NIEDOSTRZEGANE POROSTY
Kronika Miasta Poznania 2002 Nr3 ; Wśród zwierząt i roślin
Czas czytania: ok. 9 min.ANDRZEJ KEPEL
Drosty to organizmy dosyć osobliwe i słabo znane. Choć występują powszer chnie, niemal zupełnie ich nie dostrzegamy. Jest to tym dziwniejsze, że wiele gatunków ma bardzo jaskrawe barwy, wymyślne kształty i rośnie w miejscach dobrze widocznych. Kłopoty z porostami (Lich en es) zaczynają się już na etapie próby zakwalifikowania ich do jakiejś grupy systematycznej. Obecnie zalicza się je do grzybów, gdyż w przypadku większości gatunków to właśnie grzyby stanowią przeważającą część ich ciała, zwanego plechą. Aby jednak grzyb stał się porostem, wśród jego strzępek muszą bytować glony. Niektóre gatunki porostów stanowią konglomerat jednego gatunku grzyba i dwóch, a czasem nawet większej liczby gatunków glonów. Zwykle są to zielenice\ ale mogą też być np. sinice. Kiedyś porosty były uważane za wzorcowy przykład symbiozy, czyli współżycia pomiędzy różnymi organizmami polegającego na wzajemnych korzyściach - glony, fotosyntetyzując, dostarczają grzybowi substancji odżywczych, a grzyb chroni je przed wysuszeniem. W rzeczywistości sprawa jest nieco bardziej skomplikowana i przypomina raczej niewolnictwo lub hodowlę - grzybowy komponent porostu więzi komórki glonów, ogranicza ich rozmnażanie i wysysa z nich substancje odżywcze, w zamian pojąc je od czasu do czasu wodą z mgły, rosy lub deszczu. Porosty rosną niemal na wszystkim, jednak poszczególne gatunki mają zwykle ściśle określone wymagania. Są więc takie, które rosną tylko na odpowiadających im rodzajach skał, takie, które wybierają korę określonych gatunków drzew (szczególnie "wybredne" gatunki mogą nawet preferować wyłącznie specjalne miejsca na pniach drzewo określonym wieku) oraz takie, które możemy spotkać na ziemi o właściwym rodzaju gleby, nasłonecznieniu i wilgotności. Pewna liczba gatunków toleruje jednak różne rodzaje podłoża i te są zwykle najpospolitsze w obfitujących w rozliczne rodzaje siedlisk miastach. W Poznaniu
Andrzej Kepel
Ryc. l. Porosty rosną niemal na wszystkim, na porzuconym w okolicy budynków uniwersyteckich na Morasku bucie odnaleziono ich aż siedem gatunków,
znajdowano porosty rosnące nawet na szkle, metalu, gąbkach z tworzyw sztucznych, smole czy żużlu. Do tej pory w granicach administracyjnych Poznania stwierdzono występowanie co najmniej 227 gatunków porostów, z których do obecnych czasów przetrwało 178 2 . W przypadku aż 50 gatunków udało się odnaleźć zaledwie pojedyncze stanowiska (czasami była to tylko jedna plecha, mocno zniszczona przez niekorzystne warunki). Zanotowana liczba 178 gatunków porostów występujących współcześnie w Poznaniu jest największą spośród wszystkich przebadanych miast Polski (Izydorek 1998). Identyczną liczbę gatunków stwierdzono tylko w Przemyślu (Kiszka 1998). Również pod względem liczby wszystkich historycznie zanotowanych na terenie miasta taksonów Poznań znajduje się na pierwszym miejscu. Niewiele ustępuje mu Kraków z liczbą 224 znanych gatunków (Kiszka, Kościelniak 1995). Podobne wyniki uzyskano także łącznie dla miast tworzących aglomerację trójmiejską (Gdańsk, Gdynia, Sopot). Spośród 268 gatunków znanych z tych trzech miast, współcześnie udało się potwierdzić występowanie 183 (Fałtynowicz i in. 1991). Przewodnictwo Poznania w tym rankingu nie wynika jednak zapewne ze szczególnego bogactwa flory porostów stolicy Wielkopolski, lecz z jej bardzo dokładnego przebadania.
Podstawową tendencją, jaką daje się zauważyć, porównując obecną florę porostową Poznania z danymi historycznymi, jest szybko postępujące zmniejszanie się zasięgu występowania porostów na terenie miasta oraz całkowite wymieranie licznych gatunków. Współcześnie nie udało się odnaleźć 48 wcześniej notowanych gatunków, wyginęły nawet te porosty, które poprzednio występowały często - np. wabnica kielichowata (Pleurosticta acetabulum), odnożyca jesionowa (Ramalinafraxinea), brodaczka kępkowa (Usnea hirta), lub wręcz pospolicie - np.
rosnąca niegdyś prawie wszędzie poza ścisłym centrum Poznania misecznica grabowa (Lecanora carpinea). Takie gatunki, jak świetlinkę pospolitą (Candelaria concolor) i amylkę oliwkową (LecidelIa elaeochroma), w latach 20. XX wieku można było znaleźć nawet w bezpośrednim sąsiedztwie centrum miasta. Po niespełna ćwierćwieczu były to już porosty rzadkie, stwierdzane na pojedynczych stanowiskach w naj czystszych rejonach - na Morasku, w klinie zieleni wzdłuż Bogdanki oraz na Łęgach Dębińskich, a obecnie nie udało się już ich odnaleźć. Również wśród gatunków, które przetrwały na terenie miasta do dziś, można obserwować wyraźne cofanie się zasięgów i zmniejszanie liczebności, np. liszajecznik ziarnisty (Candelanella xanthostigma), misecznica kasztanowata (Lecanora argentata), obrost gwiazdkowaty (Physcia stellaris), mąklik otrębiasty (Pseudevernia fuifuracea) oraz kilka gatunków z rodzaju przylepka (Melanelia) przed II wojną światową występowały dość pospolicie, a ich stanowiska notowano w sąsiedztwie centrum miasta. W większości dość częste były one jeszcze w latach 50., choć w niektórych przypadkach głównie na peryferiach. Obecnie porosty te mają jedynie pojedyncze, reliktowe stanowiska na terenie Poznania i jeśli warunki śro
Ryc. 2. Stare poznańskie murki to miejsce bytowania licznych naskalnych gatunków porostów, fot. A. Kepel
Andrzej Kepeldowiskowe nie ulegną szybkiej poprawie, należy się spodziewać, że ostatecznie wymrą tutaj w ciągu najbliższych kilku lat. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że w pierwszej kolejności wymierają szczególnie wrażliwe, okazałe gatunki o krzaczkowatej i listkowatej piesze rosnące na korze drzew. Gatunki skorupiaste - zwłaszcza te, które w naturze rosną na skałach wapiennych, a w miastach mogą bytować na neutralizującym oddziaływanie kwaśnych opadów betonie - giną znacznie wolniej lub wcale; np. dzbanusznik wapieniowy (Aspicilia calcarea), liszajecznik złocisty (Candelariella aurella) , setniczka zwyczajna (Sarcogyne regularis), amylka murowa (Lecidella stigmatea), misecznice: biaława (Lecanora albescens), pospolita (L. dispersa) i murowa (L. muralis), jaskrawieć obojętny (Caloplaca holocarpa) lub jaskrawieć cytrynowy (C. citrina) występują praktycznie na terenie całego Poznania. Możemy je zobaczyć na betonowych słupach, murkach czy schodach. Powierzchnie porośnięte przez ostatni z wymienionych gatunków wyglądają tak, jakby ktoś je spryskał żółtą farbą. Niektóre gatunki w ciągu ostatnich dziesięcioleci wręcz zwielokrotniły swoją liczebność w mieście. Szczególnie dobrze widać to zjawisko na przykładzie misecznicy proszkowatej (Lecanora conizaeoides). Jej spektakularna ekspansja była spowodowana wzrastającym zanieczyszczeniem powietrza, na które porost ten jest wyjątkowo odporny. W latach 20. i 50. gatunek ten nie był na terenie Poznania notowany w ogóle, a obecnie występuje niemal na wszystkich drzewach poza obszarem ścisłego centrum. W Poznaniu istnieją przede wszystkim dwa typy obiektów, które ze względu na skład gatunkowy oraz liczebność porostów należałoby poddać ochronie. Pierwszy z nich to pozostałości dziewiętnastowiecznych fortyfikacji pruskich.
Występują tu m.in. liczne gatunki epilityczne (naskalne), rosnące na cegle, betonie, granicie, a nawet na żelaznych kopułach wieżyczek strzelniczych. Na suchych murawach porastających czapy fortów spotkamy także rozliczne porosty naziemne. W Forcie Ha na os. Czecha podczas wstępnej inwentaryzacji przyrod
Ryc. 3. Piaskowcowy murek na Ostrowie Tumskim w pobliżu Katedry; najbardziej widoczne rozetki porostów to misecznica murowa, fot. A. Kepel
Ryc. 4. Odporna na zanieczyszczenie powietrza misecznica proszkowata rośnie na korze większości poznańskich drzew, fot. A. Kepel
Ryc. 5. Chrobotek kieliszkowaty (Cladonia chlorophaea), jeden znajpospolitszych na terenie Poznania gatunków chrobotków, fot. A. Kepelniczej prowadząca ją młodzież ze Szkolnego Koła PTOP "Salamandra" odkryła stanowisko Peltigera monticola. Jest to jedno z dwóch znanych obecnie w Poznaniu miejsc występowania tego gatunku; drugie znajduje się w sąsiednim forcie. Ponieważ było to pierwsze znane stanowisko w Polsce, przyjęto polską nazwę dla tego porostu - pawężnica forteczna (Dzięciołowski 1997, Fałtynowicz 1998). W wielu obiektach fortecznych, np. w Forcie V, na szczególną uwagę zasługują okazałe misecznice murowe. Gatunek ten, rosnący ze stosunkowo stałą prędkością, stanowi dobry przykład możliwości oceny wieku lub losów budowli na podstawie rozmiarów plech porostów. Druga grupa obiektów, które zasługują na ochronę ze względu na występujące w nich porosty, to kompleksy muraw napiaskowych, np. położone w północnej części miasta w zespole przyrodniczo-krajobrazowym Morasko. Rosną na nich liczne gatunki porostów naziemnych, np. różne chrobotki (Cladonia spp.) o plechach w kształcie krzaczków, wydłużonych rogów lub kieliszków, listkowate pawężnice (Peltigera spp.), gruzełkowate ziarniaki (Placynthiella spp.), śluzowate galaretnice (Collema spp.) czy tworząca brązowe, błyszczące darenki płucnica kolczasta (Cetraria aculeata). Głównym zagrożeniem dla tego typu zbiorowisk
Andrzej Kepel
może być zalesienie, zabudowanie lub inne wykorzystanie gospodarcze rozpoczęte już niestety w przypadku wielu z tych muraw. Spośród notowanych na terenie Poznania porostów 43 gatunki objęte są obecnie ochroną prawną, a aż 51 zostało umieszczonych na Czerwonej liście porostów zagrożonych w Polsce (Cieślinski i in. 1992). Do przynajmniej jednej z powyższych kategorii należy 70 gatunków. Niestety, aż 30 z nich nie udało się współcześnie odnaleźć. Spośród gatunków chronionych do tej pory znikła z terenu miasta ponad połowa (23), a większość pozostałych występuje w mieście pojedynczo ijest także na skraju wymarcia. Jednak stopniowa poprawa czystości atmosfery w ostatnim dziesięcioleciu (Kurek 1997) spowodowała możliwość powrotu na teren Poznania niektórych gatunków porostów. Niedawno w zagajniku sosnowym w Głuszynie, na leżącej na ziemi gałązce odnaleziono pojedynczą, kilkumilimetrową plechę niespotykanej już w naszym mieście brodaczki kędzierzawej (Usnea subfloridana). Gatunek ten w przeszłości był w Poznaniu dość liczny, można by więc przypuszczać, że znaleziony okaz to egzemplarz reliktowy. Jednakże niewielkie rozmiary plechy oraz fakt, że rosła ona na cienkiej, prawdopodobnie paruletniej gałązce w kilkunastoletnim drzewostanie wskazują, iż jest to pierwszy gatunek brodaczki, który - w wyniku znacznej poprawy stanu czystości atmosfery, a przede wszystkim zmniejszenia stężenia S02 w powietrzu - rekolonizuje obszary pozbawione uprzednio wrażliwych porostów nadrzewnych (Seaward 1987). Być może zaobserwowana plecha jest "zwiastunem" ich stopniowego powrotu.
Ryc. 6. Maleńka, nitkowata plecha brodaczki kędzierzawej, jedyny okaz tego rodzaju porostu, szczególnie wrażliwego na zanieczyszczenie powietrza, jaki współcześnie odnaleziono w mieście, fot. A. Kepel
Ryc. 7, 8. Dwa gatunki porostów listkowatych często spotykanych na peryferiach Poznania; po lewej - biało-niebieskawa plecha obrostu modrego (Physcia caesia), po prawej - pomarańczowa rozetka złotorostu ściennego (Xanthoria parietina), fot. A Kepel
Porosty mogą dostarczyć wielu interesujących informacji o środowisku, w którym przyszło nam żyć, mają bowiem ważną właściwość - są doskonałym wskaźnikiem stopnia zanieczyszczenia powierza. Aktywne przez cały rok i długowieczne (mogą żyć dziesiątki, a nawet setki lat), praktycznie wszystko co jest im potrzebne do życia - od wody po związki budujące ich plechę - pobierają z atmosfery, a wchodzące w ich skład grzyby mają zdolność akumulowania różnych substancji, np. metali ciężkich. Wypracowano wiele różnorodnych metod badawczych, w których wykorzystuje się porosty do oceny stopnia zanieczyszczenia atmosfery. Jedna z nich wykorzystuje różnicę w tolerancji poszczególnych gatunków porostów na rozmaite czynniki, w tym i na zanieczyszczenie atmosfery. Już na początku XX wieku w Sztokholmie, badając przede wszystkim gatunki nadrzewne, wydzielono trzy strefy. Pierwszą, położoną centralnie i charakteryzującą się niemal całkowitym zanikiem porostów nadrzewnych nazwano "pustynią porostową", drugą, w której nieliczne gatunki szczególnie odpornych porostów pokrywały do 50 proc. pnia, określono "strefą walki", natomiast trzecia, zewnętrzna, to obszar normalnej wegetacji (Sernander 1912, 1926). Postęp wiedzy doprowadził do sytuacji, że na przełomie lat 60. i 70. stworzono skalę porostową, w której wymieraniu poszczególnych gatunków przypisano konkretne progowe wartości stężenia zanieczyszczeń - w szczególności S O 2 . W 1970 roku Howksworth i Rose opracowali skalę na podstawie występowania poszczególnych gatunków porostów na korze drzew. Wyróżnili oni 10 stref, z których pierwsza odpowiada "całkowitej pustyni porostowej", a dziesiąta - praktycznie niespotykanym już w Polsce warunkom zanieczyszczenia zerowego lub znikomo małego (nieistotnego dla najwrażliwszych porostów). Tę skalę, z uwzględnieniem adaptacji wprowadzonej dla warunków polskich (Kiszka 1977), zastoso
Andrzej Kepel
Ryc. 9. Prawnie chroniona płucnica islandzka (Cetraria islandica) jest gatunkiem naziemnym. Wszystkie znane z wcześniejszych badań poznańskie stanowiska tego porostu już nie istnieją, przetrwał on jedynie w lasach okolic Zielińca i Głuszyny, fot. A. Kepelwałem w Poznaniu, co umożliwiło stworzenie map odzwierciedlających sytuację w trzech różnych okresach (ryc. 10). Przed II wojną światową obszarem o największym zanieczyszczeniu i naj niższej strefie porostowej (III) nie była historycznie naj starsza część miasta (Stare Miasto, Środka), lecz położone w pobliżu centrum dzielnice przemysłowe - Łazarz, Zatorze i Wilda. Najczystsze powietrze (strefa VII) występowało oczywiście na peryferiach, ale także stosunkowo niedaleko od obecnego środka miasta (Szeląg oraz Sołacz i Golęcin). W latach 50. na całym terenie Poznania rozpoczęło się wymieranie porostów. Jedyne większe obszary należące do VII strefy to obszar obecnego zespołu przyrodniczo-krajobrazowego Morasko na północy oraz duży klin zieleni ciągnący się wzdłuż Bogdanki. Niewielkie jej enklawy odnotowano też w okolicach Golęcina i na południu na Łęgach Dębińskich i w Głuszynie. Zdecydowanie największe ubożenie flory porostów zaobserwowano po prawej stronie Warty. Jest to związane z gwałtownym rozwojem miasta w kierunku wschodnim. Wyraźnie uwidaczniają się rozwijające się ośrodki przemysłowe w okolicach Głównej i Zawad oraz w Antoninku. Występowanie naj niższej, II strefy stwierdzono na niewielkim obszarze w okolicach zakładów metalurgicznych H. Cegielskiego na Zatorzu. W ciągu ostatnich 40 lat flora Poznania uległa gwałtownemu zubożeniu. Przeważnie strefy wyznaczane na podstawie skali porostowej uległy obniżeniu o ponad dwa stopnie. Nigdzie już w granicach Poznania nie występują strefy VI i VII. Strefa V obejmuje niewielkie obszary w klinie zieleni wzdłuż Bogdanki, w rezerwacie Meteoryt Morasko, w lasach koło północnego odcinka Warty, w większych kompleksach leśnych przy wschodniej granicy Poznania, w Głuszynie, na Łęgach Dębińskich oraz na części cmentarza Junikowskiego. Strefa I, poprzednio niewykazana, obecnie zajmuje spore obszary, zarówno w okolicach centrum miasta (Jeżyce, Zatorze, Wilda, Łazarz, część Starego Miasta), jak i największych, starszych osiedli mieszkaniowych (Winogrady, Rataje).
PRZYPISY:
1 Por. tekst o glonach, s. 25-38.
2 Pierwsze dane dotyczące porostów Poznania i Wielkopolski pochodzą z dwudziestolecia międzywojennego. W Zakładzie Taksonomii Roślin U AM znajduje się teczka zielnikowa znamienitego przyrodnika Jerzego W. Szulczewskiego ze zbiorami porostów pochodzących z różnych miejsc rozrzuconych wokół ówczesnego Poznania. Sześć znajdujących się w teczce torebek zawiera próbki porostów zebranych w latach 1927-30
Andrzej Kepel
z terenu objętego obecnie granicami administracyjnymi miasta. Teczka ta stanowi prawdopodobnie element większej kolekcji lichenologicznej zebranej w tym czasie przez Szulczewskiego. Znacznie więcej informacji dotyczących porostów Poznania w dwudziestoleciu międzywojennym dostarczają materiały do dwóch prac magisterskich: Heleny Węglowskiej i Janiny Braumówny (żadna z tych prac nie została opublikowana, nie udało się również odnaleźć ich manuskryptów, jednak w zielniku porostów ZTR UAM zachowała się znaczna część zbiorów obu magistrantek z lat 1932-33, których współczesna analiza dostarczyła wielu bardzo interesujących danych) oraz zbiory Feliksa Krawca z lat 1927-35 pochodzące z podpoznańskich miejscowości, które obecnie znajdują się w obrębie miasta. Pojedyncze notowania Krawca z terenu Poznania zostały także opublikowane (Erichsen 1936 za Dziabaszewski 1962, Krawiec 1938). W latach 50. XX w. w Zakładzie Systematyki i Geografii Roślin Uniwersytetu Poznańskiego pod kierunkiem Zygmunta Czubińskiego powstały trzy prace magisterskie - niepublikowane Wiesławy Stypy i Haliny Janiak oraz opublikowana Bohdana Dziabaszewskiego. Opiekunem tych prac i osobą kontrolującą prawidłowość wszystkich oznaczeń był znamienity polski lichenolog Zygmunt Tobolewski. Pierwsze dwie prace (Janiak 1952, Stypa 1952) dostarczają nie tylko informacji florystycznych, ale są także jedną z pierwszych w Polsce prób wykorzystania porostów do oceny zanieczyszczenia atmosfery. Obie prowadzone były w tym samym czasie, jedna obejmowała prawobrzeżny, druga lewobrzeżny Poznań. W połowie lat 90. Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Salamandra" przeprowadziło szczegółową inwentaryzację leżącego na północnym skraju Poznania rezerwatu Meteoryt Morasko, która objęła także porosty tego obiektu (Kepel 1996). W następnych latach wykonałem w Poznaniu szereg szczegółowych badań nad występowaniem porostów w poszczególnych regionach miasta oraz oddziaływaniem zanieczyszczenia atmosfery na te organizmy. Stanowiło to temat mojej rozprawy doktorskiej, zrealizowanej w Zakładzie Taksonomii Roślin UAM (Kepel 1999). Doświadczenia te objęły także szczegółową analizę wszystkich zachowanych zbiorów historycznych. Niniejsza praca przedstawia w skrócie niektóre wyniki tych badań.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 2002 Nr3 ; Wśród zwierząt i roślin dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.