogły być przesłane. Poznań, dnia 19. Marca 1845.
Expedycya Gazet W. Dekera i Spółki.
Wiadomości kraj owe.
Z B e rlina, dnia 8. Marca.
(Gaz. kolońska.) Przed niedawnym czasem Najwyższe kollegium ceuzuralne zezwoliło Da ogłoszenie artykułu wstępnego Gazety S p eu e r a, który stosunki prasy, a mianowicie pety eye ouej się tyczące przynajmniej z b e r l i ń - ską wolnomyślnością rozbiera. Rzeczone ko« Iegium oświadcza, ze roztrząsanie podanych Sejmom petycyi nie zdaje się sprzeciwiać duchowi instrukcyi cenzui aluych. Deklaracya ta zbija obawę, jakoby kollegium eenzuralne niezależność swoje postradać i instmkcyoin różnych miuisteryów ulegać miało. Autor wspomnionego artykułu szuka ostatecznego i jedydynie prawdziwego celu wszelkich dążności politycznych w wolne'm udzielaniu myśli bez policyjnego dozoru, sądzi jednak, że dopóki Niemcy związkowe m są państwem, wolność
druku tylko za jednozgodnym wyrokiem wszystkich jego członków przyjętą być może. Pełycyom wszelkim przypisuje tylko m o r a l n e znaczenie, sądząc, że rząd żadnej, nieco ważniejszej, nie uwzględni. Mogłyby jednak Stany pod zastrzeżeniem mającej być na przyszłość przez Związek Niemiecki nadanej wolności druku, żądauia swoje na tein ograniczyć, żeby obręb działania Najwyższego kollegium cenzuralnego rozszerzono. Czyżby posiedzenia jego nic mogły się odbywać publicznie? Czyżby przynajmniej wyroki jego nie mogły być regularnie ogłaszane, jako obowiczujące cenzorów lokalnych? Czyżby nie należało sprawę druku całkiem od miuisteryum spraw wewnętrznych odłączyć? Czynności Sejmu nadreóskiego zajmują tu ciągle uwagę myślącej publiczności. Prusy Wschodnie, Szląsk i Ren-ku tym stronom zwraca się oko woluomyślnych patryotów! - w wysokim stopniu. Pan Willich - Lottum nowe miał odebrać iustrukcye, zmierzające wyraźnie do utrzymania s t a t u s q u o; nakazano mu, zęby rządu Lucernskiego bronił i w razie potrzeby za przywołaniem J ezui tów się oświadczył. Gazety tutejsze o sprawach kraju tego muszą się z wielką ostrożnością tłumaczyć.
Wiadomości zagraniczne.
Rossya.
Gazeta Powszechna Lipska zawiera następujące wrzkomo z Rossyi nadesłane, ale zapewne w Lipsku fabrykowane nowiny: Rossya zabiera się do ukończenia organizacyi polskokatolickiego kościoła w swojej myśli. Duchowieństwo polskie odtąd w nowo założonem katolickie'm seminaryum w Petersburgu nauki swoje odbywać ma; tylko tam kształceni duchowni mają w Polsce służbę św. sprawować. Jakiemi zasadami uczących się tam napawają, wynika z słów pamiętnych, które Cesarz do przełożonego zakładu tego wyrzekł. Powiedział, jak wiadomo, ze katolików łacińskich tylko pod tym warunkiem c i e r p i e ć będzie, jeżeli jego zwierzchnictwo uznają i związki z Rzymem zerwą. Oczewistą więc, czego się po takiej de> Łlaracyi po układach z Rzymem spodziewać można. Ale właśnie dla lego niedorzeczność krążącej pogłoski, że Rzymski katolicyzmus z Greckim się połączy, aby niemiecki protestantyzm z Wschodu i Zachodu zagarnąć i udusić, tćm bardziej uderza. Rzym Rossyi bardziej teraz nienawidzi aniżeli potestanfyzmu niemieckiego, bo ona mu głębsze zadaje rany. - Podziękowałby Niemcom i dałby im swoje błogosławieństwo, gdyby przeciw Rossyi wyruszyć i kościół katolicki w P o l s c e z więzów rossyjskich oswobodzić chcieli.
Gazeta Bremeńska donosi z Berlina: Z Polski smutne nadchodzą nowiny. Zdaje się, że Xiążę N amiestnik nie potrafi się w Petersburgu przy osobistem swem zdaniu utrzymać i że z nowym statutem dla kościoła do Polski powróci. Podług tego nowego statutu duchowieństwo katolickie ma się uczyć po rossyjsku i nawet częściowo kazania miewać w rossyjskim języku. - Między Cesarzem i Xieciem Leuchtenberskim przyszło do nieporozumień, które małżonka ostatuiego ile możności łagodzić i usuwać się stara. F r a n c y a.
Z Paryża, dnia 10. Marca.
Wniosek do prawa względem pensyonowania urzędników cywilnych o d r z u c i ł a dziś Izba deputowanych większością 201 głosów przeciw 188. Zdaje się zatem, że część konserwatystów , gdy do rozstrzygnienia przyszło, prawu temu głosu swego dać nie chciała, chociaż ministeIjum pojedyncze artykuły tegoż prawa z małe mi tylko modyfIkacyami już było przeprowadziło, a główniejsze poprawki oppozycyi były odrzucone. Ponieważ dzienniki miuisteryalne były pierwej przestrzegły i napomniały partyą konserwatywną, aby się w zupełności stawiła, przeto na karb przypadkowości reznłłatu tego wpisać nie można. Dzienniki oppozycyjne twierdziły wczoraj, że ministeryum, przewidując, iż prawo to nie przejdzie, dało było rozkaz swojej partyi, aby raczej do głosowania wcale nie przystępowała, chcąc przez to głosowanie niepodobnem uczynić. Tymczasem konserwatyści w takiej zupełności stanęli, iż niedoboru głosów spodziewać się nie było można. Przypuścić więc raczej należy, że wsamej partyi konserwatywnej prawo to nie dobre znalazło przyjęcie, i że ci, którzy się nie stawili, może umyślnie dali oppozycyi sposobność odrzucenia tegoż prawa. Zdawałoby się więc według wszelkiego prawdopodobieństwa, że nastąpić może jakieś przesilenie.
P. Ledru-RoIIin złożył w biórze Izby deputowanych następujący projekt: Art. 1. Każdy 30 lat mający Francuz, używający praw obywatelskich i politycznych i wpisany do rubryki podatków bezpośrednich, o b i e r a l n y m jest do Izby deputowanych, jeśli prócz tego odpowiada innym, prawem z dnia 19. Kwietnia 1831. oznaczonym warunkom. Art. 2. Art.
59. i 60. (Ty t. V.) prawa z dnia 19. Sierpnia 183 1. są zniesione. Art. 3 . Wczasie posiedzenia należy się każdemu członkowi Izby de* putowanych codzienna płaca jako wynagrodzenie. Art. 4. W dniach, w których Izba jest czynną, uprawnia tylko udział w pracy do udziału w płacy. Art. 5. Miara tego wynagrodzenia oznaczy się później stosownym regulaminem. «Dziennik Sporow umieścił text tego wniosku, ale bez żadnych uwag. Dodaje tylko, ze z początkiem przyszłego tygodnia biorą Izby projekt ten pod rozwagę wezmą. Na mocy prawa z r. 183 1. nikt deputowanym być nie może, kto w dniu obora nie ma lat 30. i nie płaci 500 franków podatków bezpośrednich, wyjąwszy przypadek, kiedy departament cały nie ma 50 osób podatek taki płacących. Wielka zatem jest różnica pomiędzy dotychczasowemi warunkami oborowemi a temi, które P. deputowanych wuiesie podobno o uprawnienie do wyboru tak nazwanych zdolności t. j. osób naukowo- wy kształcony eh. Powody, jakie miała Rada Stanu do decyZyi swojej przeciw Arcybiskupowi Lugdlińskiemu, ogłoszone sa dzisiaj w M o n i t o r z e . Wyrok ten, podpisany przez Króla, i wyrzekający nadużycie (il y a abus dans le mandement donne a Lyon le 21. Novembre 1844. par le Cardinal-Archeveque de Lyon) datowany jest z Tuileryów pod dniem wczorajszym. Pomimo to objawiło znów dwóch Prałatów przystąpienie swoje do owego listu pasterskiego, t. j. Biskupi z Metz i Strasburga. Z dnia 11. Marca.
Wczorajsze odrzucenie wniosku do prawa tyczącego pensyi, gazety oppozycyjne jako klęskę przez ministrów poniesioną z wielką głoszą pizesadą; Dziennik sporów i Globe uchwale tej znaczenia politycznego przypisywać nie chcą; tymczasem była jednak wczoraj wieczór rada gabinetowa na zamku i po oddaleniu się ministrów król hrabię Mole do siebie wezwać kazał; ten udał się po 10 godz. do Tuilleryów i jeszcze w północ z królem obradował. Pan Dujarier, sprawujący interesa gazety P r e s s e, dzisiaj rano poległ w pojedynku z panem Osmond Beauvalon, redaktorem G lob e . Powodem pojedynku tego miaia być tancerka, która przez excentrycznosci swoje w wielu- miastach niemieckich smutnej nabyła sławy. Pojedynkowano się na pistolety; Dujarier w oko ugodzony, na miejscu ducha oddał. Rozpoczynająca się dzisiaj dyskusya o wniosku względem konwersyi rent spowodowała Dziennik sporów do oświadczenia się raz jeszcze w długim artykule p r z e c i w temu środkowi.
Hiszpania.
z M a d r y t u, dn. 2. Marca. Wczoraj odbyła się pomiędzy ministrem finansów i komissyą mającą ułożyć projekt do prawa względem zwrotu dóbr duchownych zajmująca konfereneya, w której mniejszość tejże komissyi złożona z panów Gineo, Romero i Seijas od ministerstwa objaśnień zażądała, których ono naj otwarciej udzieliło. Pomimo tego le nie zmieniły zdania mniejszości. Castellano nawet twierdzi, iż reszta członków komissyi poszła za zdaniem mniejszości. Zdaje się więc, iż projekt rządu albo zupełnie zostanie wywrócony albo wielkiej ulegnie zmianie. Rezultat ten można przypisać słusznie za wielkim żądaniom karlistowskiej parfyi duchowieństwa i grożącej a nawet bezczeliiej pozycyi absohitycznej partyi w ogóle i jej dziennikarstwu. Możua się wreszcie spodziewać, iż dyskussya będzie gwałtowniejszą, jakby była w innym razie, i że obawa jako te'ż brak zaufania zwróci się na deputowanych. - Wiele mówiono o rezultacie obórów przedsięwziętych dla złożenia godności przez kilku deputowanych. Ministeryum nie wszędzie odniosło zwycicztwo. - Obory barona de Meer w Barcelonie np. i pana Kortiny jednego z naczelników Karlistów można uważać za ugody. Zurnal »El Tiempo« pisze, iż we Vittoryi wciąż trwa iudagacya ostatniego sprzysiężenia. Niedawno aresztowano podporucznika z pułku leońskiego i żołnierza, który był przy rokoszu karlistowskim we Wigo roku 1844. sierżantem i dla tego na prostego został zdegradowanym. Również komissarza wojennego p. Deogracia Picatoste uwięziono. Z dnia 3. Marca.
N a dzisiejsze'm posiedzeniu minister oznajmił, iż projekt prawa oborczego wkrótce zostanie przedłożonym. Zresztą posiedzenie było mniej ważne. Z V alenc yi, dnia 27. Lutego.
Indagacya zajść tutejszych odbyła się tajnie; dwaj ugodą bergarską objęci oficerowie są bardzo przy te'in skompromitowani dla rozdzielania pieniędzy pomiędzy artylerzyslów w celu oburzenia ich przeciw żołnierzom pułku Lpridy, który ściąguął na się podejrzenie tych, co sobie życzyli wybuchnięcia rokoszu absolutystów w Valencyi. Doniesienia z Katalonii wzmiankują, iż rząd nareszcie chwycił się energicznych środków przeciwko Tristancmu, naczelnikowi Karlistów, który się na nowo koło Kaniowy pokazuje. Austrya.
Z W i e d n i a, dnia 3. Marca.
Augustyanin X. Klazel, o którym dawniej donieśliśmy, że z profesury filozofii w Briinn złożony i do Pragi zesłanym został, podług poświadczenia tych, co go znają, nie popiera dążności panslawizuiu, lecz uległ losowi swemu dla tego ponieważ przestawał z osobami »niepoprawnego sposobu myśl e nia « (t. j. z wolnoinyślnyini mężami) i marzeniom niebezpiecznym, (t. j. filozofii heglowskiej) się oddawał. W Pradze Klazela też cierpieć nie chciano, i wkrótce po swoje'm lam przybyciu na wniosek swoich przełożonych do Briinn z powrotem udać się miał. Wszakże wolał w male'm miasteczku Cześkiem pozostać, gdzie obecnie odcięty od wszelkiego z ludźmi światłemi obcowania w wiel ciaż od Czechów i Morawian przydomkiem czeskiego Horacyu sza zaszczycony, niemniej filozoficzne mi pismami swemi język i literaturę czeską znacznie wzbogacił, nie znajduje on jednak, o czćni smutne położenie jego świadczy, ani najmniejszego wsparcia od bogatych Czechomanów. Gdyby fi Ichmościowie sympalye swoje dla wzrostu języka swego i dźwignienia narodowości czeskiej godnym i rzetelnym sposobem, a nie przez same rodomontady przeciw Niemcom objawiać chcieli, byłoby ich obowiązkiem nie zezwalać na to, żeby mąż będący chlubą ich narodu, w tak opłakania godnym stanie bytował. Zresztą właśnie to ubóstwo, w którcm X. Klazel zostaje, odpiera najlepiej wszelkie mu czynione zarzuty panslawizmu. (Korrespondencya powyższa wypłynęła z pióra Niemca; przypuściwszy ze jest prawdziwą, Czechomanie ostrej podpadaliby naganie.) Wiochy.
Z Rzymu, dnia 4. Marca.
Słychać, ze Kardynał Massimo urząd swój legata Rawenny składa. Kilka w Rawennie przedsięwziętych aresztowań stało się wyłącznym przedmiotem rozmów, ponieważ też członków najznakomitszych rodzin szlacheckich uwięziono. Z nad granicy włoskiej, dn. 24. Lutego.
Pod/ug listów Z Rzymu zakon 00. Jezuitów na życzenie stolicy apostolskiej zdecydował się, nie pójść za powołaniem z Lucerny tymczasowo. Jest wszelako w Rzymie nadzieja, iż stosunki w tym kantonie tak się załatwią po uśmierzeniu obecnych zamieszek, iż nie będzie żadnych trudności w powołaniu tegoż zakonu. Dla tego też zrzeczenie ze strony tegoż nastąpiło pod niejakiemi warunkami. W Romami aresztowanie osób nie ustaje, pomimo tego partya destrukcyjna nie szczędzi najgorliwszych zabiegów, i nie można wątpić, iż w tej wiośnie lub latem ma przyjść do powstania. Rządy nie mniej to wiedzą, w skutek czego starają się wszelkiemi środkami poznać plany malkontentów,Rewolucyjna broszura dla tego krążąca jak wiele innych podobnego rodzaju pism ostrzega pa« triotów przed przyjaciółmi fałszywymi, którzy za nikczemny żołd zdradzają sprawę, któraby miała im być naj świętszą. Ustawiona Kommissya śledcza w Rolouii ma być podług doniesień znacznie pomnożoną, ponieważ jej działanie w obecnej chwili w wielu miejscach okazuje się potrzebuem.
G r e c y a. ' Z Aten, dnia 26. Lutego.
General Delijaunis N. N. Państwo w obecności Prezesa Rady, dam dworskich i adjutan* tów za swoje ubliżające i nieprzyzwoite postępowanie na ostatnim balu dworskim o przebaczenie prosił. Padł przy te'm na kolana - który to sposób okazania swej skruchy ze strony dość starego człowieka, Generała i Prezesa Izby królestwu większą może sprawił przykrość aniżeli wypadek sam, który się stał powodem tej uroczystej satysfakcyi. EsiPt Z Kairu, dnia 17. Lutego.
Przed nie dawnym czasem młody Włoch, który w służbie egipskiej kompanii handlu przechodowego z Suez tu się udawał, w drodze złnpiony, z jednym tylko koniem tu przybył. Chociaż rzeczy mu odebrane odzyskano, dyrektor kompanii jednak przesadzone zapewne podał zażalenia, w skutek których pierwszego lepszego Beduine złej konduity z pokolenia Maasi schwytano, do pustyni zawleczono i na drzewie powieszono, gdzie wisieć będzie, dopóki nie odgnije. Taki wymiar sprawiedliwości nie wyda jednakże pożądanych skutków i wzburzenie między Beduiuami wzmaga się. - Mehmcd Ali zupełnie teraz zdziecinniał; jedyne upodobanie znajduje obecnie w przedstawieniach aktorów europejskich, dła których do Fayum, gdzie teraz sam przebywa nową gardero bę zawieść kazał. lndye Wschodnie i Chiny. Z L o n d y n u, dnia 6. Marca.
Nadzwyczajną drogą odbieramy rapporta nadeszłe pocztą z Bombaju 1. Lutego. Operacye wojenne w Kolapore i Sawunt Warich jeszcze nieukończone, owszem korpus armii angielskiej składający się z 12,000 żołnierzy w ustawicznych zostaje obrotach, i ostatnie potyczki na nowo przyniosły Anglikom znaczne szkody - wielu oficerów poległo lub ciężko ranieni. - Doniesienia sięgają aż do 27. Stycznia, a więc miesiąc, dłużej jak nadeszło ostatnią pocztą. W końcu Grudnia stały wojska pod dowództwem generała Delamotta jako naczelnika i pułkownika Wallace u stóp gór, klóre płaszczyznę Kolapore rozłączają od dolin nadbrzeżnych. -- Tutaj przyszło w lesistej okolicy pomiędzy korpusem rekognoskującym Sipahów i Mahratami do zaciętej potyczki, która się skończyła odwrotem korpusu Sipahów i stratą 34 poczęści rannych poczęści poległych, pomiędzy którymi jeden oficer poległ, jeden ranny. Kilka szczęśliwych potyczek w dniach następnych otworzyło półkownikowi Wallace drogę do Sihonpore i Kulmist, które u stóp stromej skały z 4000 powstańcami mieli mie wej udało się przecież nietylko oddział wojska, ale także działa i municyą na liniach po skale spuścić, poczem nieprzyjaciel budynki obu miast zapalił, uciekł i w wąwozie Kirwattch osiadł, z którego dopiero, po odbiciu na dniu 18. Stycznia oddziału złożonego z 200 Europejczyków i 100 Sipabów, 19. Stycznia przez liczniejszy orszak mógł być wyparły. Anglicy potem wyruszyli dnia 21. Stycznia p-zeciw twierdzy Munohnr, obsadzonej mocno powstańcami i chcieli ją 25. zdobyć, co im się nieudało powtórnie i gdzie czterech oficerów rany odebrali. Powstańcy przecież przekonali się o te'm, iż twierdza dłużej trzymać się nie może i opuścili ją, po cze'in 27. przez Anglików obsadzoną została. Twierdza ta jest wprawdzie jedne'm z ostatnich miejsc warownych, ale właściwa potęga powstańców polega na gęstych lasach, do których po utracie twierdz się uciekają, a z których nie łatwo będzie ich można wypędzić. Zapewne na wiosnę tern się wojna rozpocznie, iż zapalą te lasy. Teraz są tam drogi tak niepewne, że tylko przy znacznej straży je można przebywać, a co powiększa złe jest, iż 20. 1500 partyzantów powstania przyszło blisko do miasta stołecznego Kolapore i zmusiło do wysłania oddziału ku ich odparciu. W północnej części Konkanu już od roku łupieżca Ragnszi Baugria niepokoi okolicę, rząd nie może mu dać rady. Na 500 Q każe sobie bogatszym włościanom płacić kontrybucyą. Pomimo licznych przeciwko niemu i jego hor dzie wysłanym oddziałom wojsk, zuchwalstwo jego do tego stopnia doszło, iż wielka liczba wsi, których mieszkańcy dla uniknienia dalszych łupieztw udali się do lasów, stoi zupełnIe opuszczona. Donoszą z Sind, iż Sir Carles Napier z 5000 ludźmi przedsięwziął wyprawę przeciwko naczelnikowi Beluczów Chanowi J)uwehiu, który od dawna sile angielskiej stawia opór i z kraju Chana Che latu często do Sindu robi wycieczki i łupi okolice. Wyprawa zwrócona do tak nazwanych gór Bugtiii, gdzie generał myśli rozbójników wyśledzić w ich kryjówkach. Nim przecież granicę Sindu przeszedł, ogłosił Napier formalny manifest, w którym wyłuszczyl cel wycieczki w kraj Chana Chelatu uniewinionej niejako przez zeznanie dobrowolne tegoż, iż nie jest w stanie położyć tamy rozbojom napastnika. Najnowsze doniesienia z Sindu, które z Kuratschi ciągną się do 25. Stycz. nie wspominają uic o wypadku oprócz kilku szczęśliwych utarczek wykonanych przez rozsypane oddziały wojska. N apier miał dojść do Deyrah. Zdrowie wojska jest w dobrym stanie. Tylko 78. półk strasznie ucierpiał i dla tego wraca do Bombay; od 25. Sierpnia stracił 402 żołnierzy, 30 żon i 120 dzieci żołnierskich. O powstaniu w Pendschabie i Nepalu nic krom wieści z Kalkutty ważnego nie donoszą. Z Afghanistan!! piszą, iż Dost Mahomed udał się do Dzellalabad, i iż oczekiwać można starcia się Afghauów z Sihkami, które nie tak Dost Machomed jak jego syn Akhbar Chan rozpocząć pragnie. - Nowiny z Chiu sięgające do 18. Grudnia nie są ważne.
Rozmaite wiadomości.
(Nadeslano. ) Replika na odpowiedź, danq kościelnemu % Jarocina na artykuł gazety Nr. 46. Z d. 24. Lutego umieszczonq w Nr. 53. s d. 4. Marca.
Plebanie! wiedz, że nie już z kościelnym, ale jego przyjacielem, w obronie niewinności stawającym, masz do czynienia! Aby Cię wyprowadzić z obłąkania, byś twoich usprawiedliwień nie szukał w Chinach, Kochinchiuie i Japonii, ale tam masz prawdziwy przykład czerpać, jak dla dopełnienia powołania, nie godzi się lękać ostrych knypów, (które o 10. godzinie w nocy bez pomocy światła, (rudno było z pewnością za takie uznać). Nie umiem osądzić, jaki będzie dla ciebie sąd publiczny, do którego się odwołujesz audiatur et altera pars. J ak widzę że ci do dziś owe kiełbasy czy ich sosik pachuią, bo o nich trudno ci zapomnieć, a jak ua przekorę, drugi raz wspomu nasz, ci, wielkanoc zapasem, gdy ta nadejdzie zadowolnisz się, a teraz cyt, bo post, ani słowa więcej, bo cię podam do gazet; Piękne dajesz nauki pokory, ale podobno te mało skutkują- jakże ma Jarociński kościelny z nich korzystać o kilkanaście mil od ciebie odległy, nie patrząc na twój układ? Kiedy twoi właśni parafianie mając tak dzielny przykład, jak piją tak piią! bo ich dobrodziej nie myśli pozbawić pocieszycielki strapionych, ale tęż pozostawić na zawsze, bo wie, że dobry trunek na frasunek, zapomniał o słowach Aposloła Pawła ś.: Trzeźwymi bądźcie i czuwajcie. Ów pleban mógłże się obawiać napadu, kiedy o 10. w nocy wracał z kolacyi z dworu, co dowodzi że harmonio wał z dworem, r stąd wniosek sprawiedliwy, że i z ludźmi, może że nie widział knypów, ale tylko drzew gałęzi, i te uznał za narzędzia zabójcze: ale Jegomość dobrodziej w nocy, chyba czasem z Bolesławca!!! gdzie mu ułatwia przejście ów Wielmożny Pan, czegóż się ma obawiać, nastawać na nałogi do których niweczenia w swej trzodzie, ma sobie pasterstwo powierzone? wszakże my nie od esum ale Jesum święciliśmy się? do domu żaden z parafian przyjść nie odważy się, bo chociaż nie masz tam wyżła, któryby do miski warował, ale jest dzielny batog, który nie jednemu parafianinowi dobrze skórę wygarbował - wyrzucasz jakąś hardość w truciznę się zamieniającą albo, że nie potrzebujesz cudzych dla siebie lekcyj, a ja ci bez ogródki powiem, że lekcya jest bardzo potrzebną! ale nie od kościelnego, tylko od jednego z będących w Chinach, w Kochinchinie albo Japonii missyouarza, czytaj tylko listy missyjne, a nauczysz się, jak oni dla rozkrzewieuia nauki Chrystusowej, wiele niewygód, głodu, prześladowania a nawet i śmierć okrutną ponoszą! a ty cożeś w życiu dobrego dla twej parafii przedsięwziął? obawiasz się zaprowadzić w twojej parafii towarzystwo wstrzemięźliwości, lud naprowadzić na drogę cnoty, odwieść od występków jakich się lękasz, n. p. zabójstwa, wszakże przykazanie 5. o tern wyraźnie mówi, jakież tam mogą być nauki, gdzie własny pasterz złe skutki przewiduje? powiadasz że żadnemu pijanicr nie dasz rozgrzeszenia, bo wiesz że zaproszeni do pomocy sąsiedzi w te'm cię łatwo zastąpią: twierdzisz że żadnego uie będziesz grzebał na miejscu święte 'm, co do dziś nie nastąpiło, ani też kiedy nastąpić może, chociaż zawsze takowych grzebiesz, bo raz musiałbyś wszystkim parafianom sepultury odmówić, bo wszyscy piją gorzałkę jak słonie wodę; a potem dobry groszyk co sprzęcie skąd skapnie. Umiesz korzystać z rad niektórych przyjaciół, jak owego, co przeliczając w kraj wprowadzone wieprze i od tych cło pobierając, który pi owadzi kontrolę jakie przypadki albo nieszczęścia nad opatowskim plebanem wiszą, to nowy sposób usprawiedliwienia w niedopełnieniu powinności, a zyskaniu nazwy gorliwego: Przypominam sobie, żeś w pierwszym artykule nauczał kościelnego i dał jak prawidło do przykrawania butów, kiedybybrat twój zgrzeszył, idzi popraw go: mam cię za słówko i wiedz, że nie do razu popuszczę. Odwołujesz się na sąd publiczny; oto motiva do wyroku:
1. Kto się odwołuje na zaufanie władz i w tę nadzieję uważa swoje postępowanie za zupełnie odpowiadające? 2. Kto się uważa być troskliwym o dobro
swych owieczek a ich szczęście losowi 20stawia? 3. Kto widzi zakorzenione od dawna nałogi a o ty eh odwrócenie, verbo et operc nie stara się? 4. Kto jest uparty, chociaż proszony od własnych parafian o zaprowadzenie towarzystwa wstrzemięźliwości a do tego przychylić się nie chce!!? możeszże ośmielać się do publicznego wyznania wiary! albo przyznawać sobie umiejętność* korzystania z cudzej przygody! użycie publiczne z ambony groźnych środków, zkąd tylko czysta moralność, nauka religii, zachęcanie do cnoty, obrzydzania występków ogłaszane być powinny: możeszże ściągnąć pomyślny sąd w publiczności? uważam niepodobieństwem, bo wyraźne oświadczenie nie zaprowadzenia towarzystwa wyrzeczenia wódki, araku i likierów w parafii, gdzie jak sam usprawiedliwiając się pleban twierdzi, ten nałóg jest od dawna zakorzeniony, zamachów nawet zabójczych bywał powodem, uwzględnionym być nie może, chyba tern jedne'in twierdzeniem, że to, co w dwuch prawie trzecich Europy i Ameryce za zbawienny pomysł od wszystkich ludów, wszystkich narodów i stanów jest za prawdziwe dobro uznane, w jednym tylko opatowskim plebanie znalazło swego przeciwnika, bez dowodów kreślącego i rzecz całą na obawie nieprzyjemności sadowiącego, co się nie zgadza z zdrową logiką, bo pijaństwo jest matką występków, jak trzeźwość prawdziwego pokoju Przyznaj, kochany przyjacielu, że tu właśnie stawam w twojem miejscu, dopełniam twemi określanemi artykułami tej powinności, jakąś miał w chęci, aleś nie wykonał, tego samego używam dla ciebie, jako brat z charakteru i stanowiska wywołany, napominam cię, porzuć zarozumiałość, pójdź za światłem ludów, przejm się miłością powierzonej twej pieczy trzody, uznaj ich dobro za własne, pomnij że będziesz zdawał liczbę z szafarstwa, a powtórz Z nami: Vox populi, vox Dei, a ujdziesz pośmiewisk i przestaniesz skreślać artykuły w których malujesz nowe iuiaginacyi pomysły, chwalisz i wywyższasz siebie, kosztem oczernionej i za najgorszą ogłoszonej parafii, w Ktorej zbywa tylko na środkach do osiągnienia celu, a to spoczywa na nieprzełamanym uporze: ten lud jest najlepszy, ale cóż może za to, że ich pasterz jak skreśla niekonsekwentne artykuły nie mające żadnego związku z rzeczą, tak niecha w zaprowadzenia towarzystwa wstrzemięźliwości dojrzeć owego promienia, który jest gdzieindziej blogiem zjawiskiem, a w Opatowie, że swojego nie ma początku, prawdziwym igrzyskiem. A . . . . .
(ZGaz. Lwowska.) - Dominik Magnuszewski, który w naszym świecie literackim tak znakomite zajmował juz miejsce, a tylq pięknemi tworami bądź prozą bądź wierszem, rozrzuconymi po krajowych i zagranicznych pismach, świetniejsze jeszcze na przyszłość rokował nadzieje, zgasł duia 27. Lutego w sile wieku, gdyż ledwie trzydzieści kilka lat przeżył. Strata tego męża bolesną jest dla ogółu, a nieodżałowaną dla przyjaciół, którzy lepiej od drugich poznać mogli bogactwo jego talentu, sypiącego w koło siebie iskry czystego światła i prawego zapału. Jakoż sprawiedliwie powiedzieć o nim można, że ten święty ogień, który tlił w nim, przepalił gliniane naczynie; dusza przetrawiła ciało. D z . . .
Akademija francuzka wyznaczyła na rok 1845. następujące nagrody za najlepsze utwory w wydziale poezyi: Za poemat na cześć wynalezienia machin parowych: 2000 franków; termin do 1. Marca 1846. - Za najlepszą trajedyję łub komedyję, wierszem i w 5 aktach: 10,000 franków. - Za jeden łub za kilka przekładów dzieł starożytnych albo też którejkolwiek literatury zagranicznej: 5 O O O franków.
OBWIESZCZENIE.
Na mocy ogłoszonej dziennikiem na r. 1825.
Nr. 25. iustrukcyi względem naboru wojska z d. 13. Kwietnia 1825. wszyscy młodzi ludzie w czasie od dnia 1. Stycznia 1823. aź do ostatuiego Grudnia 1825. urodzeni, również i ci, którzy wprawdzie czas ten wieku swego już przeżyli, lecz przed Kommissyą naboru wojska się nie regularnie stawili, i niczem względem wojskowości swojej się okazać nie są w stanie, w tutejszem miejscu zaś są zamieszkali albo u mieszkańców tutejszych w służbie czeladnej lub jako pomocnicy, ucznie lub też w jakim innym stosunku zostają, niniejszem się wzywają, aby się celem zapisania ich w wojskowe listy naborowe natychmiast u właściwego Kommissarza cyrkułowego za złożeniem metryki lub też innych dowodów wojskowych osobiście zgłosili. Za nieprzytomnych na teraz młodych łudzi w tutejszem miejscu urodzonych lub zamieszkanie swoje tu mających, rodzice lub opiekuni przybyć powinni. Wszyscy ci, którzy wezwaniu nInIejSZemu natychmiast zadosyć nie uczynią lub względem których zameldowanie przez krewnych i t. d. nie nastąpi i tego zaniedbania dostatecznie usprawiedliwić nie będą wstanie, utracą powody reklamacyi, jakieby mieć mogli i uznani za zda
tnych do służby wojskowej przed innymi zaciężnymi do niej użyci, nie zdatni zaś aresztem ukarani będą. Przy tern zwraca się uwagę na rozrządzenie względem reklamacyj, które stosownie do przepisów ogłoszonych przez dziennik na rok 1832. w Nrze. 28 str. 219. i na rok 1844. w Nrze. 20. str. 167. za złożeniem potrzebnych dowodów przed rozpoczęciem lub też w ciągu czynności Kommissyi naboru wojska, która w Bieżącym roku się z dn. 21. Czer. r. b. kończy, do uchwały tejże Kommissyi podane być muszą, gdyż na późniejsze wnioski żaden wzgłąd miany niebędzie. Poznań, dnia 11. Marca 1845. Prezes Policvi Min uto li.
OBWIESZCZENIE Na wniosek krewnych i resp. kuratorów swych następnie wymienione osoby, jako to : 1) Jan Samuel Galii garbarz, który w r. 1831.
lub 1832. zamieszkanie swe Filadelfia powiatu Krotoszyńskiego opuścił, i od czasu tego zaginął; 2) Józef Sackhold blacharz, który się w roku 1831. z zamieszkania swego Poznania oddalił i od czasu tego zaginął; 3) Maryanna z Krumpholzów zamęźua Bereszyńska i Konstancya Franciszka z Krumpholzów zamężna Twardowska, które się przed laty przeszło 40. z Kościana do Warszawy udały i ztamtąd w r. 1830. do Moskwy udać się miały, od czasu tego zaś zaginęły; 4) Tomasz, Antoni i Jan bracia Pogonowscy, z któryci pierwszy przed łaty przeszło 30., 2g przed Jaty przeszło 10., ostatni zaś przed łaty około 20. miasto Gostyń opuścili, i od czasu tego zniknęli ; 5) Franciszka Rogalska niezamężna, która w roku 1813. z wojskiem Moskiewskiem z Krotoszyna do Francyi się udać miała i od czasu tego nic o sobie słyszeć nie dała; 6) Ferdynand Jan Biedermaun kapeluszniczek, który w r. 1832. zamieszkanie swe Krotoszyn opuścił i na wędrówkę poszedł, później w roku następującym w Węgrach bawić się miał, od czasu tego zaś zniknął; 7) Nikodem Górski, który w roku 1831. zamieszkanie swe Sokolniki pow. Wrzesińskiego opuścił i od czasu tego zaginął; 8) Wojciech Radłowski alias Radliński, Rydliński, Redlin, kucharz, który się przed laty 16. z Kołaczkowa pow. Wrzesińskiego oddalił i podobnie do Poznania celem poszukania nowej służby poszedł a od czasu tego zaś zniknął; 9) Jan Władysław Sierocki, który w roku 1829. jako ślósarczyk z miasta Krotoszyna do cudzego kraju poszedł, następnie jeszcze raz w roku 1830. z Węgier wiadomość o sobie dał, później zaś od czasu owego nic o sobie nie dał słyszeć; 10) Jan Fryderyk Irmler piekarczyk, który w roku 1826. z Kargowy na wędrówkę poszedł, w roku następującym jeszcze raz z Steudala w Starej Marchii wiadomość o sobie dał, od czasu tego zaś zaginął; 11) Stanisław Woytkowiak z Jeźycy, który poszedł, i od czasu tego zaginął; 12) Salomeą Rostalska niezamężna z Sulmierzycy, która się w r. 1814. ztamtąd z moskalami oddaliła i od czasu tego zniknęła ; 13) Efraim Bogumił Tauer burmistrz z Miłosławia, który się ztamtąd w r. 1801. oddalił i od czasu tego zaginął; 14) Marcin Piękniewski majster professyi sze.wieckiej, który w roku 1831. zamieszkanie swe Krotoszyn opuścił i podobnie się do Polski udał, od czasu tego zaginął; 15) Immanuel Traugott SteinkrawczykzWolsztyna, który w roku 1818. na wędrówkę poszedł, następnie jeszcze raz z Paryża wiadomość o sobie dat, później zaś od lat 22. nic o sobie nie dał słyszeć; 16) Prudencyusz Brzozowski z Poznania, który w roku 1813. z Chełmna do 4go pułku piechoty polskiego wstąpić miał i od czasu tego zaś zaginął; 17) Jan Jakób Wojciechowski krawczyk z Leszna, który od lat przeszło 22 do kraju cudzego poszedł i od czasu tego zaginął; 18) Jan Traugott Hekke, który w roku 1828.
jako sukienniczek zamieszkanie swe Kopanice opuścił, od czasu tego zaginął; 19) Walenty Hendrykowski z Ostrzeszowa, który w roku 1807. niniejsze zamieszkanie swe opuścił, następnie do wojska polskiego wziętym być miał, od czasu tego zaś zaginął; 20) Marcin Koczyński młynarczyk, który od lat przeszło 19. zamieszkanie swe Szrem opuścił, i od czasu tego zaginął; jako też sukcessorowie nieznajomi, klórzyby przez nieprzytomnych powyższych pozostawieni być niog'i, wzywają się, aby się najpóźniej w terminie dnia 20. Listopada 1845. zraua o godziuie 10. przed Ur. Bittner Referendaryuszem Sądu Nadziemiańskiego w miejscu publicznych posiedzeń sądowych wyznaczonym osobiście lub piśmienuie zgłosili, o życiu i pobycie swym wiadomość dali a następnie dalszego oczekiwali rozrządzenia, w razie bowiem przeciwnym zapozwani zniknioni za zmarłych uznani i sukcessorowie nieznajomi tychże z pretensyami spadkowe mi swemi wyłączeni zostaną. Poznań, dnia 18. Stycznia 1845.
Król. Sąd Nadziemiański; I. Wydziału.
OBWIESZCZENIE.
Zarząd Depozytu Sądu podpisanego poruczony został urzędnikom następującym: 1) Winu Nagło Radzcy Sądu Ziemsko-miejskiego, jako pierwszemu Kuratorowi, 2) Wmu HenkeI, Assessorowi Sądu Kameralnego, jako drugiemu Kuratorowi, 3) Ur. Myudych Kalkulatorowi, jako Rendantowi. Tylko tym trze'm urzędnikom razem i za wspólnym ich kwitem mogą być pieniądze i rzeczy wartość pieniężną mające z bezpieczeństwem do Depozytu złożone. Gdyby dla choroby lub innych prawnych przeszkód zastąpienie, którego z tychże urzędników wypaść miało, uaówczas to za każdą rażą
przez obwieszczenie na tablicy czarnej do wiadomości podane zostanie. Dni depozytowe u podpisanego Sądu w środę każdego tygodnia zrana o godzinie 9tej odbywać się będą. Ponieważ przyjmowanie asserwatów do Depozytu przez wyższą władzę zakazane zostało, przeto wzywamy tych, którzy pieniądze, papiery wartość pieniężną mające, dokumenta, precyoza lub inne rzeczy, do depozytu złożyć mają, ażeby takowe podług przepisów ordynacyi depozj'towej, wcześnie do przyjęcia do depozytu ofiarowali, aby depozytowi potrzebne w tej mierze upoważnienie do przyjęcia ich udzielone być mogło, a wtenczas dopiero, gdy podający o tein zawiadomieni zostaną, złożenie w dniu depozytalnym nastąpić powinno. Gdyby zaś ktokolwiek mimo tego postanowienia przedmioty jakie do asserwacyi złożyć chciał, spodziewać się może, źe z wnioskiem swoim oddalony zostanie. Kościan, dnia 12. Marca 1845. r.
Król. Sąd Ziemsko-miejski.
Na przedmieściu Zawady pod Nr. 82. jest dom z ogrodem od 1. Kwietnia t. r. do wyna - jęcia. Bliższa wiado11,1ość w domu szkolnym na ulicy Wszystkich Swiętych. Najnowsze P a r y s k i e k a p e l u s z e ID ę s k i e otrzymał i poleca Handel towarów galanteryjnych Alexandra i Swaraeenskiego.
Odwołując się niniejszem do doniesienia mego w gazecie poznańskiej z dnia 17. Stycznia r. b. nadmieniam, że produkta mojej fabryki octu są już wystałe i od dnia 1. m. b. w najlepszych gatunkach na sprzedaż wystawione. Ze niczego szczędzić nie będę, aby wszelkim rozsądnym wymaganiom zadosyć uczynić, okaże skutek i to wprawdzie tern pewniej, im bardziej mi się do tego sposobność poda przez częste zamówienia, o które niniejszem najuniżeuiej upraszam. Ludwik Hors tig; ulica Wrocławska Nr. 30., w dawniejszym hotelu Warszawskim. Świeże Mess. cytryny cotylko odebrał i poleca w miernej cenie J. Appel, Wilhelmowska ulica Nr. 9. po stronie poczty.
CeMY targowe w mieście p O Z 51 A 51 I U.
Duia 17, Marca.
1845. r.
od do Tal. sgi. fen. T al. Igi. fen
Pszenicy szefel Zyta d1.
Jęczmienia dt. .
Owsa . dt.
Tatarki dt Grochu . dt.
Ziemiaków dt. .
Siana cetnar .
Słomy kopa, , Masła garniec.
29 6 1 1 - 23 - - 26 18 - 19 1 3 - 1 4 1 5 1 6 -8--9 - 22 - - 24 5 25,- 6 1 15 1 2--2
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.03.19 Nr66 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.