GAZETA Wielkiego Xiestwa PO ZNA N SKI EGO Nakładem Drukarni Nadwornej W. Dehera i Spótki. - Redaktor: A. WannomM. *JI#%. W Czwartek dnia 25. Kwietnia 1833. Wiadolllości zagraniczne. R o s s y a. Z Petersburga, c). 30. Marca (ii. Kwiet.) W J o u r n a l d e S t, P e t e r s b o u r g czytamy: "U poważnieni jesteśmy do ogłoszenia następnych szczegółów o teraźniejszym stanie Królestwa Polskiego. "Wiadomo wszystkim, do jakiego stopnia pomyślności doszła była Polska przez piętnastoletnie, gorliwe starania i ojcowską troskliwość rządu rossyjskiego. W pośród tego to świetnego zawodu szybkich postępów wewszy6tkićm, garstka rozpasanych rewolucyonistów, lamachern w d. 17. Listopada 1830., zniszczyla w jednej chwili owoc tylu trudów, i strąciła Polskę w przepaść głębszą jeezcze od tej, z jakiej się zaledwo wydobyć zdołała. Skulkijtego wypadku dały się uczuć w najdrobniejszych nawet rozgałęźeniach stanu towarzyskiego. Najzupełniejsza anarchia w zarządzie, wzgarda praw publicznych i prywatn\eh, zniknienie handlu i rękodzieł, rozprzężenie skarbu publicznego, wszystko to dało się czuć w Polsce, gdy przewagą wojsk rossyjskich prawy rzeczy porządek został nanowo w niej przywróconym. Do tych klęsk publicznych łączyły się jeszcze nędza, niedostatek, choroby, rozboje i całyszereg klęsk, jakie powstania i wojny zwykle ciągną za sobą. "W takim stanie rzeczy, rząd miał przed sobą niezmierne mnóstwo powinności, gdyf należało wszystko nanowo tworzyć, wszystko jednocześnie urządzać, i, nadawszy należyty ruch administracyi, należało nieustannie, z niezmordowaną pilnością, czuwać nad jej kierowaniem i ochranianiem od najmniej szych wyboczeń z drogi, wskazanej przez wysoką mądrość władzy. "Środki przedsięwzięte dla osiągnienia tak pożądanego celu, wyłożone w manifestach i szczególnych insirukcyach N. C e s a r z aJ r a c i , odpowiadały doskonale tej troskliwości, która nie przestawała nigdy przewodniczyć wszystkim czynnościom Rossyi względem Polski; troskliwości, jakiej, w obecnych okolicznościach, nigdy nie rnógł spodziewać się naród, który powstał był z bronią w ręku przeciw władzcy swojemu i stał się przyczyną krwawej wojny. Surowość praw dotknęła tylko zatwardziałych rokoszan, sprawców i główfiiejszych podżegaczy powstania; wszyscy inni, wciągnie ni przez słabość i czasowe obłąkanie, otrzymali przebaczenie; wszyscy, którzy dotrwali w wierności, mieli za sobą opiekę i łaskawą troskliwość; biedni otrzymali Zapomogi; sieroty i wszyscy nieszczęśliwi, pozbawili 611. Wszystkie te środki, łaskawością N Pana wskazane, przyprowadzonemi zostały najpomyślniej do skutku, przez Generalnego Rządźcę Królestwa, Xcia Warszawskiego Hrabia Paszkiewicza Erywańskiego . »Pierwszym przedmiotem, który g-o zajął natychmiast po przywróceniu spokojności, było ugruntowanie prawnego biegu administracji. Prawa wojenne trwały tylko dni 17, i od 12, Września 1831. rząd tymczasowy został urządzonym i administracya cywilna oddzieloną od władzy wojskowej"N astępnie urządzone zostały Kommissye wojewódzkie, równie jak i inne gałęzie cywilnej adinmistracyi, i 24 tegoż miesiąca cała adminisiracya sądowa, W tern przekształceniu zachowanem zostało wszystko, co istniało przed wybuchnieniem rewolucyi: język polski, wszy. · tkie prawa cywilne, przewód sądowy; i wszystkie urzędy złożone zostały z samych Polaków. "Dla ułatwienia i zapewnienia wykonania praw, przywrócenia spokojności publicznej, nietykalności osób i własności, ustanowieni zoBiali po województwach naczelnicy wojskowi, których władza nie rozciągała się jednak ani do wymiaru sprawiedliwości, ani do niczego, co się tylko tyczy praw lub własności osób prywatnych. "Niespofcojność umysłów sprawiona najbardziej przez obawę zasłużonej kary, ukojoną została przez Manifest Cesarski z d. 20. Listopada 183t, nadający zupełne przebaczenie całej masie mieszkańców, wciągnionej do powstania przez podżegaczy, którzy jedni tylko od łaski tej zostali wyjętymi. N ależało dalej ukrócić rozboje, do których rzucili się rosproszeni żołnierze rządu rewolucyjnego; sporządzono dokładnie ich spisy, w skutek'czego większą ich liczbę odesłano do domów, reszta zaś pozostała w służbie wojskowej"Lecz należało jeszcze zapobiedz klęskom, jakiemi niedostatek i nędza zagrażały większej części ludności; zapewnić je) środki utrzymania się, ulżyć ile możności ciężarów, zapomagać najbardziej potrzebujących i opiekować się sierotami. Szereg środków rostropnie nawzajem w tym szlachetnym celu połączonych, pociągnął za sobą najlepsze skutki "Tak, zabraniając wywozu zboża, dozwolono bezpłatnego przywozu jęczmienia i owsa; Cło od wyprowadzania bydła i koni zmniejszon o ; wojska zaopatrzono w żywność bez żadnych rekwizytów na mieszkańcach, sprowadzając ją owszem zRossyi i ' Galicy i. Skupiono w Rossyi l 5,000 sztuk bydła rogatego, których część przedano za nader niską cenę, dla utrzy mania samejże ceny bydła na stopie umiarkowanej, drugą zaś rozdano na długie termina rolnikom, kiorzy otrzymali nadto bezpłatnie 31 000 czttwieni owsa pa zasiewy, i wszystkie konie pozostałe w przenośnych magazynach armii. Oprócz tego, z lasów skarbowych dawano ubogim drzewo budowlow»-, na odbudowanie sobie domów; dozwolono paść bezpłatnie w lasach tych bydło; odroczono lub cal kowicie darowano zaległe podatki; i rozdzielono sutnrnę 4,598,287 złotych pomiędzy naj bardziej biednych, III zapomogi. Zwrócenie wartości wszystkich dostarczeń, czynionych dla wojska rossyjskiego podczas kampanii, uwolnionem zostało od wszelkich zwłok, przywiązanych do zwykłej formy rachunków likwidacyjnych, i teraz summa ich wynosi do 1,200,000 złotych. N akoniec, czynna pieczołowitość rządu opatrzyła mieszkańców we wszy. stkie siodłu, dążące do zapewnienia ich dobre' go bytu. N aczelnikom wojskowym zalecono czuwać jak najściślej, ażeby włościanie nie cierpieli żadnych nadużyć, ani byli zmuszani do żadnych ciężarów, nie upoważnionych prawem lub nie zastrzeżonych przez szczególne umowy, i ażeby, z największym pospiechem, czyniono sprawiedliwość ich skargom w tyra przedmiocie; wszystkie rekwizycye ze Riror>y wojska naj surowiej zostały zabronionemi; i zbawienne skutki tego rozporządzenia, okazują gię już z dobrego poroiumienia, panuiącego pomiędzy mieszkańcami a wojskiem naszem, kwaterującćm w okolicach, które nie dawno jeszcze były teatrem najzawziętszych zapasów; wszędzie żołnierze rossyjscy zachowują naj. ściślejszą karność i najdoskonalszy porządek. "W tymże czasie,gdy rząd z niezmordowaną gorliwością zajmował się wskrzeszeniem pomyślności publicznej, zwracał też uwagę na tłumy sierot płci obojej, pozbawionych przez wojnę rodziców i całkiem opuszczonych, Wszystkie te dzieci umieszczone zostały na koszcie rządu w rozmaitych zakładach wychowania i ti -aukowych, stosownie do ich płci, wieku i stanu. »Opłakany stan finansów wymagał najściślejszych rewizyi, najczynniejszego zarządu, i organizacyi silnej i stałej. ' W chwili wejścia wojsk rossyjskich do Warszawy, znaleziono w kassie bankowej zaledwie 8co,oco złt.; po uczynieniu pilnych poszukiwań w celu odzyskania należności skarbowych, odkryto znaczne kapitały tego zakładu, które się podówczas znajdowały za granicą. Zbiór dochodów publicznych, dzięki przedsięwziętym w tym przedmiocie rozporządzeniom, szedł dalej tak pomyślnie, iż rząd ujrzał siew możności po jąc zasiłki nadzwyczajne, do których uciec się musiano w budżecie 183*; nakoniec obrachowano ogól długu krajowego przed rewolucyą, dla utrzymania w nietykalności wszystkich zo bowiązań do których skarb przeztń był zmuszonym. Zbytecnąby było dodawać, że owocem tych wszystkich środków było przywrócenie kredytu publicznego, jednej z najpieiwszych zasad dobrego bytu narodów. "Takim sposobem okropne, ślady rewolucyi codziennie zacierają siej w całej rozległości tego kraju i przemysł jego odradza się z -nową Biła, i przeciąg kilku lat wystarczy, ażeby Polska na nowo zakwitła, i doszła do nowego stanu pomyślności, do którego zawsze chciały ją doprowadzić wszystkie usiłowania rządu.!l y Dzień 16. b. ni. zostanie pamiętny m w dziejach tutejszego angielskiego .klubu: stowarzyszenie 10 przyjmowało u siebie Generał Feldmarszałka Xieria Warszawskiego .Hrabię Paezkit v icza · Erywańekiego. Niezmyśloue uwielbienie, szacunek i przywiązanie spotkały tu bohatera. Tego dnia przeszło 250 osób obiadowało w klubie, Z powszechnym sapałem spełniono pierwszy toast za zdrowie N aj ukocbańszego Monarchy, Jego Najjaśniejszej Małżonki, N astępcy i całej Rodziny Cesarskie], rękojmi szczęścia Uuiayi na potomne wieki. Potem wniesiono zdrowie miłego gościa, i pubary z głośnym okrzykiem wypróżnione zostały przy odgłosie muzyki wojennej, i śpiewaniu wierszy na wzięcie Warizawy, ułożonych na notę narodowej pieśni polskiej, przez pewnego prostego żołnierza a czynnej armii; wierszy bogatych nie w rymy, lecz w uczucie ruskiej sławy, przywiązanie do wodza, miłość Cesarza i ojczyzny. Po skończonym obiedzie, członkowie Rossyanie i goście rozeszli się po pokojach, Anglicy zaś, według swego zwyczaju, pozostali u stołu i wnosili rozmaite toasty. Kiedy Xiążę Warszawski przechodzi! napowrót przez jadalną salę, szanowni cudzoziemcy hucznie wykrzyknęli jego zdrowie, na które Xiążc uprzejmie odpowiedział. Hołd szlachetny i godnie zasłużony! nie sami tylko Rossyaoie powinni cieszyć się ze zwycięstw wojsk ru· kich, Jęcz wszyscy do brze myślący i rozsądni Judzie. Nie żądza zawojowań wodziła zastępy ruskie na połę bitwy, lecz wielkomyilne zamiary Monarchów Rossyjskich: ustalenia bezpieczeństwa, porządku, spokojności i praw każdego z osobna i wszystkich w ogól ności. Sam sposób wojowania za czasów Alexandra i Mikołaja, wziął nową postać, przyzwoitą wiekom i ludom oswleconym, łagodnym, chrjeśiiańskim: życie, honor, mienie, spokojnych obywateli, są świętemi dla wojownika i nasi Cesarze, nagradzając męstwo i waleczność na polu bitwy, obok tego odznaczają w żołnierzach łagodność dla »wy« cięźonych, ludzkość i względy dla bezbronnych mieszkańców. I lak, jeżeli wojny są jeszcze potrzebneini w ogólnem życiu narodów, niech przynajmniej toczą się podług prawideł nakreślonych przez Ruskich Cesarzy, a wykonywanych przez ruskich wodzów. Oddawajtie irn chwałę cudzoziemcy; sprawiedliwie oni na nię zasłużyli od nas i od was. K u rye r Litewski, pod dniem 13. Marca umieści! następny dodatek do obwieszczenia uczynionego od Podolskiej likwidacyjnej Kommissyi i umieszczonego w Tygodniku Petereburgskim 26. Grudnia, Wiadomościach Moskiewskich 26. Listopada, Kuryerze Litewskim 8*1, tegoż m, i w Wiadomościach Warszawskich 16. Grudnia 1832. roku: Lista byłych właścicieli, których majątki w gu bernU Podolskiej sekwestrowane, i skonfi» skowane. Bernartowicz Alexander. - Weker Antoni. - Dobek Zygmunt, -Jełowicki Wacław. Synowie tegoż Edward, Alexander i Eustachy.Zalewski Hieronim, - Korsak Juliusz. - Malinowski Jakób.-Potocki Hr. Alexander.-Rzewuski Hr. Wacław. - Sobański Goiard. - Sobański Izydor. - Sobański Alexander. - Słonecki Jan. - Steiripowski Wincenty. - Stempowski Leon, - Trzaskowski Klemens. - Tyszkiewicz Hr. Wincenty.- Filanowicz Faustyn. - chodykiewicz Hieronim. - chłopicki Ludwik. - Czartoryski Xiążę Adam. - Januszkiewicz Adolf. Lista obywateli, których majątki, podlegająct sekwestrowi i konfiskacyi t dotąd niewyszukane. Brudnicki niewiadomego imienia. - Brilian Makary.-Biliński Jan,-Biliński Alexander.Woroniecki Xiążę cypryan.- Włodecki niewiadomego imienia,- Hofszteter Wincenty.Gajewski njewiadomego,imienia. - Ertel fon Dessau Baron Karol. -Zołobowski Ferdynand Antoni. - Kołysko Benedykt. Syn jego Tytus, -Nahorniczewski Jakob.- Swirski Józef.-Solików niewiadomego imienia. - Szczygielski Karol. - Janiszewski Waleryan. - Peszyński Tytus.-Krasucki Józef. - chutkowski Ignacy. - Petrykowski Alexander. - Sokołowski Józef, T-Zbykalski Leonard.-Dobrowolski Karol.Meciszewski Jan, Kurowski. - Olszewski. - Groza.- Groza.Ginowski.- Włodek -Skalski.- Popowski.Zajączkowski. - Wachowicz, - Wachowicz. Oprócz tego z powiatów. Kamienickiego. Klimkiewicz Henryk, odstawny porucznik wojsk polskich.-Jackowski niewiadomego imienia Adwokat. - Jazwiński Franciszek 14 klassy, «-Michałowski Ferdynand siudent wileńskiego uni wersy l etu · - Eysmont Hipolit. - Ey sino n t niewiadomego imienia. -«- Mikołajewski Mikołaj. - Kuiiowski Jan, odstawny kornet. - Kuczyńska Józef. - Wysocki Piotr. - Biliński Leon KolIeski Registrator.-Branecki Antoni. - Dziwakowski Wincenty. - Zwierzchowski Antoni, - Zakonnicy kapucyni: Kijowski Dyonizy i Tomaszewski Maieusz.-Żukowski niewiadomego imienia wikary czarnokozinickiego kościoła.-Alexandrowicz Józef Witold.- Finga Marcin.- Żukowski Julian.- Żukowski Teofil.- Narczyński Joachim.-Tysowski Jan,Kulczycki Stefan. - Jarowy Teodor.- Jaszkowski JóAef.- Jaszowski Hilary odsiawny unteroficer. - Dunin Karolodstawny kapitan wojsk polskich.-- Lubański Augustyn. - Wrzeszcz Jan.-Biliński Jan.- Bujno Michał kapitan odstawny wojsk polskich. - Balicki Kazimierz.Diulisa Józef.- Drogoszewski Wiktor.- Broszniowski Józef. - Broszniowski Klemens. - Zródłowski Antoni.- Ostrowski Jan-Nepomuc e n. - Stepnowski Marceli Kollegski Regestrator. - Paprocki Jan. Proskurowskiego. , Znamirowski Jakób. - Lipski Stanisław. - chmieliński Arkady, - Pia tnicki Bartłomiej.Ostrowski Andrzej. - Malczewski Antoni. - Sarnowski Fortunat.- Ciechanowski Szymon. -»»Jasiński Jan. - Suc+iarski Wojciech. - Witkowski Franciszek. - Żelski niewiadomego imienia.- Mańkowski Wincenty.- Boryl Jan.-Piotrowski Jan. - Bentkowski Leopold. - Żardeqki Alexander. Niderlandy, Z H a g i, dnia 14. Kwietnia. Xiążę Feldmarszałek ma wkrótce wrócić do głównej kwatery w Tilburgu. Słychać ciągle o załoieniu dwóch obozów pod Rozendaal i Ryen, a to zaraz po wiosennym przeglądzie wojska. W końcu tego tygodnia dwa działa wynalazku Pana Paixbans mają być stąd sprowadzone do Batb, i postawione w tamecznej bateryi. Są one największego kalibru, a próby czynione w Scheveningen przekonały o ich użyteczności tak dalece, ii postanowiono cały brzeg opatrzyć takiemi działami, List prywatny 2 Rotterdamu wyraża: "Tymczasowość naszych politycznych interesów i blokada naszych portów, zadają dotkliwy cios handlowi naszemu. Handel nitmiecki przenosi się do Hamburga i Bremy,!I B e r g i a. Z BruxelJi, dnia 15. Kwietnia. Królestwo J chmość udali się wczoraj w towarzystwie Madamy Adelaj dy, Xigzniczek Maryi i Klementyn« i Xiecia Nemurekiego na zamek Lacken. (Gaz, Rządowa.) - Sprawy nasze, odkąd ostatnie Panu uczyniłem doniesienie, ani na krok dalej się nie posunęły; występują tylko co dzień nowe na jaw zjawiska wewnętrznego I nitiadu i rozprzężenia w Belgii. Zwołano J Senat na dzień jutrzejszy, aby wziąść pod rozwagę budżet Miniettryum wojny. Ministrowie podobno zamyślają skłonić Senat do tego, aby poprawkę Izby reprezentantów, uchwalającą ten budżet tylko na 6 miesięcy, odrzucił, chcąc takim sposobem sprawić rozdwojenie między obydwoma władzami państwa i korzystać z tego, aby pod tym pozo« rem rozwiązać Izbę reprezentantów. Wąipimy bardzo, żeby się to udać miało, chociaż Senat nasz zaiste wiele już złożył dowodów ulegania i pokory swoj ej. Zresztą ed wyroku jego zależeć będzie zatrzymanie 311>0 rozwiązanie tersźnicjeŁcgo Mimsitryum. - OJ niejakiego czasu dużo znowu mówią o podziale Belgu; zapewne polega ta pogłoska bardziej na przekonaniu, że obecny stan rzeczy długo potrwać nie może, niż na pewnych zasadach i faktach. Myślą tu o wszystkich zmianach, zapuszczają i rozwodzą się nad Bóg wie jakiemi projektami, ale żeby K.olestwo Belgijskie w obecnych stosunkach i w teraźniejszym układzie dłużej istnieć mogło, to jeszcze nikomu na myśl nie przyszło. Nasz I n d ep e n d a n t poczyta to może za przesadę albo za potwarz; ale niech się tylko naokoło obejrzy i przysłucha, a wtenczas zastanowiwszy eię na chwilę, zamilczy w glębokiem zasmuceniu. - Niezawodna, że się tu codziennie zgromadzenia Republikanów odbywają, niezyskujące jednak względów ogółu ludności; zagorzalców tych poczytujemy tu jedynie za telegraf paryzkiej propagandy, Każde hasło z Montmartre naśladowanoby tu jak najeumienniej; ale musiałyby lam już ogromne wznieść się płomienie, jeśliby łuna powtórnie aż do Bruxelli zaświecić miała. Nigdy bowiem duch narodu tak ni e e p r z yj ał Francuzom, jak obecnie, kiedy wszyscy n* tem się poznali, skąd wszelkie klęski przyszły i gdzie ich źródła szukać należy. Z P a ry ż a, dnia 13. Kwietnia. Na posiedzeniu onegdajszem Izby D e pu towanych, toczyły się obrady nad projektem do prawa względem przyzwoleń pieniężnych dla wychodźców politycznych. Baron iJignon przytacza z okólnika wydanego pod d. 19. Mar. ca przez Ministra spraw wewnętrznych do wszystkich Prefektów, a dotyczącego się tułaczów politycznych, następujące A zdanie: "Obowięzują się wychodźcy dowieść, źe żadna amnestyą ich nie obejmuje, aby utrzymywanie cudzoziemców nie stało się ciężarem dla kraju; cudzoziemców, którzy z kraju swego wyszli bez potrztby.!I Mówca twierdził, źe rząd nad tym rozkazem należycie się nie zastanowił, gd>ź ekutki jego dla wychodźców uciemiężliwe i w ogólności nie polityczne. Rozbierał następnie amnestyę i sądził, źe środki, przez rząd w tej mierze użyte, mogą wprawdzie do ogółu wychodźców być zastosowane, lecz nie do Polaków. Ale nawet i od tych wymagano, stosownie do zlecenia ministeryalnego, aby dowiedli, źe ułaskawienie przez rząd rossyjski wydaue, ich się nie dotyczy; większa ich liczba odpowiedziała na to, źe anmestya ta ich wprawdzie obejmuje, źe jednak jej przyjąć nie mogą. Chcieć zaś zniewalać wychodźców polskich do poddania się pud amnestyą Cesarza rossjjsŁicgo, by loby nrzynkiem niesprawiedliwym i okrutnym. Wszakże, aby ulżyć skarbowi państwa, trzeba ile możności usiłować ograniczyć wydatki dla wychodźców politycznych; ale, aby celu tego dostąpić, są inne stótowniejsze środki jak te, które Ministeryum przełożyło; zamiast, co ieraz po kilka set ich w jednern mieście zamykają l więżą, lepiejby było nierównie im pozwolić, osiadać w departamentach podług swego upodobania; natenczas bowiem każdy z nich łatwiej potrafi obmyślić swój los i wynaleźć środki do utrzymania siebie samego. Mówca w końcu rozprawy glosując za projektem do prawa, wynurzył nadzieję, źe Ministeryum postanowienia okólnika pod d. 19. Marca do wychodźców polskich zastosować nie zechce. - Powstał następnie Minister spraw wewnętrznych w obronie własnej i środków przez rząd użytych. Mówił o n, źe jakkolwiek źywem jest współuczucie, które cierpiąca ludzkość wzbudza w Izbie, nie trzeba jednak poświęcić onego całkiem jed n e m u jedynie przedmiotowi. Wypada oraz szczodrobliwość na korzyść wychodźców umiarkować podług stanu skarbu. Ubytek w nim i słuszny wzgląd na znaczną ilość p o d upadłych i ubogich rodaków, którzy wspomożenia równie potrzebują, spowodowały rząd do «graniczenia źródeł pomocy dla wychodźców. Co się tyczy Polaków, to wielka liczba ich pobiera od rządu wsparcie, chociaż nie są wyłączeni z pod arnnestyi Cesarza rossyjskiego; jeśli zaś Izba nie ograniczonego kredytu Ministrowi uchwalić nie chc e, powinien on wszystkim, co sobie roszczą prawo do wspomożenia, podać warunek, żeby dowiedli, iż amnestyą do nich nie jest zastosowaną. Co się tyczy uwagi Pana Bignon, iż nie wypada wychodźców w większych massach umieszczać w pewnych miastach, odrzekł Minister, źe to na widoćznem polega przywidzeniu. Usadowiono wychodźców wszystkich oddziałami po 3 O, 4 O, 45 i t. d. w miarę miejscowości po rozmaitych miastach, ale polscy wychodźcy sami wyraźnie żądali, aby ich w massach w 6 głównych depotach ulokować, t. j. w Bourges, Nancy, Besancon, Lons-leSaulnier, Poligny i chateauroux. Skoro jaki wychodźca polski sobie życzy w innem mieście albo w innym departamencie przemieszkiwać, nigdy odmownej nie odebrał odpowiedzi, skoro nie zachodziły polityczne względy zawadzające temu. Prócz tego ma rząd zamiar, zmnic jszyć liczbę wychodźców w każdym depocie, a za to liczbę depotow powiększyć, nie pytając się emigrantów, czy chcą, czy też nie chcą; pokazało się albowiem, źe zbyt wielka liczba Polaków w jednym depocie zgromadzona, wielkie spra« wia niedogodności.!I - Oświadczy! potem Minister, źe za rozkazem jego ogólna rewizya wszystkich depotów ma być przedsięwziętą, końcem dokładnego wywiedzenia, rangi pojedynczych wychodźców. A tak, aby potrzebnej w tej mierze zasięgnąć wiadomości o Polakach w Awenionie umieszczonych; uczynił rząd zapytanie u Generała Chodźki i Xiecia Czartoryskiego, Zganił przy tein ostro sprawowanie się Polaków w ich depotach, twierdząc, źe pochwały oddawane im częstokroć vi Izbie, nie wydały innego skutku, jak, źe ich do karygodnych uczynków zapaliły. P, Garnier- Pages usiłował uniewinnić ujście Polaków z depotów im przeznaczonych, przez to, źe może myśleli, iź rząd do przyjęcia arnnestyi ich chce zniewolić, albo im ująć dotychczasowego wsparcia. Odrzekł na to Minister spraw wewnętrznych, iź taki błąd 2 ich Strony niepodobny, kiedy wychodźcy, którzy uszli, wszyscy są oficerami, zaś amnestyą przez rząd rossyjski wydaua, tylko do prostych i podoficerów się ściąga; nie mogli więc oni rozumieć, że rząd francuzki ich zniewoli do przyjęcia arnnestyi, która dla nich nie istnieje,' ani, źe im ujmie wsparcia. M e s s ag e r dzisiejszy donosi, że Posełros-' wybiera; uda się wprost do Frankfurtu. A n gli a. Z L o n d y n u, dnia 12. Kwietnia. Gazeta Albion wyraża: "Oburza to nas istotnie, kiedy się przekonywamy, ie podczas ly siU morska Franc y i na wszystkich miejscach, gdzie interes Francyi służby jej wymaga, natychmiast jest w pogotowiu, politycznych i handlowych interesów Anglii nigdzie dostateczna siła morska nie broni. J eden statek dozorujący składał całą potęgę Wielkiej Brytanii w porcie Smyrny, podczas kiedy tam wiadome zas*ły rozruchy; przeciwnie miała lam naówczas Francya eskadrę złożoną z 2 okrętów liniowych i I fregaty. !I Bryg Królewski "Savage!l przybył tu 2 Lizbony z listami pod dn. i. m. b.; do portu Oportekiego z przyczyny niepogody nie zawinął. - Natychmiast po przybyciu swojem do Lizbony udali się Oon Carlos i Oon Sebastian do kościoła, aby złożyć dzięki Opatrzności za szczęśliwie odbytą podróż. Dom Miguel z Infantkami przebywał jeszcze d. 28. m. z. w Braga, ciesząc się ciągle najpożądańezyra zdrowiem, - Admirał Sartorius był jeszcze z eskadrą swoją w Vigo, i trzymał ciągle Sir Johna Doyle uwięzionego w kajucie swojej. Sartorius i oficerowie jego oświadczyli Dom Pedrowi, że chcą 6 miesięcy darmo mu służyć, gdyby tylko majtkowie zaległy swój żołd odebrali. Ziemi warunkami wyprawiono statek parowy do Porto. - Wedle pogłoski wiele rodzin znakomitych wy. wędrowało z Portugalii do Irlandyi i Francy i, a inne się jeezcze wybierają. Z dnia 13. Kwietnia, Na teatrze convent-Garden grał onegdaj p r a w d z i w y murzyn Otella w Otellu Szekspira. Zowie on się Aldridge i oznajmiono go na afiszach pod szutnnem nazwiskiem: "Roscius Afrykański. !I Przedstawienie j ego zyskało wielkie oklaski. ROZlllaite wiadolllości. W Manchester spuszczono ostatniemi dniami z warsztatu nowy statek parowy całkiem «żelaza, przeznaczony do żeglugi pomiędzy Ostendą i Bruges. Nazwisko jego jest "Królowa Belgów !I Ma 73 stóp długości na 14 szerokości i g wysokości. Podobne statki używane są od Jat dwóch z największym pożytkiem do żeglugi po kanałach szkockich, i »Królowa Belgów" podobnież zamówiona została dlażeglugi po kanałach Wewnętrznych, przez kompanią, która się w tym celu zawiązała, i na której czele znajduje się sam Król Leopold. Uczty Polaków w wieku siedmnastym. *) Jeśli uzbrojenie i świadomość rzeczy wojennych n szlachty polskiej nie są takie, jak u nas (we Francyi); za to z przetoczonego t.Jtaj opi. sania okaże się, że uczty Polaków są daleko wytworniejsze, jak u innych narodów. Przede wszystkimi żyją pysznie rriagnaci; bogaci i ubożsi panowie starają się, każdy wedle sił swoich, jak tylko można, najokazalej uczęstować gościa, i śmiało twierdzić mogę, ie na zwyczajnych biesiadach u Polaków więcej panuje przepychu, niż na naszych, kiedy goście są zaproszeni. Z tego wnioskować można, jakiemi być muszą biesiady, dawane przez Polaków ze szczególniejszych zdarzeń. Biesady te są najwięcej zbytkowe w czasie sejmu W Warszawie, w dniach, gdy posiedzeń nie bywa; wtedy najznakomitsi Senatorowie i Urzędnicy koronni wydają na uczty 50 do 60,000 liwr., ogromne summy, gdy pomyślimy, jakiego te biesiady są rodzaju. N ie znajdziesz tam ani piżma, ani ambry, ani pereł, ani żadnych ta. kich drogich korzeni, ktoremi rujnują się w in. nych krajach. Wszystkie potrawy polskie są dosyć prosiego rodzaju, lubo je w największej obfitości na siół przynoszą, lecz ta, że tak rzec muszę, zbyteczna chciwość służących znacznie pomnaża wydatki, jak poniżej obaczymy. Można będzie wyobrazić sobie, ile uczta kosztuje, gdy powiem, że raz wpadł mi rachunek do ręki, podług którego za same szklanki na jedne ucztę dano 100 Tal., lubo takowe nie są tam bynajmniej drogie. Zwyczajnie zaprasza się czterech do pięciu Senatorów Ma ucztę, a niekiedy i obcych Postów przy dworze Królewskim. Ta liczba gości nie jest bynajmniej w stosunku z wydatkiem, lecz kaidy Senator przyprowadza z sobą kilkunastu szlachty, tak, że niekiedy 70 do go osób siada do stołu. Trzy stoły blizko 100 stóp długości ustawiają razem i przykrywają trzema bardzo cieńkiemi, bardzo pięknemi obrusami; serwis stołowy jest ze srebra, pozłacany, na talerzach kładą chleb pod serwetę, nie większą jak chustka od nosa, kładą łyżkę, lecz noży nie ma. Te podobnie *) Z dzieła D e s c r i p t i o U c r a i n a e, napisanego« .wydanego r. 1660 przez Wilhelma de Yasseur de Beauplan, kapitana w wojsku polskiem za pan wania Zygmunta III. i Władysława IV. - Sądzimy ze wiemy obraz sposobu życia przodków naszy h, skreślony bezstionnem pi rem cl:ldzozieI?ca, czytelnikom pisma naszego obojętny nIe będzIe. w której końcu znaduje się kredens, ozdobiony mnóstwem napiękniejszego srebra i opatrzony galeryką,' za którą tylko Marszalkowi z dodaną mu służbą iść wolno. Na kredensie widać ośm do dziesięciu rozmaitych srebrnych półmisków i takie mnóstwo talerzy srebrnych, źe złożony razem ogrom ten dochodzi do wielkości człowieka, lubo Polacy nie są bynajmniej małego wzrostu. Na przeciw kredensu, zwykle u drzwi, jest gałerya, na której znajdują się muzykanci z rozinaitemi instrumentami i śpiewacy. Wszyscy nie grają razem, lecz najprzód dają się słyszeć skrzypce, potem rogi, a nakoniec młodzi ludzie popisują się ze śpiewem, dosyć przyjemnie brzmiącym. Śpiew i muzyka trwają koleją aź do końca biesiady, lecz, ażeby muzykanci lepiej powinność swoje wypełniali, dostatecznie karmieni i pojeni bywąją. Gdy juź-mnóstwo półmisków z rozmaiterm potrawami na stołach rozstawiono, zaprasząją Panów do sali jadalnej, gdzie na nich «terech szlachetnych paziów oczekuje; dwodi trzyma wyzłacaną ze srebra miednicę, mającą więcej niż trzy etopy w przecięciu, tudzież nalewkę stosownej wielkości, także srebrną i wypłacaną. Zbliżają się do Panoiv, podają im wodę do umycia rąk, poczem ustępują ni ejsca dwom drugim paziom, którzy czeKają juz z ręcznikami, tizy łokcie długiemi. Tu gospodarz i marszałek zapraszją, ażeby uczcić biesiadę i każdemu z przytomnych wedle godności i urzędu wyznaczają miejsce. Przy stole posługują gościom osobni ku temu podczasowie, i »kich jest trzech przy każdym stole. Oni podąją gościom stojące na stolach i smakiem polskim przyrządzone potrawy. Mięso dzielą na duże kawały, ażeby goście tym wygodniej podług apetytu brać inoAli i potem sosem polewać. Tych jest cztery gatunki: żółty z szafra nu, czerwony z soku wiśniowego, czarny ze śliwek i szary przyprawny z czosnkiem. Polacy nie są przyjaciółmi zupy, kiórej u nich często nawet na stoi nie dają (?). Po sztuce m ęsa zastawiają pasztety mięsne, 'oprócz tego dają wołowinę, bararifnę, cielęcinę i wędliny bez sosów; w!logóle mocno solone i innemi opatrzone przyprawami. W miar!lę, jak się te półmiski wypróżniając przynoszą innenp. kawał wieprzowiny z kwaśną kapustą (zwyczajna po tiawa Polaków). Polacy nazywają to przekąską, równie jak kaszę jaglaną, lub sos z chrzanu, przyprawiony octem. Rzodkwi używają do sztuki mięsa, do mięsa solonego i do wszystkich rodzajów ryb. Po tern pierwszern daniu, podczas którego, jak wyżej powiedzieliśmy, zjedli słudzy większą część mięsiw, zdejmująpierwszy obrus i zastawiają drugie danie. To składa się z ciepłych potraw: z potrawek cielęcych, baranich, wołowych (zrazów), z kapłonów, kur, gęsi, kaczek, zajęcy, sarn, dziczyzny, kuropatw, jarząbków, przepiórek i innych małych ptaszków, których tak wiele jest w Polsee; [gołębie, bekasy i króliki rzadko widy. wałem. Ciepłe potrawy te dają bez żadnego porządku, z sałatą rozmaitego rodzaju. Po między drugiem daniem i wetami (dessert) zastawiają rozmaite frykasy i zupę grochową z wielkim kawałem wieprzowiny; y goście biorą po kawałku wieprzowiny dla siebie, rozkrawają na małe cząstki i nie żując wcale, połykają wraz z grochową zupą. J estto ulubiona potrawa Polaków i uważają się za źle uczęstowanych, jeźli na końcu biesiady nie zestawią im tego przysmaczku, równie jak hreczanej lub jaglanej kaszy, albo małych ciasteczek z makiem. Według mego zdania jedzą to Wszysttb _dla tego tylko, by żołądek napchać i dobrze zasnąć (?). Po drugiem daniu zdejmują środkokowy o brus i wnoszą dessert, który stosownie do okoliczności złożony jest według pory roku: dają kwaśną śmietanę, sery i inne rzeczy, których już sobie dobrze nie przypomniani. Wszystkie te łakocie są daleko gorsze od najmizerniejszego naszego ragout, którego jeden półmisek daleko mi milszy, niż dziesięć polskich, (?). W ogóle mówiąc, kuchnia polska jest. o wiele pośledniejszą od naszej,. lecz co Polacy od innych narodów lepiej gotować urnieją, to ryby: umieją to także Francuzi i inni cudzoziemcy, bawiący w Polsce. Polacy zapewne z tej przyczyny, iż u nich jest wiele wybornych ryb, umieją je tak smacznie zaprawiać, iż naj sytszy nawet na ich widok mimowolnie apetytu dostaje. I nie ma się czemu dziwić; Polacy albowiem nie szczędzą ani wina, ani oliwy, ani żadnych przypraw, i zły kucharz nawet może przy takiej pomocy urządzić smaczno półmisek ryb. W czasie obiadu piją Panowie mało tylko, by apetytu nie stracić i to jedynie piwo z wysokich puharow; do piwa kładą grzanki z chleba, cokolwiek oliwa, nasmarowane. Jużeśmy napomknęli o tern, źe:polrniski po pierwszern i drugiem daniu pra. wie zupełnie próżne ze stołów odnoszą, chociaż goście nie wiele z nich jedli. J estto zupełną prawdą; albowiem za stołem każdego z gości stoi dwóch służących; gdy Pan podaje im talerz do odmiany, napełnia takowy potrawą; słudzy »idą więc w kąt i jedzą, albo stosowniej powiedziawszy, pożerają jadto, przyczem hałasują i robią różne nieprzyzwoitości; JPcA. Panowie już są przyzwyczajeni nie uważać na podobne rzeczy. Tym więc sposobem chają się po kątach. Teraz dopiero zaczynają Panowie jeden drugiego pić idrowie, ałe nie piwem już, lecz najpiztdniejszetii i najlepszem winem w świecie, które, lubo ma biały kolor, twarze ich jednak wnet czerwono farbuje. Trudno obliczyć, ile tego wina wychodzi, i to właśnie robi lak drogiemi biesiady Polaków. Garniec takiego wina kosztuje 8 liwrów, przyczem więcej na dobroć, jak na rzadkość, uważają. Pan pijący zdrowie gościa, podaje mu puhar napełniony winem; tenże dalej tę sarnę grzeczność wypełnia. Goście uczynność tę bez trudów wykonywają, i nawet nie potrzebują do tego służących; stół albowiem zastawiony jest wielkiemi srebrnemi kryształowemi puharami, które bez ustanku napełniane i wypróżniane bywają. Gdy tak jedna, łub dwie godziny zejdzie, przypatrują się; ciekawie mnóstu puharów z winem, stojących przed każdym gościem, wszystkie albowiem wypić niepodobna. Czworokątne, trójkątne, długie lub okrągłe puhary i kielichy W tak rozmaitym kręcą się. ruchu, że nawet planety nie mają mniej regularnego obrotu. Przypisać to należy skutkowi białego wina, napoju, mającego, moc niepojętą. Gdy cztery lub pięć godzin przejdzie pośród tych wyszczególniających się, lecz bynajmniej nieł a twych działań'" jedni zasypiają zamroczeni winem, drudzy idą na świeże powietrze nowych sił do powtórnej nabierać walki, inni znowu rozmaiOWtornej I> . >!. . .< .« n!>H nlf}f; < iwmL wiają o dawnych zwycięztwach nad P«ec»»ni. KaTJI u stołu. Zręsz>ą. !I? *» * j '" L £ £ nioea iść bynajmniej w porównanie z uczyń £miVch służą ych. Pominąć to, co za stolam ź po rawV chwyca, jeszcze piciem rujnują goTpoda"'a! Dz,elilckroć razy w y p i j ą fzklenicę, nim pan jedrV 3)],'" "')])K* przytem różne n.eprzyzwo.tosc..; n ecz>«e« lirze obcierają najkosztowniejszemi kobiercam i ! S n » W e t wylotami swo.ch panów, »niel na l eh i na ich piękne suknie zważaSc (!) Tym!l sRosobem anowtef słuqzy i muląc. (.). ));.y> = , - lVfJfQ <;1 słudzy, ly ancI p.,ą dopokt mogą, P kalwil fe kt O rym s r e b r o j e s t P o w i e r z o n e "4 «f» TM" « wstrzemięźliwsi, przynajmn.ej jak długo are d.ieschowane. Wszelako, c. nie proźnui" niekiedy zapominają o srebrze. rzadko kto ra uc7ta obejdzie sie, bez szkody. !10GŁOSZENIE. W nocy Z dnia %. Października 1831. znalexione zostały prrer kilku '" '" /( o '" £ a '" cznych na podwórzu handlerza Andrzeja Sokołowskiego W Inowrocławiu, pOWIeCIe ro wnego nazwiska, obwodzie Regencyi Bydgoskiej, 3i świnie, które tamże przez nieznajomą osobę z straży od granicy, przez obwód kontrolowy przyp'edzoue zostały. Za pokazaniem się urzędników osoba korzy. Stając z nocnej pory, ubiegła ischwyianą być nie mogła. Pozostawione świnie, które zapewne z Polski przemycone, zostały przeto zabrane, urzędowi poborowemu w Inowrocławiu oddane i tam dnia 15. Października 18314 po poprzedniem oszacowaniu i ogłoszeniu terminu licytacyi, za no tal. 23, sgr, publicznie sprzedane. Ponieważ zaś dotąd właściciel świń do udowodnienia prawa do zebranej kwoty licytacyjnej się oie zgłosił, przeto stosownie do . 130. Ty t. 51. Cz. 1. Ordynacyi Sądowej wzywa się Z tern nadmienieniem, ii jeżeli się nikt w przeciągu 4ch tygodni: od dziś rachując, w ktorem niniejsze obwieszczenie pierwszy raz umieszczone zostanie w Dzienniku Intelligencyj-' nym u Głównego Urzędu Celnego w Strzałkowie nie zgłosi, summa wspomniona na rzecz skarbu obrachowaną zostanie. Poznań, dnia Ul; Marca 1833. Tajny Nadradzca Finansów i prowineyalny Dyrektor poborów. Ł o e f fi er. OBWIESZCZENIE. Iż handlerz Michaelis Elkeles w miejscu i M a l e C o h n z M osiny I przez kontrakt sądowy z dnia 15. miesiąca bieżącego wspólność majątku i dorobku w ich przysztem małżeństwie wyłączyli, podaje się niniejszem do publicznej wiadomości. Poznań, dnia 24. Marca 1833« Rrólewsko-Pruski Sąd Ziemiański. Ceny zbośa na Pruską mIarę I wae$ I w Poznaniu. Dnia 24. Kwietnia 1833 fen. Tal. egr. Un- do lal. egr. Pszenica. . I 10 I 1$ Zyto « . 28 Jęczmień . 17 Owies . . I? 6 tt . 6 Tatarka . J a Groch . 28 Ziemiaki ));0 Siana cetnar a 11 o ff.. . 1? Słomy kopa a 10 1200 ff · . 3 Masła garniec 7 6 IP 1