WPŁYWY NIEMIECKIE W POLSZCZYŹNIE POZNANIA
Kronika Miasta Poznania 1992 R.60 Nr1/2
Czas czytania: ok. 3 min.BOGDAN WALCZAK
P oznań znalazł się w granicach państwa pruskiego w wyniku drugiego rozbioru Polski w 1793 roku i - z przerwą w latach 1807-1814, gdy wchodził w skład Księstwa Warszawskiego - pozostawał w nich aż do zwycięskiego powstania wielkopolskiego w grudniu 1918 roku. Władze pruskie zmierzały do germanizacji miasta. W wyniku ich polityki malał stopniowo odsetek polskiej ludności Poznania. O ile w 1816 roku Polacy stanowili jeszcze 66,6% mieszkańców, o tyle w 1848 ich liczba spadła do 42,9%, a w 1867 - do 38%; Niemców było podówczas 47%, a Żydów 15 %. A trzeba jeszcze uwzględnić fakt, że ludność żydowska, zwłaszcza jej bogatsze warstwy, szybko się germanizowała, powiększając w ten sposób faktyczny udział żywiołu niemieckiego w strukturze narodowościowej miasta. Tak więc w latach sześćdziesiątych niemieckojęzyczni mieszkańcy Poznania zdobyli w nim zdecydowaną przewagę liczebną. Wprawdzie po roku 1870 wzmógł się napływ do miasta okolicznej ludności wiejskiej i pod koniec stulecia Polacy odzyskali przewagę (50,7% ludności polskiej w 1890 roku), jednak aż do ostatnich miesięcy panowania pruskiego odsetek Niemców w Poznaniu był bardzo wysoki (około 42 % mieszkańców Poznania w 1918 roku). Siła żywiołu niemieckiego leżała nie tylko wjego liczebności, lecz także - a właściwie przede wszystkim - w jego pozycji społecznej i politycznej (niemiecki aparat władzy i administracji) oraz w jego potędze ekonomicznej. Piszą Maria i Lech Trzeciakowscy: "Obie społeczności różniły się bardzo pod względem struktury klasowej i zawodowej. Wśród ludności polskiej dominowało drobnomieszczaństwo i proletariat, nieliczna była warstwa zamożnego mieszczaństwa i inteligencji. Odwrotnie rzecz się miała u Niemców. Wśród nich silnie reprezentowane było bogate mieszczaństwo, systematycznie rosła też warstwa inteligencji, wśród której prym trzymała kasta urzędnicza. Drobnomieszczaństwo i klasa robotnicza nie były tak liczne jak wśród społeczeństwa polskiego". l Przygniatającą dominację gospodarczą społeczności niemieckiej dobrze ilustrują liczby obrazujące udział ludności polskiej w świadczeniach podatkowych, propor
B. Walczak
cjonalnych do dochodów i stopnia zamożności. W 1847 roku udział Polaków w komunalnym podatku dochodowym wynosił 23%, a w roku 1858 już zaledwie 14,5%, i stan ten utrzymywał się bez zmian w następnych dziesięcioleciach. W latach 18851886 udział Polaków w podatku przemysłowym w trzech najwyższych klasach wyIjpsił 13,7%, a w latach 1896-1897 - 13,2%. Ogółem biorąc ludność polska stanowiła więc w Poznaniu plebs miejski w stosunku do niemieckiego patrycjatu. 2 Dla pełności obrazu trzeba tu jeszcze wspomnieć o sytuacji w dziedzinie oświaty i szkolnictwa. Jak wiadomo, cały zabór pruski pozbawiony był polskiego uniwersytetu. Wielokrotne próby powołania w Poznaniu polskiej wyższej uczelni kończyły się niepowodzeniem wobec nieprzejednanego stanowiska władz pruskich, podyktowanego względami politycznymi. Wielkopolanie mogli wprawdzie studiować slawistykę (a w jej ramach język i literaturę polską) u wybitnych częstokroć slawistów na uniwersytetach w Berlinie i Wrocławiu (dla mieszkańców Poznania i Wielkopolski były to najbliższe ośrodki uniwersyteckie), jednak wobec systematycznego ograniczania nauki języka polskiego w szkołach niższych szczebli studia takie nie zapewniały chleba. Z tego też względu, jak również na skutek presji innych ważnych potrzeb ogólnospołecznych polskich mieszkańców Poznania i Wielkopolski, wybierano zwykle bardziej praktyczne kierunki studiów, jak medycyna, prawo, rolnictwo, a w zakresie nauk filologicznych jedynie do pewnego stopnia filologia klasyczna. Dawał się więc we znaki w Poznaniu i w całej Wielkopolsce dotkliwy brak polskiej inteligencji humanistycznej. Gimnazja stały wprawdzie na ogół na wysokim poziomie, jednak język polski, jak wyżej wspomnieliśmy, spychany był w nich na coraz bardziej marginalną pozycję, a w latach 1890-1897 został ostatecznie usunięty z gimnazjów i szkół realnych. Akcja germanizacyjna objęła i szkolnictwo elementarne: jeszcze wcześniej, gdyż w 1887 roku, język polski został usunięty ze szkół podstawowych, a od 1900 zaczęła się likwidacja ostatniego bastionu polszczyzny w szkolnictwie podstawowym - nauki religii po polsku. Stało się to przyczyną głośnych strajków szkolnych w pierwszych latach bieżącego stulecia. Jest rzeczą oczywistą, iż w opisanych pokrótce wyżej warunkach z dziesięciolecia na dziesięciolecie rosła i rozszerzała się znajomość języka niemieckiego wśród polskiej społeczności Poznania. Znajomości języka niemieckiego nabywało się w szkole (przedmiot nauczania i język wykładowy ), a ugruntowywało ją w życiu codziennym.
Mówienia po niemiecku nie można było uniknąć, skoro trzeba się było tym językiem posługiwać w urzędzie, w sądzie, wreszcie na co dzień w sferze życia gospodarczego. Tak więc w drugiej połowie XIX wieku (zwłaszcza w jej ostatnich dziesięcioleciach) i w początkach wieku XX bilingwizm polsko-niemiecki stał się w zasadzie zjawiskiem powszechnym wśród polskiej społeczności Poznania. Oczywiście stopień znajomości języka niemieckiego u polskich mieszkańców Poznania był różny, w zasadzie jednak umożliwiał przynajmniej praktyczne porozumienie się w sprawach życia codziennego. Przemienne używanie obu języków, polskiego i niemieckiego, nieuchronnie prowadziło do przenikania germanizmów do polszczyzny mieszkańców Poznania. Ułatwiał to przenikanie fakt, iż w Poznaniu mówiło się głównie polszczyzną w odmianie regionalnej czy wręcz gwarowej. Przypomniana pokrótce wyżej sytuacja w zakresie oświaty i szkolnictwa spowodowała, że w Poznaniu, jak i w całej Wielkopolsce, trudno było o poprawną polszczyznę ogólną. Staranną literacką polszczyznę, zwłasz
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1992 R.60 Nr1/2 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.