Członkowie Rady Ekonomicznej M. T. P. o Targach Poznańskichczasowe zasady limitowania wydatków budżetowych z klapą bezpieczeństwa w postaci dotacji z budżetu centralnego. Koncepcja tej klapy oscyluje między chytrością (nota bene na poziomie mentalności straganiarza względnie chłopka roztropka) w stosunku do tych, którzy potrafią coś wygospodarować a sympatią i wyrozumieniem dla ludzi biirnych. Trudno więc, aby z takim garbem organizacyjno-finansowym występować jako pełnowartościowy partner w sprawach targowych. Może nim bowiem być tylko ten, kto będzie mógł podejmować w pełni samodzielne decyzje powodujące odpowiednie skutki gospodarcze zarówno poprzez wydatki - nakłady jak i w formie dochodów. Zanim jednak dojdziemy do tej nieteoretyzowanej decentralizacji trzeba działać w aktualnym, mocno ciasnym pancerzu organizacyjno-prawnym. Do czego się wtedy sprowadza rola organów terenowych? Do czynności usługowobytowych, które trzeba wykonywać również na rzecz gości targowych. Sprawa zakwaterowania i innych usług komunalnych, wyżywienia, imprez rozrywkowych itd., oto aktualna domena miasta. Poznań nie jest bogaty ani w pokoje hotelowe, ani nie jest oszczędzany przez biedę mieszkaniową, która spogląda na ludzi tego miasta tragicznym wprost obliczem. Tym niemniej sprawa zakwaterowania gości targowych jest co roku pomyślnie rozwiązywana. Dla gości zagranicznych przeznacza się hotele, niektóre domy akademickie i częściowo również pokoje w mieszkaniach prywatnych. Przewiduje się, że przeciętna dzienna ilość cudzoziemców w mieście wa· hać się będzie w granicach 2.200 do 2.300 osób.

Kronika Miasta Poznania 1957.01/06 R.25 Nr1/2

Czas czytania: ok. 17 min.

Przeciętna cena pokoju jednołóżkowego wynosić będzie 40 zł. Dla gości krajowych rezerwuje się ca 6.000 łóżek. Będą one w domach akademickich, internatach, szkołach oraz w pokojach prywatnych. Cena za łóżko wyniesie od 16 do 40 zł plus lSVo dodatku na rzecz "Orbisu", jako organizatora wycieczek.

Czy pokoje można otrzymać tylko przez "Orl.is"? Nie tylko, ale wtedy nie zawsze jest gwarancja otrzymania go. Jak to się dzieje, że mimo tak wielkich trudności mieszkaniowych kwatery się jednak znajdują? Ludzie po prostu skupiają się na mniejszej powierzchni, bardzo często zamieniają kuchnię na pokój mieszkalny, kierują dzieci do krewnych itd. Możliwość zarobienia kilkuset złotych jest jednak pociągająca. Oblicza się, że ogólny dochód ludności z najmu pokoi w okresie Targów dochodzi do ca 2,5 min. zł. Ogólny jednak dochód ludności z wszelkich źródeł, które stwarzają Targi, nie przekracza w żadnym razie 0,3 % rocznego funduszu płac miasta Poznania. Wzrost dochodów przedsiębiorstw uspołecznionych w związku z Targami to osobne zagadnienie. Są to rzeczy - co tu dużo mówić - przebiegające w sferze swoistej abstrakcji. Obecny system finansowy i budżetowy umocniony zawsze jeszcze bardzo daleko sięgającym systemem scentralizowanego planowania, nie wywołuje w terenie dążenia do wypracowywania jak najlepszych i jak największych wyników finansowych. Cóż bowiem z tego, że nasz handel zwiększy w czasie Targów obrót o co najmniej 80 milionów złotych, że pewne zwiększenie obrotów będzie również w spółdzielczości itd., kiedy te fakty są już z góry objęte ogólnym planem rocznym i uwzględnione bieżącą kalkulacją budżetową. Trzeba więc na te zwiększenia obrotów i dochodów spojrzeć bez złudzeń, bez nadziej że ożywienie spowodowane sezonem targowym zwiększy możliwości finansowe miasta. Działający w sposób zautomatyzowany układ naczyń połą

Członkowie Rady Ekonomicznej M. T. P. o Targach Fc?nańskich

czonych, które wykształcono w naszym systemie finansowo-budżetowym, doprowadzi zawsze do sprawnego wessania każdej akumulacji i może ją wypchnąć daleko poza Poznań. O istnieniu więc atrakcji dla miasta w wygospodarowywaniu dochodów z wspomnianych źródeł może mówić tylko człowiek naiwny albo laik. A jak jest z szansami uchwycenia dla potrzeb lokalnych ewentualnie tak zwanych ponadplanowych dochodów? Istnieje instytucja tzw. budżetów dodatkowych i ona ma zgodnie z założeniami dawać szanse na rozszerzenie możliwości terenowych w oparciu o ponadplanowe dochody. Gdy instytucja ta była jeszcze w stanie dziewiczym, wiązano z nią u nas istotnie poważne i nawet daleko idące nadzieje. W miarę jednak jak wkraczała w szeroką praktykę życia, coraz bardziej kazano jej wyrażać przekonanie, że miłość powinna być jednak podzielna. Przydział tzw. limitów w budżecie zasadniczym coraz bardziej dochodził do skutku przy cichym uwzględnieniu możliwości, że ów bużet dodatkowy w ciągu danego roku będzie jednak wypracowany i że wobec tego należy z góry ograniczyć w budżecie zasadniczym te kredyty, które mogą byc ewentualnie zwiększone dochodami ponadpl-anowyrai. Mechanizm pięknie grał i nadal gra, nastrajając ludzi do wytrwałego kultu bierności, co wcale nie przeszkadza, że dyrygenci tego mechanizmu równocześnie zachęcają do zastanawiania się i rozwijania gadaniny na temat niewykorzystywanych w kraju rezerw w źródłach dochodów. Taki dyrygent - rzecz jasna - na wszystkim się zna i od czasu do czasu wzdycha z powodu braku zrozumienia w narodzie. Trzeba przy tym wszystkim pamiętać jeszcze i o tym, że Poznaniowi wyznaczono w naszej gospodarce dosyć wyjątkowe zadanie. Mówi się mu aż nazbyt często, że powinien być wzorem dobrego gospodarowania, to znaczy, nie powinna mu być obcą umiejętność poprzestawania na małym. Udział wszystkich wydatków terenowych w całym budżecie państwa w sto- · sunku do ogólnych dochodów tego budżetu wynosi około 23 % (patrz referat Komisji Planu Gospodarczego, Budżetu i Finansów). Poznań - i to już ten działający na szczeblu wojewódzkim - nie ma na razie prawa wyczerpać poprzez swoje wydatki więcej niż 10% dochodów zbieranych na jego terenie. Ostatnia sesja budżetowa Sejmu dokonała pewnych zmian w dochodach i wydatkach budżetów terenowych. Z ogólnej kwoty podwyższonych dochodów terenowych, rady narodowe otrzymały (patrz odpowiednie notatki prasowe) 58*70 na rozszerzenie swych zadań. Województwo poznańskie (dla samego Poznania brak jeszcze w tej chwili danych) będzie miało prawo zdyskontować podwyżkę swoich dochodów w wysokości niecałych 32%. Komentarze? Po co i dla kogo? Poznań mimo wszystko nie zamierza, ani nie ma prawa, rezygnować ze swych ambicji rozwojowych. Że więc chce korzystać w większym niż dotychczas zakresie ze swoich własnych (powstających na jego terenie) dochodów, któryż rozsądny człowiek mógłby mu to brać za złe? Wielkość tych dochodów wcale nie jest mała, ale co roku nie zaspakajane potrzeby miasta są również olbrzymie. Na ich tle Poznań nie może nie domagać się rewizji w dotychczasowym stosunku między sumą zabieranych, a pozostawianych do jego dyspozycji środków. Nie potrzeba chyba udowadniać, że żądanie to pokrywa się również z rzeczywistym interesem gospodarki narodowej. Pokrywa się na pewno z zasadą gospodarności.

Rola ubogiego krewnego Poznaniowi absolutnie nie leży. Również w stosunku do Targów i całej gospodarki targowej. Winna być ona powiązana maksymalnie ściśle z gospodarką miejską w interesie tak miasta jak i Targów. Każde inne rozwiązanie jest sztuczne i nie przynoszące rzeczywistego pożytku nikomu.

ANTONI SKOWROŃSKI

ZNACZENIE TARGÓW POZNAŃSKICH DLA ROZWOJU PRZEMYSŁU SPOŻYWCZEGO

Znaczenie Targów Międzynarodowych w Poznaniu polega nie tylko na ich bezpośrednim oddziaływaniu na życie gospodarcze kraju drogą rozwijania eksportu, ale także na pośrednim oddziaływaniu na kierunek produkcji przedsiębiorstw przemysłowych. Działalność w zakresie rozwijania eksportu polega w stopniu coraz większym na prezentowaniu odbiorcom zagranicznym takich artykułów, którym poważne możliwości surowcowe i wybitnie niskie koszty produkcji dają trwałą przewagę w stosunku do takichże artykułów wytwarzanych w innych krajach (teoria kosztów komparatywnych). Żeby jednak takich atrakcyjnych artykułów było coraz więcej na stoiskach targowych, niezbędny jest jak najściślejszy kontakt instytucji targowej wzgl. Izby Handlu Zagranicznego z przemysłem lub jego reprezentacją. Obserwując zdrową dążność kierownictwa Targów do wyszukiwania właśnie takich "atrakcyjnych artykułów", należy podkreślić, że zmiana struktury towarowej eksportu w stosunku do lat przedwojennych, mimo wpływu na nią czynników nie w pełni ekonomicznych (polityka kontyngentowa), wydaje się być korzystna. W porównaniu do okresu przedwojennego pozycja naszego eksportu, dotycząca dóbr inwestycyjnych i artykułów przemysłowych niespożywczych, wzrosła bowiem z około 5% (rok 1937) do około 16% (rok 1950) w stosunku do całego eksportu. Nie przedstawia się natomiast korzystnie udział w eksporcie artykułów przemysłu rolnego i spożywczego (spadek z 25 % do około 16% całego eksportu). Stosunkowe zmniejszenie się udziału przemysłu rolnego (cukier i mięso) w ogólnym eksporcie, jest wynikiem wzrostu wywozu maszyn i urządzeń. Chodzi jednak o to, ażeby przy tym wywóz artykułów przemysłu spożywczego a szczególniej tzw. galanterii spożywczej (towary markowe bezpośredniej konsumpcji o cechach indywidualnych), rozwijał się w jak największym stopniu. Tak bowiem artykuły przemysłu rolnego, jak też spożywczego, są tymi artykułami, których eksport ze względu na możliwości surowcowe i niskie koszta produkcji jest szczególniej pożądany, zwłaszcza dla województwa poznańskiego. Reprezentuje on bowiem produkcję, która wiąże się z rolnictwem, a więc z podstawową gałęzią gospodarczą naszego województwa. Przyglądając się przed wojną :i WCAASASlamości tutejszego przemysłu spożywczego, stwierdzić mogłem, j aj/ -wielką oełę odgrywały Targi Poznańskie nie tyfrko w rozwijaniu eksportuIAjf6$iI A eoj$rsłu, ale także w modernizacji

samych zakładów przemysłowych. Perspektywa pokazania na Targach wysokiej jakości artykułów w efektownym opakowaniu stanowiła istotny bodziec w rozwijaniu tego przemysłu i prostą drogę do zawierania transakcji eksportowych. Toteż udział przemysłu spożywczego w Targach był coraz większy i w roku 1939 doszedł do liczby 11 % ogółu wystawców (drugie miejsce po przemyśle metalowym). Targi też w wyraźny sposób przyczyniły się do tego, że przemysł ten znalazł trwałych odbiorców w szeregu krajów zamorskich (przetwory mięsne, miody i wina, likiery, wyroby cukiernicze). Po wojnie jednak udział tego przemysłu w Targach Poznańskich zmalał. Spadek ten wyraża się przy tym nie tyle w wielkości wystawianej masy towarowej, ile w jej jakości. Nie ulega bowiem kwestii, że jakość i zewnętrzny wygląd prezentowanych obecnie zagranicy naszych artykułów spożywczych, nie podążyły za rozwojem tych artykułów w szeregu innych krajów. Przemysł ten po prostu nie potrafił się wznieść jeszcze na odpowiedni poziom a w zakresie opakowania naprawdę nie może zaimponować odbiorcy zagranicznemu. Dla fachowca, znającego arkana eksportu spożywczego, było rzeczą jasną, że po okresie powojennej koniunktury, umożliwiającej w naszych warunkach łatwe lokowanie towarów za granicą, nadejdzie okres ciężki. Wydaje mi się, że okres taki właśnie obecnie przeżywamy. Słyszy się o wstrzymaniu szeregu zamówień na artykuły spożywcze, o zwrotach przesyłek i widzi na rynku wewnętrznym coraz więcej artykułów, które miały być przeznaczone na eksport. Wydaje mi się jednak także, że nadchodzi zarazem okres, w którym eksport artykułów spożywczych, a szczególniej galanterii spożywczej, winien odegrać dużą rolę. Żeby jednak mógł on tę rolę odegrać, konieczna jest pomoc Targów i ich czynników nadrzędnych. Konieczny jest powrót do zasady, przyjętej przez Targi przed wojną (rok 1933/34), że instytucja targowa nie tylko mechanicznie pośredniczy w transakcjach, ale jest także stałym doradcą szczególniej przemysłu drobnego, do którego przemysł spożywczy należy w większości wypadków. Powrót do takiej współpracy spowodowałby na pewno coraz racjonalniejszą działalność tych przedsiębiorstw i prezentowanie na Targach coraz większej ilości artykułów, które poza swą atrakcyjnością wykazywałyby daleko posunięty stopień obróbki (przed wojną tylko 40% eksportu wytworów pochodzenia roślinnego i zwierzęcego było artykułami o daleko posuniętym stopniu obróbki). Ze względu na specjalne znaczenie, jakie miałoby zwiększenie udziału w Targach przemysłu spożywczego oraz zwiększenie jego eksportu, byłoby rzeczą celową, ażeby w okresie potargowym odbywały się konsultacje z poszczególnymi działami przemysłu spożywczego. Szczególnie wielką przyszłość ma eksport przetworów owocowo-warzywnych, soków surowych, miodów pitnych, likierów i wódek, wyrobów cukierniczych oraz konserw mięsnych i rybnych. Klasycznym przykładem tych możliwości może być rozwijający się przed wojną eksport likieru jeżynowego (BIackberry Brandy), który, szczególniej w południowych krajach zamorskich i na dalekobieżnych statkach, zaczął konkurować z angielską whisky. Ten zaś artykuł oparty jest na surowcu owocowym, którego w sezonie mamy nadmiar. Pośrednictwo Targów w rozwoju tego eksportu dało jak najlepsze rezultaty i było dowodem zrozumienia roli wywozu markowych artykułów spożywczych. Eksport artykułów spożywczych rozwijać się więc będzie po prostu łatwiej, jeśli przemysł ten, względnie jego handlowe

centrale oraz Targi, znajdą właściwą platformę porozumienia, której rezultatem będzie zmiana niektórych metod produkcji i zmodernizowanie opakowania wielu towarów. Współpraca czynników zainteresowanych w eksporcie z zakładami przemysłu spożywczego jest tym niezbędniejsza, że są to zakłady niewielkie, które w przeciwieństwie do dużych wymagają zorganizowanego wsparcia na omawianym odcinku. W zamian za to przemysł ten rozwinie produkcję artykułów markowych, które będą na pewno atrakcyjne dla odbiorców zagranicznych i zajmie w "ten sposób, tak jak przed wojną, drugie miejsce, po przemyśle metalowym, na Targach Poznańskich. Jest rzeczą oczywistą, że jednocześnie też przyjść * musi wsparcie ze strony państwa, także dla spółdzielczych i prywatnych małych spożywczych zakładów przemysłowych. Myśl o konieczności ściślejszego kontaktu czynników, reprezentujących działalność eksportową, z produkcją, dotyczy także innych rodzajów wytwórczości i wiąże się w sposób wyraźny z ogólną akcją decentralizacji naszego przemysłu i tworzenia mu eIastyczniej szych warunków działania. W tym sensie współpraca przemysłu spożywczego z Targami Poznańskimi została omówiona przykładowo.

STANISłAW WASCHKO TARGI POZNAŃSKIE JAKO ŚRODEK POPRAWY STRUKTURY POLSKIEGO HANDLU ZAGRANICZNEGO

Gdy mówimy o strukturze handlu zagranicznego mamy przede wszystkim na myśli strukturę towarową, tj. cyfry bezwzględne obrotów z zagranicą, ujętych w pewne grupy towarowe uszeregowane według stopnia przerobu, jak również ich wzajemny stosunek, wyrażony w procentowym udziale w sumie przywozu i wywozu, który pozwala nam oceniać celowość gospodarczą całości naszych obrotów towarowych z zagranicą. Zasadniczo oceniamy strukturę obrotów towarowych z zagranicą jako korzystną, jeżeli w przywozie największy odsetek przypada na surowce, mniejszy na półfabrykaty, najmniejszy zaś na wyroby gotowe, o ile nimi nie są maszyny i urządzenia niezbędne dla uprzemysłowienia kraju. W tym ostatnim przypadku zakładamy, że ten import będzie miał charakter przejściowy, tzn. że po dokonanym uprzemysłowieniu kraju, ta pozycja przywozowa ulegnie znacznemu zmniejszeniu, a może nawet przemieni się na pozycję wywozową, a przywóz nadal ograniczymy tylko do najnowszych maszyn i urządzeń dla podniesienia naszego poziomu technicznego. Odwrotnie, w wywozie oceniamy za najkorzystniejszy taki układ towarowy, gdzie surowce i w dalszym rzędzie półfabrykaty wykazują możliwie mały odsetek, natomiast największy wykazują wyroby gotowe, zawierające najwięcej pracy ludzkiej żywej lub również uprzedmiotowionej. Pragniemy, aby surowce były u nas przerabiane, aby ten przerób pozwalał na zatrudnienie wciąż rosnącej masy ludności i na zaspokojenie jej potrzeb wzrastających co najmniej w tym samym stopniu. Struktura geograficzna obrotów z zagranicą jest również zagadnieniem dużej wagi, ze względu w pierwszym względzie na wielkość i pewność podstawy na

Członkowie Rady Ekonomicznej M. T. p. o Targach Poznańskich

szych obrotów z zagranicą. Względy te w ramach krajów obozu socjalistycznego nie odgrywają takiej roli, jak w stosunkach z krajami kapitalistycznymi, gdyż w tych ramach obowiązują zasady współpracy i wzajemnej pomocy. Powracając do układu towarowego należy zauważyć, że są różne metody grupowania obrotów z zagranicą, my jednak musimy się oprzeć'na tym ugrupowaniu, które przyjął Główny Urząd Statystyczny w swych publikacjach Według rocznika statystycznego 1956, w przywozie w 1955, największy udział wykazały surowce i materiały do produkcji, bo 51,7%, w czym surowce dla przemysłu 44,r/o. N a maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy lądowy 4,2%. Na artykuły rolno-spożywcze przypadało 13%. W wywozie na pierwszym mieiscu stały również surowce i materiały do produkcji - 64,2%, z kolei artykuły rolno-spożywcze - 15,5*/«, wreszcie maszyny, urządzenia i sprzęt transportowy - 13,1%, w czym obrabiarki do metali tylko 0,5%. Według danych za rok ubiegły, bardzo ogólnie opublikowanych w prasie codziennej we formie komunikatu GUS, w imporcie musieliśmy sprowadzić ponadplanowo artykuły konsumpcyjne w celu otrzymania równowagi między zwiększoną siłą nabywczą ludności a wielkością masy towarowej na rynku wewnętrznym, w eksporcie zaś musieliśmy znacznie zmniejszyć ilości wywozu węgla, koksu, cynku i cukru, wywieźliśmy natomiast ponad plan wyroby walcowane oraz artykuły konsumpcyjne pochodzenia przemysłowego. Wywóz maszyn, urządzeń i sprzętu transportowego wzrósł w porównaniu z r. 1955 o 21°1», przy czym nie podano jednak, ile z tego przypada na same maszyny i urządzenia. W wyżej podanych cyfrach przywozu niepokojącym jest jedynie dość wysoki udział artykułów spożywczo-rolnych, wykazujących aż 13%, w czym w 1955 r. przywieziono pszenicy 739 310 ton i żyta 414 763 tony, a więc obydwa zboża przywieźliśmy w ilościach nienotowanych na całej przestrzeni dziejów Polski. Do zboża w roku następnym doszło masło, typowy dla nas dawniej artykuł wywozowy. W wywozie artykuły rolno-spożywcze zaledwie o 2,5°10 przeważają import, podczas gdy przed wojną artykuły te stanowiły jedną z głównych pozycji naszego wywozu. Wywóz artykułów konsumpcyjnych pochodzenia przemysłowego wykazuje również bardzo nieznaczną nadwyżkę, bo tylko 2,8%. Obrabiarki do metali wykazują w eksporcie znikomy udział, bo tylko 0,5"1».

Niepokojącym jest wysoki udział surowców i materiałów do produkcji, bo aż 64,2%, w czym węgiel i koks 46,6%. Dlatego też strukturę towarową eksportu należy uznać za wyraźnie niekorzystną, importu zaś za niezbyt korzystną. Jeżeli chodzi o strukturę geograficzną, to nie nasuwa ona zastrzeżeń, gdyż w roku ubiegłym mieliśmy już 98 kontrahentów w państwach zagranicznych. N asz wachlarz geograficzny wzrasta więc stale. Wprawdzie obroty nasze z krajami kapitalistycznymi mogłyby być większe, lecz przyczyną dotychczasowego stanu rzeczy są względy poza gospodarcze. Po tych uwagach wstępnych, może przydługich w stosunku do całości opracowania, lecz koniecznych dla zobrazowania zagadnienia, przejdziemy do właściwego tematu, tzn. do rozważań, w jakim stopniu Międzynarodowe Targi w Poznaniu jako jeden z instrumentów naszej polityki i techniki handlu zagranicznego, mogą się przyczynić do poprawy jego struktury. Zagadnienie to mieści się w ogólnym zagadnieniu ekonomicznej efektywności targów w ogóle, a poznańskich w szczególności.

MTP, jak wszystkie targi międzynarodowe stwarzają tylko możliwości i tym samym ułatwiają rozwój wymiany towarowej z zagranicą, wykorzystanie zaś tych możliwości nie zależy oczywiście od nas samych. Aby te możliwości stworzyć w stopniu jak największym, musimy z jednej strony przyciągnąć jak największe ilości zagranicznych kupców i wystawców, z drugiej zaś nasz udział w tych targach zorganizować w sposób jak najbardziej celowy. Należałoby wystawić jak największą ilość eksponatów w poszczególnych gałęziach wytwórczości krajowej, przemysłowej i rolnej, przy czym jednak eksponaty tego samego rodzaju nie powinny być wystawiane w zbyt dużej ilości, żeby nie blokować cennej powierzchni. .Wystawiennictwo targowe powinno być organizowane mniej pod kątem estetyki zewnętrznego wyglądu stoiska, choć i ona jest ważną, ile raczej pod kątem celowości z punktu widzenia handlowego. Podobnie jak przeładowanie wystawy sklepowej wielką ilością towarów może być dla oka niemiłe, a jednak z punktu widzenia handlowego celowe, tak i stoiska targowe powinny odpowiadać więcej wymogom reklamy i propagandy, jak estetyki. Samo wystawienie towarów nie załatwi oczywiście jeszcze sprawy, należy je połączyć z rozdawnictwem druków propagandowo-informacyjnych o naszych możliwościach wywozowych, właściwościach towarów i ich wyższości nad towarami konkurencyjnymi, a co najmniej o ich równości z nimi, o warunkach dostawy itd. Jeżeli chodzi o maszyny, urządzenia i artykuły innego rodzaju, wymagające szczególnej znajomości branży, to stoiska muszą być obsługiwane przez fachowców wysokiej klasy, a nie tylko formalnie obsadzone przez personel, nie mający często pojęcia o wystawionych towarach i ich produkcji. Wobec nie nadążania produkcji rolnej za przemysłową i częściowo odwrotnie, nie nadążania produkcji przemysłowej za potrzebami rolnictwa, nie możemy w najbliższych latach liczyć na znaczne zwiększenie naszego eksportu rolnego, dlatego pragnęlibyśmy zwiększyć wysiłki w kierunku eksportu maszyn i urządzeń, w szczególności obrabiarek, ten eksport jednak stanowi dziedzinę dla nas najtrudniejszą jako dla kraju bez tradycji eksportowej w tej dziedzinie i bez wyrobionej opinii co do jakości tych wyrobów. Wejście na obcy rynek z tymi artykułami, zwłaszcza rynek krajów kapitalistycznych, jest bardzo trudne, wobec ogromnej konkurencji ze strony krajów wysoce uprzemysłowionych, o ogromnej i różnorodnej produkcji i wyrobionej marce. Maszyny i urządzenia, to przeważnie długotrwałe inwestycje, nabywcy ich więc muszą wymagać jak najwyższej jakości tych wyrobów, której nasze wyroby na ogół jeszcze nie osiągnęły. Zagraniczny odbiorca woli oczywiście zapłacić drożej za towar konkurencyjny z innego państwa, ale o wyrobionej marce. Należy przy tym mieć na uwadze, że postęp techniczny na Zachodzie idzie milowymi krokami i że to, co dziś jest ostatnim wyrazem postępu technicznego, już jutro może okazać się przestarzałym. Przemysł pragnący tanio produkować i konkurować z zagranicą, musi ustawicznie unowocześniać swoje środki produkcji. Tak więc zapotrzebowanie na artykuły inwestycyjne wprawdzie ustawicznie rośnie, rosną jednak równocześnie i wymagania odbiorców, i wzmaga się konkurencja, której nam będzie trudno sprostać. Tym większą więc musimy przywiązywać wagę do odpowiedniej propagandy naszych wyrobów i należycie wykorzystać tę dobrą okazję, jaką dają targi poznańskie.

6 Kronika Miasta Poznania

Członkowie Rady Ekonomicznej M. T. F. o Targach Foznańskich

Dobre efekty może dać organizowanie konferencji z kupcami zagranicznymi na temat jakości naszych wyrobów a ich wymagań, które będzie zapewne organizowała Naczelna Organizacja Techniczna. Należy też o tym pamiętać, że na targach spotykamy się nie tylko z naszymi możliwymi odbiorcami, lecz również z naszymi konkurentami, których należy obserwować i od których należy się uczyć. Targi poznańskie mogą więc przyczynić, się do poprawy struktury naszych, obrotów z zagranicą po stronie eksportu, przez zainteresowanie większej ilości zagranicznych odbiorców, w pierwszym rzędzie z krajów kapitalistycznych, naszą produkcją w poszczególnych gałęziach, naszą zdolnością konkurencyjną pod względem jakości towaru i warunków sprzedaży, mogących ulegać zmianie w czasie targów w zależności od podaży i popytu i wymagań kontrahentów. W dziedzinie importu możliwości, jakie dają targi dla zmiany struktury przywozu są bardziej ograniczone, gdyż nasze targi na ogół nie są rynkiem dla wielkich surowców, niewielkim zaś stosunkowo rynkiem dla maszyn i urządzeń, wystawianych przez zagranicznych producentów w dość małym zakresie. To, co powiedziano wyżej, odnosi się głównie do naszych stosunków z krajami TsapitaIistycznymi, gdyż w stosunkach z krajami obozu socjalistycznego targi odgrywają mniejszą rolę ze względu na stałą organizację współpracy gospodarczej między tymi krajami i wspólne planowanie kierunków i wielkości produkcji tych krajów oraz obrotów towarowych między nimi. Targi poznańskie są dla nas cenniejszym narzędziem rozwoju naszych obrotów z zagranicą, niż targi zagraniczne, gdyż możemy sobie pozwolić na znacznie szersze przedstawienie naszych możliwości, głównie eksportowych, aniżeli moglibyśmy to uczynić na targach zagranicznych ze względu na dość znaczne wydatki dewizowe. MTP przeciwnie, stanowią spore źródło wpływów dewizowych. Oczywiście nie możemy się ograniczać z tych względów tylko do udziału w targach krajowych, gdyż wielkie targi zagraniczne, z lipskimi na czele, dają większe możliwości nawiązywania celowych stosunków handlowych ze względu na większy w nich udział i danego kraju, i zagranicy. Ekonomiczne efekty udziału w targach międzynarodowych, a więc również w targach poznańskich - stanowią zawsze wielką niewiadomą, podobnie jak walka orężna między państwami, w której nie wiadomo z jaką bronią wystąpią walczący i jaka będzie jej skuteczność. Dlatego też sami musimy się do tej walki gospodarczej z krajami kapitalistycznymi jak najlepiej przygotować.

ZBIGNIEW ZAKRZEWSKI

ZAGADNIENIA TARGÓW POZNAŃSKICH W DZIAŁALNOŚCI POLSKIEGO TOWARZYS1WA EKONOMICZNEGO

Do podstawowych zadań Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego należy przyczynianie się do rozwoju nauki ekonomii, oraz popularyzacji jej dorobku. Nie chodzi tu o prowadzenie badań naukowych na określone tematy, czy też o kierowanie badaniami z perspektywy wzbogacenia przez to teorii, gdyż jest to zadaniem instytutów badawczych, towarzystw naukowych, katedr itd. W działalności PTE istotne jest stwarzanie jak najbardziej dogod

nych warunków dla wysuwania koncepcji z dziedziny teorii lub polityki gospodarczej przez ludzi nauki i praktyki, a w związku z tym dla szerokiej wymiany myśli między ekonomistami, wymiany, dzięki której idee ekonomiczne rozwijają się i pogłębiają. Koncepcje te, wiążąc się bezpośrednio lub pośrednio z aktualnymi potrzebami gospodarki narodowej, mogą stanowić cenną sugestię czy nawet podstawę przy rozwiązywaniu najróżniejszych zagadnień o znaczeniu nieraz ogólnopaństwowym. Do podstawowych środków, przy pomocy których działalność ta jest realizowana, zaliczają się zebrania odczytowo-dyskusyjne oraz publikacje. Niezależnie od tego poznański oddział PTE służy bieżąco przedsiębiorstwom w rozwiązywaniu wielu istotnych dla nich zagadnień. Pomoc ta polega na udzieleniu opinii przez specjalnie dla tych celów powołany ośrodek konsultacji gospodarczej przy PTE. Popularyzacja wiedzy ekonomicznej przeprowadzana jest przez PTE również w formie bardzo rozbudowanej i stale rozwijającej się akcji szkoleniowej obejmującej przede wszystkim pracowników przedsiębiorstw. Jak na tle tych zadań i środków działania Towarzystwa przedstawiają się możliwości wysunięcia problematyki Targów Poznańskich? Do tej pory Towarzystwo w swoich pracach zupełnie jej nie uwzględniało.

Było to spowodowane między innymi tą okolicznością, że na Wyższej Szkole Ekonomicznej w Poznaniu, z której pracowników nauki i absolwentów rekrutuje się większość członków PTE, nie ma od szeregu lat katedry czy też specjalizacji, która by ześrodkowywała badania nad problematyką wystaw i targów. Ponadto, ogólne warunki, w których rozwijała się w niedawnej przeszłości myśl ekonomiczna w Polsce, były wybitnie niesprzyjające dla podjęcia twórczego wysiłku badawczego przez ekonomistów - specjalistów z różnych dziedzin. Nie można pominąć i tej okoliczności, że problematyka Targów i wystaw będąc kompleksową i niejednorodną zawiera w sobie obok elementów ekonomicznych, elementy będące przedmiotem zainteresowania innych dziedzin wiedzy np. architektury, urbanistyki, technologii itp., że wobec tego tylko w części mają tu coś do powiedzenia ekonomiści. Polskie Towarzystwo Ekonomiczne powinno być inspiratorem prac, których wyniki służą potrzebom naszej gospodarki. Tak się u nas zdarza, że niejednokrotnie większy wpływ na politykę gospodarczą i na codzienną praktykę posiada technik, niż ekonomista i to z niewątpliwą szkodą dla ogólnych rezultatów. Odnosi się to również do zagadnień wystawiennictwa w szerokim tego słowa znaczeniu. Oddział Poznański PTE jest szczególnie powołany do zajęcia się problematyką wystawiennictwa, a zwłaszcza targów międzynarodowych. W pracach Oddziału powinny znajdować swoje odbicie te zagadnienia, które stanowią o odrębności regionu wielkopolskiego i jego stolicy - Poznania. Jeśli z tych względów kładziemy w działalności PTE nacisk na problematykę rolnictwa i obrotu rolniczego, a do pewnego stopnia także rzemiosła i gospodarki komunalnej, to należałoby również rozwinąć i wyraźnie zaakcentować problemy wystaw i targów międzynarodowych, imprez tak ściśle w skali ogólnopolskiej wyłącznie związanych z Poznaniem. W działalności odczytowo-dyskusyjnej PTE można uwzględnić zarówno teoretyczne problemy handlu zagranicznego, jak zagadnienia polityki handlowej, w szczególności wystawiennictwa i targów. Należałoby zwrócić uwagę

6*

Cz'onkow'e Rady Ekonomicznej M. T. P. o Targach Fcmańskich

na funkcję wystaw i targów w zakresie: informowania o produkcji i o możliwościach jej użytkowania, popierania rozwoju produkcji w drodze dzieIenra się osiągnięciami na odcinku postępu technicznego, wyróżniania najlepszych wyrobów, eksponatów itp., popieranie zbytu produkcji dla celów opanowania rynku, osiągnięcia rentowności transakcji wymiennych itp. Byłoby także pożądane omówienie w Towarzystwie szerszego problemu, a mianowicie roli i funkcji spełnianych przez targi międzynarodowe w warunkach gospodarki socjalistycznej, a w szczególności w naszym modelu gospodarczym. Odrębna grupa godnych przedyskutowania zagadnień - to analiza działalności gospodarczej samego przedsiębiorstwa wystaw i targów, w której to analizie możnaby wydobyć stronę rzeczową, ujęcie organizacyjne jak i stronę finansową tych imprez. Wiąże się z tym zagadnienie wzbogacenia tego odcinka gospodarki nowymi formami obrotów rozpowszechnionymi za granicą (wystawy wzorów, pokazy osiągnięć postępu technicznego, muzea przemysłowe, handlowe itp.). Imprezy wystawowe, jak wiadomo, wywierają duży wpływ na stosunki gospodarcze samego miasta, w którym one się odbywają. Wystarczy wskazać na przykład Paryża, w którym polityka komunalna kształtowała się w ścisłym związku z potrzebami, jakie wysuwały urządzane w tym mieście co pewien czas wystawy światowe. Wyłaniają się tu złożone zagadnienia aprowizacyjne, kwaterunkowe, komunikacyjne itp. » Oddział Poznański PTE z największą chęcią wprowadzi do swej działalności odczytowo - dyskusyjnej wszystkie te problemy w tym zakresie, w jakim są one charakteru ekonomicznego. Oddział powziął inicjatywę zorganizowania sesji naukowej poświęconej zagadnieniom targów międzynarodowych, licząc w tym względzie na zainteresowanie i poparcie Dyrekcji MTP i innych związanych z tą tematyką instytucji. Opublikowane w jednym wydawnictwie referaty sesji wraz z dyskusją i wnioskami mogłyby stanowić cenny materiał dla niejednego posunięcia w polityce gospodarczej, a jednocześnie pozycję wzbogacającą ubogą literaturę w tej dziedzinie. Oddział mógłby się również podjąć opracowania bibliografii krajowej i zagranicznej z zakresu wystawiennictwa i targów. W planach akcji wydawniczej PTE mieści się wydanie encyklopedii handlu zagranicznego. Oddział Poznański PTE może służyć pomocą targom, jak o tym była już mowa przez udzielanie opinii i opracowywanie ocen i analiz ekonomicznych, których autorami są rzeczoznawcy - specjaliści skupieni w czynnym przy PTE ośrodku konsultacji gospodarczej. Ponadto, Towarzystwo rozwija szeroką akcję szkolenia ekonomicznego pracowników administracji gospodarczej i przedsiębiorstw, prowadząc w tym celu studia roczne, kursy i kurso-konferencje z zakresu różnych specjalności (działalność rad robotniczych, planowanie, analiza, organizacja, finanse, rachunkowość itp.). Pracownicy MTP, którzy pragnęliby podnieść swoje kwalifikacje, mogliby wziąć udział w tym szkoleniu z dużym pożytkiem własnym i MTP. Towarzystwo skupia ludzi nauki i praktyki, których łączą wspólne zainteresowania ekonomiczne. Należy oczekiwać, że współpraca nauki z praktyką, realizowana w ramach Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, przyniesie owoce na odcinku problematyki targów podobnie, jak dawała i daje nadal dobre wyniki na innych odcinkach gospodarki narodowej.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1957.01/06 R.25 Nr1/2 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry