DRUKARNIA AKADEMICKA W POZNANIU 1689-1780*

Kronika Miasta Poznania 1999 R.69 Nr2 ; Jan Lubrański i jego dzieło

Czas czytania: ok. 24 min.

JAN SÓJKA

A kademia Lubrańskiego powstała w 1518 roku, ale na własny warsztat typograficzny czekała do 1689 roku, czyli 170 lat. W początkach swego istnienia korzystała głównie z oficyn krakowskich, a później poznańskich - od 1578 roku Wolrabowskiej, głównie Jana Wolraba II (1609-36) i Wojciecha Regulusa (1636-52) oraz Jana Rossowskiego (1620-24). Drukarnię Wolrabów Akademia przejęła po śmierci jej ostatniego właściciela ks. Wojciecha Laktańskiego 22 listopada 1689 r. Na pierwszej stronie rękopisu Rationales Collegii Lubransciani Academiae Posnaniensis 1714-1763 (BJ rkps 95) zanotowano w związku z tym: "Typographia transportata ad Academiam A. D. 1689". W testamencie Laktańskiego (z roku 1689) brak zlecenia dotyczącego drukarni, z pewnością więc sporządził osobny akt prawny, którym legował warsztat Akademii. Usankcjonowanie przejęcia drukarni przez Akademię zachowały pod datą 22 maja 1691 r. księgi konsystorza poznańskiego. Powyższe informacje przeczą twierdzeniom, jakoby po śmierci Laktańskiego Akademia nabyła drukarnię za 800 złp. Przypuszczalnie drukarnia natychmiast po śmierci Laktańskiego została przeniesiona do gmachu Akademii, o czym przekonuje dostatecznie wspomniany zapis w Rationales, i wznowiła produkcję pod nową firmą. Dowodem tego jest kazanie dominikanina Piusa Solarego pL Królewskie sprzysiężonej Z cnotą mądrości klejnoty (..) złożone przy dorocznej uroczystości bt. Jana Kantego (..J kazaniem panegirycznym w kościele poznań{skim) Mystwpętszej]

* Na podstawie: l [an] S.[ójka], Akademicka Drukarnia Poznań 1689-1780, (w:) Drukarze dawnej Polski od XV do XVIII wieku. T. III, cz.!. Wielkopolska, oprać. Alodia Kawecka-Gryczowa, Krystyna Korotajowa, Jan Sójka, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wydawnictwo PAN, Wrocław 1977, s. 17-37; Źródła, Bibliogr. Po roku 1977 nie podjęto szczegółowszych badań nad Drukarnią Akademicką w PoznanIU.

[Marii] Panny (...) ogłoszone... opatrzone adresem: W Drukarni Akademiey Poznanskiey. R. P. 1689. W tym samym roku, prawdopodobnie po 7 grudnia 1689 r., spod pras tej oficyny wyszło ano ni - mowe, typograficznie epicedium pióra Tomasza Jambickiego Lachrymae vedigales in liictuoso occasu (...) Alberti Laktanski (...) Academiae Posnaniensis benefactoris munificentissimi effusae...

KA SKA 17e11I OPISANA ALLEGO RY AMI, PAt O ,V '*' :fi . ».

*& *j. -Jf//fitfJfc

Jollf l» .

W. X JAKUBA WOLSKIEGO'"

Przypuszczenie, że "Drukarnia Akademicka drukowała już od r. 1684, Laktański jeszcze w 1688", jest również błędne. W rzeczywistości oficyna rozpoczęła produkcję pod firmą "Drukarni Akademickiej" w końcu 1689 roku i nie należy na jej konto wpisywać żadnego druku sprzed listopada tegoż roku. Uwaga ta dotyczy także pozycji sprzed 1689 roku przypisywanych tłoczni Lubranscianum przez Estreicherów. Tłocznia na Ostrowie Tumskim zainaugurowała działalność bez przywileju ogólnego, nie pozyskała go zresztą do roku 1780 i prawdopodobnie nawet się o to nie starano. W ramach organizacji Lubranscianum zasadnicze decyzje w sprawach drukarni podejmował rektor (zmieniali się oni przeważnie co trzy lata); decydował on, komu oddać oficynę w dzierżawę, ewentualnie kogo desygnować na stanowisko prefekta wówczas, kiedy warsztat stanowił organiczną część poznańskiej uczelni. W dziewięćdziesięcioletnich dziejach oficyny dają się wyodrębnić dwa okresy. W pierwszym, obejmującym lata od ok. 1689 do 1740, oficynę wydzierżawiano, w drugim, trwającym od ok. 1740 do 1780, rektor powierzał zarząd drukarni prefektowi, a był nim zwykle jeden z profesorów Lubranscianum, który otrzymywał z tego tytułu wynagrodzenie w wysokości 50 złp. rocznie. Dlaczego Akademia ok. 1740 roku zdecydowała się na pełne podporządkowanie sobie warsztatu drukarskiego, skoro w poprzednich 50 latach obowiązki zarządzających wypełniali kolejni dzierżawcy, nie wiadomo. Być może o zmianie systemu zarządzania oficyną zadecydował rachunek ekonomiczny; jak się okazało, w tym drugim okresie zyski drukarni przewyższały znacznie wpływy uzyskiwane z tytułu dzierżawy w latach 1689-1740. W ok r e s i e d z i e r ż a w niewiele wiemy o organizacji wewnętrznej oficyny. Wiadomości utrwalone w Rationales na ten temat są niedokładne i niepełne.

Z4*u o. s. riAHa ZK4 Su&rfv) Ifawm/i, Kt/amM

Frowtae'n Su71PtT'IhD1 .. 'yu cua, lektora. Y 'VVAAV.Y 0EJęJ Z Dozwoleniem Star/zych.

Roku Pańskiego I? J Ł

Jan Sójka

N ie są znani dzierżawcy tłoczni z lat 1689-1716. Hipotetycznie można przyjąć, że jednym z nich był wtedy Jan Tobiasz Keller, bibliopola i nakładca poznański. Następnym, o którym informują Rationales, był JózefWolnski, również księgarz poznański, który dzierżawił oficynę na pewno w latach 1717-20. Kolejnym dzierżawcą, w latach 1732-34, był typograf pochodzący ze Szwajcarii, Jan Konrad Schwartz. Nie są znane nazwiska dzierżawców z lat 1721-31 oraz od roku 1735 do 1740. Można tylko przypuszczać, że wśród nich był Wolnski lub Schwartz.

Nie zachował się żaden kontrakt dzierżawy. Z rachunków przedstawionych w Rationales wynika, że dzierżawcy odprowadzali do kasy Lubranscianum odpowiednie sumy w ratach. Oto np. J. Wolnski przekazał Akademii cztery raty dzierżawnego za okres od 31 marca 1719 do 31 marca 1720 r. na łączną sumę 262 złp. i 10 gr. Anonimowy dzierżawca w roku 1726 przekazał akademikom z tego samego tytułu 261 złp. i 10 gr., a za okres od 27 listopada 1729 do 27 listopada 1730 r. 261 złp. Należność ta za czasów J. K. Schwartza (od 29 listopada 1732 do 29 listopada 1733 r.) zwiększyła się do 280 złp.

Drukarnia publikowała druki pod nazwą Akademii, dzierżawcy sygnowali tylko te pozycje, które ukazywały się ich nakładem, a i to zwykle obok właściwej firmy. Dzierżawca, ściśle wypełniający zalecenia Akademii co do utrzymywania warsztatu, dbał - w granicach przyznanych mu kompetencji - o zapewnienie oficynie zamówień wydawniczych i czuwał nad ich realizacją. W rozrachunku za świadczone przez typografię usługi, po odliczeniu wszelkich kosztów, dzierżawca inkasował czysty zysk. Akademia, w ramach sum uzyskiwanych za dzierżawienie warsztatu, dbała o wyposażenie techniczne tłoczni, zaopatrzenie kaszt w materiał typograficzny i lokal, w którym oficyna była zainstalowana. Mieszcząc się w granicach dzierżawnego, Akademia realizowała ciążące na niej zobowiązania wobec kościołów św. Mikołaja i NMP - płaciła odpowiednie sumy za spokój duszy ks. W. Laktańskiego, a niekiedy przychodziła z nadzwyczajną pomocą finansową zatrudnionym w tłoczni pracownikom. Z podziału obowiązków, jakie względem toczni rozkładały się na dzierżawcę i Akademię, wynika, że Lubranscianum oddawało warsztat w dzierżawę niepełną. Wydaje się jednocześnie, że warunki kontraktu były dla dzierżawcy korzystne, ponieważ nie zobowiązany do łożenia na bieżące potrzeby drukarni, miał on otwarte pole do prowadzenia szerokiej działalności wydawniczej. Pamiętać przy tym należy, że - mimo nikłych sukcesów w tej dziedzinie - dzierżawcy dbali głównie o to, by osiągnąć jak największe korzyści finansowe. Od 1740 toku warsztatem kierowali prefekci. Po Janie Chryzostomie Seweryno wiczu stanowisko to objął Andrzej Dominik Lipiewicz, profesor poetyki i matematyki. Funkcję prefekta pełnił od połowy 1743 (?) do 1746 roku. Nazwiska następnych prefektów prezentują równocześnie źródła rękopiśmienne i druki, ale po raz pierwszy dopiero w 1760 roku. Ponad dwa lata (od l września 1760 do 31 października 1762 r.) drukarnią kierował Jan Kanty Toryani, profesor poetyki ijęzyka francuskiego w Akademii Poznańskiej. Od l listopada 1762 do l listopada 1763 r. obowiązki prefekta sprawował Franciszek Matawowski, profesor poetyki i matematyki.

Spośród personelu technicznego zatrudnionego w Drukarni Akademickiej w okresie 1689-1780, znani są: Stanisław U rbankiewicz (1689-1706), Andrzej Rogiński (1716-18?), Jan Konrad Schwartz (1717-34), Wojciech Seidler (1728-65), Tomasz (17407-41 ?), Michał Berger (1742-45?), Franciszek Bartuzel (1742-54), Sebastian Kornacki (1745-76), Wojciech Chmielowski (1750), Marcin Merkier (1750?-57), Andrzej Rozenkowski (1750-52), Mikołaj Bielecki (1768-72?) i Wojciech Buczkowski (1775?-80). Dla niektórych z wyżej wymienionych osób, np. U rbankiewicza, przejście na usługi Lubranscianum było tylko formalnością, pracował on bowiem w warsztacie za czasów ks. W. Laktańskiego. Niektórzy, jak np. J. K. Schwartz, przybywali do Drukarni Akademickiej już ze znajomością sztuki drukarskiej, inni tu dopiero zdobywali kwalifikacje typografów. Cztery lata (od 11 listopada 1728 do 11 listopada 1732 r.) miał uczyć się w tej oficynie drukarstwa W. Seidler, dwa i pół roku kształcił się w zawodzie presera (od l stycznia 1750 r.) A. Rozenkowski, w roku 1769, po dwóch latach nauki preserstwa w typografii Lubranscianum, otrzymał akt wyzwolenia M. Bielecki. Jak łatwo zauważyć, uzyskanie specjalności presera trwało zasadniczo dwa lata. Jeżeli Rozenkowski zobowiązany został do dwuipółletniego terminowania, to z zastrzeżeniem, że za ostatnie pół roku otrzyma wynagrodzenie równe połowie zarobków pracownika wykwalifikowanego. Dla uzyskania uprawnień zecera okres terminowania przedłużał się do lat czterech.

WOYSKO

SERDECZNYCH NOVORERRliTOVANyCH N iwijkfz* Chwat? Bo:tle« iffcktow, ted KammendĄ JASKIE OSIPIECOHEGO XbjZaCIA

MICHAŁA, w którego imieniu BOG całey OyezyMiy Honor, S bv e, yciłofc konfelWlite», ile

SERW AC EGO, KORYBUTA WISNIOWJECKIEGO, V oicwodyWO cnfkicgo.WielkicgoX.L. W.HETMANA, ile iefZrac wickfregoprzed BOGIEM, Niebem, y ciłyn» FdllkimSwiStcm, »yfokich zaftug, Prerogatyw «odia, ciagnieniem zivyc'iagnionym ni Krzyżu Jezusem, trzemi Kulumn5mi, Wiiry, Nłdiiei, Miłości, IDĄCE, natorzt l*ix\ie* *& mjni$ trzjuttirB* trxtvk ht bywj3y SOGlSAtjJaijJc Cxt* iĄitm. »/>% *tx}mł*dt»a£ę, &&j nam -w»? *4,W«M* t&t*młf; 1740.

p'\reomie drukiem Roku 1746. M 0* / , O P I S A N E JI£n*k.

w POZNANIU, w Drukami AkiAmickiey Ko1ztcmWujśKchi Wolufluego J-Kolig-torł.

Zasadniczo uczeń terminujący w Drukarni Akademickiej zdobywał konieczne wiadomości za darmo. Angażujący go, bez względu na to, czy był nim dzierżawca czy Akademia, zapewniali mu wyposażenie, przyodziewek oraz zobowiązani byli umożliwić wyzwolonemu dostęp do kongregacji drukarskiej. W rzeczywistości uczeń dość wcześnie uczestniczył w zarobkach. Dzierżawca lub prefekt, szacując udział poszczególnych pracowników tłoczni przy składaniu i tłoczeniu pozycji wydawniczych, oceniał w złotówkach także wkład pracy terminatora. Świadczą o tym Rationales, gdzie zanotowano, że w latach 1743-46 wypłacono drukarczykowi za pracę przy tłoczeniu różnych książek 194 złp., ale

Jan Sójka 28 3 20 5 27 5 24 10 12 12 20 Razem 101 15 Po odjęciu tej kwoty od sumy 194 złp. zostało "chłopcowego zarobku" złp. 92 i gr 15. Pozostały one prawdopodobnie w dyspozycji prefekta oficyny i stanowiły zabezpieczenie dalszych ewentualnych wydatków na rzecz drukarczyka. Na pozór więc terminujący w drukarstwie młodzieniec nie musiał się o nic troszczyć, ale też zarządzający oficyną tracili przy tej okazji niewiele Geżeli w ogóle tracili), albowiem on sam własną pracą potrafił wyrównać wydatki czynione na jego utrzymanie. W okresie dzierżawy tłoczni, jak i w następnym, kiedy warsztatem kierowali prefekci, fachowcy zatrudniani byli w ramach umowy o dzieło. Do roku 1740 otrzymywali wypracowany przez siebie zarobek od dzierżawcy, potem rozliczał się z nimi prefekt oficyny. Od 1744 roku Rationales notują stałe wynagrodzenie dla prefektów z tytułu zarządzania warsztatem, natomiast personel był rozliczany wg wykonanej pracy. Zapłata była zróżnicowana; zecer brał wynagrodzenie od ilości złożonych arkuszy, preser od odbicia ilości arkuszy pomnożonych przez wysokość nakładu danego druku. Zwykle zarobek presera przewyższał wynagrodzenie zecera. U tego ostatniego było ono dodatkowo warunkowane różnym stopniem trudności składu danego arkusza druku (m.in. w zależności od stopnia pisma). Typografowie poznańskiej Drukarni Akademickiej nie tworzyli lokalnej organizacji zawodowej, ale mieli dostęp do Kongregacji Drukarzy Krakowskich, utworzonej za przywilejem rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego Szymona Makowskiego w 1675 roku.

większa część zarobionych przez niego pieniędzy szła na pokrycie jego osobistych wydatków czynionych przez zarządzającego drukarnią w tym samym okresie. Wynika to z następującego zapisu w Rationales: Od zapisu i przy zapisie za 5 par butów od naprawki butów za sukno na żupan za płótno, potrzeby za żupan stary za spodnie za czapki dwiezłp. złpgr gr gr 10 24

Do współpracowników tłoczni należy zaliczyć również sztycharzy. Spośród d r z e w o r y t n i k ó w i m i e d z i o r y t n i k ów, którzy świadczyli usługi Drukarni Akademickiej, znani są: franciszkanin poznański Antoni Swach, Wojciech Derpowicz, Jan Leman, Krzysztof Nayman, Jakub Labinger i Michał Surmacki alias Sarnacki. Przejęty po Laktańskim warsztat Akademia Lubrańskiego umieściła w gmachu uczelni. Wygospodarowano dlań kilka izb na parterze. W najobszerniejszej, usytuowanej w południowym-zachodnim narożniku, zainstalowano urządzenia tłoczni. Z pozostałych dwu izb jedna służyła do składania wydrukowanych arkuszy, druga do przechowywania gotowych nakładów. W tych pomieszczeniach zakład przetrwał do końca swego istnieniaw y p o s a ż e n i e Drukarni Akademickiej ograniczało się początkowo do zasobów przejętych po Laktańskim. Oficyna dysponowała prasą drukarską, miedziorytniczą, posiadała kaszty zecerskie, ramy do pras i formy do składania tekstu. Przejęła też w całości pozostawiony przez Laktańskiego materiał typograficzny. Wszystko to w miarę upływu czasu niszczało, zatem wymagało napraw i uzupełnień. Niektóre urządzenia trzeba było instalować od nowa, stąd starania akademików, mające na celu utrzymanie w ruchu pras, o których informują Rationales. Już w latach 1716-18 rektor Szymon Wosiński wydał "pro novo ferreo instrumento, dieto ramka ze śrobami" zip. 35 i gr 14, a na naprawę śruby prowadzącej przy prasie przeznaczył złp. 12 i gr 20. W 1726 roku rektor Stanisław Kutlinowski zrezygnował z dwóch rat dzierżawnego, przekazując sumę złp. 145 i gr 20 na sprowadzenie do drukarni nowej prasy. Doinwestowanie oficyny wzrosło z chwilą przejścia jej pod zarząd prefektów.

Tylko na sprzęt drukarski (bez czcionek) rektor Kazimierz Jarmundowicz wydał w latach 1743-46 złp. 511 i gr 14, ale też wprowadzono wtedy do warsztatu nową prasę drukarską ("za żelazo na ramę do prasy" zapłacono wówczas złp. 10, "od fundamentu wyrychtowania" złp. 12 gr 20, "od prasy tesarzowi" złp. 10) i zainstalowano nową prasę "do herbów y blach"; zapłacono za nią złp. 20. Znacznie zmniejszył się udział Akademii w doinwestowaniu oficyny za rektoratu Jakuba Marciszowskiego (1756-58), niewiele inwestowano w nią również w latach 1759-63.

Poza wydatkami na wyposażenie tłoczni w urządzenia techniczne, w Rationales często występują sumy przeznaczone na naprawę samych pomieszczeń zaj

Jan Sójkamowanych przez warsztat: okien, drzwi, podłóg itp. Akademia zaopatrywała też oficynę w drwa potrzebne do kominków oraz pieców i w świece. Głównąjednak uwagę zwracano na uzupełnianie starego lub wprowadzanie nowego zasobu typograficznego. Początkowo zecerzy korzystali z zasobu pozostawionego przez Laktańskiego, później konieczne już było ciągłe uzupełnianie kaszt. W przeciwieństwie bowiem do warsztatu jezuickiego, który u progu swej działalności dysponował własną gisernią, Drukarnia Akademicka od samego początku sprowadzała czcionki z zewnątrz - z Wrocławia i Frankfurtu n. Odrą. W wypadku gdy oddawała zużyte czcionki do przetopienia na nowe, płaciła tylko za pracę gisera. Przy zamawianiu zaś nowych czcionek akademicy często dostarczali własny, potrzebny do odlewania materiał. Na pokrycie kosztów związanych z uzupełnieniem zasobu typograficznego łożono znaczne sumy. W latach 1717-19 furmanowi, który przewoził do Wrocławia zużyte czcionki do przelania na nowe, zapłacono złp. 15, natomiast giserowi wrocławskiemu 2 sierpnia 1718 r. przekazano sumę złp. 101 gr 10. Z pewnością była to tylko część zapłaty za wykonywane zlecenie, skoro w lutym 1719 roku przekazano następną sumę w wysokości złp. 70. Jednak już w 1720 roku prowadzący drukarnię J. Wolnski dostrzegł kolejne braki w zasobie typograficznym i Akademia, aby zaradzić temu, zgodziła się na obrócenie należnego jej za dwa kwartały dzierżawnego na odlanie antykwy w stopniu tercji. Kursywę wielkości cicero Drukarnia Akademicka pozyskała w okresie od l listopada 1722 do 21 grudnia 1723 r. Po kilku latach przerwy, w roku 1728, za naprawę oraz sprowadzenie nowej antykwy w stopniu scholastyki zapłacono złp. 78 gr 25, w następnym zaś roku (1729), jak zanotowano w Rationales, zaopatrzone zostały kaszty w kursywę stopnia romana. N owe nakłady na uzupełnienie zasobu poczyniono za rektoratu Wojciecha Antoniego Micińskiego (27 listopada 1729-27 listopada 1730 r,). Przybyły wtedy niewiadomego kroju romana, parangon i cicero za sumę złp. 81 i gr 2. Również za prace giserskie rektor J. J. Pałaszowski (1740-43) przekazał do Frankfurtu sumę czerwonych zł 14 (41 talarów), lecz nie wiadomo, jakie konkretne zlecenie giser wykonał wówczas dla drukarni. Bardziej szczegółowe informacje na temat zaopatrzenia oficyny przekazywały Rationales od roku 1744, tj. od chwili przejęcia zarządu nad drukarnią przez prefektów. Stąd tak dokładny wykaz nowych nabytków w zasobie typograficznym, przekazany za okres 1744-46 przez rektora Kazimierza J armundowicza: złp. gr szel.

Od odlania pisma dwojakiego, Tercją nazwanego, to jest kursywy i antykwy, tynfów 361 za dwa funty linii za trzy funty litery O, item za jeden funt litery P do Mytla, item za dwa funty litery Z kursywy do Mytla, item za Commata Niemieckie od odlania pisma Cicero kursywą, alias Scholastyką nazwanego za 4 funty kwiatków odlanie 8 5z a 4 funty litery d o My tiu b, q, y, i 5 2 - za 10 funtów kwadratów do Parangonu 15 6 za 16 funtów kwiatków wielkich 20 8 za kociołek miedziany do ługu 6 z a spacje tercjowe 4 6 - za materiał na to pismo, to jest: ołów, antymonium, żelazo 380 za pismo w Frankfurcie, za które był winien JMCX Pałaszowski, jako się pokazało było, dopłaciłem 50 W rozliczeniach z lat 1746-49 wpisano m.in. sumę złp. 432, wypłaconą K. Jarmundowiczowi, którą zadatkował u gisera we Frankfurcie. Klemens Stanisław Herka w latach 1749-50 wydatkował na 36 funtów różnych nowych liter z akcentami francuskimi do scholastyki złp. 80 i gr 20, a na 3/ 4 cetnara kursywy parangonowej z materią i odlaniem złp. 126. Uzupełnieniem kaszt czcionkami z akcentami francuskimi Herka był zainteresowany bezpośrednio. Posłużyły one do składania 20 arkuszy jego Recueil de quelques exercises de pietę, de civilite, et de la chronologie sacree et prophane propre iiJaire profiter lajeunesse dans la langueJrancoise et ces trois choses en meme temps... 1752. Rektor J. J. Pałaszowski w latach 1752-54 od przelania nowego pisma my tel zapłacił złp. 400, za dolanie zaś spacji i różnych defektów innych pism złp. 200. W latach następnych (1756-58) nie starano się o wprowadzenie nowego materiału typograficznego, podobnie w latach 1759-63 nie wymieniono nowych nakładów na renowację czy pomnożenie zasobu. W latach zaś 1764-80, jak wynika z przeglądu produkcji tego okresu, niewiele zmienił się zasób pism, natomiast z ozdobników w latach 60. i 70. XVIII w. na pewno przybyło oficynie sporo nowych winiet i listew. O słuszności tych przypuszczeń przekonuje wprowadzony do inwentarza Drukarni Akademickiej z roku 1781 zestaw pism, z których większość nie nadawała się do dalszego użycia. Działalności drukarni nie ograniczono wyłącznie do składania i odbijania książek, uruchomiono również produkcję farb drukarskich. Nie wydaje się, aby robiono to na wielką skalę, jej ilość wystarczała jednak do zaspokojenia potrzeb własnych warsztatu. Nie można mieć pewności, że produkcję farby drukarskiej (czarnej i czerwonej) podjęto w tej oficynie z chwilą przejęcia jej na własność przez Lubranscianum. Wiadomości na ten temat Rationales przekazują dopiero od ok. 1740 roku. Początkowo potrzebne do przyrządzania farby sadzę, pokost i suche barwniki sprowadzano z zewnątrz, później (1743-46) na miejscu smażono pokost z oleju lnianego i koniecznych do jego uzyskania domieszek, a piec do produkowania sadzy zaczęto stawiać w latach 1746-49. Wytwórnię farby utrzymywano przy oficynie do roku 1780. Według inwentarza z 1781 roku w drukarni zachowały się niezbędne do produkcji: "dwa kałamarze do robienia farby, jedna łopatka do wyciągania farby, jeden kamień z kurantem do robienia rubrum, jeden piec stary do palenia sadzy, jedna kapa płócienna do wycierania pieca, jedna bańka stara miedziana do smażenia pokostu oraz bania jedna gliniana do oleju". Skąd Drukarnia Akademicka sprowadzała papier potrzebny do druku - nie wiadomo. W Rationales wzmianki o papierze zajmują mało miejsca, a tłocznia zu

Jan Sójka

żywała go przecież w wielkich ilościach. Przypuszczalnie wydatki związane z jego kupnem musiały być znaczne, rzadko jednak można spotkać w sprawozdaniach ustępujących rektorów sumy przekazywane na ten cel. Około 1747 roku belę papieru wodnego wyceniono na 40 złp., za cztery ryzy papieru klejonego i regałowego zapłacono wtedy złp. 28, gr 18. Około 1750 roku zajedną belę, jedną ryzę i 10 libr papieru zapłacono 46 złp. Bywało, że przy wpisie sumy uzyskanej za tłoczenie jakiegoś dzieła wprowadzano do Rationales uwagę "wytrąciwszy . " papIer . Typografia Lubranscianum nie posiadała własnej introligatorni; zwykle nakłady rozprowadzano w stanie nieoprawnym lub przekazywano do oprawy na zewnątrz. Z zachowanej produkcji firmowanej przez Drukarnię Akademicką z lat 1689-1780 wynika, że tylko w 1711 roku nastąpił przestój w działalności oficyny; nie znamy żadnego druku z tego czasu. Poza tym występowały okresy mniejszego lub większego nasilenia produkcji, ale warsztat utrzymywał z powodzeniem rytmiczność do 1780 roku. P r o d u k cj a. Jeżeli przy obliczaniu dorobku wydawniczego Drukarni Akademickiej skorzystać chociażby z Bibliografii polskiej Estreicherów, centralnego katalogu starych druków wielkopolskich (znajdującego się w Bibliotece Kórnickiej PAN) i szczegółowego zestawu produkcji z lat 1744-60, zamieszczonego w Rationales, to okaże się, że w ciągu 92 lat jej prasy opuściło najmniej 700 druków. Jest to liczba udokumentowana zachowanymi pozycjami, względnie przekazami o tych, które na skutek różnych okoliczności nie zachowały się do dziś, na pewno zaniżona wskutek tego, że wiele druków zaginęło. Według Rationales w okresie 1744-60, tj. w ciągu 17 lat, prasy akademickie odbiły ok. 280 książek, a więc średnio rocznie 16 pozycji, natomiast w latach wcześniejszych (1689-1743) i późniejszych (1761-80) ukazało się 420 druków, co daje średnią roczną zaledwie pięć pozycji. Dysproporcja ta wynika m.in. z braku pełnej dokumentacji produkcji wspomnianych okresów. Produkcja oficyny prezentuje książki z tak różnych grup piśmiennictwa, że trudno mówić o jakimś uprofilowaniu działalności wydawniczej Drukarni Akademickiej czy o jakiejś polityce wydawniczej instytucji. Trzeba wyraźnie stwierdzić, że Lubranscianum traktowało oficynę głównie jako warsztat usługowy, realizujący zlecenia wszelkiego typu, jeżeli tylko nie kolidowały z panującą religią (o czym zresztą rozstrzygał cenzor diecezjalny, którym bywał najczęściej rektor Akademii Poznańskiej). Bez cenzury szły pod prasy wciąż popularne panegiryki, cieszące się popytem dewocjonalia, druki stanowiące zapotrzebowanie administracji kościelnej, statuty dla stowarzyszeń duchownych i świeckich, tezy i konkluzje akademickie, nieliczne programy teatralne, pojedyncze dzieła prawnicze, kalendarze, rubrycele. W tym wyliczeniu można pomieścić zasadniczo całą produkcję Drukarni Akademickiej. Krąg autorów otwierali profesorowie Akademii Lubrańskiego, poszerzali wykładowcy kolonii Akademii Krakowskiej w Chełmnie (do czasu uruchomienia własnej oficyny w roku 1764) i w Gnieźnie. Znaczny udział wymienionych instytucji wskazuje na wyraźne podporządkowanie usług poznańskiej oficyny

szkołom pozostającym w bezpośrednim kontakcie z krakowską Alma Mater. Często włączali się do grona autorów współpracujących z oficyną na Tumie duchowni świeccy rezydujący przy katedrze lub przy kościołach diecezji poznańskiej i zakonnicy (franciszkanie, cystersi, bernardyni, dominikanie, karmelici). Udział autorów świeckich nie związanych ze szkolnictwem był w produkcji Drukarni Akademickiej niewielki.

W repertuarze wydawniczym Drukarni Akademickiej na stałe zagościły kalendarze i rubrycele. Monopol na tłoczenie kalendarzy zyskała drukarnia prawdopodobnie z chwilą rozpoczęcia działalności w roku 1689. Jednym z pierwszych był nie zachowany do dziś Nowy i stary kalendarz na rok 1692, redagowany przez Jana Stanisława Tarczewskiego. Odbito go w 1691 roku. Redakcję kalendarzy obejmował zwykle któryś z profesorów wykładających w Lubranscianum, najczęściej matematykę. Kalendarze akademickie ukazywały się przeważnie in 4°, ale zdarzało się, że równolegle wprowadzano do obiegu na ten sam rok kalendarz in 16°. Kalendarze formatu 2° wydano na lata: 1746, 1747, 1767 i 1768. Odbijano je pod różnymi tytułami: Kalendarz świąt rocznych..., Polski kalendarz świąt rocznych..., Kalendarz nowy świąt rocznych..., Kalendarz polski i ruski..., Kalendarz w którym święta roczne..., Rok astronomiczny... Ostatni, wydany "Staraniem i nakładem Akademii Poznańskiej", ukazał się w roku 1776. Na karcie 12 recto Kalendarza polskiego i ruskiego na rok Pański 1777 znalazło się "krótkie zebranie odległości miast w Europie". Tłoczenie kalendarzy było bardzo opłacalne, więc (poza rokiem 1711) ukazywały się one nawet w tych latach, kiedy drukarnia nie była w stanie podjąć produkcji innych druków. Było to dodatkowe świadectwo rzadko przerywanej ciągłości produkcyjnej drukarni na Ostrowie Tumskim.

L I G ,N V M D gi(JlVtAS

· DE AgJjINO, DOCTOR ANGELICVS.

faCarfjOTmoSaOiORtJISiS PR.IBJCATORM €on«e«i& Foftsnśenfe Kofewa * EuI Omssus tafei&eMi s £ CASIMIR>>« FRANCISCCMxAAAmsL -I

\ \

" » f g Ł i kir a u o p ą f s t a eireo v[tp fgnaVlt, v»{; fism SIm Wt, ftVte'lS<J! eMNt ter»ft*. mejJt mtt* ** *. <**«» i%»ł-SAUł-aea! t. Saunt t. Seans kSamam t, fee*. Ł AtfaS &j

PLANTATVM.'

FOSKMIL Tjtli Aa&oici«.

Rubrycele (dyrektoria) stanowiły drugą pozycję ciągłą w repertuarze wydawniczym Drukarni Akademickiej. Z wcześniejszych doszły nas wiadomości o trzech wydanych dla diecezji poznańskiej na lata 1715,1716,1717, a od 1747 ro

Jan Sójkaku typografia Lubranscianum publikowała je corocznie, osobne dla diecezji poznańskiej i archidiecezji gnieźnieńskiej. Ponadto drukowano w oficynie akademickiej rubrycele na użytek stowarzyszeń zakonnych. Wydawać by się mogło, że drukarnia powiązana tak ściśle z Akademią Poznańską powinna była dostarczać uczelni podręczników. Okazuje się wszakże, że stanowiły one nikły procent w produkcji oficyny. Wiadomo z Rationales, że kosztem bibliopoli poznańskiego Wojciecha Staneckiego tłoczono w Drukarni Akademickiej Elementarz po raz pierwszy ok. 1747 roku, po raz drugi ok. 1754 roku. To samo źródło informuje o wydrukowaniu w okresie od czerwca do listopada 1758 roku "elementarza chłopięcego", do dziś nie zachowanego, o objętości czterech i pół arkusza. Do użytku młodzieży Lubranscianum wydano w roku 1731 in 12°, o objętości 11 arkuszy, zebrane przez anonima Singularia processus iudiciańi, primae instantiae, ad praxim utriusquefori in gratiam studiosae legum iuventutis cum summario et repertorio adfinem posito, authore anonimo, collecta. Z 2 pol. XVII w. pochodzą Principia dialecticae adfaciliorem cap tum nobilissimae iuventutis Academiae Lubranscianae in quaestiones redacta in 12°, o objętości dziewięciu i pól arkusza. W 1773 roku staraniem i pracą Franciszka Józefa Minockiego, cenzora diecezjalnego i jednocześnie rektora Lubranscianum, ukazała się książeczka in 8°, o objętości 11 arkuszy pL Terminorum iuris canonico-civilis interpretatio. Ad usum candidatorum iurisprudentiae...

HlSTORYA CHRZESCIANSKA

Xlczny Elefantyny EUFRAT Ydowcipnym praemysfcm s.p. Wieliiioiney J ey Mci Pani Elżbiety tiwljkicb DRUZBACKI

8karbniko*y Ziemi Zydacztsrflcie» w wierszu Polft.m dokładnie

UBOŻONA, · IIa potomney SI:>ras-cayny do Drukupamiatk«

PODANAw rOZNANW - R. P. 1760. »w Otokami Akt/cm UUtj.

Najprawdopodobniej w podręczniki zaopatrywała Lubranscianum Akademia Krakowska. Natomiast oficyna na Tumie drukowała programy dysput odbywanych w szkołach w Poznaniu, Chełmnie i Gnieźnie, związanych z Akademią Krakowską, dla których tłoczyła również programy teatralne; z nich zachowały się: Parnassus Musis et Apollini sacratus, sub gentilitio Lubranscianae pinus umbraculo erectus, (...) sub (...) auspiciis (...) Stanislai (...) Witwicki episcopi Posnaniensis (...) per nobilem iuventutem Academicam scenko ludo productus... z 1690 roku oraz Rosetum Rozdrazevianum, in Parnasso Musarum Academiae Posnaniensis sub auspiciis (...) Eustachii et Hiacinthi (...) Rozdrazewski,lratrum germanorum. Per (...) iuventutem Academicam, ludo scenko reseratum 1691. Zachował się także program dramatu Jana Stanisława Tarczewskiego, profesora retoryki i dialektyki Lubranscianum, pL Lechia tragicoincedens luctu cum (..) Joanne III Poloniarum Rege etc. orbaretur. In ter lugubres scen as sub laetioribus auspiciis (..) Joannis (..) Opalenski Capitanei Sremensis etc. a (..) Academica iuventute lugubri apparatu (..) introducta..., wystawionego w lipcu 1696 roku. W latach następnych ilość wydawanych drukiem programów zmalała. O programie studiów w Lubranscianum informowało wydane w roku 1756 J. M. Marciszowskiego Ordinatio studiorum in Collegio Lubransciano Academiae Posnaniensis tractandorum. Około 1759 roku ukazał się nie zidentyfikowany zbiór przywilejów poznańskiego seminarium duchownego o objętości dwóch arkuszy. Kalendarze, rubrycele, druki bezpośrednio i pośrednio służące szkole nie dominowały w produkcji; górowały nad nimi panegiryki we wszystkich odmianach. I nie ma w tym nic dziwnego, skoro żyła z nich większość lokalnych twórców, a zwyżkowało ciągle zapotrzebowanie na nie ze strony poznańskiej i okolicznej klienteli. Dla drukarni stanowiły one źródło dochodów absolutnie pewnych. Podobnie nie traciła oficyna na druku popularnych dewocjonaliów, pojedynczych kart z modlitwami czy odbijanych prasą miedziorytniczą obrazkach przedstawiających wizerunki świętych. Niewiele wiadomo o wysokości nakładu poszczególnych książek firmowanych przez Drukarnię Akademicką. Z pewnością prym pod tym względem wiodły elementarze, kalendarze i rubrycele. Nakłady panegiryków były niskie. Natomiast rozchodziły się w wielu egzemplarzach, czasem kilkutysięcznych, różnego rodzaju dewocjonalia. O wiele mniejsze powodzenie miały dzieła literackie, np. nakład Argenidy w tłumaczeniu Wacława Potockiego, wydanej w 1743 roku kosztem J. J. Pałaszowskiego, rektora Akademii, wynosił przypuszczalnie 300 egzemplarzy, które w dodatku z trudem się rozchodziły. Z rachunków przedstawionych przez rektora K. J armundowicza wynika, że do roku 1746 z pełnego nakładu rozprowadzono 62 egzemplarze, a w bibliotece przy drukarni pozostało 212. Resztę nakładu (26 egzemplarzy) mógł zabrać Pałaszowskijako częściowy ekwiwalent za poniesione koszty druku. Mimo niskiego nakładu wiele egzemplarzy tego dzieła ocalało do dziś w bibliotekach. Według Rationales w bibliotece drukarni ok. 1746 roku poza Argenidą znajdowało się: 50 egzemplarzy Doskonałości chrześcijańskiej..., podanej do druku przez ks. Jana Kapistrana Szysieckiego roku 1745 w formacie 4°, o objętości 59 arkuszy; 420 egzemplarzy Próby pióra... Wilhelma Robertsona, wydanej w roku 1744 in 4°, o objętości 36 i pół arkusza; 120 egzemplarzy Poselstwa wielkiego (...) Rafała (...) LeszczYńskiego (...) do Mustafy II cesarza tureckiego, autoryzowanego przez Franciszka Poklateckiego, właściwie Radzewskiego, odbitego w roku 1744 in 8°, o objętości 13 arkuszy; 80 egzemplarzy Andrzeja Burglewicza Medullae precum sive orationes ex variis authoribus probatis (..) collectae... in 12°, o objętości czterech ijedna trzecia arkusza. Niestety nie wiadomo, jakie były pełne nakłady wymienionych druków. Z różnych warstw społecznych i kręgów zawodowych wywodziło się liczne grono osób łożących na druk wielu pozycji firmowanych przez Drukarnię Akademicką. Do nakładców związanych z tą oficyną należeli księgarze i introligatorzy, szlachta, bogate duchowieństwo świeckie, instytucje zakonne, bractwa, szkoły i kapituły. Kilkakrotnie korzystał z usług tłoczni Lubranscianum Jan To

Jan Sójkabiasz Keller, mieszczanin, uprzywilejowany bibliopola poznański i warszawski, który w Drukarni Akademickiej w roku 1695 wydał swoim kosztem A. Kołudzkiego Promptuarium legum et constitutionum... (wydanie 2. poszerzone w 1697 r.), w 1697 roku P. Kuszewicza Prawa chełmińskiego (...) ksiąg pięcioro... (b. dr.), w 1699 roku M. Zalaszowskiego Jus Regni Poloniae... (wydanie 2 w 1700 r.) i tegoż Jus Capituli (...) w roku 1706. Jego nakładem w 1707 roku ukazał się A. Kołudzkiego Tron ojczYsty albo pałac wieczności w krótkim zebraniu monarchów, książąt i królów polskich... Keller łożył również na Polski kalendarz świąt rocznych (...) na rok 1713 (b. dr.). Jak widać, dobierał książki atrakcyjne, a ich nakład, w całości rozprowadzony, chociażby przez jego księgarnię, przynosił mu przypuszczalnie niemałe zyski. Druki te to zarazem najwartościowsze pozycje z pierwszego dwudziestolecia działalności Drukarni Akademickiej. Podobnie JózefWolnski, księgarz i introligator poznański, w pewnym okresie także dzierżawca oficyny Lubranscianum, angażując się głównie jako nakładca druków dewocyjnych, liczył na wysokie zarobki. Nie zachował się odbity jego kosztem w Drukarni Akademickiej Tractatus asceticus praxim continens attente devote et veneranter celebrandi et audiendi missam. .. z roku 1720, ale przetrwały tegoż roku wydane jego sumptem Preces Gertrudianae sive vera et sincera medulla dovotissimarum precum a ss. Gertruda et Mechtilda... . Kilka lat później, w roku 1727, kosztem Wolnskiego złożono w drukarni na Tumie A. Kołudzkiego Tron ojczYsty... Jeszcze w 1744 roku zlecił J. Wolnski tejże oficynie tłoczenie nie zachowanego do dziś Officium polskiego. Introligator poznański Wojciech Wolnski sporo zarobił, łożąc w latach 1745-46 na druk Wojska serdecznych (...) afektów... H. Falęckiego. Książka ta cieszyła się niebywałym wzięciem u czytelników, dziś natomiast przytaczają ją historycy literatury jako przykład złego gustu czasów saskich. Wolnski dobrze znał zapotrzebowanie swojej klienteli i nie wahał się wydać po raz piąty pozycji, której pierwsze wydanie ukazało się zaledwie osiem lat wcześniej w Poczajowie w 1739 roku. Około 1752 roku Wolnski wspólnie z W. Staneckim wydał Elementarz, druk zaś Pieśni finansował już sam. Obie pozycje nie zachowały się do naszych czasów.

Stanecki wydał w roku 1747 swoim kosztem Ewangelie, a około 1747 roku Elementarz, wznawiając go w przybliżeniu 10 lat później. Około 1752 roku tłoczono w drukarni jego kosztem jakieś Officium. Oczywiście zupełnie inne cele przy podejmowaniu wydatków na drukjakiegoś dzieła, dla celów kościelnych czy dla zbawienia wiernych, kierowały przedstawicielami duchowieństwa. N a dzieło Hieronima Venery Leyva Examen episcoporum (...) decisiones iuris canonici (...) continens 1719 łożył Łukasz Dajewski, notariusz apostolski, kanonik kaliski i poznański. Po raz drugi pozycja ta została wydana w 1735 roku z inicjatywy J. J. Pałaszowskiego, ówczesnego rektora Akademii Lubrańskiego. On również, jak wspomniano, był' nakładcą Argenidy. Sumptem ks. Antoniego Wilkoszowskiego, rektora Akademii i cenzora ksiąg, w 1747 roku opuściło prasy Lubranscianum dziełko H. Gruszeckiego Kopia starożYtnych oryginałów... Ksiądz Jan Bystram, opat oberski, kazał tłoczyć w roku 1762 Znakomitość dostojności prałackiej (...) Michała Józefa Loki (...) przez p ogrzeb n e kazanie (...) pokazaną przez ks. Mateusza Wojciechowskiego, proboszcza pszczewskiego.

Szlachta, rzadko występując oficjalnie w roli nakładców, firmowała niektóre wydawnictwa dla zabawy życzliwym przyjaciołom lub wówczas, gdy panegiryczny rym sławił odejście z tego świata ich najbliższych. Z wysokością nakładu i nakładcami wiąże się bezpośrednio sprawa kosztów druku, którymi obciążała typografia zleceniodawców. Informacje na ten temat zachowały Rationales za lata 1744-60. W tym okresie koszty tłoczenia jakiegokolwiek druku kalkulowano, biorąc pod uwagę m.in. ilość arkuszy oraz stopień pisma. Koszt druku wzrastał, gdy wprowadzano ilustracje, zwłaszcza miedzioryty. Tak np. koszt wydanego nakładem Józefa Wojciecha Bętkowskiego panegiryku pL Thesaurus virtutum et sapientiae (...) Joannes Cantius (...) per (...) Antonium (...) Goczałkowski (...) in Acad. Posn. eloquentiae auditorem (...) promulgatus Anno (...) MDCCXLIV, die XXV mensis Octobris wyniósł 24 zip. i 15 gr. Książeczka ta, o objętości cztery i pół arkusza formatu 2°, złożona została parangonem. Akademia zarobiła od jednego arkusza tej pozycji ok. pięć i pół złotego. Bętkowski stracił jednak więcej, bo płacił za papier potrzebny do odbicia całego nakładu i za pracę personelowi technicznemu. W1746 roku, przy okazji odbijania panegiryku Andrzeja Lipiewicza, profesora matematyki i poetyki Lubranscianum, pL Jason in Co Ich ide aurei velleris alias in fastigio Supremae Maioris Poloniae prefecturae (...) Vżadislaus (...) Szołrdski (...) salutatus..., Akademia zyskała sumę złp. 72 gr. 15. Rachunek ten obejmował koszt druku 16 arkuszy formatu 2° złożonych parangonem. W tym samym roku ukazał się ks. Romana Wróblewskiego Chrystus bolejący... Książka ta, formatu 4°, o objętości 17V 4 arkusza, została złożona parangonem (cztery początkowe arkusze) i my tłem (reszta) kosztem 94 złp. i 15 gr. Za miedzioryty dopłacono złp. 8. Po 12 maja 1746 r.

(data imprimatur) otrzymał czytelnik Kazimierza Franciszka J armundowicza, rektora Lubranscianum, Fundację kościoła i klasztoru łendzkiego (...) Książka formatu 2° została złożona parangonem (siedem arkuszy) i tercją (4V 2 arkusza). Według Rationales po stronie wpływów odnotowano za jej druk 57 złp. oraz 14 złp. i 22 gr za wybicie miedziorytowego herbu Łukomskich Szeliga, zdobiącego kartę tytułową verso Fundacji, i 44 złp. i 10 gr. "od wybicia blach wielkich". Zachowała się też kalkulacja wydanego "w Poznaniu w Drukarni Akademickiej kosztem Woyciecha Wolnskiego, introligatora", H. Falęckiego Wojska serdecznych (...) afektów. Do składania tego druku przystąpiono już w roku 1745, a ukończono rok później. W 1745 roku odbito sześć i pół arkusza, za które W olnski zapłacił 32 złp., pozostałe zaś 44 arkusze w 1746 roku; kosztowały one 220 złp. Całość in 4° złożono tercją.

Z przytoczonych przykładów wynika, że koszty składania i odbicia jednego arkusza tekstu wynosiły 5 złp. Wzrastały jednak w latach następnych. I tak w 1759 roku tłoczenie 12 arkuszy Sidus amicum... Józefa Michała Mirowskiego w formacie 2° kosztowało 96 złp. W tym samym roku Drukarnia Akademicka podjęła się wydania kazania ks. Jana Kralla pL Bieg żYcia (...) Konstancji (...) Ponińskiej... formatu 2° i o objętości siedmiu arkuszy za sumę złp. 84. Tak więc w latach 1759-60 skład i odbicie arkusza druku kosztowały średnio 10 złp., co oznacza, że w ciągu zaledwie 13 lat ceny za usługi typograficzne wzrosły średnio o 100 proc. Poza przytoczonymi kalkulacjami kosztów druku znalazły się wydawane w Dru rze i rubrycele. Od druku kalendarza tłocznia otrzymywała 100 złp. , koszty zaś tłoczenia rubryceli sięgały średnio 50 złp. Od 1751 roku tłocznia na Tumie zobowiązana była do przekazywania po jednym egzemplarzu każdej wyprodukowanej przez siebie książki do Biblioteki Katedralnej. Prawnie uregulowała tę sprawę kapituła poznańska na posiedzeniu w dniu 10 maja 1751 r. Odtąd, aż do 1780 roku, regularnie Drukarnia Akademicka zasilała Bibliotekę Katedralną egzemplarzem obowiązkowym. Z b y t produkcji tłoczni w ciągu jej dziewięćdziesięcioletniego związku z Lubranscianum na pewno inaczej był zorganizowany, gdy drukarnię prowadzili dzierżawcy, niż wtedy, gdy kierowali nią prefekci. Pierwsi, będąc w większości równocześnie księgarzami i introligatorami, z pewnością poprzez drukarnię i własne kramy księgarskie rozprowadzali większość odbijanych własnym nakładem książek. Inne, tłoczone obcym kosztem, brali prawdopodobnie w komis. Prefekci, nie bardzo skłonni do uprawiania działalności księgarskiej, druki tłoczone obcym nakładem przekazywali najczęściej w całości nakładcy, a wydane kosztem Akademii starali się oddać w komis księgarzom. Nie zawsze jednak im się to udawało, rzadko też cały nakład opuszczał drukarnię i wtedy reszta znajdowała schronienie w tzw. bibliotece drukarni, gdzie kupujący mógł nabyć poszukiwaną książkę. "Biblioteka" była po prostu składem księgarskim prowadzącym handel sortymentowy. Poprzez bibliotekę drukarni w latach 1743-46 rozprowadzono prawdopodobnie 62 egzemplarze Argenidy, licząc 4 złp. za egzemplarz. Około 1750 roku za trzy sprzedane egzemplarze tego druku uzyskano zaledwie 7 złp. i 18 gr, a zatem egzemplarz kosztował już mniej więcej 2 i pół złotego. W tym samym czasie cztery egzemplarze Poselstwa wielkiego (...) Rafała Leszczyńskiego (...) do Mustafy II.. sprzedano za l złp. i 20 gr. W latach 70. XVIII w. Akademia podjęła szerszą promocję swych wydawnictw . Na karcie ostatniej verso Directorium divini oJjicii ac Missarum (...) pro diaecesi Posnaniensi accomodatum (...) pro A.D. MDCCLXXVIII.. dodano wykaz "Libri

Jan Sójka

Połicynie

A 'W

POTOCKI, Ki&owsfci, PRZETLUMACZyA P O D M * " j I: A;

Czyniąc zaś zSifotyd zqciimu Czj>ttlnilow, zDozwokmm Zwierzchności ,* Duchowney «

JPRZEDRUKO"ANA

· < fOZNANIU wOruUrni Alciifcmkfccy. ·in Typographia Academica reperibiles ad usum Cleri Spiritualis". Zawiera on 10 pozycji, których opis ograniczono do podania tytułu, formatu i ceny za egzemplarz oprawny lub nieoprawny i informację, że są do nabycia w "Drukarni Akademickiej na Tumie". Za Dobrego pasterza dla owieczek swoich, albo sposób godnej administracji siedmiu sakramentów (..) dla wygody wSzYstkich kapłanów..., wydanego w r. 1776 in 8°, trzeba było płacić 2 złp. 15 gr, jeżeli egzemplarz był nieoprawny, lub 3 złp. za oprawny. Ostatnie pozycje firmowane Typis Academicis ukazały się w 1780 roku.

J. S. Bandtkie w sposób dość zagadkowy przedstawił finał oficyny: "Reszty drukarni Akademickiey od Lubrańskiego Kollegium po Laktańskim wtedy podobno, czyli później, iako niezdatny materyał poszły także prawną drogą na lutowanie kamieni przy zakładaniu ogrodu biskupiego nad Wartą..." J. Łukaszewicz uzupełnił tę informację: "Bandtkie utrzymuje, że część jej obróconą została na lutowanie kamieni przy zakładaniu mostu na Cybinie za pałacem biskupim", a dalej "co się z drukarnią tą po rozwiązaniu szkoły Lubrańskiego w r. 1780 stało, nie mogłem wyśledzić. Zdaje się atoli, że sprzedaną została wraz z drukarnią pojezuicką Dekkierowi i kompanii w Berlinie". Hipotezę o sprzedaży tej oficyny Deckerowi przejął za Łukaszewiczem J. Galewski. Tymczasem źródła archiwalne i zachowana produkcja poznańska z lat 80. XVIII w. potwierdzają działalność tej drukarni w Poznaniu po roku 1780 pod firmą Drukarni Seminarium Diecezjalnego, najkrócej do 1787 roku l.

PRZYPISY:l J. Sójka, Seminarium Diecezjalnego Drukarnia Poznań 1781-1787(7); (w:) Drukarze dawnej Polski, T. III, cz. 1. Wielkopolska. Ossolineum, Wrocław 1977, s. 229-231; Zródła, Bibliogr.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1999 R.69 Nr2 ; Jan Lubrański i jego dzieło dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry