GDY NA ULICACH POZNANIA, OBOK POLSKIEGO, POWSZECHNIE ROZBRZMIEW AL JĘZYK NIEMIECKI I ŻYDOWSKI.
Kronika Miasta Poznania 1996 R.64 Nr3; Karol Marcinkowski i jego czasy
Czas czytania: ok. 28 min.Niemcy i Żydzi w Poznaniu w latach 1815-1848
KRZYSZTOF A. MAKOWSKIp o lekturze znakomitej większości opublikowanych w Polsce, zwłaszcza po II wojnie światowej, opracowań dotyczących dziejów Poznania w dobie zaborów nabrać można przekonania, iż było to wówczas na wskroś polskie miasto administrowane jedynie przez Prusaków. 1 A przecież rzeczywistość przedstawiała się całkowicie inaczej. Poznań od czasów średniowiecza był bowiem miastem multietnicznym, w którym przenikały się wpływy wielu kultur. W czasach Marcinkowskiego najliczniejsze, obok Polaków, grupy mieszkańców tworzyli Niemcy i Żydzi. Ustalenie dokładnej liczby ludności niemieckiej mieszkającej wtedy w Poznaniu jest niestety niemożliwe. Ówczesne statystyki różnicują bowiem ludność jedynie według kryterium wyznaniowego albo językowego. Stąd też prezentowane przez historyków liczby mają wyłącznie szacunkowy charakter. W 1816 r., według Czesława Łuczaka, mieszkało w Poznaniu zaledwie 2 tys.
Niemców, co stanowiło 11 % ludności cywilnej miasta. 2 Ich liczba szybko jednak rosła, co spowodowane było przede wszystkim stałą imigracją. Początkowo przybywali do Poznania głównie niemieccy urzędnicy i wojskowi. Później, zachęceni ofertą wszechstronnej pomocy ze strony władz dążących do wzmocnienia miejscowej niemczyzny, osiedlali się tu także przedstawiciele innych grup społecznych. Tylko w latach 1828-1834 w związku z budową twierdzy przybyło do Poznania przeszło 1000 niemieckich robotników. W konsekwencji przypuszczalnie już na początku lat czterdziestych Niemcy stali się największą grupą narodowościową w mieście. Dopiero wydarzenia z lat 1846-1848 zahamowały przejściowo ich napływ do Poznania. Maria i Lech Trzeciakowscy szacują wprawdzie, iż w 1848 r. mieszkało w mieście 17 tys. Niemców, co miało stanowić 40,5% ogółu ludności, na podstawie własnych badań sądzę wszakże, że dane te są nieco zaniżone. 3
Ustalenie liczby mieszkających wówczas w Poznaniu Żydów nie nastręcza takich trudności, bowiem ludność wyznania mojżeszowego wyodrębniano w statystykach. W 1816 r. mieszkało w Poznaniu 4455 Żydów, co czyniło ze stolicy Wielkiego Księstwa Poznańskiego drugą co do wielkości (po Wrocławiu) gminę ówczesnych Prus. Aż do 1861 r. liczba ludności żydowskiej w Poznaniu stale rosła. W 1846 r. mieszkało w Poznaniu 7570 Żydów. Przez cały omawiany okres stanowili około 20% ogółu ludności cywilnej miasta. Najmniejszy udział procentowy Izraelitów odnotowano w 1834 r. (18,7%).4 Od lat trzydziestych, wskutek uzyskania przez część Żydów swobody przemieszczania się, rozpoczęła się ich masowa emigracja z Poznańskiego spowodowana głównie względami ekonomicznymi. Tylko w latach 1835-1852 opuściło prowincję prawie 20 tys. Izraelitów, którzy udali się głównie do Ameryki. 5 W wypadku stolicy ubytek ten kompensowała jednak wtedy imigracja. Jak wynika z analizy ksiąg obywatelskich, w Poznaniu osiedlali się przede wszystkim Żydzi z innych miejscowości Poznańskiego, najczęściej z nieodległych miasteczek, np. ze Swarzędza, Zaniemyśla czy Kórnika. Niewielką grupę stanowili przybysze z innych części Prus. Najczęściej pochodzili oni z prowincji ościennych - Prus Zachodnich i Śląska (np. kupiec Lewin Jastrower przywędrował z Jastrowia, a kupiec Wolff Noa z Wrocławia). Nieliczni byli natomiast przybysze z pozostałych dwóch zaborów. Na ogół pochodzili oni z obszarów granicznych Królestwa Polskiego (np. kupiec David Glueckmann z Kalisza). Trzeba wszakże podkreślić, iż w I połowie XIX w. około 60% najzamożniejszych Żydów urodziło się w Poznaniu. 6 Niewiele wiemy niestety o cechach demograficznych ludności żydowskiej.
Głównie na podstawie danych dla całej prowincji można jedynie przypuszczać, iż poznańscy Żydzi pobierali się wcześniej niż chrześcijanie, a w ich rodzinach rodziło się więcej dzieci. Dużo niższy był też prawdopodobnie wskaźnik urodzeń nieślubnych.7 Mieszkającą wówczas w mieście ludność niemiecką, podobnie jak w całym Wielkim Księstwie Poznańskim, podzielić można na dwie zasadnicze grupy - ludność stałą i przebywającą tu czasowo. Pierwszą grupę tworzyli zarówno Niemcy mieszkający tu od pokoleń, których przodkowie od średniowiecza kolejnymi falami osiedlali się w Rzeczypospolitej, jak i Niemcy, którzy w celu zapuszczenia korzeni przybyli tu dopiero w czasach Prus Południowych lub po 1815 r. Do drugiej grupy należeli przede wszystkim wojskowi, urzędnicy oraz część nauczycieli i reprezentantów wolnych zawodów, którzy, jak się powszechnie uważa, przeniesienie na wschód traktowali na ogół jako zesłanie. Do przyjazdu w te strony skłaniały ich jedynie większe możliwości zrobienia tu kariery. Po osiągnięciu celu czem prędzej wracali jednak do "bardziej cywilizowanych" zakątków Prus. Do grupy tej zaliczyć należy też niektórych kupców i przedsiębiorców, którzy przyjeżdżali do Poznania na krótko tylko w celu zrobienia dobrego interesu. 8 Wśród przybyszów zdecydowanie dominowali mężczyźni. Dotyczyło to przede wszystkim ludności niestałej (np. żołnierzy), która na ogół przyjeżdżała do miasta bez rodzin. W rezultacie społeczność niemiecką w Poznaniu
Krzysztof A. Makowski
cechowała wówczas wyraźna maskulinizacja. Większość imigrantów pochodziła spoza Wielkiego Księstwa Poznańskiego, głównie z innych prowincji pruskich (Śląsk, Prusy Wschodnie i Zachodnie). Wśród mieszkających w Poznaniu Niemek znacznie liczniejszą grupę stanowił element miejscowy. Przybywające do miasta kobiety pochodziły najczęściej z innych miejscowości Poznańskiego, a w dalszej kolejności ze Śląska. 9 Poznańscy Niemcy, podobnie zresztą jak Polacy, bardzo późno, gdyż przeciętnie dopiero w wieku 29 lat, zakładali rodziny. Coraz później decydowały się na zamążpójście również Niemki. Początkowo pobierały się przeciętnie w wieku 24 lat, a w latach czterdziestych w wieku 26 lat. Dość osobliwe zjawisko stanowiła w Poznaniu bardzo niska średnia różnica wieku między małżonkami (w związkach pierwszych obniżyła się z 3,6 do 2 lat). Poznańscy Niemcy najchętniej pobierali się wówczas jesienią (październik, listopad), a najczęściej wybieranym przez nich na ślub dniem była niedziela. Głównie ze względu na mniejszą śmiertelność niemieckie małżeństwa żyły ze sobą przeciętnie prawie 20 lat (aż 25% powyżej 30 lat), podczas gdy polskie tylko niewiele ponad 17 lat. lO Niemcy mieli w owym czasie przeciętnie pięcioro dzieci (podobnie było w rodzinach polskich). Liczba urodzeń nie odzwierciedlała wszakże faktycznej liczby potomstwa. Ze względu na dużą śmiertelność dzieci, zwłaszcza w wieku niemowlęcym, w rzeczywistości była ona bowiem znacznie niższa. Śmierć częściej zbierała swe żniwo wśród Polaków. Toteż po dokonanej przez naturę selekcji liczba dzieci w rodzinie niemieckiej była przeciętnie wyższa aniżeli w polskiej (3,1 wobec 2,6). Niższy poziom śmiertelności powodował również, iż wśród poznańskich Niemców częściej zdarzały się małżeństwa wielodzietne. Dotyczyło to zwłaszcza wyższych urzędników. Naczelny prezes Wielkiego Księstwa Poznańskiego Eduard Heinrich v. Flottwell miał przykładowo 8 latorośli, a wiceprezes regencji poznańskiej Ludwig Christoph Colomb aż 10. Do najbardziej popularnych imion nadawanych przez Niemców chłopcom należały wówczas Johann, Karl i Friedrich, wśród imion nadawanych dziewczynkom dominowały natomiast Anne, Karoline, Maria i Johanna, a u katolików Marianne. 11 Pewne trudności napotykamy również przy rekonstrukcji struktury wyznaniowej ludności niemieckiej Poznania. Historycy na ogół dość dowolnie określają bowiem procent niemieckich katolików i polskich ewangelików. Nie ulega jednak wątpliwości, iż przez cały omawiany okres wśród poznańskich Niemców zdecydowanie dominowali protestanci. Wydaje się, iż dominacja ta nawet rosła, większość imigrantów stanowili bowiem ewangelicy. Wśród Niemców-protestantów przeważali zdecydowanie luteranie. Swą świątynię (Kreuzkirche) mieli na Grobli. Stosunkowo niewielka grupa Niemców należała do kościoła ewangelicko-reformowanego (w 1816 r. poznańska gmina liczyła zaledwie 98, a w 1850 r. 1213 członków). Od 1814 r. odprawiali oni swe nabożeństwa w kaplicy na Garbarach, a od 1824 r. w byłym kościele Teresek przy ul. Szkolnej. Dopiero w 1841 r., przy wydatnej pomocy finansowej państwa, wystawili u zbiegu ulic Ogrodowej i Półwiejskiej własną świątynię - Petrikirche. Dzięki
czynionym przez króla Fryderyka Wilhelma III staraniom między tymi dwoma wyznaniami doszło do kompromisu w sprawach wiary i wspólnych obrzędów, co doprowadziło do ich ostatecznego zjednoczenia w jeden kościół krajowy. W Poznaniu luteranie i reformowani całkowitą unię zawarli w 1830 r., zachowali wszakże odrębność organizacyjną. Głównie ludność niemiecka tworzyła też kościół staroluterański, który na początku lat trzydziestych XIX w. założyli luteranie nie godzący się na wspomniane wyżej zjednoczenie obu wyznań protestanckich i jakiekolwiek zmiany w sprawach wiary i liturgii. Początkowo spadły na nich represje, lecz ostatecznie w 1847 r. uzyskali status odrębnego, uznawanego P rzez P aństwo wyznania. W Po- "H.. , ":\ t.! :J:' ..... ".t, znaniu gmina staroluterańska powsta- :\.1,;j ła jesienią 1834 r., a swą kaplicę miała przy Nowych Ogrodach. Wyznanie to nie zyskało wszakże w mieście wielu zwolenników. W 1847 r. miejscowa gmina liczyła bowiem zaledwie 260 dusz. Wśród poznańskich Niemców wcale niemałą grupę tworzyli katolicy (około 20-30%). Według spisu sporządzonego przez władze w 1831 r. grupa ta liczyła 1678 osób. Początkowo nabożeństwa w języku niemieckim odprawiano w kościele św. Anny, a po jego zamknięciu w różnych innych świątyniach. Dopiero w 1836 r. władze oddały do dyspozycji niemieckich katolików kościół franciszkanów, który organizacyjnie podlegał jednak parafii farnej. Prawdopodobnie uczęszczali do niego tylko Niemcy z okolicy, inni chodzili zaś do swych kościołów parafialnych. Przede wszystkim wśród niemieckich katolików znalazł swych zwolenników ks. Jan Czerski, wikary z Piły, który w 1844 r. zerwał z kościołem katolickim i zaczął głosić nową wiarę chrześcijańsko-apostolsko-katolicką. W Poznaniu założył swą gminę w 1845 r. W następnym roku miał w mieście 552 wyznawców. Z braku szerszego poparcia nowa religia umarła wszakże wkrótce śmiercią naturalną.12 W latach 1815-1848 nastąpiły bardzo istotne zmiany w strukturze społecznej ludności niemieckiej Poznania. W czasach Rzeczypospolitej do miasta przybywali
, ,," \j- . .'
...
: " ... 'fi,,.
..t"f.. , ,;' r;':fł I /I t t t,.tj';' '.. .IC11iL,'fr:: . ':'" y{'/!' , , , . ł '\ '/ ,;.,.'-\, f ' , ,J': ! 'If!'! . ., , '' ,1' :../ 'atr...." : i\' t i ', 1,t' f\',1 II \ : \: '. , '" ',\;0;, ,"!JI!:' " , : \' "4. f" .,.:' t ' !.\'.", '\"ł;I\"' \; .. ! ; , L :: \' .. . '\ . t ,t ,, ," ' "1'," \' lo ł; <l,I!>. t ,II ł\ ' ..."' f!' ' \' "\ ...... :::.)<, ''',; s <: .-:::" 'j1\ii' '.' , - ,..-7;, ,. :",;: ; 'fi \ ...\. _.,,.,,.,,.,, 1: , " , 'fi'" '". --- ..ł.","' . \ ,( :"::'.
.. I ,VI; .,_..' I. -\ 'I .. ',::" .J1:;ił.. . 4 .. I!,;;' ::. ,..,\' -:: ' ...'" { J" 'I.. -... .;: 'IJ/Iiłl 'ł: _, \-\ ' -vi::
\f
.4'j
.;fi,_... 4I:t- "'\....', . "\ 'Irh1 , \ili'.J l, \ ',> ; ', ł1f1" t\ '.,,1. J:J""'}" !t >o"" ; :;.;it. t{ " 1.,..' '" , . ".o
.....,_-...... Ił/,.. ,
Ryc. 25. Żyd z Poznania, akwaforta K.W. Kielisińskiego, 1843
Krzysztof A. Makowski
bowiem przede wszystkim reprezentanci dwóch warstw, na które istniał tu popyt - kupcy i rzemieślnicy. W konsekwencji piramida społeczna miejscowych Niemców miała ograni;;. czony charakter. Niewiele zmieniło się w czasach Prus Południowych. Dopiero po ponownym przejęciu miasta przez Prusy w 1815 r. nastąpił zarówno wzrost liczbowy istniejących już warstw, jak i stopniowe wzbogacanie piramidy społecznej poznańskich I.. ' Niemców o nowe segmenty. Niemałą . J ' rolę odegrała w tym procesie wspomniana wyżej polityka osadnicza władz. Zupełnie nowym elementem niemieckiej mozaiki społecznej Poznania, jeśli nie liczyć epizodu pierwszej okupacji pruskiej, było wojsko oraz policja i żandarmeria. Korpus oficerski niemal od początku składał się prawie wyłącznie z Niemców. Na niższych szczeblach ich dominacja w tym okresie nie była jeszcze tak wyraźna. W 1845 r. wśród 3013 szeregowców i podoficerów Niemcy stanowili 56%, ale ich przewaga coraz bardziej wzrastała. Podobne zjawisko występowało prawdopodobnie również wśród policjantów i żandarmów. 13 Najszybciej rozrastającą się warstwą społeczeństwa niemieckiego byli pracownicy umysłowi. Dotyczyło to przede wszystkim urzędników administracji i sądownictwa, którzy od początku tworzyli najliczniejszą grupę inteligencji. Zadecydowała o tym nie tylko rozbudowana struktura pruskiej machiny biurokratycznej, ale również stopniowe wypieranie z posad Polaków, zwłaszcza z wyższych stanowisk. Wyraźny wzrost liczby niemieckich urzędników nastąpił za naczelnej prezesury Johanna Friedricha Baumanna 0825-1830). Krok po kroku Niemcy opanowywali też niższe szczeble drabiny biurokratycznej. W konsekwencji w 1848 r. wśród 698 pracujących w Poznaniu urzędników było zaledwie 30 Polaków. 14 Podobny proces występował wśród nauczycieli. W poznańskich gimnazjach już w latach czterdziestych ubiegłego wieku wykładali bowiem w większości Niemcy. Niewiele wiemy niestety o narodowości nauczycieli szkół elementarnych. Można wszakże przypuszczać, iż od lat trzydziestych Niemcy stanowili wśród nich p , , " >, I . , .
,,""'ft ' ';'łrt'" ..' f, ,fi ";"' t ' łł', ,-"..'..ił?<::.-,I;',' . " ( ,-:.: ..:.: -t !'1 j ;1 !);/, : -'" . ..-::-;"'... r wwr.J/ .', u'" .::j....! . ł ł ' J ,'} " r , : '; '1Iil"; . i :d\ l ': .:>.' ' 1 \,t.fJ, 01,' " . \ j,., 'l : nJ ' .;, J.r. \' \ ł ł ' -, ...,"" ,, . _". .;"": "', j, '1" .. '"'>P .; .,. '-"-'"' '>.:\. """, L ;. \ 1J.ż.. ..A;" ,J ,..,t,........ .J 'P" ' ..1, ,,',; ", "-;..)'.:ł :."'\.' l 3 - ',!, J' \'" , __."S' t,A \:....' .' '1... . ./. \,. . -.. J''}"." .. ¥ .. -.. 1'- - i"./- 'Y. .
; '';;''- ! ,.' '. , X .. -Ą, : ( " 't_' ...., ,::-;;;..'"':' ...;;--,' ..., 7: ....... ,i1S.' ....ę" ._'.. . ....., ..... ' l'..-'::" . ,- fI: ...... J; .. . f../.",' --» oJ, ""'j.,)' ;:,.,J {.. . ;-. ..,;:.... c.;.. "",..r;J .$
.,.. \.
.-.
I<', ,-, .L ",.', 6i ,-";I'!. ,"". \; , -<;," ,";-łłłJ. \ .
".... I ,\ \', \ 1,' : ,',\. , , ,. \ 'I':, I, ( "
-;;q .. '(.,
\.--. 4..
"".,,,.--1!i'
t
Ryc. 26. Chłop z Poznania, akwaforta K.W. Kielisińskiego, 1843
, 't,
.;' .
""-ł'sporą grupę. Z czasem ich przewaga zaznaczyła się także w innych profesjach umysłowych. Dominującą pozycję zdobyli wśród adwokatów i lekarzy (już około 1830 r. stanowili 50%). W niemieckich rękach znajdowały się również prawie wszystkie poznańskie apteki. Przeważnie Niemki wykonywały zawód położnej. Po 1815 r., wraz z napływem protestantów, nastąpił też wzrost liczby duchownych ewangelickich. Niewielki był natomiast, zwłaszcza przed 1830 r., udział Niemców wśród kleru katolickiego. W dobie Flottwella 0830-1841) kilku niemieckich księży weszło jednak z mianowania królewskiego w skład kapituły katedralnej w Poznaniu. Nieliczną grupę tworzyli też w Poznaniu niemieccy architekci, artyści i ludzie pióra. W sumie jednak, przede wszystkim wskutek napływu licznej rzeszy urzędników i nauczycieli, po 1815 r. warstwa niemieckich pracowników umysłowych bardzo się rozrosła. W czasach Marcinkowskiego wśród ogółu poznańskich Niemców stanowili oni aż około 10%. Warto tu dodać, że niemiecka inteligencja rekrutowała się przeważnie z drobnomieszczaństwa i środowiska własnego. 15 Największy odsetek zasiedziałych Niemców występował w omawianym okresie wśród mieszczaństwa. Nie pozostało to bez wpływu na ich silną pozycję ekonomiczną w tym środowisku. Dość powiedzieć, iż w Poznaniu w 1848 r. w rękach Niemców znajdowało się przeszło 2/3 gruntów o wartości blisko 7 mln talarów, podczas gdy grunty należące do Polaków warte były zaledwie 1,7 mln talarów. Oparte na cenzusie majątkowym bierne prawo wyborcze do rady miejskiej miało zaś 315 Niemców i tylko 115 Polaków. 16 Siła niemieckiego mieszczaństwa miała jednak jedynie lokalny wymiar. Wskutek konkurencji obcych towarów i bariery celnej z Rosją, przed 1820 r. upadły w Poznaniu dwie ostatnie manufaktury założone jeszcze w okresie przedrozbiorowym - skórzana Johanna Kluga oraz sukiennicza Petera Stremlera i Augusta Hellinga. Z tych samych przyczyn, a także z powodu braku wsparcia ze strony władz, które nie przejawiały zainteresowania industrializacją prowincji, na ogół fiaskiem kończyły się podejmowane w tym czasie, głównie przez Niemców, próby stworzenia większych przedsiębiorstw. Pewien przełom przyniosło uwłaszczenie chłopów i związany z nim rozwój rolnictwa. Powstało wtedy kilka zakładów produkujących maszyny i narzędzia rolnicze, większość z nich nie wytrzymała wszakże próby czasu. Stosunkowo prężnie rozwijał się natomiast zdominowany przez Niemców przemysł spożywczy, zwłaszcza piwowarstwo i młynarstwo. Do najlepiej prosperujących w Poznaniu należały wówczas browary rodziny Stocków przy ul. Wrocławskiej i Conrada Lamberta na Piekarach. Sporym uznaniem cieszyła się również wytwórnia wódek i likierów Leopolda Schellenberga na Św. Marcinie. Do prekursorów w branży tytoniowej należał Franz Traeger. 17 W sumie przed 1848 r. działała w Poznaniu wąska grupa przemysłowców, których pozycja ekonomiczna imponować mogła jedynie miejscowej publiczności. Jeszcze gorzej przedstawiała się sytuacja w sferze obrotu pieniądza. Wprawdzie raport z 1838 r. odnotował w Poznaniu dwóch większych bankierów (jednym z nich był Niemiec E. Schmaedicke), ale dysponowali oni bardzo skromnym kapitałem. Najliczniejszą grupę wśród elity finansowej Poznania tworzyli
Krzysztof A. Makowski
przeto kupcy. Również w tym środowisku Niemcy odgrywali wiodącą rolę. W 1822 r. wśród kupców z pełnymi prawami stanowili wprawdzie 37%, a w 1837 r. tylko 23%, posiadali wszakże największe fortuny. Do najbogatszych należał późniejszy fundator gmachu szkoły realnej Gotthilf Berger. Najliczniejszą warstwę wśród poznańskich Niemców stanowiło drobnomieszczaństwo, głównie rzemieślnicy. Niemieccy majstrowie dominowali tak liczebnie, jak i ekonomicznie w poznańskim rzemiośle. W 1845 r. mieszkało ich w mieście 643, co stanowiło 48,5% samodzielnych rzemieślników.
Domeną Niemców były najbardziej dochodowe profesje, zwłaszcza branża metalowa i budowlana. Prawie całkowicie opanowali oni murarstwo i ciesielstwo. Wiodącą rolę odgrywali też wśród instrumentników, kowali, stolarzy i złotników. W tej ostatniej dziedzinie wyróżniali się zwłaszcza, przekazujący fach z ojca na syna, Ahlgreenowie, Blauowie i Rehfeldowie. Wraz z rozwojem niemieckiego rzemiosła wzrastała w Poznaniu liczba niemieckich czeladników. Podobnie jak terminatorzy pracowali oni na ogół u majstrów tej samej narodowści. Proletariat niemiecki tworzył w Poznaniu w tym czasie stosunkowo nieliczną grupę. Wśród ogółu ludności niemieckiej miasta jego udział sięgał maksymalnie 20%. Niemcy przeważali jedynie w grupie oficjalistów miejskich (dozorców, woźnych itp.). Robotnicy niemieccy należeli przeważnie do grupy wykwalifikowanych, a służba pracowała w zamożniejszych domach. Niewielu było natomiast wyrobników.1 8 Niewiele wiemy o ruchliwości społecznej poznańskich Niemców w tym czasie. Wiadomo jedynie, iż bez względu na narodowość poznańczycy częściej podnosili swą pozycję dzięki wykształceniu aniżeli dzięki kapitałowi. Wobec braku wsparcia ze strony państwa wyedukowanie dzieci wymagało bowiem znacznie mniejszych nakładów niż założenie przedsiębiorstwa czy choćby sklepu, zwłaszcza dla Niemców, którzy na ogół byli wszak lepiej sytuowani niż Polacy. Mniej zamożni z nich mogli poza tym liczyć na wsparcie stypendialne z funduszu dyspozycyjnego naczelnego prezesa. Ponadto niebagatelną rolę odgrywał tu wysoki poziom aspiracji edukacyjnych poznańskich Niemców. Do pewnego stopnia o takiej drodze awansu decydował chyba również preferowany przez nich model kariery. Wydaje się bowiem, iż z czasem i wśród
,:,r ,"" , ,fił
1/' .(
, ł
, '.
'f'"
"'
.,,, '1,,:
Ryc. 27. Gotthilf Berger, kupiec, radny miasta i poseł na sejm, fundator m.in szkoły realnej. Fot. Loescher & Petsch, ok. 1870miejscowych Niemców większy splendor przynosił zakup ziemi albo posada urzędnika, adwokata czy lekarza aniżeli sukcesy w handlu lub przemyśle. Na podstawie doboru współmałżonka dało się też zauważyć, iż poznańskich Niemców oddzielały wówczas mniejsze bariery społeczne niż Polaków.1 9 Ludność niemiecka zamieszkiwała przeważnie najzamożniejsze dzielnice Poznania - Stare i Nowe Miasto. Niemieckiego charakteru nabrały szczególnie okolice placu Wilhelmowskiego, gdzie władze zamierzały stworzyć nowe centrum miasta. Niemcy, głównie wojskowi, stanowili też wtedy przeszło 60% mieszkańców Św. Wojciecha (z przyległymi doń ulicami i placami). Spora grupa, przede wszystkim robotnikow, zamieszkiwała też Św. Marcin i okolice. Niewielu Niemców znaleźć można było natomiast w prawobrzeżnej części Poznania, gdzie gnieździła się przeważnie najuboższa ludność miasta. 2o Struktura społeczna poznańskich Żydów, podobnie jak w całej prowincji, nie odbiegała w I połowie XIX w. od wschodnioeuropejskiego wzorca. Jego cechą charakterystyczną była duża koncentracja w handlu i rzemiośle. Według sporządzonego w 1832 r. przez władze spisu kupcy i handlarze stanowili wśród Żydów (zawodowo czynnych) około 60%, a rzemieślnicy przeszło 30%. W porównaniu z innymi miastami prowincji w stolicy stosunkowo niewielki był udział biedoty żydowskiej, dużo większy zaś warstwy zamożnej. Ze wspomnianego spisu wynika bowiem, iż z przeszło 700 Żydów prowadzących działalność gospodarczą prawie 70% płaciło podatek dochodowy.21 Do najbogatszych ludzi w mieście należeli nieliczni przedsiębiorcy żydowscy, którym, mimo niekorzystnych warunków, udało się utrzymać na rynku. Zajmowali się oni głównie produkcją wódek i likierów. Szczególną renomą cieszyła się w tej branży firma założona przez Hartwiga Kantorowicza. Zamożnością dorównywała im niewielka grupa bankierów i wekslarzy oraz szynkarzy i oberżystów. Najliczniejszą warstwę wśród żydowskiej elity Poznania, jak łatwo się domyślić, tworzyli kupcy. Mieli oni zresztą dominującą pozycję w handlu miasta, którą z biegiem lat jeszcze bardziej umocnili. W 1822 r. wśród kupców z pełnymi prawami stanowili bowiem 52%, a od lat trzydziestych XIX w. już około 70%. Do najlepiej prosperujących zaliczali się wówczas m.in.
Meyer Falk i Tobias Munk. Wśród poznańskich Żydów parających się handlem kupcy stanowili wszakże zdecydowaną mniejszość. Dominowali bowiem drobni handlarze, kramarze i faktorzy. Według przytaczanego już wykazu z 1832 r. wśród 447 Żydów prowadzących działalność handlową stanowili oni prawie 75%. W drobnym handlu ich przewaga liczebna nad chrześcijanami nie była jednak już tak duża jak wśród kupców. W połowie lat czterdziestych udział Żydów w tej grupie wynosił bowiem niecałe 60%.22 Również wśród licznej rzeszy żydowskich rzemieślników niewielu było zamożnych majstrów. Spośród wymienionych w wyżej wzmiankowanym wykazie 259 rzemieślników żydowskich podatek dochodowy płaciło zaledwie 31, czyli niespełna 12%.23 Jeszcze mniejszy był udział majstrów wśród Żydów posiadających obywatelstwo miejskie. Wynosił on bowiem zaledwie 5,6%.24 W ogólnie rachitycznym rzemiośle poznańskim czasów Marcinkowskiego Żydzi nie odgrywali zresztą takiej roli jak w handlu. W 1845 r. stanowili bowiem
Krzysztof A. Makowski
jedynie niespełna 25% działających w mieście majstrów. Przeszło połowa żydowskich rzemieślników trudniła się krawiectwem, co było charakterystycznym zjawiskiem dla ziem polskich. Dużym uznaniem, również wśród ziemiaństwa polskiego, cieszył się zwłaszcza mieszkający na Starym Rynku Meyer Lewisohn. Żydzi dominowali w branży odzieżowej i skórzanej, zwłaszcza zaś, poza wymienionym już krawiectwem, w kuśnierstwie, czapnictwie, pasamonictwie i, w mniejszym stopniu, w siodlarstwie. Sporą rolę odgrywali też wśród szklarzy i złotników. 25 Nieliczna była jeszcze wówczas w Poznaniu żydowska inteligencja. Tworzyli ją głównie nauczyciele szkół elementarnych i lekarze (np. Ludwig Jaffe czy Ludwig Neustadt). Nie ma w tym zresztą nic dziwnego. W latach 18151848 gimnazja ukończyło bowiem zaledwie 14 poznańskich Żydów. 26 Sytuacja zmieniła się radykalnie dopiero po 1848 r. Stosunkowo niewielką grupę tworzyła też w I połowie zeszłego wieku najuboższa część społeczności żydowskiej Poznania - czeladnicy, służba, wyrobnicy oraz ludzie bez żadnego konkretnego zajęcia. Z braku danych trudno jednak dokładnie określić jej liczebność. Żydzi skupieni byli w owym czasie na Starym Mieście, co było jeszcze reliktem istnienia tam do początków XIX w. ich wyodrębnionej dzielnicy. Zamieszkiwali głównie Stary Rynek i pobliskie ulice - Żydowską, Szeroką, Szewską, Wrocławską, Wodną i Garbary. W innych dzielnicach, zwłaszcza w prawobrzeżnym Poznaniu, stanowili natomiast niewielkie grupy. Pod koniec omawianego okresu dało się jednak zauważyć proces przenoszenia się bogatszych Izraelitów do Nowego Miasta.27 Aktywność polityczna i społeczna poznańskich Żydów i Niemców, choć z różnych przyczyn, przed 1848 r. była zupełnie niewspółmierna do ich wysokiej pozycji ekonomicznej. W wypadku ludności niemieckiej pierwsze symptomy wcale zresztą na to nie wskazywały. Po ponownym zajęciu Poznania przez Prusaków w 1815 r. miejscowi Niemcy, dając wyraz swemu zadowoleniu, uczestniczyli bowiem tłumnie w celebracjach na cześć nowych władz. Kupiec Wilhelm Queisser znalazł się w deputacji, która w Berlinie w imieniu poddanych składała hołd królowi. Inny kupiec Gottlieb Treppmacher reprezentował zaś Poznań podczas lokalnych uroczystości homagialnych. Pod pruskie sztandary płynęli ochotnicy, by wziąć udział w ostatecznej rozprawie z cesarzem Napoleonem. Organizowali też poznańscy Niemcy pomoc materialną dla walczących żołnierzy. W pierwszych latach istnienia Wielkiego Księstwa Poznańskiego dość prężnie działała również niemiecka loża masońska w Poznaniu. Gdy napięcie w Europie opadło, aktywność poznańskich Niemców, podobnie jak w całej prowincji, prawie zupełnie zamarła. Nie rozwinęła się na szerszą skalę ani niemiecka prasa, ani publicystyka. Nieliczne czasopisma były zaś zupełnie bezbarwne. Zabrakło wówczas zarówno wybitniejszych jednostek, jak i jasno określonych celów, wokół których mogłoby się skupić życie społeczno-polityczne miejscowych Niemców. Procesom integracyjnym nie sprzyjało zwłaszcza ogromne zróżnicowanie ludności niemieckiej, jak również niemal całkowite zdominowanie jej przez wyobcowaną biurokrację pruską.
Znaczącą rolę, z racji swej zamożności, odgrywali poznańscy Niemcy jedynie w radzie miejskiej. O uzyskaniu czynnego i biernego prawa wyborczego decydował bowiem cenzus majątkowy. Od początku lat trzydziestych Niemcy niemal nieprzerwanie przewodzili poznańskiej radzie miejskiej. Piastowali też urząd dyrektora królewskiego, a od 1825 r. nadburmistrza. Na ogół Niemcy reprezentowali Poznań w sejmiku powiatowym i w sejmie prowincjonalnym. Większej roli jednak nie odgrywali, obie instytucje miały bowiem stanowy charakter i zdominowane były przez właścicieli ziemskich. Początkowo na forum publicznym Niemcy prezentowali z reguły lojalistyczną postawę. Mniej więcej od połowy lat 30. ubiegłego wieku grupa przedstawicieli bogatego mieszczaństwa i inteligencji (nauczyciele gimnazjalni, niżsi urzędnicy, reprezentanci wolnych zawodów) zaczęła się nieśmiało włączać w nurt prusko-niemieckiego liberalizmu. Domagała się ona od króla zwołania ogólnopaństwowego parlamentu, poszerzenia wolności osobistych, a w końcu konstytucji. Grupa ta pozostawała jednak w odosobnieniu. Większość wyższych urzędników sprawujących wśród miejscowych Niemców rząd dusz, których wspierali właściciele ziemscy, niezmiennie hołdowała bowiem konserwatywno-monarchistycznym poglądom i sprzeciwiała się jakimkolwiek zmianom. Prawdziwy przełom w życiu politycznym miejscowych Niemców nastąpił dopiero w czasie Wiosny Ludów. Wprawdzie wieści o rewolucji w Berlinie przyjęli oni jeszcze z dużą rezerwą, ale już wkrótce (21 marca) włączyli się licznie w nurt wydarzeń, przystępując m.in. do straży obywatelskiej. Początkowo działali wspólnie z Polakami, lecz dwa dni później założyli w Poznaniu własny Komitet Narodowy, którego celem miało być jedynie utrzymanie porządku i dobrych stosunków między mieszkańcami prowincji. 27 marca, w jego miejsce, Niemcy powołali jednak nowy Komitet, w którego skład weszli przede wszystkim wyżsi urzędnicy. Jego przywódcą duchowym został radca regencyjny Eberhard Kolbe v. Schreeb. Większość członków Komitetu opowiedziała się za monarchią konstytucyjną, jednocześnie zdecydowanie wystąpiła przeciwko polskiej irredencie. W Poznaniu (także w innych miastach) rozwinęła się wówczas niemiecka prasa. Powstały też kluby polityczne, które stały się zalążkami przyszłych partii. Niemcy tylko na początku prezentowali bowiem wspólny front. Wkrótce jednak, zwłaszcza w obliczu wyborów do pruskiego Zgromadzenia Narodowego, odżył stary podział na liberałów i konserwatystów. Przed 1848 r. ograniczony charakter miała również aktywność społeczna poznańskich Niemców. Działali oni przede wszystkim w organizacjach charytatywnych, którym patronowały władze lub kościół ewangelicki. Szczególnie dynamicznie rozwijał się ruch walki z pijaństwem, w którym wiodącą rolę odgrywały kobiety. Należy również wspomnieć, iż wielu Niemców należało do poznańskiego bractwa kurkowego. 28 Zgoła odmienne były przyczyny niewielkiej aktywności politycznej i społecznej Żydów. Przede wszystkim ludność żydowska w Wielkim Księstwie Poznańskim przez długie lata, podobnie jak wcześniej, nie miała prawie żadnych
Krzysztof A. Makowskipraw. Żyła też niemal w całkowitej izolacji od świata chrześcijan. W czasach Prus Południowych pewne przywileje uzyskali tylko nieliczni Żydzi, którym przyznano status protegowanych. Wbrew żywionym przez Izraelitów nadziejom ich położenie prawne nie zmieniło się również w dobie Księstwa Warszawskiego. Szerokim echem odbiła się natomiast wśród nich wieść o wydanym w Prusach w 1812 r. edykcie emancypacyjnym. Licząc na płynące zeń korzyści, niektórzy poznańscy Żydzi wzięli nawet ochotniczo udział w wojnie przeciwko Napoleonowi. Poświęcenie okazało się daremne. Władze pruskie po zajęciu w 1815 r. Poznańskiego mimo nalegań ze strony zamożnych Żydów nie wprowadziły tu bowiem wspomnianego edyktu. Ludność żydowską nadal obowiązywały więc liczne ograniczenia. Bez zgody władz Izraelici nie mogli przede wszystkim opuszczać prowincji. Musieli mieć zezwolenie na osiedlanie się w miastach i nabywanie nieruchomości. Nie mogli też piastować żadnych urzędów. Wkrótce, nie zmieniając ich statusu prawnego, rząd podjął działania zmierzające do stopniowej asymilacji Żydów i uczynienia z nich lojalnych poddanych. Pierwszym krokiem była reforma tradycyjnego szkolnictwa żydowskiego. Dzieci objęto powszechnym obowiązkiem szkolnym, a szkoły i nauczycieli poddano nadzorowi państwa. Po pewnym czasie przyniosło to oczekiwane rezultaty. Wśród dzieci żydowskich wzrósł bowiem znacznie wskaźnik scholaryzacji. Coraz więcej uczniów wyznania mojżeszowego uczęszczało też do szkół chrześcijańskich i podejmowało naukę w gimnazjach. Przełom w położeniu prawnym poznańskich Żydów nastąpił dopiero w 1833 r. Na mocy wydanego wówczas rozporządzenia społeczność żydowską podzielono na dwie grupy - naturalizowanych i tolerowanych. Do pierwszej mogli należeć jedynie najbogatsi (właściciele nieruchomości o wartości co najmniej 2 tys. talarów lub kapitału w wysokości 5 tys. talarów) tudzież naukowcy i artyści. Obok majątku lub wykształcenia warunkiem uzyskania naturalizacji było przyjęcie nazwiska rodowego oraz posługiwanie się w życiu publicznym językiem niemieckim. Przynależność do tej grupy dawała prawo wyboru miejsca zamieszkania, wykonywania dowolnego zawodu i nabywania nieruchomości. Nawet naturalizowani nie mogli jednak nadal sprawować urzędów państwowych, kierować magistratem oraz kandydować do sejmu prowincjonalnego i sejmików. Żydzi tolerowani nie mieli natomiast w dalszym ciągu prawie żadnych praw. Związki małżeńskie mogli ponadto zawierać odtąd dopiero po ukończeniu 24 lat, mieszkać zaś mogli w zasadzie tylko w miastach. Rozporządzenie dawało wprawdzie tylko ograniczone prawa najzamożniejszym i najlepiej wykształconym Żydom, zapoczątkowało wszakże w Poznańskiem ich marsz ku emancypacji i stanowiło bardzo istotne ogniwo w procesie ich asymilacji. Działania władz wychodziły naprzeciw oczekiwaniom sporej części ludności żydowskiej. Wśród poznańskich Żydów, zwłaszcza w najzamożniejszych kręgach, coraz szerszą rzeszę zwolenników zdobywał bowiem żydowski ruch oświeceniowy (haskala), który zakładał przyjęcie kultury i języka zamieszkiwanego kraju. Na ulicach Poznania zanikał przeto stopniowo tradycyjny strójżydowski. Coraz powszechniejsze stawało się też wśród Izraelitów używanie języka niemieckiego. Procesy te w pierwszej kolejności, głównie wskutek oddziaływania szkoły, dotyczyły ludzi młodych. Do ubiegania się o naturalizację skłaniała też otwierająca się potem możliwość awansu społecznego. Zachodzącym procesom, przede wszystkim z przyczyn religijnych, sprzeciwiali się w zasadzie tylko najbardziej ortodoksyjni Żydzi, którzy wywodzili się często spośród uboższej ludności. Ich szeregi stopniowo jednak topniały. W Poznaniu do 1848 r. naturalizowało się 1005 Żydów. Zmiany jakie nastąpiły w 1833 r. nie satysfakcjonowały w pełni ludności żydowskiej. Jej przedstawiciele podejmowali więc starania zmierzające do całkowitego równouprawnienia z chrześcijanami. Sejm prowincjonalny długo przeciwstawiał się jednak temu zdecydowanie. Dopiero w 1845 r. przedstawiciele stanów opowiedzieli się za emancypacją miejscowej ludności żydowskiej w duchu edyktu ogólnopruskiego z 1812 r. W konsekwencji dwa lata później Żydzi naturalizowani zrównani zostali w prawach z innymi Żydami monarchii. Pełnię praw obywatelskich całej ludności żydowskiej przyniosła zaś konstytucja w 1848 r. 29 Na duży opór, głównie z powodów ekonomicznych, natrafiali Żydzi ze strony poznańskich rajców, którzy przez kilka lat, mimo uzyskania przez nich naturalizacji, nie chcieli przyznawać im obywatelstwa miejskiego, a i potem czynili to bardzo niechętnie. Pierwszym, który dostąpił tego zaszczytu, był mieszkający przy ul. Magazynowej Falk Fabian, a stało się to dopiero 24 czerwca 1837 r. Przełom nastąpił dopiero po nieudanej próbie wzniecenia przez Polaków powstania w 1846 r. Wówczas to, pod naciskiem władz, które chciały w ten sposób zapewnić Niemcom zdecydowaną przewagę wśród elektoratu, wrota wiodące do prawa miejskiego zostały przed Żydami szeroko otwarte. Wystarczy powiedzieć, iż w ciągu 9 miesięcy 1846 r. obywatelstwo Poznania uzyskało przeszło stu Izraelitów, podczas gdy wcześniej udało się to jedynie około 60. W sumie do końca 1848 r. przyjęto do prawa miejskiego około 270 Żydów, z czego blisko 70% w latach 1846-1847. 30 Przede wszystkim dzięki temu w 1846 r. pierwszych dwóch Izraelitów - wzmiankowany już lekarz Neustadt i kupiec Moritz Mamroth - zostało członkami poznańskiej rady.
Rok wcześniej dwóch Żydów wybrano na zastępców radnych}1 Mimo zaawansowanej akulturacji w sferze religii i życia codziennego poznańscy Izraelici nadal pielęgnowali swą odrębność. Zwolennicy reform, rekrutujący się głównie spośród inteligencji oraz zamożnych kupców i rzemieślników, wobec braku szerszego poparcia musieli więc założyć własne stowarzyszenie. Poza wspomnianym wyżej symbolicznym udziałem w radzie miejskiej Żydzi nie odgrywali prawie żadnej roli w życiu publicznym Poznania. Uaktywnili się dopiero w 1848 r. Wewnątrz swej społeczności prowadzili jednak szeroką działalność charytatywną. W Poznaniu istniało m.in. żydowskie bractwo pogrzebowe, dom sierot i szpitaI.32 Szkicując losy poznańskich Niemców i Żydów, nie można pominąć ich stosunków z Polakami oraz ich wzajemnych stosunków. Do 1830 r. relacje między ludnością polską i niemiecką układały się bardzo poprawnie. Poznańscy
Krzysztof A. Makowski
Niemcy, wraz z najwyższymi dostojnikami, uczestniczyli w organizowanych przez Polaków uroczystośdach narodowych, np. w uroczystościach żałobnych po śmierci gen. Jana Henryka Dąbrowskiego. W 1820 r. utworzono polsko-niemiecką lożę masońską, która działała we wzniesionym rok wcześniej wspólnymi siłami gmachu przy Grobli. Zgodnie układała się współpraca w radzie miejskiej. Również na płaszczyźnie religijnej nie notowano wówczas napięć. Zmiana nastąpiła w 1830 r. Niepewna sytuacja w Poznańskiem, a potem wybuch powstania w Warszawie u wielu Niemców wzbudziły bowiem poważny niepokój. Wrogą postawę wobec polskich dążeń niepodległościowych przyjęli jednak tylko nieliczni. Znacznie więcej znaleźć można przykładów sympatii wobec Polaków. Grupa młodzieży niemieckiej, głównie rzemieślnicy i gimnazjaliści, razem ze swymi polskimi kolegami pospieszyła nawet na pomoc powstaniu. Większość Niemców odnosiła się wszakże do toczących się wydarzeń z dużą rezerwą. Po klęsce powstania nie wystąpiły tu więc, tak często spotykane w innych częściach Niemiec, postawy polonofilskie. Nastąpiło wręcz odwrotne zjawisko. Wskutek zmiany polityki pruskiej wobec Wielkiego Księstwa Poznańskiego i objęcia urzędu naczelnego prezesa prowincji przez Flottwella współżyde ludności polskiej i niemieckiej nie układało się już tak harmonijnie jak dotąd. Wbrew oczekiwaniom władz wymierzone wówczas przeciw Polakom posunięcia nie zyskiwały na ogół poparcia miejscowych Niemców. Przez krótki czas dochodziło do spięć jedynie na forum sejmu prowincjonalnego. Dość istotne znaczenie dla wzajemnych kontaktów miał natomiast spór arcybiskupa Marcina Dunina z władzami o małżeństwa mieszane (1837-1840), który doprowadził w Poznaniu do poważnego ograniczenia międzywyznaniowych kontaktów. Nie miał on wprawdzie podłoża narodowego, przyczynił się jednak do powstania wśród uboższych warstw społeczeństwa polskiego antyniemieckich nastrojów. Po wstąpieniu na tron w 1840 r. Fryderyka Wilhelma IV i odwołaniu Flottwella klimat w prowincji i jej stolicy znacznie się poprawił. Polacy, którzy z nadziejami spoglądali na nowego króla, podczas jego wizyty w Poznaniu w 1842 r, wspólnie z Niemcami zgotowali mu gorące przyjęcie. Polskie elity, które w latach trzydziestych stroniły raczej od uczestnictwa w organizowanych przez władze imprezach, teraz wzięły nawet udział w oficjalnym balu na ratuszu. Ponownie dobrze układała się współpraca Polaków z Niemcami na forum sejmu prowincjonalnego, zwłaszcza z obozem liberalnym. Przykładem owocnego współdziałania była też rada miejska. W 1843 r., pomimo niemieckiej większości, na jej przewodniczącego wybrano bowiem Polaka Franciszka Ogrodowicza, a na jego zastępcę Karola Marcinkowskiego. Ponadto, po latach przerwy, protokóły z posiedzeń ponownie sporządzano w dwóch językach. Złagodzenie kursu wobec Polaków, które nastąpiło po 1840 r., z niezadowoleniem przyjmowała jedynie część niemieckich konserwatystów, głównie właściciele ziemscy. Gdy więc w listopadzie 1846 r. zmarł Karol Marcinkowski, wielu poznańskich Niemców, z duchowieństwem ewangelickim na czele, przyszło oddać mu ostatnią posługę. Rok póź_niej, podczas obrad połączonego sejmu pruskiego, niemieccy deputowani z Poznańskiego poparlinatomiast skierowaną do króla prośbę o łaskawe potraktowanie sądzonych właśnie w Berlinie polskich spiskowców. Nieudane próby powstańcze z lat 1845/46 zasiały jednak wśród miejscowych Niemców ziarno nieufności wobec Polaków. Uczucie to pogłębiło się z początkiem 1848 r., gdy pojawiły się wieści o nowej polskiej insurekcji, zwłaszcza że w kolportowanych wtedy ulotkach znalazły się antyniemieckie akcenty. Początek Wiosny Ludów w Poznaniu obserwowali więc z ubocza. Dopiero wydanie 21 marca przez powołany do życia polski Komitet Narodowy odezwy wzywającej Niemców do wspólnej walki z rosyjskim despotyzmem skłoniło ich do podjęcia współpracy. Już następnego dnia zmajoryzowana przez nich rada miejska postanowiła poprzeć w Berlinie polską petycję domagającą się odłączenia Wielkiego Księstwa Poznańskiego od Prus. Również na wspólnym wiecu w Poznaniu dali wyraz swej solidarności z Polakami. Już 22 marca nastąpił jednak poważny zgrzyt we wzajemnych stosunkach.
Polski Komitet Narodowy odmówił bowiem przyjęcia w swe szeregi reprezentacji poznańskich Niemców. Krok ten, krytykowany zresztą przez wielu Polaków, zrodził u ludności niemieckiej poważne wątpliwości co do ich statusu w odrodzonej Polsce. W konsekwencji następnego dnia Niemcy założyli własny komitet. Początkowo współpracował on jeszcze z Polakami. Pod wpływem rozszerzania się polskiego ruchu, a zwłaszcza formowania oddziałów zbrojnych, nastroje Niemców zaczęły się jednak radykalizować. Narastało w nich poczucie zagrożenia, które pogłębiła jeszcze królewska zgoda na narodową reorganizację prowincji. Wraz z powołaniem nowego komitetu niemieckiego drogi Polaków i Niemców praktycznie się rozeszły. Narastało napięcie. W Poznaniu i na prowincji dochodziło do zamieszek. Na początku kwietnia niemiecki komitet w Poznaniu odrzucił ostatecznie ideę braterstwa. Za cel nadrzędny uznał zaś utrzymanie całego Wielkiego Księstwa Poznańskiego przy Prusach.
Poglądów tych, choć były dość powszechne, nie podzielali jednak wszyscy Niemcy. Z nieufnością do poczynań swych rodaków odnosili się zwłaszcza katolicy, widzieli bowiem w nich zagrożenie dla swej religii. Aby dopełnić obrazu trzeba też dodać, iż niektórzy Niemcy do końca popierali polskie dążenia lub przynajmniej okazywali dla nich zrozumienie. Najbardziej spektakularny był oczywiście dobrze znany przykład Jakoba Krauthoffera, który właśnie wtedy zmienił nazwisko na Krotowski. Nieliczni poznańscy Niemcy zasilili nawet polskie oddziały, np. czeladnik szewski August Mensch, który zmarł później wskutek ran odniesionych w bitwie pod Miłosławiem. Naszkicowany wyżej obraz stosunków polsko-niemieckich w Poznaniu stanowi tylko jedną stronę problemu, rzec by można zewnętrzną. Na wiele dziedzin życia wydarzenia polityczne i ogólna zmiana nastrojów w prowincji nie wywierały bowiem wpływu lub był on niewielki. Dotyczyło to między innymi kontaktów gospodarczych, które istniały cały czas na linii pracodawca-pracownik i wytwórca/sprzedawca-klient. Wobec ostrej konkurencji zewnętrznej i wewnętrznej głównym celem dla większości kupców, rzemieślników i przedsiębiorców było bowiem utrzymanie się na rynku. W codziennej działalności
Krzysztof A. Makowskizasada "klient nasz pan" stanowiła przeto obowiązującą dewizę. Polaków i Niemców łączył też często interes grupowy. Kupcy należeli do wspólnego bractwa, a rzemieślnicy do wspólnych cechów. Majstrowie obu narodowości przez długi czas solidarnie występowali przeciwko wolności przemysłowej. Sprawy zawodowe łączyły też pracowników umysłowych. Wspólnie wreszcie protestował proletariat, np. podczas rozruchów głodowych w 1847 r. Podobne zjawisko występowało w działalności społecznej. Najlepszym tego przykładem było założone w 1845 r. przez Marcinkowskiego Towarzystwo Wspierania Ubogich, które skupiło wszystkich zamożniejszych poznańczyków bez względu na narodowość. Na niwie kulturalnej, co zrozumiałe, kontaktów było niewiele, ale rozwijały się poprawnie. Zgodnie współpracowano w powstałym na przełomie 1836 i 1837 r. Towarzystwie Sztuk Pięknych. Miejscem spotkań Polaków i Niemców był też przez długie lata poznański teatr miejski. Członków obu narodowości skupiły również pierwsze w mieście organizacje sportowe - klub jeździecki i klub szachowy. Najbardziej odporne na wpływy zewnętrzne, a tym samym najtrwalsze, były jednak w tym czasie kontakty na płaszczyźnie nieformainej. Integrującą rolę odgrywały w tym wypadku przede wszystkim więzy rodzinne i sąsiedztwo, a w dalszej kolejności wspólna praca i współdziałanie w rozmaitych organizacjach. Jedynie związki między przedstawicielami najwyższych warstw społecznych okazały się kruche. Po klęsce powstania listopadowego i wyjeździe z Poznania ks. Antoniego Radziwiłła, którego rezydencja była dotąd miejscem częstych spotkań polskiej i niemieckiej śmietanki towarzyskiej, wzajemne kontakty stały się bowiem dużo rzadsze. Najdłużej integrującą funkcję spełniało kasyno obywatelskie w Bazarze, jeszcze w latach czterdziestych wśród bywających tam osób nie brakowało bowiem Niemców. Postawa elit nie wywoływała wszakże większego wpływu na średnie i niższe warstwy społeczne. Najlepiej świadczy o tym spora liczba małżeństw mieszanych zawieranych w tych środowiskach. W latach 1815-1848 przekraczała ona bowiem 20%, a wydarzenia polityczne wywierały bardzo niewielki wpływ na jej wielkość. O dość żywych kontaktach towarzyskich świadczy także stosunkowo częste wzajemne zapraszanie się na świadków i chrzestnych, szczególnie wśród czeladników, służby i wyrobników. Nie można też pominąć wcale nierzadkich w tym czasie niemiecko-polskich konkubinatów. We wzajemnych stosunkach bardzo dużą rolę odgrywało jednak wyznanie.
Polacy znacznie częściej utrzymywali bowiem kontakty z niemieckimi katolikami aniżeli z ewangelikami. Na koniec trzeba też dodać, iż wzajemne zbliżenie prowadziło niekiedy do asymilacji. 33 Stosunki poznańskich Żydów ze światem chrześcijańskim, jak już wcześniej wspominałem, były wówczas bardzo ograniczone. Wyżej pisałem także o postawach sejmu prowincjonalnego i rady miejskiej wobec równouprawnienia ludności żydowskiej. Również organa administracji państwowej odnosiły się wówczas do Żydów, oględnie mówiąc, z dużą rezerwą. Kontakty z chrześcijanami stały się częstsze dopiero w latach czterdziestych. Umożliwiło to przede wszystkim szersze wejście Żydów w skład obywatelstwa miejskiego, a potem
do rady miejskiej. Przedstawiciele społeczności żydowskiej działali też wspólnie z Polakami i Niemcami we wspomnianym już towarzystwie dobroczynnym założonym przez Marcinkowskiego. Trzech z nich - kupcy Louis Wollenberg i Mońtz Mamroth oraz lekarz Sigmund Handtke - znalazło się nawet we władzach obwodowych. 34 Najgorzej układały się stosunki na płaszczyźnie gospodarczej. Dotyczyło to jednak jedynie zorganizowanych form życia ekonomicznego, nie zaś codziennych kontaktów Polaków i Niemców z żydowskimi kupcami czy rzemieślnikami, które rozwijały się normalnie. Również na gruncie towarzyskim istniejące bańery nie zostały przełamane. Polskie dążenia niepodległościowe ludność żydowska obserwowała na ogół obojętnie. W okresie międzypowstaniowym niektórzy księgarze, np. Julius Adolf Munk, zajmowali sie kolportowaniem emigracyjnej literatury. Nie musi to jednak wcale oznaczać, że sympatyzowali ze spiskowcami. Grono zwolenników, zwłaszcza wśród gimnazjalistów, zdobył natomiast polski obóz pracy organicznej. Kwitnące wówczas za jego sprawą w Poznaniu życie społeczne i kulturalne miało bowiem dla młodych Żydów dużą moc przyciągającą. Ponadto jego przywódcy byli na ogół zdeklarowanymi liberałami i opowiadali się za pełną emancypacją Żydów. Inna sprawa, iż pogrążeni w kompletnym marazmie Niemcy nie stanowili w tej dziedzinie żadnej alternatywy. Już wówczas była też grupa Żydów, którzy wobec polskich aspiracji narodowych zajmowali zdecydowanie wrogie stanowisko. Przed 1848 r. ludność żydowska Poznania nie angażowała się wszakże w polsko-niemieckie spory. Na forum rady miejskiej jej reprezentanci, chcąc dowieść, że zasłużyli na równe prawa, zachowywali się lojalnie wobec władz pruskich.3 5 Zasadniczy wpływ na dalsze stosunki poznańskich Żydów z Niemcami i Polakami wywarł rok 1848. Początkowo Izraelici, pod wpływem rozlegających się haseł o braterstwie, również poparli polskie dążenia narodowe. Gdy jednak i ich Polacy nie przyjęli do Komitetu Narodowego poczuli się głęboko urażeni. Z wielką ochotą skorzystali więc z oferty Niemców, którzy zaprosili ich do swego komitetu. Nie można jednak zgodzić się z lansowaną dotąd w historiografii tezą o jednomyślnym poparciu przez Żydów ruchu niemieckiego i powszechnej wówczas wśród nich postawie antypolskiej. W rzeczywistości po stronie Niemców zaangażowali się bowiem głównie przedstawiciele zamożnego mieszczaństwa i część inteligencji. Wielu Żydów, zwłaszcza spośród uboższych warstw społecznych, wobec toczącego się konfliktu, podobnie jak wcześniej, zachowało natomiast neutralność. Niektórzy przedstawiciele postępowej inteligencji żydowskiej sympatyzującej z rewolucją popierali nawet polskie dążenia, np. lekarz Samter. Nie zmienia to wszakże wcale faktu, iż wielu poznańskich Żydów identyfikowało się już wówczas z niemieckim kręgiem kulturowym.
Otwartą postawę Niemców, którzy przyjmowali ich też do powstających klubów i stowarzyszeń, odebrali przeto jako długo oczekiwany akt całkowitego równouprawnienia i uznania ich za "swoich". W zamian za to wielu z nich z gorliwością neofity starało się bronić niemieckich interesów w prowincji. 36 Tak więc wydarzenia Wiosny Ludów położyły się cieniem na wzajemnych stosunkach między mieszkającymi w Poznaniu Polakami, Niemcami i Żydami.
Krzysztof A. Makowski
Definitywnie zamknęły bowiem okres może nie sielankowego, ale w miarę zgodnego współżycia. I choć emocje dość szybko opadły, a sytuacja w mieście i prowincji z wolna się stabilizowała, atmosfera współpracy z czasów Marcinkowskiego nigdy już nie powróciła. Niemcy i Żydzi nadal mieszkali jednak w Poznaniu i współtworzyli jego dzieje, o czym nie zawsze niestety pamiętamy.
PRZYPISY
1 Pewne zmiany w tej materii nastąpiły dopiero w ostanich latach, czego wyrazem może być opublikowany niedawno, obejmujący lata zaborów, drugi tom Dziejów Poznania, pod red. J. Topolskiego i L. Trzeciakowskiego (Poznań 1994). 2 Cz. Łuczak, Życie gospodarczo-społeczne w Poznaniu 1815-1918, Poznań 1965, s, 42.
3 M. i L. Trzeciakowscy, W dziewiętnastowiecznym Poznaniu. Życie codzienne miasta 1815-1914, Poznań 1982, s. 62. Zob. też K. Makowski, Rodzina poznańska w I połowie XIX wieku, Poznań 1992, s. 58-59; Cz. Łuczak, Życie, s. 43. 4 Dzieje Poznania, s. 229 (część pióra M. Kędelskiego). Zob. też. J. Jacobson, Zur Geschichte der Juden in Posen, (w:) Geschichte der Stadt Posen, hg. G. Rhode, Neuentdettelsau 1953, s. 252.
5 L Schiper, Żydzi pod zaborem pruskim (1772-1807, 1815-1918), (w:) Żydzi w Polsce Odrodzonej. Działalność społeczna, gospodarcza, oświatowa i kulturalna, pod. red. L Schipera, A. Tartakowera, A. Hafftki, t. 1, Warszawa b.r.w., s. 554. 6 Archiwum Państwowe w Poznaniu (APP) - Akta miasta Poznania: Biirgerbuch, sygn.
2047.
7 Zob. K. Makowski, Rodzina poznańska w XIX wieku (próba podsumowania), (w:) Pamiętnik XV Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich (w druku). 8 Szerzej na ten temat K. Makowski, Deutsche in Posen (1815-1870), (w:) Deutsche Geschichte im Osten Europas - Land der grolSen Strome. Von Polen nach Litauen, hg. J. RogalI, Berlin 1996, s. 235-236.
9 Zob. K. Makowski, Rodzina, s. 99 i nast.
10 Ibidem, s. 87 i nast.
11 Ibidem, s. 154-160.
12 Szerzej o sprawach wyznaniowych ibidem, s. 42-43. Tam też dalsza literatura.
13 Ibidem, s. 40, 50. Zob. też M. i L. Trzeciakowscy, W dziewiętnastowiecznym, s. 118.
14 S. Karwowski, Historya Wielkiego Księstwa Poznańskiego, t. 1: 1815-1852, Poznań 1918, s. 357.
15 Szerzej na ten temat K Makowski, Rodzina, s. 40 i nast. Zob. też W. Molik, Kształtowanie się inteligencji polskiej w Wielkim Księstwie Poznańskim (1841-1870), Warszawa-Poznań 1979, s. 63 i nast.; K Makowski, Deutsche, s. 240-241. 16 M. Jam, Die Stadt Posen unter preuBischer Herrschaft. Ein Beitrag zur Geschichte des deutschen Ostens, Leipzig 1909, s. 207. 17 Zob. Cz. Łuczak, Życie, s. 57 i nast; Dzieje Poznania, s. 135 i nast. (część autorstwa W. Szulca).
18 Por. K Makowski, Rodzina, s. 40 i nast.; tenże, Deutsche, s. 246-247.
19 K Makowski, Rodzina, s. 107 i nast.; Dzieje Poznania, s. 280 i nast. (rozdział mego autorstwa). 20 K Makowski, Rodzina, s. 66-68.
21 APP - Naczelne Prezydium Prowincji Poznańskiej: Acta betr, die Regulierung der staatsbiirgerlichen VerhiiltnilSe der alttestamentarischen Glaubens Genossen im GrolSherzogthum Posen, sygn. 8977, k. 303-306.
22 Ibidem; Provinzial-Bliitter fUr das Grol5herzogthum Posen, Juli bis December 1846, s. 105-116. Zob. też K. Makowski, Rodzina, s. 40 i nast. 23 Zob. przyp. 21.
24 Źródło jak w przyp. 6.
25 Źródło jak w przyp. 21 oraz Provinzial-Bliitter fur das Grol5herzogthum Posen, Juli bis December 1846, s. 107-108. Zob. też. M. i L. Trzeciakowscy, W dziewiętnastowiecznym, s.89. 26 Zob. K. Makowski, Verzeichnis der israelitischen Absolventen von Gymnasien im Grol5herzogtum Posen in den Jahren 1815-1848, Nordost-Archiv, 1992, H. 2, s. 457-460. Należy tu wszelako dodać, iż niektórzy poznańscy Żydzi ukończyli gimnazja poza Wielkim Księstwem Poznańskim.
27 Źródło jak w przyp. 6 oraz Adress-Kalender fUr die Stadt Posen (Haupstadt des Grol5herzogthums Posen) auf das Jahr 1848, hg. A. Schmidt, Posen b.r.w.
28 Szerzej o społeczno-politycznej aktywności Niemców K. Makowski, Deutsche, s. 248252. Na temat postawy Niemców w czasie Wiosny Ludów zob. też A. Grześ, J. Kozłowski, A. Kramski, Niemcy w Poznańskiem wobec polityki germanizacyjnej 1815-1920, pod red.
L. Trzeciakowskiego, Poznań 1976, s. 69 i nast.; K. Makowski, Das Grossherzogtum Posen im Revolutionsjahr 1848, (w:) 1848/49 - Revolutionen in Ostmitteleuropa, hg. R. Jaworski und R. Luft, Munchen 1996, s. 105-106.. 29 Szerzej na temat statusu prawnego Żydów i ich akulturacji S. Kemlein, Die Posener Juden 1815-1848. Zur Geschichte einer preussischen Judenheit, Soltau 1995 (maszynopis pracy doktorskiej), s. 36 i nast., w literaturze polskiej zaś A. Eisenbach, Emancypacja Żydów na ziemiach polskich 1785-1870 na tle europejskim, Warszawa 1988, passim. 30 Źródło jak w przyp. 6. Obliczenia są przybliżone, gdyż w odniesieniu do okresu przed 1847 r., kiedy to zaczęto odnotowywać wyznanie, przy delimitacji Żydów opierałem się na kryteriach pośrednich, głównie brzmieniu imienia i nazwiska. Zob. też M. Jaffe, Die Stad t, s. 178-181. 31 M, Jaffe, Die Stadt, s. 183, 32 Szerzej na ten temat S. Kemlein, Die Posener, s. 114 i nast.
33 Obszerniej stosunki polsko-niemieckie w Poznańskiem w tym czasie opisałem w Deutsche, s. 252 i nast. Zob. też m.in. L. Trzeciakowski, Polen und Deutsche in alltiiglichen Leben in Posen im 19. Jahrhundert, Studia Historica Slavo-Germanica, 18, 1991-1992, s. 38 i nast.; A. Grześ, J. Kozłowski, A. Kramski, Niemcy, s. 21 i nast.; K. Makowski, Rodzina, s. 124 i nast.; tenże, Das Grossherzogtum ss. 165-168. 34 Provinzial-Bliitter fUr das Grol5herzogthum Posen, Januar bis Juni 1846, s. 18-19.
35 Zob. S. Kemlein, Die Posener, s. 255 i nast.
36 Szerzej na ten temat K. Makowski, Żydzi wobec Wiosny Ludów w Wielkim Księstwie Poznańskim, (w:) Żydzi w Wielkopolsce na przestrzeni dziejów, pod red. J. Topolskiego i K. Modelskiego, Poznań 1995, s. 154 i nast.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1996 R.64 Nr3; Karol Marcinkowski i jego czasy dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.