LEGENDA KOŚCIOŁA PANNY MARII NA WYSPIE TUMSKIEJ

Kronika Miasta Poznania: kwartalnik poświęcony problematyce współczesnego Poznania: Antologia 1990 R.58 [Nr3/4]

Czas czytania: ok. 14 min.

T.TYC

Poznań nie jest bogaty w podania na tle historji średniowiecznej. Jakoś nie krzewią się one nad płaskim brzegiem Warty. Gniezno ma swego Piasta, swego Wojciecha, legendarną ucztę Bolesława z cesarzem i całą dumę swej gniazdowości, Kruszwica tragedję Popiela i sielankę piastowską, Kraków swego Kraka ze smokiem i Wandę rusałkę, oraz nęcący wszystkich malarzy i poetów dramat między królem a biskupem, nawet Tyniec i Wiślica swój romans o pięknej a zdradliwej Hildegundzie. Wiemy dobrze, że w tych wątkach jest nieraz mało prawdy, lub też wcale jej niema, ale ta tradycja legendarna, sięgająca wieku XII i XIII, choćby dawnością swą budzi szacunek. Nieprawdziwa w sensie realizmu historycznego, jest przecież produkcją duchową narodu w wiekach średnich, i jako taka na uwagę i pamięć zasługuje.

Nie był jednak Poznań zupełnie legend takich pozbawiony, tylko że nie stały się one własnością ogółu do tego stopnia, jak owe wspomniane powyżej. Przede wszystkim Poznań odgrywa rolę w pięknej powieści o Kazimierzu Mnichu, która pojawia się w w. XIII na kartach naszych kronik. W tej stylizacji , znać rękę artysty. Legenda ta zachowała się w żywotach Sw. Stanisława (1230, 1260), w kronice polskiej (ok. 1300) i w kronice wielkopolskiej (w. XIV z materjałów w. XIII), a za niemi w źródłach innych. Rekonstrukcję jej naszkicował Tadeusz Wojciechowskil. W jednym z rękopisów kroniki polskiej powieść o Kazimierzu posiada piękny i interesujący dodatek, który wiąże ją naj ściślej z Poznaniem. Oto treść jego: Gdy Kazimierz Mnich, przez papieża ze ślubów zwolniony, wrócił do kraju i objął królowanie, wtedy w wojnach zaciętych musiał odzyskiwać dawne państwa granice. Najcięższa rozprawa była z Masławem, który księciem Mazowsza się obwołał. Pobił go Kazimierz w dwu wyprawach. Ale wróg ów niegodziwy, krzywdę do krzywd gromadząc, ponownie z większem jeszcze wojskiem Prusów, Rusów, Danów, Pomorzan i Mazurów Polskę najechał i całą prawie spalił, zniszczył i ograbił. Przeto Kazimierz popadł w taką żałość ducha, iż zwątpił o sobie i mawiał, że papież nie miał prawa zwolnić go od ślubów zakonnych

Teodor Tyc

i kapłaństwa. Grzech ten, rzecze, ściągnął gniew Boży i z Bożego przeto dopustu na lud mój taka spadła kara z ręki niewiernych. Gdy tak był pogrążon w najcięższem strapieniu ducha, wszedł do kościoła, który Dobrówka ku czci N. Marji Panny w grodzie na Ostrowiu była zbudowała. Miecz, który nosił u boku, odpasał i położył na ołtarzu i postanowił w duchu Bogu, P. Marji i Apostołom Piotrowi i Pawłowi, że wróci do stanu zakonnego i zrzecze się korony królewskiej. Gdy tak w rozmyślaniu i modlitwie leżał przed ołtarzem, zmordowany będąc, zasnął. Wtem głos jakiś ozwał się do niego: "Czego śpisz? Wstań! - weź miecz swój i ruszaj na wroga". Usłyszawszy to powstał i rozglądnął się, ale nikogo nie zobaczył. I znów legł do modlitwy i po raz drugi zasnął. I znowu ten sam głos odezwał się do niego i gdy powstał, nie widział nikogo. Gdy po raz trzeci zasnął na modlitwie, po raz trzeci ten sam głos przemówił do niego w te same słowa. Król, gdy znów nikogo nie spostrzegł, podniósł się i rzecze: "Wierzę, jak Bóg dopuścił, by naród mój ginął za moje przewinienie, tak też chce abym ja sam zginął. Lepiej zaiste, abym zginął z ręki wroga, niż bym sprzeciwiał się nakazom Boga mego. Według woli jego w niebie niechaj mi się stanieli. I zaraz wziął miecz z ołtarza i pobudził rycerzy swych, którzy pomęczeni spali; a niewielu ich było. Dosiedli koni i krzyżem świętym się przeżegnawszy ruszyli na wroga. Wraz przyłączył się do nich w przestworzu mąż jakiś, w szatach białych i na koniu białym, chorągiew białą nad nimi rozwiewał i wołał "na wroga! na wroga!" A wołał poty, aż całe wojsko pogańskie rozgromili i znieśli, tak iż od krwi pobitych Warta potężnie poza brzegi wylała. Wroga rozbiwszy, w taki wpadli szał bitewny, że sami na siebie się rzucali; ale słysząc, że jednem i wspólnem hasłem się nawołują, wzajem się poznali; owego zaś chorążego na białym koniu nie było. Masław po tej przegranej chyłkiem wojsko swe opuścił i uciekł do Prusaków; a ci, chociaż go za księcia swego uważali, przecież za taką ich klęskę powiesili go na wysokiej gałęzi. Kazimierz zaś, król - mnich, na miejscu tego zwycięstwa miasto zbudował, które z powodu poznania się wojska nazwał Poznaniem 2 . * * *

Legenda o' Kazimierzu - to późna i fantastyczna nadbudowa historycznego Kazimierza. Wiemy, że musiał on rzeczywiście, z pomocą ruską, toczyć ciężkie walki z Mazowszem, które unifikacji się opierało. Wiemy o bitwie zwycięskiej, w której Masław sam zginął. Wiadomo, że odbyła się ona na miejscu długo pamiętnem, bo w XIIw. jeszcze "wskazywane bywa miejsce walki i przepaścisty brzeg rzeki" 3 . Z późniejszych kronik właśnie kronika polska wnosi tu moment nowy w postaci całej powyżej przytoczonej powieści. Według niej, bitwa odbyła się niedaleko jakiegoś grodu Ostrowa. Ma to być ta sama miejscowość, o której tenże rękopis kroniki polskiej wspomina przy pielgrzymce Ottona III "in castro Ostrów, prope ubi nunc est Pozenania", i skąd do Gniezna było "VI miliaria". Ostatecznie miejsce bitwy zidentyfikowano nawet z samym Poznaniem, dołączając do opowieści niepotrzebną i dość kulawą anegdotkę etymologiczną, że właśnie na miejscu "poznania" się rozjuszonych rycerzy zbudowano P '" " oznan .

Jakie jest o tern zdanie nauki dzisiejszej? Opierając się na Gallu, niektórzy szukają miejsca tej bitwy w Pobiedziskach 4 . Ostrowem zaś byłby Ostrów napobliskim jeziorze Lednickiem. St. Kętrzyński jednak, który źródłowo zbadał i przedstawił dzieje Odnowiciela, opowiada się za tem, że bitwa z Masławem była daleko na Mazowszu, może gdzieś nad Bugiem, gdzie też jest miejscowość Ostrów. W ten sposób tłumaczy on późniejszą o Ostrowie wielkopolskim tradycję. Bo nazwa ta mogła oczywiście sprzyjać tworzeniu się tradycji o tej bitwie koło różnych innych Ostrowów 5 . N am jednak nie o to chodzi, gdzie bitwa ta historycznie się odbyła, tylko o wyrozumienie, gdzie autor kroniki polskiej i jego czytelnicy wyobrażali sobie ów gród i miejsce cudu. Ostateczną fazę bitwy, to jasne, umieszcza on na miejscu późniejszego Poznania, posługując się przy tem mało dowcipną etymologją tej nazwy. Ale nie jest jasne, czy ów Ostrów od Poznania miał być dalej lub zupełnie blisko. I na ten temat różne wypowiadano zdania. Dawno już zwrócono na to uwagę, że chodziło autorowi o miejsce bliskie Poznaniowi i skutkiem tego identyfikowano je z t. zw. Ostrówkiem 6 . Sokołowski jednak pragnie dowieść, że nietylko źródła dawniejsze, z których kronika polska czerpała, myślały o Ostrowie lednickim, ale że i kronika polska w określeniu miejscowości nie jest zupełnie jasna 7 . Trafniej ujął to Wojciechowski, który przypuszcza coprawda, że w "pierwotnej opowieści" myślano o Ostrowie Lednickim, ale z drugiej strony przyznaje, że sam autor kroniki już niewątpliwie miał na myśli Ostrów na Warcie pod Poznaniem*. Ponieważ tekstu pierwotniejszego od kroniki polskiej nie mamy, nie wiemy też, jaki Ostrów tam był wspomniany. To jednak widzimy wyraźnie: autor legendy w tej postaci, jaką ma ona w kronice polskiej, niewątpliwie miał na myśli o s t rów t u m s k i i k s i ąż ę c y w P o z n a n i u. Droga z "Ostrowa" do Gniezna wynosiła według niego sześć mil, co odpowiada mniejwięcej odległości Poznań - Gniezno. Bitwa zaś z Masławem miała mieć miejsce widocznie zupełnie blisko tego grodu, na gruncie późniejszego Poznania. Kazimierz w swem dusznem utrapieniu modli się do P. MaJji i do świętych Piotra i Pawła, a to są właśnie święci, czczeni specjalnie , na ostrowiu tumskim. Tam była katedra pod wezwaniem Sw. Piotr i Pawła i tam był istniejący już w w. XIII, ale dużo dawniejszy kościółek P. MaJji. Jednem słowem, mówiąc o "castrum Ostrów", autor miał na myśli dawny gród poznański, położony na wyspie wśród W arty9 . Tak samo pojęła to kronika książąt polskichlo.

Tak samo wreszcie nieznany autor wielkopolski, piszący za czasów biskupa Lubrańskiego (1497 - 1520), opisując tę legendę za kroniką książąt polskich, podał dokładnie, że to był "kościół, który Dobrówka, niegdyś księżna polska, w grodzie Ostrowiu ku czci P. MaJji założyła; gród ten zaś stał blisko tam, gdzie dziś jest kościół katedralny św. Piotra i Pawła poza miastem Poznaniem"; dodał zaraz opis Poznania i dzielnicy tumskiej za jego czasów ll . Widzimy zatem, że legenda utrzymywała się długo i to w łączności z Poznaniem. Gdzie szukać należy pochodzenia tej całej legendy? Wszak nietylko autor kroniki polskiej osnuł opowieść dokoła postaci Kzimierza Odnowiciela. W samem opowiadaniu o decydującej bitwie z Masławem, przekazanem przez Galla - Anonima, jest już jakoby zarodek legendarny; Kazimierz tak zapamiętale ścigał wrogów, że byłby zginął, gdyby nie pomoc prostego wojaka, któremu też

TeodorTycpotem książę "miasto nadał" i rycerzem go uczynił. Ale ten wątek nie został już później rozwinięty. Jeżeli poddamy analizie późniejszą opowieść poznańską, aby wyłuskać z niej te motywy, które mogły najsilniej wpłynąć na jej powstanie, to szczególnie dwa o znaczeniu lokalnem nam się nasuną. Popierwsze: Modlitwa Kazimierza w kościółku P. Marji. Zdaje się, że tu musiał być jakiś związek tradycyjny między Kazimierzem a poznańską kaplicą zamkową. Podrugie: Rzeź pogan pod Poznaniem. Rzeź taka była pod Poznaniem w r. 1145 w toku bitwy Władysława II z braćmi, kiedy doszło do rzezi wśród pogańskich jego sprzymierzeńców (Płowców), którzy krwią swą zabarwili wody Warty i Cybi ny 12. Dodając do powyższych jako punkt trzeci, przechowaną może opowieść o zwycięstwie nad poganami pod jakimś Ostrowem, można zrozumieć, że kombinacja tych tradycyj stworzyła znany nam fragment legendy o Kazimierzu.

*.

Kto był ów niebiański pomocnik? Legenda nic o tern nie mówi. Nieraz jednak legendy i wizje tego rodzaju nie podają imion objawiających się świętych - pozostawiając odgadnięcie ich domyślności widza lub czytelnika. Kazimierz w modłach swych polecał się poprzednio Bogu, Marji Pannie, Piotrowi i Pawłowi, - tym więc ze świętych, którzy szczególnie byli czczeni w obrębie grodu, gdzie obok wielkiego kościoła katedralnego św. Piotra i Pawła stał mniejszy kościół P. Marji. Ale zjawisko nie wskazuje na żadnego z tych świętych. W bitwach wieków XII i XIII nieraz, zdaniem współczesnych, różni święci Polakom dopomagali. Tak już w r. 1097 w jednym z pogranicznych grodów wielkopolskich zjawił się nocą rycerz na białym koniu z mieczem dobytym, który przerażonych Pomorzan gnał i zrzucał z wałów. Był to sam święty męczennikWojciech 13 . W roku 1109 w bitwie pod Nakłem wzywali Polacy pomocy św. W a w r z y ń c a, patrona dnia; użyczył im też zwycięstwa, nie pokazawszy się jednak osobiścieH. Zato w innej wyprawie pod Nakło, gdy wojski) w Kruszwicy się gromadziło, na szczycie czy wieżyczce (pinnaculum) kościółka św. W i t a ukazał się cudownej postaci i cudnego stroju młodzieniec w nadziemskim blasku, tak, iż promienie nietylko gród, ale i pogrodzia rozjaśniły. Stamtąd się spuściwszy, ze złotą włócznią szedł przed szykami, a doszedłszy pod Nakło, cisnął w miasto swój grot złoty i zniknął 15 . Niewątpliwie był to sam św. Wie<J. Świeżo w walkach z Jaćwingami, w r. 1282, Leszek Czarny, goniąc najezdników, we śnie wezwany przez a r c h a n i o ł a M i c h a ł a rozgromił ich za Narwią i odebrał im cały łup z Lublina porwany, ani człowieka nie straciwszy'7. O Bolesławie Wielkim zaś krążyła w w. XIII i XIV legenda, że ów sławny szczerbiec został mu przez a n i o ł a z niebios dany, by nim wszystkich wrogów swych zwyciężał i że na wezwanie tegoż anioła na Ruś się wyprawił, gdzie uderzył mieczem w złotą b ramę 18. Te wypadki niebiańskiej w bitwach pomocy nie rozjaśniają nam jednak postaci owego cudownego białego rycerza z powieści o Królu- Mnichu. Wojciechowski przypuszczał, ż&> to św. Wojciech, gdyż wierzył w jednolitą koncepcję literacką owego romansu o Kazimierzu, rozpoczynającą się od zjazdu gnieźnieńskiego u grobu św. Wojciecha, a zakończoną opieką cudowną tegoż patrona nad dy

nast ją i królestwem Bolesława. Ma to nieco za sobą, nawet gdy wątpimy i o istnieniu tak jednolitego poematu. Za świętym Wojciechem mógłby przemawiać jeszcze wzgląd inny. Na miejscu bitwy wygranej z pomocą białego propornika miało przecież stanąć miasto Poznań. Na lewym brzegu Warty w pierwszej połowie w.XIII były trzy kościoły: św. Gothard, św. Marcin i św. Wojciech, ten ostatni patronatu książęcego. Może więc fantazja owej legendy o te także mury kościelne się oplatała? W tekście jednak nic podobnego niema 19 . Nie rozstrzygniemy więc wątpliwości co do owego bojownika z niebios; może najwłaściwiej będzie przypuścić, że widziano w nim zesłanego Polakom na pomoc a n i o ł a .

Kiedyż powstała ta wielkopolska, a potem ściśle poznańska wersja opowieści o Kazimierzu? Powstanie kroniki polskiej przypada na czas około roku 1300. Ale dopiero później, w jednym z jej rękopisów, dopisano tę legendę. Stało się to jednak przed 1384; na te bowiem czasy przypada powstanie kroniki książąt polskich, która już korzystała z rękopisu z wersją poznańską. Między temi latami więc spisano tę poznańską opowieść o Kazimierzu - Mnichu. Zdaje się jednak, że samo powstanie jej przypada na czasy jeszcze wcześniejsze. Powieść o Kazimierzu - Mnichu należy do tych wątków historycznych, które tworzyły się w w. XIII. Wyobraźnia tego wieku z zamiłowaniem wgłębiała się w tradycję historyczną wielkiej Polski w. XI i opracowała ją w myśl swych dążeń i poglądów, przedewszystkiem nadając im silne zabarwienie kościelne. Szczególnie dwie postaci historyczne wieku XI uległy w tym okresie takiej stylizacji: Bolesław Śmiały i Kazimierz Odnowicie1 20 . Pierwszy specjalnie należy do Krakowa, drugiego legenda - wbrew prawdzie - bardziej z Wielkopolską związała; jeden za zabicie biskupa okryty hańbą i przekleństwem, drugi wyidealizowany i w szatę zakonną przybrany. Poza dążnościami kościelnemi, na ukształtowanie tych wątków wpłynęło także coraz żywsze poczucie p ań - s t w o w o - n a r o d o we. Wszak obracają się one wszystkie koło sławy i upadku, koło budowy i odbudowy królestwa polskiego, a więc tematu interesującego cały wiek XIII i początek XIV. Powieść o Kazimierzu Mnichu jest typowym utworem tego ducha: bo jest to najwidoczniej p o w i e ś ć o o d b u d o w i e k ról e s t w a p o l s k i e g o pod opieką stolicy apostolskiej. W ten sposób w legendę tą wiek XIII wkładał swą własną tęsknotę za jednością państwową. Epizod poznański potęguje jeszcze ten nastrój przynosząc nader efektowne załamanie akcji, najpierw walkę wewnętrzną króla-mnicha, potem wezwanie z niebios i cudowne zwycięstwo. Nad królestwem polskiem czuwa zatem opieka niebios szczególna, a skromny kościółek P. Marji oraz pola nad Wartą stają się widownią opieki tej i triumfu pobożnego króla i odnowiciela Polski. Dawny gród poznański był niewątpliwie miejscem podatnem do takich rozwaAżań. Kilka było w kraju ośrodków kultury i tradycji państwowo-kościelnej. Takiem było sędziwe Gniezno metropolitalne ze szczątkami wielkiego męczennika i nie przebrzmiałą chwałą" uczty cesarza" . Takiem było przedewszystkiem wzgórze wawelskie z katedrą, kultem św. Stanisława i skarbcem katedralnym, w którym, - jako skarb zaklęty, - korona, miecz i włócznia, strzeżone przez

Teodor Tycsmoka niezgody, czekały na swego wybawcę i bohatera 21 . Takim wreszcie był ostrów książęcy i tumski w Poznaniu. Tam w katedrze spali snem wieczystym twórcy tej wielkiej niegdyś potęgi państwowej, ojcowie państwa i kościoła polskiego, Mieszko I i Bolesław Wielki. Potem spoczywali tu liczni książęta z rodu piastowskiego, który z tego potężnego pnia tak szeroko się rozwinął. Tu feż w r. 1296 złożono skrawawione szczątki pierwszego króla odnowionego królestwa polskiego, zamordowanego przez zawiść obcych - i swoich. Katedra sama w sobie nakłaniała do snucia wizyj o przeszłości i o sławie, o potędze i przyszłości. Dzielnica tumska, koło której zlokalizowano dzieje Kazimierza, myślom takim i pragnieniom obcą być nie musiała. Nie chcemy tu poruszać kwestji, czy autorów legendy nie należy szukać wśród Dominikanów, którzy tak ożywcze prądy wnieśli w życie duchowe Polski, a którzy czas jakiś przy tym właśnie kościółku P. Marji przebywali 22 . Ale i wśród duchowieństwa świeckiego, biskupów i kapituły, dość żywe było zainteresowanie dla zagadnień przeszłości i potęgi narodu. Tutaj w w. XIII spisywano roczniki, głównie staraniem kustosza Godzisława Baszka, pełne cennych informacyj i sympatycznego ducha. Później, na przełomie w. XIII - XIV inne znów zapisywano notatki historyczne jako tamtych ciąg dalszy. Wszędzie tam widać żywe zainteresowanie dla spraw Polski i wyraźną niechęć do Niemców. Inny z kanoników poznańskich, Mikołaj, około połowy w. XIII sporządził bardzo ważną i wartościową kopję kroniki Kadłubka, może nawet z samego autografu 23 . Na jednej z kopij tego Mikołajowego rękopisu inna znów ręka z początku w. XIV, prawdopodobnie także przy kapitule poznańskiej, podawała szereg uwag marginesowych, dowodzących również żywego zrozumienia dla idei jedności państwowej, a pełnych niechęci do teutońskich przybyszów 24 . Z życia i myśli biskupa poznańskiego Bogufała II zachowany nam jest również szczegół interesujący. W roku 1249 w nocy po św. Janie Chrzcicielu obaczył biskup w widzeniu jakiegoś duchownego, który rzekł mu "W ciągu dwudziestupięciu lat cała Polska będzie skończona ", - a gdy biskup pilnie dopytywał się, czyli w dobrem czy też złem znaczeniu będzie skończona, ów gość tajemniczy nie dał odpowiedzi, dodał tylko, "że i papież będzie skończony" - co zatem biskup na dobre sobie tłumaczył. Zbudziwszy się ze snu, opowiedział zaraz dziwne to widzenie swym kapelanom 25 . Było to w okresie wielkiej walki papieża z cesarzem, a zarazem nawiązania ścisłej łączności między Polską a papiestwem; te widać troski i zabiegi odbiły się w nocnej wizji biskupa. Wśród kleru poznańskiego były niewątpliwie jednostki żywo odczuwające nurtującą społeczeństwo ideę odbudowy państwa polskiego. Prądy te odbiły się też w pięknej powieści o Kazimierzu Mnichu, która idealizuje opiekę Boską, czuwającą nad "regnum Poloniae" . * * *

Fragment opowieści o Królu- Mnichu, lokalizujący ją w grodzie poznańskim, zasługuje na pamięć i utrwalenie, jako świadectwo idei państwowej wieku XIII. Tradycja ta winna być upamiętniona dłutem lub farbą tam na ceglanym murze kościółka Panny Marji. Niechby przypominała pokoleniom młodym owąlegendarną noc zwątpienia i pokrzepienia, przeżytą w kościółku zamkowym przez wodza narodu, podobną do nocy dumań i rozpaczy, przecierpianych przez pokolenia całe przywódców w epoce niewoli, - po których przecież nastał poranek złoty i zwycięski.

[ KMP 1926, nr 7 /8 ]

PRZYPISY.

1 O Kazimierzu Mnichu (Pamiętnik Akad. Umiej. Wydział hist. t. V. Kraków 1885).

2 T: Wojciechowski (O Kazimierzu Mnichu, cfr. 11) nazwa opis wojny z Masławem "jednym fragmentem powieści, na którym znać wyraźną cechę pochodzenia poetycznego II . I Gall. 1.20.

4 Sokołowski, Ruiny na Ostrowie jeziora Lednicy, (Pam. Ak. Urn. hist- filo!., Ul Krak. 1876, stf. 143 - 144). Wojciechowski, O Kaźmierzu Mnichu, str. 12.

Krotoski, Gall, scholastyk poznański i jego kronika (Osobne odbicie z kwartalnika histor., t.XIII), Lwów 1899, str. 7. 5 St. Kętrzyński, Kazimierz Odnowiciel, (Rozpr. Ak. Urn., hist- fu., XXXVIII.), str. 335 - 336.

6 M P III, 439, 447, 617, 622.

7 Sokołowski, Ruiny na Ostrowie jeziora Lednicy, str. 136.

8 O Kazimierzu Mnichu, str. 7:"nie można wątpić, że autor tej kroniki miał tu na myśli Ostrów na Warcie pod Poznaniem, gdzie dotychczas stoi kościół katedralny, a gdzie dawniej był gród królewski... Mniemam jednak, że w pierwotnej powieści o Kazimierzu Mnichu nazwa oznaczała Ostrów Lednicki". 9 Por. ciekawy artykuł ks. dr. H. Likowskiego, Poznań za czasów Bolesława Chrobrego (w 900 rocznicę koronacji Bolesława Chrobrego Poznań 1925, str 49 - 57), gdzie opisany jest dawny gród na dzisiejszej wyspie tumskiej; autor sądzi, że starożytny kościół P. Marji był właśnie pierwotną kaplicą zamkową. Ob. także dr. M. Gumowski, Ruiny lednickie (w 900 rocznicę koronacji Bolesława Chrobrego, Poznań 1925), na str. 82: "Nie chcę rozstrzygać tu kwestji, czy Ostrów wymieniany w kronice śląskiej nie jest przypadkiem Ostrowem tumskim w Poznaniu, a nie na Lednicy". 10 M P 111,439.

II "Kronika śląska skrócona" (M P III, 721).

12 Wincenty, M P II, 367, kron. wielkop., M P II, 522:"sic ut duo rivi Czibina et Clowna, juxta quos cestamen belli gerebatur, cruore occisorum inundati, Wartham fluvium ripis altius replevisse perhibentur".

II Gall 11,4.

*14 Gall 111,1.

II Wincenty III, 14. Kron. wielkop . c. 24. Wincenty połączył tu niewątpliwie dwie odrębne tradycje, jedną o św. Wawrzyńcu, w r. 1109, a drugą wyraźnie odmienną, odnoszącą się może do wyprawy w r. 1113.

Teodor Tyc

16 ŚW. Wit według hagjografji był młodzieńcem szlachetnego rodu. Por.

minjaturę w kodeksie "Pericopae Evangelicac", z w. XI czy XII narysowaną prawdopodobnie w klasztorze lubińskim, gdzie przedstawiany jest św. Wit jako piękny młodzieniec z aureolą i palmą w ręku, któremu mnich klęczący ofiaruje książkę. (F. Kopera, Średniowieczne malarstwo w Polsce. Kraków 1925, str. 18) ...Szczegóły o kościółku św. Wita w grodzie kruszwickim T. Wojciechowski, O rocznikach polskich X - XV wiek (Pam. Ak. Urn. filo!' IV. 1880, str. 209) i E.

Callier, Kruszwica, Inowr.1895.

17 Rocznik Traski (M P II, 848).

18 Kronika wielkop. 11 (M P II, 483 - 484).

19 Zresztą na prawym brzegu Warty, już w drugiej połowie w. XII był kościół św. Michała, należący do Joannitów; a to również patron bojowy i wódz zastępów niebieskich. 20 Teodor Tyc, Typowość i konwencjonalizm w przedstawianiu historji polskiej XI wieku ("Kurjer Poznański" 1915, nr. 296 - 298). 21 o. Balzer, Królestwo polskie 1295 - 1370, Lwów 1919, t.I, rozdz. 3 "Kraków ośrodkiem idei państwowej w dzielnicowej Polsce XIIIstulecia" . 22 Ks. dr. H. Likowski, Miasto książęce Środka, Poznań 1922, str. 10 - 11.

23 Hofman - Dadejowa, Studja nad rękopisami kroniki Mistrza Wincentego (Arch. Tow. N auk. we Lwowie, dział II, t.II, zesz.4) Lwów 1924.

24 Ob. wydanie Kadłubka prz. Al. Przeździcckiego oraz Hofman - Dadejowa, str. 392 4 i 396. 25 M P III, 15 - 16.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania: kwartalnik poświęcony problematyce współczesnego Poznania: Antologia 1990 R.58 [Nr3/4] dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry