ELEKTROWNIA GMINY WILDECKIEJ PRZEMIANY FUNKCJI BUDYNKU W LATACH 1895-1939
Kronika Miasta Poznania 1994 R.62 Nr1/2
Czas czytania: ok. 17 min.MAG DALENA MRUGALSKA-BANASZAK
N a przestrzeni wieków obraz każdego miasta ulega zmianom, a wpływ na nie, nie zawsze dodatni, ma wiele czynników, m.in. rozwój świadomości społecznej i postęp cywilizacji. Część miast świetnie prosperujących w dawnych wiekach dziś należy do prowincjonalnych, inne dzięki wielu sprzyjającym okolicznościom, liczą się na mapie gospodarczej, przemysłowej i kulturalnej Polski, a niewątpliwie należy do nich Poznań. Jego dynamiczny rozwój nastąpił po włączeniu w 1900 r. nowych terenów i likwidacji fortyfikacji. Oczywiście inkorporacja podmiejskich obszarów nie nastąpiła automatycznie, poprzedzały ją zarówno wieloletnie starania władz miejskich jak i odbywający się równolegle proces przeobrażeń zachodzących na Wildzie, Jeżycach i Łazarzu. Do momentu włączenia tych terenów w granice administracyjne Poznania były one samodzielnymi gminami z własnym samorządem i związanym z nim całym aparatem zarządzania. Władzę gminną reprezentowała kilkunastoosobowa rada gminna, na czele której stał sołtys. Prowadzono własne księgi protokólarzowe, podatkowe, wydatków i dochodów. Poza zajmowaniem się sprawami bieżącymi, opieką nad ubogimi, utrzymywaniem porządku itp., począwszy od lat 90-tych XIX w. władze gminne podejmowały wiele inicjatyw związanych z rozbudową infrastruktury. Rozpoczęła się kanalizacja, wytyczanie nowych dróg, kładzenie chodników, zadrzewianie ulic. Zaczęto także stawiać gmachy użyteczności publicznej (szkoły, straż pożarna) służące mieszkańcom gminy. W ramach rozwoju infrastruktury podmiejskich terenów zadecydowano również o zaopatrzeniu ich w energię elektryczną. Pierwszą elektrownię gminną uruchomiono na Wildzie (1895 r.), następną na Łazarzu (1897 r.), a rok później na J eżycach l. Oświetlenie podmiejskich gmin było kolejnym krokiem zbliżającym je do włączenia w strukturę administracyjną Poznania.
Współczesny widok dawnego budynku elektrowni. Fot. J. Mulczyriski
Elektrownię wildecką zbudowano na Dolnej Wildzie 87 (d. 35)2.
Budynek złożony był z kilku pomieszczeń: właściwej elektrowni, akumulatorowni, hali maszyn, kotłowni i magazynu na opał. Od południa górował nad całością komin. Sylwetka ceglanego gmachu, o prostej pudełkowej formie, mimo przeróbek, została niezmieniona do dnia dzisiejszego. Do zespołu
Magdalena Mrugaiska - Banaszakzabudowań elektrowni należał także budynek stajni na północnym krańcu. Z planów dołączonych do akt ubezpieczeń ogniowych i rysunku umieszczonego na papierze firmowym zakładu S. Słupczyńskiego można odtworzyć jej kształt. Był to nieduży, murowany budynek, kryty dwuspadowym dachem z dachówką, zakończony wieżyczką z chorągiewką. Forma architektoniczna stajni zdecydowanie odbiegała od prostej bryły elektrowni, mimo że obie powstały w tym samym czasie. W 1898 r. całość ogrodzono drewnianym płotem i dobudowano w narożniku południowo-wschodnim magazyn na węgiel. Z ubezpieczenia nie wynika, czy drewniany płot był także od strony Dolnej Wildy; na rysunku zaznaczono jedynie trzy wjazdy od strony ulicy.
W latach międzywojennych całość otoczona została ceglanym ogrodzeniem z rytmicznie powtarzającymi się, ściętymi słupami, a brama wjazdowa stała nie od strony Dolnej Wildy, ale prostopadle do ulicy, przy budynku stajni. Flankowana była dwoma słupami identycznymi jak przy ogrodzeniu, tylko kilkakrotnie większymi i zakończonymi kwiatonami. Uruchomienie 31 października 1904 r. centralnej elektrowni na Grobli 3 , zaspokającej potrzeby całego miasta, było głównym powodem częściowego zamknięcia, w pierwszej połowie 1905 r., wildeckiego oddziału. Od tej pory działał on w bardzo ograniczonym zakresie jako stacja pomocnicza, ostatecznie został zlikwidowany wiosną 1910 r. Niestety, nie wiadomo jak od tego czasu wykorzystywany był budynek elektrowni. Z Ksiąg Adresowych, z lat 19041917, wynika, że mieszkał i był tutaj zatrudniony maszynista i palacz Paul B6ge.
Można przypuszczać, że po zamknięciu elektrowni zajmował się konserwacją zainstalowanych tu maszyn i dbał o to, by budynek nie uległ dewastacji. Nowy rozdział w historii budynku rozpoczyna się w 1918 r., kiedy to miasto, jako właściciel nieruchomości, zadecydowało o jej wynajęciu. Dzieje kolejnych dzierżaw znane są dzięki zachowanemu w Archiwum Państwowym w Poznaniu poszytowi akt 4 . Informacje w nim zawarte są niezwykle interesujące, odzwierciedlają bowiem sytuację gospodarczą panującą w ówczesnym Poznaniu. W 1918 r. Konstanty Lange, właściciel "Fabryki sera z zarządem elektrycznym", wydzierżawił od miasta na 10 lat, budynek przy Dolnej Wildzie 87 i urządził tu serownię wraz z mleczarnią. Już po czterech latach działalności, kiedy okazało się, że fabryka serów jest chybionym pomysłem, jej właściciel stojąc u progu bankructwa, bez zgody Magistratu, podnajął budynek 1 kwietnia 1922 r. Józefowi Bilskiemu na "fabrykę tabaczną". Do tej pory Wielkopolska Krajalnia Tytoniu J. Bilskiego mieściła się przy ul. Rycerskiej 12 (ob. F. Ratajczaka), hurtownia natomiast przy ul. Masztalarskiej 7. W tym samym czasie, wiedząc że działanie K. Langego jest bezprawne, z wnioskiem o dzierżawę budynku zwróciły się do Magistratu dwie firmy. Pierwsza z nich to "Radjator" E. Smętkowskiego, która produkowała "urządzenia centralnych ogrzewań pierwszorzędnych systemów"s. Drugą ofertę złożył inż. Ewaryst Namysł, dyrektor firmy "Iskropol" SA. W piśmie skierowanym do miejskich decydentów E. Namysł argumentował, że "Iskropol założył pierwszą nie tylko w Polsce ale i dalej na cały wschód fabrykę zapalników do motorów spalinowych, zastosowanych przy samolotach, samochodach, ma
szynach rolniczych itp., co się w znacznym stopniu przyczyni do uprzemysłowienia Polski oraz do uniezależnienia nas od zagranicy. Odpowiednie specjalne maszyny zostały przez nas zakupione i znajdują się już w drodze, cały zaś potrzebny do fabryki surowiec jest zakupiony i wyrabiany w kraju, co ubocznie przyczynia się również do dania pracy większej ilości ludzi, a co już jest w pełnym toku. (...)"6 Jednocześnie nie dawał za wygraną J. Bilski i zwrócił się oficjalnie do władz z prośbą o zawarcie formalnego kontraktu. Pisał, że ,,(...) dotychczas zatrudniam 60 robotnic i robotników, ponieważ przedsiębiorstwo moje pomyślnie się rozwija jestem w możności podwójną ilość robotników zatrudnić. (...)"7. Kiedy "Iskropol" dowiedział się o zamiarach J. Bilskiego skierował do władz kolejne pismo: ,,(...) prosimy usilnie Magistrat, by raczył bezwarunkowo nie zgodzić się na żadną prolongatę dzierżawy p. Bilskiemu, gdyż w takim razie sprowadzone przez nas drogie maszyny mogłyby na składzie ulec uszkodzeniu i w ogóle opóźniłoby to puszczenie fabryki w ruch narażając nas na wielomilionowe straty, pozbawiając większą ilość ludzi zarobku, a co najważniejsze uniemożliwiłoby to nam dostarczenie naszemu lotnictwu, automobilizmowi oraz przemysłowi rolnemu wyczekiwanych z niecierpliwością krajowych fabrykatów (...)". N a zakończenie E. Namysł stwierdził, podważając wiarygodność Bilskiego, że jego "krajalnia tytoniu pracuje jedną, jedyną małą maszynką, którą snadnie może pomieścić w małym pokoju, nie potrzebuje zaś zajmować obszernych ubikacji [w znaczeniu pomieszczeń - przyp. MMB] fabrycznych"s. Ostatecznie Magistrat podjął decyzję, że budynek dawnej elektrowni wydzierżawiony zostanie na trzy lata firmie "Iskropol" , a umowę najmu
ISKRO PO L
SKA. AKC.
Fabryka wyrobów llletalowych Poznań, Dolna Wilda 35 Konto gankowe: Bank Poznański w Poznaniu Telefon nr. 5500 Telefon nr. 5500.
ODDZIAŁ L: Wyrób zapalników do motorów spalinow.
ODDZIAŁU.: T okarslwo fasonowe · części fasonowe.
ODDZIAŁ III.: Wyrób narzędzi precyzyjnych.
Reklama firmy zamieszczona w: Urzędowy spis wystawców Międzynarodowego Targu w Poznaniu, Poznań 1925 I .
I .
I .
I .
I I l .
l .
l .
l .
l .
l .
l
Magdalena Mrugaiska - Banaszakpodpisano 8 lipca 1922 r. O wyborze "Iskropolu" zadecydowało przede wszystkim to, że "przedsiębiorstwo w bliskim czasie przystąpi do produkcji artykułu niezbędnego dla gospodarki krajowej"9. Niebagatelne znaczenie miał również fakt, że produkcja "Iskropolu" przeznaczona była dla wojska, co z kolei dawało gwarancję powodzenia przedsiębiorstwa. J. Bilski, mimo zawarcia umowy między Magistratem a "Iskropolem ", nie chciał opuścić budynku. Żadnego skutku nie odniósł nakaz eksmisji wydany 13 lipca 1922 r. J. Bilski złożył pozew do sądu podważając niekorzystną dla niego decyzję Magistratu. Zarówno w sądzie pierwszej, jak i drugiej instancji sprawę przegrał. Przedłużający się konflikt o prawo dzierżawy naraził "Iskropol" na koszty magazynowania sprowadzonych już maszyn i związane z tym opóźnienia w produkcji. Ostatecznie, 24 października 1922 r. przeprowadzono eksmisję fabryki tabacznej J. Bilskiego i z dniem tym objął nieruchomość "Iskropol" . W protokóle przejęcia napisano, że "znaleziono ubikacje w dobrym stanie"I0. Produkcja ruszyła niemal natychmiast, po dokonaniu niezbędnych zmian budowlanych we wnętrzu fabryki. Po wygaśnięciu umowy dzierżawnej przedłużono ją na dalsze trzy lata, po czym ponownie - do 30 września 1928 r. W 1926 r. fabryka zatrudniała ok. 100 pracowników. Niewielka powierzchnia budynku stawała się powoli niewystarczająca na potrzeby fabryki i w związku z tym "Iskropol" postanowił, za zgodą Policji Budowlanej, dobudować szatnię dla pracowników, "składy materiałów dla Ministerstwa Spraw Wojskowych" oraz "otwartą szopę dla skrzyń". Wszystko wykonane zostało "z desek prowizorycznych i może być w każdej chwili rozebrane"ll. Wydawać by się mogło, że rozbudowa zaplecza "Iskropolu" świadczyła o dobrej kondycji firmy. Jednak już od czwartego kwartału 1925 r. zalegała ona z płaceniem dzierżawy, a inż. E. Namysł wysyłał kolejne pisma, w których prosił Magistrat o "łaskawą prolongatę zapłacenia zaległości" podając jednocześnie daty ich spłat 12. Z dalszej korespondencji wynika, że nie dotrzymywał żadnych z podanych przez siebie terminów. Jako, że "Iskropol" dostarczał swoje wyroby dla wojska, powodem kryzysu w firmie, zdaniem E. Namyśla, był brak zamówień z Ministerstwa Spraw Wojskowych, od którego postanowień firma była całkowicie uzależniona. Kres kilkuletniej działalności fabryki nastąpił wraz z ukazaniem się, w sierpniu 1927 r., w Kurierze Poznańskim informacji o postępowaniu upadłościowym firmy "Iskropol" SA.
Wyprowadzenie fabryki z budynku dawnej elektrowni nastąpiło w końcu stycznia 1928 13 . Na marginesie historii "Iskropolu" warto dodać, że jej dyrektor inż.
E. Namysł był jednocześnie właścicielem Zakładu Przemysłowego "Strzała"14. Wiadomo, że w 1925 r. prezentował osiągnięcia swojej firmy na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Zakłady prowadziły dwa działy: "budowy i dostawy. Pierwszy z nich wykonywa budowę elektrowni miejskich, okręgowych i prywatnych, urządzeń elektrycznych dla siły i światła, wciągów (wind) elektrycznych, kompletnych stacji akumulatorowych, drugi - dostarcza wszelkiego rodzaju maszyny elektryczne: prądnice i silniki prądu stałego i zmiennego, silniki spalinowe systemu Diesla, przyrządy i aparaty mierniczeoraz wszelkie materiały elektro-instalacyjne". Zakłady E. Namyśla były jednocześnie przedstawicielem na Wielkopolskę i Pomorze, wielu liczących się firm krajowych i zagranicznych. "Strzała" posiadała także własne warsztaty ślusarskie i elektrotechniczne przy ul. Wenecjariskiej 5 i była "jedną z najważniejszych placówek przemysłu elektrotechnicznego w kraju". Trudno dziś ustalić, czy bankructwo "Iskropolu" wpłynęło w jakikolwiek sposób na finansową kondycję" Strzały". Wydaje się, że nie - bowiem obie firmy miały inną strukturę prawną. Pierwsza z nich była spółką akcyjną, a E. Namysł jej udziałowcem, natomiast" Strzała" była wyłącznie jego własnością.
Zakłady działały do 1939 r. z całą pewnością wiadomo, że w 1933 r. jej właścicielem był inż. Witold Piński 15, natomiast nie znana jest data przejęcia firmy. Zaraz po rozpoczęciu postępowania upadłościowego "Iskropolu", w październiku 1925 r. Magistrat ogłosił przetarg na wynajęcie budynku. Zgłosiło się dziewięciu przedsiębiorców. Pierwsza oferta wpłynęła 12 października od Antoniego Nowickiego, właściciela firmy "Nowit" Fabryka Guzików, Galalitowej Galanterii i części Radiowych. Pisał w niej ,,(...) powyższą firmę i fabrykę prowadzę od listopada 1925 r. w dzierżawionym budynku przy ul. Marceliriskiej 6. Przez przeciąg dwóch lat fabryka kilkakrotnie powiększała się, także obecnie ubikacje okazują się stanowczo za szczupłe i fakt ten stwarza nieprzezwyciężoną przeszkodę do rozwoju (...)". Dalej Nowicki, podkreślając chrześcijański charakter firmy, co było znamienne dla wielu przedsiębiorców w tamtych czasach, pisze: "dotychczasowy rozwój przedsiębiorstwa umożliwił mi prawie całkowite wyparcie z Poznańskiego a z Pomorskiego częściowe konkurencji żydowskiej". Na zakończenie, licząc, że antysemicki charakter firmy zadecyduje o wyborze jego oferty dodaje, że "w interesie młodego, pełnego najlepszych widoków przemysłu walnie przyczyniającego się do obniżenia cyfr importu w tym zakresie, proszę o uwzględnienie niniejszego wniosku, przysparzającego tym samym miastu żywotną chrześcijańską placówkę"16. Kolejna oferta wpłynęła od "Wytwórni Artykułów Sportowych i Gimnastycznych J. Paczkowskiego i Synów" z ul. Łąkowej 10 17 . Na dawny budynek elektrowni reflektowali także J. Krawczyk i M. Nowak, właściciele warsztatu samochodowego i garaży z ul. Marcelińskiej 6 18 . Do przetargu stanął również Wacław Goździejewski z ul. Szewskiej 21 zajmujący się wytwarzaniem "papieru pakowego i torebek wszelkiego rodzaju z drukiem i bez"19. Kolejną ofertę złożyły "Pierwsze Wielkopolskie Zakłady Artystyczne BrązowniczoSrebrnicze i Odlewnia Artystyczna z Brązu, Cyzelowanie, Sprzęty Kościelne z brązu i srebra prawdziwego" z Wielkich Garbar 3620. Natomiast Franciszek Stachowiak zamieszkały przy ul. Żupańskiego 13A zaproponował Magistratowi założenie w budynku "przetwórni względnie suszarni płodów ogrodniczych w lecie, a w zimie korownii wikliny"21. Do połowy lutego 1928 r., kiedy to mijał termin składania ofert, zgłosili się jeszcze Wincenty Zgoła, właściciel założonych w 1919 r. Zakładów Elektrotechnicznych z ul. Grottgera 4 22 , "Piasowa Poznańska Fabryka Szczotek i Masowych Artykułów z Drzewa" Leona Kucharskiego 23 oraz "Fabryka Wyrobów Blaszanych" sp. zoo. z ul. Półwiejskiej 5 24 .
Magdalena MrugaIska - Banaszak
Magistrat spośród firm, które stanęły do przetargu wybrał ofertę S.
Słupczyńskiego i zawarł z nim kontrakt 29 lutego 1928 r. Niewykluczone, że wpływ na tę decyzję miał stosunkowo długi okres działalności firmy (od 1907 r.) i uznanie, jakim cieszyła się nie tylko na rynku krajowym, ale także za granicą czego dowodem było otrzymanie dwukrotnie na targach, w Berlinie w 1911 r. i w Paryżu w 1925 r., złotych medali za swoje wyroby.
<Ai
Telef 2149
POZNAN Dolna Wilda nr. 35 Zakłady Przemysłowe dla wyrobów artystycz - nych z brortzu i srebra prawdziwego Odlewnia artystyczna figur i pomników Prace cyzelerskie, rytownicze, galwanizacja
Telef.
2149 55
<yy
Reklama finny zamieszczona w: T. Pudłowski, Ilustrowany przewodnik po mieście stołecznym Poznaniu, Poznań 1929 , ST. SŁUPCnNSKI * POZNAN
Pierwsze Wielkopolskie Zakłady Artystyczne · Bronzovvniczo-Srebrniczc , i Odlewnia Artystyczna z Bronzu.
Sprzęty kościelne z bronzu i srebra prawdziwego. Cyzelowanie.
Rytowanie.
OdEnuezsnia: Duły zloty mada1 Barlin 1 Duiy złoty medal. Paryż 1B25tilg£*?W>- 193 1 . Dolno WIlda 35.
Winietka z widokiem budynku dawnej elektrowni z papieru firmowego S. Słupczyńskiego, 1931 r.
Badanie historii to ciągłe poszukiwanie nowych faktów, które mają rozszerzyć wiedzę na dany temat, a praca ta bywa czasami żmudna i nie zawsze przynosi oczekiwane efekty. Nierzadko zdarza się, że odkrycie czegoś nowego następuje w najmniej oczekiwanym momencie, podczas pracy nad zupełnie innym tematem. Podobnie było w przypadku firmy S. Słupczyńskiego. W 1992 r. Muzeum Historii Miasta Poznania zorganizowało wystawę z okazji 60 rocznicy poświęcenia pomnika Najświętszego Serca Jezusowego. Materiały na wystawę pochodziły ze zbiorów prywatnych pana Piotra Michałowskieg0 25 , którego stryj, architekt Lucjan Michałowski był projektantem pomnika. Poza rysunkami, szkicami, projektami w zespole tym znalazła się również bogata korespondencja, którą prowadził L. Michałowski z przyszłymi wykonawcami monumentu. Wśród różnych pism jest m.in. odpis oferty na wykonanie odlewu centralnej postaci pomnika - Chrystusa Króla, którą 3 listopada 1931 r. skierował S. Słupczyński do Komitetu Budowy Pomnika. W piśmie zaznaczył, że ofertę opracował po przeprowadzeniu rozmów i otrzymaniu konkretnych danych od twórcy modelu rzeźbiarza Marcina Rożka. S. Słupczyński wyliczył, że koszty związane z wykonaniem figury wyniosą 75.000 zł, przy założeniu, że otrzyma on model gipsowy od M. Rożka, a materiał potrzebny do odlewu dostarczy Komitet. Zadeklarował również, że wykona swoją pracę w ciągu sześciu miesięcy od dnia otrzymania zamówienia i modelu, a odlew będzie na najwyższym poziomie. Aby skłonić Komitet do wyboru swojej oferty S. Słupczyński dołączył do niej krótką historię firmy. Dokument ten ma duże znaczenie, uzupełnia bowiem i wnosi nowe wiadomości do stanu badań nad historią gospodarczą i artystyczną Poznania w dwudziestoleciu międzywojennym 26 . S. Słupczyńskiemu ogromnie zależało, nie tylko z powodów finansowych ale przede wszystkim prestiżowych, na pracy przy pomniku. Dodatkowym argumentem przetargowym, zwiększającym przewagę nad konkurencją, miało być także, odręcznie napisane przez rzeźbiarza Władysława Marcinkowskiego pismo, w którym ten znany i ceniony artysta zaświadczał, że S. Słupczyński odlewał dla niego "w przeciągu kilku lat: popiersia, medale i trzy postacie przeszło naturalnej wielkości »Dobosza« w Śremie, »Granatnika« w Koźminie i »Jana Quadro« w Poznaniu. Pomniki te stoją już od wielu lat na wolnym powietrzu, gdzie najlepiej można się przekonać w materiale i technicznej pracy p. Słupczyńskiego". W kilka tygodni po złożeniu oferty S. Słupczyński skierował pismo do Komitetu Budowy Pomnika (28 grudnia 1931 r.), w którym ponownie skalkulował koszt ewentualnego wykonania powierzonej mu pracy i obniżył cenę do 50.000 zł, zaznaczając jednocześnie że "p. J. Krzyżanowski w Poznaniu św.
Marcin 39, właściciel przedsiębiorstwa eksportowo-drzewnego, zobowiązał się przejąć za mnie wszelkie potrzebne gwarancje, połączone z otrzymaniem zlecenia, wykonania i wykończenia powierzonych mi prac wraz z potrzebnym ewentualnym finansowaniem". Mimo, że S. Słupczyński wykazał się dużym dorobkiem, poparciem Władysława Marcinkowskiego, autorytetu w dziedzinie rzeźby, dokonał obniżki kosztów wykonania figury, nie otrzymał zlecenia na tę pracę. Ostatecznie odlew postaci Chrystusa wykonano w Sp. Akc. H. Cegielski.
Magdalena Mrugaiska - Banaszak
Nie wiadomo, jak długo S. Słupczyński prowadził swój zakład. Ostatni ślad jego działalności to wspomniane pismo z końca 1931 r. Można tylko przypuszczać, że być może światowy kryzys, a tym samym niesprzyjające w kraju warunki do prowadzenia jakiejkolwiek działalności doprowadziły S. Słupczyńskiego do bankructwa. Umieszczenie jego firmy w Księdze Adresowej z 1933 r. wskazuje, że S. Słupczyński próbował jeszcze walczyć z trudnościami. Po tej dacie Zakłady nie pojawiają się w żadnej dostępnej literaturze. Być może kiedyś, znów przypadek zadecyduje o tym, że będzie można dowiedzieć się czegoś więcej o dalszych losach S. Słupczyńskiego i jego przedsiębiorstwa. W notatce zamieszczonej w omawianym wcześniej poszycie akt miejskich urzędnik dokonujący wizji budynku w dn. 4 lutego 1936 r. napisał, że "dawniejszą elektrownię przeznaczył Wydział Opieki Społecznej [któremu miasto przekazało budynek - przyp. MMB] na schronisko dla bezdomnych"27. Odbyło się to ok. 1934 r., z całą pewnością wiadomo, że w 1935 r. bezdomni zajmowali już budynek.
W dwudziestoleciu międzywojennym, poza budynkiem dawnej elektrowni, przedmiotem najmu były również tereny położone wokół niej. Dzierżawiono grunty leżące bezpośrednio wokół budynku i obszar dzisiejszego parku, aż do Drogi Dębińskiej. Pierwsza część wynajmowanej ziemi przylegała do budynku od strony północnej, naprzeciw wylotu ul. Krzyżowej. Po raz pierwszy dzierżawił ją Franciszek Maćkowiak z ul. Krzyżowej 8. Jak napisał w podaniu - na terenie, który leżał odłogiem, miał zamiar urządzić ogród warzywny. Umowę podpisano 13 grudnia 1923 r. i przedłużano ją wielokrotnie, aż do 30 września 1931 r. 28 Przedmiotem dzierżawy był także grunt o powierzchni 765 m 2 , położony bezpośrednio za budynkiem, od strony wschodniej. W latach 1924-1925 dzierżawiło go Towarzystwo Robotników Katolickich 29 , a do 1931 Jan Burek z ul. Ostatniej 1430, w 1932 r. Edward Szub ę 3ł, a po nim Józef Kordacz, mieszkaniec pobliskiej ul. Krzyżowej32.
W aktach dotyczących budynku dawnej elektrowni zachowała się notatka urzędnika miejskiego, który informował Magistrat, że do 30 września 1935 r. Józef Kordacz dzierżawił 765 m 2 gruntu obok nieruchomości, "z dniem 1 października 1935 r. zrezygnował z dalszej dzierżawy tego terenu, dlatego że był kilka razy okradziony i to niewątpliwie przez bezrobotnych zamieszkałych w dawniejszej elektrowni, a graniczącej z tymże terenem. Dnia 2 stycznia 1936 r. złożył prośbę o wydzierżawienie odnośnego gruntu dozorca schroniska p. Wacław Koziołek 33 ", jednocześnie zaproponował płacenie wielokrotnie mniejszego czynszu - 2 zł, do tej pory wynosił on 30 zł rocznie. Uzasadniał to tym, że "teren odnośny jest zniszczony, gdyż składano na nim śmieci i gruzy, więc uporządkowanie terenu uważa jako ekwiwalent dla gminy". Domyślać się należy, że do takiego stanu doprowadził go poprzedni użytkownik W. Koziołek nie miał stałej pracy i ewentualne pozwolenie na założenie ogródka miało być źródłem dochodu, pozwalającym zapewnić minimalne utrzymanie jemu i rodzinie. Do podania W. Koziołek dołączył swójżyciorys. Jest to typowa dla kryzysowych lat 30-tych historia człowieka pozbawionego pracy, a przez to środków do życia i może dlatego właśnie warto ją zacytować: "Urodziłem się 20 września 1899 r. w Mosinie, jestem obywatelem polskim, wyznania rzymsko-katolickiego, sądownie niekarany. Jestem robotnikiem, od roku 1930 bez stałego zajęcia, dla braków środków utrzymania znajduję się wraz z żoną i dzieckiem w rozpaczliwym położeniu (...), jako bezrobotny pobieram jedynie borg pomocy doraźnej Funduszu Pracy. Poza tym nadmieniam, że brałem czynny udział w pracy niepodległościowej w szeregach harcerstwa, następnie w ochotniczych oddziałach powstańczych oraz jako ochotnik w bojach na froncie bolszewickim odznaczony zostałem brązowym Krzyżem Zasługi (...) ,,34. Prośba W. Koziołka, mimo jego rozpaczliwego położenia, nie zyskała aprobaty władz. Magistrat w dniu 18 lutego 1936 r. postanowił oddać ten teren do dyspozycji Wydziału Opieki Społecznej, ten z kolei wydzierżawił go mieszkańcom schroniska.
Kolejny teren, który był przedmiotem najmu obejmował obszar 26.237 m 2 (od wschodu sięgał Drogi Dębińskiej, od południa graniczył z ogródkami działkowymi, a od północy z ul. św. Jerzego). W latach 1924-1925 najemcą tego terenu było Stowarzyszenie Polskich Robotników Katolickich 35 , które przeznaczyło obszar ten dla swoich członków na cele rolnicze. Po Stowarzyszeniu grunty te dzierżawił, w latach 1926-1929, Czesław Tomkowiak 36 wykorzystując je pod zasiew zbóż. Zamieszczone w omawianym poszycie akt informacje na temat wynajmu przyległych do budynku terenów są niepełne. Nie wiadomo, czy nieprzerwanie do 1939 r. były one przedmiotem dzierżawy. Niewykluczone, że nie bowiem miasto już wcześniej opracowało plany uporządkowania i zagospodarowania miejskich terenów, a dotyczyły one także gruntów położonych za budynkiem dawnej elektrowni. W 1931 r. powstał projekt założenia tutaj Luna-Parku 37 . Do wybuchu wojny nie został on zrealizowany, ale być może rozpoczęto prace przygotowawcze, np. niwelację terenu, osuszanie itp. Historia budynku dawnej elektrowni i przyległych do niej terenów jest niezmiernie żywa szczególnie w kontekście nowej, gospodarczej sytuacji Polski. To przede wszystkim dzieje ludzi zmagających się z trudną rzeczywistością przedwojennych czasów, przedsiębiorców walczących, bez powodzenia, o utrzymanie swoich firm w warunkach wolnorynkowej konkurencji i niesprzyjających czasach gospodarczego kryzysu. Historia Wacława Koziołka, jednego spośród wielu młodych bezrobotnych mieszkańców miasta, jest przykładem sytuacji, w jakiej znalazło się wielu ludzi pozbawionych pracy i środków utrzymania.
Przypisy
1 J. Koźniewski, Elektrownia miejska, W: Księga Pamiątkowa Miasta Poznania, Poznań 1929, s. 616 2 Archiwum Państwowe w Poznaniu (skrót: APP) SUidtische Feuer Societat sygn. 1970 3 J. Koźniewski, op. cit., s. 616 4 APP Akta miasta Poznania (skrót: AmP) sygn. 6526 (tytuł poszytu: "Fabryka świec zapalnikowych (lotniczych) dla motorów Iskropol" .
Magdalena Mrugalska- Banaszak
5 jw., s. 26 6 jw., s. 20 7 jw., s. 56 8 jw., s. 57 9 jw., s. 26 10 . 70 JW., s.
11 jw., s. 150 12 jw., s. 172, 173, 176, 177, 181 13 jw., s. 183, 195 14 "Świat", Warszawa, Nr 21 R. XX z dn. 23 VI 1925 15 Księga Adresowa 1933 r. s. 403 W latach 1927 -19 3 2 księgi adresowe, które często są jedynym źródłem informacji, nie ukazywały się, trudno więc jednoznacznie ustalić, kiedy nastąpiła zmiana właściciela" Strzały". 16 APP AmP sygn. 6526 s. 188 17 jw., s. 206 18 jw., s. 192 19 jw., s. 209 20 JW., s. 210 2i 213 j w ; s 22 jw., s. 214 23 jw., s. 215 24 jw., s. 216 25 Dziękuję panu Piotrowi Michałowskiemu za wyrażenie zgody na wykorzystanie w niniejszym artykule materiałów dotyczących Stanisława Słupczyńskiego 26 Pismo, o którym mowa w tekście zacytowane zostało w całości w aneksie przede wszystkim z uwagi na dołączoną do niego historię firmy S. Słupczyńskiego. 27 APP AmP sygn. 6526 s. 288 28 jw., s. 117, 120, 136, 166 29 117 jw., s. 30 jw., s. 142, 165 31 jw., s. 284 32 287 jw., S. 33 jw., s. 289 34 jw., s. 285 35 jw., s. 253 36 jw., s. 231 37 APP AmP sygn. 7244 poszyt akt dotyczący powiększenia kolonii ogródków działkowych przy Dolnej Wildzie. Na jednym z planów wyrysowano omawiany teren graniczący z ogródkami, określany jako projektowany Luna-Park.
ANFKS
Poznań, 3 listopada 1931 r.
Do Szanownego Komitetu Budowy Najśw. Serca Pana Jezusa w Poznaniu
W załączeniu mam zaszczyt przedłożyć Szanownemu Komitetowi moją ofertę na wykonanie i odlew figury Najśw. Serca Pana Jezusa w Poznaniu. Ofertę moją opracowałem na podstawie udzielonych mi danych i życzeń twórcymodelu pana prof. Rożka. Pan prof. Rożek udzielając mi objaśnień, zaznaczył specjalnie, że Szanowny Komitet Budowy życzył sobie aby odlew figury był nadzwyczaj starannie, artystycznie i czysto wykonany, tem więcej, że pomnik umieszczony będzie na miejscu czołowym i dostępny z bliska dla widzów. Warunek ten był mi przy obliczaniu ceny drogowskazem, a chcąc także i z mej strony przyczynić się do wspaniałego wykonania figury, dołożę wszelkich starań, aby praca wypadła pod względem artystycznym beznagannie i znalazła wszechstronne uznanie. Do pracy tej muszę użyć sił pierwszorzędnych i odpowiednio płatnych. Po ścisłym i sumiennym obliczeniu robocizny i z tem związanych kosztów, otrzymałem sumę zł. 75.000,- za całość. Jest to cena niewygórowana, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że wykonana będzie nie przeciętnie pomnikowo, lecz na wskroś artystycznie i z pietyzmem wykończone. Mam tę błogą nadzieję, że Szanowny Komitet zechce mi tę pracę powierzyć i dla łask orientacji o mojej dotychczasowej działalności w kierunku fachowym, pozwalam sobie nadmienić co następuje: Jako młody cyzeler, krótko po ukończeniu praktyki resp. nauki zawodowej pracowałem w roku 1899 u jednego z najzdolniejszych cyzelerów w Krakowie śp. Wincentego Ziembowskiego, gdzie pod tegoż okiem i kierunkiem pracowałem przy wykonaniu srebrnych wiecznych lamp, wiszących po dziś dzień w Katedrze na Wawelu ponad trumną św. Stanisława Biskupa. Następnie wyjechałem do Warszawy, pracowałem u śp. prof. Piusa Welonskiego przy odlewach i wykonaniu słynnych stacji z brązu na Jasnej Górze w Częstochowie. W 1902 r. uzyskawszy stypendium fundacji śp. Biskupa Łętowskiego w Krakowie, wyjechałem celem dalszego kształcenia się za granicę i pracowałem w pierwszorzędnych zakładach w Paryżu, Wiedniu, Berlinie, Monachium, Dreźnie, Hamburgu i Frankfurcie n/M. Następnie wróciłem do Warszawy, gdzie przez 2 lata pracowałem w pierwszorzędnej firmie tej branży Braci Łopielskich.
Po zakończeniu wojny rosyjsko-japońskiej wyjechałem w roku 1907 do Berlina, gdzie wkrótce założyłem własną odlewnię. Przedsiębiorstwo moje w Berlinie prosperowało mimo dużej konkurencji niemieckiej, dobrze i rozwijało się. W roku 1911 uzyskałem za wystawiane na wystawie w Berlinie własne wyroby duży złoty medal. Z końcem roku 1914 z powodu służby wojskowej na wojnie, przedsiębiorstwo moje w Berlinie zlikwidowałem. Po powrocie z wojny światowej w roku 1919 osiedliłem się w Poznaniu, zakładając przy ul. Wielkie Garbary własne przedsiębiorstwo w mej branży kierowany usilną wolą, zebrane za granicą obszerne wiadomości fachowe zużytkować we własnym kraju a tem samym przyczynić się do uniezależnienia tej branży od obcych. W roku 1925 uzyskałem na wystawie w Paryżu duży złoty medal za wystawione własne eksponaty.
Z większych prac pomnikowych w Poznaniu wykonałem: 1. pomnik "Siejba" dłuta p. prof. Rożka stojący w Luboniu w formie Dr.
Romana Maya 2. duży biust Moniuszki prof. Rożka w parku Moniuszki
Magdalena Mrugaiska - Banaszak
3. dużych rozmiarów tablicę pamiątkową śp. rektora Uniwersytetu Poznańs, kiego Heliodora Swięcickiego , 4. pomnik powstańca w Rudzie SI., Górny Sląsk , 5. pomnik powstańca "Dobosz" w Sremie 6. pomnik powstańca" Granatnik" w Koźminie 7. figurę twórcy starego ratusza w Poznaniu Jana Quadro 8. duży biust Marszalka Piłsudskiego na cytadeli w Poznaniu Jak z mojej dotychczasowej, wyżej wymienionej działalności wynika, daję wszelką fachową gwarancję, że powierzona mi praca zostanie z mej strony wykonana dobrze i artystycznie pod każdym względem i dlatego o wykonanie figury Najśw. Serca Pana Jezusa się ubiegam w tej błogiej nadziei, że Szanowny Komitet uwzględniając te okoliczności wykonanie figury powierzyć mi zechce.
Z prawdziwym szacunkiem Stanisław Słupczyński
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1994 R.62 Nr1/2 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.