WYSTRÓJ I WYPOSAŻENIE KAMIENIC POZNAŃSKICH na podstawie XVTI-XVIII wiecznych źródeł archiwalnych
Kronika Miasta Poznania 1994 R.62 Nr1/2
Czas czytania: ok. 34 min.WITOLD GAŁKA
B ogaty materiał archiwalny stanowi cenne, a w nikłym tylko stopniu wykorzystane w dotychczasowych badaniach źródło wiedzy o zabudowie miasta w okresie nowożytnym. Wspomniała o nim marginalnie Maria Wicherkiewiczowa\ a przede wszystkim Grażyna Wróblewska 2 , która zasygnalizowała istotne jej zdaniem cechy kamienic przyrynkowych. Dopiero jednak całościowa analiza opisów zawartych w aktach ławy od początku XVII wieku do końca starej Rzeczypospolitej (zebranych przez autora niniejszego opracowania) pozwoli na weryfikację dotychczasowych poglądów i przybliży dość niejasno zarysowany w dotychczasowej literaturze problem mieszczańskiej zabudowy Poznania 3 . Wizje dziesiątek posesji położonych przy rynku, głównych ulicach miasta, jego zaułkach i przedmieściach, różnorodne w charakterze oraz przydatności badawczej, zawierają przeogromny materiał informacyjny, którego wartość niesłusznie bagatelizowano i pomijano. W źródłach tych odnajdujemy opisy nie tylko wielkich kamienic kupieckich, ale i licznie rozsianych posesji rzemieślniczych stanowiących o charakterze ulic miasta. N a posesjach tych zlokalizowane były magazyny, warsztaty, np. związane z produkcją piwa: browary, mielcuchy, ozdownie, zajmujące osobne budynki, a często jedynie pomieszczenia w przyziemiach domów i podwórzach. Niniejszy artykuł nie zawiera pełnej analizy wspomnianego materiału, lecz prezentuje wizje kilkunastu wybranych kamienic, głównie przyrynkowych, szczególnie interesujących z uwagi na"'wystrój architektoniczny i wyposażenie wnętrz. Należy podkreślić, że przy zachowaniu zasady chronologicznego omawiania materiału opisowego, wizje XVII-wieczne traktują raczej o bliskich im czasowo zmianach zewnętrznego "kostiumu" budynków o formach wczesnobarokowych, barokowych, a może także wcześniejszych - maniery
Witold Gałkastycznych. Natomiast WIZJe z początku XVIII wieku zawierają szczególnie cenne wzmianki o kamienicach, które architekturę swoją zawdzięczały renesansowym przebudowom, częsjo związanym z osobą Jana Baptysty Quadro 4 . Pamiętać jednak należy, że domy te zbudowane zostały w trwałej - murowanej formie często jeszcze w XV wieku i to na działkach sięgających niekiedy okresu polokacyjnego, czyli drugiej połowy XIII wieku. Wspomniane nowożytne przebudowy tych średniowiecznych posesji, stanowiły jedynie krótkotrwały epizod w ich historii, który niekiedy trwa po dziś dzień. Zebrane materiały pozwalają na znacznie pełniejsze zarysowanie problemu wczesnobarokowej przebudowy narożnej rynkowej kamienicy nr 37. Posesja ta - jak świadczy o tym wizja z 1636 roku 5 - do czasu podjęcia gruntownych prac budowlanych, wyróżniała się w kręgu rynkowych nieruchomości nie tylko wyjątkowo szerokim frontem, ale i zewnętrzną architekturą. Oprócz sklepów, które posiadały "okiennice żelazne i kraty łamane", znajdował się przy narożu "przeciw Żydowskiej ulicy łańcuch wielki do przeciągania ulicy i drugiego sztuka". Charakterystycznym elementem bryły budynku był "heltan" , wyrastający prawdopodobnie znacznie nad połacie dachu. Musiał być on widoczny z rynku, ponieważ posiadał "dwa słoneczne zegary podle siebie, jeden wielki, drugi maluśki". Można przypuszczać, że posesja już w momencie kupna przez Jana Będzyńskiego znajdowała się w nienajlepszym stanie, skoro we wspomnianym dokumencie zauważono wiele niedociągnięć, do których dopuścił poprzedni właściciel. Mimo to prac remontowych w ciągu następnych kilkunastu lat nie , podjęto, co doprowadziło do niebezpiecznego zagrożenia budynku. Swiadczy o tym następna wizja przeprowadzona w 1648 roku z zawezwania Anny Zachariaszewiczówny, wdowy po Będzyńskim, na rok przed kupnem kamienicy przez Jana Krauze. 6 Wartość tego dokumentu nie polega na notacji powstałych uszkodzeń, lecz na tym, że potwierdza on autentyczność kontraktu o przebudowę kamienicy, zawartego pomiędzy wspomnianym powyżej nowym właścicielem a architektem Tomaszem Poncino. 7 Wymieniono w nim bowiem te z zagrożonych elementów domu, które zgodnie z brzmieniem umowy miały być poddane naprawie. Należały do nich przede wszystkim "ustępujące filary w piwnicy", a także sklep usytuowany w narożu przyziemia, "gdzie Włosi towar mają, w nim sklepienie całe porysowane, za którym szczyt ustępuje ku rynkowi". W złym stanie znajdowała się większość drewnianych stropów, a także pokrycie dachu oraz opisany uprzednio "heltan" . Wicherkiewiczowa, a za nią Władysław Podhorecki w rozprawie poświęconej Tomaszowi Poncino podali, że interesujący nas kontrakt zawarty został w 1655 roku. 8 Do datowania tego krytycznie ustosunkował się Kazimierz Malinowski. 9 Badacz ten natrafił na tekst procesu wytoczonego w 1654 roku przez Poncina właścicielowi posesji, w którym zaskarżył go o nie zapłacenie 200 florenów i 10 łokci sukna za odnowienie domu. W relacji podano, że umowa w tej sprawie zawarta została 1652 roku, tzn. trzy lata wcześniej od daty podanej przez Wicherkiewiczowa. Ponadto okazało się, że prace finansował nie Jan Krauza, lecz jego teść, Jan Dill.
Na wstępie kontraktu zawarto interesujące zastrzeżenie, aby Poncino przed przystąpieniem do prac "okna szklane i kamienie przy oknach, kraty żelazne powyjmował i do naprawy kamienicy obrócił". Znajdujemy tu potwierdzenie, że badany przez nas dom posiadał z dawnych lat również detal kamieniarski, zauważony uprzednio w wizji z 1648 roku, la W której wymieniono "kamienie we drzwiach połamane, także w oknie żelaznym jako też i nad . . " pIwnIcą . Architekt podjął się wzmocnić posadowienie kamienicy oraz wspomniane uprzednio "filary w piwnicy dla mocy i uratowania zasklepienia - wywieść". Znany nam już sklep narożny przyziemia miał on "wyłamać i rozprzestrzenić -, dać okien dwoje wielkich, kamiennych, z ciosowego kamienia, jedne na rynek, a na Wielką ulicę drugie, obie z dyzmerkami do okien, okiennice wielkie żelazne z pasami żelaznymi i różami, cyną pobielanymi na kształt pana Markiewicza w Warszawie". W pomieszczeniu tym miał on "zasklepienie uczynić tak, żeby mocy i kształtowi wygodził". Drugi sklep zalecono w "teraźniejszej strukturze zostawić". Poncino zgodził się również by zagrożoną fasadę domu, której stan opisano w wizji z 1648 roku - "rozbierać i taką samą tak wysoko wymurować, w której na rynek będzie z wielkiej izby alkierz [wykusz] na dwóch kroksteinach kamiennych, który alkierz ma być wszerz od jednego kroksteina do drugiego na łokci cztery, także i ścianę wystawić i białą blachą pokryć."ll Odnośnie głównego wejścia zanotowano, że powinno ono otrzymać "wrota wielkie do kamienicy dębowe, mocne, odrzwia kamienne z ciosanego kamienia z wielkim zamkiem i skoblami, z drągiem i śrubami" .12 Architekt miał ponadto związać nowe mury domu ze starymi - średniowiecznymi, dwunastoma ankrami, a następnie "dach teraźniejszy zdjąć i dachówką go na wapno pokryć". Nie wiemy niestety, czy odrestaurował on również wspomniany uprzednio, zapewne wyjątkowy w formie "heltan" kamienicy. Poncino prowadził prace przy jeszcze jednej z przyrynkowych posesji (obecnie nr 57), nazywanej Gelhorowską. Dowiadujemy się o tym z protestu Walentego Ecclera, który oponował przeciw lekkomyślnemu pozwaniu go przez architekta". 23 Miał on zarzucić Ecclerowi zamiar niezapłacenia za pracę w jego domu. Nie można wykluczyć - choć w trakcie prowadzenia przewodu sądowego nie określono niestety, na czym polegały interesujące nas zmiany - że nie chodziło tu o drobne roboty murarskie lecz gruntowną przebudowę. Pozostawać ona mogła w ścisłym związku z rosnącą pozycją Ecclera we władzach miasta - w sporze z Poncinem występującego już jako burmistrz. Przyrynkowa kamienica starosty średzkiego Zygmunta Grudzińskiego, położona u wlotu do rynku ul. Wodnej (obecnie nr 52), podczas okupacji miasta przez oddziały brandenburskie, została poważnie zdewastowana. Rozmiary powstałych zniszczeń przedstawiono w wizji przeprowadzonej w 1657 roku. 14 Oceniający wielkość strat zauważyli przy wejściu z rynku "ciosane kamienie w murach dwóch i kolumnie od Wodnej ulicy, przed kamienicą w miejscach poobcinane -, na murze pod herbami Ridtowskimi we dwóch miejscach tynk odpadły". Przypominały one dawnego właściciela - kupca Zachariasza Ridta, jednego z naj zamożniej szych obywateli miasta, który kupił
Witold Gałkatę kamienicę w 1569 roku od Katarzyny, żony Jana Gelinghausena. 15 Dla Ridta - sądząc z ustaleń Adolfa Warschauern - pracował Jan Baptysta Quadro, co potwierdza skarga architekta z 1579 roku o 86 grzywien za robotę, ł . 16 ceg y I wapno. Detal kamieniarski oprócz przyziemia fasady, posiadały również okna pięter, jak np. jednego z nich, w którym zauważono "kamień spodni rozłupany". Należy zauważyć, że o tych ciosowych obramieniach" wszystkich okien z renesansowymi fryzami" wspominała jeszcze Maria Wicherkiewiczowa. 17 Odnaleźć je jeszcze można na zdjęciu fasady kamienicy wykonanym w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku. Wojewoda poznański, Andrzej Karol Grudziński, zaangażował do gruntownych prac remontowych opisanej powyżej posesji Jana Końskiego. 18 Wzmianki na ten temat odnajdujemy m.in. w wizji z 1676 roku, przeprowadzonej przez muratora Wawrzyńca Hollendra dla określenia niedociągnięć powstałych w trakcie prowadzonych robót. U chybienia te stały się przyczyną wszczęcia procesu, na którego ślad natrafił Kazimierz Malinowski. 20 Wojewoda oskarżył zaangażowanego przez siebie architekta "occasione perficiendae et continuande operae mensificinae in lapidea ilustrissimi actoris" - prac przewidzianych kontraktem. Pozwany nie zjawił się na dwóch kolejnych rozprawach skutkiem czego wydano polecenie aresztowania go i tak długiego przetrzymywania, aż nie zapłaci 12 zł pol. za koszty sądowe. Razem z Końskim oskarżony był stolarz Bucholz, zwany "swarzędzkim", któremu architekt jako prowadzący prace zlecił prawdopodobnie wykonanie robót stolarskich. Koński zawarł również kontrakt z Cecylią Konarzewską, wdową po wojewodzie krakowskim Janie Leszczyńskim, o przebudowę należącej do niej przyrynkowej kamienicy, obecnie nr 98. 21 Dowiadujemy się o tym z procesu, który wytoczony został architektowi przez spadkobierców właścicieli, tj. Mikołaja Grudzińskiego, starostę golubskiego, gurowskiego i grzybowskiego, a także Adama i Zygmunta Grudzińskich, synów zmarłego Zygmunta, starosty bolemowskiego oraz Mariannę, siostrę Mikołaja Grudzińskiego, wdowę po Janie Dominiku Działynskim, kasztelanie chełmińskim. Koński na restaurację domu miał otrzymać najpierw z rąd wojewodziny, a później Mikołaja Grudzińskiego 2500 zł pol. Mimo to prac tych nie dokończył, a ponadto miał się dopuścić defektów "in fundamentis tabulatis, pavimento, fronicibus, parietibus, tectoque" - doprowadzając dom do dewastacji. Wspomniani powyżej spadkobiercy zażądali przeprowadzenia wizji dla bliższego rozeznania stanu w jakim znajdowała się kamienica, do której w 1680 roku zawezwani zostali muratorzy, Wawrzyniec Hohender i Wojciech Langierowicz. 22 Obwiniony architekt obecny przy sporządzaniu tego dokumentu, stwierdził, że sklepienie "dokąd się biało znaczy pokaźnie przebrał, rysa w tynkowaniu we dwoje wzdłuż ciągnąca się -, które takowe rozrysowanie stało się przez usadzenie gruntu". Podobne uszkodzenia powstały również we wnętrzach drugiego piętra m.in. w "gabinecie", usytuowanym przy izbie frontowej. Na tej samej kondygnacji zauważono usterki w astry chowy eh posadzkach oraz posadowieniach piecy, jak choćby w izbie "na górze naprzodku, gdzie fundament uszkodzony od pieca, ani wymurowany dla żelaza i blachy do niego należących". Powyżej na "sypaniu pod dachem na przodku astrychu upadnienie ", także w szczycie tylnym zauważono "rozpadnienia, które trzeba według kontraktu naprawić i przebrać". Poważnych uszkodzeń dokonanych przez "żołnierzy i sług brandenburskich" - oprócz wspomnianej kamienicy Ridtowskiej - doznała również rynkowa posesja nazywana Sztyplerowską (obecnie nr 73). W wizji tego budynku dokonanej w 1657 roku w trakcie prac remontowych, zauważono przy okazji szereg interesujących elementów architektonicznego wystroju wnętrz. 23 Przytoczyć należy wzmiankę o stropie sieni piętra, który był "w trzy części przebrany, czwarta zaś malowana zostaje". Ławnicy przeprowadzający wizję zwrócili uwagę na jeszcze jedno "malowane podniebienie częściami tylko przebrane". Szturm wojsk polskich oblegających miasto w końcu lipca 1657 roku, który był bezpośrednią przyczyną podjęcia rozmów o kapitulacji brandenburskiej załogi, poprzedzony został trwającym kilka dni ostrzałem artyleryjskim. W jego wyniku trafione zostały m.in. przyrynkowe kamienice Bajerów (obecnie nr 65)24 oraz patrycjuszowskiej rodziny Ungrów (obecnie nr 54).
W 1674 roku na żądanie Katarzyny Ungrowej, żony aptekarza Stanisława Szostakiewicza oraz Andrzeja i Jana, dzieci kupca Stanisława Ungra, przeprowadzona została taksa tej zrujnowanej posesji, do której zawezwano muratorów Michała Damecza i Jerzego Catenazziego. 25 Posiadała ona wtedy drugie piętro "w posowach i balkach nadrujnowane, trzecie piętro spalone przez żołnierzy i niereperowane " . W 1686 roku nieruchomość ta po śmierci Katarzyny Ungrowej sprzedana została znanemu księgarzowi i wydawcy "dzieł różnych" Janowi Tobiaszowi Kiellerowi za 6000 zł pol. Księgarz ten w końcowych latach życia sporządził i przekazał do ksiąg wójtowskich rejestr wydatków, które poniósł w 1687 roku na remont nabytej przez siebie kamienicy poważnie uszkodzonej podczas ł . 26 ostrza u mIasta. Właściciel ten dla realizacji swego zamierzenia zaangażował rzemieślników różnych specjalności. W rejestrze wymieniony został murarz wraz z pomocnikiem oraz niejaki Hans od franciszkanów, od którego Kieller zakupił piasek i wapno. Roboty ślusarskie były dziełem Piotra Rydygera, a następnie znanego jedynie z imienia Grzegorza. Ponadto odnajdujemy wzmianki o pracach kotlarza Jędrzeja, stolarza Wacława i szklarza Żyda Hirscha. Poza nimi zaangażowani zostali niewymienieni z imienia: zdun, brukarz oraz biorący udział w pracach wykończeniowych malarz i kilku sztukatorów. Z dokumentu nie wynika, by wspomniani rzemieślnicy pracowali pod kierunkiem któregoś ze znanych muratorów miejskich. Decydujący głos w nadaniu ostatecznego kształtu fasadzie, architekturze wnętrz oraz ich wystroju miał zapewne sam właściciel. Przez cały czas trwania remontu mieszkał on wraz z rodziną na pierwszym piętrze w sklepionej izbie kamienicy i żywo doglądał postępującej pracy. Sam umawiał się z wybranymi przez siebie rzemieślnikami o wykonanie konkretnych robót, a także dokonywał zakupów poszczególnych elementów wystroju i wyposażenia.
Witold Gałka
Prace murarskie ograniczyły się do przeprowadzenia niezbędnych napraw i drobnych przeróbek. Wybrukowano piwnicę, naprawiono prowadzące do niej schody oraz wybielono ściany i sklepienia. W przyziemiu wymurowany został kanał do odpływu nieczystości umieszczony pod nowo założoną podłogą. Na wyższych kondygnacjach wylatano główny przewód kominowy, przy którym w sieni piętra urządzono "piec z ogniskiem i ramami dębowymi". Przebito również nowe okno w kuchni do izby bocznej oraz drugie o okrągłej formie z metalową kratą nad wejściem do reprezentacyjnej izby wielkiej. W pozostałych pomieszczeniach wykonane zostałyastrychowe posadzki oraz wymurowane masywne fundamenty do pieców. Murarze w podwórzu naprawili urządzenie snitarne, którego częścią była tzw. "trąba z altanki przez sklepienie na dół" oraz odremontowali zdewastowaną łazienkę. Zgodnie z życzeniem właściciela urządzili oni tam również gorzelnię "gdzie piecyk mały i ognisko". Wnętrza domu frontowego kamienicy uzyskały nowy, prawdopodobnie barokowy wyraz stylowy. W rejestrze wspomniano o pracach sztukatorów w sieni oraz zatrudnionym tam również malarzu "co sień odnowił i w kramie malował". N a piętrze wykonano nową szafę przed wielką izbą, odnowiono szafę na sprzęty kuchenne: "to jest od odmalowania całej służby i listew złotych" . Księgarz szczególnie zadbał o wystrój reprezentacyjnej wielkiej izby.
Dawny belkowy strop nakrywający wnętrze zasłonięty został podsufitką, prawdopodobnie ze sztukateriami i malowidłami. Sądzić tak można na podstawie następującego fragmentu rejestru: "do wielkiej izby dałem podbitkę z deskami rachując 100, malarzowi 40, sztukatorom dałem krom malarza 100 zł pol." Pomieszczenie to otrzymało bogatą "posadzkę dębową czarną i białą", specjalnie sprowadzoną przez Kiellera z Raszkowa za 300 zł poL". W kolejnych punktach rejestru zanotował on: "za stół do wielkiej izby dałem 30, za obicie - dałem 100, za listwy nowe stolarzowi 50". Do piecy użyto prawdopodobnie również dekoracyjnych kafli, gdyż w spisie wyszczególnione zostały "kafle do nowych pieców po groszy 10 - zł 5, za kafle proste za piece po groszy 3 - zł 10". Dekoracje sztukatorskie pokryły również wspomnianą sklepioną izbę pierwszego piętra. Właściciel zapłacił za ich wykonanie 120 zł pol. W sumę tę nie wliczył on wydatków na wstawienie odpowiedniego rusztowania, kosztów użytych materiałów oraz pracy malarza, który wybielił całe pomieszczenie. Księgarz w swoim rejestrze wspomniał o niszczejących gzymsach dzielących poszczególne kondygnacje fasady, które "murarz aż od samego dołu to jest od samej dolnej sieni wytynkował, wybielił i ponaprawiał gdziekolwiek kamienie zrujnowane naprawić było potrzeba". Okna pierwszego i drugiego piętra otrzymały nowe ramy, każde o osiemnastu kwaterach z elementami ślusarki. Do ich oszklenia użyto "szkła francuskiego z Gdańska". O charakterze omówionych uprzednio prac murarskich wymownie świadczy fragment rejestru, w którym wspomniano o starym wieńczącym fasadę szczycie. Odpowiedni fragment tekstu brzmi w sposób następujący: "począwszy od gałki wszystkie gzymsy były pogniłe tak dalece, że te słupki na kształt wieżyczek, w których to gałki stoją ledwo na rynek nie powypadały, podczas wielkiego szturmu mogłoby ludzi pozabijać na rynku". Szczyt ten w wyniku przeprowadzonych prac nie zmienił swojej dawnej, może jeszcze późnośredniowiecznej formy, ponieważ pomocnik współpracujący z murarzem jedynie go "z obu stron tak z rynku jako i z obu stron rynien podmurował, wytynkował i wybielił". Rejestr ten kończy się następującym zdaniem, które potwierdza rozgraniczenie spraw majątkowych pomiędzy małżonkami: "Jan Tobiasz Kieller na ten czas bibliopola poznański dla synów moich zostawiam tę konotację restauracji kupionej kamienicy, że nie moja małżonka, ale ja sam własnym krwawym moim groszem tę kupioną kamienicę, że wielkie pustki były w tej kamienicy, kiedym oną kupił musiałem ruinie zapobiegać nolens volens tę kamienicę restaurować." Na wszystkie prace wyłożył on 4605 zł pol., co może dowodzić znacznego zakresu remontu. Posesja odnowiona tak poważnym nakładem sił została częściowo spalona w 1718 roku przez nieostrożność syna jednego z saskich oficerów. 27 Jan Rzepecki dziesięć lat później zauważył, że kamienica Kiellerowska "wierzchem pogorzała, potrzebuje wielkiej reperacji". 28 Z przyrynkową kamienicą Szedlowską, obecnie nr 55, Wląze się interesujący epizod, kiedy po zakończeniu działań wojennych ze Szwecją, a później z Brandenburczykami, gościł w niej Jan Kazimierz. 29 Dom ten wiązał się z osobą kupca krakowskiego, Mikołaja Pinociego, a poprzez jego osobę z Hieronimem Pinocim, sekretarzem królewskim, dyplomatą i pisarzem. 30 W fakcie tym dopatrywać się możemy uzasadnienia dlaczego król obrał za miejsce postoju w Poznaniu właśnie rynkową kamienicę tej znanej w Rzeczypospolitej rodziny. Oddanie domu w gościnę królewską było niewątpliwym zaszczytem dla rodziny zaufanego sekretarza i legata Jana Kazimierza.
Król przybył do miasta 12 listopada 1657 roku, po zawarciu traktatu z elektorem brandenburskim. Jednak Poznań" po ciężkim oblężeniu, ogołocony z ludności i zapchany nieczystościami różnego rodzaju, był zbyt niezdrowym miejscem aby monarcha długo w nim przebywał". W rzeczywistości pobyt ten trwał do lutego następnego roku, kiedy to "za radą lekarzy przeniósł się król do Boguniewa pod Rogoźnem; własności należącej do Jana Starkowieckiego, kasztelana kaliskiego. 31 Hieronim Pinoci, podobnie jak jego syn Mikołaj, nie był związany na stałe z Poznaniem. Obaj oni mieszkali w Krakowie a Hieronim po otrzymaniu za zasługi położone dla dworu polskiego indygenatu w 1661 roku, coraz częściej przebywał w Warszawie, gdzie w 1671 roku wzniósł sobie dwór na gruntach zakupionych od bonifratrów. 32 Można przypuszczać, że posiadanie przez Pinocich okazałej kamienicy w Poznaniu było z jednej strony lokatą kapitału, z drugiej zaś istotne z uwagi na prowadzone przez nich interesy handlowe. Ta rynkowa posesja o utrzymanych na wysokim poziomie pomieszczeniach mieszkalnych, dogodnych dla postojów, a także znacznych powierzchniach magazynowych, przedstawiona została bliżej w wizji przeprowadzo
Witold Gałkanej w 1672 roku, do której zawezwano muratorów Michała Damecza, Jerzego Catenazziego i Jana Końskiego. 33 Dokument ten świadczy, że architektura kamienicy ukształtowana została w okresie późnego średniowiecza w sposób charakterystyczny dla rynkowych nieruchomości. Jej dom frontowy posiadał brukowane i sklepione piwnice oraz sklepiony środkowy i tylny trakt przyziemia. Pozostałe nakrycia stanowiły drewniane najczęściej belkowe stropy. Podłoga w sieni dostępnej z rynku wykonana została "z balów sosnowych, rzezanych". Posadzki w mieszkalnych kondygnacjach byłyastrychowe, a w tylnych traktach ozdobne z astrychem "polewanym", natomiast w magazynowym poddaszu stanowiły je gliniane polepy. Wymieniono tam również urządzenie dźwigowe wystawione ze szczytu tylnego, opisano jako "winda do wciągania zboża". Po lewej stronie położonego za domem frontowym brukowanego podwórza znajdował się komin "do prania szmat", a za nim schody "pod daszkiem gontowym z wierchem blaszanym", którymi wchodzono na piętro budynku tylnego. Przechodzono do niego również z domu frontowego dwupiętrowymi gankami "z balasami wielkimi, dębowymi i toczonymi", zapewne naśladującymi murowane galerie. Prowadziły one najpierw na "hel tan", dostawiony na wysokości piętra do elewacji podwórzowej "tylnego mieszkania", prawdopodobnie nad wymienionym w lustracji sklepem oraz "miejscem potrzebnym, sekretnym".
Budynek tylny kamienicy - "indermach" , wychodzący "ku jatkom" był dwutraktowy, piętrowy, o dwupoziomowym magazynowym poddaszu. Jego piwnica oraz przyziemie były sklepione. Mieszkalne piętro o astrychowych posadzkach nakrywały drewniane stropy. Na reprezentacyjną kondygnację domu frontowego kamienicy prowadziły schody "z balasami toczonymi", zamykane w połowie biegu drzwiami. Wchodzono nimi najpierw do usytuowanej w sieni kuchni, w której znajdował się komin "tak długi jako i sama kuchnia", a przy nim "ognisko wielkie, murowane z piecem chlebowym". Osobny bieg schodów "w stopni dziewięć - z balasami toczonymi, grubymi", prowadził do usytuowanej na wyższym poziomie sali frontowego traktu "długiej na łokci czternaście". Wnętrze to o ścianach "z obiciem czerwonym", nakrywał drewniany strop "chędogo malowany". Komnatę towarzyszącą sali, wydzielało drewniane przepierzenie z "balami kulowanymi". Wymieniono w niej "szursztyn kapturowy i listwy do koła". Z sali dostępna była również komora sypialna położona za komnatą. Ze wspomnianej sieni do tylnego traktu prowadziły drzwi "fladrowana albo fornirowana snycerską robotą, zamek u nich pobielany, ingrychtowy z antabą i zawiasami takiemiż, odrzwi i ze służbą także z hantwasem takowyż roboty jako i drzwi fornirowane i sadzone różnymi kolorami". Wejście to z obu stron ujmowały "pilastry dębowe rzezane z kapitelami snycerską robotą". Obok stała służba, której "na dłuż samej w sobie na wzwyż łokci cztery a wzdłuż trzy, krom skrzydeł rzezanych, do tej służby dźwierek sześć o trzech zamkach z rygielkami i zamkami czarnymi chędogą robotą ślusarską". Przy niej wymieniono ponadto szafkę ścienną" takiej że roboty i struktury zeskrzydłami i piramidesami - o dwóch dźwierkach z zamkami i zawiasami na wzwyż łokci półtrzecia, szeroka zaś ćwierci pięć". Przedstawione powyżej elementy architektonicznego wystroju i wyposażenia, zapowiadały najznaczniejsze wnętrze kamienicy - izbę "stołową", w której "najjaśniejszy król Polski Jan Kazimierz pod czas szczęśliwej swojej wiktorii nad Szwedami rezydencję w Poznaniu miał swój pokój, jak o tym panowie ławnicy wiadomość mają".34 Oświetlały ją dwa okna "wielkie na wzwyż półczwarta, a na szerz półtrzecia łokcia, dobre tak w szkle jako i w ramach, okucie w nich biało pobielone, trzecie okno o trzech kwaterach dla ganku tak wysokie i szerokie jako i drugie z takimże okuciem". Wnętrze to posiadało astrychową posadzkę "garncarskiej roboty dobrej", na ścianach obicie "gdańskie z różnymi figurami", a także "podbitkę pod belkami, na niej płótno malowane w tafle przez wszystką izbę, której jest wzdłuż samej w sobie łokci piętnaście". Wymieniono w nim zapewne wyjątkowy w formie "szursztyn szafiasty holenderskiej roboty z figurami różnymi, rzezanymi na kształt sznycerskiej roboty, malowany, szeroki na półtora, a wysoki z facjatą łokci . , " plęC . Do ogrzewania izby stołowej służył piec "w tejże izbie modro-biały, dzbanyszkowej formy w kwiaty, wysoki krom fundamentu murowanego łokci pięć, długi łokci trzy i ćwierć, szeroki w boku półtora, w nim garniec miedziany, wmurowany pod zad w półtory ćwierci". Przy nim stała ława dębowa "z nogami także dębowymi toczono-rzezanymi i ze szufladą spodem jedną". We wnętrzu tym ponadto zwrócono uwagę na dębowe ławy "z toczonymi nogami na kształt balasów" oraz półki ścienne "co krom służby dębowe, chędogą robotą teszarską robione". Przy drzwiach ustawiony był "hantfas takowejże roboty jako i służba o dwóch szafkach, jednej na górze drugiej na dole, wzwyż środka blacha cynowa przybita w pół cyrkuł ze dnem takimże cynowym na cały cyrkuł wysoka w ćwierci siedem, a szeroka w pół ,. ." czwarty CWlerCl . Bogato, lecz nieco skromniej od pomieszczeń reprezentacyjnego piętra, dekorowane były wnętrza wyższej kondygnacji, nakryte stropami "w bele malowane". Do znajdującej się tam izby tylnej prowadziły drzwi "dębowe fladrowane". Pomieszczenie to oświetlały okna "z małymi szafkami". N ajwiększa szafa umieszczona była "w murze po lewej ręce wchodząc do izby, czarno farbowana". Z pozostałych elementów wyposażenia wymieniono piec "dzbanyszkowej formy modro-biały na nogach toczonych -, z koronkami, do którego z izby palenie dźwierkami żelaznymi". Nakrycie wnętrza stanowił strop "pstro wszystek malowany". Oprócz opisanych wnętrz zasobniej wyposażona była również izba tylna oraz pomieszczenie "z komnatą", usytuowane na drugim piętrze budynku tylnego kamienicy, w którym wymieniono piec o podobnej formie jak w izbie stołowej. , Zródła nie dają niestety odpowiedzi, kiedy dokonano zasadniczej zmiany wystroju tej dawnej późnogotyckiej kamienicy. Wiele z jego elementów mogło być wyrobem gdańskim, lub sprowadzonym za pośrednictwem tego miasta, jak choćby wspomniane dekoracyjne obicie ścian izby stołowej o nieznanej nam niestety tematyce figuralnych przedstawień oraz znacznych rozmiarów,
Witold Gałkabogato rzeźbiony i polichromowany niderlandzki kominek. Podobnej stylowej formy można dopatrywać się także w bogatym snycerskim portalu prowadzącym do reprezentacyjnego wnętrza piętra oraz elementach wyposażenia, np. dekorowanych fladrowaniem i snycerką szafach oraz obudowach hantwasów. Również w fasadzie, której wielkie drzwi kamieniczne ujmowały "kamienie ciosowe", okna piętra wyposażone zostały w tafle "weneckiego szkła". Zapewne nie mniej interesująco prezentowały się wnętrza kamienicy spadkobierców burmistrza Jana Dilla (obecnie nr 38). Informacje o nich zawiera wizja przeprowadzona w 1668 roku przez Jana Końskiego i Wojciecha Pokorowicza. 35 Posesja ta, sąsiadująca z przedstawionym wyżej domem Krauzy, nie posiadała pełnego programu typowej nieruchomości rynkowego kręgu zabudowy. Głębokość jej tyłu, który nie sięgał ul. Międzynożnej (obecnie ul. Klasztornej), ograniczały posesje południowej pierzei ul. Wielkiej, położone za narożnym domem Krauzowskim. Frontową partię przyziemia kamienicy zajmowała sklepiona sień "pawimentem kamiennym położona aż do schodu". Urządzony był w niej kram "teszarską robotą wystawiony". Dostęp na piętro zamykały drzwi oraz krata "wielka żelazna", przy której "latarnia wisząca" . Reprezentacyjna izba "przednia" domu posiadała "pawiment marmurowy", a przede wszystkim "obrazy we czterech framugach na deskach malowane". W pomieszczeniu tym znajdował się ponadto stół "także marmurowy, czerwony i drugi czarny, kamienny w ramy drewniane". Przy dłuższej ścianie izby, od strony kamienicy Krauzowskiej, opisano szafę, a może raczej rodzaj sekretarza "z kilkoma przegródkami". Do ogrzewania wnętrza służył kominek oraz piec "na trzech żelaznych prętach, gałki pod nimi kamienne". Schody "z poręczami i balasami" prowadziły do sieni drugiego piętra.
Posiadała ona "kraty dwie żelazne w pawimencie" służące do doświetlenia pionu komunikacyjnego. Wymieniono w niej komin kapturowy, przy którym "krata tamże z szybami drutowanymi przepleciona". U sytuowaną od frontu izbę zamykały "drzwi fladrowane, rozpadłe". Dwa oświetlające ją okna zabezpieczała w fasadzie "krata wielka żelazna". Kamienica pomimo niepewnego stanu jej murów, przez kilka następnych dziesięcioleci nie została poddana gruntownej naprawie. W kolejnej wizji przeprowadzonej w 1722 roku z zawezwania Macieja Rzepeckiego, odnajdujemy opisy tych samych wnętrz z zachowanym jeszcze wystrojem. 36 Są one jednak dokładniejsze i znacznie wzbogacają wiadomości o architekturze dawnej posesji Jana Dylla. Przekonuje o tym już fragment tekstu dotyczący przyziemia, do którego z rynku prowadziły drzwi "żelazem obite, w tych drzwiach głowa lwa mosiężna do kołatania z cyrkułem mosiężnym w gębie, item nad tymiże drzwiami żelaznymi krata żelazna, do tych drzwi na bokach i górą, ramy z kamienia ciosowego". Podobną formę zamknięcia lecz bez kamiennego detalu, posiadało umieszczone obok okno kramu z drewnianymi okiennicami i nadświetlem zabezpieczonym również kratą. Posadzka w przyziemiu, która według wizji z 1668 roku miała być kamienna, określona została jako "marmurowa" z ukrytym pod nią kamiennym kanałem do odpływu nieczystości. Marmurem wyłożona była równieżsień piętra, w której "komin wielki kuchenny podparty słupami". Do izby "przedniej" - niewątpliwie najznaczniejszego wnętrza kamienicy prowadziły drzwi "łamane -, nad którymi drzwiami jest okno dobre z kratą żelazną". Przy tych drzwiach stała szafa - zapewne służba z "kratą wierzchem, na spód niej podwójne dźwierki". W dłuższych ścianach pomieszczenia miały znajdować się - nieznane z poprzedniego źródła "dźwierki murowe z listwami". Dawna marmurowa posadzka wykonana była "w alternacji białej i czarnej", pośrodku której stał stół dębowy na stolnicy". W wizji Rzepeckiego potwierdzono, że "we trzech framugach trzy wielkie obrazy na deskach malowane, staroświeckie", zachowane z pośród czterech przedstawień malarskich znanych jeszcze Końskiemu i Pokorowiczowi. 37 Rynkowa posesja Wentlandowska (identyfikowana z obecnym domem nr 87) prawdopodobnie posiadała - podobnie jak kamienice Krauzowska, Ungrowska, Szedlowska i Dillowska - wystrój pochodzący z XVII wieku.
Możemy o nim sądzić obecnie jedyniez wizji sporządzonej dopiero w 1722 roku z zawezwania dr filozofIi i medycyny, Wojciecha Waśniewicza, kanonika , gnieźnieńskiego i poznańskiego, prepozyta fary Sw. Marii Magdaleny w Poznaniu. 38 Reprezentacyjne tylne pomieszczenie piętra tego domu oświetlały dwa znacznych rozmiarów okna, przy których "murki - z astryszkami malowanymi na kształt olenderskimi, z listwami w nich drewnianymi". Prawdziwą jednak ozdobą tego wnętrza był sufit wykonany - tak jak w kamienicy księgarza Kiellera - ,sztukatorską robotą i malowaniem". 39 Podobną dekorację "sztukatorską robotą" posiadała następna ku tyłowi izba domu, usytuowana "w podwórzu" na piętrze budynku bocznego. Jedna z najokazalszych posesji, którą warto przywrócić dziejom architektury miasta, usytuowana była nie w rynkowym kręgu zabudowy lecz w północno-wschodnim kwartale pozarynkowym, u wlotu do rynku ul. Wielkiej (później ul. Wielka nr 1). Powstała ona w wyniku scalającej przebudowy starszej zabudowy, być może jeszcze z około połowy XVI wieku. Jednak pierwsza opisująca ją lustracja pochodzi dopiero z 1687 roku, kiedy to określona została jako własność wpływowej mieszczańskiej rodziny Janecjuszów. 40 Nieruchomość ta, wynajmowana dla celów mieszkalnych, handlowych i magazynowych, już wtedy znajdowała się w nie najlepszym stanie. Podstawowym elementem zabudowy działki była usytuowana na froncie od ul. Wielkiej, tzw. "wielka" kamienica, posiadająca prawdopodobnie siedem poziomów użytkowych w tym trzy "sypania astrychem położone" na poddaszu. Wymagały one - tak jak całe pokrycie dachu - naprawy "prócz windy niezgorszej i z liną". Dom ten rozbudowywało wzdłuż ul. Żydowskiej, aż do , kamienicy Swidwów-Szamotulskich (późniejszego kościoła Naj świętszej Krwi Pana Jezusa) dwupiętrowe skrzydło boczne z bramą prowadzącą do wnętrza nieruchomości. O wyjątkowości kamienicy w zabudowie miasta decydowała jednak nie tyle jej obszerność, co przede wszystkim bogaty program architektoniczny, który m.in. współtworzyły dwupiętrowe murowane galerie, prowadzące z "wielkiej" kamienicy do pomieszczeń pięter skrzydła bocznego. Otwarte były one
Witold Gałkana wewnętrzny dziedziniec posesji (nad kondygnacją przyziemia z otworami drzwiowymi i okiennymi) murowanymi arkadami, posiadającymi "poręcza blachą miedzianą obite". Poprzez piętro tych galerii dostępna była izba tylna oraz kuchnia, przy której "ku tyłowi kamienicy Świdwińskiej prewet z trąbą zarwaną". Rewelacyjnie brzmi wzmianka muratorów prowadzących wizje, Wawrzyńca Hollendra i Wojciecha Langerowicza, że dalej przechodzono "nad sklep w pośrodku tyłu, gdzie ganek albo raczej miejsce od sadzawki, która kiedyś miedziana była, a teraz tylko balami położono". 41 Sytuacja kamienicy J anecjuszowskiej w ciągu następnych dziesięcioleci ulegała systematycznemu pogorszeniu. N ie może nas mylić zanotowane przy niej w 1728 roku przez geometrę Jana Rzepeckiego określenie "habitabilis", które odnosiło się przypuszczalnie jedynie do frontowej partii, nazywanej ponownie jako "kamienica narożna, wielka". 42 Należące do niej tyły graniczące - jak już wskazywaliśmy - ze szlachecką kamienicą" quondam Świdwińskich -, w której teraz tam jest kaplica albo oratorium in possesione 00. Karmelitów Trzewiczkowych", zaczęły podlegać prawdziwej ruinie. Stan ten pogłębiły prace prowadzone przez zakonników, w trakcie których doprowadzono do następnych uszkodzeń, jak np.: w 1729 roku, kiedy to powstały groźne rozrysowania w ścianie sąsiedzkiej. 43 Kamienica J anecjuszowska, nazywana w międzyczasie Bliwerniczowską, a następnie Seferowiczowską, od nazwiska jej właściciela, ławnika Teodora Seferowicza, w miarę upływu lat chyliła się ku ostatecznemu upadkowi.
Wymowne świadectwo daje temu następna wizja przeprowadzona w 1740 roku przez zaprzysiężonych przedstawicieli rzemiosł murarskiego i ciesielskiego. 44 N a wstępie tego dokumentu opisano sposób w jaki przystąpili oni do oceny stanu tej nieruchomości. Najpierw zbadano "głębokość fundamentów i ugruntowanie onychże rewidowali i instrumentami, drągami żelaznymi głębokość i grubość murów wypróbowali, wyrównanie murów i sklepów piwnicznych z brukami ulicznymi badali i miarę onychże rachowali, gmachów górnych, facjatę i pięć ścian pobocznych długość, szerokość i całej kamienicy wysokość i obszerność dla sumiennego otaxowania wymierzali i gdzie co zdezelowanego taxę umniejszającego notowali". N astępnie przystąpiono do wyceny poszczególnych materiałów, z których wzniesiona była interesująca nas posesja. Taksatorzy dokonali tego jednak w sposób znamienny, tak jakby chodziło wyłącznie o ich wartość rozbiórkową. W dokumencie czytamy, że "samych cegieł wyrachować może za sumę złotych piętnaście tysięcy, sufity, schody, sypania, kozły, komory złotych sześć tysięcy, dachówka złotych osiemset, astrych złotych tysiąc, kraty żelazne i drzwi żelazne i też żelazem okute złotych dwa tysiące osiemset, ankry żelazne w dwu gankach (galeriach), które widzieć można złotych dwieście pięćdziesiąt, miedź nad alkierzem narożnym od rynku złotych trzysta pięćdziesiąt, drzwi stolarskie i podwójne do kamienicy izbów, listwy i szafy w murach, ramy do okien, okna szklane, balasy tokarską robotą złotych sześćset". Z całą pewnością wartość wielu wymienionych powyżej elementów, które współtworzyły bogaty wystrój badanego przez nas obiektu, nie była wyłącznie materialna. Taksatorzy stwierdzili bowiem, że posiadała ona "kosztownie
antiquitus prokurowane kamienie różne ciosane przy podwojach kamienicznych dwóch, kramach, drzwiach, sklepach, w piwnicach, w sieniach, izbach, gankach (galeriach) i wszystkich oknach aż pod dachem, nawet i przy czeluściach piecowych dane i wmurowane, kamienicę tę umacniające". Oprócz kamieniarki wyróżniały się strony "przez piętra na belkach drewnianych przednią robotą budowane w tychże gmachach ozdobne i wspaniałe". Jednym z istotniejszych elementów architektury były kraty "ślusarską robotą wielkie i małe wołów sadzone, których krat jest trzydzieście i dziewięć". Kamienica posiadała również balasy "tokarskiej roboty przy schodach i w perspektywie gankowej (galeriowej) na drugim piętrze" oraz schody "proporcjonalne, sypania pod dachem przy dwóch windach przez trzy piętra tamże będące". Architekturę tej jednej z naj znaczniej szych kamienic w mieście w ostatnich latach jej istnienia, mogą przybliżyć następne odnalezione przez nas wizje. Pierwsza z nich przeprowadzona została przy udziale muratora Pawła Pilgrama w 1743 roku,45 natomiast druga, będąca jej prawie dosłownym powtórzeniem, nieco zweryfikowanym i uzupełnionym, datowana jest na 1744 rok 46 . Ten właśnie dokument, zwłaszcza wobec braku jakichkolwiek przekazów ikonograficznych, zasługuje na szczególnie wnikliwe omówienie. Stosunkowo najwięcej uwagi poświęcono w nim frontowemu domowi nieruchomości, owej "wielkiej" kamienicy, a przede wszystkim pomieszczeniom piętra z istniejącym jeszcze wówczas, wyjątkowo bogatym wystrojem kamieniarskim. Przy schodach prowadzących z sieni przyziemia, dostępnej z ul. Wielkiej, wymieniono najpierw dwie drewniane komory, z których "jedna była z okowem, kratą i wylewem kamiennym", służącym zapewne do dopływu nieczystości kuchennych. Wizytatorzy następnie zwrócili uwagę na "filar przy schodach ścianą podpierający - kamienny".
Z sieni piętra osobnym krótkim biegiem schodów wchodzono do sali, jednego z dwu naj znaczniej szych pomieszczeń wspomnianych już w wizji z 1687 roku. Posiadała ona połączenie z izbą wielką, do której przejście ujmowały "ramy około drzwi kamienne", następnie z izbą tylną poprzez "odrzwia z kamienia ciosanego" z piętrem galerii arkadowej, prowadzącej do pomieszczeń skrzydła bocznego oraz na tyły nieruchomości. Opisywane wnętrze oświetlały cztery okna skierowane na ul. Wielką "z kratami żelaznymi -, w których wszędy kamienie ciosane. Ponadto wymieniony w nim został komin "z ogniskiem, około którego ogniska rama z kamienia ciosanego" oraz szafa "teszarską robotą wykładana w murze i lawaterz drewniany". Drugim ze wspomnianych frontowych pomieszczeń piętra była izba wielka. W jej wnętrzu znajdował się piec, dwie szafy i półki "na ścianach z hakami żelaznymi". Cztery okna izby wyposażone były w "kraty w kamień wprawione" . W towarzyszącym pomieszczeniu - "alkowie", usytuowanej przy narożu piętra i pogłębionej wnętrzem wykusza, wspomnianego uprzednio w wizji z 1740 roku, wymieniony został "stół kamienny wykładany i ława z zamkiem dębowa". W omawianym dokumencie stwierdzono następnie, że oprócz izby wielkiej "jest druga izba", położona zapewne za nią w tylnym trakcie. Oświetlały ją
Witold Gałka
dwa okna "z ramami kamiennymi i kratami żelaznymi w kamień wprawionymi", skierowanymi na ul. Żydowską. Wnętrze to ogrzewał piec, do którego "drzwi żelazne przy nich kamień z ramą kamienną". W przylegającej izdebce znajdowało się "miejsce potrzebne per modum szafki". Przedstawione powyżej pomieszczenia piętra "wielkiej kamienicy nie posiadały bezpośredniego połączenia ze skrzydłem bocznym od ul. Żydowskiej. Dostęp do owych "pobocznych gmachów" prowadził jedynie poprzez wspomnianą wielokrotnie galerię arkadową. Znajdujące się tam pomieszczenia były już zupełnie zrujnowane, w których "tylko balki dobre, reszta wielkie pustki, dach w pół odarty, mury pogruchotane". Podobny układ, lecz już bez bogatego kamiennego detalu, posiadało drugie piętro frontowej partii kamienicy. W wizji potwierdzono jego zły stan, a zwłaszcza drewnianych stropów wspartych stemplami i podciągami. W dalszym ciągu niszczeniu podlegało magazynowe poddasze, na którego środkowym z trzech poziomów znajdowało się pięć komór. Frontowe z nich służyły "do sypania z astrychem i oknami w kamiennych ramach" - umieszczonymi w szczycie wieńczącym fasadę. N ad nimi wymieniono dalsze trzy komory oraz "kołowrót z linią i z mosiężnymi kołkami dwoma do windowania" . Drzwi kamieniczne znajdujące się w przyziemiu fasady, od ul. Wielkiej, na których umieszczona była "głowa mosiężna odlewana z wicią", ujmowały "kamienie ciosane należycie ołowiem spojone". Posiadały one w nadświetlu kratę żelazną wykonaną "kształtnie magisterską robotą". N astępne dwa portale prowadziły do sklepu "mniejszego", usytuowanego przy sieni w narożu przyziemia oraz położonego po przeciwnej stronie sklepu o przeznaczeniu handlowym, który był "górą malowany". Kamienny detal poza portalami przyziemia fasady posiadały również wszystkie okna piętra "wielkiej" kamienicy, zabezpieczone "kratami żelaznymi, w których wszędy kamienie ciosane". Z elewacji bocznej od ul. Żydowskiej, tuż przy narożu budynku, wystawiony był wspomniany już wykusz. Posiadał on "trzy okna z kratami, jedno okno w pośrodku wielkie, dwa zaś poboczne małe -, w oknach wszystkich ramy kamienne". Jego nakrycie stanowił "miedziany dach długi tafli osiem, szeroki - pólpiąty z rynienką takąż z dwoma głowami smoczymi". W omawianej wizji nie wspomina się, by w kamieniarkę wyposażone były okna drugiego piętra oraz otwory elewacji od ul. Żydowskiej skrzydła bocznego. Pozostaje to w sprzeczności ze wzmianką z 1740 roku, w której wskazano, że detal taki znajdował się "we wszystkich oknach aż pod dachem". W rzeczywistości wspomniano o nim - jak to już wskazywaliśmy - jeszcze przy spichrzowych oknach szczytu fasady. Dwupiętrowe galerie arkadowe dostawione do elewacji tylnej "wielkiej" kamienicy i jej skrzydła bocznego, zamykające jedynie z tych dwu stron wewnętrzny dziedziniec nieruchomości, posiadały "arkady z muru ankrami żelaznymi pospajane". Na piętrze były one "sklepione" ze skierowanymi do ich wnętrza otworami drzwiowymi i oknami "z kratami żelaznymi w kamieńwprawionymi". W lustracji zanotowano ponadto, że drugie piętro tych galerii nakrywał jedynie drewniany strop. Przedstawione materiały ukazują kamienicę w okresie, kiedy przez wiele dziesięcioleci nieremontowana, począwszy od drugiej połowy XVII wieku po lata czterdzieste następnego stulecia, nieuchronnie popadała w ruinę. Ten stan rzeczy pozostawał pośrednio w związku z coraz gorszą sytuacją Poznania w tym czasie, zubożeniem jego mieszkańców, zamieraniem działalności handlowej, licznymi kataklizmami, a wreszcie tragicznymi skutkami wojny północnej. Wielce znamienne będzie tu jedno z końcowych zdań zanotowanych w omówionej już przez nas wizji z 1740 roku. Zdaniem zawezwanych do niej rzeczoznawców była to posesja wzniesiona "wielkim antiquitus sumptem". Zgadzali się oni, że "budynek tej kamienicy znacznie większą sumę kosztował nad sto tysięcy, przyznawano przecież, uważając teraźniejszych czasów ruiny miasta Poznania, że wszelkie handle upadły, procederów do pożywienia nie masz, cóż dopieroż profitów do konserwacji kamienic". 47 Podana w powyższym cytacie suma powinna być rozumiana jako wyrażająca niejako aktualne koszty, które należało by zdaniem wizytatorów ponieść dla wzniesienia podobnego budynku. Byłyby one bardzo wysokie zwłaszcza jeżeli zauważymy, że przeciętna cena rynkowej nieruchomości wahała się od dziesięciu do dwudziestu tysięcy złotych polskich. Tę znaczną wartość posesji potwierdzono również w wizji z 1744 roku, w której zanotowano: "uważając narożną tejże kamienicy sytuację, we drzwiach i oknach wielkim kosztem kamienie ciosane wprawione, kraty żelazne, gmachów tyle, dach, sklepy, piwnice, drzwi żelazne, słowem wszystkie aedificia wielkim kosztem wystawione i budowane, wzwyż opisaną kamienicę otaxowali za osiemdziesiąt tysięcy złotych polskich bieżącej w królestwie monety. ,,48 Posesja powstała ze scalającej przebudowy starszej zabudowy - "ze dwóch na jedną transformowana", wzniesiona jako znaczny dom kupiecki - jak przedstawiono w wizji z 1740 roku: "do wielkiego handlu kupieckiego akkomodowana, ,,49 wieloma swymi elementami tkwiła w średniowiecznej tradycji. Posiadała ona bowiem znaczne powierzchnie magazynowe nie tylko w piwnicach, części przyziemia, na tyłach nieruchomości, lecz także - co szczególnie godne podkreślenia - na wysokim poddaszu, zbudowanym w układzie piętrzącym, trójpoziomowym, wyposażonym dodatkowo w dwa urządzenia dźwigowe. W świetle dotychczasowych ustaleń można przypuszczać, że architektura tej kamienicy była wynikiem kompromisu pomiędzy warunkami narzuconymi przez sytuację powstałej w wyniku scalenia parceli, konieczności adaptacji starszej zabudowy, a zarazem mocno zakorzenionej tradycji domu łączącego funkcje mieszkalno- magazynowe z nowymi już renesansowymi tendencjami kształtowania. Interesujące musiało być zwłaszcza rozwiązanie pionu komunikacyjnego i jego związek z sienią poprzedzającą wielką salę piętra. Wnętrza te pierwotnie otwarte do siebie, przy mocno zróżnicowanej przestrzeni i funkcji, stanowiły jednak kompozycyjną i architektoniczną całość. Należy zauważyć, że w rozwiązaniu owej sieni - sali istotną rolę, zwłaszcza przy
Witold Gałkazdecydowanym zróżnicowaniu poziomów, odgrywać musiał wspomniany już "słup kamienny" - kolumna pełniąca zapewne funkcję działu przestrzennego. N ależy zauważyć, że w rozwiązaniu reprezentacyjnej kondygnacji wykorzystano również walory widokowe. Wynikały one z dość wyjątkowego narożnego położenia kamienicy, z której okien przez wlot ul. Wielkiej do rynku, możliwy był wgląd w reprezentacyjne wschodnie wnętrze tego placu z fasadą ratusza i jego wyniosłą wieżą. Nieprzypadkowa musiała być wobec tego decyzja budowy okazałego wykusza, rozbudowującego wnętrze drugiego z najznaczniejszych wnętrz piętra - izby wielkiej. Podkreślone przez nas nowe renesansowe tendencje kształtowania architektury, znalazły przede wszystkim wyraz w organizacji dziedzińca kamienicy, otoczonego z dwu stron dwupiętrowymi, arkadowymi galeriami. Na piętrze stanowiły one połączenie pomiędzy reprezentacyjnym "kręgiem wnętrz", a pośledniejszymi pomieszczeniami skrzydła bocznego. Dalej galerie te prowadziły do usytuowanej na tyłach architektonicznej "altany", stanowiącej przypuszczalnie oprawę dla wspomnianej wielokrotnie miedzianej sadzawki. Wydaje się, że program tej kupieckiej kamienicy, w którym tak silnie zaznaczono funkcje mieszkalno-reprezentacyjne, a przy tym - co absolutnie wyjątkowe - rekreacyjne, mógł powstać pod wpływem miejskiej rezydencji Andrzeja Górki, która po przebudowie przeprowadzonej z wielkim nakładem kosztów w 1. 1545-1548, stworzyła oprawę dla podziwianego przez współczesnych nowego renesansowego modelu życia. 50 Co prawda program użytkowy tej okazałej siedziby magnackiej pozostaje do dziś w sferze hipotez, wydaje się jednak pewne, że dominowały w nim funkcje mieszkalno-reprezentacyjne. Sama zaś wchodząca w skład pałacu "lapidea magna" przy ul. Wodnej, służyła celom reprezentacyjno-politycznym i mieszkalno-rekreacyjnym. Bo przecież i "rekreację", jak to określiły Benedyktynki w połowie XVII wieku, miał również na uwadze fundator pałacu. Wyraziła się ona przede wszystkim w urządzeniu tarasu z sadzawką, o której wiemy z kroniki zakonnej. 51 Szukając porównań i wzorów dla niektórych elementów wystroju kamienicy przy ul. Wielkiej w architekturze możno władczej siedzib Górków, należy zdawać sobie sprawę, że mamy tu do czynienia z obiektami różnej kategorii. Bowiem z jednej strony analizie poddajemy kamienicę mieszczańską, z drugiej zaś rezydencję jednego z najznakomitszych rodów magnackich XVI stulecia, z którą nie mógłby się równać żaden nawet naj okazalszy dom patrycjusza poznańskiego. Wszelkie porównania utrudnia ponadto fakt, że kamienica nasza po zniszczeniach i licznych przebudowach pozostanie znana chyba wyłącznie z zebranych w niniejszym opracowaniu materiałów opisowych. Maria Wicherkiewiczowa jako pierwsza zwróciła uwagę na szczególne miejsce jakie zajmowała kamienica nr 56 wśród posesji rynkowego kręgu zabudowy.52 Dom ten w 1568 roku kupiony został przez Stanisława Górkę, starostę kaliskiego za sumę 3000 talarów i zapewne wkrótce poddany gruntownej przebudowie. W 1626 roku wśród nieruchomości rynkowych
wymieniona została m.in. "kamienica złocista nieboszczyka p. Międzyrzeckiego". Nazwana ona tak została również w 1634 roku, kiedy to Stanisław Czarnkowski zapisał swemu wnukowi, Piotrowi Czarnkowskiemu, 20 000 zł pol. zabezpieczając je na "lapidea domo deaurata in circulo". s30kreślenie to, jak również podana suma, każe nam domyśleć się wyjątkowo bogatej formy architektonicznej kamienicy. Ta bez wątpienia jedna z najbogatszych nieruchomości w mieście zapadła się "podczas Szwedów" w 1706 roku. 54 Na podstawie wizji przeprowadzonej w 1732 roku przez muratora Jana Adama Sztyra można sądzić, że runęła wtedy prawie cała tylna partia domu frontowego przygniatając "pokoje na dziedzińcu będące ,,55. Z katastrofy budowlanej ocalały piwnica i przyziemie, a z pierwszego piętra jedynie środkowa i frontowa partia, nad którą "do trzeciego piętra - balków żadnych nie masz tylko dachem gontowym pokryto dla konserwacji dolnych gmachów. Fasada kamienicy została do drugiego piętra "jako się pokazuje zebrana". Wizja Sztyra świadczy ponadto, że dawna posesja - pomimo ogromu zniszczenia, zachowywała znaczną ilość renesan - sowego detalu kamieniarskiego przemawiającego za jej dawną świetnością. Jedyną pozostałością wystroju architektonicznego był do niedawna rzeźbiony piaskowcowy cokół z maszkaronem w płycinie, pozostały przypuszczalnie po obramieniu otworu drzwiowego. 56 Sądząc z wizji układ pomieszczeń był dwutraktowy z usytuowaną od frontu sienią i przyległym do niej "sklepem siennym". Pierwsze z tych pomieszczeń dostępne z rynku nakrywało zmurszałe sklepienie "z tynku opadłe, w którego koszach ut vulgo Niemcy nazywają fysse cegły powypadały". Przyległy do sieni sklep posiadał okno na rynek "z kratą żelazną, około niego kamienie ciosane". Do węższej partii sieni - ganku ku tyłowi, przylegał po lewej stronie "sklep poboczny -, wewnątrz niego sklepienie niezłe, trzy ściany dobre, czwarta od dziedzińca alias ku tyłowi wywalona i gruzem zasypana w pół sklepu". Po schodach prowadzących z sieni na piętro "przednie pryncypalne" , zachowany był "tylko jeden stopień na dole kamienny". Srodkową partię tej kondygnacji zajmowała sklepiona sień, posiadająca okno "na tyłek w cyrkuł wielkie". Od frontu usytuowana była izba, z całkowicie zniszczonym nakryciem, które prawdopodobnie stanowiło sklepienie. W opisie zauważono, że w pomieszczeniu tym "pieca nie masz tylko kamienie ciosane leżą". Po lewej ręce przylegał do niej pokój "sklepiony" dostępny poprzez "odrzwia z ciosanego kamienia". Ponadto zauważono, że nakrycie tego wnętrza "zmurszało od zaciekania, na nim sztukateria poopadała". Zapewne w późniejszym czasie dobudowany do niego został następny "pokój - cegłą w glinę, a to dla więźniów i aresztantów różnych podczas rewolucji szweckiej będących". Na podstawie relacji muratora Sztyra można sądzić, że fasada domu frontowego kamienicy posiadała prawie we wszystkich otworach detal kamienny. Nie został on - co może dziwić - wymieniony jedynie przy głównym wejściu z rynku, nad którym "kraty nie masz tylko deskami zabito". W "kamienie ciosane" ujęte było natomiast zejście o pośledniejszym znaczeniu prowadzące do piwnicy, a następnie okno doświetlające jedną z fron
Witold Gałkatowych piwnic oraz okno wspomnianego już "sklepu siennego". Również przy otworach okiennych pierwszego i drugiego piętra wymieniono "kamienie ciosane w kwadrat ram -, odrzwi także i przymurki z ciosowego kamienia". Także elewacja budynku tylnego kamienicy wychodzącego na przecznicę (obecnie ul. Kozią) zachowywała "w oknach miejscami ciosane kamienie".
Omawiana wizja daje podstawy by przypuszczać, że "lapidea domo deaurata" zabudowana była w sposób typowy, jak inne kamienice rynkowe. Zauważono w niej jednak pewien szczegół wyróżniający, zanotowano bowiem, że zwaliny domu frontowego zasypały nie wewnętrzne podwórze nieruchomości, lecz - jak to już wskazywaliśmy - "dziedziniec". Uwagę naszą zwróciło następnie kilka wizji usytuowanej naprzeciw ratusza kamienicy nr 39, w której posiadanie w 1549 roku wszedł znany księgarz i wydawca, Jan Patruus. 57 Gruntownie przebudowana w dwanaście lat po kupnie, była ona jednym ze świadectw jego wysokiej pozycji w mieście. Na podstawie badań Adolfa Warschauera wiemy, że do dokończenia robót murarskich w domu księgarza zaangażowany został Jan Baptysta Quadro. 58 Wizja muratora Wojciecha Lehmana z 1707 roku, 59 przeprowadzona prawie 150 lat po renesansowej przebudowie, przedstawia dawną nieruchomość Patruusowską w sposób czytelny, który pozwala zorientować się w podstawowych elementach jej rozplanowania. Jednocześnie dokument ten zawierając dużą ilość szczegółów, daje małe wyobrażenie o tym co najistotniejsze, tzn. o formie architektonicznej kamienicy. Poza interesującymi, lecz lakonicznymi wzmiankami o sklepieniach nakrywających większość z jej pomieszczeń piętra, nie wspomniano o wielu istniejących przecież jeszcze wówczas elementach wystroju, o których w sposób pełniejszy informują późniejsze źródła. Większą wartość przedstawia następna z odnalezionych wizji, przeprowadzona przez muratorów, Jana Krawanię i Franciszka Ruthego z 1709 roku. 60 Szczególnie wiele wnosi opis piętra domu frontowego, dostępnego z przyziemia schodami, przy których "pręty żelazne dwa i szyja nad schodem zła". Wchodzono nimi najpierw do sieni z urządzoną w jej wnętrzu kuchnią. Dalszy fragment opisu świadczy, że sień ta otwarta była do położonej na wyższym poziomie sali, na którą prowadziło "schodów pięć złych". Wymieniony przy nich został "słup kamienny" (zapewne kolumna), wspierający sklepienie, które "tak w kuchni jako i na sali szwank wielki ma". W tym reprezentacyjnym pomieszczeniu znajdowały się "listwy obszarpane -, murek jeden kamienny około okna bez listwy, obicie po jednej stronie płócienne". Jednym z istotniejszych elementów wystroju wnętrza, oprócz wspomnianej kamiennej kolumny, kamiennych siedzisk okiennych oraz sklepienia, były również "kamienne podwoje -, też podwoje z jednej części od rynku wyłupane, wierzchem rozłupane", prowadzące do przyległej izdebki "na sali". We wnętrzu tym, nakrytym również sklepieniem, znajdowały się szafy i "listwy stare" oraz piec "napsowany, drzwiczki do niego żelazne" . W znacznie gorszym stanie niż przedstawiono to w wizji muratora Lehmana, znajdowała się izba "średnia" - tylna piętra oraz całe drugie piętro. Nie lepiej - sądząc z omawianej wizji - przedstawiał się stan poddasza.
Znajdowała się tam "komora, a nad tą komorą - górka obita deskami do niej schód, tamże sypanie w tył z windą, w nim astrych niezgorszy". Fasada domu frontowego była "wszystka od dołu aż do wierzchu porysowana, szczyt zły wszystek". W jej przyziemiu znajdowało się zejście do piwnicy oraz "podwoje kamienne, potłuczone", prowadzące do sklepionej sieni, a z niej także do kramu nazywanego "korzennym". Okno wspomnianej sklepionej izdebki piętra zabezpieczała krata żelazna "bokiem od kamienicy Dillowskiej przez granat odtrącona" - uszkodzona prawdopodobnie podczas ostrzału miasta przez rosyjską artylerię generała Patkula. 61 Podstawową przyczyną postępującej ruiny tej kamienicy był przede wszystkim zły stan fundamentów, które "na dziesięć łokci są złe z okazji gruntów cudzych". Ich stan został katastrofalnie pogorszony wylewem Warty w 1736 roku. Potwierdzono to w lustracji przeprowadzonej w następnym roku przy udziale Mateusza Szyca. 62 Stwierdzono w niej m.in., że mury posesji zostały w wielu miejscach naruszone " z okazji fundamentów poderwanych i nadwyrężonych -, od wód zrujnowane, w samych zaś piwnicach lustrować trudno fundamenty dla wody, która po powodzi jeszcze zostaje". Zawaleniem groziła część sklepienia piętra wsparta kamiennym filarem wspomnianym w lustracji z 1709 roku, przy którym "jest podpora, gdzie żółtość ściany i sklepienia, w rogu wilgotność znacząca, która to podpora utrzymuje filar na tej sali będący wyprężony." Również sklepienie nad towarzyszącą sali izdebką posiadało niebezpieczne rozrysowanie. Zły stan przedstawiała elewacja tylna domu frontowego "nade drzwiami ganku znacznie zdezelowana, także nad oknami pierwszej kondygnacji przy sąsiedztwie kamienicy Oderskich wielkie aż do dachu ciągnące się rozpadnienie we trzech miejscach, także przyoknie, gdzie kiedyś winda była". Wizje dawnej posesji Patruusowskiej mogą stanowić pośrednie świadectwo, że renesansowa przebudowa tej nieruchomości przeprowadzona przez Quadre, nie ograniczyła się jedynie do zewnętrznej szaty architektonicznej.
N a temat zakresu prac architekta pewne światło rzucić może podkreślany już przez nas fakt zastosowania sklepień na piętrze posesji nieczęstych przecież w budownictwie mieszczańskim Poznania. Ich występowanie poświadcza, że przebudową objęto wszystkie podstawowe elementy składowe zabudowy posesji, łącznie z budynkiem bocznym i tylnym. Zasadniczym przeobrażeniom musiały ulec przede wszystkim funkcje kamienicy. Przypuszczamy, że w domu frontowym dokonano tego przez budowę klatki schodowej i jej powiązanie z interesująco ukształtowanym frontowym traktem piętra, który zaczął odgrywać podstawową rolę w nowym układzie wnętrz kamienicy. Jego niższa partia - sień, odpowiadająca poziomowi tylnego traktu zajmowanego przez dawną izbę wielką, powiązana została funkcjonalnie ze schodami, a także kuchnią i otwarta do usytuowanej wyżej frontowej sali, na którą prowadził osobny bieg schodów. Na szczególne podkreślenie zasługuje wymieniony przy nich "słup kamienny", wspierający sklepienie i pełniący zarazem w tak ukształtowanym wnętrzu istotną funkcję kompozycyjną. Ta obszerna sień - sala o silnie zróżnicowanej przestrzeni, powstała niewątpliwie w wyniku świadomego kształtowania, mającego na celu
Witold Gałkazaznaczenie czynnika mieszkalno-reprezentacyjnego. Został on podkreślony bogatszym niż w jakimkolwiek innym wnętrzu kamienicy wystrojem kamieniarskim. Wymienić tu należy obok owego "słupa" - kolumny, również "kamienne podwoje" - portal ujmujący wejście do sali z przyległej wąskiej izde b ki. Ponadto przebudowa Quadry musiała ostatecznie wyprzeć dawne funkcje magazynowe z pięter domu, o których istnieniu pośrednio może świadczyć dwupoziomowe w części poddasze o takim właśnie przeznaczeniu, z działającym jeszcze w pierwszych latach XVIII wieku urządzeniem dźwigowym. Z pewnością splot różnych przyczyn zadecydował, że stosunkowo niewiele zachowało się z dawnej mieszczańskiej zabudowy Poznania. Szczególnie mocno - o czym świadczy m.in. przedstawiony powyżej materiał opisowy - odbiły się na niej stosunkowo liczne kataklizmy dziejowe, a przede wszystkim fatalna sytuacja gospodarcza miasta po wojnie północnej. Proces ten doskonale ilustrowały m.in. dzieje wyjątkowej na gruncie poznańskim kamienicy położonej u wlotu ul. Wielkiej do rynku. Jednocześnie w kontekście wzmianek mówiących o wystroju i wyposażeniu domów należy powtórzyć za Marią Wicherkiewiczową, że posesje zasobniejszych mieszczan, i posiadających swe własności w mieście możnych i szlachty, były często dzięki ambicjom ich właścicieli "ogniskami sztuki rodzimej".63 Na zasobność, a niekiedy i piękno wielu kamienic w dawnych wiekach pracowały całe pokolenia. Były one jednocześnie dziełem miejscowych rzemieślników różnych specjalności i muratorów, murarzy, kamieniarzy ciosających ozdobne portale, kominki i konsole, snycerzy i cieśli wykonujących dekoracyjne sufity i inne elementy wystroju, malarzy pokrywających wnętrza polichromiami, a także garncarzy wyrabiających dekoracyjne kafle pieców.
SŁOWNICZEK
Antaba, Astrych,kołatka. bruk, posadzka z wapna, gipsu i potłuczonych kamieni, lub potłuczonych kamieni z cgłą i wapnem. Balka, belka Fladrowanie, malowanie imitujące naturalne drewniane słoje.
Framuga, wnęka.
Hantwas, umywalnia, miednica.
Heltan, rodzaj galerii, balkonu, wybudowy dachu.
Kozły, więzary dachowe.
Lawaterz, patrz: hantwas Listwy, półki ścienne.
Miejsce potrzebne, sekretne, ubikacja.
Mielcuch budynek lub pomieszczenie w którym wyrabiano słód . .
l warzono pIWO.
Ozdownia, Pawiment, Posowa, Prewet, Służba, Szursztyn, Sypania, Teszarski,budynek lub pomieszczenie, suszarnia słodu, słodownia. podłoga, posadzka. sufit, powała, strop. patrz: miejsce potrzebne, sekretne. szafa kuchenna. kominek. kondygnacja lub pomieszczenie magazynowe, spichrzowe. stolarski.
Przypisy
1 Maria Wicherkiewiczowa, Rynek poznański i jego patrycjat. Poznań 1925, s. 27, 93-94.
2 Grażyna Wróblewska, Przyczynki do wyposażenia architektonicznego wnętrz kamienic poznańskich w XVIII w. Studia i Materiały do Dziejów Wielkopolski i Pomorza, t. I, z. 2, s. 241-250.
3 Wizje zabudowy Poznania z akt ławy miejskiej od początku XVII do końca XVIII w.
zebrane przez autora niniejszego artykułu pozostają w formie rękopisu, nieopublikowane. 4 Materiał ten częściowo wykorzystany został w dokumentacji pt. "Badania kamienic poznańskich" opracowanej w 1992 r. przez autora niniejszego artykułu na zlecenie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. 5 Wojewódzkie Archiwum Państwowe w Poznaniu (cyt. dalej W APP), Akta Miasta Poznania (cyt. dalej AMP), I 407, f. 1532-1534.
6 WAPP, AMP, I 417, f. 299-300.
7 Maria Wicherkiewiczowa, op cit., s. 64.
8 J.w., s. 64; Władysław Podhorecki, Tomasz Poncino architekt XVII wieku. Kronika Miasta Poznania (cyt. dalej KMP), t. XVI., 1938, s. 143-173; Stanisław Łoza, Architekci i budowniczowie w Polsce. Warszawa 1954, s. 244. 9 Kazimierz Malinowski, Muratorzy Wielkopolscy drugiej połowy XVII w. Poznań 1948, s.
78-89.
10 Porównaj przypis nr 6.
11 Skute kroksztyny wspierające wykusz zachowały się w licu obecnej fasady kamienicy.
12 Fragmenty portalu, o którym wspomina kontrakt z Poncinem zachowały się po dziś dzień.
13 Kazimierz Malinowski, op. cit., s. 51-52.
» W A P P, A M P, I 424, f. 224 - 225 .
15 Maria Wicherkiewiczowa, op. cit., s. 83 - 87; porównaj także inwentarz kartkowy zebrany przez Mariana J. Mikę w zbiorach Muzeum Historii Miasta Poznania (kamienica nr 52). 16 AdolfWarschauer, Der posener Stadtbaumeister Johann Baptista Quadro. Posen 1913; Witold Maisel, Budowle Jana Baptysty Quadro w świetle poznańskich materiałów archiwalnych.
Biuletyn Historii Sztuki, t. XV, 1953, nr 3/4, s. 105-112.
17 Maria Wicherkiewiczowa, op. cit., s. 81-82.
18 Kazimierz Malinowski, op. cit., s. 116-117.
19 WAPP, AMP, I 434, f. 375-376.
20 Porównaj przypis nr 18.
21 Maria Wicherkiewiczowa, op. cit., s. 92.
22 WAPP, AMP, I 436, f. 453-455.
23 WAPP, AMP, I 424, f. 345-346.
24 W APP, AMP. I 433, f. 683-684.
Witold Gałka
25 Maria Wicherkiewiczowa, op. ci1., s. 92.
26 WAPP, AMP, I 450, f. 1010-1020.
27 Maria Wicherkiewiczowa, op ci1., s. 92.
28 Marian J. Mika, Opis Poznania z r. 1728. KMP t. 23, nr 3, s. 256.
25 Zygmunt Boras, Lech Trzeciakowski, W dawnym Poznaniu. Poznań 1974, s. 199-200.
30 Maria Wicherkiewiczowa, op. ci1., s. 92.
31 Zygmunt Boras, Lech Trzeciakowski, op. ci1., s. 178.
32 Polski Słownik Biograficzny. Warszawa 1928, t. IX, s. 628.
33 WAPP, AMP, 1433, s. 39-42.
34 O wizycie Jana Kazimierza: Zygmunt Boras, Lech Trzeciakowski, op. ci1., s. 177-178.
35 WAPP, AMP, I 431, f. 189-190.
36 WAPP, AMP, I 457, f. 34-36.
37 Porównaj przypis nr 35.
38 WAPP, AMP, I 457, f. 335-337.
39 Porównaj przypis nr 26.
40 W APP, AMP, I 438, f. 254-255.
41 Porównaj wiadomości o sadzawce na tarasie pałacu Górków: Teresa Jakimowicz, Pałac GórkówwPoznaniu. Poznań 1971, s. 41.
42 Marian J. Mika, op. ci1., s. 256.
43 WAPP, AMP,.I 459, f. 267.
44 WAPP, AMP, I 465, f. 236-242.
45 WAPP, AMP, I 466, f. 233-239.
46 WAPP, AMP, I 466, f. 414-420.
47 Porównaj przypis nr 44.
48 Porównaj przypis nr 46.
49 Porównaj przypis nr 44.
50 Teresa Jakimowicz, op. ci1., s. 33-46.
51 J . w., s. 5 l.
52 Maria Wicherkiewiczowa, op. ci1., s. 93-94.
53 J.w., s. 93-94; porównaj także inwentarz kartkowy zebrany przez Mariana J. Mikęw zbiorach Muzeum Historii Miasta Poznania (kamienica nr 56). 54 Maria Wicherkiewiczowa, op. ci1., s. 93.
55 W APP, AM P, I 461, f. 12-18; wizję tę cytuje w bardzo okrojonej formie Maria Wicherkiewiczowa, op. ci1., s. 94.
56 Renesansowy cokół przedstawiają rysunki elewacji kamienicy przy ul. Koziej nr 27 oraz fotografia wykonana po zniszczeniach wojennych w lutym 1945 r. w zbiorach Miejskiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu.
57 Maria Wicherkiewiczowa, op. ci1., s. 67 -69; porównaj także inwentarz kartkowy zebrany przez Mariana J. Mikę w zbiorach Muzeum Historii Miasta Poznania (kamienica nr 39). 58 AdolfWarschauer, op1. ci1., s. 27; porównaj także przypis nr 16 i 57.
59 WAPP, AMP, I 450, f. 585-591.
60WAPP, AMP, I 450a, f. 303-310.
61 KarolOlejnik, Z wojennej przeszłości Poznania. Poznań 1982, s. 135.
62 W APP, AM P, I 464, f. 66 - 72; o skutkach wylewu Warty porównaj: Maria Wicherkiewiczowa, op. ci1., s. 29-32; Zygmunt Boras, Lech Trzeciakowski, op. ci1., s. 199-200. 63 Maria Wicherkiewiczowa, op. ci1., s. 27.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1994 R.62 Nr1/2 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.