GAZETA Wielkiego \ Xi e s twap O Z N A U K I E G O. Nakładem Drukami N adwornej Dehera i Spółki. - Redaktor: A, Wannowsh JW2b6. -W Poniedziałek dnia 13. Listopada 1837. Wiadomości zagraniczne. Polska. Z Warszawy, dnia 7. Listopada. Nader lic*ne zgromadzenie osób wszelkiego etanu, otaczając onegdaj zwłoki ś. p. Zuzanny z Redlów Wilczyńskiej, Ochmistrzyni Instytutu rządowego wychowania Panien, dowiodło, ile ta szanowna Pani przez ewe pracowice i użyteczne życie, i przez swe cnoty zjednała dla siebie wdzięcznych i prawdziwie szacujących. Rodzice tylu córek, wychowanych pod dozorem tak gorliwej opiekun* ki, mnóstwo już mających stan obrany, które młodość swą pod tąż opieką przepędziły, i dzisiejsze wychowanki, wylały zdrój łez przy ostatniem rozstaniu się z tą, której winne były święty dług wdzięczności. JW. JX. Kotowski, Officyał Generalny Warszawski, esportował, i wymownie wymienił ehwalebne czyny życia nieboszczki. Za trumną postępowali: JW. Generał Lejtnant Golowin, Dyrektor Główny Prezydujący w Kommissyi Rządowej Spraw Wewnętrznych Duchownych i Oświecenia Publicznego, Członkowie Rady wychowania i N auczyciele szkół wszelkich. Przy wyprowadzeniu zwłok z kaplicy instytutowej, artyści śpiewali hymn żałobny, kompozycyi Ign. Dobrzyńskiego, Wczoraj zaś w Kościele XX, Kapucynów odbyło się żałobnenabożeństwo, na którem wykonano wielkie rekwiem kompocycyi Kozłowskiego. Wielka ilość osób wszelkiego sianu, znajdowała się na niem. JO. Xiezna Alexandra Radziwiłłowa wróciła do Warszawy. Wczoraj nad wieczorem zakończył życie Karol Ogrodowicz, Mecenas przy Sądzie Najwyższej Inatancyi. R. o » S y a, Z Petersburga, dn. 14, (36.) Października. (Z Korresp. Hamb.) - Cesarz Rossyjski stosownie do ostatnich wiadomości z Odessy, znajduje się obecnie na samej widowni wojny w Czerkasyi. U żyto wprawdzie wszelkich środków ostrożności i tyle kozaków i innego wojska na zasłonę osoby jego zaambarkowano, że nieszczęśliwego przypadku obawiać się nie trzeba; wszelako to niebezpiecznem przedsięwzięciem, udawać się w samo serce zrokoszowanego kraju, którego mieszkańcy z największą przebiegłością i walecznością na podróżnych napadają, W Tygodniku z roku przeszłego, doniesiono o wynalezionym w Petersburgu przez Pana le Molt, elektrycznem narzędziu iwanem Gromnik, (fulmiiere) za pomocą którego można przesyłać iskrę elektryczną na wielką odległość. Użyteczność tego narzędzia świeżo sprawdzoną została; za jego pośredni* tkiem podwodne miny, podłożone pod-dwie ogromne skały, które dotąd utrudniały źegługę na rzece N ewi e, w okolicach Pełl i, a teras supełnie rozsadzone zostały. Gromnik si rawił swój skutek m i m o t o , iż był przez e>tś& przeszło godzin wystawiony na deszcz, który tego dnia obficie padsł. F I a n c y a, Z Paryża, dnia I. listopada. O wyborach w drugim okręgu tutejszej stoI i cy, na które obecnie wszyscy uwagę swoje zwrócili, powiada Temps co następuje; Przewidzieliśmy to, jakich korzyści dwa różne Stronnictwa w wyborze kandydatów Lefebvre i LaiTiite upatrywać będą. Doktrynerowie i komitet radykalny powiadają, źe walka między tymi dwoma kandydatami zastępuje walkę między opozycyą a większością. Jestto okropnym i niebezpiecznym błędem, z ktoregoby obydwa stronnictwa korzystać chciały. Je rt I i nazwisko Pana Lslfiita r urny wydobyłem będzie, nie omieszka komitet powiedzieć, źe to jest świetne zwyeicztwo, odniesione przez pojednanie się purytanów i republikanów nad całą większością. Dodadzą nadto, źe się opinia publiczna widocznie na stronę ostatniej lewej strony skłania, źe Ministeryum z dnia 15. Kwietnia i jego przyjaciele w osobie Pana Lefebvra pob.ci zostali, i źe niezmiernie zganiono rząd, urn.arkowaną politykę i niemal i władzę królewską. "Jeżeli przeciwnie Pan Lefebvre zwycięztwo odniesie, powiedzą do Itrynerowie, źe ich systemat zwycięża, ie się opinia publiczna ku doktrynerom s'.iania i źe Mmisteryum amnestyjne powinno być oddane pod opiekę Pana Guizota. Nie prawda jednakże, jakoby większość obiorców, nawet w drugim okręgu, miała być za Panem Laffittem lub Laf'c-bvrem. Równie pierwszy jak drugi wypadek będzie kłamstwem wyborów. Ktoź ternu zaprzeczy, żeby np. Pan Ganneron, który d. 26. Lipca 1830- roku w Trybunale handlowym obradom przewodniczył, albo 1400 głosami Mairem drugiego okręgu obrany Pan Berger nie miał daleko godniej reprezentować zdania paryzkich obiorców? Któż zaprzeczy, żeby pojednanie przy takim pośredniczym wyborze nie zyskało wieli-, i żeby Ministeryum przezlo prawdziwej i dzielnej pomocy znaleźć nie miało? Przy kład ten całej Francyi posłużyć może, Nie zastosowaliśmy go do wszystkich kandydatów po prowineyach, ponieważ me bardzo ufamy wpływowi osobistych zalet. Niestety stosunki miejscowe często wiece) znaczą przy wyborach niż imiona własne. Nasi przyjaciele znani eą zresztą; przywiązaliśmy się do nich od kilkulat, bo z nimi od kilku lat za jedne i tę same sprawę walczymy i jeden i tenże sam zaoiiar mamy. Naszymi przyjaciółmi są Dupinowie, Calmonowie, Vivienowie, Ganneronowie, Dufacurowie; są to cf wszyscy, co z Panami Th ers, Teste, Passy, Sauzet, Pelet i t. d. glosują. Słowem jestto lewy środek, Z nimi chcemy pojednania, bo jej chcemy na korzyść porządku 1 wolności; z nimi pragniemy.utrzymania Minisieryum z d. 15. Kwietnia, ponieważ pierwsze kroki tego Ministeryum musiały je zaraz oderwać od reakcyi doktrynerów i postępów przesadzonych, w jakich sobie opozycyą le»ej strony podoba. W pośrodku po. m ędzy życzącymi sobie karty i rzeczypospoli» tej a pragnącymi karty i przeszłego rządu, zatknęliśmy nasze zdanie i nasze chorągiew, -Król polecił wykonanie dwóch obrazów: jeden ma przedstawiać zdobycie Konsiantyny, drugi śmierć Generała Damremont. Ki edy h u k dział oznaj m ił mieszkańcom Pa« ryża zdobycie Konstantyny, pospieszyli wszyscy Posłowie zagraniczni zapisać się u Ministra spraw zagranicznych, celem złożenia powinszowania z powodu odnieeionego zwyciężtwa nart Arabami. Najpierwszyrn był Lord Granwil, Poseł angielski, dalej Poseł duński,. Poseł rossyjski także był jednym z najpierwazych, . Następująrą wiadomość otrzymaliśmy z Oranu j)od dniem 19. Października: "Poseł Abdel-Kadera z Oranu juzedstawił Generałowi Bugeaud pismo ważne. Jestto rodzaj buleiynu co do wyprawy, jaką Emir odbył przeciw niektorsm j ouileniom Sahary. Zda(e się, ii Abdel Kader iyczył sobie, ady pismo to izytanę być mogło przt-z wiele osób. Przysłał je bowiem w formie cyrkularza, bez pieczęci, Oto jeet przekład. Chwała niech będzie Bogu żywemu, wiecznemu, który nie potrzebuje spoczynku i snu. Do najlepszego i najdroższego z naszych przyjaciół, wybornego i cno. tliwego Ha«izi tl Hab.b-eł Mohur, Ukila w Oranie, Oby go Bog wspierał i udzielał mu swego błogosławieństwa i miłosierdzia, Niech będzie pozdrowiony. Wiesz już o tein, Żeśmy gię udali do kraju Dziafara z łicznemi hufcami, które Bóg wziął pod swoją opiekę. J,fdwieśiny tam stanęli, natychmiast pokolenia n i ep rzyg otowan e do obrony poddały się, a mieszkańcy- w pokorze z prośbami przyprowadzili nam swoje konie na znak uległości. Dwa dni obozowaliśmy wśród tych Arabów, i nałożyliśmy na nich dan,inę ze stu dobrych ko n i, które odprowadzić mają do Kalifa Sidi Hadzi-Mustafa. Powzięciu zakładnkków, rozkazaliśmy Kalifowi, ażeby z jeźdcami swemi obozował w kraju Dziafara, a eami udaliśmy Skierowaliśmy się z brzegów Sahary ku okolicy mieszkańców Uled - Aiad i Uied - Akrad, £dzie Arabi z El Arbaa, mieszkańcy Beni-aguath, Ain Madi, Beni Muzab, wszystkie pokolenia Środkowej Sahary, zwykle zbierają się dla zakupienia zboia. Opuściwszy Haud we czwartek rano, jechaliśmy cały dzień, a w wieczór obozowaliśmy blizko jednej skały dla wypoczęcia. W piątek po pacierzu fadzer posunęliśmy się ku Mahainat, ku brzegom Sahary w ten czas, kiedy mieszkańcy nie spodziewali się naszego przybycia. W południe wojsko nasze wpadło na grunta licznych pokoleń, któie nieprzygotowane do odporu, bronić się Die mogły. A kiedy wstrzymaliśmy hufce nasze od rabunku i porywania kobiet, Araby poznali len czyn naszej łaski i poddali się. Od południa aż późno w noc przyjeżdżaliśmy pokolenia rozmaite, które z trwogą i w pokorze przybywały do nas dla oddania swych koni, jako znak podległości. O północy obozowaliśmy w Sersu, a w sobotę rano wyjechaliśmy w kraj Ulde-Akrad, w którym mieszkają Araby Sahary. Rozkazaliśmy im składać daninę przez lat pięć, wyrówny wającą dziesiąte] części ich zbiorów i te warunki przyleli. W wieczór sobotni zajęliśmy stanowisko pomiędzy Arabami Sahary a krajem Uled-Aiad, ażeby nam mieszkańcy tego kraju nie pouciekali. Z rana wyprawiliśmy do nich posła z listem opatrzonym naszą pieczęcią, a natychmiast przybyli w trwodze i z pokorą. Uspokoiliśmy ich zapewnieniem o naszej łasce i nałożyliśmy na nich datrnę na lat pięć. Wypytywaliśmy się ich o bogactwach, jakie Araby z Sahary posia dają i dowiedzieliśmy się, źe mają 12000 wielbłądów, zażądaliśmy dziesiątej części i zaraz nam wydano i2co wielbłądów. Napisano z rozkazu Xiecia prawowiernych do sługi jego wOranie, Hadzi el Hahib Ben-Hadzi Mohaui med. Oby Bóg przyjął go do swe) łaski na tym świecie i na przyszłym. D o d a t e k . Chwała niech będzie Bogu! Mieszkańcy OuledA>ad złożyli nam daninę, znakomitszych z pomiędzy nich wzięliśmy w zakład. Następnie posunęliśmy się na ,oludnie Ouansirs ku M - dyah. Kalif tego kraju wiąz z swemi żołnie rzami połączy! się z nami. Araby zapłacili nam też same podatki co i inni. Z dnia 3. Listopada. M o n i t o r dzisiejszy podaje urzędowe raporta o zajęciu i osadzeniu Konstaniyny, t. j. j) pismo Generała Valee do Prezesa Rady, z dnia 36. Października. 2) Pismo Generała Valee do Ministra wojny, lejźe daty. 3) Pi smo Szefa sztabu głównego, Generała Peregaux, z dn, 21, Paźdz, Przyłączony do tegopisma wykaz wymienia naetępuj"ące straty; Z liczby oficerów poległo 14, ranionych 38, na choroby różne umarło 5; ogółem więczginionych i rannych 57. Podoficerów i pro» ety eh zabito 8 O, raniono 4081 umarło na choroby 43. Koni ubito 31, wyginęło w obozie 216. Pismo II. podaje ilość znalezionych w Konstantynie dział i zapasów amunicyjnych; samych dział kruszcowych zabrano 44, 3000 napełnionych bomb, 500 kul haubicowych i bombowych, 1100 sztuk broni, 6500 kilogramów prochu i 1. d. - Generał Valee donosi, że 2500 wojska jako załogę w Konstantynie zostawi; ilość takowa dostateczną będzie, aby miasto w karności utrzymać i wpływ wywierać na sąsiednie pokolenia Arabów. Rozkazał równocześnie, aby zapasy żywności dla załogi na 6 miesięcy zgromadzono, postanowiwszy nie 'wprzódy wyjść z Konstantyny, zanim operacya ta nie będzie do skutku doprowadzoną. - Raporta te z lej tylko przyczyny nieco później nadesłane zostały, ponieważ Generał Peregaux z przyczyny rany swojej nie mógł ich w przeznaczonym czasie wygotować. K onst y tucy onista zamyka następujące pismo z Bajonny 2 d. 29. Października: "Sity zbrojne karolistów , co po przejściu przez Ebro dn. 22. m. b. do Estelli przybyły, składają się z jednego batalionu Guidów, dwóch batalionów" Guipuzkojczyków, dwóch Biskajskich, dwóch Walencyjskich i 5 Nawarskich, w ogóle z 5300 ludzi. Zły stan, w którym wojsko to się znajduje, w mieszkańcach Estelli obudził uczucie litości, ale też i gniewu przeciw dowódzcom karolistowskim. Korpus nn, k'óry do EsielIi powróci, zostaje pod rozkazami Zariategujego i Infanta Don Sebastyana. Co się Don Carlosa dotyczę, o powrocie którego do wspomnionego miasta także już doniesiono, twierdzą obecnie, ie pod Velilla, na granicy Nawarry i Aragonii, przez Ebro napowrót się przeprawił, aby się w górach pod Anzanico usadowić; słoi on na czeje fikacyi, oglądają teraz w tym celu wybrzeża Dardanellów, i jak utrzymują, mieli je znaleźć bardzo spoeobnemi do ufortyfikowania, W arsenale robotnicy znowu będą bardzo czynni. Flota ma być wzmocnioną, i jest rzeczą bardzo podobną do prawdy, źe jeżeli spóźniona pora dozwoli tego, nastąpi druga wyprawa na morze Śródziemne, lecz już nie pod dowództwem Kapudana Baszy, Podczas gdy Sultan łożył usiłowania, aby godnie przyjąć swych dostojnych gości: Arcyxiecia Jana Austryackiego i obu Xiążąc pruskich, wewnątrz kraju powstają intrygi, osnowane przez przeciwników reformy. - Muschir Achrnet Fethi Basza przybył z Odessy, pełen nadziei, że otrzyma zarząd prowincyi Aidin, lecz zdaje się, źe i nadal utrzyma się N arnik Bisza, zajmujący ten urząd tymczasowo. Upadek Pertew Baszy strącił i Tahir Baszę, który utraciwszy wszystkie swe dostojeństwa, otrzymał rorKar zdania ścisłych rachunków. Obaj zięciowie Sułtana są przeciwni dalszej reformie i naślooowaniu zwyczajów franków, i dla tego siarają się pozyskać go dla swoich widoków. Tym sposobem spodziewają się uczynić Sułtana popularniejszym. Arc >xiąię Jan Auslryacki zwiedzał z wiełkiem zajęcifjn wszystko cowidnenia godne tak w samym Stambule jako i okolicy miasta. Przyjęcie, jakiego Arcyxiązę doznał u Sułtana, odznaczyło się nadzwygzainą z strony tego 0Btatniego uprzejmością. Sułtan posadził obok siebie dostojnego gościa, poczetn rozmawiał · z nrm przeszło pól godziny. Później przedstawiony został Sułtanowi cały orszak Arcyxiecia, składąjący się przeszło z 30hl osób, z których każdą po nazwisku i godności wymieniono. Posłuchanie to zakończyło się wreszcie zapewnieniem naj żywszej przyjaźni, oświadczonej z całą serdecznością. Z dnia 15. Października; (Gaz. Szląska.) - Poseł angielski przy dworze greckim miał znowu bardzo nieprzyjemne zajście, a to w obliczu samego Króla Otona. U Króla bowiem był wielki obiad i wedle przyjętego zwyczaju W. Ochmistrz dworu von Weichs wyznaczał każdemu panu damę, którą do stołu miał prowadzić. Gdy więc ceremonia ta się odbywała i Pan Rudhard właśnie damie sobie przeznaczonej rękę swoje poda« wał, Pan Lyons drogę mu zastąpił, oświadczając, iż on damie tej towarzyszyć powinien. Pan Rudhard zaczyna się usprawiedliwiać, W. Ochmistrz prosi o przebaczenie i wskazując na szanowaną powszechnie małżonkę Pana Rudharda, proponuje mu, żeby tę damę do stołu poprowadził. Ale Pan Lyons ofuknąwszy go w głos się odzywa: Qiie croyez vous? croyez vous que je suis pour tout h mondt? - poczerń odwracając się od towarzystwa, na. tychmiast z żoną swoją do domu się udaje; Pan Weichs chciał go niebawem odwiedzić, aby mu rzecz całą wyjaśnić, nie został jednak przyjęty. Pan Lyons mniema (co zapewne bezzasadnem) , źe wypadek ten umyślnie tak był ukartowany; sądził więc, iż honor Wielkiej Brytanii przez to tak upośledzony, iż przybywającym nazajutrz okrętom angielskim w Piraeus zwyczajnej salutacyi zabronił, nim świetnej nie dostąpi satysfakcyi. Rozmaite wiadomości. Z Poznania. Dnia 12. Listopada. - Odd. 10. m, b, żadna osoba na cholerę nie zachorowała, a pozostałe wówczas chore 5 osoby jako wyzdrowiałe puszczono, tak, iż obecnie żadna cholerą dotknięta w miejscu się nie znajduje. LITERATURA. O nowych książkach Polskich. (Dalsiy ciąg.) Panorama literatury Krajowej i Za« g r a n i c z n ej . Warszawa 1836, wychodzi poszytami' , cena poszytu w Warszawie zł. 2. Zawodem Panoramy ma być oznajomienie nas po kolei zlnstoryąi treścią znamienitych literatur różnych narodów. Tą rażą toczy się rzecz o literaturze niemieckiej. Ztym głównym przedmiotem Panorama i inne łączy. Zasługuje najbardziej na uw3_ąę źe Panowie Maciejowski i Wójcicki, którzy tak chamie wspierają, różne i M u z e u m, umieszczają także i w Panoramie owoce swoich interesujących badań. Ostatni ogłasza w Panoramie wyjątki z Klechd, cevli starożytnych podań przez się zebranych. Myślimy iź Wydawca Panoramy zjednawszy szczęśliwie d!a swego pisma społpracowników w tych dwóch uczonych mężach, mógłby się obejść bez umieszczania w niem malej wartości wierszy i mniejszej jeszcze wartości powiastek. Zaledwie inoźe być dla kogokolwiek przynętą taka nędzna zaprawa, * nie godzi się zaś Wyda w« com pism publicznych, dawać pozór swą rzeczą źe literatura polska nie wzrasta i dojrzewa, ale dziecinieje i płaszczy się. W piśmie literackiern powiastki takie jak n. p: N a u k a w eiolicy, Poranek Warszawski i t. p. będąc w calem znaczeniu co francuzi nazywają petite biere, zniżają poważniej sze, z któremi są tak niewłaściwie pobratane. Mam także pod ręką pismo periodyczne Krakowskie pod tytułem Z b i e r a c z p o l i t Y c z n y i l i t e r a c ki, pisemko ulotne, bez naukowego znaczenia, M e l i t e l e, noworocznifc, Lipsk 1837. cena r, sr. 4. k. 50. B i r u ta, tom pierwzzy w Wilnie J837 7 cena u (iliikeberga 3-50. Sławiąnin , we Lwowie, 1837, cena u tegoż r. sr. 1 k. 8 O . Ciekawym kiedyś szczegółem dla historyi literatury polskiej będą wychodzące w różnych miejscach Noworoczniki. Z Melitclą Lipską oznajomił już nas prztz wyjątki Tyg, Petersb. Biruia, nieplenny snopek poezyi swego pierwszego tomu, wynagrodziła treści wszą prozą. Dabzy ciąg roepraw o Cy wilizacyi Litwy, niegdyś rozpoczętych w Zniczach, niepowinienby nam wydawać się zbyt poważnym w tym zbiorze, zważywszy że u nas noworoczniki nie są tym co zagranicą, ale zaradzają niejako ubóstwu peryndycznej literatury. Spotykajmy więc W kaźdem m-ejscu z 01 hnią owoce sumiennej pracy, skrzętnej, nad belletryzm korzystniejszej nauki. Codo literatury - -bściwej, ozdobą Biruty jest zarys pod nazwą P o żar w W i l nie w 1610 r., napisany przez tego P. Kra« swewskiego, o którym niemoźna już wątpić że przeznaczonym jest zostać znakomitym między nami pisarzem, a szczególniej artykuł xię-dza Trynkowskiego, tak pełen rozumu, wymowy, zasługującej na uszanowanie i wdzięczność gorliwości. Nie dzielimy tylku z tym ostatnim gniewu na bezwględną krytykę Pamiętnika Krakowskiego; Źe nie prawda, ale kłamliwe pochwały e?kodzą literaturze, mamy przytład na jednym okresie naszej, który nic prawie nie zbudował, choć brzmiał tak głośnym echem wzajemnych powinszowali. Obiecany nam-jest drugi tom Biruly, Wy> szedł także we Lwowie pierwszy tom Sławianina. Z radością przekonaliśmy się że tak liczny jest, w Galicyi, poczet młodych pisarzy. Nic znajdujemy w tym zbiorze żadnego prawie z imion poznanych dawniej z Ziewonii i Haliczanina, tak wiele obiecujących dla literatury jakiemi są imiona Magnuszewskiego, Siemień« skiego, Bielowskiego, Borkowskich, Ludwika J abłonowskiego. W Sławianinie spotykamy znowu innych, a wcale niepospolitych pisarzy. Co o żadnym innym podobnym zbiorze nie da się powiedzieć, tu przyznać można, źe od początku do końca składa się z wartych uwagi i pochwały rzeczy. Proza jest treściwa, poezya barwna. Jakkolwiek nie jesteśmy skłonni przy. znawać lada komu nazwiska poety, wyznamy źe są w naszem przekonaniu poetami Jaszowski, Goszczyński, Olizarowski. Oprócz Czecha Jana Prawoslawa Karobka, który tu umieścił ciekawe urywki badań gt-nealogiczno-hislorycznych Polsko-Czeskich, spotykamy tu znowu, jako życzliwego spółpracownika, naszego znamienitego plemiennika, Wacława Hankę, Ozdobę ryciny i nót muzycznych, winniśmy znajomej gorliwości Adama Rościszewskiego, członka narodowego Czeskiego muzeum. O charakterach rozumów ludzkich, przez Michała Wiszniewskiego. Kraków, 1837. kosztuje u Gliicksberga, w Wilnie, r. sr. 1 k. fco. Jedno zdziel najważniejszych, nie tylko w naszej tegoczesnej literaturze, nie tylko w literaturze naszej wszystkich czasów, ale ogólnie w całym uczonym świecie, jest dzieło wytlo« czone (ego roku w Krakowie, a napisane przez Doktora Fdozofii Michała Wiszniewskiego: O charakterach rozumów Judzkich Bodaj czy nie pierwszy to raz z naszego plemienia dostawiamy porządniejszego budulca do wielkiego gmachu filozofii, na który się cywilizacya dzisiejsza tak bardzo wytęża. Dzieło naszego ziomka jest rzeczywiście czerń je sam nazwał - " za Kładzi na mi nowej budowy" - a tą budową ma być historya naturalna rozumów ludzkich. Magazyn powszec h n y i m u z e u m , oznajomiły wyjątkami z dzieła publiczność polską, z jego treścią i osnową myśli autora; dodamy tytaj tylko, źe, pomimo spekulacyjnej natury pisma, xiąźka ta jest napisana jasno, zrozumiale, popularnie, a przez umieszczone w niej biografie Franklina, Lackingtona, w części Kanta, wzmiankę częstą o wielu wszystkim znajomych ludziach, a między innemi o domowych nam imionach Druźbackiej, Niegoszewskiego, stała się równie łatwćrn jak interesu pełnem czytaniem. Niemoźemy przewieść na sobie żeby nieprzy« toczyć tego miejsca, gdzie ów znakomity nasz nowej tiauki, dać nam rady podręcznej, obywa telskiej, rady właśnie po miejscu i czasie, a tak zgodnej z przekonaniem które mnie samego do napisania tych kilku słów przywiodło, rady: "iv godziłoby się ażebyśmy umysłowemu życiu poświęcili ów tak spory udział bezczynności, który się dniom naszym dostał." Wyliczając wielkie postępy nauk przyrodzonych za dni naszych, prace Szelmga, Hegla, Okena, Ampera, Oersteda, Faradaya, Grossa i Taunton, myśl gorliwego ziomka naszego z ra a się poniewolni * na zapuszczenie u nas tej nIwy gdzieindziej tylu rękami uprawianej. »RaduJe się" mówi nasir. 137, "prawdziwie dusza, na widok wielkich skarbów umysłowych, w tak krótkim czasie nagromadzonych; wszakże, ile razy mysią na nauki przyrodzone rzucę, nie mogę sit; odjąć holtści. Na widok tak ogroinnej budowy, którą uczeni zachodniej E uropy w Oczach nastvch wznoszą, będzie yż z załnżonemi patrzyć rękoma? . . . PrzybIerzeinyż na się postać obojętnych widzów? , . . Nie masz więc między nami ludzi, których Opatrzność pięknemi darami I rozumu, a los bogaetwy hojnie obsypał? ... Nie maszźe u nas ludzi w samej porze do uprawiania nauk przyrodzonych, którym czas za długi się w y d aj e? . . . Karty zabijają czas! piawda, ale j dusze razern. Nie każdy ma zdolności i o rhotę do nauk spekulacyjnych: do tego trzeba od młodości nabranych nałogów; nie każdy może się bawić malarii wem i muzyką, które K> kunszta kobietom bard/ ej przyęiQją; ale nauki przyrodzone tyle tylko zatrudnIając, co potoczne życie, nie mordują umysłu. O gdyby ten co go to wszystko znudziło n a ś w i e c i e, zajrzał tylko raz w oczy na turze, raz tylko wpatrzył się zbliska w jej nadobne 0bbcze, raz tylko wziął w rękę mikroskop, lub oko w teleskopie zanurzył, wątpić nie można, iżby w nim nauki pr/.yrodzone znalazły opiekuna i znawcę. Ożyłoby mu to wspaniałe przyrodzenie, te pola i łąki, na które teraz 0bojętnem powłóczy okiem. Slońceby mu wspanialej wschodziło, Zdziwiłby się że dotąd nie widział tak wielkich przed sobą skarbów, wspomniawszy sobie źe szukał z takim kosztem, narażeniem zdrowia i majątku, rozrywek i zabawy, mając wokoło siebie takie cuda, tak ciekawe do odkrycia tajemnice natury, tyle do zyskania sławy i przyjemności, zdumiałby się nad własną ślepotą. Ab i, powie kto, nie tnim wcale nauk przyrodzonych: tern lepiej; bo do innych przyjemności, przybędzie jeszcze roekoez którą nowość sprawuje. Przyjaciel, który zna choć cokolwiek Chemii, Botaniki, Mineralogii, Geologii, wskaże dzieła które zaprowadzą do innych; okaże się potrzeba zebrania minerałów, roślin, któreśmy dotąd obojętnie nogą deptali, a mikroskop, teleskop, mały 3p. parat chemiczny, (c o wszystko dziś tanie i łatwo sprowadzić) odsłoni zdziwionemu oku no. wy świat cudów. Podróże dla zdrowia, dla wod, lub interesu przedsięwzięte, nabędą nowych powabów. Wieleź to na drodze, teraz tak nudnej, ciekawych rzeczy się znajdzie. I Każdy dzień pomnoży zbiory dornoWe: pobyt chwilowy w jakiej stolicy, lub większem mieście nastręczy sposobność zwiedzenia gabinetów' zobaczenia wielu rzeczy, o których się czy. lałd i oświecenia się z rozmowy z ludźmi, którzy wiym zawodzie wsławili się. N awet w późnił Starości, kiedy już wsystko w nas wy wrzało i ostygło, nawed śród cierpień, ta jedna 6zla. chętna namiejętność do ostatnie) chwili przyjemne życie wypełnia i zajmuje. i ma z szczęśliwszych i dłużej żyjących ludzI jak Hibliotnany, Numizmatycy, Geologowie, Botanicy, i 1. p. Ależ kosztowna to zabawa, rzecze nie ) t de n! - Nie tyle cO karty i inne rozrywki; a co większa nie jest zabawką. Biada człowiekowi A, który tylko chce bawić się. Mąż światły, ktoiyby u nas nauki przyrodzone wspierał w zaciszu domowem nad ich wzrostem gor, , . liwie pracowali medal nam pr/.yzostac SIę, nowe w naukach wynalazki i odkrycia u nas drukiem ogłaszał, na ryciny, na wydanie dobrych dzieł w języku ojczystym łożył, wiele-chwil słodkich sobie zgotuje, bo i my i nasze czasy równie własnością historyi się staną, jak wieki minione. " P o s t r z e ż e n i a n a d w i e k i e m XIV., przez Antoniego Hrabię Stadnickiego Krakow, 1337, kosztuje u fjliiksberga w Wiln e r. er. 1 k. 25. Możnaby myśleć źe x>ąźka n której chcemy teraz wzmiankę uczynić, iści powyższe obywatelek e życzenie naszego filozofa. Oto jeden ze znakomitych obywateli dawnej Czerwonej Rusi Hrabia Antoni Siadnicki, poświęca się , naukom, otacza x'egami, wartuje archiwum familijne, i obiecuje nam udziehćskarbów swoich rozległych i wielostronnych wiadomości, w obrazie tak zajmującego t4go wieku. W naszej literaturze, szczególniej dzisiejszej, tak niebogatej w xięgi poważne, w badania połihistoryczne dzieło Hrabiego Stadnickiego zasługuje , . na wielką uwagę. Tak sam text jak wstęp I przypisy do tego tomu, zawierają pełno wiadomości ciekawych, 1, powtarzamy, wielostron - nych, Można powiedzieć że jest to jak gdyby zbiór rozprawonajciekawszych szczegółach historyi, filozofii bistoryi, historyi filozofii, jak n, p. o Templariuszach, o Arianizmie, o filozofii Arystotelesa, oTeozofii, o wielu innych niedotknionych dotąd piórem polskim rozdzia