!-::P.0!!L\ :\HASTA PCZXAX;A

Kronika Miasta Poznania: kwartalnik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania: organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania 1936 R.14 Nr1

Czas czytania: ok. 17 min.

\Vidzimy dziki,e walki potępieilców: "Ten upada, ten się broni, temu dłoń ścisnęła krtail. ten się w swojegD brata poznakcdami wrył, a tamten zęby szczerzy poszarpawszy ramiI;', a ten olbrzyma ręką pochwycił dwie nogi i rDzdarł na dwie szczypy tułów Hentklowy I w ciemną rzucił bezdPJl, w Sądu straszną noc.

Tom IX, str, 70.

u Dantego: "Już nie rękoma na się udprzały Duchy i nogami, piersią i głową.

Zębami siehie darły na kawa.ły".

B. K, p. VII, w. 112-111.

Zr,esztą w tym ostatnim obrazie, jak i w otoc:wniu kalistem i w przedstawieniu pognębienia szatana przpz archa,niola l\fichala, widać nastrój średniowipcznych malowideł Sądu Ostatocznego.

Dużo więc zllajduj.e się symbDlów i form średniowiecznych w dziełach h:asprowicza. Nieraz, zbliżają się mocno do SWyfłl wzorów, c7ęściej jednak są przestylizowane, rDZSZCil"ZOne niejako dla objęl'ia treści głębszej, bardziej skomplikowanej mż ta, którą pJ7eZ nie wyrażało średniowie,cze.

III.

Powstaje pytani,e, gdzie leży źródło 7.ainwresowania E>ię Kasprowicza średniowieczern? Czy było tD tylk<> pDdporządkowanif) się panującej w dobie l\lłDd<'j Polski modzie literacki,('j. która kruzała szukać barwności i egzotyzmu w ubiegłych wi(\kacb? U ]\:asprowicza trudno trochę mówić o m<>dzie literackiej - źródła tego trzeba szukać gdzieindziej i glębiej. Na właściwą drogę naprowadzają nas własne słowa poety. l\Iianowide kilkakrotnie sam zesta,wia rÓŻUJe przf'jawy kultury średnio\decza z kulturą polski,ej wsi. Tak np. w rozważaniaeb () ztuce Jenartowic7a pi5ze między innemi:

"FolkIol') :-ta, krajoznawca, czy etnolog w tych uZl\Jy,.;lowinjach, dokonanYl'h ogółem baJ'dzo wiernie wf'tłług wyobł'ażeii artystycznych ludu, za:wartych w jego .obrazach, jPg'.o pieśniach (n. p. "Kantyczkach"), mógłhy obfity znalf'ść przyczynf'k do studjów nad kultur chłopa polskiego; historyk sztuki doszukalłby się w wielu a.nalogji z "prymitywami" hizantyiu'ó". Giottów, Fra - :\ngeGikó\v, Lorenzettich. mistrzów stm"l- nipmieckich ,etc.; lmdacz rozwoju ducha religijnego ilopatl'zylhsię w nich śladu pojęć, zawartych w Ap.okalipsip, w Patl'ystYI'e. w hymnach św. Bonawentury, Jacopa da Tooi. \VOłHt.lwjusza, i innych, płomienną wiarę swą zamykających lIie w ctoeiekaniach i spekula('jach fil.ozoficzno-teologicznych, Ipcz kOl1lo'etrzują.eych ją w uczuciu". (T. XIX, str. 1:W). Prawda, lilowa tu nie o sztuce ludowej, a o sztuce Lpllarto\\ ieza, ale przecież Kasprowic7 podkreśla silnie pok1'(wjpilst\\ J jednej z drugą. \\. wykłrudal'h, pisząc o ru]msznośd, 7aJn alła jącej się w wiekach średnich i do rzeczy najświęt:o:zych, dodak uwagę, żo i u nas na wsi m.ożna spotkać f',i z pod.obnemi objawami. Przytat'za zaraz dykteryjkę, jak tfi jedpll z IU'oho,-:zczów wiejskich pobudzał s\voich paraf jan do sl,ruchy. \V illlwm źnowu miejscu tych samych wykładów z dawJHJ, legBIHlę stfu'{)francuską Gautiera z Coiucy kojarz." mu sic: w pamięri I'ówrw naiwnością opowiadanie g6ralskie. Charaktol'Y7.ując postal< J{aina z jednego z misterjów, p{)dkrpśJa, ż" on "rozumuj" z ('fi 1,1, t.rzeźwością zapracowanego chłopa" i że posiada lIietyJko chłopską trz<,źwość, ale i chłopski upór. :\1nżna uiewątplhv/ie dopatrzeć sic: pe\\ ny('h allfllog"ij lIli«;,dzy Ż."ciPłIL śrf'(hdowie.cznem a żyCiPlll \\:-i. ]{ultm'a dawHych ludów, IJUdzącyeh się dopiero do życia zorganizowanego i duellOwego, była młoda i świeża. To amo można powi(>lłzil'l () kulturzo wsi, mino jej wiekowej tradycji Jest ona taka. ho ni(> jest saIlla sohifl uświadomiona i ziute].pktualiz<JwauH.. Ccchą takich kUltlłł' jest prostolinijność, twardośl\ t«;,żYUta, ł'ealizlll, bujność żyda, k !6ł'pm ż,\rje się bezpośrN.lłl in. lH'{Jstol a. II il'lIst'płiwość, IlI'zl'rłHJduICa llicraz w fanatyzm. Z kllltf'łll t(,ŻYZII.' spotykamy !'ię lIa wsi jak i \v średniowiel'zu w I«>!!'endach i Jli,"J)li:łl'\ł.

Ih"ugą cechą obu l<ultur jest te<Jcentryzm. Chlop jak i czło\dpk średnio\\ i.f'czny \H' w<;zystkiem widzi; rękę Boga. Z silnie zakorze'l]ionej wiary \\" Boga wypływa pewny i poważny stosuliek do życia i lIlieł'l'i. pl'a wy dobra i zła, życia i śmierci, żyją 111 i tam, ale raczej jako Jliczachwiane pewniki, a nic zagadnienia. \\' takim wypadku J)J'zeprowadza się jasną granicę pomięllz' dohrem a 7łem i czuje sif.' odpowiedzialność ZH: swoje czyny - za. dobre ol"zekuj.(I si", }Jieha, za zle piekła.

Silno związanie z zyoem i prostota wiejskiej kult lIl' spcl'ja III ie zaJml'wiwją pojl:l'ie i życie religijlle, spra"iają, że w stosuBku chlo}Ja do Boga i świętych je.st dużo właś.lIin tej }lrost.oty i pouf-nłości. Legendy. podobne średniowie'cznej "Złotej legpndzie", opowiadaj, jak to świQci, luli !",wm Pan .Jezus chodzą po zi,emi i cudami osohiście ingerują w powszednie s}Jruwy człowieka. \\ związku z takiem nastawieniem p.syI'hild, wielkim ł\utoł'ytetpll1 cieszy się Kościół. \Vszcchwładnie wchodzi w żyf'io swojellli świ",ta.mi i harwnemi, pl'zNvażnie 'l. dUl'ha wiekÓw śr('dnich zrodwnemi obrzędami. Na wsi rówBież, szczegÓlnie może w czasip odpustÓw, spotvkam' to, i dla reaniowi('cza. charakt.ery.styczne, pomi",,,zanie spraw świętych z codzi(,llIH'JI} hujnmn życiem. Z łatwo udzielająoemi .si!,' ludowi rozrze\\"Jlipniami mistycz}wmi zlewa sie zgiełk pn:y odpustowyeh stl'agRnaeh, muz'ka i tailce w karcznl'ie, jako lJieod.lowny II.aJ!-;zy eiąg ]wśdeJnych uroczp;:tości. Na wsi jeszcze przechowała si", wiat'a w djahły, czarownice, strzygi, upiory. Jasllcm jest. ŻP I\:asprowil'z jako dzieeko żyl i przejmował się żyd('lIl wsi. Przp:najl' si", do tego '1l'i,prHZ w s\voieh dziełach Cały ,,\Vojtek Skiha" o tym t\"lko mówi. Charakteryzuje tu lIIię(lz innemi i swoje ówczeSIJP żTcie religijne, swoje zachwyty lIIistycznf' i na<;trojf' \\" czasi,e nahożpi}st.w. Tak jak jego otocze1I1e, ha ł sit: upiorów i stnll'hów, ,;potykal nawiedzionych, przeżywal str'aSZłW chwile w {'zasie' paJlllją('(go na ws'i morowego powietrza. PrzywiązaniA rIo wsi ol'az świadomość przynal,eżności do niej pnzostala w )J{)('cie przez cał(' życie. NiedarmlO ostatnie SWOJfI dzieło, w ktÓr'Pl1l przenosi si", na wieś, miedzy ludzi pro,.;t'ch, zal tuło\\ al ,.\h'lj ś\\"lat". '\lożlHl wi!,'e ('hyha. śmiało zgo

dzić s i f.' ' ż(\ właśnin \vicjskiclllU ]J{)clwdzC,lliu z1twuzi",eza KaSIH'owiez w dużej Illiprzc s\\'oje zhliżenie si", do śl'pdniowicc:m oraz moż!wŚĆ' g-łQb-okicgo z),o7U1nicnia jf'go kultlll' i orll"Zud.a jpg'o dlH'ha.

HIBI,.IUl,BAF.J.\.

1. Czaehmw;ki: .ran l{a'"PI'I''' iez. Pl'óha Itihljo1-!I'afJi. KI a,ho\\ lH"!1I r.

Tenżf': Obraz \Vspólcze!'nej ht. poJ. T. L I', 8. Lwów \1):a.

:!.. .Tan Ka!;pl'owicz: Dzieła T. I do XXII )Jod 1'1'(1. hokezkow;-\kipgo.

1930 r.

:t Tenże: Początki dramatu. \Vykład i l'nzł))'awy. T. I. sft'. ItiZ- 'mi (rękopi;;), 1. Tenże: Ad limina aT"Jl-'tolOl'Um. S!rm II Polski\'. !.\\'Ó\\- WHZ r., nr. 211, 21(;, :?a, :?:.'R, 23(j, 189, :). Tenże: Wybór popzji. Bibl.t, Nar., str. I. 111'_ no.

6. I{ata.log Bj,bl.joteki .rana l{as/lI'o,,'icza w :\IuZPIJrIl \fip,j>-ld"11I w Poznaniu,

7, St. Kołaczko\V!;hi: TWÓl'CZOĆ ,1,lIIa K1ISpl'O\\'i/'za. Kl'ako\\' !!Iti I' K Z. \Vasilewski: Jan I{m;prowicz. \Val'szawa 111:.';;' 9. p, Chmielowsk,i: .ran Kasprowicz, Próha chal'aklcl'y"lyki, Hllli r.

10, \V. BOJ'owr: .Ian Kaspl'owicz, PJ'7.egląd \\'sjlółczf''iuy I!)Zli r., nr. 5:t 11. F. SUl'ó\vka: Chal'nktf>rystyka Hymnów KaSIH'owieza. Sturlja z zakresu hist, lit. IJOJ., nr. 12. "'arszawa UJ:;:;. ł" Suchocki: Pierwiastki Fra.uciszkail,!;kie u J aua I{a 'Ijll'owil'za. l{rnnika Miasta Poznania. Bok IX. adIJitka. 13. Jeske-ChoiJilSka: Bihlja a Kasprowicz. Poznań 19:32 I'.

H. Zofja CiechanO(J\,,ska: Credo Jalla Kasprowicza.. Oclhi.k... z I'I'zeglądu Powszechnego. Ur28 r. 15. Antoui Potocki: Szkice i \\TaŻellia literackie. LwÓw H/l1:1 r., str.

107, -l:W.

16, Przybyszewsld: i\loi \\"spulezo:;ui. T. II. (Odn') t o Kaspl'owiezu).

\Val'sz<lwa 192i r, - 1930 r.

17. Tell:1.l': Z g-II'by Kuja.wskiej. Poznaii, m:t! J'.

18. Ztlzi..;la\\' lJębick.j: I{aspl'Owicz Iwplabihljofil. \Yur;-\jmwa 1!121i r.

19. .Janowa I{aspl'owiezowa: Dziennik T. 1-\, \Val'szttwa W:JZ l'.

O. ZU1Jiski l'o(lziny o .Janie KaspJ"OWiczu. "-ici "'iplkopol"kif>. Bok Jn. m'. 3.

21. t.aJf L: Doko'a II 1IłII0W T\asprowicza, (aZP1a PnIska, l;}, V.

W:1:1 1'.

22, Klei!\{'r J,: Jan h m'prnwi cz. Kurj. 1'0zn,. J!J:!G l'., 111', :U;U, :!:3. Stefan 1)PIJII,-: Autohingmfje Kasprowicza i Pn:yhyszewskipgo_ Hueh Litel'aeki. ":\Iarzcc ]92!1 r.

21.. PolIa', n.: \\ "osi Kasprowiczowi. liUl'j. POZll.. 1H2(i 1'., nr. 358.

2.-,. Tpnżp: I'al:lil;ci .Talia I{aspl'owic7a. KUl'j. l'OZI1,. 1!J2.(j l'., nr. 35.

:W. ,'oz('f Bil'l,PIlIlJajl'l': Ostnllia pip"il Jana li:lsprowie7a, I\U!'jcl' Po znailski, 192U 1'., nr. :17i. 27. I\a$prowicz a ll1uzylm. liUl'jer l'oznaJu.;I,i. H/:!G 1'.. nr. 3.0, 2f;. T('stnl1lPllt .Talia Kasprowicza. Tiul'jer P07nański, 1H:?(j l'., nr. JhF.

:!U. l'ta.i'nik ,Jan: liultur[l wiekow redllich. \Varszawa W;:2 1', :;0, II u i.dngfl : IIprh"t. rlfs l\fittpla!tprs W:11 r. Hoz.dzialy I. II. :\1.

XLI i XV,

31. I'ol'r:howin:: Now(' pir:kllo "ipkow l'erłnidL l{sif;ga PaItI Idl ('/.('1 1I0ll'sl, (JI'zpchowic/.a. Lwów 19?G 1'. T. II, st.r. !112-92,i.

:12, Iatuszl'wsk i: D.ialwł w porzji. "':u'szawR lf)l, r.

3;), Sahatipl': );"{'ip w FrancIszka z As;iu I'I'ZI'1.:1. łłlllka Lasi-;o'.\ ski. Cieszyn 1927 r. 34. Kwiatki i'w, Franciszka w \.ss-żu Przl'kl. L. Staff. Lwim W;!O l'.

35. Dantl': Bo:-;ka KOllwdja., ..PiI'J,;ło". przl'J,;ł Porr:howicza, \Varsza\\a 1921 ]', 3G. Porębowiez: Dante. \Vflrszawa 1!)22 l'.

37. Hozmowy. I,turt' mial król SalomolI .\lą(II'y z :\lal'('hołtpll1 gl'llhJłl a sprośnynl. Przedruk z egzpmplal'ul I'rof, I'rzyh<'lfO\n-ki('go. olą Z. CrJichowski, Poznail 1R7G r, 38, Pndczaszrł-Isld: Hozprawa o l\farchoJc.ip Pmlli(;l.nik :':zt.uk 1-'u:hJlych. "'arszawa 18:">O-;)i, str. i!), 39. Stefan \"rtel-\\'ipl'czyilski: Hozlllowa czlowipka ze !':l1Iil']'("ią w lit.

śl'edlliowiec7.l1l'j polskiej i CZP:ikicj, Lwów 19'1G r. 4.(). Beda Kleinschmidt: Die Basi]iea san Frand('o ili Assisi. II. Band, 1Talprci rler Basilka. Berlin 192D r, 41. lIalc1nIl ;\lacfnIJ: (hlrodzl'uie \\-lo('h :<1'()(lI\f'wy('h (thun../. h.l.

Lwuw--\\"ari'zaw:t W1:! r.

HYSZAHn BEHWIŃSKI .\ IDEOLOGJA })EJ()KIL\Tn:ZA.

1. .:r y g o d n i k L i t p r a c ki".

\Inipj wicf'j jPdno('ześnie z wplp\'em fiIOI:ofji nicmieckiPj.

heglowskiej i poheglowskipj, dzia.łal' na t\VÓl'noś Berwiilskiego także ośrorlki 1itf'rackie krajowe. 'VśrÓd nich rnipjsee ph'rwsze zajmuje "Tygodn ik Literacki, literaturze, sztukom pięknym i krytyce poświęcony" -- czasopismo dla epoki odrodzenia \\.ielkopolskiego nipmniej },f'prezentatywIJf', jak "Przyjaciel Ludu". Przez ten charaktcl' jPst 0110 pełllf> instruktywności dla śledzenia rozwoju BprW:iilskieg'O. Geneza "Tygodnika" i jego ewolucja przpz pewien czas (właśni,e muicj więcej do r. 183ł) pokrywa si prawi p ściśle z linją rozwojową samego poety, Jatk on, także to pismo W}wodzi swój poc'7.ątek z "Przyjaciela Ludu", jest wprzód, jakh' jego organf'm filjalnym, w innej f.ormie i z my.;;!ą, o :innym czytelniku przeprowadzającym te same dążności. Z cza.sem zwycięży w "Tygodniku' kierunek nowy, mający swoje źródlo w Wielkiej Emigracji i prz,ez nią zespolony z TIwh:uni kulturalnemi Europy. Na tem stanowisku utrzyma się ou do kOllca (do roku 18ł6), choć zostanie zdystansowany przez tendencję bardziej radykalną, wytworzoną w zaborze rosyjskim, ale silnie przejętą w Poznaliskiem: Dop:iero w tym punkcie BeJ'wiilski, konsekwentn.ie €wolujący niejako po linji krawędziO\vej sw.ego czasu - wyraźnie rozejdzie się z "Tygodnildem". Związek genetyczny drug]Pł!O ezasopisrna wielkopolskiego z "Pr7yjacielem" wynika z tożsamości osób, które podjIy myśl jego wyda\\"auia. "''!'zła onR od hraci Popliń"kich i łukHi!'79'

"icza jest.:("j w I'. 18313. ,V l'Dku lIatl.'pnnll zaproponowali oni podp,isywani(' nowpgo p.ima - - _\iltonipmu '\'oylww<;kieulll 1 ). P.od jego nominalną, a faktyczną rcdakrją inicjatorów, zar.zęło !mo wyclH'dzić w r. 1838 (2 kwietnia), Cegielski. omawiają!' lJien..sz- !llInW1" Ea Jamach .,PI'z\'jacicla", stwier,izał niedwu;nal'znie: , ("Tygodnik") ma hvć uzupełnieniem "Pl'zyjaeieJa Ludu", utrz mnvać równowagę róż:lych stron i dąieil" '). .Jednakże n'iehawpm w łonie r,edakcji zaznaczyła si!,' l.decyd.owaild I'Ozhieżllość. Nif'wiadomo, czy w:, włalsnem tylko imieniu. CZ} 1pż - jak chce I\lottr [,) - z poduszczenia narastająccj .od r. 183 gI'Up' z\Volemłików Polskiego Towa.rzystwa Demokratyczn,ego, \Vojkowski za('zlł zazllaczać o.h'!,'tmuść i niezalc7noM swoi,ch )loglądó\v. \\ koilcu wybuchł .ostry konflikt na tle zapatr)'\vail na 1"011,' !'zlacJlty w przp<;z!ośd i \VojkO\vski, korzystając ze swej przewagi wobpl' prawa - W) ..;adził obu zawziętych a naiwnych

.\. l'lJ'pliil,,;ki i J. Lukaf'zewicz: Oświadczenie tycząc£' si re dakcji Tyg'orlnika Literackiego.. - Pl'7.:yjaciei Ludu, 11;39, nr. 22, s. 175. Tu cytowa'I' ill pxtenso te!{st kontraktu, \Va?ny jest też list Pupliilkipgo z IRiO l', ("List do :\Iichala \Viszniow;;kipgo [z a.!'chiwum hr. Przeź-dzipckich"] - Kl'vnika Rodz.iIma ISSG, str. 3'90 n). Przedstawia en wiarygodnie dzieje powstania ,.Tygodnika" ". .. byliłimy l'l'ZYmuszclli \VPzwać do wspólk: A Woj ko \\"'ski ego. któl'y przed rokiem ,-tą klasl; w g-iIlluazjum naszcm był opu::;cir'. Ja,ki:; czas trwala har 1I1Onjn, aż pO\VGdl'lll SpOl'U stał si - Iil'aszf>wski, Ok. 19o paździel' nika 183D .,Gazela Poznailska" przedrukowała z ,.Tygodnika Pcters JHlrskiego" jogo artykut "napomykający zdanie o arystokracji, jakoby h) ła kwiatl'm spoleczeilstwa". DpIIIokraci odpowiedzieli w ostry spot<ób al'tkulcm "Genjusze", umieszczonpll w tejże "Gazecie". PopliiIski i łuka,:3ze\Vicz chcieli replikować w "Tygod-ni,ku", ale \Vojkowski RJlrzeciwi1 się temu na m{Jcy kontraktu. Gdy zaś umieścili sprost.owanie w ,,(azecil''' jal,o od redakcji ..Tygodnika" - z3')J,rotestowal i stanąwszy na grulwie litery pra\\ a uzurpował sO'lJw wyłączlH' l'(L d:lktor-stwo ,.Tygodnika". OpU'te na tych źl'ódlach przedstnwienie genezy pbma prostuje wyraźIle hll;dy, popełnionc \'I.' omawian(.j kweslji przpz Jal'ochowskie go, op. cit., str. (i7 nn. 2) H. C.: Kilka słów o Tygodniku IAterackiIII - Przyjaeiel Ludu, lR38. IV, 1Il'. 41. str. 324. :I) Op. dl. t. I. str, ();jpi!m\.H'zv z 'ich wła<;IINw Jlim(ł. Z numprpm 34-lm l'. IH:ł} IH"Zpzh, ono pod jPWJ \VVh.H'ZIH.1 rprlakcję ).

Zdohywszy tnkim, }Jjpzupdnie l'oprawda nienagallllym.

,.;pO'oł)('m "Tygodnik" na własność - \Vojkowski włożył w jego p'Owadzenie I'ały zapał, Hm\ticjł: i znaczny majątek ). :\1imo rrzyganiał1 dawllych wsplJlników. mimo. wyt'kań "hraku litp/'l1ckipgo doświadczenia. wprawy w pi-.;aniu i potnehl1Pj zllajomo1'i piśmipnnil'twa" 6), <.I\H)]'zył na wÓj czas pism.{) znakolIlit,e i () niehywałem zlHH'zeiliu. Zadecydm\-ała Q tem prf.P(le\\'f'z'stki('m illllyw 1 idna IlIoŚi" kier.ownika.

\\' \Vojko\Vskim niezwykłość pO'staci z('\vJł(;,trznej zp=,palała si,:, z JlippospQlitośc1'f' niekiedy z ja.<::krawością. n 1 j,('ohliczalnośl'ią l'u(']'u myśli i ,,1\ lu życia. Odrażający garbus i dnrderI.w..y p-l'llźlik z rudą, rozwichrzoną czupryną i twarzQ.

o.;arka.styczJH! - .pg'zaltował sh.,) Szop en f'm, przyjaźnił z :\"Ioniusz

') \" odpowiedzi na e'yt, .,owiadcze'llie", drukowane' w ..PI'zyjaI'idu Ludu", \\"ojl<o\\'ski odpowiedział w nr. 35 .,Tygodnika. Litf'rac Idpgo", mianując się założycielem i jedynym rrdaktorem tpgo pisma i/pn artykuł ukazał się jeunocz.ef;nie w Gazecic \V. Ks. Poz 11 ałis.ki ego, III'.' :łH,). Na to zal"Pplikowa l ,.Przyjaciel Ludu", nr. 27, gdzic Luka "zewit'z wykazul powÓd konfIiIdu i zprwania (str. 2H). Słuszność tpgo I,otwiprdza J. X z OłC'k,;:;owa GniC'wosz, który znal bliska "-ojko\v"kiC'I!;O, 'V al't.: ,.ZP \n<;pomnieiJ niedawnej pl'zeszlości" - Strażnica polska, !.W(JW 1H79-(I, 1'0('ZI1. I, Qlr. 15-20 i lRKO, roczno II. nr. 1 (hrak koli,ca).

I 't I'zyIIIl1.ie on tl1m, że 'Vojko\\sld redagował w "Tygodniku" dzial "OZlIlHit) ch w-i'!domośd O'raz, że na założenie pisma. dal potrzebny kapit:ll" (;;11'. 217). Haczej n:.dpż) przypuszczać, że wszNlł <lo niC'>go z Olt/"O\viC',clni III udziałcm.

W tym !-'amym (27-ym) norze "Przyjaciela" jakif; N. Z, w "Uwa!.:ach nad spOl'pm pomiędzy Redaktorami Tygodnika Litera.ckiego" określiI pot(:powanie \VojlwwŁ-kiego, jako "wybieg prawny, rabulaI ję", ho wyyyskał on swoi przewagę redaldora urzędownie zatwiel'dZDIlL-g-O nad kiCl'ownikami faktycznymi pisma, To jest, zlłaje się. l'7.e'czywi;;ty stall sprawy, Dyskusję, w której nie łatwO' mu było breJII je' \da;; II ej słuszności, zmnknął nowy redaktor of;wiadczeniem, że ,'<'(Iakcja "Tygodnika" ",składa się i narlal skladać się będzie tylko I porIpif'ancgo A. \Vojko\Vsk' o" (nr. 33, str. 280).

5) Z pamiętnika \ . iU1p'I! ina. przez Lambdę. - Pnegł[J,d Lit(,I':u'ki. doda,tek do "l u", Pet burg 1890, nr. 35. ;;tr. 4. ") O':;wia<lczenic-, " ,<;-ł, <:ti.1176.

I

ką i, posiadajc.lc Zllaczne śl"odki, jako jedYllak zamożnpgu ob-watela, szedl w kierunku kaJ'jery \Virtlwzowskiej i kompozytorskiej. Zdajl' się .incyclent z podeszłymi w wil>ku histmykami y.adecydował o jego przeznaczeniu redaktora i IHerata. Na tej drodze uillornił g-o inny przypadek, jeszcze bardziej niezwykły: poznanie- Julji l\Iolińskiiej, zasohnej panny, zajn1lljc}.l'ej si prowadzeniem wykwintnego pensjonatu dla córek '/ rodzilI ziemiańskich. Z t,em prozaicznem zajędem łączyła ;\Iolillska - niiepiękna, ale inteligentna i wykształcona - pragnienia i nadzieje literackie, potrzebę działania i manifestacyjną postępowość poglądów na żyde 1). Znajomość zawarta niezwyczajnie, w spo'3ób podobny, jak znajomość Balzaka z prunią Ewcliną Hańską: drogą korespondencji - prz'eszła w egzaltowaną, ofiarną, dośmiertną miłość wzajemną, w wolny związek, na owe czasy i na Poznańskie zup.ełnie niesłychany. Zbuntowani, romantyczni kochankowie trochę z wzorku George S a'Ild'a, nie ulegli wobec barbarzyńskiego niekiedy prześladowan:hł opinji publicznej. Owszem przeciw'3tawili jej własne widzenie ś\viata, własny sposób życia. niezależne, wielostronne, żywe dz,iahlllie. Dom ich stał się jednym z centralnych OŚrodków życia w Po7naniu. Był jednocześnie zajazdem, przytułkiem, instytucją z.apomogową, azylum skompromitowa:nych li podejrzanych, kuźnią ideową i salonem, w którym poezja! mirlszała się z muzy'ką, makabryczne kompozycje Wojkowskiego z ognistemi, światoburczemi majaczeniami Dembowskiego, w którym stale panDwała temperatur.a wrzenia. Ta orbita roz'3zerzała slię na wiele znakomitych postaci współczesnego świ.ata slowiailskiego, z któremi łączyły \Vojkowskieh stosunki osobiste i intelektua;lne (Purkynje, Kollar, Szafal'zyk) oratz na pokr,ewnych duclwm i dążeniami r.adykałów niemieckich, jak poeta FreiHgrath, jak przyjaciółka Goethego Bettina von Arnim 8).

1) Por. poświęcony jej wiersz 1:yglińskiego: "Wieszcza-dziewica". - Tygodnik Lite.racki 1844/45, t, VII, nr. 218) Por, cyt, artykuł Gniewosza, Mott y, op, cit., t. I, str. 6-i nn.. Jarochowsld, op. ci 1., str. 67 nn., oraz: "Ze w8pomniCll Adanla Kar.. wowskie.go" 184,0-48 - Biesiada Litera,cka, Warszawa 1911, t. XLIX. szczególnie str. 10 i 32f1Y:-;ZAHD HEmYłX::3Kj A IDEOLOG.JA IWI()!{P..ATYCZX.\

;\lin 1I1('a w1;ltpiiwośd, że Herw:iilski uc'u:--taic'zyl w Icm r;mctowi:--kll, mimo, Żf\ hrak na to, w danej ehwili, dowodów hezpośredlli!'h U). Dalie pośl',ednie przemawiają za lem hardzo silIlie i wYł'a:l.1J ie. "Hyszanl Bel'wiilSki - stwierdza ogólnie pamit;'tłłikal'z zali.d wie "iI; [)()ja wił na Parnasie p.oznail:5kim, formalnio h'1 wYł'ywany z rąk do rąk w towanystwarh" 10). Poz'cja i amhiC'ja \Yojlwwskkh h la tego rozdaju, Ż(' nie mogli nie puciągnąc ku s(H!ie talenlu, który zwrócił IW' siebie uwagę iłą cIItuzjazłllu, llOruszyl niezwykloscią poetyekjej inspiracji j poetp.'kipj al;:tywłło:-d. l\:ilkullasloletni chlopipc, tycząey po ziemi wipllwpnlskiPj szlak Chodakowskiego, był zj'lwiskiem tJ ), Zjawiskiem też byl' P(mipści", dzielo 21-lptniego mlodzieilCa. JUŻ w trtulp 7.aznaezające amhicje: rpgjollaluą i przez te,' a,rnhicjl; i pł'zez wc'hlołłi('eio obiego\',yeh nastawie!'i - hlisklip śmd,,wisku. "TygQdllik"' \\'ojkowskiego dziedziczy ten talent po .,Tyot1nj.ku" LukaszC'wicza-- PopJjilski,ew i otaeza w'soką żvez)i

") r;n;cwosz pl'zpkazal wiadomc..:=ić, że \\'ojkowska clll'OIIOI,)giczłlie zszy\' ala tcl'ę z obszel'lwj koresponderH'ji, jaką, oboje prowadzili. Byla \V tell1 f;wiadomość 1'011 lJistorycznej, ktÓrą im wypa,dło odgrywać w ówczC8nym 1110 men ci f' życia \Vielkopol<;ki. ,..,. o-łnalezienie tel teki d()(laje pamic;tnikarz - i wydrJ\vnictwo tejże> RtworzylołJy jf'flno, z najciekrH\ szych książpk pamiętnikowych, jakie Iiteratul'(1 potska posiada: nadel' IlHlło brakowałoby [w niej] alltcntykó\\ poetów, liiI' mtów, artystów, żyjących od r. 18;7 aż do :J.i," (str. 136). ;'I;ie wiadomo lIo tej pory, jaki jf'st los cermego dokumentu. 10) Ze wSI,onmień \Vielkopolanina przez Lambdę, op. cif., str. t.

U) O stosunku opinji literackiej do najwcześniejszyeh pl'zcll5it:wzięć D,-"rwiflskiego wymownie świadczą. te ih\a glosy: ,,0 naszych dziewicach wodnych, Bogunkach, podobnych do Świtezhnf'k litf'wskich, może nam wkrótce Hyszard doniesie w swoich listach z narorlowej pielgrzymki". (art. O duchach ż,vwiolowyeh - PrzYjaciel Ludu 1838, t. V, 14-17, str. 118).

"Szczegó!nym talentem pisania gminnych p.owiastf'k zdaje mi się celować Ryszard B .., Odczytaj tylko jedną z jego gadek, a przyznasz mi słuszność. Porwany nagle pod strzechę wieśniaczą, w rono zebranych przy jasnym kominie, pod wieczór kmiotków. usły,>zysz starożytną gadkę. .Jakieś dźwięki harmonijne, ezarujce owla'l1n(1 twoje ucho itd."' (l(orrspOml<'Ilcja Literacka - ib., 18:10, t. V, Ul'. :31. "1tr. 2i2),

wos(']. J edy na rc('enzja pO\\icści wła,śnie tu si ukaże, w l'eJowym dohol'z.e streszczeń i w U\Hldz,e: "już dlatego, że wielkoI'ols,kiego autora (dzieło) na szczególw uwagę zasługiwa.łoby" 12), zdradzii dążność do pozyskania mu czyte]nikó\v. Tu wcześniej jeszl'ze pojawił się wi,ersz Franciszka ;\lorawskiego: ,,\Vie-ża J{ruszwicka". zwrócony do "R. B. zhieracza powieś( i wielkopolskich". To poetyckie powitanie, fi I a m o li ,I) wtcd). }HHlolmc do tego, które K. BaiiiIski skiero\\'ał uo Żmichowskiej, lJyło Ul'{}('zystem pasowaniem na poetę, gdy nawiązując do motywu, wprowadzonego w "Bogune.e", naj starszy wiekiem J największy powagą Hterat zwracał się do "mJodpgo Ba.rda" z we7WanielJll: "Dolą('z i Ty gęśl twoją sławiailski Hyszardzie" 13).

W dziale informacyjnym "doniesień litcracki!'\l" "Tygodni ka" prace Benviilskiego są. notowane w tOlJe uznania, przypiski J2) Tygadnik Literacki. 18.i1\ t. IV, str. 19ft 1.1) Ib., nr. H. ,.:tr, 160. Oto pełny tek.st utworu: \V i e żaK l' U S Z w i c li a (Do J1. U. zbiC'racza powieJŚci \Vielkopalskich).

1.

.rak król ruin amglany nlrakiem tajemnicy, Omszonej przC'dwiecznoci !<\\'iadek skanlipnialy, 'Vzno"i się groźny olbrzym prRhahnC'j Kl'ul'zwicy \V czarnym wików pancerzu i z karaną chwaly,

2.

\Vidzi wkaJo pomarłych czasów, JUllow krocie \V llalekiem i JUż ciemnem leżące wsp0nUlieniu, Na nim mzeJ gnieźnieliski w pierwszym spu(;zął locie l Piast jeszcze dziecięciem w jego igrał cieniu.

3.

Patrzyl ('n w swej stal'aBei, jak po rzel{ potakach, Bito słupy żc1.azne na wrogów postrachy, Patrzył jak w biegu wieka w na lackich opokarh Pr:nvnuczych mu olbrzymów rodziły się gmn<'hy.

4 \Vszy.stkie padły - on "toi - przeżył nawet życie Tej matki, Co' się lawfj, aż na gwiazdy wznia::,la, Jak Tatry przy sercowym skupione granicie Tak cała P{lJ::,;ka prze-;zlaść do niego przyrosła,redakcyjne do utworów drukowallych llazywają go - .,młodym talentem", "utalentowanym młodzieiH'cm", (}szczędzaj1c mu coprawda lulubionego epitetu "jenjalny", z którego kpił Słowacki i z czasem sam - Berwiilski 14). Tych utworów poety, nipzhyt płodnego wogóle i właśnie zahamowanego w twórczości, pojawiło się na łamach "Tygodnika" kilka: ".Moje sny - moje uczucia" (1840), "Gość nieproszouy" (1841), "Myśli szalonego" (1841), "Na ,widok Krakowa" (1841). Obok nich ukazały się omówione poprzednio korespondencje, które wyraźniej wskazują hli!'ki :-;,tosunek z kierownictwem pisma. Wobec tych dowodów oduziaływanie, }eśli nie środowis'ka, to organu Wojkowskich, nie podlega wątpliwości, Ale też najważniejszem wspólnem dziełem tego nietuzinkowego związlnl był właśnie "Tygodnik Li:tel'acki". Po po('zątkowynl okres.ie

5.

Stoi, jak Assarmot - lecz na grollie ch'ialy, Tak Adam Sarmacji - już hf'z hołdu, czpści, Stoi, jakby Laokooll rozpaczą ,;czernialy.

\Vśród dzieci skrępowanych Wl;żami JJDleścJ.

G.

Szumią mu pieśni żałohy puszcz zamierzehł'l"h kl1ll'Jc, Wiatr długie jęki wyje w wielIdem morzu lanów, Gopło mu poruszone glośny żal swój h'jP, I gromami rozpaczy gra lutnla orkanów.

7.

Dołącz i ty gęśl twoję sławiaiiski Ryszar.17i('.

PojmiCocie się w zawiecznym języku Sarmaty, On ci starą swą gadkę młody powie Bardzie, Ty mu z łzami zaśpiewasz wiclki hymn zatraTY

F. .\I,li) Gazeta \V. Ks. Poznailskiego 1841-, nr, ;jG, str. ,1,1.7. "Bo nie wiem - pisze poeta - czyby llie bylo kpiej zostać trę h a c z l' m pod chorągwią jenjałnej p. J[ulji Molif1sldej-WojkO\\skiej]" Dostanie si.ę jej też w "Don Juanie Poznańskim", gdzie wśród redaktorów pozna(lskich policzy jlj, poeta za... %, redaktor a,

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania: kwartalnik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania: organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania 1936 R.14 Nr1 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry