ŻYWOT ŚW. MARYI MAGDALENY, , wybrany z Pisma Swiętego i innych kościelnych historyj

Kronika Miasta Poznania 2003 Nr3 ; Stara i nowa Fara

Czas czytania: ok. 16 min.

PIOTR SKARGA

Średniowieczną hagiografię zmiotła burza reformacyjna. Wyśmiali ją i ośmieszyli innowiercy, skrytykowali humaniści katoliccy. Jednak sobór trydencki odparł ataki na kult świętych i utrzymał go w Kościele. Konieczne stało się teraz napisanie na nowo żywotów świętych, których świętość nie budziła wątpliwości, i to w językach narodowych, by jak najszybciej i najprościej trafić do wiernych. Humaniści odkryli dawne teksty greckie przynoszące nowe wiadomości o starochrześcijańskich świętych. Nie można ich było lekceważyć. Jeszcze w czasie soboru trydenckiego Luigi Lippomano, nuncjusz papieski w Polsce, przygotował nowy, kilkutomowy zbiór żywotów, potem rzetelnie opracowaną, wielotomową kolekcję wydał Wawrzyniec Sauer (Suriusz). Opracowano też nowe Martyrologium rzymskie o zweryfikowanej liście świętych i zaczęto rewidować teksty liturgiczne o świętych w formularzach mszalnych. N a czele tego ruchu odnowy hagiografii stanęli tym razem jezuici, najwierniejsi z prawowiernych, a jednocześnie gruntownie wykształceni i krytyczni wobec tradycji. W Polsce zadanie odrodzenia kultu świętych jezuici powierzyli Piotrowi Skardze, jednemu z wykształconych księży, którzy dołączyli wówczas do Towarzystwa Jezusowego. Skarga wstąpił do zakonu w 1569 roku w Rzymie, tam też uzupełnił swe studia teologiczne. Wkrótce skierowano go do kraju, gdzie w 1579 roku został pierwszym rektorem Akademii Wileńskiej, a potem wieloletnim kaznodzieją królewskim. Opracowanie polskich Żywotów świętych było bodajże jego pierwszym samodzielnym zadaniem. Przy początkowym braku erudycji hagiograficznej Skarga, tak jak 300 lat wcześniej Jakub de Voragine, czerpał z pracy poprzedników, dysponował jednak niewątpliwym talentem literackim i kaznodziejskim, co przyczyniło się do poczytności dzieła. Pierwsze wydanie zbioru ukazało się w Wilnie w 1579 roku, później, jeszcze za życia autora, ukazało się siedem kolejnych, uzupełnianych edycji. Żywoty świętych stały się jedną z najpopularniejszych książek staropolskich; po Biblii należały do najczęściej wznawianych dzieł. Do końca XIX wieku

* Publikowany tekst jest fragmentem z Żywotów świętych Piotra Skargi wydanych w Krakowie w 1899 r., T. VII, s. 281-299. Zachowano oryginalną ortografię i interpunkcjęprzygotowano ponad 30 wydań, nie licząc popularnych przeróbek dla ludu. Dopiero wiek xx, gdy ukazały się tylko cztery nowe wydania, z wolna usunął dzieło Skargi ze świadomości katolików. Kto dziś porówna żywot św. Marii Magdaleny Skargi z żywotem napisanym przez Jakuba de Voragine, łatwo doceni wkład Piotra Skargi do polskiej hagiografIi. Żywot św. Marii Magdaleny pióra Piotra Skargi zapewne wnet po wydaniu zaczął służyć w farze poznańskiej i w kościele jezuickim jako materiał do kazań. Posługiwano się nim do XIX wieku, potem, wraz z innymi kazaniami o świętych, poszedł w zapomnienie. [Red. ]

1. Treść: Początki złe Magdaleny. - 2. Żywot jej rozpustny. - 3. Czartów w niej siedm mieszkało. - 4. Skrucha się rozpoczyna od bojaźni sądów Bożych, a kończy się miłością. - 5. Szuka Pana, pociechę sumienia strapionego. - 6. Spowiedź i pokuta jej w domu Szymona faryzeusza. - 7. Sądy ludzkie omylne. - 8. Pan wychwala jej miłość i jałmużny.

- 9. Nie samą tylko wiarą usprawiedliwiona jest. - 10. Pokuta po odpuszczonych grzechach. - 11. Żywiła P . Jezusa ubogiego. - 12. Pan ją broni od Marty. - 13. Lepszy stan bogomyślny duchownych, niźli pracowity świeckich. - 14. Z małego frasunku nie wyzwala Chrystus tych, których miłuje, aż i gdy większy przychodzi. -15. Pan Jezus z nią płacze. - 16. Judasz szemrze na utraty obrócone na cześć Chrystusową. -17. Łupieżcy kościelnego srebra i dostatków Judaszowi równi. Ryc. 1. Piotr Skarga - 18. Za jałmużnę na cześć swoje uczynioną obiecał jej Chrystus i zjiścił sławę wielką. - 19. Od Chrystusowego się krzyża nie odstrasza. - 20. Miłość się po śmierci najwięcej pokazuje. - 21. Nakład na umarłe ciało jaki zysk miał? - 22. Widzenie aniołów nie pocieszyło jej. - 23. Wielka miłość ku P. Jezusowi. - 24. Śmiałość jej wielka. - 25. Posłem ją i Apostołką Apostołów uczynił. - 26. Na śmierć jako Męczennica skazana. - 27. Do Marsylii zaprowadzona jest. - 28. Od aniołów na powietrze wzniesiona, muzykę anielską codzień słyszała. - 29. Bez Sakramentu z świata tego zejść nie chciała.

Obrok duchowny Pociechę grzesznym, wzór pokutującym, naukę błądzącym i wdzięczną wszystkich cnót do usprawiedliwienia wonność, wszystkim synom i córkom domu Chrystusowego, daje dziś szczęśliwa niewiasta, a święta grzesznica Magdalena, której początki szkaradne, ale koniec piękny; z mieszkania szatańskiego stał się w niej przybytek czysty i pałac Trójcy Św.; z naczynia plugawego, stał się kubek napoju Króla Najwyższego, godny stołu jego; wzgardzona w je dnem mie

Piotr Skarga

ście, stała się podziwieniem i nauką świata wszystkiego. (1) Była Magdalena rodu zacnego synów Izraelskich, z Betanii miasteczka blisko Jeruzalem, siostra rodzona Marty i Łazarza, która lat dorósłszy, po rodzicach prędko z świata tego zeszłych, gdy majętność wielką i dostatek świecki, a urodę cielesną innych wiele przechodzącą miała, z krewkości ludzkiej, ze złej rady i natury skażonej, a do złego przez się skłonnej słuchając, na rozkosz się i przestronny żywot udała, dopuszczając skaziteInemu ciału upodobania jego, w którem dusza i pobożność wszelka tonie i ginie. Rozkosznie jadać, drogo się ubierać, oczom się ludzkim stawić, sama się w swej urodzie kochać, oczy na próżność, ucha na złe rozmowy zażywać, język na gadaniny niepotrzebne rozpuszczać, do tańców się i biesiad kwapić starała, a o modlitwy, posty i Kościół Boży nie dbała; (2) i te jej początki były do skazy i utraty dziewictwa. Zatem pomału wkradła się nieskromność i niewstyd, pierwej tajemny, potemjawny, tak iż czoło jej wszelaką straciło uczciwość. Przyszła do tego, iż snąć miasto wszystko Jeruzalem nad nią sprosniejszej nie miało, i o rozpuście jej każdy wiedział i wszelaki się poczciwy nią brzydził. Szedł grzech za grzechem, i coraz więcej się ich przemnażało, a ogniwo tego piekielnego łańcucha, jedno się do drugiego wiązało; (3) i stała się niewolnicą dyabelską, tak iż ją siedm srogich czartów opanowało (Łuk. 8), którzy pierwej nędzną jej duszę opanowali, iż była pełna pychy świeckiej, nieczystości cielesnej, łakomstwa w braniu pieniędzy, gniewu i złorzeczenia, zazdrości i nienawiści, obżarstwa i tęskności w dobrem i ociężałości myśli ku Panu Bogu, do którego obrócić serca nabożnemi myślami nie mogła. Toć są czarci szkodliwsi, gdy duszę, niźli gdy ciało trapią, a śliny toczą i miotają od kąta do kąta, rycząc i bluźniąc. Wszakże, jako mniemam, ci szatanowie, którzy duszę jej w takich grzechach zniewoloną trzymali, potem też ciało jej trapili, aby tak za Opatrznością Boską przywieść się była do upamiętania mogła. A gdy Zbawiciel świata moc swoje nad czartami pokazowa!, a one z ciał ludzkich wyganiał, między innemi, ta też Magdalena przywiedziona jest do niego, i odniosła łaskę, iż z niej siedm onych brzydkich czartów, którzy byli początkiem i okazyą grzechów jej, wygnał. Mając Magdalena na ciele pokój, a słuchając słów i kazania dusze leczącego Pana, (4) przeraziły ją sądy Boskie, iż myślić poczęła o gniewie i srogości Bożej nad grzesznikami. Rozważała sobie straszliwe karanie Sodomy (Licz 25) i pomstę nad Kozbą Madyańską grzesznicą (Deut. 23), i przegróżki w zakonie na takich uczynione, którym ona mocno wierzyła. Wspomniała na śmierć i skazę ciała, uważyła męki piekielne - i zdjęła ją bojaźń sroga, iż drżeć, tęsknić, rozpaczać, mdleć i płakać bez pociechy poczęła. Ale gdy potem z łaski swej nieskończonej, Pan Jezus ukazał jej dobroć i niezliczone miłosierdzie Boskie, w którem ją do onej rodziny Bóg cierpiał, a nie skarał i do piekła nie posłał; a iż prorok on i kaznodzieja wielki Jezus który ją od czartów wybawił, wrota miłosierdzia Boskiego grzesznym otworzone ukazował, a one przyjmował i nauczał, i do siebie przygarniał, dobrą myśl mieć poczęła i od rozpaczy odchodziła, a dalej się na wiarę wysoką podnosząc, sprawy Pana Jezusowe uważając i na cuda jego, które czynił, pomniąc, mocno uwierzyła, iż on był Syn Boży, posłany na świat na odkupienie grzechów ludzkich i na szukanie dusz straconych: tedy nadzieję wszystką otrzymania łaski Bożej i odpuszczenia grzechów swoich,

w nim samym pokładając, miłować go jako Pana i Boga swego gorąco zaczęła: i dopiero się wdzięczniejsze, miłe, a słodkie łzy z oczu jej, niby ze źródeł puściły. - Jako jeleń wody, pragnąć Chrystusa i rozmowy jego poczęła, aby temu, który już na nią patrzył i tam z nią bóstwem był, i serce jej odmieniał i do siebie przyciągał, oznajmiła nawrócenie swoje i skruszone serce, pokorę i żałość za grzechy swoje przed nim uczyniła. (5) I wnet potargawszy na sobie drogie szaty, ubiory, próżności świeckiej służące, a oblókłszy podłe - i porwawszy to, co miała w domu swym najkosztowniejszego, to jest, olejek on bardzo drogi i wonny, którego na lubość zmysłów swoich używała, biegła i szukała Pana, na tych miejscach, na których kazał i nauczał. A tam go nie znajdując, gdy jej o nim w domu Szymona Faryzeusza, człowieka zacnego i w mieście pierwszego, powiedziano, poszła tam. Acz nie przystało w dom męża, w oczach ludzkich świętego, wchodzić takiej białogłowie - czas też obiadu wejścia jej onego bronił

- i sam wstyd świecki ją odrażał: - wszakże odwłóczyć spowiedzi, i oznajmienia nawrócenia swego i rozmowy, a widzenia Pana swego dla wielkiej miłości ku niemu i wiary, nie mogąc, a pociechy strapionemu sumieniu szukając, wbiegła w dom jako bezrozumna - z twarzą łzami polaną - ze wstydliwą postawą - w pokornym ubiorze. Pozdrowienie jej było - (6) upadnienie do nóg Pańskich; mowa jej - płakanie: spowiedź jej - nóg łzami obmywanie i włosami własnej głowy ścieranie; dosyć czynienie jej było - wylanie maści onej na nogi Chrystusowe. A kto wymówić może skruchę tak wielką serca jej świętego, którą opłakiwała grzechy swoje, sama na się żałując, przed tym, któremu było słów nie trzeba,

Ryc. 2. Święta Maria Magdalena, rzeźba z kościoła Św. Marii Magdaleny we Wrocławiu

Piotr Skargai który na jej serce, jako Bóg patrzył! Kto zliczy krople łez jej, z których wannę na obmycie nóg Pańskich uczyniła? - O, szczęśliwa grzesznico, jakoś sobie dobrze poczęła? kto cię takiej pokory nauczył? u kogoś taką pokutę widziała? O, jako bystro patrzysz, w ciele poznając Boga, u którego odpuszczenia grzechów żebrzesz? Lecz ślepe oko Faryzeusza, gospodarza onego - i Pana Jezusa potępiło - i niewiastę. Pana, jakoby nie wiedział, a nie znał niewiasty onej, co zacz była: a niewiastę, jakoby wedle dawnych postępków grzesznicą była. Na obu się rzeczach omylił; (7) bo gdy Pan myśli jego samego znał, a jako niewiasty znać nie miał? Przetoż go Pan mądrze skarcił mówiąc: Tyś mnie takiej chęci i miłości w domu twoim nie pokazał, jako ta niewiasta, od której jestem lepiej uczczony, niźli od ciebie. Tyś nie dał wody na umycie nóg moich - a ta nie wodą, (8) ale łzami żałości za grzechy swoje, obmyła nogi moje, a włosów swych na ścieranie miasto ręcznika używała, Tyś nie dał pocałowania twarzy mojej - a ta nie przestaje całować nóg moich. Tyś oleju na głowę moje żałował - a ta nie prostym olejem, ale wonną i drogą maścią; nie głowę, ale nogi moje pomazuje. I gdy ją tak Pan ijej skruchę, miłość ijałmużnę wychwalił, za ono tak wielkiej miłości pokazanie, w uszach Szymonowych i wszystkich tam będących ludzi, uczynił on sąd miłościwy, jako Pan i Sędzia wszystkich grzesznych, (9) na którym wydał za Magdaleną on zbawienny dekret: Odpuszczone są prawi, grzechy twoje, idź w pokoju: wiara twoja, w której taką miłość, taką pokorę, taką jałmużnę, taką nagrodę za występki twoje pokazałaś, do pokoju cię z Bogiem i do łaski jego przywiodła. Wyszła usprawiedliwiona, jako pięknie obmyta i jako oblubienica, przybrana oblubieńcowi swojemu. - O, morze miłosierdzia Boskiego nad pokutującymi! o szczęśliwa niewiasto, któraś po sobie taki dekret odniosła! odpuszczone są grzechy twoje - choć tak wielkie - choć tak sprośne i tak dawne? (10) Od tego czasu Magdalena świat wszystek i to, co obiecował, opuszczając, udała się wszystka ze wszystkie m na pokutę i dosyćuczynienie za grzechy swoje, choćjuż odpuszczone. Bo jako Dawid (2 Król 22.) słysząc od proroka, iż był odpuszczony grzech jego, póki żywy był, nigdy za niego żałować i pokutować nie przestał, mówiąc: Grzech mój stoi mi zawdy w oczach moich (Ps. 50.) - i na każdą noc polewam łóżko moje łzami memi (Ps. 60): tak i ona czyniła. A zleciwszy Marcie, siostrze swej, wszystko domowe gospodarstwo, sama się na bogomyślność udała. A iż bez potrzebnej i zbawiennej nauki Chrystusowej tęskniła (bo z niej posilenie ku dobremu i obrok duszy swej brała), wszędzie za Panem chodziła, gdzie się kolwiek obrócił, po miastach i wsiach z kazaniem swojem przesłodkiem. Takjej serce miłość Chrystusowa opanowała, iż być bez niego nie mogła: taką słodkość nauki jego niebieskiej miała, iż dla słuchania jej powłóczenie one ciężkie jej nie było. I rozdając majętność swoje ubogim, (11) to tylko zostawiła, czem ubóstwo Pana Jezusowe i uczniów jego wspomagać mogła, na onem pielgrzymstwie i po onych drogach chodząc. - A kto wypowie gorące serce jej i skutki miłości ku Bogu Odkupicielowi jej? u którego taką łaskę znalazła, iż się w niej Pan Jezus kochał (Łuk. 8) i dom jej nawiedzał w Betanii, gdzie z Martą siostrą przemieszkiwała (Łuk. 10). W który gdy się Pan trafił, Marta go jako gospodynijałmużną i usługiwaniem domowem, a Magdalena łzami i słuchaniem słowa, u nóg jego siedząc, częstowała. O co się Marta obruszając, uskarżała się raz przed Panem na nią,lZ Ją w pracy onej domowej opuszczała, a nic nie czyniąc, przy Panu siedziała, prosząc Pana, aby jej rozkazał pomagać pracy onej. (12) Lecz Pan pokazał, broniąc swej Magdaleny, iż mu milsze było jej siedzenie, niźli Marty usługowanie; bo Marta żywnością ciało jego opatrowała, a Magdalena duszę Boską jego uweselała, pragnąc i biorąc z słów pokarm zbawienny duszy swej. Przewyborną (rzekł Pan) Marya cząstkę obrała, uwolnieniem się od świata tego i od frasunków jego, a pokoju na służbę Bożą szukając. (13) Tak miłe były Panu wszystkie postępki Magdaleny błogosławionej, iż i nam naukę z niej wielką podać raczył, abyśmy dla prac i potrzeb świeckich, bogomyślności ludzi duchownych nie przeszkadzali, a stanu świeckiego i pracowitego nigdy nad bogomyślny przekładać nie śmieli. Czasu jednego, gdy Pan nasz przed Żydami, którzy go na śmierć szukali, tajemnie uchodził, a brat jej Łazarz bardzo zachorował, tęskniąc do Pana, który niemocy Boską ręką swoją leczył, wyprawiła smutna Magdalena z siostrą swoją Martą poselstwo za nim, taki list pisząc, albo wykazując: Owo zachorował ten, którego ty miłujesz. (Jan 10, 11). Nic więcej nie przydając, jedno tak rozumiejąc: dosyć tobie Panie oznajmić potrzeby i tych, których ty miłujesz, bo miłując ich nie opuścisz. (14) A Pan Jezus chcąc doświadczyć domu onego (na który był bardzo łaskaw) stateczności i wiary ku sobie, nie szedł zaraz, ale czekał, ażby Łazarz umarł. I dopuścił on wielki smutek na miłe córki swoje; aby za większym smutkiem, większa im pociecha - a Bogu za większym cudem i łaską, większa sława rosła. - Już czwarty dzień był, jako w grobie Łazarz leżał, gdy przyszedł do Betanii Pan Jezus, i pytał się o Magdalenie, i wołać jej do siebie kazał; o którym ona usłyszawszy, porwała się od ludzi z Jeruzalem, którzy ją nawiedzali i cieszyli, i przyszedłszy do Pana padła do nógjego, mówiąc: Gdybyś tu był Panie, brat mój nigdyby był nie umarł; i to mówiąc, rzewno płakała. (15) Taka była ludzkości łaskawość Boga naszego, iż z płaczącą Magdaleną i z inne mi płakał, i w duchu się zatrwożył, tak iż Żydowi e na to patrząc, mówili: Patrz jako tego Łazarza miłował. A P. Jezus spytawszy, gdzie jest położone ciało jego? na płacz Magdaleny swej uczynił ono wielkie cudo. Zawołał na Łazarza: Wynijdź sam i wyszedł z grobu umarły i związany, już dobrze zdrowy, i rozwiązać go uczniom kazał. Tak wiele mógł płacz on Magdaleny i miłość jej ku Panu, iż brata swego ożywiła! Z którym mało co potem, gdy Pan Jezus siedział u stołu w Betanii, gdzie mu Marta wieczerzę sprawiła, Magdalena drugi raz, kupiwszy drogiego olejku, i dziwnie wonnej i kosztownej maści, płacząc znowu za grzechy swe, upadła do nóg Pańskich, i pomazawszy je onym olejkiem, włosami swemi ścierała nogi jego (Jan 12). Po wszystkim domie rozeszła się wonność maści onej: (16) patrzał na to Judasz i szemrał, iż tak drogą rzecz marnie straciła, którą sprzedawszy za wielką sumę, wiele ubogich wspomódz się mogło. I buntował innych złośliwy uczeń, tego żałując, iż jemu na sprzedanie zleconą nie była, żeby się co jego kradzieży dostało: bo był złodziejem i kradł jałmużnę Chrystusową. (17) Tacy są wszyscy, którzy ten dostatek i utratę nieutratną, która się na ozdobę kościołów, służby Bożej i ołtarzów jego, ku czci Chrystusowej daje, na ubogie i obrócić chcą: w słowach, jako Judasz, mają ubogie - ale w sercu łakomstwo; w uściech miłosierdzie - w ręku świętokradztwo, którem Kościoły Boże złupili i na swoje pożytki złota

Piotr Skarga

Ryc. 3. Trzy Marie u grobu Pańskiego, kwatera ołtarza Mariackiego Wita Stwosza w Krakowiei srebra nadane obrócili. Obrońca Magdaleny, który serce jej widział, mówić i za mą i chwalić jej one jałmużnę począł. - Co się jej, prawi, przykrzycie? dobrze mi uczyniła; ubogich macie zawdy, ale mnie i tak widomego, jako teraz, nie zawsze. Uczciła i pogrzeb mój przed czasem, czcząc ciało moje (18) - I za to obiecał jej Chrystus w Kościele swym, aż do końca świata wielką sławę: iż każdy, kto Chrystusa a Ewangelię jego przyjmie, chwalić jej to ma; a jako dom on wonnością się maścijej napełnił, tak czci i sławy jej pełny miał być Kościół Boży, po wszystkim świecie rozszerzony. Co się do tego czasu iści, u wszystkich wiernych i pobożnych, którzy też z jej przykładu cześć na Chrystusa, ołtarze i Kościół jego z dostatków swych kładąc, świętobliwie jej w tern naśladują. A gdy czas przyszedł odkupienia naszego i męki Syna Bożego dla nas - iż był wydany pogaństwu i zelżony, ubiczowany, a na krzyżu między łotry zawieszony; gdy uczniowie uciekli i Pana a Mistrza swego w ręku nieprzyjacielskich odbiegli: (19) Magdaleny miłości gorącej - woda ona - i piekło - i czas tak straszliwy - nie zalał: wszystkiego się ludu i panów nie lękając, ale na ich niesprawiedliwość wołając, a łzy i płacz wielki nad męką i okrucieństwem, które od nich Pan cierpiał, wylewając, stała pod krzyżem jego, wespół z światłością nieba i ziemi, która nigdy nie gasła, to jest, z Przeczystą Bogarodzicą, której w tej mierze wiernie żałości onej pomogła - a smutkujej, miary i końca nie było. W którym niewysławionym płaczu, pogrzebią Pana swego.

A nie mogąc ciała jego Boskiego drogiemi maściami z strony swej, tak jako chciała uczcić, dla święta onego wielkanocnego i soboty, która zachodziła: w niedzielę rano nie omieszkała, (20) z innemi się niewiastami dwiema zmówiwszy, do grobu bieżeć, tern się tylko w wielkim smutku ciesząc, iż mu chociaż umarłemu i po śmierci służyć jeszcze, a mirą i balsamem ciało przyczyste jego ozdobić mogła. Coby się też była Judaszowi (który już szubienicą płacił swoje świętokradztwo) utratna rzecz zdała, na umarłe ciało taki koszt czynić. (21) Leczjako się jej ona chęć Panu Jezusowi podobała, tern się pokazało, iż pierwej, niżeli inni uczniowie żywego tego Pana oglądała, którego ciału umarłemu służyć chciała. Gdy tedy do grobu Pańskiego przyszła, a kamień wielki, którym był przykryty, mocą Anielską odwalony zastała, a ciała Pana swego nie znalazła, nie miała czego namaszczać, ale miała o co płakać: przyczyniło się boleści i łez, bo nietylko śmierć tak gorzka, ale i zguba ciała onego ją trapiła; i stała u grobu nie odchodząc, ale płacząc. Piotr i Jan nie znalazłszy ciała, odeszli, a ona stoi (Jan. 20). Straciła miłego Mistrza swego, nadzieję swoje i prawie jako umarła nic się nie bojąc, sama stała. A co jej kto już gorszego uczynić mógł nad to, iż Pana nie znajdowała? - a czego się już bać miała, gdy żywot swój straciła? I z tęskności znowu w grób naglądając, jeszcze oczom swym nie wierząc, a szukając jednego kochania swego, ujrzała dwóch Aniołów, którzy jej pytali, czemuby płakała? (22) - Ajako, odpowie, nie mam płakać, gdy mi stąd wzięto Pana mego, a nie wiem, gdzie go

Piotr Skargapołożono. - I nic się onem widzeniem ani zdumiewając, ani bojąc, ani mieniąc, przecie płakała: tak się była zapomniała, iż jej nic innego w myśli trwać, okrom Jezusa nie mogło, i żadną się inną rzeczą ucieszyć nie chciała. Ale niewiasto miła, oto cię Aniołowie cieszą, nie płacz! A ona jakoby mówiła: (23) Pana Anielskiego szukam, nie Aniołów; i w tymże smutku zostawała. Ale co czynisz miły Jezu? wszakeś ty na jej łzy patrząc płakał, i wzbudzeniem brata jej ucieszyć ją chciałeś? czemuż jej teraz zapominasz, tej, która cię tak gorąco miłuje? widzisz, że jej żadne stworzenie uweselić, okrom ciebie, nie może; ukażże jej twarz twoje, a będzie miała pociechę duszy swojej! niech głos twój zabrzmi w uszy jej (Origenes tom. 2 de Mar. Magd).

A owo gdy się na stronę obróciła Magdalena, ukazał się jej Pan Jezus, ale go nie poznała, a za ogrodnika miała (Jan 11). I spytał jej: - Niewiasto, czemu płaczesz? kogo szukasz? - Jako pytasz, mój Panie, czemu płaczę, gdyż ciebie nadzieję swoje i żywot duszy swej straciła? jako pytasz, kogo szuka, gdyś ty sam jest skarbem jej? oznajmij się słudze i tak gorącej uczennicy twojej. A ona rzekła: - Panie,jeżeliś go ty wziął, powiedz mi gdzieś go położył, aja go stamtąd wezmę.

- Do Aniołów nie mówiła: Izaliście go wy wzięli; a teraz mądrze błądzi i wie nie wiedząc, iż go on wziął i on sam siebie wzbudził. O, jaka śmiałość jej: Wezmę (24) go, prawi, stamtąd, gdzieś go położył; a jeśliby go u Piłata położył, albo u Heroda, izaliby go śmiała brać stamtąd? Wielkie męstwo tej niewiasty - nie niewieście. Zmiłował się nad nią Jezus i oznajmił się jej, i własnemją imieniem nazwał, iż go po głosie poznała. Tam się dopiero dusza jej ku sobie wróciła; a nie dosyć mając na poznaniu, do nóg się jego pokwapiła i wedle zwyczaju swego, upadła. Lecz jej P. Jezus rzekł, aby się go nie dotykała: bom jeszcze, prawi, nie wstąpił do Ojca mego. To jest: obecności mojej widomej tak bardzo pragniesz, jako pierwej gdym tu z wami żył w towarzystwie ludzkiem; już teraz gdy wstąpię do Ojca mego lepiej uczczisz Bóstwo moje, gdy się mnie wiarą, jako Boga niewidomego, dotykać będziesz, a widomą cześć na niewidomą obrócisz (Leo Pap. Serm. de Ascen.). I rozkazał jej mówiąc: Idź raczej do braci mojej, powiedz im, iż wstępuję do Ojca mego i do Ojca waszego, do Boga mego (wedle człowieczeństwa) i do Boga waszego. (25) I uczynił ją posłem do wszystkich Apostołów, onę wesołą nowinę jej naprzód zwiastując i przez nią do innych ją posyłając. U czmyż się od tej dziwnej niewiasty płakać i tęsknić do Jezusa, a wiernie go i statecznie szukać. Ucz się grzeszniku od grzesznicy, której są odpuszczone grzechy, płakać, gdy Chrystusa przez grzech utracisz i w nim się samym kochać, a na pociesze, okrom niego samego, żadnej nie przestawać i niczego się, gdy go szukasz, nie bać. Szukaj go w grobie serca twego, odwal twardości twej kamień, a wszelkie zapory od wiary twojej i żądze świata tego wymiataj z serca twego; a patrz pilnie, jeśli w nim Chrystus w skrusze prawej i w dobrej woli polepszenia żywota, i skutkach zbawiennych, mieszka. Jeżeli go tam nie znajdujesz, płacz a nie przestawaj, i tęsknij a nie ustawaj, aż ci się objawi. Nietylko wtenczas Magdalena Chrystusa swego w ciele po zmartwychwstaniu widziała, ale i potem wielokroć z innymi uczniami i niewiastami. Z czego serce jej tern więcej w miłości ku niemu pałało, tak iż i zdrowia swego na jego wierze i wyznaniu nie żałowała. Bo gdy prześladowanie pierwsze od Żydów naucznie Chrystusowe przyszło, a jedne zabijano, (26) drugie wyganiano, onę też wespół z Martą i z Maxyminem biskupem i innymi chrześcijanami na śmierć skazano, i w łódkę je na morze bez wiosła puszczono. (Dz. Ap. 8). Lecz Pan Bóg był stróżem ich, (27) i zaprowadził je cudownie do Gallii, do miasta Marsylii. Gdzie wiarę świętą zaszczepiwszy, gdy Marta z panienkami inne mi w klasztorze zostawała, Magdalena do bogomyślnego życia przyuczona, na pustynię głęboką poszła; gdzie jej P. Bóg miejsce i jaskinię jedne ukazał, z której Anielską posługą okrutny straszliwy smok z wielą wężów i jaszczurek jest wygnany. (Ex aurea Rosa Silvestri Prieratis in Evangelio ser. 5. post Pascha. -Antonius 1. part. tito 6. - Mauritius Hb. 1.) Tam długi czas na pokucie strawiła, (28) kamienie one łzami polewając. Jakie tam szatańskie najazdy wytrwała, i jakie obrony Anielskie odnosiła, trudno się wymówić ma; korzonkami tylko, a wodą, którą w onej skale z daru Bożego za modlitwą miała, żywa była. Potem jej pokarm był i posilenie, z Anielskiej muzyki i śpiewania, którego codzień słuchała, na powietrze Anielskiemi rękami bywając podnoszona. Częstokroć też Zbawiciela swego tam widziała, a pod krzyżem, który był ręką Anielską w jaskini onej postawiony, modlitwy czyniąc, wszystkie tam tajemnice męki Pańskiej i spraw onych, na które też sama patrzyła, widziała z wielką pociechą swoją; gdzie żaden człowiek o niej nie wiedział i od żadnego pomocy nie miała. Gdy się zepsowały i rozsypały szaty jej, włosy na jej głowie tak długie i gęste urosły, iż niemi pokryć ciało wszystko swoje mogła. Będąc tedy tam przez lat trzydzieści, gdy się koniec jej przybliżał, z Boskiego zrządzenia trafił się na ono miejsce jeden kapłan, (29) który także żywot wiódł pustelniczy, i z objawienia Pańskiego widział, jako ją Aniołowie na powietrze, na słuchanie onej muzyki, która jej była potrawą i posilaniem ciała jej, podnosili; i zaklinając na Boga, ktoby to był, usłyszał głos świętej Magdaleny: - Jam jest, prawi, grzesznica ona, o której Ewangelia świadczy, przybliżył się czas zejścia mego, dla którego cię Bóg posłał. I oznajmując mu on żywot swój, posłała do Maxymina biskupa, aby jej w niedzielę w kościele czekał, a Sakrament Najświętszy na jej drogę nagotował; i tak się stało, ona co Anielskiemi rękoma była noszona, (30) zejść z świata bez używania Ciała Chrystusowego nie chciała; a ta, co w grobie Chrystusowym na Aniołach, o Królu się Anielskim pytając, nie przestawała, i przy śmierci nie mając dosyć na noszeniu Anieiskiem, do samego się Chrystusa, który jest w Sakramencie Ołtarza, pokwapiła, i tam Ciało jego prawdziwie z wielkiem nabożeństwem między kapłanami u ołtarza wziąwszy, pokornie na krzyż padając, ducha tamże u ołtarza Chrystusowi oddała. - Której się my modlitwie zalecając, Prosimy Pana Boga, aby ta, która zmartwychwstanie brata swego uprosiła, nam też prawą skruchę i łzy grzechy obmywające, i owoce wiernej pokuty zjednała, u Pana naszego Jezusa, któremu cześć i pokłon wiekuisty, jako Bogu naszemu na wieki, Amen.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 2003 Nr3 ; Stara i nowa Fara dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry