Jtf.207. w Piątek
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.09.05 Nr207
Czas czytania: ok. 22 min.--.---
Nakładem Drukarni Nadwornej W\ Dcckcra i Spółki.
WIADOMOŚCI KRAJOWE.
K i l k a u wag n a d a r t y kuł e m » S t a n c h ł o p ó w w P o l s c e . « Gdyby zapytano, jaki jest dziś stan polskich włościan, odpowiedziećby bez wątpienia należało, że inny okupników, którzy prawie na równi z właścicielami być mogą, hm y czynszowników, którzy tylko warunkom zawartym w ich kontraktach ulegają, inny pańszczyzniaków, którzy w prowadzeniu swojego gospodarstwa po większej części od dowolności dworskiej zależą; a pańszczyzniaków, znowu inny, gdzie zniesiono darmochy, przymusowe najmy i robociznę dla folwarku do dni trzech zakreślono, a inny gdzie pod tym względem żadne dotąd nie zaszło ograniczenie; inny jeszcze jest stan zagrodników, najemników i czeladki wiejskiej, bo i ci do dzisiejszych włościan polskich należą. Podobnegoź rozróżnienia przepominać nie należało i w czasach przeszłych.
Byli jeszcze w XIII. stuleciu włościanie dziedziczni, których fortuny, sortes, pochodzące z czasów przedmonarchicznych, stawały się już podówczas własnością panów i duchowieństwa w Wielko i Mało-polsce, a którzy w M a z o w s z u dotąd się utrzymują pod imieniem drobnej szlachty; byli kmiecie bądź na prawie polskiein, bądź na nicmieckićm osiedli, z uprawianej przez siebie roli, panu dań zbożową lub pieniężną wnoszący, którzy grunt swój czynszowy na własność nabywać i rycerzami, mil e s ex k m e t h o n e, zostawać mogli, ale którzy jako czynszownicy ulegać musieli pewnym ograniczeniom w statucie Kaźmierza W., wymienionym; byli przebywacze t. j. zagrodnicy i czeladź, zwaną w tymże statucie, gołota lub 0błomkami, ludzie wolni, przez umowy jedynie ze swemi połączeni panami. Ale obok wics'nian6w i kmieci, bardzo wcześnie okazują się poddani, którzy oprócz składania danin robili z gruntu pańszczyznę. Małżonka Władysława Hermana, Judyta, kościołowi Krakowskiemu nadała dobra Pabijanice z dawnymi poddanymi, t. j. ludźmi co przez lat 30 zostawali w braństwie, lub co się dobrowolnie przywiązali do gruntu, i z ich potomstwem czyli ojczycaroi, którzy na gruncie zrodzeni z gruntem całość stanowią, wraz z należącą się od nich pańszczyzną i daninami w zbożu, miodzie i kunich skór
™ - AIRM WARSZAWSKIE.
(Nakładem i drukiem Stanisława »Stmbskiego.) Pan Wio Wójcicki podjął się przeprowadzenia pomysłu, który podał zakład drukarni S1. Ślrąbskiego w Warszawie, aby podczas przypadającej w roku bieżącym wystawy sztuk pięknych w stolicy Kniłestwa Polskiego, także literatura piękna, łącznie z typograiią wystąpiła we szranki. Za staraniem tego znakomitego pisarza, wyszło Al b u m Warszawskie, obejmujące prace znanych w Warszawie literatów, w różnych wydziałach piśmiennictwa polskiego. Z prac, które do tej książki wygotowauemi być nie mogły, ma być złożona druga cześć Album, mająca wyjść jeszcze w roku bieżącym. Pod f t t A \ ' y o l r i A j t i t iż m i a m się szczególniej okładka i Stromca tytuWa, AownyWafcce', co do smaku i sztuki, najlepszym typografioin n.emieck.l n. S .m itylk.o v wyraz -" Al Qw.ąJl1.JK a j udąi , a)łfł-mł Śi « f u clo całości wzoru zbyt tłustym nałożony charakterem, uderza mianowicie na gustownej r innY ch miar tytułowej karcie. Text sam powinien był nueć większe interlinie, bo druk jest wydatny i gruby, a dla tego ściśniony, grupi się zbytecznie w oczach. Drzeworyty pana Wincentego Smokowskiego nie dosięgają dokładności prac tego rodzaju za granicą; lubo rzuty śmiałe i cieniowanie linearne i łamane są główną zaletą drzeworytu nie powinny się jednak dziać kosztem wyrazu twarzy, i nie robić jej potworną. Wszelako sam rysunek podoba się. We Flisie mianowicie znużenie z pracy wybornie oddane. Wiele wykończonego pomysłu widać także w drzeworycie »Jadwiga i Jagiełło« zdjętym z oryginału olejnego tegoż artysty. Wizerunek Wańkowicza prócz włosów, najudatniejszy i najwięcej* robi zalety rytownikowi. Prace literackie same odzaa czają się pięknym doborem ciekawychdnia 5. Września 1845iIJ EftIIIIiMl!!liill'l:\.
mi:io..
_.ii!J __ ___ y
Kodaktor odpowiedzialny: Dr. J. Rymnikiruhz.
kach, cum ho minibus adscriptieiis, qui per 30 annos fuerunt in manuali possessione, vel qui astricti su nt glebae soli propria professione, et originariis, qui ex adscriptieiis nati in ipso solo glebae coatiierunt, et cum servitutibiis eorum et tributis, quae consistunt ih ffumentis, melle, pcllibus mard u r i n i s, jak Długosz pisze. Podobnąź darowiznę z dawnych poddanych i ojczyców, zamieszkałych w dobrach Książnice nad Wisłoka, tudzież z ich pańszczyzny i danin zrobiła taż monarchini dla klasztoru Tynieckiego. Owoż w Wielko i Mało-polsce widzimy poddanych obok kmieci, pańszczyznę i daniny obok samych danin czyli czynszów. Statut Wartski mówi też o sługach ni c wolny eh, de ser vis aut anciiłis iłłiberis. Opisujący »stan chłopów w Polsce« winien był również zbadać czyli przed Unią tak samo rzecz się miała w Mazowszu, na Litwie, w Prusach i ziemiach ruskich. N astępnie im większej ziemia nabierała wartości, im bardziej prodnkta jej szły w cenę, tćm więcej szlachta powiększając folwarki wymagała robocizny od poddanych i tćm mniej przestawała na czynszach czyli daninach kmieci. Obrócić wreszcie kmieci w poddanych a z wszystkimi jak z niewolnikami się obchodzić, stało się niejako celem szlachty. »Powściągał panów i dziedziców Kaźmierz W. Mieszkający pod nirai kmiecie i poddani zawsze w królu znajdowali ucieczkę, ochronę i pomoc skuteczną. Wyrządzane im krzywdy nie uchodziły bez ostrej i surowej kary nikomu. Ani stopień, ani znaczenie, ani zamożność nie zasłaniały od sprawiedliwości tego, kto się poważył używać gwałtów, ciążenia lub niesłuszności względem swoich kmieci. Za dokuczliwą dla rycerstwa, a raniej godną króla, taką troskliwość o włościan poczytywała szlachta, pisze Długłosz. Przetoż, kiedy się tylko nadarzyła sposobność zdobywała na monarsze bądź pojedyncze przywileje przyznające sądownictwo panom nad ich poddanymi i kmiecami, bądź ogólne statuta, niszczące resztki swobód kmiecych. U stawa w Bydgoszczy objaśniająca dekret Sejmu Toruńskiego 1520. r. zniosła nakoniec różnicę między kmieciami a poddanymi, bo nakazała, by wszczyscy kmiecie wsi królewskich, duchownych i świeckich panom swym jeden dzień w tygodniu robili; Konfederacja zaś dyssydencka z 1473. r. tak porównanych włościan pognębiła w niewolą, gdy rzekła: »poddanych, r e s p e c t u r e l i g i o n i s,
. . ' - -. * , I ' U J I Lyait
Abraeia'ges A innych składów, świadczące o bandl A o i o w y m A E l b ląg, s l o i jeuu tp)1fat\Wike re'lniastó[pjmyC'n szjucnerzy K ore dawniej przepeł= niało Solskie zboie; nic na jednym ujrzysz dotąd ,ak Polonus w kontuszu i przy szabli, pokręca wąsa jedną ręką, a drugą trzyma się pod boki na czuprynie podgolone, czapka z fantazyą przekrzywiona, a cała rześka postać, jakby przypominała owych błogosławionych czasów przysłowie XVI. wieku: l J Gdy się zboże smcnięiy J o, Zaraz postawy przybyło.« Naucza nas potem autor, jaka zachodzi różnica pomiędzy flisami i oryJ aini. Flis jest to pływak doskonały, znający wybornie drogi wodne ile: flisowskie rzemiosło nrzerhn *b; , n i» na svna, a krakowska s a e c u l a r i b u s, podług rozumienia swego karać.« A jednak mimo takie zrównanie polskich włościan w obliczu prawa, stan ich wszelako nie przestał być różnym; każda prowincja odmienny przedstawiłaby widok. W koronie nawet sołtysi, wybrańcy, bojarzy, listownicy i t. p. nie robili pańszczyzny, a z uległych pańszczyznie osiedli po królewszczyznach i duchowiznach postępowali, według dawnego zwyczaju, ze swymi budowlami, sprzężąjem, dobytkiem i dorobkiem, jak właściciele; a choć po wielu miejscach powiększono im pańszczyznę, oraz tłoki i przymusowe najmy wprowadzono, zawsze jednak w nadzwyczajnym pokrzywdzeniu znajdował tu chłop u właściwej zwierzchności sprawiedliwość; lecz poddany szlachecki, coraz ostrzejszemi prawami »0 zbiegłych« do gruntu przykuty, uważany był tylko w gospodarstwie folwarcznćm za statek, którego pan używać mógł dowolnie, według przywidzenia lub korzyści, i którego śmierć nawet byłe przez jakiego szlachcica zadana, przynosiła panu grzywien 15, według prawa z 158.1. r. N a pominięcie tych różnic zwróeiwszy uwagę, wypada także nadmienić, iż wybierane podatki i posługi nic tylko w XII. stuleciu i nie samych ciążyły chłopów. Poradlne, choć wielce zmniejszone za Ludwika, płaciło się z każdego łanu w calem królestwie aż do W ł a d y s ł a w a IV. Od osepu obywateli ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej, a od stacyj. kraj cały, dopiero Władysław Jagiełło uwolnił. Stróża zaś, przewód, pod woda, lubo w odmieniłem nieco znaczeniu, dotąd nam wszystkim ziemianom są znane. Wreszcie nic czyniono różnicy między dobrami królewskimi, duchownymi i szlacheckimi za Kazimierza sprawiedliwego, bo lej różnicy, pod względem posług dla kraju, stanowić nie mogło w ó wczas kilka wyjątki')w z pod ogólnego prawa, udzielonych niektórym panom lub pojedynczym instytutom. Wszikżc i bulla papiezka, uchwały zjazdu łęczyckiego zatwierdzającą, mówi nie o dobrach duchownych ale tylko o biednych wieśniakach, którym dostojnicy, p r i n e i p e s t e r r a e, grabieżyli stodoły i porywali konie. z p. R.
Z n a d R e n u. - Kilka pism francuzkich, z toastu króla pruskiego na cześć królowej Wiktoryi, wzięło powód do zaczepienia Niemiec, Prus i dostojnego mówcy, okazując niechęć zwłaszcza dla tego, że w nim o sojuszu między Anglią i Niemcami w ostatniej wojnie, wzmianka była. Gazeta akwizgrańska odpowiada im jak następuje: Komuż Francja to przypisze, iż Niemej ostrożnie na nią spoglądają, lubo z ochotą, duchowe jej płody przyjmują? Nikomu, prócz siebie samej. Niemej zawsze gotowe były zjć w zgodzie z Francj ą, ponieważ widzieli, iż od szczerego i bezinteresownego związku obu narodów, spokojność świata i postęp cywilizacji daleko bardziej, niż od innego jakiegokolwiek stosunku zależy. Lecz liczba takich, którzj prawdę tę uznali, i w żjcie wprowadzić ją żjczą jest nader mała. Francja nie żąda przyjaźni Niemiec, Francya chce nad nienii panować.
Przyjaźń wymaga równych praw i równego uznania. Francya obawia się wielkości Niemiec, ponieważ ze słabości ich korzystać pragnie. Nie dziw więc, iż zwracamy oczy na Anglią, która jest zmuszoną przyjaźń naszą zachować, ponieważ w wTłasnjm interesie cierpieć nie może, ażeby rywale jej przez naszą słabość w potęgę \yzrastali. Anglia z przyjaźni ku nam, również mało koncessji nam uczjni jak Francja, ponieważ jest podobnie samolubną jak Francja, lecz opuścić nas nie może cliociażbyśniy jćj opierać się mieli: a to przez egoizm, lub, co na jedno wjcliodzi, dla polityki, na którą się spuścić można. Podróż królowej Wiktoryi mogła obu narodom podać naukę. Postępowanie prowincyi nadreńskich w ciągu tego czasu, zna
po upadku główuego ich zarobku z hodowaniu pszczc I dzikich po kniejach, gdy barcie leśnie 1839.-40. w pień wycięto i przetrzebiono puszcze, rzuciło się do orylki. Oryl całą wiosnę i lalo na wodzie prze.c i przepije cały zarobek i prawie nago wraca do domu na zimę. Na galarach i trnlwach zbiły jest barak, w którym pisarz, żyd, ma swoje .i ieAzkanie i przedaje trunki. Barak taki, zowie się skarbówką. Wisi lam oraz wić dębowa, którą zowią p r a we m, a którą oryl za przestępstwo cieleśnie by «a karany. Oryle zwołani przez pisarza na sąd, wydają wyrok, i wykonywują go prawem. Z rzeczy dziejowych ważnym jest obszerny ustęp Adryana Krzyżanowskiego. "Zarys dziejów zakonu maltańskiego w Polsce« lubo w nim tylko przedstawiona historya zakonu kawalerów S. Jana Jerozolimskiego aź do wyparcia ich z wyspy Rodus 1523. r ; właściwe rozwinięcie dziejów zakonu maltańskiego w Polsce autor zapowiada wydać w osobne'm dziele, ku czemu wzywa wszystkich, coby w lej inaleryi jakie zabytki piśmienne posiadali, aby niemi pracę zamierzoną wspierać raczyli. - Inne pomniejsze ustępy historyczne są: J a d w i g aKr ó l o w a P o l s k a przez llippoiita Skiniborowicza; Pielgrzymka do Jasnej Góry w C z ę s t o c h o w i e wydana z rękopismu przez I Micbala Kalińskiego (także początek mającego wyjść z druku dzieła); G e r m a n o w i e i G ermania przez Wacława Maciejowskiego, dowodji aulor, że dziełko Tacyta pod tym tytułem służy do objaśnienia nie tylko niemieckiej, ale i słowiańskiej i litewskiej slarożytności: Ś w i ę t Y Woj c i e c h przez Przezdzieckiego Alexandra, nie daje rzeczywiście nic nowego nad to, co już Wiśniewski w I tomie historyi literatury polskiej w tym przedmiocie napisał; Wspomnienie niektórych gwarków ofk oskich przez Łabenckiego Hieronima. «Zupy olkuskie-- powiada autor - będące własnością panującego, nie były wszakże na rzecz Króla wyłącznie pro
mionowało głębokie narodowe uczucie. Szanowały w niej Anglią, podczas gdy równocześnie przeciw przemocy handlowego ducha angielskiego walczą, i usiłowania swe w tern pokładają, ażeby się Niemcy od wszelkiej zależności uwolnić mogły i przewaźniejszy wpływ na losy świata wywierały. Znany poeta i autor pieśni reńskiej: (Sie feilen ibu iiicfct bnben_, Mikołaj Becker, umarł po długiej chorobie d. 28. Sierpnia w Hundshoven pod Geilenkirchen.
WIADOMOŚCI ZAGRANICZNE.
Polska
Jak listy z Warszawy donoszą, surowość i baczność policyi rossyjskiej w Polsce co dzień się powiększa. Prześladowania, i najokropniejsze kary są częstokroć skutkiem samej denuncjacji. Następujący przypadek jest prawdziwy. W pewnein mieście gubernialncni mieszkał bogaty obywatel, znany powszechnie z swej dobroczynności. Postępowanie jego od dawna rossyjskim władzom nie przypadało do smaku. Przy obchodzie familijnej uroczystości, zapomniał się i wyrzekł, iż wolałby synów swych potopić, aniżeli widzieć w służbie rossyjskiej Służący donieśli to policyi, w skutek czego biedny ojciec, w Czerwcu, na Sybir wywieziony został. Policya rossyjska przekupią we wszystkich domach Warszawy służących i służące, i za ich pomocą tajemnice odkrywa; jak łatwo donoszenia podobne ze złości, lub moralnego zepsucia wypłynąć mogą, każdy się domyśli.
Francya.
P a ryż, d. 2 O. Sierpnia. Prawo zmienione zostało, lecz ludzie nie zmienili się; zniesiono szulernie, lecz pełno jest szulerów; niegodziwe sprawy, które od niejakiego czasu się odbywają, najlepiej o tern świadczą. Ażeby zrozumieć i przedstawić wszystko co się w dziejach Hue du U empart wydarzyło, trzeba wynaleźć nowy język, lub otoczyć czytelnika lub słuchacza grubą zasłoną, tak grubą przynajmniej jak drzwi sądowe, któreby publiczność od badanych świadków i oskarzonjcb przedzielały. Młodzi ludzie przytrzymują na ulicj Anglika, czjniąc mu propozycye z miną tajemniczą, których on przyjąć nie chce (dla czego Anglikowi właśnie czynią propozycye? ciekawy niech się zapyta dziwnej kroniki Londynu, tej moralnej filozofIi Anglika); w chwili, gdy się oddalić myśli, nadchodzą inni ludzie, pozornie policyści, grożą mu pojmaniem, jeżeli od niemoralnego zamiaru nie odstąpi; a biedak musi się niemałą sumką pieniędzy okupić, ażeby ujść publicznej sromotj, na którą nie zasłużył. Przed kilku umsiącami przypatrzjłem się na bulewarach podobnej propozycji, albo może bezpośrednim ich skutkom. Miody przystojny mężezjzna, szedł obok innego w podeszłym wieku szepcąc mu 4 do ucha; w tćm zwraca się szjbko i daje mu równocześnie obiema rękoma taką ilość policzków na o biestronj, z gestami niezmiernej biegłości, iż przechodnie uwierzjć musieli, że człowiek ów wpadł W szaleństwo. Objaśnienia jednakże policzków i kułaków dawać nie potrzebował, przynajmniej spadkobiercy icji, który śród nawały uderzeń czwałem uciekał, jakby go szatan za kołnierz chwytał. Młody człowiek odpowiadał, że.... Lecz pozwólcie mi zapytać się: Czj znacie młodość Ludwika Xl\. i ministra Mazariniego? Lecz o tern mówić nie chciałem, tylko o sposobie jakim się przemjsł szulerski dzisiaj objawia. Niegdyś było arej wygodnie. Kto się obawiał pokazać przy zielonych stolikach w Palais- Royal lub we Frascati, poszedł do jakiej »Tripot, « ażeby zmieść wszjstko co zmysły jego zająć mogło. Tripot, jest to zgromadzenie zacne, składające się z mężczyzn i kobiet; lepiej z panów i dam, w którćm A v ewadzone. Z mory przywilejów, kopalniom tym nadanych, mógł każdy zgłaszający się otrzymać od żupnika pozwolenie do kopania, i oplaeal tylko Królowi dziesięcinę o l b o r ą zwaną: ri kirfrzy takie pozwoleń a posiadali i na prowadzenie kopalń koszt łożyli, zwali się g war K a III i" Autor przytacza dowody, że Kopernikowie osiedli niegdyś w Krako "i <, mieli także udział łV gwarectwie. Ciekawszą jeszcze jest okoliczności . że także imię sławnego Erazma Rotcrdamrzyka w aktach źupniczyrh olkuskich w poczcie gwarków się znajduje. Zapisał on sobie udział (firachcentel) w górze Rabszlyńskiej. Widać, że nieobecnego, wtenczas nawet gdy już umarł, inni gwarkowi e w zyskach zastępowali. G d y rzeka Baba zalała kopalnie i gwarkowi e zniszczenie lo odwrócić postanowili, przypadło na Erazma dnia 26. listopada 1548. r. (w 12 lat po je»» śmierci) kolej dania trzech koni do kołowrotu wodę ciągnącego. Tej:«» nikt za niego nie uczynił, wytoczono za (o na niego skargę do żupnika, jako opiCSZ;dego w gwarectwie, i wypadł przeciw niemu wyrok w .-ądj.ie źupniczyni, wskazujący go na szkody, jakieby z jego winy całe g« ateclwo poniosło. Z rozpraw naukowych w Album umieszczonych na pierwszem miejscu kładziemy »IJ js f n ry a i źy ci c« wyjątek z rękopismu Jana Majorkjewicza. Aulor pojmuje dzieje z wyższego stanowiska, jako rozwijanie się ludzkości, jako rozwikłanie się lego, co leżało odwiecznie w porządku stworzenia. »Dzieje są organizmem jak sama natura, a początek, byt czysto fizvologiczny każdego narodu, stanowi niejako spójne ogniwo natury i dziejów. Naród nie jest dzieleni przypadku, ale wyniklością yyyźszYj konieczności, która byt jego namaszcza i uświęca. (Dokończenie nuntąpi.) miłosna, z góry Wenery, gdzie Bachus tamy zawodzi, a Merkury karty tasuje i kostki trzyma. Zewnętrzna wystawa tych dobroczynnych zakładów jest zwykle, Table d' hóte, w której zwyczajni goście do wtajemniczonych w mysterye należą, tak nazwani: Grecs, w paryzkim wyrażeniu technicznem; wychodzą oni śród dnia na zdobycz, do teatru, kawiarni i wciągają zwierzynę do niebezpiecznego koła sztuk swych; albo też jest herbata u jakiej pięknej damy, otoczonej miłemi przyjaciółkami; gdzie wdzięki roskoszuych dam nie zbytecznie się osłaniają, gdzie wreszcie nie ma przymusu psującego uciechę. Przyjemne zgromadzenie wotają zebrani w tym raju miłosnym młodnisie; niejeden niewinny, niemiecki baron (wszyscy Niemcy są baronami), lub chojny rossyjski książę (w Paryżu wszyscy Moskale książęta) albo zamożny angielski mylord (wszyscy poddani jej pięknej mości Wiktoryi są urodzonymi mylordami) , Francuzi rzadziej; mianowicie Paryżanin dawno pozbył się stanu niewinności, który jest jednym z głównych warunków do przyjęcia. Od lekkiej, pochlebnej rozmowy przechodzi się do gry; gość, rozumie się, wygrywa z początku; pani domu życzy mu szczęścia, a CJanimcdes dostarcza szumiącego wina, dopóki słodka rozkosz i marzenie o blizkićj, nastąpić mającej szczęśliwości, zmysłów i oczu jego nie owionie. Teraz nadeszła chwila, polepszenia powolnego szczęścia, corriger la fortunę, mówi miejscowe wyrażenie; i nim ranek zajaśni, baron nasz pozbawionym zostaje ciężaru ojczystych talarów, bojar rubli, a sąsiad nasz Anglik, szterlingów. Łagodna słodka mowa, jakiej przy przyjęciu użyto, zamienia się na prostaczą, poziomą klutnię; a rycerzy naszych nie zatrzymują jak w Ilorselbcrgu w schronieniu miłosnem, lecz bez względu na ich skargi wypuszczają na wolne powietrze. Jakże mają szanować pozbawionych pieniędzy? Gdy przychodzą do rozumu, pozostaje im wybór między zamilczeniem hańby, i skargą, która publicznie się odbywa i szyderstwo za sobą pociąga. W ostatnim przypadku kończy się rzecz przed sądem policyjnym, gdzie się najczęściej wykrywa, iż modni panowie z policyą i galerami już mieli do czynienia. Co dawniej jawnie się odbywało, znajduje się dziś jeszcze, lecz skrycie i ze zmianą miejsca, a »a naiwnych niemieckich baronach itd. bynajmniej nic zbywa.
Memorial Bordelais zawiera pod d. 23. Sierpnia, bliższe szczegóły zdarzonego tam pożaru, których treści udzielamy: Pożar wszczął się w magazynie p. Tastet, przez nieostrożność jednego z robotników, który zostawił tam światło. Ogień dostał się do beczek napełnionych wódką, których się tam do 7 O O znajdowało. Naj dzielniej sza gorliwość władz niezuołała poskromić gwałtowności ognia, i wkrótce cały skład przedstawiał obraz ogromnej huty. Co chwila pfkały beczki i rozrzucała iskry na sąsiednie domy. Około 8. godziny wieczorem płomień ogarnął i lewą stronę ulicy Borie, której prawa strona już na wpół zgorzała. Wiatr dął od północy i unosił głownie na ulicę S1. Espri1. Wszystkie zabudowania w tym kierunku znajdujące się zajęły się. Mówią, iż 20 blisko domów stało się pastwą płomieni, których wściekłości i najdzielniejszy ratunek wstrzymać niezdołał . O w pół do dziewiątej lękać się poczęto o bogate domy w tej części miasta znajdujące się. Mieszkańcy pospieszyli oświecić balkony, i powynosić z pokojów bogate sprzyęty . Na wybrzeżu leżały już beczki z winem i z wódką, które unieść zdołano: na nieszczęście, było ich bardzo mało. Około w pół do dziesiątej przytłumiono pożar. Dziś rano Mydobyto z pod gruzów pana Filhau, dowódzcę pompierów, który, jak wiadomo, odłamem muru został był przywalony. W kilka chwil potem, zakończył on życie. Chirurg pompierów, , adjutant-niajor i dwóch pompierów, na miejscu zostało bez życia. Odwieziony do szpitala, porucznik Delos, we dwie godziny skonał tam z ran odniesionych. Innemu pompierowi odjąć musiano obiedwie nogi. Inni mniej lub więcej ciężkie odnieśli rany, które przecież nic zagrażają ich życiu. - Według Kuryera Girondyńskiego , 5 O kuf. 2 O O beczek wódki i 2 O O oxoftow wina pożar pochłonął.
Fenomen natury, który w dolinie Monville narobił spustoszeń, jest teraz przedmiotem badań naukowych. Z tego powodu jest zajtnującćm podać kilka szczegółów z tej strony. Termometr pokazywał 16 stopni, barometr spadł nagle z 760, na 7 05 . Wia tr wiał od południa zachodu. Była może 12.Ł w południe. Chmury przebiegały niebo nadzwyczaj szybko. Pobtrzczono dwa przeciwne kierunki we warstwach chmur. Niższe dążyły szybciej i z podskokiem, jakby się gotowały. W okolicy Rouen spuścih" sic ku ziemi. Błyskawice przelatywały bardzo często w chmurach. Od Houlm szły chmury w kierunku bardziej północno-wschodnim, na wysokości W Malaunay skoncentrowały się na bardzo małą przestrzeń od 8 do 10 metrów szerokości i z całą 9U{ ulerrYly na Monville. Po drodze pościnała ta burza wszystkie drzewa w równej wysokości na 5 metrów od ziemi, a u zboża wszystkie kłosy. Balki z rozbitych fabryk uniosła na łąki i °4eboko wbiła je prostopadle w ziemig. p r Z Y Eslette osłabła natarczywość"tĆj burzy i zamieniła się we zwyczajny wicher. Sądzą, że to był raczej płyn elektryczny, niż trąba wietrzna. Paryż, d. 28.' Sierpnia. - Książe Nemours przybył 22. Sierpnia do Pau. Dnia l. Września wróci do Bajony i uda się w podróż do Hiszpanii, gdzie cztery dni tylko zabawi. Spodziewają się w końcu tego miesiąca w Tulonie księcia Montpensier ze wschodu. Z Tulonu uda się do Pampeluny.
Król postanowił pod d. 24. Sierpnia, że w czasie niebytności marszałka Bugeaud w Algierze, zastąpić go miał generał Lamoriciere jako tymczasowy generalny gubernator. Marszałek upoważniony jest do powrotu do Francyi w dniu l. Września. Tymczasem sprawami zajmie się algierskie mi generał Lamoriciere z calem pełnomocnictwem generalnego gubernatora. Sądzą, że marszałek Bugeaud nie wróci do Algieru, i że chcą z tej prowincyi utworzyć wicekrólestwo. Belagen wprawia w ruch cały świat lekarski we Francyi. Tćm nazwiskiem oznacza się choroba, dziwne przebiega studia i kończy się szaleństwem a następnie śmiercią. Pelageryk, tak jak trędowaty, nie jest do uleczenia, pada on w objęcia śmierci. W górnych Włoszech wielkie zrządza pelagen sputoszenia, a podług statystyki w południowej Francyi szerzy się w zatrważający sposób. I w szpitalach Paryża okazały się przypadki tćj choroby, a lekarze waśnią się w sposób zabawny po lekarskich pismach, utrzymując, iż każdy z nich pierwszy odkrył pelagen i posądza drugich o niewiadomość. Gdyby się kłócili względem dokładnej i niezawodnej metody leczenia lub odkrycia przyczyn tćj choroby, wielce przysłużyliby się południowej Francyi, - lecz o tern ani słowa doczytać się nie można: oskarżano w zawody, powietrze, wodę, ziemię, chleb, mąkę i mięso, jakoby prowansale nie żyli pod tćm niebem w ten sam sposób teraz jak i dawniej, i zapewne tak-się stanie, iż napiszą grube dzieła o przyczynach tćj choroby, a w końcu przyznają się - nasze wiadomości są jeszcze łataniną. N owy gmach teraz budują z kamienia ciosowego na ulicy de Babylonc, przeznaczony dla sióstr Wincentego de Paula. W smaku jest stawianym Louvru, ma facyatę ze wszystkich stron po 20 okien szerokości i kosztuje 5 milionów franków.
Okólnik marszałka Bugeaud z 9. Sierpnia wydany do wszystkich generałów w Afryce komenederujących, zapewne przyczyni się do ostatniego odwołania go z Algieru. Wiadomo, iż tak rząd, jako też izby oświadczyły się przech» planowi marszałka, założenia kolonii w Afryce, a chociaż wielkie położył zasługi marszałek dla kraju, chociaż jego na doświadczeniu, i przekonaniu oparte przedstawienia mają prawo do uwzględnienia, to jednak już ze swego stanowiska jako podwładny rządu, chociaż na najwyższym szczycie w Afryce, jako dowódzca armii francuzkiej postawiony, powinien dać z siebie przykład posłuszeństwa przeciw przełożonemu jemu rządowi i poświęcić swoje mniemanie, jakkolwiek prawdziwe, raz wyrzeczonej woli i rozkazowi rządu, lub też wnieść o uwolnienie ze służby. Cóż robi na to marszałek? Chce pozostać na swojćm stanowisku, i przeciw woli rządu i izb przeprowadzić swój plan założenia kolonii wojskowych. Każe obsyłae pewien ro-daaj poiyc.yi j><> polkach afrykańskich, fl\- Których utrzymuje, w brew wszelkiej prawdzie, źe nie dalekim jest czas, gdzie otrzyma pełnomocnictwo na wielkie rozmiary założenia wojskowych osad. Przyobiecuje żołnierzom podolicerom i oficerom korzyści, do których udzielania żadnego nie ma prawa. Sądzi zapewne marszałek, że mając podpisy mnóstwa wojskowych, dokona łatwiej swych planów. Z tych przeto powodów i innych insubordynacyi został powołany marszałek do Paryża, zkąd zapewne do Afryki niepowróci. Mnóstwo kandydatów zgłasza się na jego miejsce. N 1 e m c y.
K ról e s t w o S a s ki e. - Komendant lipskiej gwardyi komunalnej wydał pod d. 1. Września rozk iz dzienny następujący: Ud piątku, t. j. 5. Września rozpocznie się służba odwachowa gwardyi komunalnej, podług Ust y zwyczajnej odwachowćj. Służba przeto odwachowa odbywaną będzie przez kompanie w zwyczajnych godzinach, w liczbie zwyczajnej i przy odgłosie muzyki. Czapstrych będzie jak zwyczajnie. L i p s k , d. 27. Sierpnia. - Zajmowało nas wielce w tych dniach pytanie, czy uroczystość konstytucyjna, która 4. Września przypada, w tym roku odbyć się ma, lub nic. Wielu twierdziło że nie, lecz z bardzo rozmaitych względów; z jednej strony mówiono; iż wydarzenia miejscowe nie pokazują wielkiego przywiązania do istniejącej ustawy naszej, dla tego byłoby rzeczą stósowniejszą, w dniu uroczystości konstytucyjnej na ten raz wszelką radość przytłumić; z drugiej strony uważano, iż jest niebezpiecznie przez publiczne zachęcenie wywołać zbiegowisko ludzi, którzyby się nowych wykroczeń łatwo dopuścić mogli. Oba twierdzenia poczytano za nieuzasadnione. Uroczystość konstytucyjna w Lipsku przynajmniej odbę. dzie się z jak największą solcnnością; a środki których się władze w tćj mierze chwytają, są też same, co roku zeszłego. Gwardya komunalna stanie około południa na rynku w paradzie; poj.n.ćj zbierze się w salach strzelnicy na obiad. 1 'o dobnie jak w przeszłych latach, nie wzbroniony jest nikomu udział przy biesiadz.e, o ile miejsce pozwoli. Przełożeni cywilni i wojskowi bywali zawsze jako goście honorowi zapraszani. Na ten raz japrosiny ograniczą się na pierwszych; spodziewają się zaś, iż wojsko podczas uroczystości konstytucyjnej wstrzymane zostanie w koszarach, dla oddalenia wszelkiego powodu do starcia się; zwłaszcza że wojsko z konstytucyjną uroczystością nie ma styczności, ponieważ je konstytucya nie o bowięzuj e. W Y r c b u r g , d. 25. Sierpnia. - Powszechną zwrócił tu uwagę reskrypt ministeryalny, który urzędników pocztowych upoważnia do otwierania listów i paczek w obecności świadka, jeżeli jest podejrzenie, iz żaka wszystkich "niewiadomych uczestników tychże interesów, ażeby się dla dopilnowania praw swoich, w terminie na dzień 15. Listopada r. b.
wyznaczonym, przed południem o godzinie Uw izbie jej instrukcyjućj przed Ur. H e r n e c ker Kommissarzem Ekonomicznym sławili, czyni to ostrzeżenie: iż w razie niestawienia się, uczestnicy rzeczoni, nawet chociażby pokrzywdzonymi byli, na czynnościach tych zaprzestać muszą i z źadnemi zarzutami naprzeciw tymże słuchani już nie będą. Poznań, dnia 27. Lipca 1845.
Król. Pruska Kommissya Generalna w W. Xiestwie Poznańskiem.
Skład galanteryi B e e r a M e ndla w Poznaniu przy rynku pod Nr. 88. właśnie odebrał znaczny wybór szczero Paryzkich obić, które przez nader korzystne ku
zane pisma zawierają. W ten sposób zmuszono w lulku miastach abonentów frankfurtskiego dziennika, dla których egzemplarze pisma tego w jednej paczce przysłano, do oddania jej cenzorowi, który podług swego widzimi się gazety zatrzymuje lub właścicielowi odsyła. J ak postępowanie takie wzbudzić zdoła zaufanie do zakładu, który dla narodu jest ustanowiony, i przez podatki jego utrzymywany bywa, gdy dochody nie wystarczająnam przynajmniej nie wiadomo. - Afryka.
Tripolis , d. 9. Sierpnia. - Wczora przybyły znowu dwa okręty wojenne sułtana do naszego portu. N a pokładzie tych okrętów znajdowało się dwóch tureckich admirałów. »Szebeka« przybyła z Tunis, z trzema Francuzami na pokładzie i depeszami do konsula. Przywozi ze sobą sprzeczne wiadomości, Jedni mówią, źe basza rusza naprzeciw Szerbi. Tymczasem obozuje tu poza miastem 3 O O O dobrze uzbrojonych Arnautów. Spodziewają się tu jeszcze więcej wojska tureckiego z Konstantynopola. Gdy tak położenie rzeczy jest niepewne, flota przy byeryjskith wyspach stojąca na kotwicy i składająca się ze 7 okrętów liniowych i parowej fregaty pod admirałem Parccval Deschenes otrzymak rozkaz, powrócenia w ostatnich dniach do Marsylii.
ROZMAITE WIADOMOŚCI.
(Dokończenie wczoraj przerwanego artykułu z Krakowa.) Co do teatru. - Przed trzema laty Rząd wybudował teatr nowy 1 zawarł z P. Chełćhowskim kontrakt o przedsiębiorstwo widowisk na lat 8W cztery miesiące po otwarciu teatru, Rząd uznał, źe P. Chełchowski niedopełnia kontraktu i lubo publiczność dosyć z jego usiłowań była kontenta, lubo P. Chełchowski tak prowadził teatr, j ak tylko mógł i umiał, lubo decyzja Rządu w tej mierze zakrawała jakoś na wyrok Wójta w własnej swojej, sprawie mimo to Wszystko jednak zerwano kontrakt z P. Chełćhowskim i konkurs na przedsiębierstwo teatru ogłoszono. - W skutek konkursu takiego przedsiębiercą teatru został obywatel tutejszy P. Hilary Meciszewski, odznaczający się od lat kilkunastu w naszćm mieście czynnością i żarliwością w rzeczach publicznych i poświęcający nawet tej namiętności własne swoje dobro i interessa. Jakkolwiek przeto zerwanie kontraktu z jednym przedsiębiercą gorszyło wielu i oburzało, nadzieja przecież, źe pod dyrekcyą osoby tak czynnej jaką był P. Meciszewski będziemy mieli przynajmniej dobry teatr, pocieszała opinią publiczną, u p a t ruj e w wy p. a v li z P. Chełćhowskim nadwerężenie wiary publicznej. P. Meciszewski niezawiódł oczekiwań powszechnych, ale takowe można powiedzieć przewyższył. J emu mamy do podziękowania, że teatr krakowski we wszystkim co dotyczy wystawy stanął w równi z niejednym zagranicznym nawet nadwornym teatrem. On wyrobił teatrowi na sejmie zeszłym zasiłek roczny w kwocie 20,000. On nicźałował żadnych nakładów Ha skompletowanie jak najlepszej może być orkiestry. On wreszcie utrzymał scenie krakowskiej personale artystów, które podobając się tutejszej publiczności, już się było w r. 1843. w różne strony rozeszło. On nakoniec stworzył operę polską w Krakowie i w pierwszym roku jej istnienia postawił ją już jednak na tćj stopie, źe jest naj milszą zabawą krakowskiej publiczności, źe sprowadza widzów o kilka mil do teatru i źe jako zawiązek Instytutu nowego na polskiej ziemi, stawia Kraków w rzędzie miast miłujących sztuki piękne, a zwłaszcza ojczyste, łożących na ich postęp nie małe ofiary. Tak świetne początki rokowały świetniejszą jeszcze przyszłość i to co o zamiarach P. Meciszewskiego co do teatru rozchodziło się pomiędzy publicznością przekonywało, źe Pan Meciszewski jak myślał o wzroście sceny, tak przemyśla nad ustaniem swego dzieła i nad tym pracuje. Lecz w ślad za ludźmi twórczerni postępuje, jak mówi Viktor Hugo, zawiść; pokazała się też i za P. Me
Obwieszczenie sprzedaży.
W terminie dnia 12. Września r. b. zrana o godzinie Mtej będzie pozostałość zmarłego Sędziego S t r a w ińs ki e g o, składająca się z mebli, sukni ubiorczych, pościeli i bielizny w jego dawniejszem pomieszkaniu tutaj za gotową zaraz zapłalą sprzedawaną; do czego się ochotę mających kupienia zaprasza. Grodzisk, dnia 28. Sierpnia 1845.
Król. Sąd Ziemsk o-miejski.
OBWIESZCZENIE.
W wydziale podpisanej Kommissyi agitują się czynności: e) wynagrodzenia uczesiuików za służebności wolnego drzewa i wolnego pastwiska na Królewskim boru Patereckim pod Nakleił), powiatu Wyrzyskiego , b) okupienia posług budzlarzy w O s i e k u, w ekonomii i powiecie Wyrzyskim i wynagrodzenia ich za prawo pastwiska, i c) uregulowania włościan i rozseparowania gruntów w Sk arboszewie, powiatu Wrzesińskiego,ciszewskim 1 zamiary jego krzyżować zaczęła. W prowadzeniu teatru có raz to nowe napotykał przeszkody, nie z strony artystów, bo tych prowadzanie było wzorowe, nie z strony publiczności, bo ta jakkolwiek mała usiłowania P. Meciszewskiego pilnćm uczęszczaniem do teatru nagradzała, ale z strony tych właśnie, którzyby najpierwsi powinni się poczuwać do obowiązku wspierania i rzeczy samej i ludzi jej uprawie poświęcających się. Trzeba albowiem wiedzieć, źe od lat 3ch utworzono tutaj tak zwaną Dyrekcyę teatralną, mającą niby czuwać nad prowadzeniem teatru przez Dyrektora. Dyrckcya ta zupełnie teatrowi i rzeczy takich nierozumiejąca, obojętna interes Przcdsiębiercy ciągłym wdawaniem się w zarząd teatru, bruździła w mechanizmie teatru i narażała Przedsiębiercę na nie jedne stracę i zgryzotę bez której można się było obejść. Przecież P. Meciszewski byłby sobie był może z nią dał radę, gdyby nie nieszczęśliwa okoliczność, że prezydującym w niej zrobiono urzędnika, znanego z swojego charakteru cholerycznego i gwałtownego, który bez wychowania, bez taktu, sposobem obchodzenia się z ludźmi, obudził tutaj przeciw sobie wstręt powszechny i zasłużony: ten tedy prezydująey mniemał się być dość dobrym znawcą rzeczy, żeby w urządzeniach P. Meciszewskiego nie miał wiedzieć lepiej od niego samego, czego interes teatru wymaga? Wszystkie więc przedstawienia P. Meciszewskiego w rzeczach teatru odrzucanemi zawsze były, pomiędzy innerni, zachorował tu był artysta pełen nadziei, P. Haganowski. P. Meciszewski lubo do końca jego życia i przez sześć miesięcy bolesnej choroby dostarczał mu funduszu utrzymania się, ohcac mu przecież ułatwić podróż do rodziców do Lwowa, podał do Dyrekcyi teatru prośbę, ażeby z funduszu przez artystów samych składanego, i ich własnością będącego, a co główna na ten cel wyraźnie przeznaczonego, assygnował P. Haganowskiemu zasiłek potrzebny - i lubo Dyrekcja przychyliła się do tak słusznej prośby, Pan Prezydująey jednak, z powodu, źe jak .mówił, szkoda pieniędzy, bo P. Haganowski i tak umrzeć musi, założył przeciw tej decyzyi rekurs do Senatu i tam wyrobił, źe P. Huganowskiemu zasiłek odmówionym został. Odmówienie to zrobiło jak najgorsze na artystach wrażenie, a gdy pomimo to na nastawanie tegoż samego P. Pezydującego i artyści nawet w podróży będący) pociągnięci zostali do płacenia składki miesięcznej od swoich pensyi do funduszu wspomnionego, pomimo, źe niezarabiali na siebie w Krakowie, tudzież, źe z tych składek nie mogli się spodziewać wsparcia w razie nieszczęścia, jak to uczył przykład P. Haganowskiego. P. Meciszewski broniąc swoich artystów i interesu teatru, podał <<Je» l U adii zażalenie na postępowanie Prezyduj ącego w Dyrekcji i zmiany jego zażądał, w odpowiedzi jednak na to swoje podanie P.Meciszewski odebrał zagrożenie, źe gdyby raz jeszcze pozwolił sobie uchybić podobnie Władzy, pociągniętym zostanie do odpowiedzialności policyjnej(??!!) po odebraniu takiej odpowiedzi nie pozostawało P. Meciszewskiemu, jak tylko cofnąć się od teatru, jakoż natychmiast z Dyrekcyi teatru rezygnował, odstąpiwszy ją P. Mączyńskiemu, także obywatelowi tutejszemu. Wypadek ten także obszedł tutaj mocno publiczność i przyszłość teatru zaledwie co ustaloną, na nowo skompromitował. Co do d z i e ł a. - Przed tygodniem księgarnia P. J. Cypcera ogłosiła tutaj prospekt do prenumeraty na dzieło pod tytułem »sześć la t p o l i t ycznego bytu rzeczypospolitej Krakowskiej« przez Hilarego Meciszewskiego. - Prospekt był ogłoszony za pozwoleniem cenzury tutejszej, mimo to w 4 dni po ogłoszeniu go, Senat zakazał prospektu i dzieła, jedni mówią, źe z niechęci ku autorowi, drudzy, źe z obawy, aby osoby dotąd żyjące nie znalazły się w dziele skompromitowane, trzeci nareszcie i takich najwięcej, utrzymują, że rząd zakazał dzieło dla tego, źe go jeszcze nie czytał. - Jakkolwiek bądź wypadek ten w tej chwili przynajmniej jest źródłem przerozmaitych komentarzy, a Pan J. Cypcer ma zamiar jak słychać drukować dzieło w Warszawiepno pO 22 Zł lp. (najniższa cena do jednego pokoju) mogą, być dostarczone. Próby we wszelkich deseniach w każdym czasie mogą być oglądane.
Nowy, bardzo do bry fortepian jest tanio do sprzedania. - Fryderyk, ul. Nr. 17. na 2. piętrze.
Ceny targowe w mieście POZNANIU.
Unia 3. Września.
1845. r.
od I do n>l. sęc fenITi\.,1' (en
Pszenicy szefel Zyta dl.
Jęczmienia d1.
Owsa . dl.
Tatarki dt Grochu . dl.
Ziemiaków d1.
Siana cetnar Słomykopa .
Masła garniec
20 - 2 2 15 1117 16- - 17 23 - 25 7, 10 15 l 20
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.09.05 Nr207 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.