WKROCZENIE WOJSK FRANCUSKICH DO POZNANIA Nieznany widok miasta z 1806 roku

Kronika Miasta Poznania 1997 R.65 Nr3 ; Marsz, marsz Dąbrowski

Czas czytania: ok. 4 min.

D wusetna rocznica powstania Mazurka Dąbrowskiego spowodowała, że zainteresowanie epoką napoleońską, zawsze w Polsce bardzo żywe, przybrało na sile. Powstały okazjonalne, naukowe i popularno-naukowe opracowania, urządzono także kilka wystaw. Dużą ekspozycję, którą uświetnił imponujący Komitet Honorowy, przygotowało Muzeum Historyczne Miasta Stołecznego Warszawy wspólnie z Archiwum Polskiej Akademii Nauk.

W katalogu tej wystawy, opracowanym przez Roberta Bieleckiegol , zamieszczono reprodukcję akwareli przechowywanej w zbiorach Muzeum Armii w Paryżu. Sygnowana nazwiskiem S. Fort i datowana na rok 1806 przedstawia wkroczenie wojsk francuskich do Poznania. Jako że widok ten nie był dotychczas znany, warto zamieścić jego reprodukcję i zastanowić się nad wiarygodnością przekazu ikonograficznego. Pierwszy plan zajmują łąki, zarośla i pola. Po prawej stronie widoczne są trzy wiatraki - ważny punkt orientacyjny w topografii miasta. Zwarta zabudowa ukazana jest na dalekim planie, przez to trudna do rozpoznania. Na lewym skraju rysunku wznosi się zapewne kościół Franciszkanów na wzgórzu, a więc usytuowany nieco wyżej niż inne budynki. Większą bryłę stanowią zabudowania pojezuickie, nad którymi widoczna jest smukła wieża Ratusza. Nieopodal dostrzec można kościół Bernardynów. Poza tym przeważają budynki niskie, typowe dla przedmiejskiej zabudowy rozciągającej się na zachodnich przedpolach miasta w murach. Identyfikacja ich nie jest niestety możliwa. Gdyby rysunek dostępny był w oryginale, który wykonany jest w kolorach, analizę wartości ikonograficznej akwareli można by było przeprowadzić bardziej wnikliwie. Wojska francuskie widoczne są wśród pól na pierwszym planie rysunku.

Po części są to niewielkie, rozrzucone grupy, w okolicy wiatraków sformowane w bardziej zwarte szyki. Warto tę sytuację porównać z opisem wkroczenia Francuzów do miasta, jaki pozostawił w swoich wspomnieniach Dezydery Chłapowski 2 :

W Listopadzie roku 1806-go przemaszerowały wojskafrancuzkie do Poznania. - Pierwszy regiment strzelców konnych pod dowództwem pułkownika Exelmans wsławionego później generała, nasamprzód wszedł pod wieczór do miasta. - Szwadron pierwszy pospieszył kłusem przez całe miasto, Z dobytemi pałaszami, zaraz za Wartą rozstawić placówki na drodze warszawskiej i toruńskiej, drugie spokojnie stanęły na rynku, gdzie część ludności się zbiegła i wiwatami ich witała (..). Szwadrony francuzkie na rynku zsiadły z koni, i po rozmowach Z mieszkańcami, cisnącymi się do nich, pomiarkowały, że są w przyjaznym kraju, o czem już po kilkudniowym marszu po Wielkopolsce, przekonali się byli; rozkwaterowali się tedy spokojnie. - Jenerał Dąbrowski przybył w dwa dni potem, zastał w mieście już wielu obywateli przybyłych ze wsi, uformował zarazgwardyą honorową dla przyjęcia cesarza Napoleona, złożoną ze stu koni, i oddał komendę nad nią Umińskiemu, którego znał z wojny Kościuszkowskiej, był on bowiem, mając 15-cie lat, adjutantem przy jenerale Madalińskim.

Przed przybyciem cesarza gwardya honorowa mustrowała się codziennie na polu, od strony Buku za wiatrakami, ćwiczyła się w obrotach plutonowych i szwadronowych. Umiński zrobił mnie adjutantem szwadronu i instruktorem, wiedział bowiem, że cztery lata służyłem był w dragonach (..). Pierwsza dywizya piechoty francuzkiej Z korpusu Davousta, która przymaszerowała, dziwne na mnie zrobiła wrażenie. Wyjechało nas naprzeciw niej kilkunastu, spostrzegliśmy o milę od miasta całe pola pokryte pojedynczymi żołnierzami, w surdutach różnej barwy, nieśli wszyscy broń kolbą do góry i szukali suchych przepraw po polach, na drodze bowiem było błoto po kolana. Przed samem miastem, obok wiatraków, uderzano w bębny, zbiegli się wszyscy i stanęli w kolumnie szeregami, w mgnieniu oka pozwijali płaszcze, popoprawiali kapeluszena głowie (cała liniowa piechotajeszcze wtedy nosiła kapelusze trójrogate) wojskojak najregularniejsze się zjawiło, maszerując Z mUzYką na czele, krokiem żYwym podwójnym do miasta. - Stanęli około rynku, broń w kozły złożYli, dobyli szczoteczek, trzewiki pochędoŻ)lli Z błota i żwawo bawić się pomiędzy sobą zaczęli, jak gdyby zamiast 150-ciu mil, jedną tylko milę marszu byli odbyli. PrzYpatrywałem się ze zdumieniem tej piechocie złożonej z tak ochoczYch ludzi, dotąd niezwyciężonych. WSzYscy jakby do tańca gotowi (...).

Barwna opowieść młodego oficera, w której jako punkty orientacyjne występują owe wiatraki usytuowane na przedmieściach Poznania od strony Buku, wydaje się zupełnie zbieżna z tym, co widać na akwareli - pola i błota na przedpolu miasta, wiatraki i w głębi zabudowa, co prawda z powodu dużej odległości trudna do rozpoznania, lecz ogólnie pozostająca w zgodzie z topografią. Czy więc ten nieznany dotychczas widok Poznania namalował naoczny świadek wydarzeń? W to, znając życiorys artysty, należy wątpić. Otóż Simeon Fort, urodzony w 1793 roku (zmarły w 1861) uczeń Christiana Bruna, trudnił się malowaniem akwarel przedstawiających sceny z wojen napoleońskich 3 . Ponieważ starał się zapewnić swoim pracom wartość dokumentalną, dziesięć lat podróżował, robiąc notatki i szkice w miejscach, gdzie rozgrywały się w czasach napoleońskich ważne wydarzenia. W ten zapewne sposób trafił również do Poznania, a widok miasta, naszkicowany in situ, uzupełnił relacjami świadków wkroczenia francuskich oddziałów do miasta.

Magdalena WARKOCZEWSKA

PRZYPISY:

1 Robert Bielecki, Napoleon a Polska - Polacy a Napoleon. Katalog wystawy, Warszawa 1997, poz. kat. 74. 2 Dezydery Chłapowski, Pamiętniki. Część I. Wojny napoleońskie, Poznań 1899, s. 1- 3.

3Thieme U., Becker T., Allgemeines Lexicon der Bildenden Kiinst1er, Leipzig, passim; w katalogu opracowanym przez R. Bieleckiego, poz. 89, zamieszczono widok Torunia tego samego artysty, zatytułowany "Żołnierze korpusu Neya 6 grudnia 1806 na przedpolu To. " runla .

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1997 R.65 Nr3 ; Marsz, marsz Dąbrowski dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry