DZIAŁ HISTORYCZNY

Kronika Miasta Poznania 1994 R.62 Nr1/2

Czas czytania: ok. 7 min.

ŚWIĘTY JACEK NA MURACH POZNANIA

JACEK WIESIOŁOWSKI

Z wiązek świętego Jacka Odrowąża, założyciela polskiej gałęzi dominikanów, z Wielkopolską były nikłe. Pochodząc ze małopolsko-śląskiego rodu, z dworu swego krewniaka biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża przechodzi we Włoszech do nowicjatu dominikańskiego i w 1222 r. skierowany zostaje do Polski. Tradycja zakonna czyni go organizatorem powstałego w 1225/26 r.

klasztoru gdańskiego dominikanów, potem nastąpił sławny w legendach świętego okres działalności misyjnej na Rusi, umieszczany obecnie przed badaczy w latach 1228-1232, z kolei misja pruska poświadczona dokumentami z 1236 i 1238 r., w końcu wieloletni pobyt w Krakowie, gdzie zmarł w 1257 r. w święto Wniebowzięcia NMPanny, 15 sierpnia. W Wielkopolsce pobyt jego poświadczony jest raz, aż raz gdyż z trzech dokumentów współczesnych, na których święty występuje wraz z innymi w roli świadka, jednym jest dokument Władysława Odonica wystawiony w Gnieźnie 15 lutego 1238 r. przyznający zwolnienia celne osobom jadącym do Prus i wracającym stamtąd. Czy święty Jacek zetknął się wówczas z młodymi książętami Przemysłem (protektorem dominikanów) i Bolesławem (protektorem franciszkanów), późniejszymi założycielami nowego Poznania, nie wiadomo. Z Władysławem Odonicem, księciem wielkopolskim zdecydowanie niedocenionym w dziejach polskich, święty Jacek mógł się spotkać wielokrotnie, tak w czasie swego ewentualnego gdańskiego pobytu, jak w okresie misji pruskiej. Odonic był zwolennikiem reformy kościelnej i zdecydowanym protektorem nowych zakonów tak rycerskich jak żebraczych, ale czasy były trudne - granica wielkopolsko-śląska oparła się na Warcie, parcie na Wielkopolskę ze strony Henryka Brodatego było silne, władza Odonica niepewna. Mimo zachęt ze strony księcia dominikanie obawiali się z nim związać. Zaraz po śmierci

Jacek Wiesiołowskirywalizującego z Odonicem jego stryja Władysława Laskonogiego biskup poznański Paweł ofiarował dominikanom (22 X) kościół św. Małgorzaty na , Sródce, lecz nic nie świadczy o tamtejszej działalności dominikańskiej. Być może, że po wyprawach Henryka Brodatego, który w latach 1233 i 1234 zajął Wielkopolskę aż po Wartę, dominikanie wahali się z oficjalnym uformowaniem konwentu poznańskiego, by nie utrudniać sobie powstawania swych , konwentów na Sląsku. Wiadomo, że na prośby dominikanów z Poznania Odonic (zm. 1239) nadał przywilej dla kupców przybywających do Poznania na jarmark dominikański (św. Dominika kanonizowano w 1234 r.), lecz nie wiadomo dokładniej, kiedy (w latach 1234-1239). Wprawdzie stwierdzamy obecność Odonica w Poznaniu w 1237 r., ale mógł to być przejściowy pobyt podczas nieudanej próby odbicia zachodniej Wielkopolski w tymże roku. Przypuszcza się, że dominikanie rezydowali w Gnieźnie przy kościele św.

Krzyża poza murami miasta (już 1238?), który ustąpili miechowitom w 1243 r., by wreszcie definitywnie osiąść w Poznaniu obejmując kościół św. Gotarda (1244), gdy po śmierci Henryka Pobożnego, rozpadło się silne państwo śląskie i synowie Odonica umocnili swą władzę nad Poznaniem. Skoro św. Jacek był w 1238 r. w Gnieźnie, to mógłby być również , w klasztorze poznańskim na Sródce, ale taki pobyt nie jest potwierdzony ani w legendzie świętego ani w zachowanych dokumentach ani też nie utrwalił się w tradycji klasztoru poznańskiego. Wieloletnie zaniedbania w badaniach nad dziejami politycznymi i kościelnymi Wielkopolski nie pozwalają ani na potwierdzenie ani na zaprzeczenie takiej tezie, która choć w nikły sposób , wiązałaby Poznań (ściślej Sródkę i Ostrów Tumski) oraz świętego Jacka. W 1647 roku w Krakowie ukazało się dziełko Piotra Pruszcza, pedla krakowskiego uniwersytetu "Stołecznego miasta Krakowa kościoły i klejnoty, co w nich jest godnego widzenia i zacnego", będące przewodnikiem po kościołach krakowskich. Spotkało się ze znacznym zainteresowaniem, więc przedrukowano je w 1650 roku. Po stu latach do pracy Pruszcza sięgnął, nieznany jeszcze z nazwiska miłośnik Krakowa, poszerzył je znacznie opisując nowe krakowskie kościoły i klasztory, przybyłe w ciągu wieku relikwie i przywileje odpustowe i wydał je w 1745 roku w drukarni Akademickiej w Krakowie. Szczególnym zainteresowaniem anonimowego wydawcy cieszył się kościół dominikanów krakowskich - opisany szerzej niż sama katedra krakowska czy kościół Mariacki - i spoczywający tam św. Jacek, któremu poświęcił więcej uwagi niż wszystkim świętym krakowskim razem wziętym. Rzeczywiście kult św. Jacka, dominikanina spoczywającego w Krakowie i kult św. Stanisława Kostki, jezuity spoczywającego w Rzymie ich współbracia roznieśli po całym świecie chrześcijańskim, podczas gdy inni święci polscy cieszyli się lokalnym lub najwyżej ogólnopolskim kultem. Anonimowy krakowski wydawca z 1745 roku pisał więc z dumą "Ma , relikwią Jacka Swiętego Rzym, ma i nabożeństwo" wspominając ołtarz św. Jacka w kościele S. Maria sopra Minerwa, który "drogimi przyozdobił marmurami Benedykt XIII" (1724-1730). "Także w Rzymie wsławił się Jacek S. za żywota swego, gdy w klasztorze S. Sabiny [na Awentynie] zaszczepił drzewo pomarańczowe gałązką w dół, z posłuszeństwa S. Dominika, tak się przyięło to drzewo, że dotychczas iest urodzaine y pomarańcze z tego drzewa, na rożne są pomocne choroby, przez przyczynę S. Jacka". Wspomina cuda św. Jacka i jego kult w Bolonii, Florencji, Wenecji dodając "w włoskim państwie ma kościołów na swój honor wystawionych n. 24". Pisze o kulcie we Francji, gdzie św. Jacek "ma kościołów wystawionych 66" ciesząc się sławą obrońcy od pożarów i chorób, o kulcie w Hiszpanii "kościołów pod tytułem S. Jacka w rocznym tamtecznych kraiach i Indyach n. 54", a "w cesarskim państwie Niemieckim, Węgierskim y innych prowincyach ma kościołów n. 45".

"W Polszczę naszey, num. 27 kościołów, (pisze Petrus Sas), w których kościołach (osobliwie dominikańskich, gdzie zostaią relikwie S. Jacka) rożnych łask y cudów doznaią. W Poznaniu iest relikwia Jacka S., są też i wielkie łaski tego S., gdy za dotknieniem chorzy, kalecy, przy wielkiey ufności dostępuią zdrowia. Maią nabożeństwo tamteczni obywatele poznańscy do tego świętego Patrona y przez oktawę tego świętego [26 VIII - 2 IX] w kaplicy przy relikwii w każdy wieczór odprawuią zakonnicy litanie y inne nabożeństwa do S. Jacka. Ten S. bronił tamecznego klasztoru y miasta nie raz od wielkich powodzi y od nieprzyiacielskich impetów, gdy albowiem szwedzkie szyl(d)wachy na murach klasztornych zostawały y w samym klasztorze poznańskim rożne uciemiężenia y przeszkody czynili w nabożeństwach y innych pobożnych uczynkach" przez rożne wrzaski y kompanie swawolne, widzieli ciż nieprzyiaciele Wiary S. dominikana w habicie i płaszczu chodzącego, który im zawierał usta, że niemogli mówić y policzkował y nieiednego uśpił snem twardym, widząc nieposzanowanie domu Bożego y klasztoru. y przyznawali to ciż nieprzyiaciele, że takiey symetryi mąż był widziany, iako na obrazie iest odmalowany Jacek S. w kaplicy tameczney, przyozdobiony srebrną sukienką y rożnymi wotami. Doznał ten tam klasztor osobliwszey prowidencyi nieraz w potrzebach swoich od Jacka S. y doznaie maiąc liczbę znaczną zakonników. Ma warszawski klasztor dominikański iego S. relikwią, przemyski zaś statuą alabastrową Nayśw. M [aryi] Panny rożnymi cudami wsławioną, którą przyniósł Jacek S. z Kijowa y przy tey statui iak y przy relikwi Jacka S. rożnych łask ludzie doznaią. Ma kościół lubelski relikwią S. Jacka, z wielką weneracyą wystawiaiąc ią. Niedawnemi czasy y we Lwowie była solenna introdukcya relikwi S. Jacka do kościoła dominikańskiego z rożnymi processyami y triumfami, temu się S. poleciwszy. Tego klasztoru prowincya ruska iest pod tytułem Jacka S. Ma kościół gdański relikwią Jacka S. przy ktorey bracia Jacka S., zakonnicy doznaią obrony w rożnych przeciwnościach y turbacyach, bo ten klasztor y miasto Jacek S. ma w opiece, gdy za czasów Jego ustąpiło morze na plac y mieszkanie zakonnikom około iedney wyspy y miasto tam obronne Gdańsk, z portem wielkim y bogatym wystawione. Y to , osobliwie przyznać zasługom Jacka Swiętego, że chociaż tamten klasztor akatolicy kilkakroć nachodzili y złupili, przecie go iednak złość heretycka , wydrzeć nie mogła, protekcya to Jacka Swiętego sprawiła." Nieznany wydawca przewodnika po Krakowie 1745 roku przekazał zapomnianą gdańską legendę o powstaniu tamtejszego klasztoru i całego miasta

Jacek Wiesiołowski

Gdańska na gruntach ustąpionych świętemu przez morze i drugą, również już zapomnianą, poznańską legendę, jak to święty Jacek na murach Poznania bijał Szwedów, opowieść żywą w jego czasach i bardziej jego zdaniem interesującą niż słynna "Madonna Jackowa" z Przemyśla czy inne miejsca kultu świętego. Kiedy ta legenda powstała i do jakiej okupacji szwedzkiej się odnosiła? Szwedzi zajmowali dwukrotnie Poznań. Pierwszy raz w czasie "potopu szwedzkiego" miasto zajął w początku sierpnia 1655 r. korpus gen. Arvida Wittenberga, zastąpiony w kwietniu 1656 r. przez wspomagające Szwedów wojska brandenburskie, usunięte z miasta po długim, dwumiesięcznym oblężeniu 28 sierpnia 1657 roku przez wielkopolskie pospolite ruszenie. Miasto poniosło wtedy wielkie straty, zwłaszcza, że opuszczając Poznań Szwedzi spalili w 1656 r. jego przedmieścia. Drugi raz zajęły miasto wojska szwedzkie w czasie wojny północnej, gdy 18 września 1703 r. zajął je oddział gen. Mardefelda. Ufortyfikowane przez nich miasto wytrzymało dwukrotne ataki wojsk saskich - w poł. 1704 wojsk gen. Schulenburga i wojsk polsko-sasko-rosyjskich pod wodzą feldmarszałka Patkula (8 X - lXI). Szwedzi wycofali sie dobrowolnie 26 sierpnia 1709 r. na wieść o klęsce połtawskiej, tym skorzej, że w mieście panowała już zaraza. Miasto było zniszczone przez okupanta, przedmieścia ponownie spalone, jak ukazuje znana rycina przedstawiająca oblężenie miasta w 1704 r. Nie lepiej było w następnych latach, gdy wojska królewskie (rosyjskie i saskie) traktowały miasto jak obce, w 1716 r. zajęli je żołnierze konfederacji tarnogrodzkiej, dopiero sejm niemy 1717 r. zakończył jego dewastację. Trudno przesądzać, czy święty Jacek bijał "szwedzkie szyldwachy" na przełomie 1655/56 roku czy miał więcej sposobności w latach 1703-1709. Wydaje się jednak, że ten drugi termin jest właściwszy, gdyż zajęcie miasta trwało dłużej, armia szwedzka była słabsza niż w czasach "potopu", a tak przeciwnicy Szwedów, jak zaraza, niejednego szyldwacha uśpili "snem twardym". Przez trzydzieści lat od okupacji miasta, łatwiej niż przez dziewięćdziesiąt mogły utrzymywać się opowieści. Może jednak w pismach kaznodziejów, zwłaszcza dominikańskich, dotyczących świętego Jacka znajdzie się jeszcze inna wzmianka, jak to święty Szwedów na murach Poznania bijał.

"Stołecznego miasta Krakowa kościoły i klejnoty" przypominają o zapomnianym miejscu kultowym Poznania. Znajdująca się w kościele dominikańs, kim relikwia Sw. Jacka uchodziła w oczach wiernych za cudowną. Miała jednak inne właściwości terapeutyczne niż relikwia w kościele Bożego Ciała. Łaskę, za wstawiennictwem św. Jacka, uzyskiwało się w bezpośrednim kontakcie chorego z relikwią (bądź relikwiarzem) - "gdy za dotknieniem chorzy, kalecy przy wielkiej ufności dostępują zdrowia". Wskazuje to, iż u dominikanów praktykowano w XVIII w. benedykcje terapeutyczne, znane z kultów średniowiecznych. Wiara w ryty rewitalizacyjne nie ginęła więc wraz ze średniowieczem, zmieniała tylko formy i praktyki. Z historii kultu Bożego Ciała wiadomo, że wiara taka istniała również wśród pielgrzymów do tego kościoła, aczkolwiek nie znajduje ona żadnego odbicia w księgach cudów. W 1779 r. wizytator kościoła ks. Józef Rogaliński zanotował wiadomość o pewnym zakrystianinie, który kawałki tkaniny, do której przymocowanebyły hostie w relikwiarzu Bożego Ciała, rozdawał pobożnym ludziom jako relikwie. Sprowadzone z Pragi do kościoła farnego św. Marii Magdaleny w 1737 r., relikwie św. Jana Nepomucena były jeszcze w XX wieku eksponowane i podawane do całowania wiernym w święto patrona. Wiara w uzdrawiającą moc relikwi, a także przedmiotów mających bezpośredni kontakt z relikwiami, była trwała. Fakt umieszczenia przy obrazie św. Jacka wotów, wskazuje że wiara czyniła cuda. Kult św. Jacka w poznańskim kościele dominikańskim miał swój okres kulminacji w święto tegoż świętego i przez jego oktawę. Wieczorami odprawiali wtedy dominikanie "litanie y inne nabożeństwa do św. Jacka". Charakterystyczne, iż wydawca krakowski nie podaje szczegółowo, by w innych - prócz krakowskiego i przemyskiego (Madonna Jackowa) - kościołach dominikańskich posiadających relikwie świętego, były poza adoracją inne formy kultowe i by cieszyły się sława miejsc cudownych. Być może, dokładniejsza kwerenda źródłowa - bądź szczęśliwe znalezisko - pozwoli coś więcej powiedzieć o kulcie św. Jacka u poznańskich dominikanów. Na razie wiadomo iż z krakowskiego przewodnika wyłoniła się kolejna zapomniana legenda poznańska. Nasza lokalna tradycja uległa wzbogaceniu.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1994 R.62 Nr1/2 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry