WSPOMNIENIE O PROFESORZE EDWARDZIE KLICHU

Kronika Miasta Poznania 2009 Nr2; Okupacja 1

Czas czytania: ok. 5 min.

ZOFIA KAWECKA Opracował BŁAŻEJ BUBNOWICZ

Zofia Kawecka urodziła się 4 kwietnia 1888 r. w miejscowości Dolna Tuzla w Bośni.

Z czasem przeniosła się z rodzicami do Sarajewa, gdzie jej ojciec był sędzią. Nauki pobierała jednak w Krakowie, w którym, po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w Gimnazjum Królowej Jadwigi, studiowała w latach 1906-10 germanistykę i filologię klasyczną na Uniwersytecie Jagiellońskim. Rok akademicki 1908/09 spędziła w Wiedniu. W 1911 roku otrzymała tytuł doktora filozofii na UJ. Podczas I wojny światowej pracowała ochotniczo jako siostra Czerwonego Krzyża w szpitalu wojskowym w Novi. Po wojnie przyjechała wraz z ojcem do Polski i 3 listopada 1920 r. rozpoczęła pracę w Poznaniu w Bibliotece Uniwersyteckiej, prowadząc jednocześnie od 1921 roku lektorat z języka serbsko-chorwackiego na Uniwersytecie Poznańskim. Współpracowała z wybitnym slawistą, prof. Edwardem Klichem (1878-1939); ich losy miały się przeciąć w dramatycznych okolicznościach jesienią 1939 roku.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, była komendantem obrony przeciwlotniczej w bibliotece. Uniknąwszy deportacji w styczniu 1940 roku, zamieszkała w Warszawie, gdzie zaangażowała się w konspiracyjną działalność oświatową, działając jednocześnie w zawiązanym w celu pomocy pracownikom UP przebywającym w Generalnej Guberni Komitecie Samopomocy. W 1941 roku w obawie przed aresztowaniem przeniosła się do Głazowa pod Sandomierzem, później do samego Sandomierza, w którym od września 1944 roku pracowała w Państwowym Liceum i Gimnazjum.

W kwietniu 1945 roku wróciła do Poznania i do Biblioteki Uniwersyteckiej, której od 1950 roku przez osiem lat, do czasu przejścia na emeryturę, była dyrektorem. Z biblioteką była związana do śmierci. Zmarła 22 października 1971 r. i została pochowana na cmentarzu na Junikowie 1 . Relacje Zofii Kaweckiej dotyczące prof. Klicha ukazują dramatyczną rzeczywistość początków okupacji ze szczególnego punktu widzenia kobiety, której znajoma osoba trafiła do hitlerowskiego więzienia. Jej chęć niesienia pomocy, zrobienia czegoś w obliczu nieszczęścia, zderzającą się z okrucieństwem hitlerowskiego aparatu represji. Kawecka pozostawiła na ten temat dwie relacje. Pierwsza, publikowana niżej, to fragment jej obszerniejszych wspomnień wojennych przechowywanych w zbiorach Pracowni Rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu pod sygnaturą 3544. Powstawały oneniesystematycznie od 28 stycznia 1950 r. do 1960 roku. Liczą 47 stron zeszytu z czarną okładką, w którym zostały zapisane 2 . Ich część dotycząca prof. Klicha, spisana we wrześniu 1953 roku, obejmuje strony od 20 do 25. Jej uzupełnieniem jest późniejsza, dwustronicowa relacja zawierająca kilka dodatkowych szczegółów, ale w zasadzie powtarzająca zapis poprzedniej. Znajduje się ona w Pracowni Rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej w materiałach dr Zofii Kaweckiej w jednostce o sygnaturze 3186/1.

Z abieram się po długiej przerwie do notowania dalszych wspomnień z r. 1939. Dziś chcę opisać tragedię Klichów. "Ratowali rzeczy", widywałam się z nimi, aż pewnego dnia - był to październik, przyszła do mnie gosposia ich z prośbą, bym przyszła do p. Klichowej, która jest poważnie chora, "profesora wczoraj wieczór zabrali". Oczywiście natychmiast poszłam, no i dowiedziałam się o uwięzieniu profesora/ a pani K. poprosiła, by się dowiedzieć, gdzie jest uwięziony, przy czym dodała, że jakoby więźniowie ulokowani są w Sądzie Apelac.[yjnym] przy Al. Marcinkowskiego. Oczywiście następnego dnia rozpoczęłam "wywiad". No i przede wszystkim poszłam do Sądu Apel. I przeleciał mnie lęk. Zobaczyłam napis: Wehrmacht - Gericht i żołdaka na straży, który wrzasnął: "Eintritt verboten", ale wysłuchał pytania i skierował mnie do dyrektora więzienia na Młyńskiej. Odszukałam go i ten po wylegitymowaniu mnie stwierdził, że "Klich ist nicht hier, gehen Sie in die Ritterstr. - Sie wissen doch zu wenn". Nie wiem, dlaczego nie powiedział, że do SS! No poszłam. Tam dwóch mnie legitymowało/ wpuściło do pokoju na parterze, gdzie siedziało kilku SS-manów. I znowu legitymowanie i pytanie, dlaczego przychodzę, a nie żona zainteresowana. No, tłumaczę, że ona ciężko chora, prosiła mnieJ by tę sprawę załatwić. Na to jeden z obecnych z jadowitym uśmiechem powiada: "Kto aresztował Klicha"(!). "Nie wiem". "Skoro pani nie wie, to nie możemy udzielić żadnej informacji". Myślałam/ że mnie diabli wezmą, więc powiedziałam "Guten Tag" i wyszłam. Przypomniało mi się, że wpierw aresztowano Witolda Noskowskiego. Poszłam do jego żony. Zapłakana i strapiona powiedziała, że jej męża wywieźli do Fortu VII (na końcu Jeżyc) i że tam można oddawać rzeczy dla więźniów. Więc pojechałam do p. Klichowej - miała temperaturę ok. 40°/ no i aby ją pocieszyć, powiedziałam/ że mąż jest na Forcie VII. Więc prosiła, bym mu tam to i owo zawiozła, na co się oczywiście chętnie zgodziłam. Nazajutrz rano przyszła gosposia Klichów z walizką i rzeczami. Przeglądnęłam jeJ aby ewentualnie gryps usunąć - no i pojechałyśmy. Byłam mocno przejęta, czy aby w tym Forcie VII będzie Klich. Przesiadałyśmy się na moście Teatralnym. Chcę wejść do tramwaju, a znowu jakiś SS-man rozwrzeszczał się na mnieJ żebym się nie pchała i pozwoliła ludziom wysiąść. Na to ja - a byłam w [...] napięciu nerwowym - wrzasnęłam po niemiecku, że jestem przyzwyczajona do porządkuJ że pasażerowie winni wysiadać przodem nie tyłem i raczej im się należy nagana. On na to nic. Wsiadłyśmy. Jedziemy. Tramwaj się opróżniaJ ostatni przystanek, jedziemy on i my. On ostentacyjnie wysiada przodem, my za nim.

Zofia Kawecka

Ale - co dalej? Pojęcia nie mam, gdzie jest Fort VII. Nadeszła jakaś niewiasta i dała wskazówkę, którędy iść. Poszłyśmy. Doszłyśmy. Budka wartownicza, wartownicy - i ten SS-man z tramwaju. Nie powiem, żeby mi było jasno na duszy. Ale pewnym krokiem podeszłam do niego i powiadam: "Przyniosłam tu rzeczy dla prof. Klicha". Na to on: "Ah jaJ er ist da". Kamień z serca spadł. Zaprowadził mnie do wartowni, legitymował i zadzwonił po strażnika, by przyszedł po rzeczy. No, a ja z domu zabrałam taki worek plażowy i prosiłam, by wartownik wziął ten worek. "Wozu?". "A no p. Klichowa jest gute Hausfrau i robi pranie i chce wyprać brudną bieliznę męża". Chodziło mi o to/by mieć dowód, że Klich rzeczy dostał. - Zgodził się. Wartownik rzeczy zabrał. Ten SS-man kazał nam wyjść przed wartownię i ustawił obok nas 4 wartowników. Przyglądałam się ponuremu Fortowi VII - z ogromną bramą i ogromnymi na niej literami SS. Otwarto bramę. Wyszło ok. 20 jeńców mocno otoczonych. Nie zapomnę póki życia oczu tych biedaków - utkwionych we mnie. Może szli na śmierć, może do jakiej roboty. Wreszcie wartownik wrócił, oddał mi torbę plażową, no i wróciłyśmy. W torbie była brudna bielizna Klicha. Był więc i żył. Od tego dnia często tam jeździłam/ zawoziłam to i owo. Oczywiście szykanowano nas: ogłaszano, że należy przychodzić w godzinach przedpołudniowych, a trzymali do popołudnia. No, ale można było jednak oddawać dla tych nieszczęsnych ludzi odzież i jedzenie. Ale - gdy jakiegoś dnia przyszłam - powiedzieli mi, że "Klich ist nich da".

"Wo ist er denn"? "Im Reich". A no, myślę, widocznie go biedaka wywieźli. Ale niestety informacja "im Reich" oznaczała - jak się dowiedziałam - "im Himmelreich" / czyli zamordowali go.

Akurat wtedy zabrali p. Klichową na Główną, skąd doręczono mi od niej gryps z wiadomością, że męża jej przeniesiono z Fortu VII do przytułku dla starców, na Rybaki i prosi, bym nadal o nim pamiętała. Oczywiście pognałam na te Rybaki, dom obwieszony swastykami, no, ale weszłam. Przyjął mnie jakiś Niemiec, zupełnie uprzejmieJ a gdy powiedziałam/ o co mi chodzi, stwierdził, że dom ten to jest Heim dla Bałtów i żadnych Polaków nie ma, bo ci co byli, zostali wywiezieni. Próbowałam szczęścia dalej i jak mogłam, pytałam. Wszystko bez rezultatu. "Himmelreich" okazał się "dobrym adresem" . . .

PRZYPISY:

1 H. Bartkowiak, Zofia Kawecka, [w:] Kronika Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu za lata akademickie 1969/70-1971/72, Poznań 1975, s. 1096-1097; J. Dembski, Dr Zofia Kawecka, "Kronika Miasta Poznania", 3/1969, s. 86-90; H. Kozak, Zofia Lubina Kawecka, [w:] Dokumentacja działalności Biblioteki Głównej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 1919-1979, z. 1 Historia Biblioteki, pod red. S. Kubiaka, Poznań 1979, s. 224-230. 2 Fragment wspomnień Z. Kaweckiej dotyczący pierwszych dni września 1939 r.

opublikował W Wydra, Pierwsze wrześniowe dni 1939 r. w poznańskiej Bibliotece Uniwersyteckiej we wspomnieniach dr Zofii Kaweckiej, "Biblioteka", 1998, nr 2(11), s. 172-178.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 2009 Nr2; Okupacja 1 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry