OD REDAKCJI
Kronika Miasta Poznania 1999 R.69 Nr3 ; Sołacz
Czas czytania: ok. 3 min.W świadomości poznaniaków Sołacz jest dzielnicą willową z pocz. XX wieku.
Okazuje się jednak, o czym świadczą literatura i źródła, że tenże Sołacz jest starszy od nowego miasta Poznania, które wkrótce będzie obchodzić 750-lecie lokacji, starszy od grodu i podgrodzia pierwszych Piastów, a nawet od mitycznego gródka i osady księcia Poznana, twórcy i eponima naszego miasta. Ciągłość osadnictwa na stokach doliny Bogdanki jest nieprzerwana od czasów kultury łużyckiej, trwa więc mniej więcej 2 tys. 800 do 3 tys. lat, czyli posiada o całe wieki starszą metrykę niż wielkopolscy książęta Popiel i Piast oraz małopolski władca Krak. Potem, już w historycznych czasach, była to wieś podmiejska z folwarkiem, którą wykupiło miasto Poznań, a dopiero w kilka wieków później, w ostatnich latach rozbiorów, założono w tym miejscu dzisiejszą dzielnicę willową. Gdy patrzymy na pierwotny plan nowej dzielnicy, uderza rozmach, z jakim ją projektowano. Na obszarze między dzisiejszymi ulicami Pułaskiego, Grudzieńcem, Niestachowską, Wojska Polskiego i Urbanowską miała powstać świetnie zaplanowana dzielnica willowa, znakomity przykład europejskiej urbanistyki z pocz. XX wieku. Niestety zabrakło konsekwencji. Dzisiejszy Sołacz to ledwie trzecia część dawnego założenia urbanistycznego. Na reszcie terenu dominują dziś ogródki działkowe, stare czynszówki i nowe blokowiska, a niewielki fragment zajmuje park im. Wodziczki. Szansa wejścia Poznania i Sołacza do podręczników światowej urbanistyki została zmarnowana. Mało która dzielnica tak klasycznie ukazuje siłę przyciągającą Poznania.
W początkach budowy miała być miejscem zamieszkania dla ściąganych z Niemiec "kolonizatorów" słowiańskiego Wschodu. Nabywali tu działki przysłani z głębi Niemiec różni wyżsi urzędnicy szeroko rozumianego pruskiego aparatu państwowego oraz nieco ludzi z nowej burżuazji, jako że Poznań stawał się wówczas atrakcyjnym ośrodkiem przemysłu i handlu. Zniknęli oni wraz z upadkiem imperium niemieckiego w 1918 roku. Nowe oblicze nadali Sołaczowi dalekowzroczni członkowie Naczelnej Rady Ludowej i mądrzy urzędnicy Ministerstwa b. Dzielnicy Pruskiej. To, co mogli, dali powstającemu Uniwersytetowi Poznańskiemu. Sołacz stał się dzielnicą uniwersytecką, zdominowaną przez pracowników Wydziału Rolniczo-Leśnego UP, ściągniętych z Galicji przez założy
cieli Uniwersytetu. Obok nich osiedli ludzie z kręgów inteligencji (też często galicyjskiego pochodzenia) i zamożnego kupiectwa (urodzonych Wielkopolan i poznaniaków). Akademicko-inteligencko- kupiecka mieszanka nadała niepowtarzalny charakter dzielnicy, do której latem przychodziły rodziny z robotniczych i drobnomieszczańskich Jeżyc, by korzystać z uroków pięknego parku Sołackiego i nowej pływalni. Po wojnie napłynęła na Sołacz nowa fala inteligencji wysiedlonej z Wilna i Kresów, która umocniła charakter dzielnicy, a po 1948 roku Sołacz stał się synonimem osiedla reakcyjnej inteligencji i burżuazji, siedliskiem endeków, chadeków, obszarników i konspiratorów. Na szczęście nie starczyło czasu, by ich skutecznie wytępić, a z każdym nowym pokoleniem domieszka krwi galicyjskiej czy kresowej staje się już charakterystyczną dla rodzin "starych" poznaniaków. N a Sołaczu domy oddychają historią. Prawie na każdym budynku można by umieszczać tablice pamiątkowe: Tu mieszkał... profesor, pisarz, lekarz, generał czy wybitny działacz społeczny, który dobrze zapisał się na kartach historii Poznania i Polski. Dziś starzy sołaczanie powoli wymierają, pojawiają się ludzie nowi, zauroczeni pięknem i sławą tej dzielnicy, dziś jednej z naj droższych w Poznaniu. Jaki będzie ten nowy Sołacz po latach, tego oczywiście nie wiemy. Może jeszcze na jedną rzecz warto zwrócić uwagę, na "pustą dziedzinę Niestachowo" , teren objęty jakimś przekleństwem czy klątwą. To jedna ze wsi darowanych w 1253 roku przez książąt miastu Poznaniowi celem zagospodarowania, czyli wieś książęca, zniszczona i opustoszała w walkach wielkopolsko-śląskich w 2 ćw. XIII wieku. Skonfiskowana miastu przez Władysława Łokietka w pocz. XIV wieku, już nigdy się nie odrodziła. Jej losy, jako "pustej dziedziny" już od XV wieku związane zostały z Sołaczem. Gdy patrzymy na los miejskiej pływalni niestachowskiej, niegdyś dumy Poznania, a ponownie - tak niedawno - odebranej miastu, zgroza przejmuje. Prawie w środku miasta straszą nie zagospodarowane tereny z ruinami basenów, na których nie wiadomo, kto się uwłaszczył. Co trzeba zrobić, by wreszcie odczarować "pustą dziedzinę Niestachowo"? A może wrócić do zakurzonych planów "wielkiego Sołacza" z pocz. XX wieku i stworzyć w Poznaniu przepiękną dzielnicę willową, z dobrą starą i przemyślaną nową architekturą, z parkami, terenemi sportowymi dla mieszkańców całego miasta, dzielnicę-marzenie urbanisty, najpiękniejszą w Polsce? Jest jeszcze taka szansa, ale czy długo...
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1999 R.69 Nr3 ; Sołacz dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.