OD REDAKCJI
Kronika Miasta Poznania 2001 Nr3 ; Rataje i Żegrze
Czas czytania: ok. 3 min.Dla młodych poznaniaków smętne blokowiska Rataj i Zegrza istnieją od zawsze. Już drugie pokolenie mieszkańców miasta tam się urodziło i spędza dzieciństwo w betonowych blokach. Nie jesteśmy dumni z tego krajobrazu i to z wielu powodów. Historia wycisnęła na nim swe piętno. Pierwsze, ciasne M-3 i M-4 na os. Piastowskim ratowały przeludniony po wojnie Poznań za czasów Gomułki. Później, na każdym kolejnym osiedlu z wolna przybywało metrów w mieszkaniach - na Górnym Tarasie są te największe, z czasów gierkowskich. Jednak osiedle na ludzką miarę nie powstało tu nigdzie i nigdzie nie nastąpiła integracja mieszkańców. To przypadek powodował, że zostawało się i nadal jest się mieszkańcem Rataj, a nie Winograd czy Piątkowa. Osiedlowe domy kultury nie wytworzyły więzi społecznych, nie udało się to nawet szkołom. Jedynie parafie ratajskie odniosły pewien sukces, w niektórych grupach wiekowych tworząc istotne i trwałe więzi. Buldożery, równając teren pod bloki z wielkiej płyty, zatarły prawie zupełnie ślady dawnego osadnictwa i przerwały starą tradycję. A dzieje Rataj i Zegrza to miniatura dziejów Poznania. Nazwa "Zegrze" (pogorzelisko) wiąże się z wypalaniem poręb dębowych pozostałych po wycięciu drzew na budowę grodu poznańskiego, może w czasach Mieszka I, może jeszcze wcześniej, gdy swój gród budował książę Poznano Z kolei nazwa "Rataje" to ślad reformy dóbr monarszych z czasów pierwszych Piastów. W czasie lokacji nowego Poznania w 1253 roku obie osady zostały uposażeniem miasta, potem uległy konfiskacie przez Łokietka, by ponownie wejść w skład dóbr królewskich. Gdy zawiodły próby ich odzyskania przez miasto, rada miejska wykupiła je od króla i utrzymała aż do rozbiorów. Póki zamożność miasta zezwalała, dbano o dobrobyt kmieci z Zegrza, pomagano im nawet więcej, niż czyniła to szlachta w swych dobrach. Szkolne prawdy o rosnącym stale wyzysku chłopów nie znajdują potwierdzenia w dziejach wsi miasta Poznania. Co więcej, "poddani" kmiecie są zamożni, a "wolni" komornicy i chałupnicy ubodzy. Nie wiemy dobrze, co działo się z Ratajami i Zegrzem w czasie "potopu", który, niszcząc rzemieślnicze przedmieścia, skutecznie zahamował rozwój Poznania. Kolejne klęski na początku XVIII wieku doprowadziły do całkowitego znisz
Od redakcji
czenia obu wsi. "Ledwie ślad został, gdzie Troja była", zapisał wtedy miejski notariusz. Brakowało nawet jednego mieszkańca, który zaprzysiągłby szkody, jakie wyrządzili "źli Sasi, gorsi nasi", jak mawiano wówczas w mieście. Gdy ustały walki, chłopi wrócili na gospodarstwa. Rataje i Zegrze znowu żyły, szybciej się nawet odbudowały niż miasto. I wtedy burmistrzowie i rada miejska zadecydowali o zerwaniu z poddaństwem we wsiach miejskich. Nie wszyscy wiedzą, bo podręczniki o tym milczą, że to właśnie poznaniacy, jako pierwsi w Polsce, rozpoczęli proces tworzenia wsi czynszowych takiego typu, jaki przeważał w całej ówczesnej Europie, bardziej od nas rozwiniętej gospodarczo, gdzie szybko odchodzono od pokusy korzystania z pracy pańszczyźnianej na rzecz gospodarki pieniężnej. Jest to powód do dumy dla Poznania ijego władz. Dokumenty dotyczące Rataj i Zegrza ukazują to lepiej niż źródła do dziejów innych wsi miejskich. Możemy w nich prześledzić cały proces przygotowań do reformowania kolejnych wsi miejskich. Parcelacja Lubonia i Dębca między wolnych chłopów z okolic Bambergu była eksperymentem, parcelacja folwarku ratajskiego i czynszowe nadziały ról chłopskich w Zegrzu były już świadomą reformą stosunków wiejskich. Mieszkańcami Rataj i Zegrza, poza rdzennymi mieszkańcami obu wsi, byli liczni Bambrzy, a później również Bułgarzy. Ratajskie rodziny bamberskie mogą wykazać się genealogiami sięgającymi połowy XVIII wieku. Niewielu rodzinom poznańskim udałoby się wykazać podobną trwałość. Wciąż wymaga zbadania proces stawania się Bambrów Polakami, co wspaniale wykazali w czasach II wojny światowej. Warto będzie kiedyś poświęcić tej sprawie osobny tom "Kroniki". Bułgarzy byli mniej liczni od Bambrów i ulegli szybszej asymilacji. Ale mają swoje zasługi dla miasta. Kiedy w latach 60. zaczęto w Polsce upowszechniać pomidory, kabaczki i paprykę, w Poznaniu przyjęto to ze zdziwieniem, bo wszystko to już od dziesięcioleci można było kupić na Rynku Jeżyckim. Świat Bambrów, Bułgarów i znacznie liczniejszych polskich chłopów z Rataj i Zegrza zniknął. Pozostały resztki chałup na Zegrzu, parę kapliczek i kilka krzywych ulic poprzecinanych nowymi, wykreślanymi linijką arteriami komunikacyjnymi Dolnego i Górnego Tarasu Rataj. N awet stara ul. Ostrowska, przez wieki wiodąca przez Kórnik do Ostrowa, zmieniła nazwę na ul. Marszalka Józefa Piłsudskiego. Mało brakowało, a zanikłaby w ogóle nazwa Zegrze. Przechadzając się nad Wartą wzdłuż os. Piastowskiego, nie wiemy, że spacerujemy po ratajskiej Kępie, w dawnych czasach warciańskiej wyspie, a wchodząc na Kopiec Wolności nie zdajemy sobie sprawy, że wkraczamy w tajemny świat Łysej Góry, gdzie na sabat zjeżdżały na miotłach okoliczne czarownice.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 2001 Nr3 ; Rataje i Żegrze dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.