POZNAŃSKIE KOŚCIOŁY WSPÓŁCZESNE O JĘZYKU ARCHITEKTURY SAKRALNEJ

Kronika Miasta Poznania 1993 R.61 Nr3/4

Czas czytania: ok. 34 min.

IZABELA PILECKA-LASIK

P rzyglądając się najnowszej architekturze Poznania nie sposób nie zauważyć, że na tle pozbawionej wyrazu, wielkopłytowej architektury ostatniego dwudziestolecia, niczym "grzyby po deszczu" zaczęły wyrastać nowe kościoły. Pojawił się w architekturze polskiej znany już od wielu stuleci, nurt architektury sakralnej. Sprowokował pojawienie się, niemal równocześnie, silnej fali krytyki ze strony architektów, i krytyków, a także duchowieństwa i wiernych. Często jednak pojawiały się też takie opinie jak Andrzeja K. Olszewskiego, który uważa, że "istnieje i powstaje współcześnie w Polsce ciekawa sztuka sakralna, że mamy tu wiele dzieł wybitnych, i że to one będą wyrazem naszej tożsamości i znakami rozpoznawczymi w degradującej się i degradowanej przestrzeni architektonicznej kraju. (u.) I wreszcie to architektura sakralna pokaże kiedyś naszym następcom, że w naszym systemie ekonomicznym i politycznym ostatecznie sprawy metafizyczne jednak wzięły , "l gorę. Niech ten artykuł będzie jeszcze jednym głosem w dyskusji na temat współczesnej polskiej architektury sakralnej. Tym razem, pretekstem i materiałem do rozważań są poznańskie kościoły poznańskich architektów. N a początek wróćmy do czasów sprzed prawie 25 lat. Wszyscy znamy historię walki o kościół w Nowej Hucie, która trwała od początku lat pięćdziesiątych, aż do roku 1967, kiedy rozpoczęto jego budowę. Po dojściu do władzy ekipa Edwarda Gierka rzuca hasło "Budujemy drugą Polskę". Tworząc parawan dla swojej nieudolności, na przekór rzeczywistości, rozpisuje wiele konkursów, w których planuje się tworzenie ośrodków o rozmiarach niewyobrażalnych w krajach Europy Zachodniej. Powstaje wiele prac studialnych i teoretycznych pod hasłem "Polska 2000". Ta sama władza wreszcie w połowie lat siedemdziesiątych podpisuje porozumienie między Państwema Kościołem i od tego czasu rozpoczyna się rozwój architektury sakralnej. Porozumienie to, jest wynikiem oczywiście pewnego kompromisu ze strony Kościoła, który w zamian za uzyskiwanie pozwoleń na budowę świątyń, musiał zachować większą wstrzemięźliwość w sporach politycznych między władzą a społeczeństwem. W latach 1971-1981 wydano 1072 zezwolenia, a w styczniu 1987 roku budowało się 2239 rozmaitych obiektów kościelnych. Jednak po przeszło trzydziestu latach desakralizacji życia w PRL, tak architekci jak i sam Kościół znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Za Ch. Jencksem problem można ująć następująco: "w przeszłości budowało się katedry znacznie łatwiej, niż my budujemy dzisiaj, ponieważ istniała tradycja, która narzucała program. Gdy tradycja załamała się i przestała obowiązywać, architekt stanął przed wielkim problemem - co "ubrać" w symbole i jak to zrobić. ,,2 Tym bardziej, jak mieli podołać takim przedsięwzięciom polscy architekci, skoro przez tyle lat nie stykali się z takimi zamówieniami i nie byli przygotowani do ich realizacji? Architekci ci wyrośli w większości z zupełnie zdesakralizowanego świata, często nie znając większości nakazów liturgicznych. Przez te kilkadziesiąt lat wszystko zostało pozbawione sakralności, starano się oderwać nas od jakiejkolwiek tradycji - nasze otoczenie stało się tylko pozornie religijne. Wychowaliśmy się na osiedlach, na których z samego założenia nie było miejsca na kościół. Początkowo architektów projektujących kościoły było niewielu; mały krąg dosyć hermetyczny i zamknięty. Później do głosu zaczęło dochodzić większe grono architektów, sfrustrowanych "wielką płytą", którzy otrzymując temat unikalny, na indywidualne zlecenie, temat, w którym prawie wszystko im wolno, tracili umiar. Chcieli wszystko, czego nie mogli włożyć w prefabrykowane osiedla, zmieścić w małym kościele - i umieszczali. Jeszcze inaczej sytuacja wyglądała po 13 grudnia 1981 roku, gdy Kościół stał się praktycznie jedynym mecenasem kultury. Wówczas to współpraca z nim, a w przypadku architektów - projektowanie kościołów, stało się swoistego rodzaju gestem obywatelskim, gestem o wydźwięku politycznym. Konrad Kucza - Kuczyński słusznie stwierdził, że "... jak paradoksalnym sprawdzianem jakości pokolenia lat sześćdziesiątych była prestigiditatorska umiejętność projektowania względnie dobrych mieszkań na podstawie z gruntu złego normatywu mieszkaniowego (vide: Sady Żoliborskie), tak dziś tym sprawdzianem staje się umiejętność projektowania świątyń. Nie koliduje to z pasją i emocją, jaką daje temat. ,,3 Wszyscy architekci, którzy zajęli się problematyką sakralną, obciążeni całym bagażem polskiej architektury ostatniego dwudziestolecia, musieli odpowiedzieć na pytanie, czy idea Kościoła, idea sacrum, może współistnieć z formami architektury nowoczesnej. Andre Malraux powiedział kiedyś: "Stwierdzam, że dzisiaj geniusz chrześcijański, jedyny odpowiedzialny jeszcze za danie ludziom naszych czasów sensu życia i śmierci, jest niezdolny do stworzenia katedr, a także do nadania swoim kościołom stylu, który pozwoli Chrystusowi być w nich obecnym. Nic więcej, wyłączając kilka wyjątkowych prób, poza żałosnymi dziełami, których

Izabela Pilecka - Lasik

ubóstwo nas zawstydza. Ale jeśli sztuka nowoczesna jest areligijna i nieadaptująca się do świętości, jaką wartość uniwersalną zachowa ona i jakie da świadectwo naszej cywilizacji? ,,4 Odwiedzając te nowe budowle, często wydawało mi się, że ta uwaga Malraux, odnosi się jakoś szczególnie do tego, co dzieje się w polskiej architekturze tworzonej na zamówienie Kościoła. Czy rzeczywiście świątynie te są, jak twierdził pisarz, symptomem naszych czasów? Na początek tych rozważań zastanówmy się, czy możliwa jest systematyzacja i podział wszystkich powstających w Polsce kościołów? Czy możliwe jest znalezienie właściwych kategorii tego podziału? Czy systematyzacja ta ma opierać się o cechy czysto formalne? Dotychczas powstały dwie takie próby typologii współczesnych kościołów polskich. Jedna Konrada Kuczy-Kuczyńskiego, druga Andrzeja K. Olszewskiego. Pierwszy posługuje się pewnymi odniesieniami stylistycznymi, drugi opiera się na cechach formalnych budowli. Kucza-Kuczyriski wyróżnia trzy, następujące po sobie formacje architektury sakralnej, począwszy od 1975 roku. Pierwszą z nich określa mianem "Powtórzeń". Realizacje tego okresu były rezultatem zetknięcia się nieprzygotowanych architektów z takim jednostkowym tematem. N a realizacje te składają się repliki nielicznych modernistycznych świątyń przedwojennego modernizmu, zapożyczenia z architektury sakralnej Zachodu lat 60-tych, a nawet powtórzenia pewnych form architektury świeckiej. Kuczyński do tej kategorii zalicza między innymi nowohucki kościół W. Pietrzyka. Na przełomie lat 70-tych i 80-tych wyraźnie , wyodrębnił się nurt nazwany "Swiadomym modernizmem". Twórcami kościołów tego typu są najczęściej architekci ze sprawdzonym już dorobkiem w zakresie architektury świeckiej. Są to autorzy świadomi swojego warsztatu, znający już dobrze trudności współpracy z państwowym wykonawcą. Dlatego podchodzą do tematu rzetelnie, jak najlepiej wykorzystując swoje doświadczenie. Starają się maksymalnie na nasze możliwości opanować detal, funkcję i czystość konstrukcji, a więc charakterystyczne elementy modernizmu. W tym nurcie mieszczą się między innymi kościół w Rudych Rysiach - projektu T. Gawłowskiego i kościół w Ursusie autorstwa W. Kowalczyka i A. U stiana. Trzeci najnowszy nurt nazywa Kucza-Kuczyński poszukiwaniem "Odrębności". Ukształtował się on z jednej strony pod wpływem postmodernizmu, z drugiej chęci uwzględnienia elementów polskiej tradycji. Właśnie z postmodernizmu przejęto różnorodność form, swobodę ich stosowania, sięganie do historyzmów, cytatów z przeszłości. Wykorzystuje się różnorodność materiałów, dąży do perfekcji w wykonaniu detalu. Do tego nurtu , architektury sakralnej należą takie obiekty jak: kościół Sw. Ducha we Wroc, ławiu, dzieło T. Zipsera, W. Wawrzyniaka i J. Wojnarowicza; kościół Sw. Brata Alberta autorstwa M. Popławskiej- Kosińskiej i W. Kosińskiego, i ursynowski kościół M. Budzyńskiego. 5 Andrzej K. Olszewski za podstawę swojej typologii przyjął zasadę, że dzieło sztuki jest to przede wszystkim przedmiot oddziałujący wizualnie. W pierwszym rzędzie wymienia kościoły, które proponuje nazwać namioto

wymi. Nazwa nie jest zupełnie poprawna, bowiem chodzi o kościoły powtarzające tradycyjny układ wysokiego dachu, o dwóch spadzistych połaciach. Przybiera on tutaj formę tak zwanego stropodachu, opartego na konstrukcyjnej belce, o kształcie litery V postawionej szczytem do góry. Po raz pierwszy rozwiązanie takie zastosowano we Władysławowie. W obrębie tego typu często pojawia się ten kształt dachu z elementem ąuasi-wieży. Drugi typ - to grupa, którą proponuje się nazwać kościołami rzeźbiarskimi z jedną szczególnie wyeksponowaną plastycznie ścianą - zwykle jest to ściana prezbiterium. Najczęściej wyłożone są bogatym fakturowo kamieniem, a lico bywa bardzo zróżnicowane. Wszystkie kościoły rzeźbiarskie wywodzą się od Ronchamp Le Corbusiera. Zdaniem Olszewskiego owe kościoły typu rzeźbiarskiego są najbardziej podatne na przekazywanie pewnej , symboliki, jak to jest w przypadku kościoła nowohuckiego, czy kościoła Sw. Ducha Zipsera.

W końcu trzeci typ kościoła, który jednak nie jest określany ze względu na formę architektoniczną, lecz swoją funkcję. Jest to kościół osiedlowy, tzn. obiekt wielofunkcyjny. Połączony on jest z częścią mieszkalną, z dużym zapleczem katechetycznym, z pomieszczeniami przeznaczonymi do spełniania nowych funkcji, które kościół przejął - np. parateatralnych, wystawienniczych itd. Czasami typ ten łączy w sobie dwa poprzednie. Często jednak pozbawione wyznaczników sakralnych są nie do odróżnienia od budowli świeckich. Można mówić jeszcze o innym typie, trudnym jednak do sklasyfikowania.

Są to budowle, które powstały bez zezwoleń, albo w przypadku braku odpowiedniej działki. 6 Tak oto przedstawiają się dwie zupełnie różne typologie, Kuczy-Kuczyriskiego i Olszewskiego. Żadna z nich nie jest jednak w pełni satysfakcjonująca, choć bardziej odpowiedni wydaje się podział Kuczy- Kuczyriskiego. Każda klasyfikacja wtedy jest przydatna, gdy poprzez przyjęte kryteria prowadzi do przejrzystego podziału materiału, którego dotyczy. W przypadku obu zaprezentowanych systematyzacji za dużo jest obiektów, które byłyby dyskusyjne, jeśli chodzi o ich przyporządkowanie. Dynamika rozwoju, która charakteryzuje nasze czasy, odnosi się również i do architektury sakralnej. Można oczywiście ogólnie mówić o dziełach wywodzących się z modernizmu lub postmodernizmu, niemożliwe jest jednak ich ujęcie w ścisłe ramy klasyfikacji. W gotyku czy baroku zupełnie naturalne było, że kościoły są do siebie podobne. Miało to swoje znaczenie, było jednocześnie komunikatem: "tu jest kościół, tu jest przestrzeń święta." Każdy przybysz bez trudu odnalazł to miejsce w mieście. Dlatego nie trudno było określić te budowle jednym mianem. Teraz każdy z architektów dąży do stworzenia dzieła indywidualnego, niepodobnego do żadnego innego. Stąd tak wielka rozmaitość form i rozwiązań. Stąd też niemożność stworzenia jakiejkolwiek typologii, poza ogólnym stwierdzeniem, z jakiego sposobu myślenia wywodzi się to rozwiązanie, jakim językiem posługuje się architekt. Należałoby się jednak zastanowić, jaki język architektury jest najodpowiedniejszy dla obiektów sakralnych, jakim zasobem form i znaczeń powinna posługiwać się architektura sakralna.

Izabela Pilecka - Lasik

TRADYCJA I SYMBOLIZM W ARCHITEKTURZE SAKRALNEJ

Modernizm przyniósł ze sobą zerwanie z tradycją, a także wiarę w nieustanny postęp i poszukiwanie nowości. "Uniwersalny język" Mies'a van der Rohe uniemożliwił właściwą identyfikację form architektonicznych. Pisze o tym Ch. Jencks: "prostokątna bryła z centralną nawą i uwidocznionymi na wschodniej fasadzie nawami bocznymi, a także regularny układ filarów oddzielających trakty i górno-boczne doświetlenie wskazuje na jego (budynku - przyp. I. P. - L.) religijny charakter. Brakuje co prawda ostrołuków, lecz widok ceglanej kampanilli, dzwonnicy dominującej nad bazyliką utwierdza nas w przekonaniu, że mamy przed sobą uniwersytecką katedrę. A naprawdę - jest to lokalna kotłownia. Nie można docenić zdumiewającej pomysłowości tego solecyzmu, póki nie zobaczy się właściwej kaplicy, która wygląda jak kotłownia. (...) Widzimy więc, że fabryka to szkoła, katedra to kotłownia, kotłownia to kaplica, a świątynia rektora to wydział architektury. ,,7 Posługując się tym "uniwersalnym językiem" architektura sakralna upodabnia się i identyfikuje z architekturą świecką. Takie działanie popiera J.C. Davies powołując się na przykład pierwszych budowli kultowych, które były kopiami cywilnych bazylik Cesarstwa Rzymskiego i stwierdza, że "mając dzisiaj do wzniesienia budowle religijne nie należy wychodzić od obrazu kościoła z nawami bocznymi, ze sklepieniami ostrymi lub zaokrąglonymi, z dzwonnicami. Przeciwnie powinniśmy patrzeć na wszystko co jest szlachetne i najlepsze wśród konstrukcji współczesnych, które trzeba abyśmy mieli. "s Davies zapomina, że w czasach wczesnego chrześcijaństwa korzystanie ze wzorów współczesnych i świeckich wynikało z braku tradycji chrześcijańskiej i braku wzorców architektury sakralnej odpowiednich dla tego kultu. Proponuje, aby teraz odrzucić znane i zakorzenione w tradycji formy na rzecz upodobnienia kościołów do współczesnej architektury świeckiej. Poprzez takie działanie Kościół utracił w pewnym momencie - wobec cywilizacji współczesnej - swoją tożsamość. Zaczął ścigać się z dwudziestowieczną nowoczesnością. Starał się upodobnić na różne sposoby do architektury i obyczajowości świeckiej, nie przeciwstawiając jej niczego sensownego. Modernistyczne kościoły sprowadzone zostały wyłącznie do roli abstrakcyjnego miejsca kultowego tracąc funkcję zespołu oddziaływania społecznego. W naszej tradycji kulturowej kościoły zawsze pozostając miejscem kultowym ułatwiały tworzenie więzi międzyludzkich. Przykładem oderwania się od szeroko rozumianej tradycji chrześcijańskiej są realizacje Aleksandra Holasa. Operuje on formami typowo modernistycznymi. Jego kościoły przypominają niestety powstające w latach siedemdziesiątych prostopadłościany domów jednorodzinnych, hal przemysłowych. Gdy wnętrza pozbawić takich elementów jak ołtarz, ambona, obrazy, które świadczą o ich sakralnym przeznaczeniu, wówczas nie różniłyby się zbytnio od hal widowiskowo-sportowych. Architektura ta, sama z siebie, nie tworzy przestrzeni sakralnych. Należy przypomnieć, że instrukcja Swiętego Oficjum stwierdza: "Architektura sakralna nawet jeśli przyjmuje nowe formy, nie może być w żadnym razie upodobniona do budowli świeckich. ,,9 Wynika z tego, że architekt projektując kościół, posługując się pewnym zasobem form, nawet jeśli są to formy nowoczesne, powinien tworzyć przestrzeń, która sama będzie komunikatem o swoim przeznaczeniu. Odnosi się tak do bryły zewnętrznej, jak i struktury wnętrza. Wnętrze pozbawione swoich atrybutów sakralności, musi pozostawać wnętrzem o charakterze sakralnym. Przykładem takiego traktowania wnętrza są realizacje Henryka Marcin, kowskiego, a także kościół Sw. Jana Kantego projektu Jana Węcławskiego. Łączą one ciągle jeszcze modernistyczną, zbyt świecką bryłę, z bardzo dobrym rozwiązaniem przestrzeni. Posługując się tradycyjnym trójnawowym planem z emporami, bądź szlachetnym materiałem, architekt nadaje swoim wnętrzom piętno sakralności, ułatwia zjednoczenie się wiernych, umożliwia koncentrację i skupienie. Marcinkowski i Węcławski nawet, gdy stosują zupełnie nowe rozwiązania, takie jak: amfiteatralność wnętrza, osobna kaplica dla matek z dziećmi, skomplikowana konstrukcja dachowa, silne oświetlenie (dotychczas w kościołach nie spotykane), to nie dezintegrują one przestrzeni, lecz przeciwnie, harmonijnie się w nią wkomponowują. Kościół w Kobylempolu poprzez swoją amfiteatralność nie staje się podobny do teatru, ciągle pozostaje kościołem. Jednak w kościołach Marcinkowskiego brakuje tego, aby ich zewnętrzna bryła była także pewnego rodzaju komunikatem. Aby sama świadczyła o swoim przeznaczeniu, aby nie musiał o tym mówić wieńczą, cy ją krzyż. Dużo łatwiejsza do odczytania jest bryła kościoła Sw. Jana Kaniego.

Mówiąc o architekturze sakralnej trzeba podjąć temat symbolizmu owej architektury. Ruch nowoczesny, poszukując swoistej metaforyki, doprowadził do niespotykanego zjawiska w historii architektury sakralnej. Pojawiły się , przezwiska: kościół-kaczka, kościół-kapelusz, namiot, arka. Zródła takiego działania należy szukać w Ronchamp Le Corbusiera. Le Corbusier przyznawał się do dwóch metafor: "wizualnej akustyki" zakrzywionych ścian i do dachu w kształcie skorupy kraba. Natomiast Ch. Jencks pisał o tej realizacji tak: "nie przychodzi mi na myśl żadne inne współczesne dzieło, w którym "sugerowana" (niedopowiedziana) metafora dawałaby taki efekt, jak kaplica Ronchamp Le Corbusiera. Była ona porównywana do całego mnóstwa rzeczy, poczynając od białych domów w Mykenach po ser szwajcarski. Ta sugestywność, oznaczanie wielu rzeczy naraz jest częścią siły ekspresji kaplicy. Na przykład południowa elewacja nieco przypomina kaczkę (znów tę sławną postać nowoczesnej architektury), ale można też dopatrzeć się w niej statku lub złożonych do modlitwy rąk. "la Także i w Polsce pojawiła się grupa architektów, których można nazwać "pseudosymbolistami" . Szukając źródeł swych poczynań u Le Corbusiera, opierając się na dokumentach soborowych, gdzie mowa jest o "signa" i "symbola" , przekonani są o sakralności swoich pomysłów. Tak powstają "arki", "łodzie Piotrowe" , "ryby" itd.

Izabela Pilecka - Lasik

Jednym Z niewielu wybitnych architektów, posługujących SIę takim językiem architektury, jest Tadeusz Zipser. W omawianych realizacjach poznańskich architektów nie było przykładu kościoła, który można by językiem Venturiego nazwać "budynkiem-kaczką". , Wydaje się jednak, że bryłę kościoła Sw. Jana Bosko Kopydłowskiego traktować można jako dużą rzeźbę i szukać dla niej skojarzeń symbolicznych. Jej rzeźbiarskiej formie zostaje podporządkowana funkcja. Kształt przestrzeni wewnętrznej jest wtórny w stosunku do bryły. Oprócz tych "budynków-kaczek" architektura nowoczesna tworzyła też dzieła, które z założenia pozbawione były jakiejkolwiek symboliki. Dlatego zaistniała potrzeba określenia poszczególnych budowli znakami, które komunikują jej treść i cel. W polskiej architekturze sakralnej takim znakiem stał się krzyż. "Krzyż sam w sobie jest doskonałą formą zawierającą maksimum treści przy minimum środków wyrazowych. Będąc "mocną" formą, nie może być stosowany konkurencyjnie wobec innej formy i zostać sprowadzony do roli zwykłego znaku reklamowego."l1 W prezentowanych realizacjach świecka bryła kościoła często naznaczana jest, powtarzającym się wielokrotnie, krzy, , żem (kościół Sw. Krzyża, Sw. Andrzeja Boboli, Matki Boskiej Częstochow, skiej, Sw. Jana Bosko). Jednakjest rzeczą znaną, że wielkajednotematyczność nadawanego sygnału powoduje jego deprecjację lub całkowity zanik. Tak jest i w tym przypadku. Zapomniano o innych symbolach chrześcijańskich takich jak krzak gorejący, gołębica, oko Opatrzności. Na seminarium poświęconym sztuce sakralnej architekt Stefan Miiller słusznie stwierdził, że: "aby uzyskać przestrzeń i architekturę mające być nośnikami treści religijnych, posługiwanie się samymi znakami nie wystarczy. Pozostawione sobie, nie dopełnione treściami symbolicznymi, alegorycznymi i metaforycznymi zmieniają się łatwo w ornament. Symbol, alegoria i metafora zostały wyrzucone z naszej rzeczywistości. Pozostał znak, którego znaczenie jest proste i jednoznaczne. Symbol i metafora otwierające wielość sensów, pojawiają się coraz rzadziej i tym samym stają się coraz mniej zrozumiałe. Treści głębsze, ukryte nie zostają odnalezione. Manifestuje się treści najprostsze. Rozumiemy funkcjonujący znak kościoła, domu, biurowca. Ale rozumiemy go na najniższym poziomie. Zerwanie ciągłości historycznej zmusza nas do odbudowania symboli oraz zbudowania na nowo symboli i ich znaczeń porzuconych w przeszłości, a do których w sposób mechaniczny powrócić się ni e d a. " l 2

Dosyć obszerny cytat z wypowiedzi Mullera pozwala lepiej zrozumieć jedną z podstawowych przyczyn kryzysu współczesnej architektury sakralnej. Postulowana resymbolizacja musi dotyczyć nie tylko architektury i sztuki kościelnej, ale może przede wszystkim zeświecczonej świadomości ludzkiej. Dla wielu współczesnych ludzi wiele symboli i metafor jest nieczytelnych.

Zmienił się kod informacyjny, a także powszechność wtajemniczenia w język symbolu religijnego, a szczególnie liturgicznego. Dlatego nie ulegając przeciętności gustów masowych Kościół musi mieć na względzie konkretną wspólnotę wierzących i powinien ją wielostronnie wychowywać, także pod względem estetycznym.

Artyści rzadko szukają inspiracji w bogatej liturgii, a także i przede wszystkim w tradycji chrześcijańskiej i narodowej. Wydaje się konieczne przywrócenie architekturze takiego języka, w którym zyskają swoje znaczenie poszczególne drobne formy architektoniczne. Okno, wejście z portalem, kolumna, wieża z hełmem, wszystko powinno nawiązywać do tradycji, mimo że przybiera odmienne formy i jest wykonane często w nowym materiale (np. w żelbecie). Doskonałą próbą tworzenia takiej architektury jest kościół w Głogowie autorstwa Jerzego Gurawskiego i Mariana Fikusa. Jest w tym kościele i reprezentacyjne wejście ujęte w portal z trójkątnymi tympanonami, są małe doświetlające okna z betonowymi ościeżami i małymi tympanonami, są wysokie pionowe przeszklenia niczym wielkie gotyckie okna, są liczne wieże i wieżyczki, z których niektóre posiadają historyzujące hełmy, niektóre natomiast mają zupełnie współczesną strukturę, jest w końcu obdaszek wsparty na drewnianych wspornikach, biegnący wzdłuż jednej elewacji, a rodem przeniesiony z terenów wschodniej Polski. Jerzy Gurawski tak mówi o procesie tworzenia swojego kościoła: "Poszukiwania czystej formy tracą sens, są puste. Metodą okazało się znalezienie odpowiedzi na pytanie: dla kogo buduje się kościół i dlaczego on powstaje? Rodowód mieszkańców miasta, , a więc tych, dla których przeznaczono Swiątynię, sięgał ziem kresowych dawnej Rzeczypospolitej. Ich ojcowie z reguły byli rolnikami. Teraz, zamiast ziemi, pracują pod ziemią, mieszkają w betonowej pustyni, gnębieni plagamii alkoholizmu, rozkładem rodziny, bezczynnością młodzieży. W świątyni pragną poczucia bezpieczeństwa i swoistości. Trzeba zatem odwołać się do symboli i znanych znaków. ,,13 Niektórzy krytycy architektury określają taką architekturę, jak np. kościół w Głogowie, mianem" wernakularyzmu". Analizując wybrane kościoły widzimy, jak wiele z nich pozbawionych jest jakichkolwiek cech wynikających z polskiej tradycji, mimo że były tworzone przez architektów, którzy tutaj wykształcili się i znają historię polskiej architektury. Dlatego też język architektury, który składa się z systemu znaków wynikających z polskiej tradycji, nie tworzy się automatycznie, ale musi być wypracowany przez architekta.

KOŚCIÓŁJAKO ELEMENT PLANU URBANISTYCZNEGO MIASTA

Kolejnym zarzutem krytyków nowych kościołów jest to, że źle wkomponowują się w układ przestrzenny miasta. Często przyczyną jest przypadkowa lokalizacja. Polityka państwa wobec Kościoła, zakaz projektowania obiektów sakralnych spowodowały, że nie planowano na osiedlach i w nowych dzielnicach miasta, miejsca na kościół. W momencie uzyskania zezwolenia na budowę kościoła, miejsce jego usytuowania było często przypadkowe. Paradoksemjest to, że owa przypadkowa lokalizacja pomagała Kościołowi podkreślić jego rolę i pozycję w naszym kraju. Poprzez zastosowanie odpowiednich form

Izabela Pilecka - Lasikarchitektonicznych kościół stawał się dominantą wizualną w przestrzeni urbanistycznej, co miało wyraźne znaczenie symboliczne i ideologiczne. Z punktu widzenia urbanistyki, kościół nie jest dopełnieniem osiedla, wciśnięty między wielopiętrowe bloki nie zamyka całej kompozycji. W kościołach Palladia widoczny jest podział na wnętrze spełniające wymogi liturgii i fasadę spełniającą wymogi w sensie społecznym i urbanistycznym. Dzisiaj zagubiono zupełnie te zasadę. Z zaprezentowanych w katalogu ośmiu ko, ściołów, tylko cztery posiadają wejścia umieszczone na osi fasady (kościół Sw. , Jana Bosko, Sw. Jana Kantego, Chrystusa Dobrego Pasterza, Matki Boskiej Częstochowskiej). Także niewiele z nich ma jedną szczególnie wyeksponowa, ną elewację - fasadę o wyróżniającej się dekoracji (kościół Sw. Jana Kantego, , Sw. Jana Bosko, Matki Boskiej Częstochowskiej). Natomiast dawna tradycja kościoła orientowanego została uwzględniona tylko w trzech spośród prezentowanych kościołów (kościół Matki Boskiej Częstochowskiej, Wniebowzięcia , Najświętszej Marii Panny, Sw. Jana Kantego).

Kościoły rzadko stanowią zamknięcie placu, ulicy. Wynika to może stąd, że władze duchowne twierdzą, iż dzisiaj kościół może być monumentem zamykającym perspektywę placu, ale nie to jest najważniejsze. Ich zdaniem to tylko architekt widzi kościół jako zwieńczenie osiedla. Sugeruje się, aby zrezygnować z dekoracyjnych, wartościowych elementów, bowiem nie są one istotne dla funkcji. Dla Kościoła nie jest ważna bryła, lecz funkcja. Kościół ma być miejscem gromadzenia się wiernych, zespołem salek katechetycznych i biur, a mniej dziełem sztuki. Należy budować z materiałów łatwodostępnych, tanich, sposobem gospodarczym. Bryła kościoła powinna być tania i w miarę prosta. Przy takich założeniach Kościoła niewiarygodne jest to, że to właśnie na budowie obiektów sakralnych odrodziło się prawdziwe rzemiosło budowlane. Wśród monopolu budownictwa wielkopłytowego były to jedyne obiekty, gdzie stosowało ale tradycyjne materiały: cegłę, klinkier, kamień i wszelkiego rodzaju technologie budowlane: konstrukcje z drewna ciesielskiego i drewna klejonego, różnego rodzaju wylewanego żelbetu, detalu wykonywanego w cegle. Zdaje się, że architektura sakralna była jedną z niewielu szans podtrzymania upadającego rzemiosła budowlanego. Szczególnie w powstających teraz, coraz częściej, obiektach sakralnych posługujących się formami architektury postmodernistycznej , konieczne jest dbanie o wykonawstwo detalu architektonicznego. Architektura ta opiera się bowiem na perfekcyjnym użyciu materiału, perfekcyjnym wykonawstwie.

KOŚCIÓŁ MIEJSCEM TWORZENIA WIĘZI MIĘDZYLUDZKICH

Jeszcze jednym ważnym zadaniem, jakie powinien spełniać kościół jest odtworzenie więzi społecznych, więzi międzyludzkich. W dużych miastach i w ich nowych dzielnicach formy wznoszonych budowli sprowadzone zostały wyłącznie do czystych funkcji. N owe skupiska domów nie integrują ludzi z ich miejscem zamieszkania, ani nie integrują ludzi między sobą. We współczesnych miastach naszego kraju funkcja miasta jako miejsca tworzenia informacjiustąpiła mIejSCa głównie funkcji produkcyjnej. Miasta traktowane są jako zespoły fabryk i instytucji publicznych, a ich mieszkańcy jak załoga fabryczna. Mimo wszystko w takiej strukturze nowego miasta budowla kościelna zachowała jedność funkcji, formy i sytuacji przestrzennej. 14 Niestety, także kościoły rzadko są miejscem integracji wiernych, tworzą wspólnoty, odbudowują więzi społeczne. W oderwaniu od socjologicznego i urbanistycznego otoczenia kościół staje się bezużyteczny, tak jak i jego zawartość symboliczna. "W efekcie symbol architektoniczny jak wszystko co wywodzi się z systemu znaku, nie wyraża tylko relacji wertykalnej, platońskiej, opartej na stałej hierarchii bytu. Przywołuje on relacje horyzontalne, wartość, znaczenie wcielenia, krótko mówiąc autentyczny dialog. Kiedy nic realnego, nic dotykalnego, nic żyjącego nie odpowiada jego planowi, nawet jeśli jest on przynależącym do architektury wspólnotowej, jest niczym więcej jak martwym symbolem, rzeczą nierealną, sztuczną. To właśnie jak myślimy, jest dramatem budowli religijnych większości naszych nowych miast. W otoczeniu socjologicznym i urbanistycznym, które nie ma żadnej widocznej relacji z nimi, starają się symbolizować stosunki "chrześcijańskie", które nie istnieją w ogóle, lub istnieją w sposób fragment "lS aryczny.

MECENAS I ODBIORCA

Mecenas

W momencie gwałtownego rozwoju architektury sakralnej Kościół miał wielką szansę stać się prawdziwym mecenasem. Czy rzeczywiście spełnia on taką rolę? Wydaje się, że tak jak architekci nie byli przygotowani pod względem merytorycznym do budowania świątyń, tak i Kościół nie był absolutnie przygotowany do pełnienia funkcji mecenasa. Bagażem intelektualnym kapłanów jest to, co wynoszą z domu, Seminarium, wykładów liturgiki, historii sztuki, i teologii pastoralnej. Przy bardzo skromnych wiadomościach z dziedziny historii sztuki, często pozbawieni są wyczucia estetycznego. O ile więc Kościół dzięki swojej organizacji i umiejętności proboszczów okazał się sprawnym, jak na tamte warunki, budowniczym świątyń, o tyle sprawowanie przez niego roli mecenasa ciągle budzi duże wątpliwości. Od mecenasa wymaga się nie tylko bezpośredniego finansowania, ale również formułowania zamówienia. To zamówienie, choć może czytelne w całości problemu, nie jest jednak właściwie precyzowane, zarówno w sferze założeń funcjonalno-przestrzennych, jak i teologicznych. Zbyt niezobowiązujący program powoduje w następnych fazach procesu inwestycyjnego konieczność zmian, wprowadzanych przez inwestora w miarę wzrastania świadomości potrzeb przyszłego obiektu sakralnego. Dezorganizuje to projektowanie lub realizację, zwiększając równocześnie koszty obiektu. Wszelkie zmiany koncepcji w trakcie budowy powodują, że wnętrze staje się wtórne w stosunku do bryły, co w przypadku architektury sakralnej nie jest pożądane. Inwestorzy kościelni myślą przede wszystkim o programie technicznym

Izabela Pilecka - Lasikświątyń, zaniedbując problemy teologiczne, liturgiczne i czysto estetyczne. Dążeniem prawdziwego mecenasa powinno być stworzenie dzieła, które uosabiałoby ideę Gesamtkunstwerku. Poprzez współpracę mecenasa, architekta, plastyka, artysty malarza, rzeźbiarza, mozaikarza, witrażysty, od początku powstawania projektu (już od szkiców koncepcyjnych) można osiągnąć świadomie ukształtowane wnętrze. Często niestety, zamiast dążyć do integracji sztuk w dziele architektonicznym, tworzy się wnętrze pozbawione logiki, którego dekoracja plastyczna obniża jego poziom artystyczny. Wskazane jest, aby architekt projektujący kościół wybierał artystów, którzy wykonywać będą dekorację według jego projektu. Architekt potrafi bowiem najlepiej zaaranżować przestrzeń, którą stworzył. Prawdziwy mecenas powinien pomagać architektowi w doborze jak najlepszych artystów jako współpracowników w tworzeniu wspólnego dzieła sztuki. Kapłani powinni pamiętać, że: "Sztuka w kościele nie jest nadwyżką, elementem dorzuconym; nie jest przyjemnością drugorzędną, zarezerwowaną dla dyletantów, ale integruje się z liturgią, pomaga nadać jej cały potrzebny sens. ,,16 Należy pamiętać, że tylko sztuka właściwie zespolona z architekturą będzie dobrze spełniać swoje zadanie. Niestety, często zdarzają się wypadki, że gdy architekt po oddaniu projektu nie zajmuje się jego realizacją na placu budowy, proboszcz sam wprowadza zmiany w projekcie, kierując się własnymi upodobaniami, sugestiami wiernych lub najczęściej kryterium oszczędności. Skutki takiego działania sami możemy oglądać, np. zamiast specjalnej stolarki drewnianej - stolarka typowa itp. I tak mamy do czynienia często z architekturą przypadkową, którą J eremi T. Królikowski definiuje jako "niezaplanowany wynik sił dążących do realizacji form przestrzennych niezgodnych z narzuconym porządkiem przestrzennym lub poza jego działaniem, tak jak to ma miejsce w samorzutnym biedo-budownictwie, lub w budownictwie osób, czy instytucji mogących ignorować ten porządek. Architektura przypadkowa może też być wynikiem gry przestrzennej użytkowników w ramach pewnych zaprojektowanych reguł." 17 Sytuację poprawia teoretycznie powołanie przy Kuriach diecezjalnych, diecezjalnych Komisji do Spraw Architektury i Sztuki Sakralnej. W Poznaniu komisja ta nosi nazwę Archidiecezjalna Komisja Artystyczno- Konserwatorska. W wydanych przez Konferencję Episkopatu Polski normach postępowania w sprawach sztuki kościelnej, w paragrafie 30 wyraźnie podkreśla się, że do szczegółowych zadań Komisji Episkopatu do Spraw Sztuki Kościelnej należy: e) postulowanie programów nauczania w Seminariach Duchownych, dotyczących sztuki kościelnej i ochrony zabytków, f) organizowanie kursów, konferencji naukowych i szkoleniowych dla duchowieństwa i osób świeckich reprezentujących Diecezje i Prowincje zakonne w Polsce, g) proponowanie sposobów dokształcania księży, zakonnic i osób świeckich w zakresie chrześcijańskiej kultury artystycznej. lS Są to w większości jednak wspaniałe założenia ciągle w zbyt małym stopniu realizowane.

Ponadto powołane do życia Komisje Diecezjalne do Spraw Architektury i Sztuki Sakralnej są organem jedynie opiniodawczym, a decydujący głos ma Ordynariusz Diecezji. Do zadań tych Komisji należy także przeprowadzanie kontroli prac budowlanych i artystycznych i ich zgodności z zatwierdzonymi planami oraz dokonywanie odbioru przeprowadzonych prac. Komisja w momencie, gdy nie realizuje się zatwierdzonego przez nią projektu powinna stanowczo przeciwstawiać się i uniemożliwiać "dzikie" posunięcia inwestora. Inwestor powinien od momentu podjęcia decyzji o planowanej budowie ciągle , współpracować z architektem, tak jak to miało miejsce np. w kościele Sw. Jana Kantego. Natomiast od chwili powstania projektu, który powinien być rezultatem wspólnych dyskusji, musiałby w pełni podporządkować się działaniom architekta i zaleceniom Komisji. Ważne jest także, aby w tych Komisjach zasiadali specjaliści z dziedziny liturgiki, teologii, architektury, sztuk plastycznych, historii sztuki i aby były zachowane odpowiednie proporcje między poszczególnymi specjalizacjami. Architekci domagają się, aby przedstawiciele SARP-u brali udział w pracach Komisji i opiniowaniu projektów. Realizowane obiekty zmieniają bowiem obraz przestrzenny miasta, a to właśnie architekci czują się za ten obraz odpowiedzialni. Sprawdzoną formą wyłaniania najlepszych projektów są konkursy. Gdy inwestor posiada dobrze sprecyzowany program najwłaściwsze byłoby ogłoszenie konkursu. Nie jest to bardziej kosztowne niż zmiany dokonywane przez inwestora w trakcie procesu inwestycyjnego. Konkurs natomiast daje możliwość rozpatrzenia różnorodnych rozwiązań tego samego programu, a dla środowiska architektonicznego jest najbardziej demokratyczną i sprawiedliwą drogą wyboru przyszłych autorów zleconych prac. Konkursy przeprowadzane są od dawna np. w diecezji gdańskiej lub lubelskiej. Niestety, w Poznaniu żaden z realizowanych projektów nie został wybrany drogą konkursu. Władze kościelne tłumaczyły się niespokojną, pełną napięcia sytuacją polityczną i obawą marnowania czasu na organizację konkursu, gdy w każdej chwili można było stracić możliwość otrzymywania kolejnych zezwoleń na budowę nowych kościołów. Innym problemem pozostaje ciągle jeszcze wypracowanie przez Kościół nowej idei programowej materialnego kształtu kościoła i określenie roli i miejsca tradycji w nowych świątyniach.

Odbiorca Oprócz ważnej roli architekta i inwestora w procesie wznoszenia kościoła i jego użytkowaniu, równie duże znaczenie ma odbiorca tej sztuki. Pojęcie "odbiorcy" jest tutaj niezbyt zręczne. Percepcja kościoła jako miejsca gromadzącego wiernych nie jest równoznaczna z odbiorem innych dzieł sztuki. Zasadniej jest mówić o uczestniku, któremu ta przestrzeń ma służyć. 19 Architektura powinna pomagać wiernym w przeżywaniu liturgii, korzystaniu z sakramentów, a także prywatnej modlitwie. Ponadto właśnie wierni są najczęściej fundatorami nowych kościołów. Należy pamiętać, że świątynie powstają w przeważającej większości, na nowych osiedlach mieszkaniowych. Dużą część mieszkańców tych osiedli wywodzi się ze wsi. Poza tym, jak słusznie zauważył ksiądz prof. J. St. Pasierb:

Izabela Pilecka - Lasik

"wierni nasi pod względem kulturalnym należą najczęściej do kręgu odbiorców kultury masowej. Ich poglądy są melanżem tradycyjności i przyspieszonego awansu kulturowego. W ich sądach dochodzi do głosu socjologia współczesnej religijności i kultury polskiej. W tym, co oni powiedzą i co oni zrobią z tym wnętrzem wypowie się tenor katolicyzmu polskiego, a przede wszystkim poziom wrażliwości plastycznej, jaki u nas tak zatrważająco się obniżył: tworzymy brzydotę i akceptujemy ją gładko. ,,20 Te właśnie uwarunkowania, w dużej mierze, decydują o dekoracji wnętrz kościołów. Manifestacją polskiego katolicyzmu stają się dywaniki, koronki, poduszki z sercem Jezusa, gipsowe figurki. Spośród innych uwarunkowań estetycznych profesor Pasierb wymienia uwarunkowania historyczne. Z jednej strony jest to barokowość gustu polskiego, z jego ostentacją i bogactwem bardziej pozornym niż rzeczywistym, z drugiej gust mieszczański XIX i XX wieku. Po drugiej wojnie światowej nagły, masowy awans miał przekształcić człowieka wsi w mieszczanina. Wystrój kościoła jest ideałem wnętrza tych nagle zurbanizowanych ludzi. Postumenty dla kwiatów, koronkowe serwetki, złote frędzle, czerwone plusze, palmy - to nieodłączne atrybuty salonu mieszczańskiego. Na to nakłada się jeszcze, prawie nieodłączna, "dekoracja okolicznościowa". Zaczyna królować papieroplastyka, styropian, styl świetlicowy z transparentami i flagami. 21 Czy zjawisko "zaśmiecania" wnętrz kościelnych jest nie do uniknięcia? Czy tandeta i kicz muszą przesłaniać, często bardzo dobrą, koncepcję wnętrza stworzoną przez architekta? Wydaje się, że właściwa współpraca architekta, proboszcza i wiernych powinna, choć w jakimś stopniu, temu przeciwdziałać. Wierni powinni mieć swój udział w wyborze projektu przeznaczonego do realizacji. Zadaniem proboszcza jest przygotowanie wiernych do właściwej percepcji nowego kościoła. Architekci tworząc dla określonej wspólnoty muszą mieć ją na uwadze, licząc się ze stereotypami myślowymi przyszłych użytkowników, operować elementami form z przeszłości na równi z nowymi propozycjami. Projektując powinni myśleć o takim miejscu w kościele, które z założenia będzie tworzone przez wiernych. Tutaj właśnie będą oni mogli zamanifestować swoją religijność, z tym miejscem będą najbardziej związani emocjonalnie. Wydaje się, że najwłaściwszym takim miejscem byłoby miejsce adoracji, indywidualnej modlitwy. W przypadku, gdy nowy kościół zastępuje inny, "stary", poprzez przeniesienie pewnych elementów wystroju z dawnego do nowego wnętrza ułatwia się zaakceptowanie przez wiernych nowej świątyni. W żadnym razie jednak, architekt projektując nowy kościół nie może zniżać się w symbolice, czytelności sztuki do poziomu wiernych. Wręcz przeciwnie poprzez zastosowane środki powinien prowokować rozwój i wzrastanie duchowe człowieka. Ciągle jeszcze sztuka sakralna może nauczać i informować. Ludziom trzeba coś proponować, a nie realizować ich wyobrażenia. Cenna stanie się tutaj uwaga Braque'a, który powiedział: "W momencie gdy zniża się sztukę sakralną, aby zrównać ją z poziomem ludzi, to nie jest już akt wiary, lecz akt propagandy... ,,22

Przypisy

1 "Sacrum i Sztuka" - oprać. Nawojka-Cieślińska, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 1989, s. 105. 2 Ch. Jencks, Pluralizm jest dobry na wszystko, "Architektura" 1982, nr 2, s. 2I.

3 K. Kucza-Kuczyński, "Przegląd Powszechny" 1986, nr l, s. 108.

4 M. Ochse, Dn art sacre pour nos temps. Librairie Artheme Fayard, Paris 1959, s. 11-12. 5 K. Kucza-Kuczyński, Kamienie węgielne 1975 - 1985, "Przegląd Powszechny" 1987, nr 2, s. 250-254. 6 A.K. Olszewski, Próba typologii współczesnych kościołów w Polsce. Komunikat oraz kilka uwag ogólniejszej natury, w: "Sacrum i Sztuka", wydawn. ZNAK, Kraków 1989, s. 85-105. 7 Ch. Jencks, Architektura postmodernistyczna, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 1987, s. 16-17, 19. 8 J. C. Davies, La Tendance de l'architecture moderne et Pappreciation des edifices religieux, w: "Espace sacre et architecture moderne" , Les editions du Cerf, Paris 1971, s. 98-98. 9 op. ci1. przyp. 4, s. 89.

10 op. ci1. przyp. 7, s. 45-46.

11 H. Drzewiecki, Ruch nowoczesny w architekturze sakralnej, "Przegląd Powszechny" 1983, nr 3, s. 359.

12 S. M uller, Symbol i alegoria na przykładzie aktualnej architektury kościołów katolickich w Polsce, w: "Seminarium SARP n. t. Architektury obiektów sakralnych", Wydawnictwo poseminaryjne, Warszawa 1983, s. 6I. 13 H. Dobosz, Artyści w kościele, "W Drodze" 1989, nr 10, s. 8I.

14 S. Kurowski, Budowa nowych kościołów czynnikiem miastotwórczym, "Chrześcijanin w świecie" 1980, nr 11 - 12, s. 113 - 126 . 15 D. F. Debuyst, Architecture moderne et celebration chretienne, Publication de SaintAndre, Belgique, Bruges 1966, s. 19.

16 J. Aubert, Des eglises pour assemblees, Le Centurion, Paris 1982, s. 22.

17 J. T. Królikowski, Przestrzeń komunikacji międzyludzkiej, "Architektura" 1982, nr 2, s. 40. 18 "Budowa i konserwacja kościołów", Rada Prymasowska Budowy Kościołów, Warszawa 1981, s. 297.

19 op. ci1. przyp. 5, s. 258.

20 Ks. J.Se Pasierb, Współczesne wnętrze kościelne - style, potrzeby, gusty, w: "Seminarium SARP n. t. Architektury obiektów sakralnych", Wydawnictwo poseminaryjne, Warszawa 1983, s. 49.

21 ibidem, s. 5 O - 5I.

22 M.-A. Couturier, Art sacre, Menil Fondation, Houston 1983, s. 106.

Izabela Pilecka - Lasik

KOŚCIÓŁ ŚW. JANA KANT EGO

Elewacja płd.

N awa główna

KOŚCIÓŁ ŚW. JANA KANT EGO

Prezbiterium

Kaplica św. Józefa

Izabela Pilecka - Lasik

KOŚCIÓŁ ŚW. KRZYŻA

Elewacja zach. i pin.

Elewacja wsch.

KOŚCIÓŁ ŚW. KRZYŻA

Ołtarz boczny Matki Boskiej

{)łtarz głóvvny

Izabela Pilecka - Lasik

KOŚCIÓŁ CHRYSTUSA DOBREGO PASTERZA

Elewacja północna

_. AŚ

Elewacja zachodnia

KOŚCIÓŁ MATKI BOSKIEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ

' A , , 3

Widok od ul. N aramowickiej

Prezbiterium

Izabela Pilecka - Lasik

KOŚCIÓŁ MATKI BOSKIEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ

N awa główna

"Dolny" kościół

KOŚCIÓŁ WNIEBOWZIĘCIA NMP - KOBYLE POLE

Elewacja płd.

A \A

Elewacja płn.

Izabela Pilecka - Lasik

KOŚCIÓŁ ŚW. JANA BOSKO

Elewacja pln. -zach.

Prezbiterium

KOŚCIÓŁ ŚW. JANA BOSKO

.u

I 1 ł-:;-#" »*

Widok od strony płd.

Wnętrze "dolnego" kościoła

Izabela Pilecka - Lasik

KOŚCIÓŁ NMP W GŁOGOWIE

Widok ogólny

Widok ogólny

KOŚCIÓŁ NMP W GŁOGOWIE

Wejście główne

Wnętrze

Izabela Pilecka- Lasik

KATALOG

Kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.

Pierwszym obiektem sakralnym powstałym w Poznaniu po II Soborze Watykańskim jest kościół parafialny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Kobylempolu, na obrzeżach Poznania. Autorem projektu jest Henryk Marcinkowski. Kościół usytuowany jest między ulicami Wilczą i Żbikową. Zastąpił on stary poniemiecki barak, który był miejscem odprawiania nabożeństw, a także mieścił małe mieszkanie proboszcza. Budowa rozpoczęta w 1972 roku zakończyła się w 1973 roku i trwała tylko 16 miesięcy. Proboszczem był wówczas ksiądz Stanisław Kałek. Parafia liczy 1510 osób.* Kościół usytuowany jest przy ulicy Żbikowej, wśród domów jednorodzinnych.

Poprzedzony szerokim podjazdem, otoczony zielenią stara się dostosować do otaczającej go zabudowy. Wzniesiono go na osi wschód-zachód z prezbiterium skierowanym na wschód. Bryła kościoła składa się z dwóch przylegających do siebie części, jednej wyższej i dłuższej, drugiej niższej i krótszej. Obie części pokrywają jednospadowe dachy, o dużym kącie nachylenia połaci. Ze względu na różnicę wielkości obu brył, połączone są one dwoma pionowymi przeszkleniami i przeszkleniem między połaciami dachowymi. Kościół posiada konstrukcję żelbetową, od zewnątrz w większości obłożoną kamieniem. Przykryty jest stalową konstrukcją dachową, pokrytą od zewnątrz eternitem. Każda z połaci dachowych posiada trzy trójkątne lukarny. Wejście główne znajduje się na południowej ścianie kościoła. Z przedsionka szerokim przejściem wchodzi się do głównego wnętrza. To szerokie wejście znajduje się na zachodniej ścianie kościoła, lecz nie na jego osi. Wnętrze oparte jest na planie zbliżonym do prostokąta, ze skośnie ustawioną ścianą zachodnią. Długość kościoła wynosi 27 metrów, a szerokość 24 metry. I choć całkowita powierzchnia wynosi 720 m 2 , a kościół mieści 2000 osób, to jego amfiteatralne wnętrze sprawia wrażenie kameralnego. Od strony południowej wydzielona jest prostokątna kaplica tygodniowa i zaraz za nią kaplica przeznaczona dla matek z dziećmi, natomiast od zachodu kościół poprzez przeszkloną ścianę łączy się z biblioteką. N ad biblioteką, kaplicą tygodniową i kaplicą dla matek z dziećmi, wnętrze otacza chór. Wielkim atutem tego kościoła jest ciekawe wnętrze i dobre wykończenie. Jednakże bryła zewnętrzna nie przypomina zupełnie budynku sakralnego. Kojarzy się bardziej z architekturą schroniska turystycznego, a nie architekturą kościoła.

Kościół p.w. Św. Krzyża.

Jest to kościół parafialny i wznIesIony został między ulicami Ściegiennego, Częstochowską a Placem Zbawiciela. Parafia Św. Krzyża powstała w 1929 roku.

27 marca rozpoczęto budowę pierwszego kościoła według projektu Tadeusza Szulca.

W czasie II wojny światowej, w 1941 roku kościół został zamknięty i zamieniony na magazyn. Po wojnie przywrócono mu jego pierwotną funkcję. W 1974 roku rozpoczęły się prace przygotowawcze do budowy nowego kościoła według projektu Aleksandra Holasa. Uzyskano tylko zgodę na modernizację i remont kościoła, a nie na budowę nowego. 14 września 1975 roku poświęcono kamień węgielny. Budowa nowego kościoła, którego mury otaczały stary, trwała od 1974 roku. Od lipca do września roze

* dane dotyczące stanu liczebnego wszystkich uwzględnionych w katalogu parafii pochodzą z 1990 rokubrano stary kościół, który znajdował się wewnątrz nowego. Uroczystej konsekracji dokonał arcybiskup Jerzy Stroba 3 grudnia 1978 roku. Budowie patronował ówczesny proboszcz ksiądz kanonik Józef Jasiński. Obecnie parafia liczy 18500 osób. Kościół usytuowany jest na osi północ-południe, z ołtarzem skierowanym na południe. Do kościoła prowadzą cztery wejścia: dwa od strony północnej, czyli ulicy Ściegiennego i dwa od strony południowej. Kościół jest potężną, wzniesioną wśród niskiej zabudowy, prostopadłościenną bryłą, z wysoką, widoczną tylko z daleka, dzwonnicą. J ego bryła składa się z trzech zasadniczych części. N a niskiej, około trzymetrowej podbudowie nasadzona jest większych rozmiarów, a poprzez to wysunięta znacznie przed lico podbudowy, zasadnicza prostopadłościenną bryła kościoła. Od strony południowej do kościoła dostawiony jest niższy budynek mieszczący salki katechetyczne, zakrystię i kaplicę Św. Józefa. Kościół ten o żelbetowej konstrukcji przykryty jest dachem dwuspadowym, o kącie nachylenia połaci tak małym, że sprawia wrażenie płaskiego. Część pomocniczą przykrywa dach płaski. Całkowita kubatura wynosi 15000 m 3 , a mieści on jednorazowo 3000 osób. Wnętrze kościoła oparte jest na planie prostokątnym, rozwiniętym wzdłuż krótszej osi. Ołtarz umieszczono na dłuższej, południowej ścianie. Wierni otaczają ołtarz z trzech stron. Wzdłuż tych trzech ścian wnętrze obiega szeroki chór. Część wyposażenia kościoła pochodzi jeszcze ze starej świątyni, część natomiast była wykonana specjalnie dla tego wnętrza. Ze starego kościoła pochodzą rzeźby Chrystusa Ukrzyżowanego, Matki Boskiej i Św. Jana, wykonane w 1950 roku, a także figura Św. Józefa z Jezusem, z ołtarza bocznego. Autorem wszystkich tych rzeźb jest Ignacy Kuczma. Ze starego kościoła pochodzi także ołtarz boczny Matki Boskiej i sześć płaskorzeźb z tego ołtarza wykonane w 1949 roku przez Woźniaka. Specjalnie dla nowego kościoła został zaprojektowany przez Chyrka, a wykonany przez Kubiaka i Pawłowicza, ołtarz główny, a także ambona. Konfesjonały ustawione w 1980 roku są również dziełem Chyrka i Kubiaka. Bryła zewnętrzna kościoła jest dosyć jednolita o nieomal identycznych elewacjach północnej, wschodniej i zachodniej. Jej neutralny charakter sprawia, że może być ona przypisana budynkom o rozmaitym przeznaczeniu. Dopiero krzyż, umieszczony na elewacjach wschodniej i zachodniej, a także na północnej ścianie dzwonnicy staje się komunikatem mówiącym o przeznaczeniu tego budynku.

Kościół p.w. Św. Andrzeja Boboli Kościół parafialny pod wezwaniem Św. Andrzeja Boboli usytuowany jest przy ulicy Junikowskiej, a przylega do ulic Miśnieńskiej i Wieruszowskiej. Parafia została ustanowiona w 1938 roku, ale już w 1937 roku rozpoczęto budowę, a właściwie adaptację na kościół, budynku dawnej gorzelni z końca XVIII wieku. W czasie II wojny światowej, w latach 1941-1945 kościół był zamknięty. W 1960 roku podjęto starania o uzyskanie pozwolenia na budowę nowego kościoła, lecz bezskutecznie. W 1969 roku rozpoczęto modernizację starego wnętrza, aby przystosować je do wymogów liturgii soborowej. W 1974 roku uzyskano w końcu pozwolenie, ale nie na budowę, lecz modernizację i remont, tak jak w przypadku kościoła Św. Krzyża. W 1975 roku rozpoczęto więc przebudowę kościoła według projektu Aleksandra Holasa. Już 24 grudnia 1976 roku odprawiono pierwszą Mszę św. w nowym kościele, który stanowił dopiero 1/3 planowanego kościoła. W 1978 roku cała świątynia była gotowa w stanie surowym. Natomiast w 1981 roku odbyło się pierwsze nabożeństwo w dolnej kaplicy. W momencie zatwierdzania projektu proboszczem parafii był ksiądz Feliks Michalski. W momencie rozpoczęcia budowy był już ksiądz Stefan Schudy, którego później zastąpił ksiądz Włodzimierz Koperski. Obecnie parafia liczy 5600 osób.

Izabela Pilecka - Lasik

Kościół usytuowany został na osi północ-południe, z ołtarzem skierowanym na południe. Stanowi zwartą prostopadłościenną bryłę z trójkątną wieżą umieszczoną na osi ściany południowej. Świątynia posiada całkowicie żelbetową konstrukcję. Budynek oprócz kościoła głównego Św. Andrzeja Boboli mieści w przyziemiu kaplicę Matki Boskiej Ostrobramskiej i salki katechetyczne, a wyżej zakrystię. Cała bryła przykryta jest jednospadowym dachem ze spadkiem ku południowej. Tylko na skrajnych częściach kierunek spadku dachu zosta! odwrócony tworząc dwie, przylegające do kościoła, lecz wyodrębnione z bryły. Na skrajach elewacji południowej znajdują się masywne schody prowadzące do podwójnych wejść do kościoła. Całkowita kubatura kościoła wynosi 6000 m 3 i mieści jednorazowo około 1500 osób. Wnętrze oparte jest na planie prostokątnym, rozwiniętym wzdłuż krótszej osi. N a osi kościoła znajduje się małe trójkątne prezbiterium. N ad wschodnią i zachodnią częścią kościoła usytuowane są dwa dużych rozmiarów chóry. Autorem projektu wyposażenia wnętrza jest Jan Kapela, a więc nie architekt projektujący kościół. U wagę zwraca delikatny, nie agresywny gobelin, przedstawiający Św. Andrzeja Bobolę, autorstwa Katarzyny Przewoźnej.

Kościół p.w. Matki Boskiej Częstochowskiej Dziełem architekta Henryka Marcinkowskiego jest także kościół parafialny pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej, wzniesiony w N aramowicach - dzielnicy Poznania. Budowa tego kościoła trwała od 1976 roku do 1981 roku. Proboszczem tej parafii był wówczas ksiądz kanonik Marian Bogacki. Parafia liczy 9000 osób. Kościół wybudowany został na lekkim wzniesieniu, przy ulicy N aramowickiej.

Usytuowany jest na osi wschód-zachód, z prezbiterium skierowanym na wschód.

Oprócz kościoła "górnego" i "dolnego" budynek mieści także biuro parafialne i zakrystię. Jest to potężna, zwarta bryła z odstawioną od niej dzwonnicą. Kościół posiada wznoszone równolegle z murami, przegrody zewnętrzne z cegły licowanej. Część konstrukcji dzwonnicy, a także nadproża, elementy dźwigające, część filarów posiadają konstrukcję żelbetową. Kościół jest trójnawowy. Nawę główną przykrywa dwuspadowa konstrukcja dachowa o bardzo małym kącie nachylenia połaci, pokryta blachą. Konstrukcję tę wspierają dodatkowo dwa rzędy lekkich filarów. Dwie skrajne nawy przykrywają dachy jednospadowe o kącie nachylenia połaci tak małym, że sprawiają wrażenie płaskich. Kościół poprzedza dziedziniec, z którego wchodzi się do kościoła" dolnego" usytuowanego kilka stopni niżej. Także z dziedzińca dwa ciągi schodów prowadzą na podest, z którego wchodzi się do "głównego" kościoła. Wnętrze świątyni oparte jest na trójnawowym prostokątnym planie. Nawy boczne są szersze i niższe, bowiem nad nimi i nad wejściem głównym ciągnie się chór. Nawy oddzielone są od siebie rzędami lekkich kwadratowych filarów. Półkoliście zakończone prezbiterium, nieco podwyższone, stanowi przedłużenie nawy głównej. Wnętrze jest bardzo jasne i przejrzyste. Oświetlone jest przez pionowe, wąskie otwory okienne północnej i południowej ściany. W niższej części wypełnione są one barwionym szkłem, natomiast w części chórowej białym matowym szkłem. Jednak tutaj przesłaniają je szklane ekrany z barwnymi przedstawieniami Drogi Krzyżowej. Konstrukcj a dachowa przykrywająca nawę główną ma kształt spłaszczonej litery V.

Przypomina ona także konstrukcję łodzi, co może mieć znaczenie symboliczne.

Konstrukcję podtrzymują poprzeczne dźwigary obite drewnem. W ukształtowaniu wewnętrznej konstrukcji dachowej widać nawiązanie do polskich, tradycyjnych więźb dachowych. Dekoracja tego wnętrza jest bardzo oszczędna, nie czuje się jakiegokolwiek niedosytu. Wnętrze jest przemyślane i przejrzyste.

Zewnętrzna bryła kościoła jest zwarta i masywna. Wszystkie elewacje mają taką linię, że sprawiają wrażenie lekko wypukłych. Konsekwentnie na wszystkich elewacjach pojawia się ażurowa dekoracja z betonowych kwadratów. Bryla kościoła, choć może nie kojarzyć się z sakralnym przeznaczeniem, posiada jednak własną logikę. Wielką zaletą tego kościoła jest bardzo dobrze zaaranżowane wnętrze. Kościół p.w. Św. Jana Bosko Jedną z dominujących brył w panoramie Poznania jest bryła kościoła Św. Jana Bosko, wzniesionego na Winogradach według projektu Jana Kopydłowskiego. Jest to kościół parafialny. Proboszczem jest ksiądz Jan Gondro, parafia liczy 25000 osób. Budowę kościoła rozpoczęto w 1975 roku. Kościół "dolny" został ukończony w 1984 roku, a "górny" konsekrowano we wrześniu 1988 roku. Usytuowany na ulicy Warzywnej, wśród niskiej jednorodzinnej zabudowy stanowi olbrzymią dominantę. Ponad zabudowania wznosi się jego potężna ostrosłupowa konstrukcja dachowa. Wzniesiony został na osi północny-wschód - południowyzachód, z prezbiterium skierowanym na północny-wschód. Kościół jest trójkondygnacyjny i oparty został na planie prostokąta. Konstrukcja jest żelbetowa i przykrywa ją stalowa konstrukcja dachowa pokryta miedzianą blachą. Prostokątna podbudowa, obniżona względem poziomu terenu, mieści "dolny" kościół. N ad nią znajduje się oparta także na planie prostokąta, lecz mniejszych rozmiarów kondygnacja pomieszczeń pomocniczych. Od strony południowo-zachodniej poprzez prostokątny dziedziniec, wchodzi się do "górnego" kościoła. Kościół umieszczony jest na podbudowie, która tworzy kondygnacja pomieszczeń pomocniczych. Wnętrze "górnego" kościoła znajduje się w obrębie samej potężnej, bardzo wysokiej, ostrosłupowej konstrukcji dachowej. Wierzchołek tej konstrukcji przesunięty jest względem środka (czyli punktu przecięcia się przekątnych podstawy). Każda z połaci konstrukcji dachowej przecięta jest dwoma betonowymi ścianami, tworzącymi w planie dodatkowo krzyż o podwójnych ramionach. Wnętrze oparte jest na planie prostokąta, z wyciętymi, przez pionowe betonowe ściany, przestrzeniami. Między tymi pionowymi ścianami na osi głównej mieści się ołtarz i wejście główne, a na osi poprzecznej ołtarze boczne. N ad wejściem znajduje się szeroki chór, z którego prowadzi wąskie obejście wokół całego kościoła. Ponad tym chórem znajduje się jeszcze jeden, mniejszych rozmiarów poziom chórowy. Prezbiterium nieco podwyższone, zakończone jest znajdującą się na osi konchą, umieszczoną między wspomnianymi dwoma pionowymi ścianami. Wnętrze otoczone jest filarami podtrzymującymi konstrukcje dachową. Do kościoła prowadzą także dwa boczne wejścia umieszczone obok bocznych ołtarzy. Wnętrze oświetlone poprzez, umieszczone w górnej części ramion krzyża, szklane rozety, a także umieszczone wokół tych wystających ścian, otwory okienne, jest bardzo jasne. Wnętrze jest duże, może pomieścić 3500 osób. Jego bardzo duża wysokość i przestronność powodują, że wierni mogą czuć się przytłoczeni ogromem budowli. Wszystko ginie w wielkim wnętrzu. Człowiek zdaje się być niczym wobec ogromu architektury. Powinien raczej drżeć w obliczu Boga mieszkającego w takim przybytku. Bóg nie jest wśród wiernych, lecz ponad nimi.

Autorem aranżacji prezbiterium i ołtarzy bocznych jest architekt Henryk Marcinkowski. Może dlatego rozkład stref i elementów prezbiterium, a także użyty materiał - marmurowe łupki połączone ze szlifowanym kamieniem - bardzo przypominają prezbiterium w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej. Dominantą plastyczną we wnętrzu jest rzeźba wstępującego w niebiosa Chrystusa. W najniższej kondygnacji całej budowli znajduje się "dolny" kościół, który może pomieścić 2200 osób. Oparty jest na planie poprzecznie ustawionej litery H.

Izabela Pilecka- Lasik

Zewnętrzna bryła kościoła posiada wyraźny podział na trzy kondygnacje. Na najniższym poziomie ciąg półokrągłych okien, powyżej szachownicowo ustawione, kwadratowe okna, a między nimi nałożone prostokątne betonowe płyty. Całość wieńczy ostrosłupowa konstrukcja dachowa z przecinającymi połać dwoma betonowymi ścianami. Konstrukcję dachową otacza taras. Bryłę kościoła wieńczą cztery krzyże umieszczone na czterech wierzchołkach konstrukcji dachowej.

Kościół p.w. Chrystusa Dobrego Pasterza Kościół ten usytuowany przy ulicy Nowina, co prawda już funkcjonuje, jest jednak jeszcze wykańczany. Przez wiele lat funkcję kościoła parafialnego spełniała przekształcona na te cele, kaplica cmentarna na cmentarzu przy ulicy Szpitalnej. Gdy cmentarz przestał być cmentarzem grzebalnym, kaplicę przekształcono na kościół. Obecny nowy kościół jest dziełem architekta Jana Kopydłowskiego. Projekt koncepcyjny został zatwierdzony w 1981 roku, a budowa rozpoczęła się w 1982 roku i przeprowadzana była etapami - początkowo kaplica, a potem zasadnicza bryła kościoła. Kościół funkcjonuje normalnie od przełomu 1985/86 roku. W tej chwili mieści około 2500 osób. Proboszczem tej parafii jest ksiądz Bolesław Jurga, a parafia liczy 7300 osób. Do kościoła usytuowanego przy ulicy Nowina, na tyłach cmentarza, prowadzi szeroki, długi podjazd. Masywna i niska bryła świątyni wzniesiona z cegły, przykryta jest wysoką ostrosłupową konstrukcją dachową, pokrytą blachą. Od strony południowej do kościoła przylegają pomieszczenia pomocnicze przykryte płaskim dachem, a od zachodniej kaplica tygodniowa. Kościół usytuowany jest na osi północ-południe, z ołtarzem skierowanym na południe. Trójdzielne wejście prowadzi do kwadratowego wnętrza kościoła. We wnętrzu wyraźnie zaznaczone są osie podłużna i poprzeczna. Podłużna, główna oś kościoła wiedzie od wejścia głównego do ołtarza, poprzeczna od wejścia bocznego do wnęki z ołtarzem Matki Boskiej. Z trzech stron (z wyjątkiem ściany ołtarzowej) wnętrze obiega chór, którego narożniki są zaokrąglone. Od strony północnej i południowej chór podtrzymują filary. Główne wnętrze kościoła przykrywa konstrukcja dachowa w kształcie ostrosłupa, przeszklona wzdłuż osi. Przeszklenia tworzą jasny, lekko prześwietlony krzyż. Dominującym akcentem zewnętrznej bryły kościoła jest ostrosłupowa konstrukcja dachowa. Wzdłuż każdej połaci dachowej ciągnie się półkoliście zakończone przeszklenie, ujęte w betonowe pilastry, wznoszące się ponad wierzchołek. Ponad wierzchołkiem przechodzą one w pionowe ściany, które łącząc się tworzą widziany z lotu ptaka równoramienny krzyż. Między tymi ścianami, od strony fasady umieszczony jest krzyż. Wzdłuż elewacji północnej i wschodniej ciągnie się podcień o betonowych arkadach. Kościół ten mimo, że już funkcjonuje normalnie, ciągle jednak nie jest wykończony. Pierwotna dekoracja plastyczna, bardzo nie udana powoli zostaje zastąpiona szlachetniejszymi elementami. Ciągle jest jednak jeszcze dużo do zrobienia.

Kościół p.w. Pierwszych Polskich Męczenników W związku z rozbudową Poznania, a dokładniej górnego tarasu Rataj, na terenie znanym pod nazwą Chartowo, zburzeniu uległy mieszczące się tutaj zabudowania sióstr zakonnych. Dlatego możliwe stało się zbudowanie nowych sal katechetycznych i budynku mieszkalnego dla sióstr i księży. Nie było tutaj w owym czasie parafii, nie było też pozwolenia na budowę kościoła. Architekt Maciej Maleszka zaprojektowałtrzy, podniesione na słupach, sale katechetyczne umieszczone wokół dziedzińca. Do tego samego dziedzińca miał przylegać wspomniany budynek mieszkalny. Taki projekt został zaakceptowany przez Urząd do Spraw Wyznań. Bryła nie mogła jednak posiadać żadnych znaków świadczących o ich kościelnym przeznaczeniu. Od początku architekt planował, aby dziedziniec zmienić na kościół, a płaską konstrukcję sal katechetycznych zmienić na konstrukcję amfiteatralną. W 1977 roku przy ulicy Jedności Słowiańskiej rozpoczęto budowę domu katechetycznego. W 1980 roku powstała parafia pod wezwaniem Pierwszych Polskich Męczenników, wówczas ogłoszono, planowaną już wcześniej decyzję, o zmianie domu katechetycznego na kościół. Kamień węgielny tego kościoła poświęcił Papież Jan Paweł II w czerwcu 1983 roku. Budowę zakończono w 1985 roku. Proboszczem parafii jest ksiądz Mieczysław Radziejowski, a parafia liczy 20000 osób.

Kościół usytuowany jest na lekkim wzniesieniu, w pobliżu parku, przy ulicy Jedności Słowiańskiej. Choć włączony jest w obręb Osiedla Tysiąclecia, znajduje się jednak na styku czterech osiedli: Tysiąclecia, Lecha, Czecha i Rusa. Mimo to nie ginie wśród wysokich wieżowców, ponieważ usytuowany jest na dosyć dużej, otwartej przestrzeni. W porównaniu z zabudową tych osiedli jest niewielką, ale skomplikowaną bryłą. Kościół usytuowany jest na osi północ-południe, z prezbiterium skierowanym na północ. Podstawą budowli jest kwadrat. W trzech narożnikach, powyżej przeszklonej ściany wznoszą się uskokowo, również wysuwające się ku przodowi, amfiteatralne części chórowe. W narożniku (północno-zachodnim) do kościoła przylega dom parafialny. Podzielony on jest na dwie części, część przeznaczoną dla księży i część przeznaczoną dla sióstr zakonnych. Całość tworzy plan "wiatraka". Między "skrzydłami" tego "wiatraka" przylegają do kościoła cztery półokrągłe wieże. Trzy z nich są skośnie ścięte na wysokości całego kościoła, czwarta (północno-zachodnia) zakończona jest arkadą z podwieszonym dzwonem. Kościół w partii piwnic mieści kaplicę przeznaczoną dla sióstr i salę spowiedzi. Budowla jest połączeniem konstrukcji żelbetowej i ceglanej. N ad częściami chórowymi wystają ponad cały gmach potężne świetliki. Wnętrze oparte jest na planie kwadratu, posiada wydzielone prostokątne prezbiterium, przez co przestrzeń przeznaczona dla wiernych zbliża się kształtem do prostokąta rozwiniętego wzdłuż krótszej osi. Ściany południowa, wschodnia i zachodnia są całkowicie przeszklone, z wyjątkiem ceglanych wież, z jednej strony takie rozwiązanie wprowadza świat zewnętrzny do kościoła, w pewnym sensie uświęca go, z drugiej jednak trochę dekoncentruje i rozprasza wiernych. Z trzech stron wnętrze otoczone jest chórem. Świątynia (łącznie z chórami) może pomieścić 1000 osób, w tym 500 miejsc to miejsca siedzące. Zasadnicze kwadratowe wnętrze kościoła (bez chórów) przykryte jest stropem z dodatkową, przestrzenną konstrukcją ze stalowych rurek. Części chórowe przykryte są płaskimi stropami (z wyjątkiem potężnych świetlików).

Aranżacja wnętrza, której autorem jest także Maciej Maleszka, jest wtórna wobec całej bryły. Należy przypomnieć, że architekt projektował budynek tak, aby w niczym nie przypominał budynku sakralnego. Aby projekt został zaakceptowany przez władze państwowe, nic nie mogło im sugerować planowanej zmiany tego wnętrza na kościół. Pewne rozwiązania są tutaj rezultatem takiego procesu projektowania. Zewnętrzna bryła musiała także być pozbawiona jakichkolwiek elementów będących komunikatem o jej sakralnym przeznaczeniu. Bryła jest bardzo interesująca, ale i kontrowersyjna. Jest rezultatem polityki Państwa wobec Kościoła w latach 70-tych, jest rezultatem "nienormalności" procesu projektowania i wznoszenia kościołów w Polsce.

Izabela Pilecka- Lasik

Kościół p.w. Św. Jana Kantego Jest to kościół parafialny i został wzniesiony przy ulicy Sowińskiego. Przylega również do ulic Grunwaldzkiej i Grochowskiej. Zastąpił stary, drewniany kościół, który mieścił się w, powstałych na początku lat czterdziestych naszego wieku, zabudowaniach pierwotnie o innym przeznaczeniu. Twórca projektu nowego kościoła jest prof. architekt Jan W ęcławski. Pierwsza koncepcja budowy tego kościoła zrodziła się w 1971 roku, a gorącym jej orędownikiem był ówczesny proboszcz tej parafii ksiądz prałat Aleksander Woźny. Pierwotnie przewidywano lokalizację nowego kościoła w miejscu starego, drewnianego. Wtedy to powstał pierwszy projekt. Później zmieniono lokalizację, przesuwając ją bardziej w głąb ulicy Sowińskiego. W 1974 roku powstał drugi projekt uwzględniający nową lokalizację i według tego projektu powstał później kościół. Pozwolenie na jego budowę uzyskano w maju 1981 roku, choć już wcześniej wybudowano obiekt mieszczący biuro parafialne, salki katechetyczne, sale zebrań, mieszkania dla księży itp. Budowę kościoła rozpoczęto w 1982 roku, a zakończono jesienią 1988 roku. Uroczysta konsekracja połączona była z 50-leciem parafii i odbyła się w październiku 1988 roku. Obiekt mieści kościół główny Św. Jana Kantego tzw. "górny" i kaplicę Św. Józefa mieszczącą się w przyziemiu. Pojemność kościoła "górnego" wynosi 2000 osób, podczas gdy parafia liczy około 17000.

Kościół usytuowany między ulicami Sowińskiego, Grunwaldzką i Grochowską umieszczony jest na osi wschód-zachód, z wejściem od strony zachodniej. Jego potężna, zwarta bryła stanowić będzie, wśród raczej niskiej zabudowy, silny akcent kubaturowy. Wzniesiony został prawie całkowicie z cegły klinkierowej, jedynie część konstrukcji dzwonnicy, nadproża i elementy dźwigające są żelbetowe. Nawa główna przykryta jest czteroczęściową, zróżnicowaną w wysokości, stalową konstrukcją dachową krytą blachą miedzianą. Natomiast prezbiterium, nawy boczne i kruchtę przykrywa dach płaski. Kościół oparty jest na planie podłużnym, trójnawowy z nie regularnym prezbiterium. Nawy boczne oddzielone są od nawy głównej filarami. Jednakże lekka konstrukcja tych filarów, a także znaczna szerokość nawy głównej w stosunku do wąskich naw bocznych sprawia wrażenie jednoprzestrzenności wnętrza, co z kolei sprzyja zjednoczeniu się wiernych. Prezbiterium nie jest wyraźnie oddzielone od strefy wiernych. Zakończone jest umieszczoną na osi i doświetloną świetlikami "absydą" w kształcie trzech boków sześciokąta. Bardzo dobrze został rozwiązany problem plastyki we wnętrzu tego kościoła. Część elementów wyposażenia została przeniesiona ze starego, drewnianego kościoła. Z jednej strony ułatwiło to zaakceptowanie przez wiernych nowego kościoła, a z drugiej jest pewnym przedłużeniem tradycji. Mimo, że elementów tych jest niewiele, a towarzyszą im surowe, ceglane ściany, nie czujemy, że wnętrze jest puste i sterylne, ale także wierni nie są przytłoczeni nadmierną dekoracyjnością wnętrza. Jedynymi elementami dekoracyjnymi prezbiterium jest olbrzymi obraz Miłosierdzia Bożego autorstwa Taranczewskiego (w dawnym kościele obraz nad głównym ołtarzem), umieszczony na załamującej się ścianie prezbiterium i drewniany krzyż zawieszony w absydzie.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1993 R.61 Nr3/4 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry