NAJSTARSZY POLSKI SŁOWNICZEK GWARY ZŁODZIEJSKIEJ

Kronika Miasta Poznania 1993 R.61 Nr1/2

Czas czytania: ok. 7 min.

BOG DAN WALCZAK

J ak wiadomo, środowiska przestępcze używają specjalnych odmian językowych, zwanych najczęściej żargonami (choć w językoznawstwie, ze względu na zabarwienie emocjonalne i wartościujący charakter wyrazu żargon, preferuje się w tym znaczeniu neutralny termin gwara). Pełna znajomość tych odmian ograniczona jest do członków przestępczej społeczności. Są to więc języki tajne - aczkolwiek przynajmniej niektóre żargonowe wyrazy i związki wyrazowe (frazeologiczne) przenikają z czasem "na zewnątrz", o czym będzie jeszcze mowa niżej. Jednym z takich środowisk przestępczych jest środowisko złodziejskie.

Gwara tej grupy doczekała się już sporej literatury. Warto przypomnieć, że najwybitniejszym jej badaczem był uczony przez kilkanaście lat związany z naszym miastem, profesor (w latach 1922-1939) filologii słowiańskiej Uniwersytetu Poznańskiego, Henryk Ułaszyn - postać niezmiernie charakterystyczna i doskonale znana w międzywojennym Poznaniu. Jego książka JęzYk złodziejski, choć już dziś w wielu punktach przestarzała (powstała wprawdzie po wojnie, lecz na podstawie brulionu wykładów prowadzonych w latach 1926-1933 w ramach Seminarium Kryminologicznego na Wydziale Prawa UP), jest jedyną do dziś próbą monograficznego ujęcia problematyki gwary złodziej skiej. l Od pierwszych prac naukowych o gwarze złodziejskiej, autorstwa znanego i zasłużonego bibliografa Karola Estreichera 2 , za najdawniejszy ślad istnienia tej odmiany językowej na gruncie polskim uchodziła wzmianka w księdze spraw karnych miasta Kazimierza pod Krakowem (dziś dzielnica Krakowa) z roku 1580. Pisarz księgi przytoczył kilka wyrazów gwary złodziejskiej, która podówczas, jak się też z tej wzmianki dowiadujemy, zwana była "wałtarską mową". Z początku wieku XVII pochodzi próbka gwary złodziejskiej wpleciona W tekst Tragedyi o polskim Scylurusie Jana Jurkowskiego z roku 1604 (w utworze tym w pierwszym intermedium pijanica Metys rozmawia ze złodziejem Ktosiem w gwarze, która jest jednak dla nas całkowicie niezrozumiała; jej wyrazy - podobnie zresztą jak i wyrazy odnotowane w księdze kazimierskiej w 1580 roku - w niczym nie przypominają znanych nam wyrazów późniejszej i dzisiejszej gwary złodziejskiej). "Wałtarska mowa" zwna była także "językiem libijskim", jak wynika z dwuwiersza Peregrynacyi dziadowskiej Jana Dzwonowskiego z 1612 roku, w której jeden z dziadów (żebraków) mówi: Wszak też język libijski między sobą macie, Niechaj nikt nie zrozumie, co z sobą gadacie.

Dopiero gwara złodziejska z końca XVIII wieku zawiera nieco wyrazów żywych w tej odmianie językowej do dziś. Znamy jednak tylko jej okruchy, a to dzięki artykułowi w Gazecie Warszawskiej z roku 1778, relacjonującemu jakiś ówczesny proces kryminalny. W zasadzie gruntowniej sza znajomość gwary złodziejskiej w nauce zaczyna się od połowy wieku XIX, gdyż dopiero w latach czterdziestch tego stulecia pojawiły się powieści typu Tajemnic Paryża Eugeniusza Sue (oryginalne, jak na przykład Rusieckiego Małe tajemnice Warszawy z 1844 roku, i tłumaczone), które przyniosły względnie już obfity materiał wyrazowy tej gwary. 3 Tak się przedstawiały w nauce początki polskiej gwary złodziejskiej, gdy w latach pięćdziesiątych honorowy adresat niniejszego numeru Kroniki, Profesor Witold Maisel, odnalazł wcześniejsze od wzmianki z księgi kazimierskiej świadectwo istnienia "wałtarskiej mowy" w Poznaniu - najstarsze dotychczas znane źródło do dziejów tej odmiany językowej w Polsce. Jest to liczący piętnaście haseł słowniczek, który Profesor opublikował w czasopiśmie Język Polski. 4 W jednej z poznańskich ksiąg sądowych, tzw. księdze złoczyńców {Liber małejicorumf, w 1574 roku zanotowano zeznania niejakiego Jana z Gołańca, oskarżonego o liczne kradzieże. Oskarżony zeznał, iż ,,1...1 poznał się z Maćkiem na rynku, kupując sobie wątrobę, i jął z nim po wałtarsku mówić. Owa, że się z nim zmówił Itzn. porozumiałl i spowiedzieli sobie Itzn.

powiedzieli sobie nawzajeml, że obaj umieli kraść". Dla ilustracji tych zeznań złodzieja pisarz ławniczy (rozprawa toczyła się przed sądem miejskim, złożonym z wójta i ławników) sporządził na marginesie księgi słowniczek zatytułowany "Wałtarska mowa" i zawierający piętnaście wyrazów i wyrażeń złodziejskich. Przytoczymy go tutaj za wydaniem Profesora Maisla: oman - pieniądze wątrobnica - kaleta postrzelczYł - ujrzał koło - talery Itzn. talary 1 zapołoniec - czerwony złoty twarogowe łyżki - śrzebrne [tzn. srebrne] łyżki szczYpawnik - wacek [tzn. mieszek, kaleta] zakęsik - nóż, co im [tzn. nim] rzeza pukawki - rusznice węzeł - kłódka

Bogdan Walczakbez - piwo kał - grosz machcik - złodziej rogowacz [lub: rogowaó] - bicz [lub: bić] skruch - kat Jest to wprawdzie bardzo skromny ilościowo, jednak bardzo dla językoznawcy interesujący materiał. Przede wszystkim, o ile wyrazy z księgi kazimierskiej i z próbki wplecionej w tekst Tragedyi o polskim Scylurusie są dla nas, jak już wspomnieliśmy, całkiem niezrozumiałe (niejasny mechanizm motywacji znaczeniowej, nieobecność w zasobie leksykalnym późniejszej gwary złodziejskiej)6, o tyle w słowniczku poznańskim trafiają się wyrazy zrozumiałe (w tym sensie, że przejrzysta jest ich motywacja znaczeniowa) i znane (zaświadczone później w gwarze złodziejskiej lub - jako wewnętrzne pożyczki z tej gwary - w potocznej odmianie języka ogólnego). W mniejszym lub większym stopniu przejrzysta jest motywacja znaczeniowa takich wyrazów jako koło, pukawka, skruch, wątrobnica, węzeł, zakęsik czy zapołoniec. Koło «talaD> tłumaczy się faktem, że monety (poza wyjątkowymi wypadkami) są okrągłe. Stąd bardzo często gwarowe czy potoczne nazwy pieniędzy powstają w drodze metaforycznego użycia wyrazów oznaczających prymarnie (pierwotnie) przedmioty okrągłe (np. francuskie potoczne - a wywodzące się z żargonu przestępczego - balie «:ftanlo> (prymarnie wyraz balie oznacza «piłkę» lub «kulę») czy dzisiejsze polskie potoczne (charakterystyczne zwłaszcza dla języka młodzieży), nie notowane jeszcze przez słowniki melon «milion złotych»). Pukawka «rusznica» to formacja utworzona od onomatopeicznego (dźwiękonaśladowczego) czasownika pukać, nawiązująca więc do odgłosu, jaki powoduje wystrzał. Skruch <<kat» łączy się zapewne z wyrazami skrucha, skruszYć, a jego znaczenie strukturalne (wynikające z budowy słowotwórczej) byłoby wówczas następujące: «ten, kto potrafi wymusić skruchę lub skruszyć (także w znaczeniu «zgnieść, zmiażdżyć, zniszczyć») najbardziej nawet zatwardziałego złoczyńcę». Wątrobnica «kaleta» prawdopodobnie motywuje się tym, że nosiło się ją "na wątrobie" (tzn. na pasie w okolicy wątroby). Węzeł «kłódka» tłumaczy się podobieństwem funkcji: kłódka służy do zamykania, jak węzeł do zawiązywania (które też jest przecież swego rodzaju zamykaniem: aby "zamknąć" na przykład worek, trzeba go zawiązać). Zakęsik «nóż» nawiązuje zapewne do wyrazów kąsać, ukąsić (m.in. «ukłuć, skaleczyć») i kęs (który można nożem odkroić).

Interesujący jest wyraz zapołoniec «czerwony złoty (ówczesna jednostka monetarna»>. Jest to prawdopodobnie formacja o rdzeniu tym samym co w czasowniku za-płon-ić się «zaczerwienić się», lecz z ruską cechą fonetyczną (polskiemu -ło- między spółgłoskami odpowiada w językach ruskich -oło-, na przykład młody i mołodoj). Jeśli ta hipoteza etymologiczna jest słuszna, byłby zapołoniec najstarszym śladem ruskich wpływów na polską gwarę złodziejską. W jej późniejszych dziejach wpływy te (zwłaszcza tzw. języka ofeńskiego - pierwotnie gwary wędrownych przekupniów) zaznaczyły się bardzo silnie. 7 Istnienie, już w XVI wieku, w "wałtarskiej mowie" elementów ruskichuprawdopodabnia okoliczność, iż rutenizmy (zapożyczenia ruskie) musiały się podówczas cieszyć pewnym wzięciem w środowiskach przestępczych, skoro - jak wynika z książki Teresy Minikowskiej o wpływach ruskich (ukraińskich) w polszczyźnie XVI wieku - poznańskie Libii maleficorum należą do tych tekstów szesnastowiecznych nie związanych z Kresami, w których rutenizmy . .. . . ,..8 pOjaWIają SIę najCzęSCIej. Dwa spośród wyrazów zamieszczonych w poznańskim słowniczku złodziejskim w 1574 roku mają swoją dalszą udokumentowaną historię w języku polskim. Do dziś w potocznej odmianie polszczyzny - do której trafił niewątpliwie, choć już dawno, z gwary przestępczej - używany jest wyraz pukawka, wprawdzie już nie na oznaczenie «rusznicy» (najnowszy słownik języka polskiego podaje następującą definicję: «z lekceważeniem o broni palnej, zwłaszcza lichej»9), jest to już jednak różnica nie językowa, lecz pozajęzykowa: rusznicę zastąpiły z czasem inne rodzaje ręcznej broni palnej, na które przeszła nazwa pukawka - co jest procesem w rozwoju znaczeniowym wyrazów banalnym (podobnie na przykład nazwa pióra (pierwotnie gęsiego) przeszła na inne, coraz bardziej skomplikowane przyrządy do pisania). Drugim wyrazem, udokumentowanym w późniejszych dziejach polszczyzny, jest koło. Do niedawna, mianowicie do czasów ostatniej gwałtownej inflancji, używany on był w potocznej polszczyźnie w znaczeniu «tysiąc złotych»: najnowszy słownik języka polskiego (niezbyt trafnie kwalif1kujący koło w tym znaczeniu jako wyraz gwarowomiejski) podaje następujące przykłady użycia: Zarabiać pięć kół. PożYcz Z pół koła. 10 Na koniec nasuwa się tu jeszcze pytanie, czy i w jakim stopniu poznański słowniczek gwary złodziejskiej może stanowić przyczynek do dziejów regionalnej poznańskiej odmiany języka polskiego. Na to pytanie, niestety, przy obecnym stanic wiedzy nie umiemy odpowiedzieć. Z jednej strony fakt, że Jan z Gołarica został schwytany i osądzony w Poznaniu, nie dowodzi jeszcze tego, by jego przestępcza działalność była na stałe, czy choćby w szczególniejszy sposób związana z naszym miastem. Gwara złodziejska to środowiskowa odmiana języka. Wymóg tajności czyni z niej odmianę względnie izolowaną od innych i jednocześnie łączy, integruje posługujące się nią środowiska bez względu na teren przestępczej działalności. Z drugiej jednak strony mimo tych czynników w dzisiejszych gwarach przestępczych obserwuje się pewne zróżnicowanie geograficzne, a niektóre wyrazy żargonowe przenikają w pierwszym rzędzie do gwar miejskich i innych (nie związanych ze środowiskami przestępczymi) gwar środowiskowych, a dopiero stamtąd do ogólnej polszczyzny potocznej. Mogło tak być i w przeszłości. Badania nad regionalną polszczyzną poznańską w ujęciu historycznym są jeszcze bardzo słabo zaawansowane. W miarę ich postępu odsłonią się, być może, dalsze losy tego czy innego wyrazu zanotowanego w poznańskim słowniczku gwary złodziejskiej.

Przypisy 1 H. Ułaszyn, JęzYk złodziejski, Łódź 1951.

2 Najważniejsza z nich to: E. Estreicher, Szwargot więzienny, Kraków 1903; zob. też S. Estreicher, Najdawniejsze ślady gwary złodziejskiej w Polsce, Lud XIII, 1907, s. 257-258.

Bogdan Walczak

3 Omówienie materiału z powieści Rusieckiego zawiera praca: H. Ułaszyn, Przyczynki leksykalne. 1. Gwara złodziejska z około r. 1840, Materiały i Prace Komisji Językowej Akademii Umiejętności VI, 1913, s. 271-285.

4 W. Maise1, Poznański słowniczek żargonu złodziejskiego z XVI wieku, Język Polski XXXVI, 1956, zesz. l, s. 74-75.

5 Przechowywanej w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Poznaniu (Acta criminalia Posnaniensia nr 475 f. 115 v).

6 Z o b. A. Bruckner, Polnish-russische Intermedien des XVII Jahrhunderts, Archiv fur slavische Philo1ogie XIII, 1891, s. 224-236 i 398-417. 7 Zob. H. Ułaszyn, Język złodziejski..., jw.

8 T. Minikowska, Wyrazy ukraińskie w polszczyźnie literackiej XVI w., Warszawa- Poznań- Toruń 1980.

9 Słownik języka polskiego, pod red. M. Szymczaka, t. II, Warszawa 1979, s. 1077.

10 Słownik języka polskiego, pod red. M. Szymczaka, t. I, Warszawa 1978, s. 966.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1993 R.61 Nr1/2 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry