JEL N/A J b .A..RK

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.05.24 Nr118

Czas czytania: ok. 2 min.

Wielkiego

· irVIH

.lKięstwa

SKIEGO.

Nakładem Drukarni Nadwornej W. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowrki.

JWUS*w Sobotę d»ia 24. Mąjav

Wiadolllości krajowe.

Z Peznania. - Stosownie do korrespondencyi prywatnej, d. 20. Maja wielki ruch był w Warszawie, ponieważ dnia tego a godz. 3. % południa Imperator z Petersburga przybyć" miał, W mieście i wsiach okolicznych stoi obecnie przeszło 40* ,000 wojska. D Berlina. - Opowiadają nam o dwóch poddanych pruskich, którzy niezupełnie przekonani o przemycania po 11 letuiem więzieniu o chlebie i wodzie i indagowaniu skazani zostali od rossyjskich władz nadgranicznych na 500 pałek, a wytrzymawszy te, na wygnanie do Syberyi. - Wszystko to jest,- niestety, prawdą! Radzca ziemiański donoszący o tern, przestrzega, aby inni byli ostrożni; owi nieszczęśliwi zostawiają żony i dzieci bez spo» sobu do życia. - Obur za nas zaiste to, ale... na samem tern oburzeniu musimy przestać. - W tym czasie panuje u nas apatya, z której nas ani oczekiwanie kousłytucyi, ani mowy i uchwały sejmów prowincyonalnych» ani nawet poruszenia religijne WY1Wać" nicpoIrafiły. Mamy tyle mów sejmowych, że ich nie czytamy. - Sejm w Marchii zajmował się istotnie kilku kwesty ami, których się po nim nie spodziewano. Ale że odrzucił najumiarkowańsze i najskromniejsze życzenie, to jest po« mnożenie deputowanych z miast, ubolewać nad tern należy dla niego samego. Koncessya ta,rostropnością samą nakazywana, aby zatrzpć bijącą w oczy niesprawiedliwość, byłaby wznieciła dlań na długi czas pewne poważanie. Cóż: teraz najżarliwsi obrońcy tak nazwanego historycznego żywiołu stanów prowincyaluych przytoczyć mogą, gdy marchicka" szlachta trzymając się za ręce przemawia do miast: wy macie tylko połowę prawa, a więc nie macie żadnego* względzie nas. Tym sposobem wniosek w interesie miast przeciw szlachcie nie może nigdy przejść, ale każda uchwała szlachty przeciw miastom przejdzie, albowiem szlachta ma części głosów. Tak źle nie było nawet za czasów Quicow. Miasta były uzbrojone jak szlacht ta,- a gdzie były z sobą w zgodzie, tam zwyciężały. A czeffiŻe jest dziś sam Berlin względem całe') siły feudalnej 6wczesnej szlachty marcbijskiej? Nikomu wprawdzie nie przejdzie dziś przez myśl obawa ograniczenia praw miejskich przez szlachtę, jak i szlachta nie myśli o uderzeniu na miasta, ale ponieważ nas wciąż odsełają do historycznych zasad naszych stanów prowincyaluych, nie można się dziwić, że i publiczność miejska zapatruje się na nie, i znajduje je inakszemi, jak jej* wystawiają, - W jednej protestacyi głosują sejmy dawnych pro» wincyi jednomyślnie przeciw wprowadzeniu no A wego postępowania sądowego w sprawach rozwodowych, które, acz w formie postępowania! processowego, jest rzeczywiście no wem prawem, bo niefylko utrudnia bardzo rozwody,

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.05.24 Nr118 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry