PETEROWIE - Z MAŁO ZNANYCH KART ORGANMISTRZOSTWA POZNAŃSKIEGO
Kronika Miasta Poznania 1996 R.64 Nr3; Karol Marcinkowski i jego czasy
Czas czytania: ok. 22 min.LEOPOLD CZACHAROWSKI
D ziedziczenie tradycji rzemieślniczych było od naj dawniejszych czasów zjawiskiem społecznie ustanowionym i ekonomicznie celowym, w przypadku zaś takiego fachu jak organmistrzostwo - niemal niezbędnym. Tu szło nie tylko o przekazywanie sekretów "bycia lepszym", co o wieloletnie składowanie i adaptowanie drewna do wyrobu piszczałek i wiatrownic, od solidności których zależała trwałość dzieła. Z tego też względu historia organmistrzostwa jest najczęściej złożona z historii rodzin. Peterowie działali w Poznaniu blisko dziewięćdziesiąt lat, więc wobec "sytuacji w Europie" nie są może rekordzistami, z pewnością należą jednak do bardziej aktywnych. Historię tej rodziny tworzą trzy pokolenia. Zastanawiającym jest zatem fakt, że znany był tylko jeden z nich, wymieniany jako Jan Petera, któremu przypisywano dwie prace i to tak odległe w czasie, że wykluczające możliwość realizacji przez tego samego Peterę. Na dodatek mylono lub pomijano imiona poszczególnych członków rodu, co miało, jak się okaże, swoje konsekwencje! Peterowie dzieł swoich zewnętrznie nie sygnowali, dokumenty archiwalne nazwisko najczęściej podają bez imienia, tym sposobem w kilku przypadkach organy nie mają określonego autora, wiadomo tylko, że powstały w manufakturze Peterów.
Peterowie - pochodzenie wrocławskie czy berlińskie?
Publikacje, które uznać należy za fundamentalne, a więc L. Burgemeistra "Der Orgelbau in Schlesien"l i J. Gołosa "Polskie organy i muzyka organowa"2, poprzestają na stwierdzeniu, że budowniczym organów w katedrze poznańskiej był pochodzący z Wrocławia Jan Petera. Tymczasem jedyny jego związek
;'\ " r F ".s
,' ,c<,, r ''._ 'v;-,:'::' '1 ,,',' ."<. N i! ;}, ; ',' .j; :'>,,>
(l
. 't.> ..: . "t.:: . ,' ;:: .! lt , . .. }';" n ,'.'. .J':f. ;" ;t:u'f
:;-j" ! 'f
'-r
'F
.t:
; . v;" :.
r : ,. "- ";".. ,!"fq;
, ' .'<;' }"1.4
.. L j; n ' . J: 1i ł '; t . f li .. j ' ,. ' , ' ! , '! "tlili , ' " ł i JI ..::;__,..c.: ) -AS.!"
_Cj 'jf'fi
" 1 j : ¥"o . ,.
.'.I.."..;..?
" j " r "
'
,A't " tcJ;..,."t
. ;..... : . .
--'f.
J ' , .
Ryc. 1. Prospekt organów katedralnych przed przebudową. Fotogr. anonimowa z lat dwudziestych. Arch, Archidi. Poznań. Akta Kapit. Metrop, Poznań, tyczące się organ typu KM 1426. Repr. Leopold Czacharowski
z Wrocławiem polega na fakcie reparacji organów w tamtejszej katedrze. B. Vogel, w swojej pracy habilitacyjnej "Budownictwo fortepianów na ziemiach polskich do II wojny światowej"3, wymienia za ówczesną "Gazetą Warszawską" przybyłego z Berlina do Kalisza w 1781 r. Jana Bogusława Peterę, organmistrza, fortepianomistrza i lutnika w jednej osobie. Z kolei Wolfgang Brylla, opracowując dzieje organów w wybranych kościołach ewangelickich, odnalazł przekaz o niejakim Peterze z Ostrowa Wielkopolskiego, który w 1789 r. dokonał translokacji organów z kaplicy zamkowej w Sycowie do wybudowanego tamże zboru ewangelickieg04. Natomiast stosunkowo niedawno, w trudno dostępnym XIXwiecznym periodyku "Urania" (Pokłony i podziękowania Panie Wolfgangu za tę wiadomość!), natrafiono na odpis kontraktu dotyczącego budowy w 1782 r. organów do kościoła odolanowskiego zawartego z "Johannem Gottliebem Peterą aus Kallisch", który przebywał wówczas w Sycowie 5 . Mamy tu bez wątpienia do czynienia z przemiennie występującą, raz polsko, raz niemiecko brzmiącą wersją tych samych imion związanych wskutek logiki zdarzeń z tą samą osobą. Wcześniej, bo w 1904 r., organmistrz poznański Roman Hoffmann, rozbierając wiatrownicę organów katedry poznańskiej, odnalazł wklejkę, którą przekalkował i dołączył do dokumentacji naprawy. Wiadomość ta, zdawkowa wówczas, przy obecnym stanie wiedzy zdaje się przesądzać sprawę. Wklejka, obok daty ukończenia prac, zawiera sygnaturę autora: Johann Gottlob Petera. Orgel und Instrumentenmacher. Posen. Nie znaczy to, że Petera był berlińczykiem. Mógł
Leopold Czacharowski
"_._
.a:) . ,A;. :> '4 ./<il .. "... ''
::;.!'" .
- - '-. . ,'.
:: ".:.: "od" :-,-;'.-'-.,:
Ryc. 2. Autograf wewnątrz wiatrownicy organów katedralnych odkalkowany przez organm. Romana Hoffmanna. Akta Kapit. Metrop. Poznań. tyczące się Organ A. A. Pń sygn KM 1425. Repr. Leopold Czacharowskipochodzić z Brandenburgii, a potem wyruszyć w wędrówki czeladnicze, jak setki jemu podobnych, i tą drogą przybyć na Śląsk znany z wysokiego poziomu sztuki organmistrzowskiej. Kalisz był pierwszym miejscem jego stałego pobytu, pogranicze śląsko-wielkopolskie terenem działalności, a Poznań, do którego dotarł przez Zbąszyń, "portem docelowym" na ponad 20 lat 6 . Tu zrealizował swoje opus vitae - organy katedralne. Zamówienia na katedralne organy uchodziły za prestiżowe i stanowiły nie tyle przepustkę do historii, co otwierały drogę do dalszych zleceń w kościołach diecezjalnych. Johann Petera liczył w chwili przeniesienia pracowni (1793 r.) 42 lata, pierwszą młodość miał więc za sobą. Twierdzenia ks. Fr. Rucińskiego zawarte w Przewodniku z 1912 r. o zbudowaniu przez Pet erę tych organów we Wrocławiu są dowodem, że w tym okresie wokół instrumentu tworzyć poczęto legendy7.
Poznańska działalność Johanna Gottloba Petery
Niezależnie od motywów, które z braku wsparcia źródłowego pozostaną w sferze domysłów, Petera przybywając do Poznania spełnił oczekiwania Kapituły, której życzeniem wyrażanym od 1749 r. było sprowadzenie w pobliże katedry stałego, dyspozycyjnego organmistrza wraz z manufaktu rą 8. Rozwiązanie, które miało być ekonomicznie tańszym od zamawiania każdorazowej naprawy u zamiejscowego fachowca, świadczyło pośrednio o braku w tym czasie
miejscowych, kwalifikowanych organmistrzów 9 . Według J. Nowackiego pierwsze kontakty z Peterą nawiązano w 1785 r., proponując mu budowę instrumentu 36-głosowego. Obiekt, w porównaniu z organami śląskimi czy dawnych miast hanzeatyckich, nie był szczególnie imponujący, ale pamiętać trzeba, że wyścig ku instrumentom monstrualnych rozmiarów, w którym zatracano istotę organów, czyli brzmienie, jeszcze się nie rozpoczął. Obowiązywał optymalny wariant, w którym za "wielkie" przyjmowano organy powyżej 32 głosów. O dyspozycji decydowała nie tylko zasobność kasy, ale i adekwatność do walorów wnętrza i przeznaczenia. Później rozmiary zlecenia stawały się skromniejsze i stanęło w kontrakcie z 19 IV 1793 r. na 22 głosach, czyli instrumencie średniej wielkości pod względem dyspozycjilO. Petera powiększył samowolnie dyspozycję o dalsze dwa poboczne głosy, z czego musiał się później tłumaczyć. Ostatecznie za pracę, ukończoną wg wspomnianej wklejki 12 X 1798 r., wypłacono mu ustalone 9 tys. złp w różnych walutach (guldenach, złotych, a nawet w kilku tysiącach srebrnych groszy)l1. Pomniejszony instrument wkomponowano w monumentalny, klasycystyczny prospekt, co do którego spór przyszło toczyć historykom sztuki o to czy był, czy nie był autorstwa Effreima Schroegera, czołowego architekta klasycyzmu stanisławowskiego 12 . Zważywszy na "niezgranie" aparatu brzmieniowego, co wytknął w 1888 r. B. Dembiński, trudno przypuszczać aby, prospekt zaprojektował organmistrz. W takim przypadku rozmiary szafy zawsze podporządkowywano konstrukcji wnętrza a nie odwrotnie. Jak głosi "Protokół indagacji z paźdz. 1797 r.", Petera sprzeniewierzył się warunkom kontraktu, przyjmując jednocześnie inne zlecenia. Dzięki wnikliwości kapituły i skrusze obwinionego znamy jego prace z "okresu poznańskiego". Jest to o tyle ważne, że owe instrumenty nie zachowały się. "W pierwszym y drugim roku nic nie robiłem (1793-94 przyp. aut.), w trzecim nierobiłem żadney nowey roboty. Wyporządziłem tylko niektóre piszczele w organach kościoła P. Maryi y one wystroiłem". Znaczyło to, że organmistrz w 1795 przywrócił do stanu sprawności zdewastowane w 1759 r. przez żołnierzy pruskich organy, o czym nadmieniała wizytacja z 1779 r. B W tym samym roku (lub w następnym) dokonał naprawy kalwiatury i wystrojenia organów rozebranego później kościoła p.w. św. Mikołaja na Zagórzu oraz gruntownego remontu pojezuickiego pozytywu w kościele św. Stanisława Biskupa w związku z przeniesieniem parafii kolegiackiej w jego mury. W tym przypadku dokonać musiał wymiany części aparatu brzmieniowego, skoro dokumenty z lat 1797 i 1805 dotyczące "nowej fary" podają wagową wartość "starych piszczelow od organ pogiętych" 14. Indagacja wymienia także budowę pozytywu do jednego z kościołów w Miejskiej Górce k. Rawicza 15 . Na tym kończy się udokumentowana działalność organmistrzowska Johanna Gottloba. Niewykluczone, że jako lutnik naprawiał także instrumenty orkiestry katedralnej, mógł w równym stopniu wyposażać muzyków w nowe, własnego wyrobu. Niestety, dokumenty nie podają, od którego z rzemieślników kupowano skrzypce, flety i inne instrumenty, co uniemożliwia potwierdzenie lub odrzucenie tego typu hipotezy.
Leopold Czacharowski
J. Kołaczkowski, na którego powołuje się J. Gołos, podaje, że "Jan Petera reperował w 1843 r. organy katedry gnieźnieńskiej"16. Jest to niemożliwe, ponieważ nawet długowieczni organmistrzowie nie działali dłużej niż 40 lat. Johann Gottlob Petera zmarł w wieku 62 lat 10 XI 1813 r. Po ukończeniu organów katedralnych nie podjął się już budowy większego instrumentu. Pochowany został na cmentarzu ewangelickim gminy św. Krzyża l7 .
Manufaktura
Nie wiadomo do końca, gdzie znajdowała się wytwórnia organów Peterów. Dokumenty związane z budową organów mówią o fabryce przykatedralnej, przez co rozumiano wszelkie warsztaty - odbudowywano wówczas wieże i sklepienia, dokonując równocześnie gruntownej przebudowy obiektu. W okresie działalności synów mieścić się miała na Chwaliszewie, koszty transportu komponentów organów do kościołów nowomiejskich podają bowiem tego typu szczegóły, jak opłata za przewóz przez most Chwaliszewski i wynajęcie furmana z Chwaliszewa. Również z Chwaliszewa Fryderyk powołał świadka do swej sprawy rozwodowej18. Trudno orzec, gdzie zamieszkiwał Johann Gottlob: w manufakturze czy pod innym adresem. Fryderyk mieszkał prawdopodobnie przy ul. Tumskiej 14 - tam adresowano wezwania sądowe. Jego syn Józef zamieszkiwał przy ul. Garbary 52 (potem - po zmianie nazwy - przy Wielkich Garbarach 52).
Dokumenty katedralne wzmiankują o pracujących początkowo trzech, potem dwóch czeladnikach i na koniec: czeladniku, rzemieślniku, robotniku i najemniku, co dowodziło dużej fluktuacji kadr w zależności od doraźnych potrzeb. W rachubę wchodziła dodatkowa okoliczność, od Petery niezależna, insurekcja wielkopolska. Jak wynika z jego zeznań, w tym czasie miał wielkie problemy ze znalezieniem pracowników, których pochłonął zryw niepodległości owy l9. W dalszej części zeznał także, że w związku z zamierzonymi pracami w Miejskiej Górce sposobi czeladź osobno. Potrzebne materiały zakupywał na bieżąco, działał bowiem w Poznaniu zbyt krótko, by zgromadzić zapasy. Powodowało to przestoje przy budowie organów, a także czyniło produkcję droższą2n.
Rodzina Johanna GottIoba Petery
W wykazie kosztów utrzymania za lata 1793-98 z domowników wymieniana jest żona, pominięte są natomiast dzieci. Christiana Elżbieta Petera, z domu Baebin, była młodsza od męża o 16 lat. Żyła długo, zmarła bowiem 18 I 1850 r. 21 Z dokumentów wynika, że pierwszego legalnego potomka (Fryderyka Gottloba ur. 15 II 1796) Petera doczekał się w wieku ok. 45 lat, 30 111 1798 urodził się Karol Wilhelm, a 21 III 1800 Gottlieb Ferdinand, który zmarł
6 I 1812 r., "w wieku 11 lat 9m-cy i 16 dni", jak zanotowano pod poz. 41 Księgi zgonów tejże gminy22. Z dwóch pozostałych synów Fryderyk chyba najbardziej poszedł w ślady ojca. Raz, że dorównał mu sławą, dwa, że gdy umierał na gruźlicę 31 VII 1858 r. liczył dokładnie tyle samo lat: 62 i pÓP1. Jedno nie ulega wątpliwości: pasja zawodowa pochłonęła ich tak dalece, że wielkiej familii nie stworzyli i nie weszli do grona znanych "rodzin poznańskich" .
Karol i Fryderyk Peterowie
Trudno rozdzielać działalność braci nawet wówczas, gdy niektóre prace sygnowali na kontraktach imiennie. Zdarzają się też kontrakty - jak ten u dominikanów - podpisywane wspólnie. Znacznie częściej jednak w podpisie pomijali imiona. Nazwisko przy tym często bywa przekręcane na rozmaite sposoby: Petri, Peterum, Pettera, Peter, a w przypadku zapowiedzi ślubnej Fryderyka użyto spolszczenia: Piotrowski.
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że czeladnicze szlify zdobywali u boku ojca, nie wiadomo jednak, czy zdążyli wyzwolić się na mistrzów przed jego śmiercią. W tym czasie budownictwem organowym parał się osiadły w Poznaniu od 1809 Ignacy Eibich (również dał początek familii budowniczych i stroicieli instrumentów), który w Poznaniu działał już przed przeprowadzką, bo w 1791 roku (po tym czasie nie realizował jednak większych zamówień)22. Gdyby wyzwoliny na mistrzów miały nastąpić po śmierci ojca, Peterowie musieliby zetknąć się z tym budowniczym, dużo od nich starszym i dysponującym dyplomem organmistrzowskim. Są to jednak tylko przypuszczenia, prawdopodobnym jest bowiem, że egzamin taki zdawali w formie napraw i remontów organów i pozytywów katedralnych, co stanowiło zresztą ich statutowy obowiązek. Niestety o ich życiu prywatnym prawie nic nie wiadomo i jedynym znanym epizodem jest historia nieudanego małżeństwa Fryderyka. Z jego podania i zeznań świadków wynika, że w 1818 (a może trochę wcześniej) Fryderyk zakochał się w Weronice Marszałkiewiczównie mieszkającej na stancji w zabudowaniach xx franciszkanów u niejakich Bilskich. Niewykluczone, że mieszkanie to "było miejscem miłosnych schadzek z Peterą". Weronika formalnie zameldowana była w Młynie Sołackim należącym do para fi św. Wojciecha. "Niedoświadczony natenczas wiek moy młody, a tym bardziey bojaźń Matki, przytern różne czynione mi wyrzuty nakłoniły mnie wreście, iż bez wiedzy [...] Matki moiey wziąłem ślub z Pozwaną czemu się iednak zawsze opierałem [...]. Przyczyną tego związku było poufałe z nią poprzednio obcowanie, a z tąd naglenie mnie tak ziey strony iako i gospodarstwa małżonków Bilskich, u których miała stancyą"23. Sam ślub odbył się - takiego sformułowania można śmiało użyć _ kuchennymi drzwiami, wg powoda w lutym 1819 r., a wg zeznania świadka Marianny Cieplickiej złożonego 18 V 1831 r. - "w Niedzielę Wielkopostną przed II-stu lub 12-stu laty"23.
Leopold Czacharowski
W zapowiedziach zmieniono Peterze nazwisko i wyznanie, czyniąc zeń Piotrowskiego, parafianina u św. Wojciecha (należał do gminy ewangelickiej św. Krzyża). Młodą parę pobłogosławił emerytowany mansjonarz ks. Furmański, ślub zaś odbył się w kościele franciszkańskim 25 . Jak wynika z wynurzeń Petery, sielanka małżeńska trwać miała 2 lata, "a potem nienawiść moia ku żonie z każdym dniem wzrastała". Królewski Sąd Ziemiański problemów z rozwodem w 1830 r. nie czynił, mniej poszczęściło się Peterze przed sądem duchownym, gdzie - by doprowadzić sprawę do końca - zabiegał o unieważnienie związku. Trudno tu było użyć argumentu o nieskonsumowanym małżeństwie, skoro jawnie przyznawał się do cielesnego obcowania z żoną przed ślubem. Wyciągnął zatem na światło dzienne uchybienia formalne sakramentu małżeństwa, jak zatajenie ewangelickiego wyznania, zmiana nazwiska w zapowiedziach, brak uzgodnień formalnych z gminą świętokrzyską. Przed sądem poznańskim poszło po jego myśli, trochę zalegał z opłatami. W tym czasie małżonka (?) złożyła rewizję do Sądu II Instancji przy Kapitule Gnieźnieńskiej, a tam Peterę spotkały same przykrości. Raz, że pojawiła się nuta kaznodziejska, dwa, że w orzeczeniu pojawiły się wątki trącące metafizyczną nutą, trzy - związek uznano za ważny. Oto fragmenty uzasadnienia: "pokazuje się widocznie, że pożycie ich wspólne przed ślubem nosiło na sobie cechę zakazanych prawami stosunków. Prócz tego Metryka ślubu mianuje go Piotrowskim, on sam zaś nazywa się Petera i znowu w teyże Metryce jest wspomniany jako katolik, gdy tym czasem sam się bydź powiada Ewangelikiem. W pierwszym więc razie należało wykazać: że Piotrowski i Petera znaczą jedną i tęż samą osobę, a w drugim rozwiać wątpliwości, dlaczego Powód brał ślub jako Katolik, a rozwodzi się jako Ewangelik. Ten Piotrowski i znowu Petera, ten Katolik, i znowu tenże sam Ewangelik"26. Dopóki postępowanie nie rozwiąże tych kwestii, związek nie będzie unieważniony. W dalszej części uzasadnienia z 14 X 1835 r. Gniezno upomniało instancje podległe, aby uregulowały wreszcie granice parafii św. Wojciecha i przesłały szczegółowy opis, jakie posesje wchodzą w jej obręb w związku ze skargami innych proboszczów. Dokumenty nie mówią nic o tym, aby Peterze udało się rozwiać wątpliwości w ten sposób sformułowane przez znawców prawa kanonicznego. Współmałżonkowie przebywali w separacji, Petera jako ewangelik ponownie wstąpił w związek małżeński z Joanną Frohlich (ich dziecko - Robert Edward - zmarło 18 V 1847). Cała sprawa w niewielkim stopniu (a może wcale) zaszkodziła organmistrzowi w pracy zawodowej, gdzie pracodawcą były w pierwszym rzędzie obie kapituły.
Działalność zawodowa Karola i Fryderyka Peterów
W latach 1826-38 bracia dokonywali kolejnych napraw i strojeń organów katedry poznańskiej. Wnioski o podjęcie prac pisane przez organistów Gottlieba Graffa czy Macieja Dembińskiego, tudzież opis wykonanych prac, wymieniająnajczęściej w liczbie pojedynczej "Pana Peterę" , jednak przy odbiorach prac i pieniędzy widnieją podpisy obu. Podobnie sprawa wygląda z ubieganiem się o rekomendacje w związku z planowaną budową organów katedry włocławskiej. Prośbę z datą 15 XII 1837 r. podpisał Fryderyk, rekomendację wydano jednak obu: "Na żądanie JWP Fryderyka i Karola Peterów Organmistrzów tuteyszych zaświadczamy ninieyszem, że ci sami uskuteczniaiąc przy tuteyszem kościele Metropolitalnym niektóre reperacye przy organach z zupełnem dla nas zadowolnieniem, dali przez to dowód swey biegłości w sztuce organmistrzowskiey. W Poznaniu dnia 5-go Stycznia 1838"27. Z przykatedralnej działalności w tym okresie odnotować należy wymianę piszczałek puzonu w 1833 na całkowicie cynowe z mosiężnym języczkiem, co znaczyło, że dzieło ojca próbowano unowocześniać zgodnie z wymogami nowszych osiągnięć 28 . Pierwszą bardziej samodzielną pracą jest dokonana między 1822-27 translokacja jednego z dwóch instrumentów poznańskiego kościoła SS Dominikanek do kościoła parafialnego w Winnej Górze. Akta związane z kasatą klasztoru mówią o decyzji arcybiskupa Tymoteusza Gorzeńskiego przekazującej jeden z organów do Winnej Góry29. Zapis w tamtejszych aktach związany z odbiorem majątku po zmarłym prob. E. Roeslerze z 15 V 1827 podaje: "organy o ośmiu głosach po Pannach Zakonnicach wspomnianych sprowadzone przez Orgarmistrzow Peterow nayprzód w piszczałkach, klawiaturze i Miechach wyporządzone należycie. Proboszcz teraznieyszy (Musieiski - przyp. aut.) postawić kazał, Dekoracyami, snycerską robotą pozłacane z boku ozdobić i całe białą oleyną farbą odmalować wraz trzema figurami takowe upiększyć starał się"30. 1 III 1828 r. bracia wspólnie podpisali kontrakt na 13-głosowy (man. +ped') instrument w kościele dominikańskim w Poznaniu, który po pożarze z 1803 r. wyposażano w zniszczone uprzednio sprzęty. Kontrakt zawiera dyspozycję oraz łączne koszty: 780 rti3 1 . Ukończony 5 VIII 1829 organ objęty był 3-1etnią gwarancją.
Na tym kończą się przekazy, w których bracia występują wspólnie.
Samodzielna działalność zawodowa Karola Petery
Na podstawie porównania grafologicznego uznać należy, że na kontrakcie dotyczącym gruntownego remontu starych, poreformackich organów kościoła p.w. św. Wojciecha, przejętego przez gminę ewangelicką we Włocławku, widnieje podpis Karola Petery. Umowa z 22 VI - 4 VII 1838 r. nakładała na organmistrza zadanie "jak najdokładniej organy naprawić i za dni ośmnaście począwszy od dzisiejszej daty ukończoną reparacyą rewizji właściwemu Urzędnikowi i Znawcom poddać" (Art. 1). Wartość prac objętych roczną gwarancją wynosiła 420 złp (Art. 11)32. Z lat 1839-41 pochodzą również podpisane imiennie pokwitowania wypłat za naprawę i dobudowanie dzwonków do organów kaplicy bractwa różańcowego przy kościele podominikańskim w Poznaniu 33 .
Leopold Czacharowski
Samodzielna działalność zawodowa Fryderyka Petery
Wyłącznie imię Fryderyka wymienione jest w związku z budową organów w jednym z kościołów w Lwówku. Nie wiadomo, kiedy rozpoczęto prace, we wrześniu 1831 r były na ukończeniu. Panowała wówczas epidemia cholery, zatem organmistrz, chcąc uniknąć przymusowej kwarantanny związanej z przemieszczaniem się, większość prac wykonał na miejscu. Tym tłumaczył swoją nieobecność na jednej z rozpraw rozwodowych 34 . Po powrocie dokonał wyceny pozytywu wcześniej przekazanego kościołowi bernardyńskiemu z kościółka św. Anny (115 ta1.). Wiązało się to z jego sprzedażą. Miało to miejsce między 1832 r. (początek dochodzenia Kapituły w tej sprawie) a 25 VI 1837 - wtedy to bowiem Petera był w tej sprawie przesłuchany. Dokumenty mówią o "Panu Peterze", że chodziło o Fryderyka świadczy podpisany imiennie rachunek wyceny wraz z dyspozycją (bez daty)35.
.i 1 ,
'.t:_
"'-
,L lit I I I II III! ł
Ryc. 3. Fryderyk Petera: Projekt prospektu organów do kość, ewang. w Piotrowie datowany: 7. Febr, 1854 - rys.
akwarelowy. AP.P. Konsystorz Ewang. Pozn.
sygn 5615fll""u..{
/1.1.(.
./j'l...
Ryc. 4. F. Petera - projekt przebudowy organów kościoła św. Wojciecha datowany 30. VI. 1835 i dołączony do kosztorysu. Akta kościoła. św. Wojciecha. Arch. Archidi.
Poznań. sygn. KA II 347/4
W 1835 r. Fryderyk dokonał poważnej przebudowy barokowych organów poznańskiego kościoła św. Wojciecha. Z rysunku i kosztorysu sporządzonego przezeń w języku niemieckim wynikało, że dotychczasowe organy były dwudzielnym instrumentem rozstawionym po obu stronach okna, wyposażonym w tzw. rueckpositiv zawieszony na balustradzie empory na osi symetrii kościoła. W wyniku przeprowadzonych prac instrument do 1837 r. zestawiono, budując nowy stół gry w środkowej jego części i malując całość na kolor popielaty. Kosztorys z 30 VI 1835 wymieniał sumę 130 rtI 36 . Ukończywszy prace poznańskie, wykonał w tymże 1837 r. pozytyw 7-głosowy dla katedry gnieźnieńskiej (150 rtl)37. Dokumenty i tu mówią o "Panu Peterze", na autorstwo Fryderyka wskazują dokumenty katedry poznańskiej wymieniające go imiennie w chwili zlecenia. Kolejną pracą jaką rozpoczął z końcem 1837 r. była budowa organów w kościele pofranciszkańskim w Obornikach przekazanym po kasacie gminie ewangelickiej. Aby obniżyć koszty do 500 rtl wykorzystano elementy instrumentu zastanego. Projekt prac opiniował największy w ówczesnych Prusach autorytet z zakresu budownictwa organowego pro£. Wilhelm August Bach z Berlina. Z wysokimi wymaganiami niemieckiego zleceniodawcy Petera nie mógł się uporać, prace przeciągały się do 1843 r. i w konsekwencji gmina ewangelicka poszukała sobie innego organmistrza, Franciszka von Żukowskiego, bardziej zresztą znanego z działalności w "landach" niemieckich 38 . W 1840 r. Fryderyk wymieniany jest imiennie jako wykonawca naprawy instrumentu katedry poznańskiej. U niego też, na wniosek Dembińskiego, zamówiono pozytyw szkatulny na wzór wcześniej zbudowanego przezeń do katedry gnieźnieńskiej. Koszt wyniósł 200 rtI, prace zakończono w sierpniu 1841 39 .
Leopold Czacharowski
W początkach lat 50-tych wykonał do jednego z kościołów kcyńskich pozytyw 6-ciogłosowy, który spodobać się musiał kolegium gminy ewangelickiej w Pietrowie, które, nie znając budowniczego, zapytywało Rejencję Królewską o nazwisko organmistrza, aby jemu zlecić prace u siebie: "L..] dass wie Orgelbauer in Posen der in EXIN eine Orgel ausgestalts hat, und einer Orgel fuer 230 rtl ohne Pedal aufstellen will. Sie erhalt 6 Register, und genau: zwei 8 Fuss, zwei 4 Fuss, eine Quinte 2 2/3 Fuss, und einer zwei Fuss"4o. Po uzyskaniu wyjaśnienia, że tym organmistrzem był "Herr Petera", podpisano kontrakt sygnowany przez Fryderyka i datowany 1 II 1854 r. W aktach zachował się również rysunek akwarelowy projektowanego pozytywu. Prace ukończono wiosną tegoż roku, koszt był identyczny jak w przypadku Kcyni - 230 talarów płatnych w 3 ratach (zgodnie z powszechną w tym czasie praktyką)41. W ostatnich dwóch latach życia Fryderyk planował dalszą przebudowę organów kościoła św. Wojciecha. Na prace podpisał kontrakt (300 rtl) i pobrał pierwszą ratę. Zachorował, prac nie podjął, zlecając ich kontynuację synowi Józefowi. Do końca życia opiekował się organami katedralnymi 42 .
Prace wykonane przez "Pana Peterę"
Niniejszy wykaz obejmie te prace, o których z całą pewnością wiadomo, że bracia byli ich realizatorami, nie udało się jednak ustalić, czy podejmowali je wspólnie, czy też w pojedynkę. W niektórych przypadkach istnieje możliwość hipotetycznego przypisania ich konkretnej osobie, pewności całkowitej mieć jednak nie można. W 1837 wykonano remont organów katedry gnieźnieńskiej. Wielce prawdopodobnym jest, że wymienianym "Panem Peterą" był Fryderyk 43 . O remont (zakładano budowę nowych) organów katedry we Włocławku ubiegali się obaj bracia. Tamtejsze dokumenty podają: "A że właśnie znaydował się w rzeczonem Miesce Orgarmistrz z Poznania JP. Petera ze swey zdolności znany, wielkie Organy w Kościele Katedralnym Włocławskim reperuiący i Urządzaiący [...]". W 1843 "Herr Petera" otrzymał zlecenie zbudowania organów dla ewang.
kościoła św. Piotra w Poznaniu. W dokumentach z września 1843 mowa jest o przedłożeniu kontraktu ("der Orgelbauer Petera hieselbst hat die Orgel in unserer Kirche, deren Bau er conctractlich uebernommen hat. [...]")44. Dwumanułowy instrument (cena nie ustalona dokładnie) ukończony został tego samego roku. Odbioru dokonał znany pedagog i organista poznański R. Kambach. W tym samym 1843 r. miał miejsce remont gnieźnieńskich organów katedralnych. Wiadomość o tych pracach potwierdza pismo do Rejencji Królewskiej z 15 XII 1844 podpisane niezbyt czytelnie (Vodkrodt?). Ponieważ pismo to związane było z przeciągającymi się pracami obornickimi Fryderyka - jest wielce prawdopodobnym, że jemu także przypisać należy remont w Gnieźnie 45 .
.j;pd
.ą;;j 'L'-7.#7-'1Y., J-b /'
-
/"
Ryc. 5, Autografy: A) Karola Petery; B) Fryderyka Petery; C) Józefa Petery
22 ] 1847 z "organmistrzem Petrum" zawarto kontrakt (oryginału nie odnaleziono) na budowę nowych organów dla poznańskiego kościółka Najświętszej Krwi Pana Jezusa za 460 tal. Prace trwały około roku 46 Gdy w 1852 r. kolegium kórnickiego kościoła p.w. Wszystkich Świętych podjęło decyzję o odbudowaniu uszkodzonych pożarem (4 VII 1836) organów, "zawarto kontrakt z Panem Peterą [...] na wybudowanie organ odpowiednich kościołowi i ugodziło się z nim na sumę 890 tal. z przydaniem materyałów cynowych z organ dawnieyszych". Ukończony instrument, wg późniejszych dokumentów, liczył 17 głosów i "struktura tych organ pomalowana bronzową farbą oleyną i lisztewkami złotemi przyozdobiona"47.
Józef Petera
Nie ustalono do tej pory daty urodzenia syna Fryderyka. Niewykluczone, że on właśnie był powodem pośpiechu z zawarciem związku małżeńskiego. Wielce prawdopodobne, że praktykował u ojca i, choć w tym czasie zliberalizowano przepisy dotyczące wymogu przynależności cechowej, uzyskał dyplom organmistrza - tak go bowiem tytułowano od samego początku działalności. U progu kariery zawodowej zakwestionował kosztorys ojca, uważając go za niski (prace u św. Wojciecha). Sprawa oparła się o rozstrzygnięcie Rejencji Królewskiej, a ta uznała podwyżkę honorarium za i tak umiarkowaną. W tym czasie
Leopold Czacharowskiw Poznaniu i okolicach działało już wielu budowniczych organów, nie mógłby sobie na to zatem pozwolić ktoś bez pełnych kwalifikacji. O jego życiu rodzinnym niewiele wiadomo. Obracał się w sferach ziemiańsko- mieszczańskich, był to zatem pewnego rodzaju awans pokoleniowy będący w niemałym stopniu zasługą poprzedników. Działalność zawodowa jest jednak skromniejsza. W pierwszym rzędzie opiekował się instrumentem dziadka w katedrze poznańskiej (stwierdzona naprawa z września 1858 r.)48. Do 1863 r. uporał się z przebudową organów u św. Wojciecha. Koszt wy_ niósł 673 rtl, do tego doszło 100 rtl za przyozdobienie prospektu49. W 1868 r. kolegium kościoła paraf. w Objezierzu zamierzało zlecić mu generalną przebudowę organów: "Co do organ, to takowe powierzyć zamyślam Panu Pietri alias Petera z Poznania". Dokumenty milczą, czy do tego doszło.
Instrument wewnątrz nie został przebad any 50.
Od tego roku - taki jest przynajmniej stan badań - spotykamy się wyłącznie z Józefem Peterą jako rzeczoznawcą. Z 16 II 1877 pochodzi ostatni przekaz jego aktywności zawodowej: Friedrich Ladegast w liście do kolegium kolegiaty św. Marii Magdaleny poleca Józefowi dokonywać okresowych przeglądów stanu technicznego swoich organów niedawno ukończonych w tym kościele 51 . W 1882 r. jego personalia znikają z ksiąg adresowych.
* * *
Po zbudowaniu przez J.G. Peterę organów katedralnych chwalono jego sar,tego i jego dzieło. Opinię tę przytacza J. Nowacki. Wzruszać miał i zachwycać ton, silny, miękki dźwięk. To samo twierdził w Przewodniku po Katedrze jeszcze w 1912 r. Fr. Ruciński. W 1833 atutem Peterów było - jak to określił organista katedralny GottIieb Graff - "poprzestawanie na miernym wynagrodzeniu". Mogło to świadczyć o skromnym o sobie wyobrażeniu, mogło też być sposobem na pozbycie się konkurentów. Tenże Graff bardzo zadowolony jest z wykonanych prac i sam niebawem głosi kapitule poznańskiej, że "Petera zna na tyle swóy fach, że nie trzeba szukać zagranicznego"52. Fryderyka Pet€fę kapituła gnieźnieńska, na marginesie sprawy o unieważnienie związku małżeńskiego, określiła w 1836 r. "jako biegłego artystę i wziętego, niestatecznie postępującego jednak." Jako "znanego ze swey zdolności" określono w rok później Karola we Włocławku. W tymże 1837 r. gmina ewang. kościoła św. Krzyża w Lesznie zwróciła się do jednego z braci o odbiór prac niejakiego Klosego ze Wschowy, który zmagał się z przebudową tamtejszych organów i nie bardzo mu szło. W każdym razie niebawem prace po nim przejął Antoni Dublański. Powołanie Peterów na rzeczoznawców dowodzić musiało ich kwalifikacji i pewnego już doświadczenia 53 . Potwierdzeniem ugruntowanej pozycji było umieszczenie ich w zaleceniu Król. Rej. odnośnie zlecania napraw organów w 1842 r. 54 Warto dodać, że znaleźli się w towarzystwie takich znakomitości jak c.F.F. Buckow (późniejszy organmistrz cesarski) czy L. Hartig (mający tytuł organmistrza królewskiego). F. Petera i jego syn przynajnmiej trzykrotnie powoływani byli na rzeczoznawców. W 1857 ojcic opiniował kosztorys i zakres prac dotyczący budowy
7": ¥'.
.........--:.. '
,":' '' '0,. ' . y ... v '1j , ;: ....; '';">'» >#"';""" r::. < ii.' ł ':;. " ....' \! - ł-'Y ;, ' . '.4.':ł;ł:i " '"'i !, , ",'. " - - t ' " " < '" "'_ j'_q " -t .: "i :1 ! ..-:1 t:,t:: '! .HI\tr >, ' ,f :1
\ : :-':8: '! t \ -., "
',.wm .: .;
I.
\;..
':?Ji;' ;.
: . '!"
/, ",y,X /£
:1 (
,:If:
':'
:':"::-:
: >' " ...oC;;
;:
..
"':t_ "./'; "h;... .""":, """ ' "" -- ". . .
.':"'::> :; - -
Ryc. 7. Kość. Najświętszej Krwi Pana Jezusa Poznań - organy Petery (jedyne zachowane). Fot. L. Czacharowskinowych organów (w barokowym prospekcie) gostyńskiej fary, które zlecono organmistrzowi leszczyńskiemu Ferdynandowi Neubauerowi 55 . Syn, obok nadzoru nad stawiającym pierwsze kroki Maciejem Kraską (organy świętomarcińskie były jego drugim instrumentem), dostąpił niewątpliwego wyróżnienia, za jakie należy uznać odbiór prac w kość. ewang. św. Krzyża w Poznaniu, gdzie przebudowy dokonał opromieniony już wówczas sławą Wilhelm Sauer 56 . Fryderyk Ladegast wyznaczył Józefa do usuwania drobnych usterek w okresie gwarancji organów kościoła pojezuickiego. Głosy krytyczne pojawiały się głównie ze strony pro£. Roberta Kambacha i Rudolfa Bocka, organisty w kościele pofranciszkańskim. Pierwszy krytycznie oceniał niektóre walory brzmieniowe i niedogodne umieszczenie klawiatur. Śledząc archiwalia, tam gdzie Kambachowi przypadała rola opiniodawcy, nie obywało się bez przygan. Bock natomiast za wadliwe uznał konstrukcje trąbek i ogólną intonację plena organowego, nie precyzował jednak na czym to polegało. Oglądowi poddano organy dominikańskie i obornickie (w fazie budowy) oraz u św. Piotra przy odbiorze. W przypadku osądu Bocka mógł on mieć pewien związek z zabiegami Petery o translokację organów bernardyńskich do przyznanego niemieckim katolikom kościoła pofranciszkańskiego, a później chęcią Petery podjęcia prac przy budowie nowych organów, gdy zamysł upadł 57 . Krytyka nasilać się zaczęła wraz z rozwojem przemysłu organowego szukającego gwałtownie rynków zbytu. Dla spuścizny Peterów miało to groźne następstwa. Można przypuszczać, że nie pozostało to bez wpływu na postawę organistów,
Leopold Czacharowskiktórzy z przebudowy czerpali profity i dla siebie. Zapewne miało to miejsce wówczas gdy krytyczna ocena stanu dotychczasowego była preludium do polecenia konkretnego wykonawcy, który organy przebuduje "jak należy". Stąd B. Dembiński, fachowo wytykający różne mankamenty niezgrania piszczałek prospektowych z pozostałą aparaturą w "wielkich" organach katedralnych, jedyną receptę widzi w zbudowaniu nowych organów przez Józefa Gryszkiewicza (pilnie poszukiwał zleceń). Podobne argumenty połączone z ośmieszaniem zabytku (grały jak dychawiczna ostatnia katarynka) pojawiły się gdy ks. dr Wacław Gieburowski upatrzył sobie bankrutujące paryskie przedsiębiorstwo Cavaille-Colla (za czasów Aristide' a istotnie wiodło prym w organmistrzostwie, było to jednak kilkadziesiąt lat wcześniej). W efekcie instrument potraktowano jako sprzedażny destrukt, prospekt również przebudowano 58 . W wyniku działań losowych i świadomej działalności przy obecnym stanie wiedzy uznać należy, że jedynym zachowanym, oryginalnym instrumentem "Pana Petrum" są organy w poznańskim kościółku Najświętszej Krwi Pana Jezusa. Po pozostałych zostały najwyżej prospekty.
PRZYPISYl Wyd. II Frankfurt am Main 1973 - hasło osobowe. 2 Wyd. polskie Instytut Wyd. PAX 1972, s. 283.
3 Wyd. Uniwersytetu Warsz. wersja niepopraw. 1988, s. 102.
4 Słowo i Myśl. Przegląd Ewangelicki. Łódź nr 9/1995.
5 Urania 1853, s. 129-133.
6 Nowacki J., Dzieje Archidiecezji Poznańskiej - Kościół katedralny w Poznaniu, t. 1, Ks. św. Wojciecha, Poznań 1959, s. 473.
7 Ruciński Fr., Kościół Katedralny p.w. św. Apostołów Piotra i Pawła w Poznaniu. Przewodnik dla zwiedzających. Druk św. Wojciecha, Poznań 1912, s. 66. 8 Jazdon A, Polskie budownictwo organowe w XVII w. na przykładzie działalności rodziny Nitrowskich. Zakł. Muzykol. Instyt. Hist. Szt. UAM, masz. 1981, s. 55. 9 Jako samodzielne bractwo pojawiają się w "comnotacji" z 15 Xl 1779 r., artykuły statutowe nadał organmistrwm poznańskim Jan Kazimierz w 1658 r. AP.P. sygn. 395 i 388. 10 AA P-ń sygn. 1425.
11 Tamże 12 Tezę tę wysuwa Nowacki J., Kościół katedralny, s. 473; zaprzecza Lorentz St. Efraim Szreger. Architekt polski XVIII w., PWN, W-wa 1986, s. 272-276.
13 AA P-ń sygn. A V 30, s. 3, datę podaje Olejnik, K., Z wojennej przeszłości Poznania.
Wyd. Pozn. 1982, s. 157.
14 Inwentarz nieruchomości kość. AA P-ń sygn. KF 54.
15 AA P-ń sygn. KM 1425.
16 Patrz: Gołos J., op. cit., s. 283.
17 Księgi Metrykalne. Akta Zgonów AP. P-ń sygn. mikrof. 0-18476 - poz. 210 s. 116.
18 Akta kons. w sprawie rozwod. F. Petery... AA P-ń sygn. KA 2217 19 Prot. indagacji z 10 X 1797: 4/3 - "to Czas insurrekcyi niemało y do tego pomogł gdyż ani tyle ile potrzebował ani takich iakich potrzebował dostać nie mogł Czeładnikow" - AA P-ń sygn. KM 1425.
20 Tamże pkt. 6, 7 ,,[m] wiadomo iak konsumpcya była droga, zaś w tych samych latach aż dotychczas wiakim stopniu iest drogość drzewa, dopiero suchych tarcic? Względem Cyny iakoby mu ta niebyła wydana podług Obmowy Kontraktu? ni się nie znaydzie w Supplice
P. Orgarmistrza i owszem że się na to nigdy nieuskarzał powiada, bo mu cyna była rzetelnie wydana iak stoi w Kontrakcie i nadto ieszcze Ich M. XX Prafecti Fabrices przykupili dla niego dwa centnary Cyny gdy pierwsza niewystarczyła", 21 Wszystkie daty na podst. Ksiąg Metrykalnych św. Krzyża. AP. P-ń, mikrof. 0-18453, 0-18454, 0-18476, 0-18476, 0-18482, W /wym. akta pomijają Józefa Peterę, który nie występuje także w Księgach Metryk par. św. Wojciecha. AA P-ń. mikrof. 404, 405 22 Kość. św. Marcina. Organy. Naprawy kość... AA P-ń. sygn. PA 338/6 23 AA P-ń sygn. KA2217 24 Tamże.
25 Tamże.
26 Tamże.
27 AA. Pń sygn. KM 1425 28 Tamże.
29 Odpowiedź udzielona naczelnemu prezesowi 23 VII 1822. Akta kość. PP Katarzynek AA P-ń sygn, KA 10 185.
30 Akta Wizyt Dekanatu Miłosławskiego 1822-27. AA P-ń sygn. KA 9555.
31 Akta klasztorne Dominikanie... AP. P-ń sygn. 213.
32 Kontrakt odnaleziony przez W. Łyjaka, kserokopia przekazana autorowi. Miejsce przechowywania - par. ewang. Włocławek. 33 Pokwitowania wypłat z 30 VII 1839-24 tal., 2 VII 1841-3 tal. (w:) Remont Kaplicy Bractwa Różańcowego przy kość. dominikańskim. AA P-ń sygn. PA 337/ A/154.
34 List z 28 VIII 183L KA 2217.
35 Akta Kap. Metrop. Pozn. AA P-ń sygn, KA 12488 pag. 17-18.
36 Akta Kons. Jen. Arcyb. Kość. św. Wojciecha. AA P-ń sygn. KA II 347/4.
37 Jazdon A., op. cit., s. 45.
38 Acta Cons. Abtheilung f. d. Kirchenverwaltung... betr. den Bau der Orgel in der ev.
Kirche zu Obornik. AP. P-ń. Kons. ewang. sygn. 5457.
39 Wyższa cena spowodowana była dodatkowym wydzieleniem modnego wówczas głosu zwanego aeolidiconem na oddzielnej wiatrownicy i klawiaturze - KM 1425. 40 Acta Cons. betr. den Orgelbau bei der e. Kirche zu Peterawe. AP. P-ń. Kons. ewang.
sygn. 5615. 41 Tamże.
42 KM 1425.
43 Wynika to z faktu, że u niego właśnie zamówiono pozytyw, twierdząc, że ma być taki sam jaki zbudował dla kat. gnieźn... KM 1425. 44 Acta Reg. Abth, betr. den Neubau einer Kirche f, ev. Petri-Gemeinde in Posen. AP.
P-ń kons. ewang. sygn. 5913.
45 AP. P-ń Kons. ewang. sygn. 5457.
46 Akta Kons. Jen. Arcyb. Pozn. AA P-ń sygn. KA 12 727 pag. 109, 149, 166.
47 A.A. P-ń KA II 347/4.
48 KM 1425.
49 KA II 347/7.
50 Akta Kons, Jen. Arcyb. Pozn. Objezierze-Budowle I AA P-ń. sygn. KA 3834 pag. 49 51 Akta kość. kol. św. Marii Magdaleny. Akta tycz. się wyst. nowych organ. A.A P-ń sygn. KF 755. 52 KM 1425.
53 AP. P-ń Kons. Ewang. Akta św. Krzyża w Lesznie sygn. 4853 pag. 148.
54 X Amtsblatt d.k. Reg. Posen nr 29/42, s. 365.
55 Akta Kons. Jen. Arcyb. Bud. i rep. Gostyń I AA P-ń sygn. KA 3842.
56 Kość. św. Marcina. AA P-ń sygn. PA 338/6. AP. P-ń, Kons. ewang. sygn. 5789 57 Sprawa omówiona została w cyklu: Z dziejów wielkopolskich organów-3-4 (w:) Ruch Muzyczny nr 4 i 18/1989.
58 Przykładem ośmieszania jest Gawęda Janka Obleciświata. Przewodnik Katolicki P-ń 18 I 1931, s. 44-45. Pozostałe dkumenty w KM 1425, 1426 oraz KM 337.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1996 R.64 Nr3; Karol Marcinkowski i jego czasy dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.