j&. 195. w Piątek

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.08.22 Nr195

Czas czytania: ok. 22 min.

>v

Nakładem Drukarni Nadwornei U'. Jiechera i Spółki.

WUDOIOŚCIRRAJOWŁp o z n a ń 15. Sierpnia. - Sprawa wstrzemięźliwości nowych zyskują zwolenników w Księstwie Poznańskiem. Arcybiskup Przyłuski wydał pod dniem 16. Czerwca okólnik do całego duchowieństwa, zachęcający do wspólnego działania i popierania tak ważnej sprawy, jaką jest sprawa trzeźwości i wstrzemięźliwości. W tymże samym okólniku zakazuje jednakże księżom przymuszać do tego włościan, uważa bowiem, że przymus więcej szkodzić może jak pomódz dobrej sprawie. Związek [centralny w Księstwie Poznańskiem przeciwko piciu wódki przesłał jednocześnie adres z dn. 10. Lipca datowany do Króla. I n s t e r b u r g l 3. Sierpnia. - W Polsce musi być nadzwyczajna nędza.

Całe tłumy ludu ubogiego przechodzą do naszej prowincji i rzucają się na pola nasze obsiane grochem lub zasadzone kartoflami. Groch jedzą surowy, jęty zaś od kartofli obrzynają i gotują ze śledziówką zaraz na polu i to spożywają. Donieśliśmy już wcześniej, źe wysiano wojsko dla obrony granicy. Powiadają, źe w Polsce, jak tylko oko zasięgnie, leżą pola pusto i z tego powodu zimową porą głód będzie powszechny. - - 14. Sierpnia. Aby uchronić i zabezpieczyć mieszkańców nadgranicznych od kradzieży i rabunków, na jakie wystawieni byli z strony pogrążonego w największej nędzy ludu polskiego, posłano oddział tutejszych dragonów nad granicę polską. N ędza z powodu przeszlorocznego nieurodzaju daleko bardziej jeszcze daje się w znaki w Polsce jak u nas, ponieważ władze tameczne mało bardzo albo wcale się nie przyczyniają do jej usunięcia. Po grochach i ziemiakach nad granicą posadzonych wielkiej narobiono szkody, często nawet broniący swej własności na gwałtowny napotykał odpór. Podobne wyprawy z zbrojną nawet przedsiębrano ręką. Trudno przewidzieć, jaki obrót i koniec rzeczy te wezmą, bowiem i tegoroczne żniwo nie wiele obiecuje nadziei. I w naszych okolicach ciągle jeszcze skarżą się na wielki niedostatek; żyto do siewu opłaca sig po 24 złtpolsk. a ziemiaki po 8 złtp. szef cI. W dzienniku intelligencyjnym dla Litwy pruskiej czytamy zapytanie: przed 14 dniami ukradziono dzierżawcy Kluge w Kalweitschcn dwa konie. Wykryto tę kradzież w miasteczku polskićiu Wyszaju. Kluge udał się po swe konie do policji miejscowej, i był zmuszonym zapłacić jej 45 talarów, prawie wartość tych koni. Zkąd pochodzi tak przesadzony obrachunek policyi w Polsce? U której władzy mogą poddani pruscy podać swe skargi przeciw tym gwałtom? K ról e w i e c, d. 14. Sierpnia. - Nad projektem porucznika Friedmann, aby składkowano na cele dobroczynne, zastanawiano się raz jeszcze. Wspominano dalej, źe na ostatnićm posiedzeniu przedostatniego zgromadzenia zebrano 25 talarów, a w końcu rozbierano pytanie, w jaki sposób składki te nadal mają być zbierane. N ad pytaniem tćm długie i żwawe powstały debaty, a źe i glosowanie nawet do zadawalniającego nie doprowadziło rezultatu, oświadczono się wreszcie za projektem radcy handlowego pana S., że oświadczenie tylko nauczyć może, czy ta lub inna zasada do pożądanego doprowadzi celu. - Poczem przemówił Dr. Jachmanu o stosunku biblii do naszego czasu. Berlin. - List Uhlicha do berlińskich przyjaciół światła jest następujący: »Przyjaciele protestanccy! Kiedym dzisiaj o 6£ godzinie nie wysiadł z parowozu we dworcu anhaltskim, było to znakiem, źe już nie przybędę. Wczora po południu pisałem do mego przyjaciela W. donosząc mu, jaki otrzymałem zakaz. Pojechałem dzisiaj zrana do Magdeburga, zniosłem się osobiście z prezydentem konsystorza Góschel, w którym znalazłem dobroć serca obok stanowiska staro-luterskiego i prosiłem wice-prezydenta Bergesh o pozwolenie mi wyjechania do Berlina, co odmówiono z rozporządzenia wyższego. Założyłem przeciw temu protestacyą i spodziewam sigduła 22. Sierpnia 1845.

Redaktor odpowiedzialny: Dr. J. Rvmarkieicicx.

dobrego skutku. We władzach magdeburskich zawsze znajdowałem przychylnych przełożonych. Przeciw zakazowi nie mogłem jechać do Berlina, sprzeciwiało się to memu przekonaniu i memu stanowisku. Spodziewam się, że rzecz tak tu, jak i ustnie dość jasno wyłożyłem; źe nasza sprawa zbyt jest wielka, aby mogła na tej lub owej polegać osobistości. Zresztą zostaję jak byłem, tym samym, i pójdę po drodze raz obranej do celu; o czem wkrótce uwiadomię. Pommelte przy Schonebeck. Uh li eh.« - Zdaje się, że zakaz podróżowania, który dotknął U h l i c h a, zostanie podniesiony do powszechnej reguły, i nie tylko rozciągnie się do agitatorów nowo -protestanckich , ale jeszcze do podróży często odbywanych przez kaznodziei niemiecko- katolickich i przez przełożonych gmin. Lubo Uhlich dowiódł, źe podróże te nic odwodzą go od obowiązków jego duchownych w Pommelte, przecie źe się dzieją w interesie nowo-protestanckim, dozwolone być nie mogą. Rząd uważa, że należy położyć tamę tej wszechobecności za pomocą kolei żelaznych szczególniej tam, gdzie skłonność okazuje się do publicznych zgromadzeń ludu. Przypominamy sobie, źe przed kilku laty wydano rozkaz, ograniczający podróże urzędników do wód, teraz nastąpi zaptwne zakaz duchownym podróżowania po kolejach żelaznych. B e r l i n, dn. 14. Sierpnia. Na ostatniem zgromadzeniu związku rzemieślników, na ktori'm 4 O O przeszło osób było przytomnych, Dr. Schmidt miał mowę o Janie Sachs (Hans-Sachs), która tak potrafiła zająć słuchaczów, źe zapomnieli całkiem o kuflach piwem napełnionych. Rozbierał on czasy przed Janem Sachsem, mówił o cechach, o dobrym bycie rzemieślników, którzy naówczas zasiadali w Wielkiej Radzie, i z polityką byli obeznani; namienił dalej, że nadeszły czasy, gdzie znów podnieść trzeba stan obywatelski, ale nie przez wyłączanie, ale owszem za pomocą braterskiego połączenia wszystkich rzemiosł i stanów. Po nim wystąpiło dwóch poetów, jeden z nich, jeżeli się nie mylę, Księgarz a drugi Krawiec, których przemowy ogólne zyskały zadowolenie. W końcu wyciągano z pudełka kartki z pytaniami, na które odpowiadano, naprzykład: co jest wyłącznie a co włącznie? czy za czasów Jana Sachsa była już cenzura? co jest proletaryat, i od którego czasu istnieje? Na pytania te odpowiadali zdolniejsi w sposób popularny. Na temźe zgromadzeniu uchwalono, aby zrobić wycieczkę celem zabawy do Koepnik, a przeszłej niedzieli projekt ten uskuteczniono. Przęsło 3 O O O ludzi pojechało tamźę. - Wywieszono chorągiew jasnoniebieską z srebrnemi kutasami z napisem «naprzód«. Wielu nierzemieślników przyłączyło się do tćj wycieczki. Muzyka i rozmaite zabawy, skakania i t. d. uprzyjemniły tę uroczystość Oprócz wielu innych byli tamże przytomni pan Runge, Dr. Schmidt, i docent prywatny Dr. Rics. Bardzo się podobała pieśń tamże śpiewana "kto nam prawi o łasce, ten jest i t. d. Podobnie i piosnka - Linderera przy winie »stany« rozweseliła wszystkich. Zabawa bez wszelkich nieporozumień przedłużyła sig do północy. Podobno i w Wrocławiu macie obchodzić święto narodowe z powodu przybywających do was w Wrześniu rolników i leśniczych. Jeżeli uroczystość ta ma wyjść od rady reprezentantów, na którą od czasu osławionej owej uchwały wszystkich uwaga zwrócona, tak źe w Tiwoli, po wzniesieniu toastu na cześć itzsteina, i jej toast ale innego rodzaju wznieść chciano, natenczas wątpimy bardzo, abyście zabawę tę przyprowadzili do skutku. Oświadczenie pana professora Regenbrechta, któreśmy tu czytali, w niepospolite wprawiło nas zadziwienie. B e r l i n, d. 16. Sierpnia. - - Walne zgromadzenie niemieckich związków wstrzemięźliwości rozpoczyna swe posiedzenia jutro nabożeństwem w kościele śtej Trójcy. Nie wiele sobie po niem obiecują, ponieważ ważniejsze sprawy zajmują teraz wszystkich. Wszelkie nieomal znaczniejsze oso by, które dotąd gorliwie się zajmowały sprawą wstrzemięźliwości, w inną zupełnie stronę zwróciły swą uwagę i baczność.

WIADOMOŚCI ZAliKAftICZM.

R o s s y a.

Petersburg, q1. 12. Sierpnia. - Nowiny z Ka ukazu. - Po poruszeniu 2 O. Czerwca ku granicom Teehnucala, naprzeciw bandom Szamila, główny oddział wrócił do Andyi. Przez ciąg dni kilku nic szczególnego nie zaszło; celne zajęcia oddziału ograniczały się do zabezpieczenia transportów żywności, dążących od warowni Ewgenjcwskiej, przez Kyrki w Miczikał i do urządzenia reduty między wsiami Audi i GogatL W ostatnićrn doniesieniu Głównodowodzącego oddzielnym kaukazkim korpusem wspomniano o napadzie góralów, 2 l. Czerwca, na transport, idący pod wodzą Gencral-porucznika księcia Bebutowa. Teraz, Generaładjutant hrabia Woroncow udziela następne szczegóły o tej sprawie. Dawny Naib Awarski Hadżi-Murat, znajdujący się z partyą południowych Dagestańców przy Szarnilu w rozprawie 14. Czerwca, pociągnął 19. Czerwca ku wsi Mcchclta, w celu utrudniania naszych komunikacyi. 21Czerwca napadł na kolumnę pod wodzą Gencrałporucznika księcia Bebutow, która składała się z 15 O O Jurków z sucharami, pewnej liczby chorych, odesłanych do kirkieńskiego lazaretu i części Kabardyńskiej i Digorskićj milicyi. Przykrycie stanowiły: 3. batalion pułku strzelców księcia Czernyszewa, secina Dagestańskich jeźdźców, i nieco liniowych kozaków z dwoma górnemi działami. Kabardyńcy i Digorcy byli najpierwej atakowani, i stracili pięciu zabitych, lecz Dagestańscy jeźdźcy i 9. kompania strzelecka pułku kscia Czernyszewa spiesznie nadciągnąwszy, niezwłocznie przepędziły nieprzyjaciela. Wprędce Lezgińcy, wzmogłszy się partyą ze wsi Mechelty do liczby 10 O O ludzi, silnie natarli na tylną straż kolumny. Tam były te same kompanie 3. karabinierna i 7. strzelecka, które się tak świetnie odznaczyły 14. Czerwca i jedno górne działo. Mężni strzelcy, po dwa i trzy razy, już strzałami, już bagnetami odpierali ataki i cała kolumna nie przestawała ciągnąć z wolna, a w doskonałym porządku. Górale umyślili skorzystać z gęstej mgły, która nadeszła wraz z nocą, ażeby dokonać ostatni, natarczywy atak, i partya nieustraszonych Miuridów, objechawszy co tchu górę, gwałtownie werznęła się w tylne juki. Jeden Miuridrzucił się wprost ze sztyletem na kscia Bebutow, lecz w tej chwili był zakłóty przez jednego z konwojujących kozaków. Na okrzyk kscia Bebutow »hurra« waleczni strzelcy 8. strzeleckiej kompanii, znajdujący się na samym grzbiecie góry, nic zbiegli, lecz stoczyli się z góry i wespół z konwojowemi kozakami uderzyli na nieprzyjaciela; w tejzc chwili podpułkownik Kapher, idący w przedniej straży z 7. strzelecką kompanią, odwrócił się i uderzył na bagnety. Zaatakowani z dwóch stron Miuridy rzucili się do ucieczki, zostawując 10 zabitych. Kapitan Anglincow, z Dagestańskiemi jeźdźcami gnał uciekających. Nam zabito 10 i raniono 30 żołnierzy; nieprzyjaciel zaś, prócz 10 trupa, zostawionego na miejscu, poniósł, jak twierdzą szpiegi, znaczną stratę, i w liczbie innych zabity, znany z waleczności, bliski Szarnilowi, Arguański mieszkaniec Jus- Basz- Bek- Murtuzali. Nieutrudnione już potem przybycie 26. i 3 o. Czerwca dwóch transportów, które nie miały w drodze najmniejszej utarczki, i nawet nie widziały nieprzyjaciela, jest najlepszym dowodem znacznej straty, przez górali poniesionej. W tej potrzebie szczególniej się odznaczyli: podpułkownik generalnego sztabu Kapher, kapitan inżynierów polowych Egger, porucznik litewskiego pułku gwardyi Łappa, podporucznik pułku strzelców kscia Czernyszewa Ałałajew, i chorąży Potołow, tudzież apszerońskiego pułku chorąży Niemira.

Dnia 3 O. Czerwca uczyniony był rekonesans po drodze prowadzącej d o D a r g o, dokąd zamierzane było poruszenie za przybyciem transportów z Czcrkieja, oczekiwanych 2. i 3. Lipca. Stan powietrza zaczął się polepszać, lecz dotąd padały bez przerwy chłodne deszcze i nawet śniegi, od których nadzwyczajnie popsuły się drogi i utrudnione zostały tak związki na naszej komunikacyjnej linii, jak i dostarczenie dla wojsk zapasów żywności. _ l)n. 1. Lipca, w radosną rocznicę imienin N. Ces. Jmci, w obozie odprawiono nabożeństwo, po którćmGłównodowodzący rozdał znaki honorowe wojennego orderu podoficerom i żołnierzom pułku strzelców swego imienia, którzy odznaczyli się w rozprawie 5. Czerwca. Generał-porucznik S z war c donosi, ze 3 l. Maju o świcie, nieprzyjacicslkie zgraje, wynoszące, według słów szpiegów, do 5000 ludzi, silnie attakowaly jego pozycyą pod górą Kok, pod wodzą Daniel-Beka i Mułły Szabana, lubo sam Daniel- BeK, z konnicą złożoną z Karachców, nie brał w bitwie udział.i. Nieprzyjaciel, pomimo wielką swą liczbę, był odparty na wszystkich punktach, straciwszy w zabitych do 15 O ludzi. Z naszej strony, w stosunku do ważności tćj rozprawy, strata wcale nieznaczna, dzięki .ścisłemu porządkowi i przezorności dowódzców częściowych. Lbyło z szeregów w ogóle do 29 ludzi w zabitych i ranionych szaszkami i puginałami.

NIemcy L i p s k , d. 17. Sierpnia. - Wydano tu dwa ogłoszenia rady miejskiej, pierwsze powiada, iż z powodu rozmaitych wieści sprzecznych, przybędzie do Lipska z Drezna komissya osobna, której zadaniem będzie wykryć cały bieg rzeczy i wypadków z d. 12. t. m., - zapewne, aby nieobiegały takniepewne WleSCl, a drugie ogłoszenie, zawiera zakaz wszelkich publicznych zgromadzeń i obrad, podobnych do tych, jakie odbywały się w sterzelnicy ud dnia 13. t. m. pod zagrożeniem surowej kary. Najznakomitsi adwokaci Lipska zgromadzili się, aby odkryć wypadki 12. t. m. ukryte zawsze jeszcze pod wielką zasłoną. Dotąd czterdziestu świadków było słuchanych. - W sąsiedzkićm miasteczku pruskićm stanęła liczna artylerya, z której wojskowych widzimy po naszych ulicach. - Obiega wieść, że gwardya tutejsza komunalna zostanie wezwaną do złożenia b ro ni, a następnie rozwiązaną. Protestacya z K r i m i t s c h a u zaniesiona do ministerstwa in evangelicis brzmi między iniieini jak następuje: »jeżeli królewsko-saskie ministerstwa chcą przemocą utrzymać przestarzałe wyznanie wiary, i tym sposobem królewsko saską naukę wiary i królewsko saski kościół ugruntować, natenczas zostaniemy znagleni do odłączenia się od tego stronnictwa religijnego, które tylko sektą nazwać możemy. Wielkie Księstwo Heskie. - Dnia 16. Sierpnia po południu o 6. godz. przybyła królowa Wiktorya wraz z mężem, księciem Albrecht na statku parowym do Moguncyi. Most nadbrzeżny towarzystwa kolońskiego zamieniono w piękny namiot, i ozdobiono go banderami i chorągwiami. Pod namiotem przyjmowali dostojnych gości, książę pruski Wilhelm, gubernator forteeyf związkowej Moguncyi. Wielki książę Karol Heski, generałowie tejże fortecy, rada obwodowa i burmistrz miasta. Królowa odwiedziła z całem towarzystwem plac broni, na którym zebrane wfojsko przedefilowało w obec zebranych gości, poczera udali się do pałacu wielkiego księcia, gdzie u księcia Wilhelma obiadowano. Hotel europejski, w którym królowa przenocuje, był cały ozdobiony kwiatami, a wewnątrz z wielkim przepychem urządzony. Belgia.

B r u k s e l a, d. 14. Sierpnia. - W czora przed południem wyjechali N.

Państwo do Niemiec, gdzie zabawią cały miesiąc. Przed odjazdem złożył przysięgę w ręce królewskie p. N othomb, jako poseł do dworu pruskiego przeznaczony. Karę więzienia wymierzoną naprzeciw trzem duchownym z Watermacl, Boitsfort i Anderghem, za krytykowanie z ambon postanowień władzy administracyjnej, król złagodził o połowę. F r a n c y a.

P a ryż, d. 15. Sierpnia. - N ational donosi, że król od kilku dni cierpi na wzburzenie krwi. Tymczasem donoszą z E u, że król odbywa co dzień spacery po parku, przypatruje się robotom skrzydła pałacowego, które zamek powiększy i ze z niczego wnosić nie można o słabości królewskiej. Sądzą przeto, iż N ational wziął pochop do swćj wieści, iż król kazał sobie krew puścić, co często się zdarza. Z czeladzi naszej ciesielskiej dnia wczorajszego wielu znowu aresztowano, pomimo to jednakże coraz bardziej się zwiększa liczba majstrów, podwyższających płacę; podług niektórych dzienników nawet wszyscy się już mieli oświadczyć do tego gotowymi, że na przyszły tydzień rozpocznie się wszędzie robota, co jednakże zdaje się być nieuzasadnionćm. Jezuici nasi opuścili wprawdzie domy do towarzystwa ich należące, ale ich nie sprzedali, * a cywilni, którzy oświadczyli, że nie należą nadal do ich towarzystwa, zostali w possesyi budynków, i wynajmując je tylko, a niechcąc się żadnym sposobem dać spowodować do sprzedaży. Jest to dostatecznym *dowodcm, że Jezuici dzisiejszy stan rzeczy uważają tylko za tymczasowy. We wtorek odbyło się w Sorbonie posiedzenie, w obec którego przemówił minister oświecenia hr. Salvandy między innemi co następuje: Niewiara na katedrach, to jest prózelytyzm do niewiary jest wykroczeniem prawie nieznanćm w dziejach, wszyscy zgadzają się na to, tak prawodawcy, jako też ojcowie i nauczyciele, iż ze samego względu na młodość uczniów, należy szanować porządek religijny. U niwersytet zaparłby się swego przewodnika, gdyby. nie chciał podzielić tego zdania. Jakicby miał do tego powody? Obecny wiek tego nie wymaga. Pochwala owszem myśl cesarza, kitómiiAśwoly nakazała otworzyć, a które teraz napełniają się. Proces księcia Bcrghes toczył się dzisiaj przed sądem przysięgłych i został ukończonym, Książę był oskarżony o fałszowanie 25 marek żokejskiego klubu i puszczanie ich w: obieg. Sąd przysięgły uznał go być winnym, pod łagodnemi okolicznościami. Wyrok skazuje go na trzy lata więzienia, 100 fr. kary pieniężnej i na ponoszenie wszystkich kosztów.

Marszałek Bugeaud wydał następującą proklamacyą do pokolenia Beni Ratem, mieszkającego na lewym brzegu rzeki Sebau: Już to dwa lata upłynęło, jakeście dali u siebie schronienie Ben Salem i Bu Charebowi, później zaś naczelnikowi Bel Kussem. Wyście słuchali ich podszeptów, śliście za ich złą radą. Po razy kilka was upominałem, że to na wasze głowy sprowadzi nieszczęście; mówiłem wam że siła leży w ręku naszem, że nie możemy ścierpieć, aby nasi nieprzyjaciele u was znajdowali schronienie, i abyście pod ich dowództwem napadli plemiona z nami powiązane. Nie słuchaliście mojej rady, i zmusiliście mnie, do przejścia w roku zeszłym rzeki Isser. Połączyliście wtenczas wszystkie siły wasze i broniliście mojej przeprawy przez Sebau. Wiecie co was za to ani liczba waszych, ani spadzistości górnie mogły was zasłonić przedemną Rozpedziłem was jak piasek na pustyni. Pokolenie Flissas i Amruas poddaty sio. Chętnie przestałbym na tćm zwycięztwie, DO uam wcale nie zbywa na ziemi, dosyć jej mamy. My chcemy pokoju i handlu, któryby nas i Was zbogacił. Ale wy napadacie nas na nowo i dla tego w Październiku f. p. -widziałem się znaglony podbić pokolenia Flisset el Bahar i Beni Dschcnnad. Mogłem pójść dalej. Ale nie chciałem, sądziłem, źe dałem dosyć ostrą naukę i źc zachowacie się spokojnie i wyrzucicie od siebie podstępnych ludzi. Wyście tego nie uczynili, ale nadto zrabowaliście pokolenia nam przyjazne. Dla tego przychodzę po trzeci raz do was, aby wam wydrzeć, coście mi zabrali. Boli mnie, źe mnie przymuszacie do niszczenia waszych okolic Daję wam ostatnią radę: wasi naczelnicy niech się zbiorą i przyjdą do mojego obozu. Jeżeli chcą pokoju, tedy ułożymy się względem pokoju i wolnego handlu. Jeżeli nie usłuchacie mej rady, spotka was los Beni Wagcnun. Spadnę na was, nim się spodziejecie, przejdę wasze góry, wasze wsie, ścigać was będę po najgłębszych dolinach i po wysokościach gór. Przypiszecie sobie samym nieszczęście, bo starałem sic ile w mocy mojej im zapobiedz. Dnia 28. Lipca przybyli naczeluicy Beni Wagenum i Flissas el Bahar do obozu i poddali się prosząc o przebaczenie. Wojska bawiły na ich ziemi 1 ruszyły dalej ku Beni Dschennad.

Anglia.

Times rozbierając mowę Królowej przy prorogacyi parlamentu, znajduje wielkiej nagany godnem to, źe ani wzmianki w niej o ważnej i gwałtownej kwestyi dotyczącej praw zbożowych, chociaż już sama niepogoda powinna hyc dla każdego pobudką, aby przedmiotem tym co prędzej się zajął. Posiedz.ciele najznaczniejszych fabryk w Lancashirc podwyższyli z własnej pobudki w czasach dzisiejszych tyle dla handlu pomyślnych, płace swych robotników W skutek tego przyczynili się wielce do zgody panującej teraz pomiędzy mm! a robotnikami tak ogólnie, jak od wielu lat nie pamiętamy. Podług wiadomości z Sydnćj z 9. Kwietnia zebrało się tamże liczne zgromadzenie publiczne, aby rozważyć położenie Nowej Zelandyi, posłano tamże około 250 żołnierzy. W Sydnćj robiono składki na biednych N owej Zelandyi. W południowej jćj części krajowcy wielkich dopuszczali się nadużyć. Sydnćj Herold utrzymuje, źe nigdy oni się nie poddadzą Anglikom. Mają podobno broń i amunicyą. Książę Karol Brunświcki skazany został dnia wczorajszego za obelgi przeciw adwokatowi swemu w pisemku jednem ogłoszone, na 200 funtów szterlingów kary. Wystąpił on sam w swej obronie, która po kilkakroć wszystkich do wielkiego pobudziła śmiechu. Hiszpania.

Madryt, d. 2. Sierpnia.-Febra na ten raz przeszła, ale chorobliwość w kraju wzrasta z każdą godziną. Zapewniają wszędzie, źe spiskowi Malagscy na smierc zostah skazani przez sąd woj enny, dla wielu z nich niewłaściwy, i ze generał kaptan li i e pozwolił im nawet pisać o ułaskawienie do Królowej. - U nas w Madrycie wczoraj i dzisiaj wiele znacznych osób aresztowano. 1 ana Sagas1. dawniejszego s z e fa'u Madrytu, pułkownika Riego, bratanka sławnego generał* t A, II A K a , generała Crespo, pana Milans, urzędnika w ministeryu m Woj ch A Q s 6 b Z znaczeniem aresztowano, jako podejrzanych o zabiegi rewolucyjne. Tutaj w Madrycie jednakże będą się obawiali pewnie oddać tę sprawę pod sąd wojenny; pomiędzy aresztowanymi znajduje si e bowiem wiele osób stanu cywilnego. Ministrowie wczorajszego wieczora wrócili do Madrytu. dwór zaś a z nim generał N arvaez zostanie aż do początku przyszłego miesiąca w prowineyach północnych. W końcu przyszłego miesiąca ma podług wszelkiego prawdopodobieństwa przyjść do skutku zjazd królewskiej familii z księciem i księżną Nemours wPampelonic, o czem już tyle pisano po' gazetach. M a d ryt, d. 6. Sierpnia. - Espectador donosi, że generała Alcala odprowadzono do Segowii, brygadiera Montero do Guadalaxara, komendanta Sarmicnto do Alcalzas de San Juan, a kapitana Sarabia do Alwadcro.

Wszyscy ci oficerowie w 24 godzinach musieli być gotowi do podróży Heraido donosi, źc panów Corradi i Calvo, redaktorów dziennika »Clamor publico», którzy byli "więzieni w cytadeli! Santa Catharina w Cadix, puszczono na wolność Oprócz tego donosi Ileraldo z Pampelony detalicznie, o 200 uzbrojony* Francuzach którzy na dniu 26. Lipca napadli na mieszkańców doliny Balazar. Oddział ten, wiele narobiwszy szkody i spustoszenia, cofnął się, ludność bowiem hiszpańska zebrała się spiesznie aby położyć koniec jego zabiegom. Pi f.filfi@l¥. ZZ łffi5mi{t RfyYrfymab,@, i oddano pod sąd w Aviz. A A A A A A A A A A A A A A A A A A A A A A A A M a d r y t 7. Sierpnia. - Nieustannie starają się tu o utrzymanie spokojności. Z tego powodu wydalono tu generała Alcalę do Segovii, brygadiera Montera do Guadalaxary, komendanta Rasace Serabia do Almadów. W Maladze, zaszły nowe aresztowania. Madryccy literaci Perez Calva i Corradi zostali wprawdzie na wolność puszczeni, lecz jeszcze nie opuścili Kadyxu. - Większa część dzienników gani postępowanie ministrów, źe pozwolili ogłosić kilka rozporządzeń papieskich, przez które obsadzono kilka miejsc wakujących biskupstw. W czorajsza Gacę ta ogłasza królewski dekret, w skutek którego rozdzielony został podatek gruntowy 3 O O milijonów na 49 prowincyi monarchii. Oświadczono przy tera, że ten projekt podatku, przyjęty przez Kortezów, już w pierwszych sześciu miesiącach ściągniętym zostanie. B a r c e lon a 10. Sierpnia. - Generał C o n c h a, który jeszcze podczas pobytu Królowej w mieście naszćm, zamyślał podziękować za swe miejsce jako generał- kapitan Katalonii, podał się teraz o dymissyą. Concha jest jednym z szefów stronnictwa umiarkowanego, należącego do tak nazwanego kongresu purytańskiego, który przy końcu ostatniej sessyi od gabinetu całkiem się odłączył. Generał Cotoner, drugi komendant Barcelony, zgadzający się z nim co do zasad politycznych, także podał o dymissyą. Energia i umiarkowanie, jakie obydwóch tych generałów w ostatnich czasach znamionowały, kiedy wszystkimi siłami starali się o to, aby przywrócić porządek i pokój, wystąpienia ich wielce każe żałować. - · Generał Concha przed złożeniem swego urzędu, chciał koniecznie całkowicie uspokoić Katalonią. Udał on się osobiście do Girony, aby ciągnięje Przez los na rekrutów, w skutek czego pomiędzy mieszkańcami prowincyi żwawa powstała opozycya, ukończyć. Ukończywszy tę czynność pojechał do Roses, skąd na statku przybył do Barcelony. M u r c i a dn. 3. Sierpnia. - 2 O O ludziom skazanym na galery, których prowadzono z Kartageny ku kanałowi Kastyiskiernu, udało się pozabijać eskortujących ich żołnierzy. Dowódcę tego oddziału powiesili na drzewie i rozbiegli się w rozmaite strony. Przypadek ten wydarzył się w gospodzie. Spieszne przedsięwzięto środki, aby ich połapać.

P a ry ż, d. 13. Sierpnia. - Podług najnowszych wiadomości z S. Sebastian z 9. odbywały się uroczystości z powodu obecności Królowej i infantki Ludwiki Fernandy. Liczba obcych się powiększa. Hiszpański konsul wyjechał z Bajonny, aby złożyć swe uszanowanie dworowi. Czynią tu przygotowania do przyjęcia książąt francuzkich i dla tego ściągają tu sam Wybór wojska hiszpańskiego.

Generał Manuel de la Concha, Cotoner drugi komendant Katalonii, szef polityczny Gispert cofnęli się ze swych urzędowań. Zdaje się, źe ich dosięgła niesprawiedliwość N arvaeza. Szwajcarya.

B a żyle a, d. 4. Sierpnia. - Na wczorajszem nadzwyczajnein posiedzeniu Wielkiej Rady, ogłoszono ogólną amnestyą dla wszystkich, którzy mieli udział w wypadkach na dn. 4. t. m. zaszłych, a to podobno za jedno głos'nem wnioskiem rządu. eJ r e c y a. M o n a c h i u m, d. 10. Sierpnia. - Poczta grecka z 26. Lipca przywio - zła wiele listów. Z nich widać, źe opozycya przeciw rządowi staje się coraz groźniejszą i jej usiłowaniom przypisać należy gwałtowne postępowanie w izbie deputowanych i odpadnięcie wielu stronników Kolettego i przejście ich na stronę Maurokordatystów.

ROZMAITE WIADOMOŚCI.

Z Poznania.-Dziennika domowego wyszedł Nr. 17. i zawiera: Podróż po Danii, Szwecyi i Norwegii Jędrzeja Moraczewskiego. 2) Gra w Szachy, powieść włoska. 3) Przegląd dzieł p. George Sand. 4) Rozmaitos'ci i Mody.

O krytyce teatralnej. Jeden z naj znakomitszych poetów i recenzentów dramatycznych niemieckich, H. Laube, opowiada w przedmowie do świeżego wydania dzieł swoich, jak będąc jeszcze bardzo młodym człowiekiem, został recenzentem teatralnym przy gazecie Wrocławskiej - i czyni z tego powodu następujące uwagi, które także mniej-wiccej do naszych stosunków odnieść się dadzą: »Musiałem tedy,« - mówi on - »cały wrocławski teart recenzować. A trzeba wiedzieć, iż byłem tylko sam jeden, a gazeta wrocławska, pierwszy ńaówczas dziennik całej prowincyi, była jedynćm pismem, które recenzyją teatru się zajmowało. Tak więc miał młody niedowarzony człowiek wyrokować w sprawach sztuki, których bynajmniej nie rozumiał i wcale rozumieć nie mógł! Powiedziałbym iź byłoto do nieprzebaczenia ze strony redaktora gazety wrocławskiej, gdybym nie musiał dodać, iż to powszechnym teraz zwyczajem bywa, poruczać pisanie teatralnych krytyk młodzikom. Większa część tak zwanych literatów uczy się dopiero gramatyki na rcccnzyjach teatralnych, a to jest jedną z najbardziej" szkodliwych dolegliwości teatru. Możesz bowiem być krytyka, któraby bogatszego zasobu doświadczenia wymagała, jak krytyka dramatyczna? Sam dramat dla siebie jest najtrudniejszym utworem sztuki, odbijającym w sobie najrozmaitsze postacie i kształty życia, a artysta dramatyczny prócz charakterów indywidualnych, ma zacząwszy od króla aż do żebraka, przedstawiać na scenie postacie, stosunki i zwyczaje, które młodemu człowiekowi są po więksfćj części bądź n o we, bądź zupełnie nieznane. lotem wszystkiem ma tenże młody człowiek wyroki stanowić! Jakież więc skutki pociąga taki niestosowny zwyczaj za sobą? Młodemu człowiekowi względzie nadają, ale o popis przed s'wiatem, że on cos' uuiie, ze on coś głęboko zrozumiał; ztąd idzie ta namiętna uszczypliwość, lub przesadzona pochwała, ta fantaśmagoryja uczucia młodzieńczego, ztąd kradzież słów, zdań obcych, do rzeczy niedorzecznie zastosowanych! S ł o ń c e m ę c z a r n i ą. - Pewien znakomity olicer francuzki bawiący w G o r ć c nad Senegalem w Afryce, pisze ztamtądi »W tychtu gorących strefach jest coś, co w innych krajach łubią i ubóstwiają, a. do czego tu człowiek wkrótce nieprzezwyciężony wstręt uczuwa, to jest - słońce. - O wy poeci! którzy tak często równikowe słońce sławicie, nazywając wasze własne ojczyste bladą, ponurą gwiazdą, gdybyście też przynajmniej jedną południową godzinę w promieniach scnegalskiego słońca spędzić musieli! Natchnienie wasze upłynęłoby w gorących strumieniach potu; przyszlibyśctc do poznania, ile prawdziwej poezyi jest w szarcm, pochraiirnćm niebie, i owćm słońcu, którego skromne promienie sałatę i kapustę pielęgnują. Tu nad Senegalem jest słońce naj sroższym nieprzyjacielem, a lekarze rzucają na nie klątew swojej umiejętności, jako na p r i n c i p i u m et f o n s (początek i źró dło) wszelkich chorób. Skoro ono wschodzi, chowa się Europejczyk w najskrytsze tajniki swego mieszkania, i nie wychodzi, aż gdy ustąpb, jeźli zaś jaki nieodzowny sprawunek wyjść go przymusza, tedy uzbraja oczy zielonemi okularami, a plecy ogromnym parasolem. Trzeba było samemu tego scnegalskiego żaru doświadczyć, aby umieć ocenić wagę słów, znajdujących się zazwyczaj na termometrach: Ciepło nad Senegalem. Opadłszy na siłach z tego »ciepła« - i leżąc w najwyższćm osłabieniu - bez możności uśnienia, prawie bezwładnie na łożu, marzymy o oddalonej ojczyźnie jak o śnie słodkim, i marzymy o owych stronach gdzieśmy zostawili przyjaciół, którzy są tak szczęśliwi, iż mogą widzieć płatki śniegu prószące przed oknami, iź muszą watowane surduty, płaszcze i futra wdziewać, aby nic zmarznąć na dworze.... O, ileż razy tęskniłem rzewnie, abym choć raz jeszcze 'w życiu mógł zziębnąć pod swojćni ojczystćm niebem - a potem umrzecć.«

Do młodych poetów. - Pomiędzy inne mi trafnemi uwagami »Powieści nieboszczyka Pantofla, wybranych i ogłoszonych przez E l e o n o r ę S z t y r m e r« znajduje się także następna przemówka do naszych młodych poetów, którą każdy »komu o tern wiedzieć należy« do serca zaprawdę wziąćby powinien. »Smieszneto zaiste uprzedzenie, £e dość być natchnionym, ażeby zająć na Parnasie miejsce. Czytajcie bijografie wielkich poetów dawnych i nowych, czasów, a zobaczycie, że każdy z nich oprócz tego czu cia, o którćm tyle rozprawiacie, posiadał niepospolite oświecenie; wszyscy Oni prawie w pocie czoła wypracowali swoje nieśmiertelne utwory, chociaż dziś śladów tej pracy nie widać, równie jak nie widać śladów rusztowań,

OBWIESZCZENIE.

N a dobrach szlacheckich C h a r b o w o położonych w powiecie Gnieźnieńskim są zapisane .w Rubryce III pod liczbą 3. Tal. 6943., które właściciel dawniejszy Bogusław Nabrani Horn Rogowski, podług obligacyi nofaryalnej z dnia 14. Czerwca r. 1808. Pawłowi Brudzcwskiemu jako pożyczkę bez prowizyi i na S. Jan roku 1809. wrócić się mającą, winien pozostał, i które w skutek zameldowania Salomei z Rochenba[\ chów 1., voloBrudzewskiejII., voto Podgórskiej I na fundamencie konsensu nadopiekuńczego z d.

21. Października r. 1822. ex decreto z dnia 5.

Grudnia r. 1825. zostały wciągnione.

Na kapitał ten w ilości Talarów 6943. zostały przez rozrządzenie z tego samego dnia i na fundamencie wyroku Trybunału cywilnego w Poznaniu z dnia 16. Grudnia r. 1815. dla wsponinionćj Salomei, na oslalku zamężnej Podgórskiej 1125. Tal. wraz z prowizjami po 5. od sta od l. Października r. 1808., 1500. Tal. wraz z rówiiemi prowizjami, 1 2250. Tal. wraz z prowizyami po 5. od sta od 24. Czerwca 180 l. «ubingrossowane.

Na główną pretensyą Tal. 6943. został utworzony dokument hipoteczny, składający się z 0bligacyi z dnia 14. Czerwca r. 1808. konsensu nadopiekuńczego z d. 21. Października r. 1822. j wykazu hipotecznego z d. 5. Grudnia r. 1825. Następnie został także utworzony dokument hipoteczny, na ostatku wzmiankowane i dla Salomei Podgórskiej subingrossowane summy, który się składał: l) z dokumentu hipotecznego oryginalnego; wprzód wspomnionego na suinmę Tal. 6943, 2) % wyroku Trybunału cywilnego w Pozuauiu z dnia 16. Grudnia r. 1815., i 3) z wykazu hipotecznego z dnia 5. Grudnłh r. 1825. na summy te subiugrossowaue, wygotowanyktóre służyły dla zbudowania wspaniałego gmachu: wszyscy oni wreszcie znali świat i ludzi nie tylko z książek ale z doświadczeń i własnych obserwacyj. Tacy tylko ludzie mogą korzystać z natchnienia i wieszczym głosem przemawiać do narodu. Bo coż się ceni w poezyi? wszak nic dźwięk słów dobranych w pewnym porządku i ułożonych w rymy, lecz myśl, tak j ak w sztuce malarskiej cenią się nie farby lecz i d e a artysty ożywiająca obraz. Tylko myśl zdrowa, głęboka, szczytna, ogrzana świętym płomieniem poetyckiego zapału, może wyjść na świat nieśmiertelną jak Minerwa z głowy Jowisza. Serce młode nieznającc ludzi i zapalona pusta głowa nigdy nie ukształcą poetyi. Przeciwnie z tego szału wypado wiele złego dla poczyj, dla języka a nawet dla kraju. Młodzi ludzie ledwie wstawszy ze szkolnej ławki (a często siedząc jeszcze na niej) przy pierwszćm lcpszem wzburzeniu krwi, wyobrażają sobie, że to natchnienie, że to zapał poetycki, że to znak nadzwyczajnego czucia; rzucają nauki, puszczają umysł odłogiem, zaniedbują te gałęzie oświecenia, które dałyby im chleb, a krajowi dobrych urzędników, i uporczywie drapią się na Parnas! Muza ich nie znając należycie języka, kaleczy go w każdym wierszu, pegaz nędzny, niekarmiony nawet zdrowym rozsądkiem, pełznie mizernie i co chwila spada z świętej góry w błoto nieprzystojności, w kałużę nudy, lub w ciemną jamę nadętego głupstwa. Ten rój wierszokletów upośledza tylko i kazi pojęcie o poezyi i poetach. Spytajcie dziś kogo: co to poeta? odpowie wam, że to człowiek, który pisze wiersze. To wyobrażenie obiega całą społeczność. Nikt nie pomyśli o tern, że pisać wiersze, nic więcej jak majsterstwo, i bez drugich zalet znaczy toż samo co malować ściany ż ó ł t ą l u b czerwoną farbą.« D o w ó d I n d y j a n i n a . Gdy Hiszpanie jeszcze znaczne krainy w Ameryce posiadali, skradł pewien Hiszpan konia dzikiemu Indyjaninowi, który zaniósł nań skargę do sądziego. Przyprowadzony przed sędzię Hiszpan przysięgał się tak mocno, iż koń był jego własnością, że sędzia nie wiedział, jak go o przeciwieństwie przekonać, i chciał go jui wypuścić. Wtem rzecze Indyjanin: »Ja dowiodę, że koń do mnie należy!« - i zdejmuje płaszcz z siebie, rzuca go na łeb koniowi, poczem pyta złodzieja: »Na które oko koń ślepy?« - Złodziej w strasznym kłopocie, powiedział na los szczęSCla: »Na prawe oko.« - Tu zrywa Indyjanin płaszcz z konia i - »widzisz,« mówi; »iż to nie ten koń, któregoś ty posiadał, bo ten ani na prawe ani na lewe nie jest ślepym.« Sędzia przyznał konia Indyjaninowi. T a n i e ś w i a t ł o. - Obrać ususzony dziki kasztan, przewierclc go w kilku miejscach i wloźyć go na 24 godzin wolej. Potem przeciaenać mały, woleju maczany knocik, puścić kasztan na wodę w M U M naczyniu i zapala knot w wieczór, a można być przekonanym, iż tego światła aż do rana wystarczy.

Dokument ten podobno zaginął.

Wzywają się więc wszyscy ci, którzy jako właściciele, cessyonaryusze lub posiadacze zastawu z jakiegokolwiek fundamentu do iutabułatu wymazać się mającego i wspomnionego nań wygotowanego dokumentu, prclensye mieć mniemają, aby takowe najpóźniej w terminie wyznaczonym na dzień 25. Września r. b. zrana o godzinie 11 tej przed Ur. O s t e n, Referendaryuszem Sądu Głównego zameldowali, gdyż w razie przeciwnym wyrzeczonem zostanie wykluczenie ich, » im nakazanem będzie wieczne milczenie. Bydgoszcz dnia 30. Maja 1845. r.

Król. Główny Sąd Ziemiański.

W ydziału l.

Przez Królewsko - Pruski l\ząd zatwierdzony a przez Rząd Król. Duński uprzywilejowany Piaster MŁeilh&Sza, który bez bólu i ze szczętem niweczy o d c i s ki, w roś n i ę t e i z g r u b i a ł e p a z n o k c i e, furunkuły, skórę stwardniałą, wrzody schrząstniałe, brodawki i t. P można Otrzymać w krukach po 15 sgr. i w pudelkach po 6 sgr. w Poznaniu w aptece Wagnera.

Młodzieniec, posiadający dostateczne wiadomości szkólue a pragnący poświęcić się aplekarstwu, może znaleść miejsce w aptece mojej. Poznań w Sierpniu 1845. Wagner.

Dla zapobieżenia pomyłkom jestem przymuszony sprostować częste doniesienia Pana * J. M. Lauka dawniejszego artysty dramatycznego, a teraźniejszego dzierżawcy hotelu, a to w sposób następujący: Hotelu a la viii e dc Romc, na Wrocławskiej ulicy pod Nr. 16. nie otwieram, ale raczej islnący pod tąź samą firmą od lat wielu hotel na moj własny rachunek obejmuję. Hotel ten został całkowicie odnowionym i

jak najgustownićj urządzonym. Szanowni podróżni, hotel mój łaskawie zwiedzający, zadowoleni zostaną skorą usługą i bardzo uuńarkowanemi cenami. Poznań, duo 20. Sierpnia 1815.

J. N. Pietrowski.

Kotlarz J . P l i n s c h w Szreniie na ulicy Kościcluej pod Nrem. 23. poleca się prosząc o łaskawe zamówienia i oświadczając, źe podejmujesię wszelkich w swoim zawodzie robót, jako to: aparatów gorzelanycb, parowych i destylacyjnych, sikawek, kotłów do warzenia piwa l farbierskieb, wszelkich gatunków sprzętów kuchennych i domowych l Cd., i zapewnia skorą i rzeteluą usługę przy umiarkowanych bardzo cenach. Stan Termometru i Barometru, oraz A -ieruneA wiatru w Poznania.

Dzień.

ASl an termometru Stau n aj niższy I iiniwyi. barometru

Wiatr.

Ceny targowe w mieście POZNANIU.

PÓllIOCII. g.

Polud. z.

Zachodu:.

dilo (lito Z uóln. )1(.

Z. polu. z.

Duia 20. Sierpnia.

1845. r.

od I do T i I. »g r. f c n. I T» I. igf f.«

Pszenicy szefel Zyta dl.

Jęczmienia d1.

Owsa . dl.

Tatarki dt Grochu. dl.

Ziemiaków d1.

Siana cetnar Słomy kopa .

Masła garniec 10 l 5 17 25- - 2 6 15- 7 - l 5 1 - l O

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.08.22 Nr195 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry