POZNAŃ A HENRYK WALEZJUSZ

Kronika Miasta Poznania: miesięcznik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania: organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania 1925.05.31 R.3 Nr5/6

Czas czytania: ok. 6 min.

Wjazd k'óla nastąpić miał przez bramę i ulicę wroclawską.

Ze względu lla to poświęcono tej części miasta szczególną uwagę.

Z początkiem listopad3. przystpiono do reparacji i wybielenia mur('łW wf>pomnianej bramy, gałki, znajdujące się na szczycie jej - pin;lklów, 11ozłocono, tak samo prz)prowad'zono do -porządku umieszczoną na niej banderę 44). Zważywszy, że fama bruków polskich dotarJa już może i do samej Francji, pospieszaliJ zadać klalll tej opinji, lla-prawiając go m. i. równi€lż i na ulicy wrocławskiej 45). Prawdopodobnie w związku z przyjazdem króla wyreparowano te'Ż wagę miejską i inne publiczne budowle, a oczekując licznego nap.ływu gości krwi swoj<;kiej i francuskiej i chcąc im pobyt w Poznaniu uprzyjemnić i nie dać odczuć żadnych braków. nie zapomniano rÓW1Iież o odświ'eżeniu zamtuza 46). Uzuvdniellie annaty wojennej. mającej się niezadługo przyczynić do pukojowej uroczystości - królewskiego wjazdu, przez dokupienie moździerza Spiż'lwego oraz kilku kotłów lub ich wyporządzenie 4'i), zostało, jak się zdaje, uskutecznione takie tylko z uwagi na zbliiają-ce siC' święto. Przytem zaopfttl'zono starszych arll1atnych miejskich w nowiuteńką odzież 48). Znaczna częM prac powyższych, :przedsięwziętych coprawiła w pierw8zej linji zre: względu na nadchodzący f,estyn, miała jednak zarazem nieruchomości i urządzenia miejskie doprowadzić do ładu i składu :na -czas dłuższy. W parze: z niemi idą prace o innym wyglądzie, przewa,żającym zwłaszcza w miarę zbliżarnia się terminu przyjazdu królewskiego. Są to, zarządzenia, oblicz.one tyllw na efekt doraźny w czasie przyjęcia i ewelltualnego krótkiego pobytu króla w mieście, mają. zatem charakter czysto okolicznościowych i przejściowych dekoracyj. Główny wysiłek około upiększenia miasta skirel'owano znów w stronę bramy i ulicy wrocławskiej. Nad bramą umieszczono gorlJo Korony -- orla białego, malowa.nego na, materji, oprawnej w ramy, oraz herby krćła i miasta., wykonane w ten sam SlpoSI,b 49). IDicę przyozd'olbiono w kobierce, różne tkaniny, sztuczne kwiaty (pamiętajmy. 'że to była zima), naturalną zieleil świerkowych i cisowych drzew, pOi"iłkując się, gdzie było potrzoba, fa,rhą i pendzlem 50). Piękny obraz uzu'Pełniały chorągwie i łul{ triumfalny, wylwJlany przez lIiikolaj::t Schilling'a 51). Do upiększenia teg'<J przyczyniło się i żydostwo miejscowe. datkiem 50 złotych 52). Znacznie później niż magistrat rozpoczęła :przygotowan:a -do przyjęcia króla lmpituła poznańska. "Zapobiegając niemilym z 'J

KRONJKA l\HARTA POZNANIA

::::elOm, jakiehy w czasie przyjazdu króla z powodu zrujnowania kościoła wyniknąć mogły", zarządziła dnia 16 listOIpada przedewszystkiem reparaeję okien katedralnych. Dalej, zaleciła oczyszczenie ścian kościoła, a idąc śladem wy:bitnych jednostek i instytucyj krajowych, wyznaczyła na zakupienie jakiego bądź ozulJbnego subtelnie wykonaneglJ pr:zedmiotu sztuki, jako daru dla króla, dwieśeie, nastpnie dalszych sto złotych. Na tern samellJ posiedzeniu postanowiono równi,eż, wzorem kapituły krakowskiej. spisa{ wszystkie prz-Jwileje kaJpitulne do jednej księgi pergaminowej celem uzyskania ich potwierdz.c<nia; od króla na sejmie koronacyjnym 53). Phmrz kapitulny, Tomasz Kopiilski, miał za pracę tę otrzyma{ osobne wynagrodzenie, mian,owicie 12 gr'.)szy od każdego dokumentu 54). Później ograniczono licz1bę przywilejów - zapewne dla znacznej ich ilości i niemożliwości przeprsania ich w tak krótkim czasie, jaki 'Pozostawał do koronacji - tylko do najważniejszych 55). Do przywitania króla, imioeniem kapituły upoważniony został członek jej, kanonik Hieronim Chojeilski, dziekan katedralny 116). Henryk tymc,zasem, opuściwszy Francję 2 grudnia, po długiej i uciążliwej podr6ży przez kraje niemieckie przekroczył 25 stycznia 74-go r. pod :Międzyrzeczem granicę Polski 57). Kilkotysiączną oe!skortę hon'orową. rajtarów nie'lllire,cĘich zluzowały tutaj kilkakroć liczniejsze i wspanialsze zastępy jazdy polskiej. Okoliczne wzgórza, jak oko sięgało, zaległy Jliezmierzone tłumy, ,oczekujące Bweg.) Ipana i władcy 58). Przywitany prwz rbis.kupa kujawskiego Stanisława Karnkowskiego imieniem całej Rzpltej, oraz IKrzysztofa Kiszkę, przemawiającego imieniem Litwy, wjechał król na zamek międzyrzecki. gdzie go przyjmował starJsta miejscowy Jan SłużewSIki 59). Po nocy, spędzonej w Międzyrzeczu, wyruszył Henryk (wtorek, 26 stycz.) w dalszą drogę. Przybywszy w tymż, dniu do Lwów'ka J , miastec,zka swego zwolennika Marcina Lwowskiego, który jemu jak i jego orszakowi okazałe zgotowal przyjęcie, przenocował na tamtejszym zamku, by następnie (środa, 27 stycznia) ruszy{ do Buku 60), miasteczka biskupów poznańskich. Stanąwszy tam tegoż dnia, doznał w rezydencji biskupiej, wniesiJny d,) niej w lektyce, pTzez samegoż g"osrpodarza, hiskupa Adama Konarskiego, towarzyszącego mu z Francji, w8<paniałego przyjęcia Tutaj spędził noc z 27 na 28 stycznia. ostatnią przed Po. nanięm.

,V czwartek, 28 stycznia, w dzień śliczny lecz niezwykle mroźny, zmierzał pochód królewski do Poznania. Zwolna tylko poruszać się mógł po drodzre, zewsząd bowiem cora.z większe naplywały tłumy. Przybywali i magnad i pOBpolita szlachta, konnJ, w zbroi a skrzydlaci, składając królowi swą czołobitność. Szczęk nieopisany tysięcy tarczy rycerskich, wrzask glosów ludzkich j rżenie koni mie,szaly się bezładnie z odgł0sem trąb i kotł6w 61). Przybył Wojciech Sędziwój Czarnkowski, Btaws<ta generalny wielkopolski, wiodąc wielką rzeszę rycerstwa. Nieomal tyle przywiedli hracia Orzelscy. Zjawił się Stanisław Sęd,ziwój Czarnkowski, mferlCndarz, brat starosty generaln'Ggo, Jan Ostr0róg-, Stanisław, starosta inowroclawski, i Jerzy bracia Latalscy, Krzysztof i Jan IwiilSCY, Jan Rozrażewski, Mikołaj Glogiński, Jan Świdwa z Szamotuł, Jan Rydzyilski, Andrzej Górka, kasztelan międzyrzecki, i wielu. wielu innych, ka'żdy z z'brojnym hufcem. Niezwykly ten obraz wielki wzbudził podziw międz,y Francuzami. Zmarznięci i prwziębnięci chłodem sarmackiej zimy, w leikkiem bowiem odzieniu l>lmś,cili byE łagodną 'Swą Francję, wycieilCzeni z sił i nawpól żywi, wysunąwszy się na czoło caJego pochodu, bre,zładną ma::;ą, jedni na wozach, drudzy na kJniach, mułach i osłach, inni znów pieszo, wtłoczyli się do miasta, szukając dachu i ciepłej gospody 62). Król zaś śród nieustających objawó'w radoś,ci zbliżał się do Poznania. Reprezentacje miejskie, cechy i całe mieszczaństwo, wszyscy [1rzybr:1ni jak naj odświętniej, lllilę ca,łą od miasta oezekiwali jego przybyda 63). Śród dźwięku trąb i piszczalek. przy odgllJsie rusznic i dział wszelkieg.) rodzaju, ziejących ogniem z murów, z baszt i przed murami, stanął król, poprzedzany sprawnym ordynkiem hufców polskich, wreszcie w bramie wrocławskiej 64). Tutaj wręczył mu starosta poznański a generał wielkopolski Wojciech Sędziw()j Czarnkowski imieniem magistr.atu na znakc,zolobitności klucze miasta, spoczywające na czerwonej materji 65). Witali go tutaj również i Jezuici. Na pięknem wywyższeniu, oświetłonem pochodniami (słoilCe ,było bowiem już zaszło), ustawili oni trzy postacie, z których jedna przedstawiała św. 1VIif'lla.ła Archaniola. czczonego we Francji z Szczf.gólnem nabożeilstwem. Byli to Iprzebrani uczniowie ich kołegjum. Archanioł Michał, dzierżąc w jednej ręce g.:Jły obosieczny miecz, a w drugiej wagQ, pozdrowił króla kr6tkim wierszem, poczem chór śpiewaków, przebranych za aniołów, zaintonował "Vive,

KRONIKA MIASTA eOZNAN1Arex Henrice, vlve, vive longa sae,cula" 66). MieC'z ten zaniepokoił ogromnie inn0wiercÓw. Podejrzewali oni bowiem Jezuitów, że ukazaniem jego chcieli króJ owi da-ć do zrozumienia, że powinien on z polsKimi heretykami w ten sam bezwzględny i krwawy sposób postąipić, z jakim wohec nich wystąpiono we Francji 6 1 ). Po tem powitaniu wjechał Henryk, przyurany w jedwabny czerwony płaszcz i jedwabny kapelusz fiolotoweg-o koloru, konno do bJgato przystrojonej Etolicy WielkJpolski, uuając się wprost do, pobliskiego kościoJa św. :Marji Magdaleny 68). Tymczasem zegar ratuszowy wybił już drugą 69). Przy bramie kościoła o,czekiwał króla biskup, w infule, otoczJny :prałatami i kanonikami katedralnymi, W8ZYSCY w kapach, i inne duchowieilstwo. 'Vprowad-ziwszy go do wnętrza świątyni, podał mu biskUjl} na stopniach wielkirego oitarza do ucaowania relikwje drzewa świętego' i świętych Pallskich. Klttc,ząc, odmówił król przed wielkim ołtarzem modiy. Następnie zasiadł, prowadzony przez biskupa, w jednej ze stall presbiterjum, otoczonej przez wojewodów, kasztelanów, starostó'w, komesÓw i inny.ch dygnitarzy. Uroczystoć kościelną zakoilczyło odśpiewanie Te Deum przy wtórowaniu organów i u1OgoslawieiIstwo biskupie 10). Opuściwszy kościół, uda,ł się Henryk w asyście francuskich i polskich dostojników i olbrzymich Jilas ludności, przy graniu trą;b i grzmocie dział, na zamek, gdzie obrał sobie kwatertt, sprawiając m. i. zawód i StanisJawowi Górce, ktÓry jako jeden z wielu prosił go był, by przyjąć zechcial gościnę w jego domu. Tutaj wreszcie spożył po:-;iłek po dniu peinym trudów i wmżeń 71). Zaledwie I:',witać począ,ł dzień drugi (piątek, 29 stycz.), guy ze wszystkicll :stron mia:;;ta do zamku zdążać ipo0zęli dygnitarze i rycerstwo, swobodni, hez rynsztunku, przybrani w najkosztowniejsze szaty, na bogato i wprost zbytkJwnie przystrojonych koniach. Z świetnym tym orszakiem udał się król do k:ttedry na wotywę 12). Przed kościołem ś. Doroty 73) oc'zekiwali go Już blsku)Ji Adam Konars'ki i Stanisław Karnkowski. liczni OlJaci z diecezji i z poza jej granic, wszyscy w infułach, prałaci, kanonicy, cały kler świecki i klasztorny, w komża,ch. Zsiadłszy z rumaka, postąpił Henryk na rozrpo:;;tarty przed nim kobierzec i ucalował podane UlU przez biskupa Karnk.:>wskiego relikwje krzyża świętego. Prowad'zony przez obu biskupów,. przekroczył przy śpiewie Te Deum i dźwięku organów progi katedry. Kiedy już przebrzmiaiy ostatnie akordy uroczystegJ hymnu, zwrÓcił się do niego imie

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania: miesięcznik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania: organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania 1925.05.31 R.3 Nr5/6 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry