INTELIGENCJA POZNAŃSKA
Kronika Miasta Poznania 1998 R.66 Nr2; Inteligencja poznańska, historia i wspomnienia
Czas czytania: ok. 31 min.INTELIGENCJA POLSKA W DZIEWIĘTNASTOWIECZNYM POZNANIU Liczebność i struktura zawodowa
WITOLD MOLIK
P oczątki procesu kształtowania się warstwy polskiej inteligencji datuje się na czasy Księstwa Warszawskiego, chociaż już w ostatnich dziesięcioleciach XVIll w. zaczęły zachodzić istotne zmiany w poszczególnych grupach zawodowych, które w następnym stuleciu miały stać się elementem składowym tej warstwy społecznej. W poszczególnych zaborach inteligencja rozwijała się inaczej, a "podstawowe jej cechy były zdeterminowane stopniem rozwoju gospodarczego, układem sił społecznych, a nade wszystko polityką rządową w każdej z dzielnic"l. Różnice te powodowały też, że na poszczególnych ziemiach polskich proces kształtowania się warstwy inteligencji nie przebiegał równolegle w czasie. Najwcześniej zaczęła się ona formować na ziemiach Polski centralnej, szczególnie w Warszawie, tutaj także zdobyła najszybciej samodzielną pozycję społeczną.
Najmniej korzystne warunki dla rozwoju polskiej inteligencji istniały w zaborze pruskim. Prusy były najnowocześniejszym państwem ze wszystkich trzech mocarstw zaborczych 2 . Wobec polskich poddanych prowadziły najbardziej konsekwentną politykę. Dążyły usilnie do szybkiego i pełnego zintegrowania zajętych ziem polskich z macierzystymi prowincjami pruskimi oraz, co za tym idzie, do całkowitego zgermanizowania administracji, sądownictwa, szkolnictwa itd. W porównaniu z carską Rosją dysponowały bardziej rozbudowanym i lepiej wykształconym aparatem administracyjnym do realizacji swych politycznych celów. Coraz liczniejsze z upływem lat posady w administracji, sądownictwie czy szkolnictwie Wielkiego Księstwa Poznańskiego mogły obsadzać i obsadzały przysyłanymi tu niemieckimi urzędnikami i nauczycielami. W Prusach występował cyklicznie nadmiar osób z akademickim wykształceniem 3 , dlatego też, wysyłając na Wschód rzesze prawników, nauczycieli gimnazjalnych i lekarzy, rząd pruski częściowo rozwiązywał problem ich "nadprodukcji" i zarazem przyspieszał proces germanizacji polskiej ludności.
Witold Molik
Ryc. 1. Grupa inteligencji poznańskiej. Fragment obrazu Juliusa Knorra Rynek poznański, z około 1838 f. Muzeum Narodowe w Poznaniu.
W znacznym stopniu rozwój inteligencji w W. Ks. Poznańskim ograniczał także układ sił w społeczeństwie polskim i niski stan jego zamożności. Przed drugim rozbiorem Rzeczypospolitej - według obliczeń Jerzego Topolskiego - 70% "społeczeństwa wielkopolskiego" stanowili chłopi, 27% mieszczanie i tylko 3 % przedstawiciele szlachty. Chrakterystyczny dla tej dzielnicy był "przede wszystkim stosunkowo duży udział mieszczan" i "porównawczo niezbyt duży odsetek szlachty" (w całej Rzeczypospolitej szlachta stanowiła wówczas 10% ogółu ludności). W prezentowanym podziale J. Topolski nie uwzględnił jednakże struktury narodowościowej "społeczeństwa wielkopolskiego"4. Już przed upadkiem Rzeczypospolitej miasta wielkopolskie zamieszkiwali licznie Niemcy i Żydzi, którzy w wielu większych ośrodkach dominowali pod względem liczebnym. W okresie porozbiorowym procent ludności niemieckiej powiększył się w wyniku znacznego napływu pruskich urzędników, a także kupców, rzemieślników itd. Wzmocnili oni głównie zamożniejszą ludność miast. Polacy przeważali natomiast wśród mieszkańców bardzo licznych i w dużym stopniu rolniczych miasteczek 5 . Liczebność szlachty z kolei (3% ogółu ludności) wydaje się nieco zawyżona i dotyczy całej przedrozbiorowej Wielkopolski, w której występowały pewne różnice, jeśli idzie o strukturę społeczną mieszkańców. We wschodniej Wielkopolsce, która w wyniku postanowień kongresu wiedeńskiego znalazła się pod panowaniem rosyjskim, szlachta była liczniejsza, natomiast w Poznańskiem stanowiła u progu lat 20. XIX w. tylko około 1 % ogółu ludności. Społeczeństwo polskie w tej dzielnicy składało się więc wówczas głównie z chłopstwa i ubogiej ludności miejskiej. Niewielki wierzchołek jego mocnospłaszczonej struktury zajmowały dwie wąskie warstwy: szlachta i zamożne mieszczaństwo. Tym samym bardzo wąska była baza społeczna, z której mogli się rekrutować polscy pracownicy umysłowi, legitymujący się średnim lub wyższym wykształceniem. Jego zdobycie wiązało się bowiem ze znacznym nakładem środków finansowych, które ponosić mogły tylko zamożne rodziny. Koszty nauki w gimnazjum, następnie koszty studiów uniwersyteckich i, w przypadku niektórych profesji, jednorocznej lub kilkuletniej bezpłatnej praktyki zawodowej były wysokie. Brak uniwersytetu w Poznaniu pociągał za sobą konieczność odbywania przez młodych Polaków studiów na uczelniach niemieckich i dodatkowo zwiększał koszty kształcenia w zawodach akademickich 6 .
W tych warunkach bardzo ważną rolę odgrywało utworzone w 1841 roku. Towarzystwo Pomocy Naukowej (TPN). Przyznawało ono uczniom gimnazjalnym i studentom wywodzącym się z niezamożnych środowisk społecznych stypendia lub jednorazowe wsparcia i tym samym umożliwiło w okresie niewoli narodowej zdobycie kilku tysiącom młodych Polaków średniego bądź wyższego wykształcenia 7 . Jego znaczenie nie polegało jednakże tylko na udzielaniu pomocy materialnej. Towarzystwo przyczyniało się w dużym stopniu również do integrowania ludzi wykształconych. Większość stypendystów miała wobec niego poczucie długu wdzięczności i wspólnego losu, które odgrywało istotną rolę w procesie kształtowania się więzi środowiskowych inteligencji. Ówcześni poznańscy publicyści nazywali TPN często "matką" polskiej inteligencji. Zasadne wydaje się zatem przyjęcie umownie roku, w którym zostało ono utworzone, za datę początkową procesu formowania się tej warstwy społecznej w W. Ks. Poznańskim.
Chociaż dzieje polskiej inteligencji w okresie niewoli narodowej od wielu już lat stanowią przedmiot zainteresowania historyków, to jednak w skromnym zakresie zajmowano się dotąd jej rozwojem w dużych miastach. Wymienić można tutaj tylko monografie poświęcone inteligencji w Warszawie i Krakowie 8 . Podejmując w niniejszym artykule próbę ukazania dziejów polskiej inteligencji w dziewiętnastowiecznym Poznaniu (do 1914 r.), pragnę zanaczyć, że nie może to być opracowanie wyczerpujące. Jego ograniczone ramy objętościowe umożliwiają omówienie tylko wybranych zagadnień. Zdecydowałem się na szersze przedstawienie rozwoju liczebnego i struktury zawodowej inteligencji, gdyż zagadnienia te mogą stanowić punkt wyjścia do dalszych studiów. Inne kwestie, jak rodowód społeczny, poziom wykształcenia, kształtowanie się więzi środowiskowych poznańskiej inteligencji itd., na obecnym etapie badań mógłbym omówić w stopniu niewiele wykraczającym poza ustalenia zaprezentowane we wcześniejszych publikacjach poświęconych inteligencji w całej prowincji 9 .
* * *
Ukazanie rozwoju liczebnego inteligencji polskiej w dziewiętnastowiecznym Poznaniu sprawia dużo trudności. Brak bowiem źródeł statystycznych, którymi dysponują badacze ustalający liczebność tej warstwy społecznej w czasach obec
Witold Molik
Goście, w Zjeździe udział biorący.
Ryc. 2. "Kwiat" inteligencji poznańskiej w końcu XIX w. Goście zjazdu absolwentów (maturzystów z 1869 r.) Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu w 1894 r. Repr. Pamiętnik zjazdu abiturientów Gimnazjum ad St. Mariam Magdalenam z roku 1869, Poznań 1894m_
_ """'- - -- : _I Dr. Dembiński. Dobrowolski.
Dr. Erzepki. Głębocki. Hcdingcr. JagieIski. Dr. Kalkslein. Dr. Kantccki.
Kasprowicz. Dr. Koehler. Lc U gcber. Lubecki. Dyr. Meinerlz.
Moszrzeński. Molty. X. Połczyński. Rakowicz. Sezaniecki. Prof. Sioda.
Dr. Stan. Dr. Święcicki. Sołecki. Szokalaki. Woliński. Dr. Zielcwicz
nych. Statystyki pruskie są mało przydatne, gdyż nie uwzględniają podziału pracowników umysłowych według przynależności narodowej. W prasie ówczesnej zamieszczano wprawdzie co pewien czas informacje liczbowe, ale tylko odnośnie niektórych grup polskiej inteligencji (głównie wolnych zawodów). W książkach adresowych miasta Poznania, listach konduity urzędników i nauczycieli, elenchach księży katolickich, wykazach lekarzy przeważnie pomijano ich narodowość (ograniczano się do podawania ich nazwisk, imion, dat i miejsc urodzenia, zajmowanych stanowisk). Próby określenia liczebności poszczególnych grup pracowników umysłowych na podstawie tylko samych wykazów ich nazwisk przyniosłyby niedokładne wyniki. Porównując informacje rozproszone w dziewiętnastowiecznej prasie i źródłach wytworzonych przez pruską administrację oraz wykorzystując krytycznie wymienione wyżej wykazy, można jednakże ustalić dokładnie liczebność czynnych zawodowo w W. Ks. Poznańskim polskich lekarzy, księży, adwokatów czy nauczycieli gimnazjalnych. Wobec braku wykazów imiennych oraz danych liczbowych w ówczesnych czasopismach i innych źródłach nie jest to natomiast możliwe w przypadku dziennikarzy, artystów (muzyków, malarzy), inżynierów, architektów, nauczycieli w szkołach elemen
tarnych oraz średnich i niższych urzędników (zatrudnionych w zakładach i instytucjach prywatnych: fabrykach, bankach, kancelariach adwokackich itd.). Liczebność tych grup zawodowych można określić tylko szacunkowo na podstawie książek adresowych miasta Poznania.
Prezentację rozwoju liczebnego polskiej inteligencji w Poznaniu rozpocząć wypada od urzędników, we wszystkich trzech zaborach tworzyli oni bowiem najliczniejsze grupy pracowników umysłowych. Od ich przyrostu liczebnego zależał w pierwszej kolejności rozwój liczebny całej warstwy inteligencji. I tak w Krakowie urzędnicy rozmaitych kategorii byli w latach autonomii najliczniejszą grupą zawodową. Stanowili tutaj w 1880 r. 38%, a w 1910 r. aż 41 % wszystkich pracowników umysłowych. W latach 1880-1910 grupa ta powiększyła się z około tysiąca do ponad 2 tys. 700 osób, czyli aż o 170%10. Również w Warszawie polscy urzędnicy państwowi i prywatni tworzyli zbiorowość wyróżniającą się dużą liczebnością. W latach 1882-1897 powiększyła się ona, mimo silnego kursu rusyfikacyjnego władz zaborczych, z ponad 6 tys. 300 do około 9 tys. osób ll . Poznań, podobnie jak inne stolice pruskich prowincji, był siedzibą wielu instytucji, urzędów administracyjnych i sądów różnych instancji, jak naczelnego prezesa i podległego mu aparatu administracyjnego (Naczelnego Prezydium) U rzędu Rejencyjnego, dyrekcji Ziemstwa Kredytowego, dyrekcji Towarzystwa Ogniowego, prowincjonalnej dyrekcji podatkowej, prezydium policji, naczelnego urzędu pocztowego, prowincjonalnej dyrekcji miar i wag, urzędu landrata (starosty powiatowego), sądu pokoju, sądu ziemskiego, sądu apelacyjnego i inkwizytoriatu (urzędu prowadzącego procesy śledcze oraz sprawującego pieczę nad wykonywaniem wyroków, więzieniami, domami pracy itd.) 12. Ze względów oszczędnościowych liczbę posad urzędniczych w tych organach władzy administracyjnej i sądowniczej powiększano powoli 13 , ale w wyniku rozbudowy struktur administracyjnych i tworzenia nowych instytucji warstwa urzędników stawała się coraz liczniejsza. Pruska biurokracja rozrosła się liczebnie w Poznaniu zwłaszcza w ostatnich dziesięcioleciach XIX i na początku XX w., gdy umieszczono tu siedziby nowo powstałych instytucji i zarządów, m.in. Komisji Kolonizacyjnej (1886) i Królewskiej Dyrekcji Kolei (1895). Już same okazałe gmachy tych instytucji: Komisji Kolonizacyjnej przy ul. Fredry (obecnie Collegium Maius) i Dyrekcji Kolei przy al. Niepodległości, świadczą, że pracowały w nich rzesze urzędników różnych kategorii 14 . Pruscy urzędnicy w W. Ks. Poznańskim nie byli dotąd przedmiotem osobnych badań, nie dysponujemy więc dokładnymi ustaleniami, ilustrującymi ich przyrost liczebny. W Poznaniu - jak wynika z szacunkowych obliczeń - pracowało na początku XX stulecia kilka tysięcy urzędników. Był on zatem w dużym stopniu miastem urzędniczym (Beamtenstadt). Lobby urzędnicze odgrywało w mieście ważną rolę, inspirowało i popierało wówczas politykę jego modernizacji, podniesienia kulturalnego (Hebungspolitik) i przekształcenia w stolicę niemieckich kresów wschodnich ("Hauptstadt des Deutschen Ostens")15.
Wkrótce po ponownym wkroczeniu do Poznania w 1815 roku władze pruskie wszystkie kluczowe i większość wyższych stanowisk w Naczelnym Prezydium
Witold Moliki Urzędzie Rejencyjnym obsadziły niemieckimi urzędnikami. W rezultacie tych posunięć w 1830 roku spośród 21 urzędników pracujących w rejencji poznańskiej tylko czterech reprezentowało polską narodowość 16 . W następnych latach usuwano stopniowo Polaków także z posad średniego i niższego szczebla. Władze pruskie oczekiwały od polskich urzędników pełnej lojalności politycznej, nienagannej pracy i zerwania ze swym macierzystym środowiskiem, czyli stopniowej asymilacji. Nawet najbardziej ofiarni pracownicy nie mogli liczyć na szybkie awanse w hierarchii służbowej, nie mówiąc już o powołaniu na stanowiska dyrektorskie. Brak perspektyw zniechęcał wielu młodych Polaków do poświęcania się karierze urzędniczej. Od lat 60. XIX w. w Naczelnym Prezydium i Urzędzie Rejencyjnym pracowali już wyłącznie Niemcy. Radca Hipolit Kramarkiewicz, który po 54 latach służby odszedł w 1862 roku na emeryturę, był ostatnim Polakiem, "który tam w biurach rejencyjnych zajmował znaczniejszy urząd; teraz - pisał w końcu lat 80. XIX stulecia Marceli Mott y - Stanleya w Afryce prędzej byś znalazł niż jakiego z naszych w owym gmachu pojezuickim (siedzibie N aczelnego Prezydium i Urzędu Rejencyjnego); a jeśli się między pisarkami lub woźnymi zabłąkała jakaś istota słowiańska, to z pewnością germańskim pokostem tak pomalowana, że jej pochodzenia nikt już nie rozpozna" 17. Bardziej dostępne dla polskich kandydatów były posady w aparacie wymiaru sprawiedliwości. Co prawda urzędnicy nie znający wprowadzonego w 1817 roku pruskiego prawa krajowego (Landrechtu) musieli zrezygnować w następnych latach z pracy w sądownictwie, ale z upływem czasu zwiększyło się zainteresowanie młodych Polaków karierą prawniczą. Stało się ono widoczne zwłaszcza po ogłoszeniu w Prusach w 1848 roku konstytucji. Polscy absolwenci gimnazjów "rączo i licznie rzucili się (wówczas) do studium prawa, pewni, iż pod osłoną konstytucji dozwalającej urzędnikowi mieć i zachować swoje osobiste przekonania polityczne, z pożytkiem będą mogli pracować dla ogółu"18. W roku 1863 w sądach różnych szczebli na terenie W. Ks. Poznańskiego pracowało 83 polskich urzędników (w tym 34 sędziów i 12 adwokatów)19. Wkrótce władze pruskie rozpoczęły jednak przenoszenie polskich sędziów do miast w sąsiednich prowincjach i w głębi Niemiec. W 1891 roku w sądach W. Ks. Poznańskiego "podług stosunku ludności polskiej do niemieckiej" powinno wykonywać swój zawód 150 polskich sędziów, a pracowało ich zaledwie 20, w tym trzech w Poznaniu 20 . Następne lata nie przyniosły wzrostu ich liczebności, stopniowo powiększała się natomiast grupa czynnych zawodowo w Księstwie polskich adwokatów (z około 15 w 1870 do 65 w 1913 r.)21. Zawód obrońcy sądowego stał się popularny wśród polskiej młodzieży po wprowadzeniu w Prusach w 1879 roku wolnej adwokatury. Adwokaci przestali być urzędnikami państwowymi. Odtąd "wolno było każdemu adwokatowi osiedlić się tam, gdzie mu się podobało". W Poznaniu czynnych było w 1879 roku zaledwie 11 adwokatów, w tym trzech Polaków, ćwierć wieku później (1904) praktykowało tu zaś 51 adwokatów, w tym 18 polskiej narodowości, a w 1912 roku około 70 adwokatów, w tym 27 Polaków 22 .
W 1. poło XIX w. jedyną instytucją, w której pracowali prawie wyłącznie PO-f lacy, było założone w 1821 roku Ziemstwo Kredytowe, nazywane "polską land
Ryc. 3. Budynek Ziemstwa Kredytowego w 1838 r., jedynej instytucji w Poznaniu, w której do lat 50. XIX w. przeważali liczebnie polscy urzędnicy. Rys. Julius von Minutoli. Muzeum N arodowe w Poznaniu.
szafu(. W1848 roku w obu jego dyrekcjach (generalnej i prowincjonalnej) zatrudnionych było 23 polskich urzędników ijeden komisarz ministerialny niemieckiej narodowości 23 . Zostało ono jednak zlikwidowane w 1878 roku. Polakami obsadzano też na ogół kilka stanowisk urzędniczych w konsystorzu arcybiskupim. Pewna część polskich urzędników znajdowała wreszcie zatrudnienie w urzędach miejskich, czyli w poznańskim magistracie. Na podstawie bardzo skąpych informacji źródłowych i książek adresowych trudno atoli określić ich liczebność. Według "Dziennika Poznańskiego" w roku 1902 pracowało w urzędach komunalnych 258 urzędników, w tym 29 polskiej narodowości. Polacy stanowili zatem wówczas zaledwie 11,2% urzędników miejskich 24 . Z przedstawionych ustaleń wynika zatem, że władze pruskie całkowicie wyrugowały polskich urzędników zadministracji państwowej, a stanowiska w sądownictwie oraz w urzędach i instytucjach komunalnych były dostępne dla nich w bardzo ograniczonym zakresie. W 2. połowie XIX w. powstawało w Poznaniu stopniowo coraz więcej polskich instytucji, banków, różnych biur prywatnych i, co za tym idzie, pomnażano liczbę posad urzędniczych niezależnych od władz pruskich. Analizując nazwisko po nazwisku zawartość poznańskich książek adresowych, nietrudno zauważyć, jak dynamicznie, zwłaszcza na początku XX w., powiększały się grupy polskich urzędników bankowych, gospodarczych, kierowników biur prywatnych, księgowych, inspektorów rachunkowych itd. Przykładowo książka adre
Witold Molik
sowa z 1912 roku zawiera około 35 tys. nazwisk. N a jej podstawie ustaliłem szacunkowo, że w Poznaniu pracowało wówczas łącznie około 300-320 polskich urzędników różnych kategorif s .
Drugą pod względem liczebności grupę polskiej inteligencji tworzyło w Poznaniu (do początku XX wieku) duchowieństwo katolickie. Poznań był stolicą archidiecezji (siedzibą arcybiskupa, kapituły, seminarium duchownego itd.) i największym miastem w Księstwie, toteż mieszkało i pracowało tutaj wielu księży. W całej prowincji stan liczebny kleru katolickiego ulegał znacznym wahaniom.
Lech Bystrzycki, analizując liczebność duchowieństwa polskiego w Poznańskiem w latach 1815-1918, wyróżnił "jego cztery fazy rozwojowe". W pierwszej fazie (1815-1835) nastąpił spadek liczby księży aż o 40% (z 974 do 528), głównie w wyniku kasaty kleru zakonnego i wrogiej wobec Kościoła katolickiego polityki władz pruskich. W drugiej fazie, obejmującej lata 1835-1874, dzięki staraniom arcybiskupa Leona Przyłuskiego liczebność polskiego duchowieństwa wzrosła o prawie 42% (do 725 w 1875 r.). Trzecia faza przypadła na okres ostrej walki rządu pruskiego z Kościołem katolickim, nazywanej kulturkampfem (1874-1888) i przyniosła bardzo duży spadek liczby księży polskiej narodowości (do 533 w 1888 r., czyli prawie o 29%). Wreszcie w ostatniej fazie (1888-1918) liczebność polskiego duchowieństwa ponownie wzrosła (o ponad 30%)26. Do odzyskania niepodległości w 1918 nie osiągnięto zatem stanu liczebnego polskich księży z 1816 roku. W tym czasie następował systematycznie wzrost ludności katolickiej, toteż na jednego księdza przypadało coraz więcej wiernych, a niemało stanowisk proboszczowskich i wikariuszowskich z braku kandydatów pozostawało nie obsadzonych. W stolicy prowincji sytuacja przedstawiała się lepiej, choć i tutaj w wyniku polityki władz pruskich przyrost liczby księży nie nadążał za potrzebami czasu. Spowodowały one najpierw znaczne zmniejszenie liczebności wyższego duchowieństwa (prałatów i kanoników), a następnie usilnie dążyły do zniemczenia obu wielkopolskich kapituł (poznańskiej i gnieźnieńskiej). W roku 1816 pracowało w Poznaniu 48 księży, w tym, oprócz biskupa Tymoteusza Gorzeńskiego, aż trzech prałatów i 19 kanoników 27 . Wyższe duchowieństwo stanowiło tu wówczas prawie 50% czynnych zawodowo księży świeckich. Już w 1821 roku mocą bulli "De salute animarum" skład kapituły poznańskiej zredukowano do dwóch prałatów, ośmiu kanoników gremialnych i czterech kanoników honorowych (w gnieźnieńskiej do jednego prałata i sześciu kanoników gremialnych). W ten sposób władze pruskie starały się osłabić dotychczasową silną pozycję polskiego kleru. Ponadto ustawicznie przeciwstawiały się wprowadzaniu do kapituły poznańskiej, a także gnieźnieńskiej, księży manifestujących otwarcie swą polską narodowość oraz naciskały na kolejnych arcybiskupów, aby mianowali kanonikami lub prałatami księży niemieckich. Arcybiskupi musieli atoli liczyć się także z opinią podległego im polskiego duchowieństwa, które uważało, że do obu gremiów powinni wchodzić księża wyróżniający się gorliwością kapłańską i nieprzeciętnymi zdolnościami. Ponieważ takich kandydatów brakowało często wśród duchowieństwa niemieckiego, obie kapituły były przez lata nie w pełni obsadzone.
Ryc. 4. Ksiądz Antoni Kantecki, redaktor naczelny "Kuriera Poznańskiego". Repr. Ks. Witold Klimkiewicz, Kardynał Ledóchowski na tle swej epoki 1822-1902, T. III, Poznań 1987.
W latach 1821-74 instalowano w kapitule poznańskiej jedynie nielicznych duchownych niemieckiej narodowości. Do znacznego wrostu liczby niemieckich kanoników doszło dopiero na przełomie XIX i XX w. w rezultacie bardzo silnych nacisków władz pruskich, mało zdecydowanej postawy arcybiskupa Floriana Stablewskiego i następnie naj dłuższego wakansu arcybiskupiego (1906-14)28. Obie kapituły zdominowane zostały wówczas przez duchownych niemieckich. W1914 roku spośród ośmiu kanoników poznańskiej kapituły aż sześciu reprezentowało niemiecką i tylko dwóch polską narodowość. "Kapituła poznańska - zanotował w swym dzienniku Tadeusz Kryspin Jackowski - ma skład dla nas Polaków bardzo smutny. Prócz ks. biskupa [Edwarda Likowskiego - dop. W. M.] zasiada w niej tylko dwóch Polaków, ks. [Władysław] Meszczyński i ks. [Edmund] Dalbor. Nieuprzedzony nawet obserwator musi przyznać, że polscy prałaci odbijają widocznie od niemieckich godnością, powagą, rozmową rozumną"29. Nie zdołały natomiast władze pruskie zmienić, zgodnie ze swoimi oczekiwaniami, struktury narodowościowej duchowieństwa parafialnego. Niemcy stanowili tylko około 10% ogółu katolików w W. Ks. Poznańskim, ich napływ do sta, nu duchownego nie był zatem duży. Z innych prowincji (głównie ze Sląska i Westfalii) mogły zaś władze sprowadzić niewielu niemieckich ksi ęży 30. Toteż przez cały okres niewoli narodowej wśród kleru parafialnego w obu archidiecezjach przeważali liczebnie Polacy. Zdecydowanie dominowali oni również wśród księży zatrudnionych w pięciu poznańskich parafiach: archikatedralnej
Witold Molik
1 SW. Małgorzaty na Śródce, św. Marii Magdaleny, św. Wojciecha, św. Marcina, św. Rocha i św. Jana Jerozolimskiego. W parafiach tych pracowało w 1841 roku 19, a w 1871 - 22 polskich kapłanów. Władze pruskie, mimo szybkiego powiększania się liczby poznańskich katolików, długo nie wyrażały zgody na założenie nowych parafii, mimo że niektóre z nich były zbyt duże. Prawie do końca XIX stulecia "ani Jeżyce, ani św. Łazarz nie miały kościołów parafialnych i tamtejsi mieszkańcy, przeważnie wiejscy gospodarze, przyjeżdżali bryczkami i półkoszkami na nabożeństwa do św. Marcina"31. W tej sytuacji stan liczebny kleru parafialnego w Poznaniu charakteryzował się dość dużą stabilnością. Zwiększył się dopiero na początku XX wieku, po utworzeniu dwóch nowych parafii: Najświętszego Serca Jezusowego i św. Floriana na Jeżycach (1894) i Matki Boskiej Bolesnej na Łazarzu (1901). W 1914 roku w parafiach poznańskich zatrudnionych było 36 polskich księży. Oprócz nich posługę kapłańską pełniło w sieci parafialnej kilku niemieckich księży, głównie w kościołach odwiedzanych przez niemieckich katolików. Wolno powiększała się również grupa księży pracujących poza siecią parafialną (na stanowiskach profesorów w seminarium duchownym, katechetów w gimnazjach itd.). Łącznie duchowieństwo wyższe i niższe tworzyło w Poznaniu grupę składającą się w roku 1841 z 44, a w 1914 z 64 osób. Chociaż z braku źródeł przynależność narodową niektórych kapłanów trudno ustalić, z przeprowadzonych przeze mnie badań wynika, że liczebnie dominowali w tej grupie polscy księża. Było ich odpowiednio w 1841 ponad 30, a w 1914 roku około 50 32 . Stanowili zatem 70-80% ogółu kleru katolickiego czynnego zawodowo w Grodzie Przemysława. Liczebność niemieckich księży (głównie kanoników, profesorów w seminarium duchownym, katechetów) ulegała wahaniom. Przeciętnie pracowało ich w stolicy prowincji nie więcej niż kilkunastu.
Wiek XIX przyniósł znaczny wzrost liczby czynnych zawodowo w Poznaniu lekarzy. W 1816 roku pracowało tutaj tylko 16 lekarzy i siedmiu chirurgów 33 , a prawie sto lat później (1912) aż 143 lekarzy niemieckiej bądź polskiej narodowośce 4 . Początkowo w stolicy W. Ks. Poznańskiego praktykowali prawie wyłącznie lekarze niemieccy i żydowscy. Pierwsi polscy lekarze z wykształceniem uniwersyteckim osiedlili się tu w latach 20. i 30. (Karol Marcinkowski, Józef Jagielski, Ludwik Gąsiorowski). Przyczynili się oni znacznie do wzrostu prestiżu społecznego zawodu lekarskiego, przynoszącego wówczas dobrym medykom duże dochody. Zawód ten stał się więc jednym z najbardziej atrakcyjnych i z upływem lat poświęcało się mu coraz więcej młodych Polaków 35 . Niemałą rolę odgrywał też fakt, że lekarze byli najmniej uzależnieni od władz pruskich, które - wobec prawnie zagwarantowanej wolności praktyki lekarskiej - nie mogły ich, jak nauczycieli i sędziów, przesiedlać w głąb Niemiec. "Zawód lekarski - stwierdzał Zygmunt Celichowski - dla młodzieży wielkopolskiej nie bez powodu jest ponętnym, bo zawód to niemal jedyny, w którym niezawiśle od ubocznych wpływów można oprzeć się na samym sobie i bez żadnych więzów pełnić wszelkie obowiązki obywatelskie"36. W 1872 roku praktykowało w W. Ks. Poznańskim około 55 polskich lekarzy, w tym 13 w samym Poznaniu 37 . W następ
Ryc. 5. Poznański lekarz dr Maciej Kapuściński. Repr. Ignacy Zielewicz, Żywot i zasługi Karola Marcinkowskiego... Poznań 1891.
nych dziesięcioleciach lekarze tworzyli najszybciej rozwijającą się grupę polskiej inteligencji. W 1896 roku składała się ona już ze 176 osób, z których 35 prowadziło praktykę lekarską w stolicy prowincji 38 . Na początku XX w. napływ młodych lekarzy, wykształconych w uniwersytetach niemieckich, spowodował dalszy jej rozrost. W 1912 roku pracowało w Poznaniu 62, a w całym W. Ks. Poznańskim (w ponad osiemdziesięciu miastach i miasteczkach) 201 polskich lekarzy». Stanowili oni wówczas 36,1% ogółu lekarzy czynnych zawodowo w tej prowincji (w Poznaniu - 43,4%).
Znacznie mniejszą popularnością cieszył się wśród polskiej młodzieży zawód stomatologa. Niezamożni Polacy - z braku środków finansowych - z usług stomatologicznych przeważnie nie korzystali. Natomiast potrzeby ziemian, zamożnych mieszczan, przedstawicieli inteligencji oraz ich rodzin zaspokajali w dużej mierze rożni "aprobowani dentyści", którzy czasowo osiedlali się w Poznaniu (przeważnie w czasie jarmarków świętojańskich) oraz lekarze praktykujący w Berlinie i Wrocławiu. Powodem wyjazdów do tych miast całych rodzin ziemiańskich były nierzadko właśnie konieczne wizyty u stomatologów. W 1869 roku pracowało w Poznaniu zaledwie siedmiu stomatologów, w tym trzech polskiej narodowo
Witold Molikści 40 . W następnych dziesięcioleciach stan ten uległ niedużej poprawie, dopiero początek XX wieku przyniósł znaczniejszy wzrost ich liczby. W1912 roku praktykowało w Grodzie Przemysława 25 stomatologów, w tym dziewięciu Polaków 41 .
Niski stan zamożności społeczeństwa polskiego powodował, że większość aptek czynnych w W. Ks. Poznańskim w 1. poło XIX w. znajdowała się w rękach niemieckich bądź żydowskich. Spośród sześciu aptek istniejących wówczas w Poznaniu tylko jedna była w posiadaniu polskiego farmaceuty42. Skromny ten stan posiadania starano się utrzymać głównie drogą dziedziczenia aptek z ojca na syna. Zdobycie wykształcenia farmaceutycznego oraz założenie nowej bądź nabycie już istniejącej apteki wymagało dużych środków finansowych, którymi dysponowali tylko nieliczni polscy mieszczanie i przedstawiciele inteligencji. Jeszcze w 1861 roku spośród 100 aptek czynnych w W. Ks. Poznańskim zaledwie dziewięć miało znajdować się w rękach Polaków 43 . Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach XIX w. proporcje zaczęły się zmieniać się na korzyść Polaków. Następował wówczas wzrost liczebności, aktywności i siły ekonomicznej polskiego drobnomieszczaństwa. W ślad za tym powiększała się liczba zamożnych mieszczan i przedstawicieli inteligencji, mogących udzielić pomocy finansowej swym synom i krewnym pragnącym po zdobyciu wykształcenia farmaceutycznego zakupić lub założyć własną aptekę. Ważną rolę odegrało też Towarzystwo Pomocy Naukowej, które zachęcało młodych Polaków do podejmowania studiów farmaceutycznych, przyznając wielu z nich stypendia i udzielając wsparcia. Od lat 70. polscy farmaceuci wykupywali stopniowo coraz więcej aptek bądź otrzymywali państwowe koncesje na założenie nowych. W 1895 roku doliczono się 44 polskich właścicieli aptek, którzy stanowili 33% ogółu pracujących na terenie Księstwa aptekarzy. Ponieważ na przełomie XIX i XX w. ceny aptek znacznie wzrosły, a władze pruskie odmawiały wówczas Polakom przyznania koncesji na założenie nowych, dalszy ich przyrost w rękach polskich następował już wolniej. W 1913 roku w Księstwie było czynnych zawodowo 156 aptekarzy, w tym 52 (33%) polskiej narodowości 44 . W Poznaniu na początku XX w. w posiadaniu Polaków znajdowały się cztery apteki, w których zatrudnienie mieli jednakże nie tylko właściciele, ale również wynajęci farmaceuci. Ponadto część polskich farmaceutów pracowała w nielicznych laboratoriach chemicznych, prowadziła drogerie itd. W 1912 roku mieszkało w Grodzie Przemysława w sumie 20-25 polskich chemików i farmaceutów 45 .
Do lat 70. jedną z najbardziej aktywnych grup polskiej inteligencji w W. Ks.
Poznańskim tworzyli nauczyciele gimnazjalni. W Poznaniu istniało początkowo tylko jedno gimnazjum, które w 1834 roku podzielono na katolickie Gimnazjum św. Marii Magdaleny i ewangelickie Gimnazjum Fryderyka Wilhelma. Do pierwszego uczęszczała głównie polska młodzież, a w drugim kształcili się Niemcy, germanizujący się Żydzi i nieliczni Polacy. W 1853 roku otwarto szkołę realną, którą w 1882 roku przemianowano na Gimnazjum Realne im. Gotthilfa Bergera. Rozwój sieci gimnazjów w Poznańskiem nie nadążał za przyrostem liczby mieszkańców. Gimnazja czynne w jego stolicy należały do najbardziej przepełnio
nych. Dopiero w 1903 roku władze pruskie, ulegając naciskom społecznym, założyły w szybko rozbudowywanej zachodniej części miasta czwarte Gimnazjum Augusty Wiktorii (obecnie Liceum im. Karola Marcinkowskiego) 46. Liczba posad nauczycielskich wzrastała zatem powoli. W 1819 pracowało w jedynym poznańskim gimnazjum 21, a w 1868 roku w trzech gimnazjach - 81 nauczycieli. W 1912 roku było zatrudnionych w czterech gimnazjach 139 pedagogów (nie licząc nauczycieli religii)47. Przed 1830 rokiem w grupie nauczycieli zatrudnionych w poznańskim gimnazjum przeważali liczebnie Polacy. Władze pruskie skrupulatnie wykorzystywały jednakże wszystkie okazje dla zwiększenia liczby niemieckich pedagogów. Toteż w 1842 roku wśród 35 pedagogów zatrudnionych w obu gimnazjach było już 23 niemieckiej narodowości. Od lat 30. XIX w. zawód nauczycielski cieszył się wśród polskiej młodzieży dużą popularnością. Poświęcili się mu m.in. Marceli Mott y , Karol Libelt i Hipolit Cegielski, choć ci dwaj ostatni musieli później zrezygnować z jego wykonywania. Stał się on dostępny dla młodzieży z mniej zamożnych środowisk społecznych. Kandydatów na nauczycieli gimnazjalnych preferowało wówczas w swej polityce stypendialnej Towarzystwo Pomocy Na
Witold Molik
Ryc. 7. Nauczyciele Gimnazjum Augusty Wiktorii w Poznaniu w 1906 r. W pierwszym rzędzie siedzi, pierwszy z lewej strony, dr Józef Łęgowski - jedyny Polak w tym gronie nauczycielskim. Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu. Zbiory ikonograficzne. ukowej, część z nich otrzymywała stypendia również z zarządzanego przez władze pruskie tzw. funduszu sekularyzacyjnego (utworzonego z dochodów z zagarniętych przez rząd dóbr kościelnych). Po ukończeniu studiów uniwersyteckich odbywali tylko jednoroczną bezpłatną praktykę pedagogiczną w wyznaczonym gimnazjum. Kwalifikacje zawodowe zdobywali zatem szybciej i mniejszym nakładem środków niż kandydaci na lekarzy i prawników. Stopniowy przyrost liczby polskich nauczycieli gimnazjalnych następował jednakże tylko do początku lat 70. W 1867 roku w dwóch poznańskich gimnazjach i szkole realnej pracowało 31, a w gimnazjach na terenie całego W. Ks. Poznańskiego około 70 polskich nauczycieli 48 . Na początku lat 70. władze pruskie rozpoczęły jednak przenoszenie polskich nauczycieli do gimnazjów w sąsiednich prowincjach i w głębi Niemiec bądź na przyspieszoną emeryturę. W rezultacie tych posunięć w 1894 roku na posadach nauczycielskich w szkołach średnich W. Ks. Poznańskiego pracowało już tylko 13 Polaków (w tym czterech w poznańskich gimnazjach)49. Stanowili oni wówczas zaledwie 4,6% czynnych zawodowo nauczycieli gimnazjalnych. Największych zmian dokonano w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, gdzie liczbę polskich pedagogów zmniejszono z 24 w 1870/71 do zaledwie trzech w 1890/91 r. 50 Na początku XX w. młodzież uczęszczającą do poznańskich gimnazjów kształcili prawie wyłącznie nauczyciele niemieccy. W 1912 roku pracowało w nich tylko dwóch polskich pedagogów (Józef Łęgowski i ks. Julian Janicki). Grupka polskich nauczycieli gimnazjalnych mieszkających wów
Ryc. 8. Redakcja "Dziennika Poznańskiego" w 1909 r. Siedzą od lewej redaktorzy: Dionizy Królikowski, Ludwik Hojnacki, Konstanty Kościński, Jan Poleski.
Repr. Książkajubileuszowa Dziennika Poznańskiego, Poznań 1909.
czas w Poznaniu była jednak nieco większa i liczyła około 10 osób 51 . Osiedli tu bowiem po przejściu na emeryturę nauczyciele przeniesieni w poprzednim stuleciu do gimnazjów w głębi Niemiec. Niektórzy z nich, w tym zwłaszcza historyk Stanisław Karwowski, byli bardzo aktywni w polskim życiu naukowym i politycznym.
Powoli następował w Poznańskiem, podobnie jak w pozostałych zaborach, proces profesjonalizacji zawodu dziennikarskiego. Wielu łudzi pióra zapełniających w 1 połowie XIX w. szpalty gazet i czasopism utrzymywało się z pracy w innych zawodach, a publicystyką i dziennikarstwem zajmowało się jako pobocznym zajęciem. W latach 40., w okresie bujnego rozwoju życia kulturalnego w Poznaniu, redaktorami polskich czasopism byli głównie nauczyciele gimnazjalni i księża 52 . Liczba dziennikarzy utrzymujących się wyłącznie lub głównie z wynagrodzenia za pracę w redakcjach polskich gazet i czasopism wzrastała stopniowo od lat 60. ubiegłego stulecia. Wiodącą rolę w procesie profesjonalizacji zawodu dziennikarskiego odegrali Franciszek Dobrowolski, Roman Szymański i Władysław Łebiński, którzy wyróżniali się fachowymi umiejętnościami, cieszyli dużym autorytetem społecznym i stali się wzorem dla młodych, początkujących redaktorów. W latach 70. i 80. dominowali jeszcze w Poznaniu dzień
Witold Molik
nikarze - publicyści, umiejętnie urabiający poglądy opinii publicznej, ale nie wyspecjalizowani w pełni w pracy redakcyjnej. Zapotrzebowanie na profesjonalnych dziennikarzy wzrosło dopiero na przełomie XIX i XX wieku w wyniku szybkiego rozwoju polskiej prasy. W 1885 roku ukazywało się w Poznaniu kilkanaście, a w przededniu wybuchu I wojny światowej (1912) 30 polskich gazet i czasopism (w tym sześć dzienników, 11 tygodników, sześć dwutygodników, sześć miesięczników i jeden kwartalnik)53. Miały tu swoje siedziby redakcje nie tylko czasopism lokalnych, ale również pism o zasięgu ogólnozaborowym i periodyków specjalistycznych. Wiele z nich przygotowywał do druku jeden redaktor przy pomocy współpracowników mających także inne źródła dochodów. Przykładowo jeszcze w latach poprzedzających wybuch I wojny światowej redagowaniem wydawanego w nakładzie 80 tys. egzemplarzy" Tygodnika Katolickiego" zajmował się tylko ksiądz Józef Kłos, któremu pomagali dorywczo" uproszeni do tego księża ,,54. Jedynie w redakcjach większych dzienników, jak" Kurier Poznański", "Dziennik Poznański" itd., pracowało po kilku dziennik arzy 55. W sumie - według szacunkowych obliczeń na podstawie książki adresowej - w 1912 roku było czynnych zawodowo w Poznaniu około 30 polskich redaktorów.
Niski stan zamożności społeczeństwa polskiego powodował, że rynek sztuki w W. Ks. Poznańskim był stosunkowo mało chłonny. Polscy ziemianie, bogaci mieszczanie, przedstawiciele zamożniejszej inteligencji tworzyli niewielkie grono nabywców dzieł sztuki. Toteż z pracy artystycznej mogli utrzymać się w dziewiętnastowiecznym Poznaniu tylko nieliczni malarze. W latach 40. tworzyli oni tutaj niezbyt zwartą grupę, a wywodzili się z różnych środowisk społecznych i narodowościowych. Polską narodowość reprezentowało w tym gronie sześciu malarzy i litografów. Po roku 1848 artyści ci zakończyli swą działalność lub znacznie osłabili rytm pracy56. W następnych dziesięcioleciach na zamówienia projektów kamienic bądź pałaców rzadko mogli też liczyć polscy architekci. "Na dobrą sprawę (cały) ów portfel zleceń zrealizowałyby dwa prężnie działające polskie biura architektoniczne ,,57. Bardziej sprzyjające warunki dla ukształtowania się zwartych grup polskich artystów i architektów powstały na początku XX w. Nastąpiło wówczas znaczne ożywienie budownictwa w Poznaniu. Chociaż opracowanie projektów wznoszonych tu w szybkim tempie gmachów publicznych władze pruskie zlecały Niemcom, to dzięki częstym zamówieniom projektów kamienic i innych budynków przez polskich inwestorów dobrze prosperowało także kilka polskich biur architektonicznych. Korzystając z koniunktury gospodarczej, zwiększyli swoje dochody polscy ziemianie i przeznaczali znaczne ich części na modernizację starych lub budowę nowych rezydencji. Wreszcie dzięki ogólnemu wzrostowi zamożności społeczeństwa polskiego zwiększył się ruch w budownictwie sakralnym. N a częstsze i bardziej intratne zlecenia mogli liczyć nie tylko architekci, ale również rzeźbiarze i malarze - dekoratorzy kościołów. Środowisko artystów wymaga dalszych szczegółowych badań. Liczebność ich trudno ustalić, gdyż w zestawieniach zamieszczonych w książkach adresowych wymienieni są łącznie malarze - rzemieślnicy i malarze - artyści (tak samo rzeźbiarze). Poza tym część artystów utrzymywała się z pracy w innych zawodach,
Ryc. 9. Poznański artysta malarz Władysław Zamiar. Autoportret. Repr. Album Stowarzyszenia Artystów w Poznaniu, Poznań 1912.
a malarstwem bądź rzeźbą zajmowała się dorywczo lub amatorsko. Opublikowany w 1911 roku wykaz poznańskich artystów i artystek (malarzy artystów, rzeźbiarzy, rytowników itd.) zawiera ponad 30 nazwisk 58 . W statystykach i innych źródłach często ujmowano też łącznie architektów i przedsiębiorców budowlanych. Według książki adresowej w 1912 roku pracowało w Poznaniu około 25 polskich architektów.
Rozwój liczebny polskiej inteligencji w W. Ks. Poznańskim w nie małym stopniu determinował także jego rolniczy charakter. Właścicielami nielicznych większych fabryk i przedsiębiorstw byli tutaj przeważnie przedstawiciele niemieckiej burżuazji, którzy na stanowiskach inżynierskich w pierwszej kolejności zatrudniali swych rodaków. Tylko w bardzo ograniczonym zakresie dostępne były dla Polaków stanowiska inżynierów i techników w administracji państwowej (w nadzorze budowlanym itd.). Jeszcze w 1895 roku pracowało w całym Księstwie zaledwie ośmiu inżynierów i pięciu mierniczych polskiej narodowości 59 .
Ryc. 10. Tableau ofiarowane odchodzącemu dyrektorowi Teatru Polskiego w Poznaniu Franciszkowi Dobrowolskiemu przez zespól aktorów. Repr. Poznańskie wspominki. Starzy poznaniacy opowiadają, Poznań 1960.
Dopiero na początku XX wieku zaczęło wzrastać w Poznaniu zapotrzebowanie na polską inteligencję techniczną. Do miasta, zakładów przemysłowych i pałaców ziemiańskich coraz bardziej wkraczała elektryczność, zwiększał się również popyt na inne usługi techniczne. W ślad za tym coraz więcej polskich inżynierów otwierało w Poznaniu prywatne biura techniczne (usług budowlanych, elektrycznych, melioracyjnych itd.). Przed wybuchem I wojny światowej tworzyli oni już tutaj dość zwartą, liczącą około 30 osób, grupę polskiej inteligencji 60 .
Z otwarciem w roku 1875 stałego Teatru Polskiego powstały w Poznaniu warunki do ukształtowania się grupy zawodowej aktorów. Niewielki początkowo zespół aktorski powiększał się z upływem lat. W sezonie 1903/04 na scenie Teatru Polskiego występowało 32 aktorów i aktorek oraz 11 chórzystek i chórzystów 61 .
Gdy w 1908 roku dyrektor Andrzej Lelewicz utworzył osobny dział opery i operetki, konieczne okazało się zatrudnienie zawodowych śpiewaków operowych i znaczne powiększenie zespołu aktorskiego. W sezonie 1911/12 składał się on
z 70 osób, w tym 22 aktorek i aktorów, 23 śpiewaczek i śpiewaków oraz 25-osobowego chóru 62 . Większość aktorek i aktorów pochodziła z Galicji i Królestwa Polskiego. Na scenie Teatru Polskiego występowali oni przez jeden lub kilka sezonów, po czym przenosili się do innych teatrów. Słabo zatem" wrastali" w środowisko poznańskiej inteligencji. Spośród 70 artystek i artystów, którzy w sezonie 1911/12 występowali na scenie teatralnej lub w chórze, zaledwie 12 posiadało pruskie obywatelstwo, tzn. urodziło się w Poznaniu lub w innych miejscowościach zaboru pruskiego. Tylko nie liczni aktorzy byli na stałe zameldowani w Poznaniu i figurowali w miejscowej książce adresowej.
Kilka osobnych zdań poświęcić wypada tutaj również nauczycielom szkół elementarnych, chociaż niektórzy badacze - z uwagi na niskie wykształcenie i pozycję społeczną - kwestionują zaliczanie ich do inteligencji (głównie w Królestwie Polskim). Posiadali oni niewątpliwie wykształcenie znacznie niższe niż lekarze, księża czy adwokaci, z drugiej strony nie różnili się zbytnio pod względem wykształcenia od niższych urzędników, części dziennikarzy (zatrudnionych w redakcjach tzw. pism ludowych) czy niektórych artystów. Inteligencja była warstwą o płynnych granicach, a obie wymienione grupy zajmowały pozycję pośrednią między nią a drobnomieszczaństwem. Badając dzieje inteligencji, nie należy - jak sądzę - tracić ich z pola widzenia. Nauczyciele szkół ludowych byli przeważnie obarczeni licznym potomstwem. W przypadku usunięcia z posady w szkole mieli duże trudności ze znalezieniem innej pracy. Toteż wielu z nich germanizowało się, licząc na stabilizację i lepsze perspektywy w wykonywanym zawodzie. Ustalenie ich przynależności narodowej sprawia więc często niemało trudności, a podane niżej liczby traktować należy jako przybliżone. Grupa polskich nauczycieli pracujących w poznańskich szkołach elementarnych powiększała się stopniowo. Na początku lat 60. XIX w. składała się z około 25 osób 63 . Władze pruskie usilnie dążyły do zwiększenia liczby niemieckich nauczycieli, zwłaszcza w miastach, toteż w 1891 roku spośród 184 pedagogów zatrudnionych w dziwięciu poznańskich szkołach aż 152 reprezentowało niemiecką i tylko 32 (17,4%) polską narodowość 64 . Oprócz nich mieszkali w Poznaniu dość liczni nauczyciele utrzymujący się z lekcji prywatnych (muzyki, rysunków itd.), wreszcie osiadali tu często nauczyciele emerytowani. W sumie poznańscy nauczyciele prywatni i zatrudnieni w szkolnictwie podstawowym tworzyli zróżnicowaną pod względem wykształcenia grupę. I tak u schyłku XIX w. wśród nauczycieli i nauczycielek muzyki było "tylko kilka sił wybitnych", oprócz nich pracowała "cała falanga" nauczycieli bez powołania i solidnego wykształcenia, zawdzięczających swój byt "niskim cenom i schlebianiu zepsutemu gustowi swych klientów"65. W1912 roku mieszkało w Poznaniu - według książki adresowej - około 120 polskich nauczycieli różnych kategorii (ludowych, prywatnych itd.).
* * *
Podsumowując powyższe rozważania, należy stwierdzić, że rozwój struktury zawodowej polskiej inteligencji w Poznaniu charakteryzował się pewną spe
Witold Molik
Ryc. II. Album Stowarzyszenia Artystów w Poznaniu (strona tytułowa)
5row?iRzy5zeniO H Rxystowes: - poznane cHRos"2orypie,Riirorywei DRllix anronieGo FICDLCRA W pozrmmu. 1911.
cyfIką. W połowie XIX stulecia była to jeszcze warstwa bardzo niewielka, licząca około 80-100 osób. Trzon jej stanowili wówczas urzędnicy (w tym prawnicy), księża i nauczyciele gimnazjalni. Inne grupy zawodowe: lekarze, aptekarze, artyści itd., były śladowo reprezentowane. Ponad pół wieku później, w latach poprzedzających wybuch I wojny światowej - jak ustaliłem szacunkowo na podstawie książki adresowej z 1912 roku, innych wykazów i sporządzonych kartotek - inteligencja polska w Poznaniu (łącznie z niższymi urzędnikami oraz nauczycielami ludowymi i prywatnymi) liczyła około 750-800 osób i posiadała o wiele bardziej rozbudowaną strukturę. Składała się z wszystkich prawie grup zawodowych tworzących w pozostałych zaborach tę warstwę społeczną. Niektóre z nich (artystów, inżynierów, aptekarzy, dziennikarzy) były wprawdzie niewielkie, ale wyraźnie zaznaczały swą odrębność, tworząc własne organizacje. I tak powstało w 1905 roku Towarzystwo Dziennikarzy i Literatów Polskich na Rzeszę Niemiecką z siedzibą w Poznaniu, które zajmowało się ożywianiem życia towarzy
skiego i obroną interesów zawodowych swych członków 66 , a w 1909 roku utworzono w Grodzie Przemysława S towarzyszenie Artystów, które w swej działalności kładło nacisk na wzmożenie aktywności miejscowych malarzy, rzeźbiarzy, grafików itd. 67 Nieliczni inżynierowie i architekci założyli już w 1886 roku Towarzystwo Techniczne, które atoli rozpadło się po dwóch latach. Jego członkowie wstąpili następnie do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, w którym utworzyli Wydział Techni czny 68.
W rozwoju poznańskiej inteligencji wyróżnić można trzy okresy. Pierwszy obejmował lata 1841-70 i był niejako wstępem do właściwych jej dziejów. W tym czasie inteligencja ukształtowała się w odrębną warstwę społeczną i odgrywała coraz większą rolę w polskim życiu politycznym. Drugi okres (1871-94) charakteryzował się stagnacją w rozwoju liczebnym inteligencji i przyniósł pewne zmiany w jej strukturze zawodowej. W czasie kulturkampfu nastąpił znaczny spadek liczby duchowieństwa, a w wyniku przenoszenia przez władze pruskie polskich sędziów i następnie nauczycieli w głąb Niemiec zmniejszał się szybko również ich stan liczebny. Ubytków tych w pełni nie wyrównywał przyrost liczby lekarzy, adwokatów, aptekarzy itd. Brzemienny w skutkach okazał się zwłaszcza ubytek nauczycieli gimnazjalnych. Wielu pedagogów legitymowało się wysokim wykształceniem (stopniami doktorskimi), prowadziło badania naukowe, zajmowało się publicystyką, działało w polskich organizacjach, toteż przenoszenia ich do gimnazjów poza granicami W. Ks. Poznańskiego spowodowały zahamowanie rozwoju polskiego życia naukowego. Wówczas ster polskiego ruchu narodowego jeszcze mocno dzierżyło w swych rękach ziemiaństwo, na barkach inteligentów spoczywał jednak ciężar prac organizacyjnych. Oni byli przeważnie sekretarzami i skarbnikami różnych polskich organizacji.
Ryc. 12. Karykatury Stefana Sonnenwenda: aktorzy Teatru Polskiego w Poznaniu w 1909 r. Repr. Teatr Polski w latach 1890-1918.
Zabór austriacki i pruski, Warszawa 1987.
W trzecim okresie (1894-1914) nastąpił szybki - w porównaniu z porzednimi dziesięcioleciami - przyrost liczebny i rozwój struktury zawodowej inteligencji. Wykształciły się nowe jej grupy. Już na początku tego okresu część inteligencji
Witold Molik
założyła własny tygodnik - "Przegląd Poznański" i podjęła próbę odegrania samodzielnej roli politycznej, wyzwolenia się spod kurateli ziemiaństwa, utworzenia inteligencko-drobnomieszczańskiego stronnictwa i kierowania następnie jego działalnością. Próba ta zakończyła się niepowodzeniem i upadkiem, po ponad dwóch latach, reprezentującego wysoki poziom literacki pisma 69. "Widocznie nasza inteligencja demokratyczna - stwierdzał poznański korespondent »Przeglądu Wszechpolskiego« - jest za słaba, czy może zanadto na różne kierunki rozbita, żeby swój organ utrzymać i prowadzić należycie mogła"70. Z upływem lat wśród poznańskiej inteligencji narastała coraz bardziej świadomość jej szczególnej misji w trudnych warunkach bytowania ludności polskiej pod panowaniem pruskim. Na początku XX wieku wyemancypowała się ostatecznie spod wpływów ziemiaństwa i przejęła w swoje ręce ster polskiego ruchu narodowego.
Podkreślając wiodącą wówczas rolę inteligencji, należy wszakże zaznaczyć, że nie wszystkie jej grupy wspierały czynnie rozwój polskiego ruchu narodowego. Aktywnością wyróżniali się lekarze, księża, dziennikarze i adwokacfl. Natomiast aptekarze i lekarze dentyści nie brali "poważniejszego udziału w pracy narodowo-społecznej"n. Bierną postawę zajmowali także na ogół średni i niżsi urzędnicy oraz nauczyciele szkół ludowych. Polscy pracownicy umysłowi zatrudnieni na posadach zależnych od rządu byli przeważnie lojalnymi pruskimi obywatelami. Nie obejmowali funkcji kierowniczych w polskich organizacjach, chcąc uniknąć przeniesienia "w interesie służby" w głąb Niemiec bądź utraty zajmowanych stanowisk. Aktorzy na ogół przebywali w Poznaniu zbyt krótko, aby mogli "wrosnąć mocno" w miejscowe środowisko inteligenckie i działać aktywnie w narodowych organizacjach. Chociaż urzędnicy tworzyli najliczniejszą grupę polskiej inteligencji w Poznaniu, to warstwa ta nie rozwijała się tutaj -jak w Krakowie, Lwowie czy Warszawie - na gruncie administracji państwowej. Przed wybuchem I wojny światowej cała grupa polskich urzędników różnych kategorii była znacznie mniej liczna (około 300-320 osób) od korpusu niemieckich urzędników zatrudnionych w samej tylko Komisji Kolonizacyjnej (około 460 osób), nie mówiąc już o innych organach i instytucjach pruskiej administracji państwowej w stolicy W. Ks. Poznańskiego. Charakterystyczna była dominacja w warstwie poznańskiej inteligencji wolnych zawodów. Ich przedstawiciele byli na tyle liczni, że mogli stopniowo objąć większość funkcji przywódczych i kierować rozwojem polskiego ruchu narodowego. Dziennikarze i literaci oraz artyści malarze i rzeźbiarze tworzyli na początku XX w. zwarte, ale - w porównaniu z Warszawą czy Krakowem - niewielkie grupy, co mocno ograniczało wówczas udział Poznania w tworzeniu polskiej kultury wysokoartystycznej.
PRZYPISY:
1 R. Czepulis- Rastenis, "Klasa umysłowa". Inteligencja Królestwa Polskiego 1832-1862, Warszawa 1973, s. 14.
2 Szerzej na ten temat: R. Jaworski, Zur russischen und preussisch-deutschen Polenpolitik, (w:) Polska między Niemcami i Rosją. Pod red. W. Borodzieja i P. Wieczorkiewicza, Warszawa 1997, s. 79-86. 3 Zob. H. Titze, Der Akademikerzyklus. Historische U ntersuchungen uber die Wiederkehr von Uberfullung und Mangel in akademischen Karrieren, G6ttingen 1990. 4 J. Topolski, Społeczeństwo wielkopolskie w XVIII w. Konflikty społeczne. Elementy kultury materialnej, (w:) Dzieje Wielkopolski, T. L Pod red. J. Topolskiego, Poznań 1969, s.845. 5 W. Molik, Entwicklungsbedingungen und -mechanismen der polnischen Nationalbewegung im GroBherzogtum Posen, "Berliner Jahrbuch fur osteuropaische Geschichte" 1995, nr 2, s. 20-21.
6 O kosztach studiów w uniwersytetach niemieckich szerzej: W. Molik, Polskie peregrynacje uniwersyteckie do Niemiec 1871-1914, Poznań 1989. 7 W. Jakóbczyk, Towarzystwo Naukowej Pomocy w Wielkopolsce 1841-1939, Poznań 1985, s. 122.
8 J. Leskiewiczowa, Warszawa i jej inteligencja po powstaniu styczniowym 1864-1870, Warszawa 1961; J. Żurawicka, Inteligencja warszawska w końcu XIX wieku, Warszawa 1978; L Homola, Kwiat społeczeństwa... (Struktura społeczna i zarys położenia inteligencji krakowskiej w latach 1860-1914), Kraków 1984. 9 Zob. W. Molik, Kształtowanie się inteligencji polskiej w Wielkim Księstwie Poznańskim 1841-1870, Warszawa-Poznań 1979; tenże, Inteligenq'a polska W. Ks. Poznańskiego w świetle własnych opinii 1871-1914, (w:) Inteligencja polska XIX i XX wieku. Studia 6. Pod red. R. Czepulis-Rastenis, Warszawa 1991, s. 147-162. Genealogię społeczną inteligencji poznańskiej (polskiej i niemieckiej łącznie) ukazuje K. Makowski, (w:) Dzieje Poznania 1793-1918, T. 11*.
Pod red. J. Topolskiego i L. Trzeciakowskiego, Warszawa- Poznań 1994, s. 285-288.
10 L Homola, dz. cyt., s. 18.
11 .
J. Zurawicka, dz. cyt., s. 101.
12 [L. Plater], Opisanie historyczno-statystyczne Wielkiego Księstwa Poznańskiego, Lipsk 1846, s. 330-331.
13 Liczba pracowników niektórych urzędów, jak Naczelnego Prezydium, "nie zmieniała się przez dziesięciolecia". Zob. S. Nawrocki, Pod obcym panowaniem w XIX i XX wieku, (w:) Urząd wojewódzki w Poznaniu. Od X wieku do współczesności. Pod red. S. Sierpowskiego, Poznań 1997, s. 50-51.
14 Przykładowo biuro Komisji Kolonizacyjnej, początkowo tylko ośmioosobowe, szybko rozrastało się z rozszerzaniem się zakresu zadań tej instytucji. Przed wybuchem I wojny światowej pracowało w nim około 460, a nie, jak podaje W. Jakóbczyk (Pruska Komisja Osadnicza 1886-1919, Poznań 1976, s. 21), 900 urzędników różnych kategorii. 15 W. Molik, Poznań jako "stolica niemieckiego wschodu" i jako "stolica polskości" na ziemiach pod panowaniem pruskim: Postkarten erzahlen Geschichte. Die Stadt Posen 1896-1918. Pocztówki opowiadają historię. Miasto Poznań 1896-1918. Hrsg. v. S. Kemlein, Luneburg 1997, s. 143-149.
16 S. Karwowski, Historya Wielkiego Księstwa Poznańskiego, T. I, Poznań 1918, s. 95.
17 M. Mott y, Przechadzki po mieście. Oprać. Z. Grot, T. I, Warszawa 1957, s. 409.
18 "Nadwiślanin" 1863, nr 13.
19 W. Molik, Kształtowanie się..., s. 63.
20 Urzędnicy Polacy w Prusach i stosunek ich do ogólnej liczby ludności polskiej, "Dziennik Poznański" (cyt. dalej "DP") 1891, nr 268.
21 W. Molik, Kształtowanie się..., s. 63; C. Łuczak, Od Bismarcka do Hitlera. Polsko-niemieckie stosunki gospodarcze, Poznań 1988, s. 93. 22 Widoki prawników w państwie pruskim, "DP" 1885, nr 265; Nasza młodzież inteligentna a zawody praktyczne", tamże 1904, nr 68. 23 Obliczenia własne na podstawie: Adress- Kalender fur die Stadt Po sen (Hauptstadt des GroBherzogtums Posen) auf das J ahr 1848, Posen 1848.
Witold Molik
24 "D P" 1902, nr 116.
25 Obliczenia własne na podstawie: »1912« Adress-Buch der Residenzstadt Posen, Posen 1912, s. 1-322. 26 L. Bystrzycki, Duchowieństwo polskie Kościoła Rzymskokatolickiego w Wielkopolsce w latach 1815-1918, Koszalin 1986, s. 17,27 Direktorium otIici Divini ac missarum, Posnaniae 1816, s. 57-65. 28 L. Bystrzycki, dz. cyt., s. 240-272.
29 T. K. Jackowski, Notatki moje, T. II, Archiwum Państwowe w Poznaniu (cyt. dalej APP), Spuścizna - Jackowscy, rkps. 15, s. 34-35.
30 W. Molik, Der EinfluB der preuBischen Politik auf die Gesellschaftsstruktur der GroBherzogtums Posen (1815-1914). Polnische Intelligenz aIs Vorbild, (w:) Kieler WerksHicke Reihe F Beitrage zur osteuropaische Geschichte Bd. 1. Hrsg. V. P. Nitsche, Frankfurt a. M. 1991, s. 76.
31 P. Cegielska, Z moich wspomnień. Przechadzki po mieście. Oprać. P. Matusik, Poznań 1997, s. 131. 32 Obliczono na podstawie: Elenchus universi cleri Archidioecesis Posnaniensis, Posnaniae 1841, s. 39-49; Elenchus omnium ecclesiae et universi cleri Posnaniensis pro Anno Domini 1914, Posnaniae 1914, s. 9-30.
33 K. Makowski, Rodzina poznańska w I połowie XIX wieku, Poznań 1992, s. 46.
34 Boykott der Polen 1912-1914, Geheimes Staatsarchiv PreuBischer Kulturbesitz (cyt.
dalej GStA) Rep. 77, Tit. 871, nr 28, k. 43-44. 35 M. Laubert, Die Verwaltung der Provinz Posen 1815-1847, Breslau 1923, s. 295.
36 Z. Celichowski, Dr Franciszek Tadeusz Rakowicz, "Tygodnik Ilustrowany" 1879, nr 172, s. 225. 37 Acta betreffend die namentlichen N achweisung der Medizinal Personen in Regierungs- Bezirk Posen, GStA Rep. 76 VIII A, nr 745, nlb. 38 Książka adresowa handlu i przemysłu polskiego w obrębie niemieckiego państwa 1896/1897, Berlin 1896, dodatek s. 4-6.
39 Źródło jak w przyp. 34.
40 "Gazeta Toruńska" 1869, nr 7.
41 Źródło jak w przyp. 24, s. 306-307; Zob. także: T. Szulc, W Poznaniu i wkoło niego.
Wspomnienia poznańskiego lekarza, Poznań 1995, s. 143.
42 M. Laubert, dz. cyt., s. 296.
43 L. Kostrzeński, Materiały do historii aptek wielkopolskich, T. II, Warszawa 1936, s. 10-11. 44 C. Łuczak, dz. cyt., s. 93.
45 Źródło jak w przyp. 23.
46 Szerzej na ten temat W. Molik, Szkolnictwo, (w:) Dzieje Poznania Gak w przyp. 9), s. 436-443. 47 Listy konduity nauczycieli gimnazjalnych W. Ks. Poznańskiego, GStA Rep. 76, Sekt.
VI p, nr 1, k. 5-20; Noworocznik dla nauczycieli i przyjaciół wychowania, Bydgoszcz 1868, s. 25-27, 38-40. 48 W. Molik, Kształtowanie się..., s. 64.
49 "DP" 1894, nr 102.
50 T. Klanowski, Germanizacja gimnazjów w Wielkim Księstwie Poznańskim i opór młodzieży polskiej w latach 1870-1914 (Na przykładzie Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu), Poznań 1962, s. 58-59. 51 Źródło jak w przyp. 23.
52 W. Molik, Dziennikarze polscy pod panowaniem pruskim 1890-1914 (próba charakterystyki), (w:) Inteligencja polska XIX i XX wieku. Studia 3. Pod red. R. Czepulis-Rastenis, Warszawa 1983, s. 141. 53 Źródło jak w przyp. 23, s. 259.
54 J. Kłos, 25 lat przy stoliku redaktorskim, Poznań 1936, s. 212.
55 Przykładowo w 1909 r. Redakcja "Dziennika Poznańskiego" składała się z sześciu dziennikarzy i pięciu pracowników administracyjnych; S. Karwowski, Historia Dziennika Poznańskiego, (w:) Książka jubileuszowa "Dziennika Poznańskiego" 1859-1909, Poznań 1909, s. 92-93,100.
56 M. Warkoczewska, Malarstwo i grafika epoki romantyzmu w Wielkopolsce, Warszawa - Poznań 1984, s. 40-41. 57 K. Sobkowicz, Architekci wielkopolscy, cz. I: lata 1886-1939, Poznań 1988, s. 9.
58 Album Stowarzyszenia Artystów, Poznań 1911, s. 64.
59 Zródłojak w przyp. 38, s. 170, dodatek s. 7.
60 Obliczenia własne na podstawie: »1912« Adres-Buch.... 61 Verzeichniss der in Saison 1903/4 am polnischer Theater zu Posen Hitigen Schauspieler, APP Prezydium Policji 5033 a, k. 25-26. 62 Verzeichniss der Mitglieder des Polnischen Theaters fur die Spielsaison 1911/12, tamże, k. 453-458. 63 L. Rzepecki, Obraz katolickich szkół elementarnych objętych archidiecezjami gnieźnieńską i poznańską oraz diecezjami chełmińską i warmińską, Poznań 1867, s. 48-49. 64 "Brak równowagi między narodowością uczniów a nauczycieli przy tutejszych szkołach ludowych", "DP" 1891, nr 291. 65 E. Jahnke, Poznańskie echa muzyczne, "Przegląd Poznański" 1894, nr 7.
66 W. Molik, Towarzystwo Dziennikarzy i Literatów Polskich na Rzeszę Niemiecką 1905-1918, "Kwartalnik Historii Prasy Polskiej", R. XXI/1982, nr 3-4, s. 43-55.
67 I. Moderska, Stowarzyszenie Artystów w Poznaniu, (w:) Polskie życie artystyczne w latach 1890-1914. Pod red. A. Wojciechowskiego, Wrocław- Warszawa- Kraków 1967, s. 180. 68 K. Sobkowicz, dz. cyt., s. 12 i n.
69 W. Molik, Wokół "Przeglądu Poznańskiego". Próby politycznego usamodzielnienia się inteligencji polskiej w Poznańskiem w końcu XIX w., (w:) Inteligencja polska XIX i XX wieku. Pod red. R. Czepulis-Rastenis, Warszawa 1981, s. 233 i n. 70 J. M., Z zaboru pruskiego, "Przegląd Wszechpolski" 1896, nr 22, s. 516.
71 L. Bernhard, Das polnische Gemeinwesen im preussischen Staat. Die Polenfrage, Leipzig 1907, s. 366, 375.
72 T. Szulc, dz. cyt., s. 143.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1998 R.66 Nr2; Inteligencja poznańska, historia i wspomnienia dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.