.)1( 117. w niedzielędnia 21. Maja 1848.
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1848.05.21 Nr117
Czas czytania: ok. 21 min.Drukiem i nnk UJeiii Drukami N adwormij W. Beckera i Spółki.
Redaktor odpowiedzialny: Jv. Kumieńeki.
N i e m c y miłoŚĆ swą pokoju, wszyscy chcą pokoju, ale dla utrzymania jego, często Berlin. Dotychczasowy rndzca rejencyjoy i szkolny Bogedain chwytać należy za broń. Nie obawia się powszechnego europejskiego pożaru, w Pomaniu, został przeniesiony w tymże stopniu urzędowania do rejencyi Niemcy zatrudnione są wbsnem odrodzeniem, Szwajcarya żyje w przyjaw Opolu. źni z Francyą, Anglii wcale się nie obawia, tylko Austryą należy we Z Poznania. - Niemcy w Poznaniu wybierają deputowanego do Włoszech miweczyć i dla tego na serio trzeba organizować annią alpejską.
Frankfurtu n. M., a radzca rejencyi Schreeb polecając siebie na kandydata, (Głos: liczy ona dopiero 30,000 żołnierza.) Na nic się nie przydadzą tak skreśla w swoim programacie dwóch innych swoich współzawodników, frazesy, programata systemów, tu usłyszeć chce każdy kategorycmą odpoPan Dazur wprawdzie wymowny przy każdej okolicmości, ale nie jest wiedź ministra. Lamartine potem przemówił do zgromadzenia i prosił, aby Niemcem, tylko Rossianinem, nikt z publicmości nie wie pewnego o jego się przysłuchało interpellacyi względem Polski. Wołowski wchodzi na pochodzeniu, okrora, że jego ojciec nazywał się Dazurow i był pułkowni- mównicę. Zaledwie jednak zaczął mówić o cierpieniach Polski i o ważności kiem w Finnlandyi. Jako baron i referendariusz, protokoły prowadził, jaką ma ta kwestya na losy Europy, aliści lud przypuścił sztunn do,gmachu. referował, dekretował, bawił się w kassynie i podczas włoskich nocy z okrzykami: niech żyje rzeczpospolita! niech żyje Polska! niech żyją wOdeum przez dwa lata w Poznaniu, a/od pół roku wcale tu nie mieszkał, Włochy! i ząiął trybuny w sali posiedzeń. Kwestor izby Degousćc wszedt Die może przeto posiadać znajomości dostatecmych prowincyi i miasta. - ua mównicę i rzekł: lud nie ma złych zamiarów. Żąda tylko, ażeby ustaDrugiemu zaś kandydatowi panu Hepke nauczycielowi, zdąje się zbywać na wioną ruchoma gwardya na dziedzińcu pochowała swoje bagnety. (Wielki jasnem pojęciu i ukształceniu politycmem, a gestykulacje jemu tylko wła- krzyk: Tak! Tak! Nie! Nie!) Zamieszanie coraz się powiększa. Przełożęściwe, wcale nie zdobią mówcę parlamentowego. ni cechów przybywają z chorągwiami i wchodzą do trybun już przepełChcąc atoli być otwartym i uwolnić obu tych kandydatów z pod pry- tiiouych. Barbcs wchodzi na mównicę. Ostateczna lewa i środek wołają: watnych okolicmości, sam pan Schreeb przedstawia siefeie na deputowane- nit«, nie! Barbćs nie powinien prssemawiać: Głosy z lewej strony: Niech go do Frankfortu n. M., ponieważ zna najlepiej stosunki pomańskie jako mówi! Z trybuny: musi mówić! - W tern słyszeć się myą strzały po za urzędnik, który pracował i objaśniał stosunki »tatystyczne handlu i innyeh izbą. Natłok zwiększa się, Clement Thomas i Senard spychają Barbego, potrzeb księstwa pomańskiego, i Wprawdzie nie jest bardzo wymowny, około drugiej godziny nowe spieszą tłumy do sali, Caussidiere chce im ale umie jasno wyłożyć wiecme idee przeszłości i obecności i w tern wielu chorągiew wydrzeć, biją się; lud coraz się bardziej niecierpliwi, a Raspail, deputowanym w» Frankfurcie wyrówna. Blanqui, Caliaigne, Sobrier i inni suwają po głowach i ramionach zgromaNakoniec przedsiębiorca Odemn poznańskiego takie zdanie zamieszcza dzonych do sali. O godzinie 2. już wszystkie miejsca przepebrlone. Lud W num. 115 gaz. pom. niem. o panu Schreeb: oświadczyłem p. Seeligowi nawet zasiada na ławach reprezentantów. Barbes, Rasspail, Blanqui, moją wątpliwość czyli p. Schreeb ma kwali:fikacyą ne wyborcę, ponieważ Courtais otoczeni mnóstwem przełożonych cechów wszystkich stoją na trygo zasuspendowano w urzędowaniu i wstaje pod śledztwem. Wątpię czyli bunie. Prezes zgromadzenia Buchez, który opuścił krzesło swoje, wraca taki zastępca może być dobrym, który jako urzędnik został zasuspendo- na miejsce. Barbes, Ledru Rollin, Blanqui napróŻDo starają wany. Pan Schreb chce wprawdzie świat przekonać, że się poświęcił się o przywrócenie spokojności. Okropny krzyk przeszywa powietrze. zasadzie go potępiającej, że jest leniwy z zasady, ale któż mógł spodziewać Ludwik Blanc wchodzi na stół sekretarzy. Spokojność wraca. »W iroiesię takiego tłumaczenia, kiedy tak długo brał pensyą, za próŻDowanie niu reprezentantów ludu wzywam, ażeby się rozpoczęły rozprawy nad peInni kandydaci jeszcze nie podali swoich programmatów. tycyą, którą tu przynosi lud paryzki względem przywrócenia Polski. Dla Wrocław. - Naczelny ntezes prowincyi szląskićj ogłosił następu- tego uciszcie się, aby nie powiedziano, że lud nie umie szanować własnego jące oświadczenie: na zapytannrdo inni» uczynione podaję do publicznej wszechwładztwa. (Powszechny oklask!) Raspail czyta pierwsze słowa pewiadomości, że władza policyjna oddała sądowi właściwemu do decyzyi tycyi. Reprezentant jeden zapytuje: w cZ)jćra imieniu? (Ogromny chaodezwę demokratycmego towarzystwa do uzbrojonych mieszkańców Wro- łas.) Lud pospiesza do reprezentata, który przerwał odczytywanie petycyi cławia, czyli jest powód do wytoczenia śledztwa sądowego naprzeciw au- i chce go udusić, ale go ocaląją prezesowie klubów. Raspail czyta dalej torom i rozpowszechnicie10m tej odezwy. - Z Głogowa donoszą nam, że petycyą. W sali panąje najgłębsza cisza, ale głosowi Raspaila to warzymylnie doniesiono w num. 113. Zeitungs - Halli, jakoby mieszkańcy Gło- szą okrzyki ludu z nad brzegów Sekwany i od placu. W petycyi żąda gowa przyjmowali uroczyście przy pochodniach pułk 8 piechoty, który lud natychmiast interwencyi w sprawie Polski. Ciągłe okrzyki towarzyw Berlinie sztunnował barykady. Z rozporządzenia jenerała i komendanta szą jej: niech żyje Polska! Barbes przemawia z bióra prezesa do zgroraafortecy głogowskiej Brandensteina przyjmowało ich tylko wojsko nie zaś dzenia, po nim Blanqui. (Głęboka cisza.) - Żąda, ażeby zgromadzenie obywatele Głogowa, nic wydawali też ostatni okrzyku »niech żyją.« narodowe natychmiast armią wysłało Polakom na pomoc, nie daZeitungs Halle. j c się zastraszać trudnościom dyplomatycmym. Taki» podziela uczucia F r a n C y a. lud franeuzki. W tej kwestyi nie masz ani prawej, ani lewej strony, ani Paryż, dn. 15. Mąja. - Zgromadzenie narodowe. Przy wej- środka. Cała Francya podniesie się w tej sprawie za zgromadzeniem narościach do sali zgromadzenia napróŻDo czekały tysiące ludu. Na dziedzińcu rodowćm, jako jeden człowiek. (Oklaski.) Mowa Blanquiego rozpada na majdowały się silne oddziały ruchomej gwardyi narodowej. Przez miasto dwie części, w jedućj mówił o Polsce, w drugiej o sprawach wewnętrzszły massy robotników z petycyami względem przywrócenia Polski do pa- nych. żąda w końcu, ażeby niezwłocznie głosowano nad spraw a Polski. łacu zgromadzenia narodowego. Prezes Buchez zagaił o wpół do pierwszej Takie było położenie rzeczy o godzinie 3. z południa wTali, - nie wiemy zgromadzenie. Beranger powtórnie wnosi o uwolnienie go od obowiązków co się dzieje na ulicach około pałacu, bo wszystkich drzwi zamkniętych reprezentanta i zaklina zgromadzenie, aby zezwoliło na powrót jego do strzegą. Nakouiec przemawia Ledru Rollin. Przyrzeka ludowi, że ządazacisza domowego. Następnie wszedł na mównicę minister spraw zewnę- niom jego stanie się zadosyć, niech tylko zachowa się spokojnie, bo przy trmych Bastide, ażeby jeszcze raz skreślić znane zasady, według których takiej sil», jaką posiada lud, nie może być oszukanym. - rząd tymczasowy od dn. 24. Lutego postępował. Mało go kto rozumiał, (Okrzyk: a jednak oszukano lud.) Ledru Rollindalej mówi: w takiem poloco mówi, bo cierpi na piersi. D'Arrogon, który tę interpallacye wywo- żeniu zgromadzenie radzić nie może. (Głos: a radziło tak jednak podczas d. bI, wstąpił po nim i rzekł: minister Bastide oświadcza w swoim wykładzie 24.Lutego.) Ledru Rollin dalej mówi, ale go nie słychać, co mówi, bo ze - Teraz wchodzi na mównicę Lagarde, prezes komissyi luxemburgskiej.
Oświadcza, ze wszystkie cechy żądają ministerstwa robót i zasady przemysłu narodowego, różnego od przemysłu prywatnego - W tej chwili pokazuje się chorągiew włoska federacyjna (zielona, biała, czerwona) przed trybuną Barbes wchodzi na mównicę i przedstawia projekt względem nałożenia tysiąca milionów podatku na bogatych. (Oklaski.) Sala tak jest przepełniona, źe już trudno, aby się kto mógł pomieścić, a jednak kluby się cisną i niosą na ramionach Ludwika Bianca na ramionach w tryumfie na środek sali. Barbes mówi: teraz słuchajcie mnie: jeżeli ktokolwiek wyda w tej chwili roskaz do zabębnienia jeneralnego marszu, natenczas ogłośmy go zdrajcą ojczyzny. (Głosy: Już bębnią!) Wnoszę przeto, ażeby zgromadzenie postanowiło przez uroczyste oświadczenie, co następuje: lud Paryża przybył przed zgromadzenie, celem oświadczenia swych sprawiedliwych życzeń. Uczynił to bez użycia przemocy i przyrzeka wrócić w porządku. Uznajemy przeto każdego, kto wyda rozkaz do użycia siły zbrojnej przeciw ludowi, za zdrajcę ojczyzny. - Wniosek bardzo się podobał. Huber wchodzi na mównicę i proklamuje w imieniu ludu, iż zgromadzeni« narodowe jest rozwiązane. Krzesło prezesoskie lud zajął. Buchez odchodzi z pod prezesami i sekretarzami. Zawieszają chorągiew z czerwoną czapką, śród odgłosu: do broni! Szef jednego klubu wiewa czerwoną chustką jako znak czerwonej chorągwi i odczytuje następującą listę rządu tymczasowego: 1) Cabet, 1) Barbes, 3) Huber, 4) Proudhon, 5) Ledru Rollin, 6) Blanqui, /) Pierre Leroux, 8) Raspail.
Lud zawołał: niech żyje rząd tymczasowy! niech żyje demokratyczna rzeczpospolita! Na dziedzińcu i przed mostem stoi ustawionych kilka batalionów gwardyi ruchomej, obok której przechodząc ku poczcie, słyszeliśmy jej wołanie: my wszyscy jesteśmy republikanie! rząd tymczasowy instaluje się na ratuszu. 5 godzina. 6 godzina. W Paryżu panuje najwyższe wzburzenie. Przed każdym domem stoją ludzie i dysputują, ale nikt się nie bije. Teraz tak rzeczy stoją: albo jutrzejszy Monitor ogłosi nam rząd nowy, albo dziś jeszcze nastąpi okropne krwi przelanie w Paryżu, lub też od dnia dzisiejszego zgromadzenie narodowe i rząd zostawać będą pod wpływem klubów. Dnia I G. Maja przywrócono spokojność w Paryżu za pomocą wojska i gwardyi narodowej, któremi dowodził Lamartine i Ledru RoBin, aresztowano dowódzcę gwardyi narodowej Courtais, Barbego i Albert i oddano ich pod sąd. Paryż 15. Maja. - Wczora po południu zgromadziło się wiele klubów, w których odczytywano petycie względem przywrócenia Polski bez żadnej odwłoki i na ten cel niesienia jej północy ze strony Francyi. * Postanowiono te petycie dziś w dwóch egzemplarzach, jeden Lamartinowi, drugi jenerałowi Duvivier przesłać. Polecono Hipolitowi Lagrange wice prezesowi klubu demokratycznego jeden podać egzemplarz przeznaczony dla zgromadzenia narodowego na ręce Lamartina. Lamartine przyjął deputacią z"uprzejmością i przyrzekł bronić petycyi w zgromadzeniu narodowem. Kluby du Tempie, Chaillot, Batignolles i komitetu demokratycznego 11 okręgu były przez reprezentantów swych przedstawione. Blanqui, Barbi'S, Alton Shee, Huber i inni klubiści wydali wczora wieczorem o godzinie 9. czerwoną proklarnacią, którą przylepiono po rogach a zaczynała się od słów: wiadomość dla naszych przyjaciół! niektórzy ludzie starają przesyłać rozkazy i postanowienia w imieniu klubu klubów, do których nie zostali wcale upoważnieni. Ostrzegamy przed nimi każdego. - Blarujui przemówił wczora tak na posiedzeniu klubu swego: w politycznym świecie płyną dwa strumienie w przeciwnym kierunku. Strumień reakcyjny płynie tak silnie w obecnym czasie, źe czekać musimy na radę najlepszych naszych przyjaciół w ministerstwie - Huber prezes klubu klubów zaś zamieścił następujący list do dzienników, które go dziś umieściły: Obywatelu redaktorze! Fałszywa pogłoska, nie mająca innej podstawy, jak oezemiąć i jedne na. drugą klassę podszczuwać, upowszechniła się wczora z szybkością błyskawicy. Kilka set obywateli umówiło się dziś zrana o godz. 10 zgromadzić się na placu bastylii, aby ztamtąd zanieść do zgromadzenia narodowego petycią napisaną na korzyść Polski. Ludzie reakcyjni, których zamiary dostatecznie są znane, chcą korzystać z tej okoliczności, aby tein spieszniej dopiąć swego celu. Jako prezes klubu centralnego znam dokładnie tych co postarali się o tę petycią i mogę ręczyć za ich spokojne branie się. Dla tego odpieram owe miotane na nich podejrzenia i oświadczam wyraźnie, że obywatele, którzy zamierzają podać petycią nje mają innego celu na oku, jak ujęcie się za nieszczęśliwymi Polakami, powrócenie im ojczyzny i zabezpieczenie im niepodległości narodowej. Wiedzą dobrze o tćm, iż dla dopięcia tego celu, niepotrzeba wrzawliwćj demonstracyi; zanadto Są pewni swego prawa, aby mieli rozwinąć siłę swą wewnętrzną. Przyjm itd. Paryż 14. Maja, w nocy. podp. Huber.
Kiedy według umowy zaczęły się dziś zbierać cechy na placu bastylii,dla wykonania drugiej manifestacyi na korzyść Polski i Włoch, zdawało się z początku, źe wszystko spokojnie się zakończy, aż nagle powstały okrzyki: precz ze zgromadzeniem narodu wem, które dziewięć dni naradza się nad swoim regulaminem. Podają inassę ludu zgromadzoną na 600- ,000. Zdaje się, że połowa z nich przybyła kolejami żelaznemi z okolicy. Przednia straż tego pochodu dawno była w sali zgromadzenia narodowego, kiedy szeregi ostatnie jeszcze się nie ruszyły z placu bastylii. Pierwsza niespokojność zdtąd powstać miała, iż kiedy Wołowski przemawiał za sprawą Polski w zgromadzeniu narodowem, puścił karabin pewnemu gwardziście narodowemu. W ówczas zakrzyknięto: do broni! a lud zdobył szturmem salę posiedzeń, gdzie wydarzyły się opisane wypadki. Już odłożenie wielkiej uroczystości pojednania, obudziło w obywatelach, a szczególniej pomiędzy drobnemi kupcami niezadowolenie i dla tego czyniono ministrowi handlu Flocon ostre wyrzuty. Spieszą się z uzupełnieniem wszystkich pułków jazdy i piechoty. Dwa tysiące koni przyprowadzono do Paryża pod (ity pułk artyleryi, który prócz tego ma być uzupełniony tysiącem ludzi. Wiadomo, źe jedna baterya z tegoż pułku już wyszła do Cherbourga. Posiedzenie sejmu ustawodawczego. - Podajemy tu głos Wołowskiego w sprawie Polski na zgromadzeniu narodowcu»: Obywatele: czekałem aż rząd obecny któryście nadali Francyi, będzie ukonstytuowany; teraz przerywam milczenie, aby wam otworzyć zdanie moje względem dwóch proprozycyi, najwyższego znaczenia: Rząd francuzki powołany do spełnienia wielkich rzeczy wysłucha głov su mego, skoro sprawiedliwości zażądam od niego dla tych, którzy pracują, lub - cierpią. Składam więc jedne propozycyą, którą przed wami dyskutować zamierzam, a która ma na celu zażądanie.organizacyi komitetu mającego trudnić się polepszeniem losu robotników (rozmaite poruszenia). Ale czekać nie będę do jutra, by wam przedstawić inną wielką kwestią, mówię tu o Polsce. (Poruszenie.) Obywatele! Straż przednia Francyi znajduje się w niebezpieczeństwie w Krakowie i w Calicyi. Franek, wedle słów P. Lamartina, połączona jest z wszystkie mi narodami przez wielkie pokrewieństwo zasad demokratycznych. A zatem, obywatele, czyż Polacy niebyli zawsze braćmi Francuzów ? Otóż dokument, który odebrałem właśnie od mieszkańców Krakowa, Calicyi i Poznania.
Mówca odczytuje ten dokument, w którym podpisani oświadczają, źe zaczepieni ze wszech stron przez trzy mocarstwa północne, udają się niniejszćm do Francyi i źe spodziewają się, iż Francia republikancka, nie będzie działać tak jak monarchiczna Francja, która przez lat siedmnaście nic dla Polski nie uczyniła, krom protestacyi marnych. Otóż słowa, które przychodzą z Polski. Sprawa Polski jest sprawą Wolności i cywilizacyi; nieporozumienie odłączyło Polskę od Niemiec; rzeczą jest naszą nieporozumienie to naprawić. Póki krzywda, która Polskę dotknęła, nie będzie naprawioną, pokój nie będzie się ostatecznie mógł ustalić. Wojna zawsze będzie zagrażać. Mamy we Francyi najszlachetniejsze do odniesienia zwycięztwo: odniesiemy tryumf nad nędzą i prołetaria tein; niezdołamy tego uczynić póki nie zabezpieczym pokoju, oddając Polsce jej narodowość. W roku 1830. powtarzano w Polsce; Bóg za wysoko a Francya za difłeko. Otóż, obywatele, zbliżmy się do Polski: możemy i powinniśmy działać dla tego narodu nam przyjaznego. Pod rządem upadłym mówiono, że narodowość pobka nie zaginie, powiedzmyi my, w godniejszy sposób: nie damy jćj zaginąć. (Oklaski.) J e d e n g ł o s : kończ Pan.
P. Wołowski: Żądają odemnie końca. Jest on bardzo prosty: składam żądanie mieszkańców Poznania, Krjkowa i Galicyi na biórze sejmowćm i udaje się do władzy wykonawczej, którąśmy właśnie zamianowali, ażeby jej polecić Polskę i do Sejmu narodowego ażeby uczynił odezwę do narodu niemieckiego! Anglia.
Londyn, d. 31. Maja. - Królowa postanowiła w skutek rady ministrów zwiedzić Irlandyą w końcu miesiąca Lipca. Zabawi w rożnych miejscach Irlandyi przez dni dziesięć i uda się ztamtąd i mężem swoim i dziećmi do Szkocyi. Ministrowie sądzą, źe taka podróż wpłynie pomyślnie na wzburzone umysły Irlandczyków. Szwecya.
G o t h e n b u r g, d. 11. Maja. - Tutejsza gazeta handlowa donosi, źe wielki książę Konstanty przybył do Sztokholmu z Petersburga i puścił się niebawem w dalszą podróż do Kopenhagi. Austrya.
Wiedeń 12. Maja. - W dniu dzisiejszym ogłoszono prawo o wyborach na sejm monarchii, poprzedzone następną cesarską odezwą z 9. b. m. »My Ferdynand I. etc. zatwierdziwszy tymczasowe prawo o wyborach na pierwszy sejm państwa, dziś ogłosić się mające, postanowiliśmy na wniosek rady ministrów, dzień 26. Czerwca r. b. naznaczyć dniem otwarcia sejmu. Zarządziwszy przeto przedsięwzięcie wyborów, odbyć się ma m ic/dn lf/z rana zgromadzili się w sali głównej, gdz.e urz,w yJI G a. ya 9 A O)J;OB «< A A W A A rozpraw, nawet przemaw.ano z a zaprowadzen,m A 1 * A . H««« J j Aj j » jak ą .", A Z a p e w n i o n O ) m u s i bYĆ l d - - k 12ostanowiono t){lko wyrzec następująeejjta-. A J A A sz y bsz y aIc '* i.u.u..vrJn. wi v 1I\ wa Je na lIostanoWIono I mu o,.».... -!J "f':L -łfnXJYY-rL'1v.ya-v Zwolenia gwardyi narodowej nie ma występować; 2) zamek będzie strze 1 J W ę Kry.
żontuprzez gwardyą narodową, i s udentów; 3) komitet polityczny cen- Peszt do. 14. Maja. - Zdaje się, że ban Kroacyi nie usłucha rozkatra1ft9 y B8f8 k f!}Hł 1-B{}'tW M d oń ; 4) boty Jak b . naJ l obszerniej ze, b z «T!.]l - H »«nrawv pozostaną w dawnym stanie. Z dobrego źródła lO y P E r. uezposre nIe; 5 senat me wy lera ny przez cesarza. e - g M ;)J; J J J J ł J J J A * A P o r a i c d z y w Zz rozbiegli się p o mieście akademicy i zaopatrzył. s,ę w proch . ołów A f W A , * JA, _ D z i e n n i k Pesti Hirlap skreśla han ebne Około S n y?8 wszyscy stanęli pod bronią, gwardya narodowa z II... a Polską (._ o-pr*od A J Z« R d aa ., ujrzaJ sic 2 połLzy o samej ósmy uzbrojeni obywatele otoczył, zamek. Gwa naduzyc.a M M J M Jg J A ministerstwa węgierskie; V - dow wezwał E L ,stolicy d o « A f A q fi fi l " A S f AJ -skićj wraca z Ga.icyi d o Węgier. Po40 000 pod bronią i groził jej użyciem armat U odpow.edz u ły za J»-. b<<»t sz A A Siedmiogród kon.eczn.e si? k . . e L t trzask odwiedzionych kurków u karab.now. Mow.ą, z e art y dobm. mają)J; A A 7 $ H A A A A A A A ą W S Z Y s t k i e k a S b Y
jących na zasadzie wzmiankowanego prawa, wzywamy wszystkich członków izb obydwóch, do udziału na tym sejmie powołanych, aby naj dalej jednym dniem przed otwarciem wzmiankowanego sejmu, w Wiedniu znajdować się zechcieli. Prawo tymczasowe o wyborach: 1. Senat. Senat ctVIli @Hil Kł1a€la€ ie ma ł0Q Q<zWtW ÓW .7 i T s u l a t cesarskiej łam lii, mających '24 lat najwięcej, raunow.ce: 1) L książąt us. Miej bIIIIH, JU »kończonych, przez cesarz, czasowo m.anowanych f) A k f > f o l / wotnich przez cesarza powołanych z względu na tan. urodź n_ 3) z 50 cinków, których mają wybrać z poraqy * * A A f * f A 1. ziemscy, na cały peryod sejmowy, liubern o A )J; * A P » wincyi, z ksiąg A A Y A Y A A A A " A l i iziemskich.
Aby hyc członkiem senatu, trzeba p.ocz p.wyz y
A bba t a składać )I( . .
Al3ljJJlł)J\ J\ X A J\ l S ; odbywa s.ę przez obiorcow, » « » A A g Q J raj e J e g O wyborcę, tne. Każde miejsce mąią 250 IIIHzkancow I N a dalsze każde 5 O O .me.zkancow wyp d a jede
]lwyższej. Robotnicy dzienni lub tygodniowi osoby» I W w . ™ 4 « « Jkłady dobroczynne i w służbie prywatnej będące, wyłączają, ę o d wyborowi 2 t t j n n w ,. być v obywatelem Austryi, Kwalif1kacyą na Aputowanego tanowi. y* obywaCelera y i "biorcą członków « f A A A W A bezwzględną większosc.ą głosów- Kw«tya mnącego « C y Y J nadgrodze.ua deputowanym, rozstrzygn.ę.ą zostanie p. zz zgromadzen.e J m o we, wraz z uchwalą stanowczego prawa o wyborach. Wiedeń, dn. 46. Maja. - Harcap nakon.ee uc.ęto, T * ™ ",,*,,* wieczorem Wiedeńczykowi«, i zapewne mają słuszność. Dotąd uwodzono £ czczerai wyrazami, anie nie dawana.z czeg A -g a wyp nąA a 5 b 1 S A a S 3 ftP A. P o A b aI)&okracyap.
A Lichtensteinem tworzyła tajny klub A A A S S ii Z diano sie nad podstępnemi środkami 1 drogami, KIO.eitnujf III Aświadczony! a panowanie "-noty i gbpstwa W * J £ dzien chwytała gwardya A A Al" f " * wano »poufnych, czyi. «PK 14J«. N A A A £tacyiludu. - Wiedeń, d. 15. Majaja 1848- - PiMersdorff, Minister spraw wewnętrznych. W i e d e ń , d. 17. Maja. - Ministerstwo wciąż dążyło ua wszystkich punktach do reakcyi i dopiero je przydybano przy rosporządzeniu nakazującćm rozwiązanie politycznego centralnego komitetu gwardyi narodowej, J6?& < ż r ą CJ;a z tak dalec do.szła >l że ty! j sz_ a n łn r? rr, łą zorganizowaną korporacyą zbrojna obywatel., .,»« U snadno doprował B dawnych karbów, przy wyrazach bardzo liberalnie i kon.. .. A .
J J U I A M A "l n-warte 'prawo wyborcze, ani systemat dwóch y tu > jn, b ą y rP A A a c z akademia gorliwie przew t n, u p o wał a I a l e dopiero cios śmiertelny wymierzony przez Pilersd "f uaprttciw komitetowi centralnemu, dał hasło do wystąpienia przeciw 2 t * skutek czego ministerstwo cale austryackie podało '? d o dyraissyi
AA
od dochodu, oddalenie wojska z ffi.asta r weJpodatków
J » » U f*5I1l5I A
«** NJ_
we ministerstwo mu.i być radykalne, jeżeli ma zadowol.c . z energ.ą spra
A Araamp o dzdatDych u: Das Z«
A A A
. dU tego «
__ W i e , k i e bI t w O Siedmiogrodzkie ma być do Węgier A A » A A A A
W.edAn.
Siedmiogródnależy nie do Węgier, ale do domu Habsburgów, z zachowaniem zupełnej " e y jA adrainist.acyi i sprawiedliwości, kragten jest tak "iezależn/od Węgier, jak Czechy lub Sty rya, liczy on po odtrącen.u k o l 4 , t li w' które kiedyś należały do Węgier, jeszcze 957 mil 3
« ' « " *zaCem
55 'liIi kwadr w i ck" Y jak Czechy' liczy £ AA A A A . 2 .
czystego grosza do kassy cenlralnćj przesyła, * «J« TT 4000 L..J, A a 5()00 srbr £ sąsiedztwie z Mołdawią i Wołoszczyzn" A A A A 11 3
K «ad at " d o c , )J; )J;y J , 4 200 000 złr WOSM*.
fi )J; Af Z ć j A H A a d A i e d m i o g r ó d 9 5 8 .razem Ł f o j m, kwadr, j kwadr, całe monarchii, pozostanie na nie A )J; A A * «*. W tych Lombfrdya, f c * . Go3 S £ K «W 7 8 9 W Avadr. pozostanie więc 5286 mil kwadr., J . A u: 5 ( "g l 6 m i l kwadr, byłaby mn.ejszą jak Węgry D a macya
Zwrócić jeszcze uwagę
Praga 11. Maja. - Rada komitetu narodowego w Pradze, która K a S . d e A h 7 O , b O O zbrojnych z przedmieść " le - . I A g zwołała kongres sławiański, ogłasza co następuje: Oświadczenie. Pod· Si <<ieprzewidziany. Widząc się przeto ministerstwo zwyc.ęz era * pisując odezwę do braci sławiańskićj w Austry., aby się w celu narady o wydało oświadczenie: ministerstwo mając na uwadze obowiązki wzglęa wspólnych sprawach do Pragi na dzień 30. Maja r. b. zgromadził., «. wzglę tTonu i chcąc przyłożyć się według możności swej do «pokojom, wzburAo d o w powinnych naszym "iesławiańskim ziomkom poczuwamy s.ę do obonvch umysłów, postanowiło cofnąć rozkaz dzienny do gwardyi narodowej wiązku iasno i otwarcie wynurzyć nasze zasady i widok., co naslępnem zy d 13 Mąja 1848. i zezwolić na dwa punkta zawarte w podanej petycyi. w -w. o . J« j» -« · ™ :') L L L e r z e A: u -«:. ;» rJI mm: v m T pe ,1 pt zecz no także gwardyi narodowej poddać konstytucyą z 25. K wie- czyn. my. 1) Osw A »«. J d a w .. A A k o n s t , t u C 7 j n i e p a. U.U 1848 r. tymczasowo pod narady stanów państwa, a postanowienia n. ; P A a b W s b u r s k o . L O t a r y n g s k i e g o, i całości i korony cesarstwa l ględem prawaYwyborów, które dały powód do wą.pl-ośc., w»cU bę- nu go A»,« IlIbJI J 6 A A A A fa spod nową rozwagę. Ponieważ w skutek tych * A * £ ™ * £ A Sz góry wszelkie przez niechętnych nam czynione zarzuty sępap L p o ustanowioną zostanie przez stany państwa, przeto na p erwszy j m ramy zat 6 A , liI II , fcp. f jak O kłamstwa , oszczerstwo, fylko jedna izba wybraną zostanie, a do J A ™ £ A A 2 ?oTwi dczamy również uroczyście, iż nigdy nie było, m, będzie naszym cenzu, przezco wszelka wątpliwość upada względem nie zupełnej reprezen t) j gdyż naszym celem jest przywieśdź do uznania i przeprowadzić w życie zasadę zupełnie równego uprawnienia wszystkich narodowości w cesarstwie austryackićm. 3) Nakoniec oświadczamy, iż postanowiliśmy na mocy powyżej wyrzeczonej zasady, prawa tak w życiu ludo wem jak państwa naszej narodowości należne, w całej ich rozległości odzyskać, wykonywać, i przeciw wszelkiej napaści, zkądbądź by pochodziła, bronić, - że zatem nic innego nie było powodem do zapowiedzianego zgromadzenia Słowian, tylko życzenie dojścia do tego celu jak najpewniej i najspokojniej za pośrednictwem przyjacielskiego porozumienia się oddzielnych plemion. Ponieważ aarodowej naszej samodzielności i zjednoczenia warunkiem jest całość i władztwo cesarstwa austryackiego, widoczna ztąd, iż krok zamierzony ma naturę konserwatywną, i nic takiego nie zawiera, coby naszych sprawiedliwych i wolnomyślnych współobywateli niesławiańskiego szczepu niepokoić mogło. W Pradze, dnia 5- Maja 1848. (Podpisali.) Józef Mateusz hI. Thun. Jan Neuberg. Albrecht hI. Deym.
Jan hI. Kołowrat - Krakowski. Karol baron Villaui. Fryderyk hI. Rummerskirch. Wacław Hanka. Robert baron Mildebrandt. J. Craz. Stulz. Wacław Stanek. Karol Jaromir Creben. FI. Palacky. W. W. Tomek. Wacław Nebesky. M. Dr. Fanta. Dr. FI. Władysław Kieger. Karol Wł. Zap. Galicya.
Gazeta dzienna Wiedeńska z dnia 12. Mąja w części urzędowej obejmuje dekret cesarski znoszący w Galicy i pańszczyznę, a pod dniem 17. Kwietnia r. b. wydany. Z dekretu powyższego, dla szczupłości miejsca nie mogącego być całkowicie umieszczonym, następujące podajemy wyjątki: »W różnych częściach kraju posiadacze dóbr oświadczyli swoim poddanym zamiar darowania pańszczyzny bez żadnego wynadgrodzenia. Zarazem w imieniu dziedziców przedkładano nam prośby, by wraz z zniesie, niem wszelkich poddańczych powinności, jednocześnie i służebności rozwią. zanemi zostały. Przez krok takowy, nietylko ci posiadacze dóbr, którzy niemają zamiaru swoich poddanych od powinności bez wynagrodzenia uwolnić, ale nawet i wierzyciele, którycli rzeczowe prawo na dobrach się opiera, w- posiadaniu tego prawa byliby zagrożonemi, co byłoby nowym powodem do rozdwojenia i poruszenia między mieszkańcami kraju. 1) Pańszczyzna i wszelkie poddańcze ciężary, tak przez rolników, komorników i t. p. ponoszone z d. 15. Maja 1848- ustają. 2) Wszelkie służebności nienaruszonemi pozostają. Poddani jednak o ile służebności takowe z gruntów dworskich pochodzą, stosowne wynadgrodzenie pieniężne są obowiązancmi złożyć swoim dziedzicom którego wysokość do dobrowolnej umowy stron zależy. 11) Wynagrodzenie, jakie za zniesienie pańszczyzny skarb państwa przyrzeka, wstępuje w miejsce tych powinności, a przeto ulega tymże samym rzeczowym prawom, jakie na tychże ciążyły. 12) Dla oznaczenia wynadgrodzenia, zawięzuje się w Lwowie prowinryonalna komissya pod przewodnictwem gubernatora, składająca się z członków: gubernialnych, kameralnej verwalteryi, prowincyonalnego sejmu i kameralnego prokuratora. 13) Stronom, którym będzie się zdawać niewystarczające to stałe oznaczenie wynadgrodzenia, zostawia się wolność poszukiwania tego uszkodzenia na drodze cywilnej prawa.
Słowo o służącym nam prawie narodowości i jego wy nikłości ach. Nie ma SZczęSCla dla naszego kraju, bez silnego rozwinięcia narodowości.
Nie możemy, jak to już raz w piśmie naszym twierdziliśmy, z żadnym innym dobrem porównać wysoką narodowości wartość, gdyż takowa jest podstawą wszelkich dobrodziejstw stanu społecznego. Przedewszystkim przekonani jesteśmy, że bez silnej narodowości wolności prawdziwej nie ma. Jeżeli więc mamy być rzeczywiście wolnymi, powinniśmy żywić i krzepić nasze narodowość, nikt za tym nie ma prawa jakiekolwiek w tym względzie stawiać nam przeszkody. Czyż bowiem naród wolny, nie powinien się czuć narodem? Nie powinien się przejąć tą myślą łączącą go w jedną potężną całość? Całość ta, nie zależyż na tym, aby myśl kierująca narodem była jedna? A nikt nie zaprzeczy, że jednej myśli jednego ducha nie nabędzie naród, jeżeli go nie rozwinie sam, jeżeli duch i myśl nie wyrobi językiem własnym, nie wypłynie z umysłowego rodowego usposobienia, charakteru i obyczajów. Język, obyczaje i stosunki społeczne są podstawą narodowości, są zatym podstawą zbudować się mającej świątyni politycznej wolności. Dlatego już w obecnym stanie przejścia, zadaniem naszym powinno być wzmocnienie naszej narodowości, którą
obalony system gnębił, lecz której ochranianie było pierwszym hasłem konstytucyjnego życia, którą teraz konstytucya świeżo wydana ogłosiła nietykalną. Nie wchodzimy tu w rozbiór patentu konstytucyjnego, na mocy którego kraj nasz w głównym dwuizbowym parlamencie ma być reprezentowany. Same stany austryackie wyrzekły, że kraj nasz w porównaniu z prowincjami austryackimi czysto sławiański, potrzebuje odrębnej dla siebie reprezentacyi. My zastanawiamy się bliżej nad tym, co pod zapewnieniem nietykalności narodowości rozumieć, jak ją pojmować i jakie w skutek tego mamy prawa. Narodowość jest to całe umysłowe życie narodu, tak jak się ono objawiło w dziejach, jak się do dziś zachowało. Język, obyczaje, prawa, stosunki społeczne są to wszystko cechy narodowości, bo oświata, moralność i dobry byt kraju dadzą się rozwinąć i stale wkorzenić jedynie z istniejących żywiołów swojskich i środkami swojskimi, rodzinnymi, jak bowiem można oświatę rozkrzewić językiem narodowi obcym? Dlatego całe oświecenie i wszystkie nauki, powinny być rozkrzewiane w języku narodowym, a kto to wzbraniał, targnąłby się na nasze narodowość. Powiadamy wszystkie nauki, prócz wyższej nauki języków klasycznych i stwierdzimy lo jasnym przykładem. Chcąc wprowadzić z początku urządzone szkoły wiejskie, w którychby lud wiejski czerpał wiadomości jemu potrzebnych i nabierał coraz silniejszego uczucia moralności, nie trzeba do tego nauczycieli posiadających te wiadomości i uksztalcenie w wyższym nierównie stopniu? A gdzież się tego nauczą, jeżeli nie w zakładach naukowych do tego sposobiących? Jeżeli nauczyciel ma udzielać wiadomości w języku narodowym, musi je sam w języku narodowym nabywać, ztąd potrzeba oczywista wykładu tych nauk na wyższą stopę,wykładu umiejętnego, a więc i ludzi umiejętnie w narodowym języku uczonych. Mali być zatem plan uczenia harmonijny anie łatanina jak dotąd, powinny wszystkie nauki być wykładane w języku narodowym. Równie nieodzowne jest wprowadzenie języka polskiego we wszystkich urzędach. Kiedy bowiem z sądownictwa ustąpi tajemniczość, a miejsce jej zastąpi publiczność sądów i postępowanie ustne: chyba na pośmiewisko byłoby to zrobione, gdyby publiczność mająca czuwać nad sprawiedliwością sądownictwa, miała siedzić na sądach jak na tureckim kazaniu. Ze rozporządzenie prezydyum apelacyjnego, umieszczone na czole Nr.
51. gazety lwowskiej, jest jednym z owych ulubionych półśrodków, każdy widzi; bo nie ma przyczyny, dla którejby polski język nie miał być wprowadzony i w 2ej i 3ćj instancyi tak, jak w lej, o co w adresie z 18. Marca naród upraszał. Nie chcemy tu przytaczać zdrożnych zjawisk dawnego postępowania tajnego, nie możemy jednak pominąć, że tak jak wiele kroków rządu już w czasie konstytucyjnym, tak i owo zaostrzenie zachowania tajemnic urzędowych, także już po ogłoszeniu konstytucyi powtórzone, jest przeciw konstytucyi, i okazuje, że biurokracya nie może się wyrzec tajemniczości i chce ją wzmocnić właśnie w chwili, kiedy jesteśmy w czasie przechodowym do publicznego postępowania sądowego. Popierając nasze twierdzenia nie możemy zamilczeć, że, jak wieść powszechnie niesie, są jeszcze sędziami tacy, którzy z nieznajomości języka narodowego wyrzekli wyrok więzienia na niewinnego, który parę lat w więzieniu niewinnie przesiedział. Wnajnowszych czasach jeszcze radca apelacyjny Frendl chciał nałożyć karę 20 złI. m. k. na adwokata, który do rachunków załączył kwity w polskim języku pisane. Jeszcze gwałtowniejszą jest potrzeba wprowadzenia języka narodowego w urzędach administracyjnych. Potrzeba ta jest tak oczywistą, że zastanawianie się nad nią jest zupełnie zbyteczne. Czyż za każdym podaniem, czy do urzędu miejskiego czy obwodowego ma proszący szukać pisarza lub i tlómacza dla zrozumienia wydanego wyroku? Czy ma za każdym zapłaceniem podatku szukać Cycerona, aby mu czytał i wytłumaczył, że takowe jest zakwitowane? Słowem, nietykalność naszej narodowości niezasadza się na tym, aby nieczyniono żadnych kroków bezpośrednio tłumiących narodowość, ale na tym, abyśmy nasze narodowość swobodnie rozwijać i wzmacniać mogli. Dla tego wszelkie kroki rządu tamujące pośrednio to rozwijanie. są naruszeniem wyrzeczonej nietykalności, przeciw któremu mamy prawo bronić się, bo bez przyznanego prawa obrony, byłoby rozporządzenie samo bezskuteczne! - Protestujemy więc najprzód przeciw nowym tajemniczością pokrytym świeżym mianowaniora w sądownictwie, które są przeciwne prawu nam służącemu, i prosimy rząd, aby te mianowania cofnął, o ile są przeciwne zasadom wyrzeczonym, a zarazem wnosimy, aby się rząd niezwłocznie zajął zreorganizowaniem sądownictwa i adnńnistracyi co do osób i języka, w duchu zaręczonej nam narodowości, i mamy nadzieję, iż i rada narodowa uczyni to samo.
OP.WIESZCZENIK.
Na dniu 7. Czerwca I. b. zrana o godzinie 9tej mają być przez Rendanta Kur z h n I s na placu do drzewa Kolombia Nr. 6 rozmaile drzewa porządkowe i bole za gotów ą zaraz opłata publicznie sprzedane. Poznań, dnia 19. Kwietnia 1848.
. Król. Sąd Zieinsko-m ej ski; wydziału Igo.
OBWIESZCZENIE.
Posiedzicieli listów zastawnych W. Xieslwa Poznańskiego zawiadoniiainy niniejszem, iż losowanie listów zastawnych w terminie Bożego Narodzenia 1848. do funduszu umorzenia potrzebnych, odbędzie się w dniu 2. Czerwca I. b., i że spis wylosowanych numerów dnia 3. tegoż miesiąca w lokalu naszym urzędowym, dnia trzeciego zaś po losowaniu na giełdzie Berlińskiej i Wrocławskiej wywieszonym będzie. Poznań, dnia 18. Maja 1848.
Jeneralna Dyrekcya Ziemstwa.
$III IPA"" ,>ł",ll;i "a wańtuchy £ szerokiego, A A kopę p o U Złt. , tudzież wszelkie gatunki płólna i drelichu po cenach najutuiarkowańszych sprzedaje fabryka towarów lnianych i wełnianych S. K a u t o r o w i c z a, w rynku N I. 65.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1848.05.21 Nr117 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.