GAZE Wielkiego TA Xi e s twa p O Z N A N S K I E G O. Nakładem Drukami Nadwornej W. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannom U. , 1836. JWM - W Srodę dnia 17. Lutego Wiadom ości zag raniczne. Króleitwo Polskie. Z Warszawy, dnia n. Lutego. Dnia 8. b. m. wieczorem opuścił ten świat, przeżywszy lat 77, ś. p. JW. JX. Adam Praźmowski, Biskup Płocki, kawaler orderów Orła białego i ś. Stanisława i klasey. F 2 a n c y o. Proces Fieschiego, Posiedzenie d. 5. Lutego. Następnie wezwano kuzyna Pepina, Ma g nier a, zostającego przez kilka lat w domu Pepina. Ten zeznał, iź Boireaugo widział kilka razy u Pepina. Tu P r e z e s zwrócił uwagę Boireaugo na to, źe takowe świadectwo z strony kuzyna Pepina zasługuje na uwagę, źe się prawda wykryje, i radził mu aby po raz ostatni zastanowił się i wyznał wszystko szczerze; tym bowiem sposobem tylko winę swoje zmniejszyć może. (Ton dobitny, jakim Prezes przemówił, zdawał się czy. nić wrażenie na umyśle obźałowanego i wszyscy _ z natężeniem czekali następnej sceny). Boireau do łez wzruszony rzekł: Panie Prezesie, już' kilkakrotnie o to pytany milczałem przez litość dla biednego ojca familii; walczyłem z sobą przez 6 miesięcy; teraz nareszcie ulegam łzom i prośbom mej matki i całej rodziny. (Wielkie poruszenie między zgromadzeniem.) Preze« dodał, ze czuje całą okropność jego położenia, lecz źe sędziowie nie bfdą jego tyranami, zachęcał do wyjawienia prawdy i Fieschiego z Pepinem z sali wyprowadzić kazał. Potem zaklinał go na imię matki jego, aby teraz po usunięciu powyższych dwóch osób wszystko wyznał. Boi« reau blady jak trup i oczy rękoma mąiąc zaełonione, powstał nareszcie i rzekł słabym głosem: Spotkałem raz Fieschiego na bulwarze, wziął mię z sobą na kieliszek likieru» Dnia 26. Lipca idąc do jednego z moich przy. jac ół spotkałem znowu Fieschiego, który mię wziął z sobą do ślusarza, gdzie czworoboczną sztabę żelaza kupił, udając, źe jej do okna potrzebuje i prosił o pożyczenie świdra do wywiercenia w niej dziury; przyniosłem mu go i odebrałem tego samego dnia, ale przysięgam, żem o użyciu tej sztaby do czego innego nie wiedział. Tego samego dnia wieczorem idąc na bał wstąpiłem do sklepu Pepina i wypiłem kieliszek likieru. Pepin, który cotylko z przechadzki był wrócił, zaprosił mię do swego gabinetu i pytał czym dawno Fieschiego widział? Powiedziałem mu powyższy wypadek, na co Pepin zaczął o obojętnych rozmawiać rzeczach i nakoniec zwrócił się do przeglądu wojska d. 28. Lipca. Łatwoby się wtedy wrzawa zrobić mogła, rzekł« Od s I powiedziałem, źe nic nie wiem, a on mię, prosił, abym nazajutrz po obiedzie spotkał się z nim nad kanałem i żebym, ile że sam słaby, pojechał konno z Fieschim na spacer wzdłuż bulwaru St. Martin. Gdym mu powiedział, ie ja konno nie jeżdżę, kazał mi oświadczyć Fieschiemu, źe albo ja, albo on konno pojedziemy. (Tu głosobźałowanego był tak słaby, ie go ledwie słyszeć było można i dla tego zatrzymał się nieco.) P r e z e s: Czyś w skutek tego uczynił krok jaki, lub czyś to przynajmniej Fieschiemu oświadczył? O. Powiedziałem m u, żem jechał konno, będąc o to proszony, alem istotnie nie jechał. P, Czy ci Pepin nie powiedział, o co rzecz idzie? O. N i e; żałować się owszem zdawał, że ze mną, powyższą rozpoczął rozmowę; myślał bowiem, że mnie już Fieschi o wszystkiem uwiadomił. P. Czy obstajesz przy tern, że ci Fieschi nic nie wyjawił? O. Obstaję. P. Czy ci Pepin nie powiedział, co czynić myśli? O. Miał iśdź" do domu jednego na przedmieściu St. J akóba, gdzie się 40 zgromadziło osób. (Ogólne poruszenie), - P. Jaki fcamiar tego zgromadzenia? O. Mieji strzelać dq Króla, a jeden wypuszczony zbrodniarz miał być na ich"Czele. P. Z tego wykazuje się, czemu Suireau powiedziałeś, że zbrodniarz stoi na czele powstania i że machinę piekielną zapali, ()J,a tego radziłeś, żeby ojciec jego nie wychodził. O. Suireau wiele powiadał, czego odemnie nie słyszał. Daj ej rzekł B o i r e a u ; Przyszedłszy d. 27. rano do roboty byłem zapytany przez Suireau, czy będzie wrzawa jaka w czasie przeglądu wojska, ile żeby nie chciał, ?by w takim, razie ojciec jego wychodził, rzekłem, że mają strzelać do Króla i że zbrodniarz jest na czele buntowników. P r e z e s : Skoroś raz postanowił, wyznajźe teraz szczerą prawdę. B o i r e a u; Byłbym to dawno uczynił, gdyby mię jedna szczególna okoliczność nie była wstrzymywała. Chciałem zataić pra,wdę przez wzgląd na ojca rodziny. Łzy tylko matki i prośby całej mej rodziny skłoniły mię do tego, (T u Boireau upadł na ławkę i twarz eobie zakrył.) N a zapytanie Prezesa czy wszystko wyznał, odrzekł, że wszystko, tylko to jeszcze dodał, ie od Fieachiego pistolecik kieszonkowy dostał. - lJIJIJIlV/JI/bI ROZlllaite wiadolllOŚci. W Paryżu żyje bardzo osobliwy człowiek, dość majętny Juliusz de S1. Crique. Opowiadają o nim tysiączne djiwactwd. Przyszedł on raz do kawiarni Tortoniego, aby się ochłodzić, i kazał dać sobie 3 szklanki lodów, jedne zjadł, a dwie wylał w boty. Zazwyczaj sypie sól do herbaty zamiast cukru przez roztargnienie, Razu jednego porwał misę z sałatą zamiast swego kapelusza, i wszystko wylał sobie na głowę. Jest on prawdziwym dobroczyńcą woźnicom, gdyż jeżeli mu się zdaje, źe ma pilny interes, bierze 10 do 15. fiakrów, ktorzyza nirn czwałem jadą. W największe upały jeździ konno, obwinięty w 3 płaszcze, ;:w botach futrzannych i z deszczochronem. Właściciel wspomnionej angielskiej kawiarni, który ciągle z nim miał wiele nieprzyjemności, ponieważ zwykle wszystkie okna i drzwi otwiera, i innych gości kataru nabawia, i damy zaraz się oddalają, zabraniał temu jegomości przystępu do swego domu. Pewien podróżny opowiada, iż w Wiedniu puszczano 15 gołębi, które w pół siódmej godziny przybyły do Arras (we Francyi) z wiadomością o wygranych losach na loteryi. W Anglii i Francyi gdzie tak częste zdarzają się zabójstwa przez truciznę (we Francyi od r. 1824 do Ig32 otruło się 275 osób) postanowiono, ażeby arszenik, dla rozpoznania go między inuemi ciałami, farbować i pa« chnidłami zaprawiać. Magistraty zajmują się doglądaniem aptekarzy w dopełnieniu tego przepISU. Zdaje się, że sztuka robienia szabel damasceńskich, zupełnie zapomnianą została w Damasku; głównie jakie dziś ztamtąd wychodzą są bardzo liche. N ie wielka tylko liczba znajduje się owych sławnych damascenek, które od ojca do syna jak kosztowne relikwie przechodzą, Turcy i Arabowie wyżej cenią taki oręż, niź.dyjamenty, i nie masz nic, czegoby nie oddali 23. posiadanie podobnego skarbu. strów. Wzrolc Arabów pałał uniesieniem na widok tej głowni, a w wyrazie ich twarzy przebijała się, cześć tajemna dla tego narzędzia śmierci« Gdy Hrabia Bonneval Doulen, będący mairem w Bourges, parem mianowany został, życzył sobie i dawniejszą swoje zatrzymać posadę. »Człowiek ten, K rzekł dowcipny Odry w Paryżu, chce być razem i paire i maire (vere et mere)} a to nie u chodzi." .BEB.sm.smmm:1! -IłUID[ dt. s 4/5343 s 1000 s l u dt. s 5/5344 S 1000 s dt. a 6/5345 * 1000 s 5) dt. s 7/5346 s 1000 * 8 dt. 8/5347' 1000 s dt. ;. 9/5348 *' 1000 s 9 8 ) d d t t. »u/5350 s 1000 s 10 · s H/411I * 500 s dt. 47/2597 * 250 s 11) dt. s 48/2598 * 3.50 s 12) dt. 8 55/7782 s lOO s 13) dt. s 56/7783 lOO s M) dt. 115/7807 _ as s 15) Jaromierz · 29/731 s 450 s aby takowe wraz z należącemi do nich kupo« . nami w czasie ile możności najkrótszym nam złożyli, a natomiast inne listy zastawne równej wartości wraz z kuponami odebrali» Zamiejscowym posiadaczom wolno jest wywołane niniejszem listy zastawne pocztą w niefrankowanycb podaniach nadesłać, poczem przesłanie innych listów zastawnych przez nas franko nastąpi. Gdyby posiadacze wywołanych listów zastawnych, z ich odesłaniem spóźnić się mieli, natenczas spodziewać się mogą, że po wyjściu kuponów teraz w obiegu będących, nowe kupony wydane im niezostaną. Poznań, dnia O. Lutego 1836. Dyrek cya Generalna Ziemstwa. OBWIESZCZENIE. Do publicznej sprzedaży wieczysto dzierżawnego w Wągrowieckim powiecie położonegofolwarku B u k o w i e c, którego realna wartość podług sądownej taxy 10,334 Tal. 27 ebgr. II fen. wynosi, i z którego kanon roclny w ilości 523 Tal. 20 sbgr. 10 fen. incl. 82* Tal. w złocie opłaca się, ale do wyż podanej wartości pociągniętym niezostał , wyznaczonym jest Termin przed Wnym Hadzcą Sprawiedliwości Kleemann, na dzień 4go Lipca 1836 r. przed południem o godzinie iistej w lokalu podpisanego Sądu Ziemsko - Miejskiego, na który ochotę kupna mający z tern nadmienieniem zapozywają się, iż taxa i szczegółowe warunki kupna w Registraturze naszej przejrzanymi być mogą. Przytem wzywają się wszyscy ci realni wie« rzyciele których pretensye w księdze hypotecznej folwarku wieczysto dzierżawnym Buko« wiec jeszcze nie są zaciągnione, aby z takowemi w wyznaczonym terminie zgłosili się, gdyż w przeciwnym razie z temiż swemi fe« alnemi pretensyami do rzeczonego folwarku wykluczonemi będą, i potem wieczne milczenie nakazane im zostanie. Wągrowiec, dnia 2.5go Września 1835« Król. Pruski Sąd Ziemsko - Miejski, W środku miesiąca Marca r. b. znoszę mój handel wina i korzeni i polecam Prześwietnej Publiczności zapas wina w butelkach za bardzo umiarkowane ceny. - Najbardziej odzna« czają się przez swą dobroć gatunki wina węgierskiego roku 1830., Riidesheimer, Markebrunner, Geisenheimer i Madeira. - Podobnież polecam dobry stary rum w różnych gatunkach po 8 do 32 sgr. kwartę. K. Senftleben, w rynku pod Nr. 93. B a H H » Ceny zboża w Berlinie. Dnia i i. Lutego 1836« Ł a d e m : Tal. fgr. fen. Pszenica * I 2 1 3 Zyto ».. JK 6 Jęczmień wielki 27 6 Jęczmień mały 1 I 3 Owies . ». 2 5 Groch . .. 1 10 W o d a : Tal. igr. fen. Pszenica (biała) Zyto ... Jęczmień wielki Jęczmień mały Owies . . Kopa słomy 7 Cetnar siana» 1 ));c Tal« Igr. fen. i110 - 14" * " .> - 85 - - 25 3 - - 81 3 I 7 fi TaL «gr. fen. *fir*" - - 80