«ranyeh, żądał Pan Keratry od Mlnlsieryum oświadczenia: co dało powód do trzech Odezw do ludu, którego on duch obecny za przemijające tylko oburzenie uważa. P. Laffiite odpowiedział: "Rozszerzano wielką obawę o Króla, Izby i Francyą. Wyznajemy, że obawa ta jest przesadzoną. Sietnwszysikiem rząd poczytał sobie za obowiązek działać; aby zaś nieściągnąć na siebie odpowiedzialności za błąd i fałszywą pewność, działa tak, jak gdyby obawa niebyła wątpliwą, ale zasadną. Niezdybią nas. (Bardzo dobrze!) Rząd ufa, że każdy pełnić będzie swoje obowiązki. Któż jest twórcą tych rozruchów? Nasamprzód przyjaciele zwalonego rządu, polem zapaleńcy, a nakoniec, przyjaciele anarchii. Proces Exministrow wzięli za pozór, aby nadwerężyć prawa. Rząd niedał powodu do mniemania, jakoby Sprzyjał niewymierzaniusprawiedliwości. Powiedział tylko: utrzymam prawa. Powiedział zaś to dla tego, ponieważ rząd, który praw nieutrzymuje, zdradza kraj. Bronić będzie praw, obywateli i własności. Polega na wszystkich mieszkańcach, na gwarodyi narodowej, na szanownym j ej naczelniku i na wojsku. Każdy pełnić będzie swoje obowiązki, równie poddani jak i Król, a prawo zostanie przy swej powadze," - Pen Dupin Starszy dziękował Ministrowi za to oświadczenie i wezwał Izbę, aby w krytycznym tym czasie wspierała rząd dzielnie przeciw źle myślącym, którzy, gdyby się zamachom ich niesprzeciwiano , nietylkoby zastępców ludu znieważyli, ale nawet rzuciliby się z pochodnią w ręku na Królewski pałac." "Miejmy mm zakończył - zaufanie w rządzie na tak mocnych i trwałych zasadach opartym. Wykonajmy polecenia nasze śmiało, wiernie i s zrzeczeniem się własnego interesu! Obstawajmy, niczem nieprzelęknieni i niewzruszeni, przy przysiędze złożonej ojczyźnie. Lepiej być ofiarą, jak katem." (Ciągłe oklaski.) Minister spraw zagranicznych zapewnił nakoniec, że chwila niebezpieczeństwa nieebliźy się zapewne do Francyi, ale gdyby nadeszła, wtenczas gwardya narodowa broniłaby równie Króla i Izby, iak zagrożoną niebezpieczeństwem Francyą. Podług M o n i t o r a aresztowano wczora około 40 osób podburzaiących lud do rozruchu. Jednego z nich zdybano na rozdawaniu odezw buntowniczych i pieniędzy (20 sous na osobę) pomiędzy robotników. "Rząd - mówi Dziennik handlowy - dowiedział się od policyi o istnieniu spieku, którego celem było: podburzyć niższe klassy ludu przeciw oskarżonym Ministrom,przeciw sędziom, prawom i wykonywającytn też władzom. Jedni mówią, że spisek ten wypływa z stronnictwa Karolistów , którzy pragną wznowić sceny zdrożne w południowej Francyi. Inni nadmieniają o stronnic ctwie Bonapartycb. Wyszczególniają nawet nazwiska przyjaciół' dawnych N apoleona. Król uwiadomiony o tern położeniu rzeczy, oświadczył, że na pierwszy znak buntu wsiądzie na koń i z synem swoim stanie na cz. le gwardyi narodowej i wszystkich dobrych obywateli. Później powiemy, kto jest przyczyną krytycznego położenia, w jakiem się znajdujemy. Na teraz zaś pytamy mężów stojących u steru rządu i Izbę, jak urzeczywiszezono owe godło przyjęte od Króla obywatela: Tron popularny otoczony insty tucyami republikańskie mi?" Gazeta Francyi mówi o duchu ludu dziś zrana: "N oc przeszła spokoynie i nie było żadnego innego ruchu, jak poruszenia wojska liniowego i gwardyi narodowej, które okazy* wały za pał, wyższy nad wszelkie pochwały» Stemwszystkiern zaburzenia mogłyby się dziś jeszcze wznowić, bo jakkolwiek utrzymano porządek, to przecież przyczyn niechęci nie u« sunięto. W koło zamku Luxemburgskiego wyprowadzono linią w obszernym obwodzie żołnierzy i gwardyi narodowej; nikt się do niej [zbliżyć nie może, prócz pełniących służbę. Dziś zrana skupienie się i oburzenie ludu było nieznacznem. " U czniowie szkół politechnicznej, lekarskiej i prawa wezwali redakeye gazet tutejszych, ażeby odwołały potwarczą wieść, jakoby mieli udział w wydarzających się rozruchach. - Podług listów z Rouen, sześć tysięcy ludzi gwardyi narodowej tamecznej jest w pogotowiu pospieszyć tu na pomoc, jeżeliby zaburzenia tutejsze wzmodz się miały.' Ministrowie wojny i finansów, tudzież Generał Daurnenil, Gubernator zamku Vincennes, obiadowaii wczora z Królem. Ministerstwo wojny każe skupować znaczne zapasy mąki i zboża w Tulonie i w Marsylii. Z Tulonu donoszą w dniu 14. m. b., że W porcie tamtejszym przedsiębiorą wielkie uzbrojenia; mówią o uzbrojeniu 6 liniowych okrętów, la fregat i wielu pomniejszych sta« tków wojennych. Nie wymieniają jeszcze dowódzcy, który tą wyprawą kierować będzie; niejest wiadomym także cel tej wyprawy. Domyślają się atoli, że flota ta przeznaczona, jest na wschód, a to, podług jednych, aby zniweczyć wszelkie projekta taboru greckich osad, podług innych, aby uważać na obroty eskadry roseyiskiey. - Wydano nadto tot* iońskim, wzięci byli na majtków.

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1831.01.03 Nr1

Czas czytania: ok. 11 min.

Z dnia 22. Grudnia.

Zgiełk ludu, który był ustał onegdaj około godziny li. wieczornej, ponowił się wczora pod koniec publicznego posiedzenia Sądu Parów; lecz władze już zrana przedsięwzięły potrzebne środki. Poprzylepiano w zwyczajnych miejscach obwieszczenie Prefekta policyi względem zbierania się ludu w tłumy, to samo wyciąg z kodexu karnego względem buntowania eię zbrojnego. W bliskości Luxemburga zagrodzone były wszystkie przystępy i w pobliskich ulicach stała gwardya narodowa w zamkniętych szeregach. Głównego weyśr.ia strzegły dwa bataliony Wojska liniowego. Niektóre osoby zostały aresztowane. Koło godziny 2giej z południa przyciągnęło 2OC)() ludzi gwardyi narodowej Z obwodu Paryża; z St, Denis nadeszła brygada piechoty liniowej. Koło godziny 5. zaczęło się więcej ludu gromadzić; a o 61. rozeszła się wiadomość, iż pospólstwo ma zamiar opanować zatoczony w dziedzińcu Luwru pociąg artyleryi. Koło godziny 8.

oświecono główno ulice Saint - Germain. Przeyście na wezystkich ulicach, wiodących do Luxemburga, było zamknięte. Pospólstwo widzą« się odparłem, poczęło niezmiernie krzyczeć. Tłumy powiadały sobie, iż oddział gwardyi municypalnej, konnej i piłinierów, odprowadził Ministrów do Vincennes. Niektóre osoby, zapewniały, iż ich widziały przejeżdżających przez nowe podwala. O godzinie 10. potłuczono kilka latarni w ulicy Delfina. Tłumy pospólstwa, które maszerując plutonami gwardya narodowa przed sobą pędziła, rozproszyły się, niedająe żadnego odporu, prócz dzikich krzyków. O godzinie 11. skończyło eię posiedzenie Sądu Parów. Wyrok przeciw Ei"minIBtroin tak brzmi : "Sąd Parów, kończąc swe czynności, -.

zapatrując się na rezolucyą Izby Deputowanych, - po wysłuchaniu wniosków i rekwizycyy Kommiesarzów Izby Deputowanych, tudzież obrony oskarżonych; zważając, iż przez postanowienie z d. 25. Lipca Kalla konstytucyjna z r. 1814., prawa o wyborach i o wolności druku, jawnie zostały zgwałcone, i ie powaga Królewska przywłaszczyła sobis władzę prawodawczą; zważając, że jeżeli osobista wola Karola X», mogła wymódz decyzyą na oskarżonych, okoliczność ta przecież uwolnić ich niernoże od prawnej odpowiedzialności; - zważając iż z działań procesowych okazuje się, iż A. J. A, M. Xżę Polignac w znaczeniu swojem jako Minister spraw zagranicznych, jako tymczasowy Minister wojny i jako Prezes Rady Ministrów; P. D. Hr. Peyronnet w znaczeniu swojem jako Minister Sekretarz Stanu spraw wewnętrznych; J. C.

B. V. Chantelauze, w znaczeniu swoje"» ja» ko W. Strażnik pieczęci Minister Sekretarz Stanu Sprawiedliwości, i M. C. H. P. M.llu.

Guernou- Ranville, w znaczeniu swojem jako Minister Sekretarz Stanu spraw duchownych i publicznego oświecenia, - iż oni, odpowiedzialnymi będąc podług art. 13. Karty z r, 1814-, pedpisali postanowienia z d. 25.Lip%a, których nieprawność sami przyznali, iż się, starali przywieście oneż do skutku, i że radzili Królowi, ażeby ogłosił miasto Paryż za będące w stanie oblężenia, w celu odniesienia mocą oręża zwycięztwa nad prawnym obywateli odporem; zważając, iż czyny te uzasadniają przewidzianą w 56. art. Karty z roku 1814., zbrodnię zdrady kraju: - uznaje Xcia Polignac, Hr. Peyronnet, P. Chantelauze i Hr. Guernon-Ranville być winnymi zbrodni zdrady kraju; - zważając, iż żadne prawo nieprzepisuje kary, i że zatem Sąd Parów widzi się w konieczności, uzupełnić takowe; - zapatrzywszy się na art. 7. xiegi prawa karnego, pouczający deportacya do poczetu ksrcielesnych i hańbiących; - zapatrzywszy siej na art. 17. tejże xięgi, który etanowi, iż deportacya na całe życie trwać powinna, - zapatrzywszy się na art. 1%" który oświadcza, iż deportacya śmierć cywilną za sobą pociąga; - zapatrzywszy się na art. 35. kodexu cywilnego, oznaczający skutki śmierci cywilney; - zważając, iż po za stałym lądem Francyi niernasz miejsca, dokądby skazano na deportacya obżałowani mogli być wywiedzieni i tamże więzieni: skazuje Sąd Parów Xcia Polignac na doczesne więzienie na sta» łyrn lądzie Królestwa, uznaje go za pozbawionego wszelkich tytułów, dostojeństw i orderów i za cywilnie umarłego; wszystkie inne skutki deportacyi mają miejsce według przepisu przytoczonych artykułów; - zapatrując się na rozprawy procesu, skazuje nadto Sąd Parów Hr. Peyronnet, PanaChautelauze i Hr. Guernon - Hanville na doczesne więzienie; 6tanowi, ażeby, stosownie do art. 28- i 29. xi<;gi prawa karnego, pozostali w stanie prawnej interdykcyi (zabronienie zarządzania własnym majątkiem) i uznaje ich podobnież za utrącających swe tytuły, dostojności i ordery; - skaauje Xcia Polignac, Hr. Peyronnet, P, Chantelauze i Hr. Guernon-Ranville na poniesienie kosztów osobiście i in soiidum; stanowi, ażeby niniejszy wyrok udzielony był Jzbie Deputowanych przez po drukowanym w Paryżu i we wszystkich innych gminach państwa publicznie poprzylepianym, oraz W. Strażnikowi pieczęci i Ministrowi sprawiedliwości w celu wykonania onegoź, »przesianym." Wyrok ten zoetał publikowanym w obecności czterech obrońców, czterdziestu gwardystów narodowych i kilku dziennikarzy. Ministrów odwieziono już o godzinie pół 4tej do Vincennes. Opuściwszy Luxembourg, jechali przez ulicę Rue de Madame. Wszy. ecy 4 siedzieli w jednym powozie, eskortowani będąc od 50 jeźdźców. Wyrok, jak słychać, miał im być zaraz wczorajszej nocy publikowanym; pocrern miano ich niezwłocznie wywieść do miejsca ich więzienia. Słuchano ptiblikacyi wyroku z najwi<;ks?em milczeniem, klóre jeszcze trwało, kiedy Prezes ogłosił już był posłuchanie zarokniętem ; zdawało się, jakoby winszowano obrońcom szczęścia. Tłum, który był zebrany naokół pałacu, dowiadywał się najusilniej o wyroku, i bardzo leniwie się rozchodził. N arady Sądu Parów odbywały się bardzo tajemnie; słychać jednak, iź karygodność oskarżonych prawie jednomyślnie była uznaną. Ci nawet, fetórzy niebyli tego zdania, iź zdrada kraju popełnioną została, zgodzili się na to, iź ExMinistrowie ściągnęli na siebie karę przez podpisanie postanowień. Co się tyczy saniejie kary, w tej mierze, jak słychać, bardzo były podzielone zdania. Większość, która rozstrzygnęła wyrok, składała się 5l około 140 przeciw 20 głosom. Powiadają takie, iź przy pierw6zem skrutynium było 7 głosów za karą śmierci, przy drugiem zaś tylko jeszcze 4jy,

A n g l i a.

Z Londynu, dnia sr. Grudnia.

Porllug doniesień z Edynburga zdaje się, lZ Karol X. postanowił, zakończyć swe iycie w Uolyrood.

Pan O'Connel przybył dnia 18. m. b. do Dublina; wyszło i wyjechało na jego spotkanie około 50,000 osób i wprowadziło go do miasta 51 największą uroczystością. Chorągwie cechów były po części tróykolorowe, to jest w kolorach oranźowym, zielonym i błękitnym; na niektórych czytano słowa: "Zniesienie unii," Zresztą skończyło się wszystko spokojnie; słyszeć się tylko dały witające okrzyki uradowanego .ludu. Słychać iź w miejsce Sir Pulteney Malcolm mianowany będzie bir G. Cockburn dowódzcą floty na śródziemnym morzu. W G O ń C U czytamy: "Dowiadujemy J3ie.

od przybyłego z Paryża podróżnego, M [aD> dnia 17 go odebrano listy z Korfu z wiadomością o wybuchłem na wyspach Jońskich powstaniu. O naturze tcgoź nic niesłyszano, miało jednakie być tak_groźnem, iź Sir Frederyk Adam uyrzał się zniewolonym, opuścić lokal rządowy j udać się pomiędzy pospólstwo, aby je uspokoić. Czeipane z tego samego źródła wiadomości o etanie Grecyi nie są także bardzo pomyślneniderlandy, Z B r u x e 11 i, d, 24. Grudnia»: Podobno tu odebrano z Londynu listy z dnia 21. m. b. donoszące, iź konferencya ministeryalna załatwiła interessa hollenderskobelgickie.

T u 2 C Y a.

ZJ\Konstantynopola, d. 25. Listopada.

Żyjemy tu w najgłębszej spokojności, OT* ganizacya wojska regularnego jest jednem znajcelniejszych zatrudnienień Sułtana, a przywrócenie miast zburzonych przez Kossyan, jest przedmiotem kilkakrotnych cotydzień narad, do których takie wzywani bywają europejscy ofictrowie inźynieryi. Słychać, ii Sułtan wyznaczyć chce znaczne summy na odbudowanie Warny, na założenie ogromnych szańców pod Bałkanami i na wzmocnienie AdryanopoJa, i roboty te mają si<<g rozpocząć, skoro lepsza pora roku nastanie« Kierunek nad temi robotami powierzony będzie Pułkownikowi francuskiemu, zostającemu w usługach Wice - Króla Egipskiego, a bawiącemu tu obecnie. Względem Grecyi niemamy żadnych wiadomości; w Albanii wszystko spokojno. Natomiast w Azyi nanowo wybuchły rozruchy, które się mianowicie w okolicy Erzerum pokazują.

Rozmaite wiadomości.

W Berlinie, dnia 29. Grudnia, doznając od znacznego czasu cierpień w dolnym brzuchu, zakończył swe życie JW. Hrabia Dankelman, rzeczywisty Tajny Minister Stanu i Sprawiedliwości. - Tamże dnia 25. tr. m. umarł Pan. Triitzschler i Falkenstein, Prezes Sądu Kameralnego i N adradzca Kollegium Rewizyjnego, W Gandawie były rozruchy, wśród których dał się często słyszeć okrzyk; Niech źyieKió U Strzyli bardzo rozkazy.

Prócz Paryża maja, także miasta Lugdun i Soissons yć bwaro,,:ane. Hisz,pańskim portugalskIm I włoskIm wychodzcom wska ano departamenta, w których mają przebywać, a rząd wciąż im będzie udzielał WSparCia,

W wychodzącej w Warszawie G.azec.ie , P o l s ki ej No. 334. z dnia 17. Gru nIa um!eszczony jest następujący artykuł, ktory z n ejakiemi uwagami czytelnikom naszym udzIe« Jamy: " (Nad. ) - Wiadomo światu, ż"e Moskwa, Austrya i Zgorzelczyk (Bran eb rcz k!, wspólnie spełnili gwałt na naezey Oj.czyznI : dzieląc ią między siebie; wiadomo I to, IZ tym sposobem zgwałcili wszystkie tr ktaty 2 Polską zawarte; dla czegożby, my nIemogli gwałt prawością w tym czasie odeprz ć, kiedy pora po temu? . .. Szląsk, to gnIazdo Polaków, powstał! . ., Bracia łączn.łY się z naszą bracią, dopomóżmy im przeCIW Wspólnemu nieprzyjacielowi, to jest B andeburczykowi. Z bracią naszą Szlązaka I łącz? nas ubiór, mowa, zwyczaje, obyczaje, relIgia, miłość ojczyzny spoInej, i. zamiłowanie Wolności, tak drogiej dla człowIeka; z Krandeburczykami we wszystkiera różni ieeteśmy. Lud Szląski, który stanowi masse naro u, « tey strony Odry dotąd, między so ą .mIanuje się Polakiem, a Brandeburezy a N emcem. Z tamtej strony Odry wprawdzIe znIemczały, lecz że to byli Słowianie, oprócz dz ej,ów, dowodzą na te o jastio:. J?rzysłow a: Spiewki ludu, powIastkI, obyczaje I zwyczaje, X tą różnicą, iż w mowie niemieckiej. Przychylność Szlązaków ku Polakom, jest może X narodów Słowiańskich największa, bo dosyć jest dla Szlązaka mówić do niego po polsku, ażeby sobie go ująć. Mówię to z przekonania, gdyż w roku bieżącym ały Szląsk Zwiedziłem, miasta Brzeg, Opole I Wrocław najprzyjemniejszy rai widok i uczucie prawiły. W Opolu »potkałem starca ooletnIego, * do kościoła idącego; zapytałem go: dobry Staruszku, gdzie groby waszych zacnych XiąŻąt, pokaż mi je? Starzec uradowany chwyta mnie za rękę i wiedzie do kościoła, a stanąwszy nad grobem Jana, ostatniego Xiecia dziedzicznego na Opolu i Głogowie, zaczął rzewnie płakać. T e n jest nasz ostatni do b y Pan!... z jego śmienia wszystko dla nas SIę skończyło, a z rrądem Austryac ! nawet religia święta przodków naszych uCIsnIona!... Hiemamy z pośród nas urzędników, ale okrutnych Niemców, którzy jak z religii tak i t m wy naszej szydzą, a nas uciemięźają!... ZblIżenie się Niemca policyanta, przerwało star« ca mowę. Wrocław, miasto go tysięcy licząc e, jawnie za sprawą Polski, łącznię swoją w ostatnich rozruchach oświadczył, a w badaniach z osób uwięzionych, ten sam duch Brandeburczycy ujrzeli, co w r, 1794., to jtst chcieli łącznie daiałać, a ,po .0siąg iętYI? pomyślnym skutku, połączyc SIę wIecznIe Z Polską. Głośno, Niemców osiadłych w Wrocławiu sł y szałem rozmawiających, że Wro, b , * cław tylko z Polską połączony może ycszczę Śliwy!... W skutek ostatnich wypadkó W Wrocławiu doniósł rząd BrandeburgskI W.

Xciu Konstantemu, iż Polscy-są w związku z SzJązakami; ostatni zaś wyprawił Pułkownika Zass aby ten tę rzecz zgłębił; czy , .

Zass odkrył co podobnego, czy też nIe.... niewiadomo. Przybycie Zassą rozdrażniło Wrocławian, a mianowicie pogłoska, iakoby z sobą brał kilka osób uwięzionych do Warszawy, o czem Zass zasłyszawszy, nocną porą ujechał. W roku 1824. Regencya Wro cławska chciała w zupełności ięzyk polskI z Wrocławia wypędzić, dla tego też napisy polskie ujic, ostrzeżenia i t. p. pokasso:vała; lecz gdy przyszło urządzenia na tablIcach będące mazać i po niemiecku wpisywać,op ł się temu lud, musiano więc zoowuż w. mIejscach gdzie niemieckie napisy były, I polskie pokłaśdź. Czyż takowe usiłowania lu? Szląskiego, nieokazują ku nam. przych l oSCI i wspólnego działania w spraWIe wolnoscI ?.. jeśli zrobili powstanie, wspierajmy i h ia o braci naszych, a im więcej nas będzIe d Iałających w sprawie wolności, tym mniejsza będzie liczba nieprzyajciół wolności, Szlązaków niepotrzeba wspierać pieniędzmi, bo są podobno zamożniejsi jak my; niepotrzeba im i broni i amunicyi, bo i to mają; ale potrzeba im ludzi, z których rząd teraźniejszy tę krainę, częstemi naborami rekruta, ogo ocił; potrzeba im dać poznać, ż sprawa Ich jest łączna z naszą, że przelewając krew naszą za prowiscye Polskie, pod rządem Bran« deburczyka będące, pamiętamy. i C? Szląsku: Jakikolwiek to rnoie przedstawIenIe sprawI w narodzie skutek, ja z tego tylko cieszę się, iż to co przywiązanie do mey ojczyzny navkazo ało, zrobiłem« Tom. Ujazdowski."

Uwagi.

Jak mogą auforowie tego i tym podobnych artykułów w warszawskich i krako skich. ga zetach roić sobie, że wynalazkamI takle mI bez związku, które prawie przesadzają jeszcze osławione matactwa K o n s t y t u c yo n b

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1831.01.03 Nr1 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry