GA Wielkiego Xię stwa ZNANSKIEGO Nakładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowshi. JW8Q.- W Srodę dnia 4. Kwietnia 1838. Wiadolllości zagraniczne. A ngli a. Z L o n d y n u, dnia 34. Marca. T i m e s poczytuje wiadomość o podskoczeniu papierów holenderskich ra zupełnie nieodpowiednią przyczynom, jakim takowe przypisują, nie tylko dla tego, źe kredyt Holandyi przez znaczne zwiększenie się jej długów wstrząśniony bardzo został, ale takie i dla tego, źe chociażby Holandya szczerze o załatwieniu tej sprawy myślała i Belgia się do tego przychylała, jeszczeby wiele miesięcy upłynęło, zanimby zawiązane układy w tej mierze ukończono, a wypadków tychże jeszcze bynajmniej przewidzieć nie można. Ale gdyby nawet i nowe zatargi nie powstały, ulega jednak pytanie względem długu tylu trudnościom, a mianowicie ro do oznaczenia czasu, od którego Belgia obowiązaną jest przejąć przekazany jej traktatem dług, źe teraz jeszcze najmniejszej nie ma przyczyny do podnoszenia się papierów holenderskich. Także w dobrze zawiadomionych towarzystwach kupieckich w Holandyi, Belgii i Londynie tak dalece nie można było sobie podnoszenia się lego papierów wytłumaczyć, źe kupcy u ko* respondentów swoich wyjaśnień tej rzeczy zaeiągali. Kto jest głównym sprawcą, co przez macme zakupywanie cenę papierów w góręposunął, niewiadomo, ale prawie z zupełną pewnością domyślać się można, źe to jest dziełem przebiegłej spekulacyi, na której publiczność w Niderlandach i Anglii szkodować może* Nie obędzie się zatćrn niezawodnie bez znacznej reakcyi w papierach holenderskich. Hiszpania. Z Madrytu, dnia 12. Marca. (Gaz. Powsz.) - Ci sami ludzie, co kilka dni dopiero temu Generała Espanerę zdrajcą okrzykiwali, przypisując mu zwalenie Miniateryum Calatravy, wynoszą go teraz pod niebiosy za t o, źe w swoim rozkazie dziennym z d. 2. b. m, obwinia teraźniejsze Mini * Steryum o niedostarczenie armii od Września ani pieniędzy, ani odzieży, ani też źywnoici. Każde stronnictwo pragnie nieszczęścia kraju, aby przyczynę tegoż na drugie zwalić. Onegdaj ukazała się ta proklamacya Espartery w Eco deI Comercio, i tego samego dnia umieściła, jak wiadomo, Gacę ta w swej nieurzędowej części artykuł zbijający twierdzenie Espartery. Wyrażono w nim, źe armia znajduje się niestety w opłakanym etanie, ale wina tego spada na Minioteryum z La Granji i na stronnictwo rewolucyjne. Po tej niezgrabnej obronie następuje drugi artykuł, z którego następujące przytaczam zdanie: »Opozy. era. tówaie pod wzaled em liezby jak de bach bardzo słaba, i widząc, jak się syetein at porządku i sprawiedliwości przez liczne zwycięztwa prawego wojska utwierdza, pracuje z ślepą wściekłością nad zakłóceniem spokojności publicznej, uważając to za jedyny środek do dostąpienia powtórnie władzy, chociażby ją nawet Za kilka dni na nowo utracić miała, Z dnia 13. Marca. Wczorajsze posiedzenie Kortezów nad spodziewanie spokojnie przeminęło. Cała intgrpellacya Pana Lujana okazywała się być prawdziwie złośliwym wymysłem i nie zdołała Ministrom zaszkodzić. Głównym zamiarem było wzburzenie umysłów i na Ministrów 2 innej uderzyć strony. Lecz zamiar ten zniweczyło niespodziane» wzięcie się Generała Seoane, który, jak często Już, i teraz także oczekiwania stronnictwa swego zawiódł. Po oświadczeniu bowiem M i n i s t r a s p r a w wew n ę t r z n y c h Panu Lujanowi, że Ministrowie nie są odpowiedzialni za nieurzędową część G a c e t y, i że zreezią wiadomy artykuł «ami potępiają, zabrał Generał Seoane głos i prosił o zaniechanie dalszych obrad nad tym przedmiotem, pizez co się tylko zaciętość stronnictw 2większ3. "Ciemna chmura, rzekł, wisi nad nami. Spostrzegam te same symptom»ta, (e same namiętności, te same osoby, le same rzeczy, które dawniejsze poruszenia wywołały i nas na brzeg przepaści zaprowadziły. Odbieram bezimienne hsiy, pisane tą samą ręką, jak w innej epoce,. dla tego obstaję za jednością, jako jedyną rękojmią dla spiawy Izabelli I I . Ta stoi na słabych no. gach. Stronnictwo, przy pisuj ące sobie obecnie zwycięztwo, nie zadługo paśdź może ofiarą okropnej rewoluc y i , i tak t wi e r dz ę i p r z e p o w i a d a m , j i k e m dawniejsze przesilenia przepowiadał. Mam w ręku list od bardzo dobrze świadomej wszystkiego oso by, a ten zawiera najsmutniej - sze donies'enia.... milczę jednak i proszę, aby obrady uŁończono." N astępnie zapytał eię Prezes zgromadzenia, czy chce obrady za ukończone uważać, ale Pan Aiguelles i inni opierali się temu. Potem wyszedł Generał" Seoane z sali, ale Minister spraw wewnęt r z n y c b potwierdził wszystkie jego napomknienia o planach rewolucyjnych jak najuroczyściej . u Muszę niestety oświadczyć, rzeki, że rząd ma dostateczne dowody w ręku, aby wierzyć przepowiedniom Generała Seoane. Ale rząd się nie boi owych niebezpieczeństw licząc na pomoc obydwóch Izb i na poświęcenie się armii i milityi narodowej, które potrafią stawić czoło garstce zuchwalców, co jużpo raz trzeci chcieliby państwo w nieszczęściu pogrązyc. Rząd potrafi albo ich pokonać, albo z honorem zginąć." Pan Arguelles poczytał sobie za obowiązek podnieść znowu jabłko niezgody usunięte przez GenerałaSeoane, 1 w długiej mowie wywnętrzał żółć swoje, udając się jak zwykle do ulubionej materyi o wpływie wywieranym przez zagra» niczne mocarstwa na H szpanią. Chcą, rzekł, rękę młodej Królowej przefrymarczyć pod pozorem ukończenia wojny domowej, a są oso» by, które w tern wielką myśl upatrują. Tu zażądał Hrabia To r e n o głosu, ale kongres znużony gadaniną boskiego mówcy, usunął ten przedmiot, a Prezes posiedzenie zamknął. Toreno i Mendizabal byli obecni, ale najmniejszego znaku urazy nie okazywali. - Najważniejszym wypadkiem tego posiedzenia jest pewność, że nowa rewolucya Hiszpanii zagraża, i że Ministrowie i Generał Seoane wiedzą o całej taj emnicy. O tzy wszystkich zwrócone są na Saragossę. Z dnia 17. Mar ca. Odpowiedź Generała Espartery na żądane od niego oświadczenie względem wydanego przez niego rozkazu dziennego do armii, nadeszła i ma być bardzo zaspakajająca. D o» niósł on równocześnie, że wyprawa karolisrowska, która początkowo wstecz postępowała, wtargnęła do wyższej Aragonii. Niemcy. Z H a n o w e r u, dnia 2,8. Marca, Ponieważ kilku »oddalonych z G6iyngi pro. fessorów w Lipsku prelekcyje czytają, Mini« steiyum hanowerskie za najwyższym rożka« zera, wydało rozporządzenie, ażeby wszyscy poddani hanowerscy na uniwersytecie lipskim będący natychmiast ztamtąd się oddalili, kiedy JN. Pan od'ąd żadnemu z poddanych swoich nie pozwala w Lipsku naukom się poświęcać. Ministeryum podając ten rozkaz do wiadomości publicznej ostrzega osoby w tern interesowane, aby rozporządzeniu temu natychmiast zadosyć uczyniły. JT u s t 2 Y a. Także veegierskie miasto Gran doznało wielkiego nieszczęścia przez powódź. Pismo jedno z Granu z dnia 12. Marca w ten sposób smutny ten wypadek opisuje: "Przesełam W Panu następujące doniesienie, nie wiedząc kiedy, jak i czy je otrzymasz,- woda albowiem cały niemal Gran zatopiła. Guśonitc wiodący do Kudy stoi całkiem pod wodą, i od d. 9. b. m. żaden postylion stąd nie wyjeżdża, ani lei poczta z Budy i Wiednia nie przybywa. Kra odeszła tu szczęśliwie d. 6. Marca i tylko w uliczkach przyległych Dunajowi woda do domów dochodziła- lecz pod Wyszogradeni rem miejece tak nazwane Kleine Platzel (na gruncie kapituły) należące do góry Sw. T 0masza, gdzie żydowscy kupcy swoje sklepy mają, zoecało przez wzrastający Dunaj zupełnie zalane. N astępnego dnia rozszerzała się woda po więfcsiej części miasta Gran u, a szczególniej po rynku, na ulicy Dunajskiej, Budzkiej, Franciszkańskiej i t. d. Dnia logo już po wspomnianych wyżej miejscach czółnami jeżdżono. Wylew tak nagle się wzmaga), że mało kto zdołał swe rzeczy ocalić. Woda lala się drzwiami i oknami do mieszkań. Wiele domów się zawaliło. Opuszczano mieszkania i wiele osób szukało przytułku i schronienia na ratuszu, w domu komitackim, w gimnazyalnym gmachu, benedyktyńskim i franciszkańskim kl.sztorze, Inne osoby wynosiły się do domków w winnicach na wyższej części góry Sw. Tomasza, do kanoniów na górze fortecznej, do S1. Georgsleid, własności Prymasa i do górnej części miasta» Włochy, Z N e a p o l u, dnia 13. Marca. (Z Gaz, Powsz Lipsh.) - Gdy przez czas niejaki nas tylko z Sycylii nadchodzące pogłoski zatrważały, obecnie i u nas samych spokojność zagrożoną być się zdaje. Wszędzie widać zasępione twarze i słychać podszepty obawy albo zniechęcenia; góry ognistej nie tylko zdaleka widzimy, lecz czuj emy ją już pod naszemi nogami. Przyczyną całej tej trwogi pewne są pogłoski, że w Modenie, Bononii i Rzymie wiele przedsięwzięto aresztowań j że w skutek tychże rząd tutejszy pewne otrzymał doniesienia odalekiem rozgalęźeniu G i 0vine Italia w Królestwie Neapolitańskim, a tak łatwo wytłómaczyć sobie można, dla czego i tu wiele osób do więzienia wtrącono i wojsko i policya ciągle są w ruchu. W naj« okazalszych częściach stolicy, gdzie same są pałace i gdzie więc kradzieży albo włamania eię gwałtownego najmniej obawiać się należy, noc w noc liczne się krzątają posterunki żandarmów; przez wszyftkie ulice trojakie przeciągają patrule a liczba więźniów w Vicaria pomnożyła się w trójnasób, lubo wcale nie słychać, żeby teraz więcej popełniono występków, niż zwyczajnie. W nocy albo ze świtem widziano na traktach do stolicy tej wiodących całkiem zamknięte wozy pod zasłoną jazdy, które też do więzienia zajeżdżały. Król wczoraj po południu na statku parowym wtowarzystwie innego podobnego staika w kierunku ku Sycylii się puścił, i twierdzą dzisiaj istotnie, ie wyspę zwiedzi. Gazeta u«rzędowa donosi dzisiaj, ze N. Pan tylko kilka punktów na wybrzeżu oglądać postanowił. Z Sycylii donoszą, ie ustanowiony fam Sąd wojenny ostateczny wydał wyrok i jednego z głównych sprawców bun tu, Aniello , na śmierć skazał; rozumieją, że Król karę tę w wieczne zamieni uwięzienie. Generał Sonnenberg ma ku końcowi miesiąca biei. niezawodnie tu powrócić. ROZlllaite wiadolllości. O T y g o d n i k u l i t e r a c k i m. (Nadesłano.) - Z jaką radością przyjąłem wiadomość o po. wziętym zamiarze wydawania "Tygodnika literackiego", z taką niecierpliwością oczekiwałem pierwszego numeru; wyszedł nareszcie - i ja pospieszam słów kilka o nim napisać. - Pierwszy artykuł, wspomniawszy o pierwszych chwilach życia Schillera, wystawia go, jak; z miasta rodzinnego do Manheim uchodzi. Piękny niezawodnie początek! Schiller, który na najwyższym niemieckiej narodowej poezyi szczeblu stanął, który równie mocno do serca jak i óo rozumu ' przemawia, powinien być w literaturze naszej doskonalej poznanym. W istocie przełożenie Don Carlosa, Marii Stuart i innych byłoby godne męża najwyższym u nas obdarzonego geniuszem. Oby slaby głos mój do niego się przedarł - i życzenie moje przyszło do skutku. - Drugi artykuł okazuje o ile Wielkopolska do ogólnej oświaty wpływała. U czony autor fX. i ' ), o ile mu zakres pisma pozwala, zbija śmieszny zarzut, jakoby u nas niwa zupełnie była nieuprawną. Zastanawia mnie mocno, iż Brodziński mógł na chwilę zapomnieć historyi literatury naszej, czyli raczej pomieszać potzyą z naukami. Niestety, twierdzenie owo dowodzi, że na wschodzie naszej ziemi twory wybujałej, żywej wyobraźni jedynie prawie zajmowały. Niewiem atoli dla [jakiej przyczyny pominął autor Antoniego Poplińskiego, Józefa Łukaszewicza, Wybickiego, S. Kaullussa i innych? - Ttzeci artykuł stanowi wiadomość o współczesnych kompozytorach naszych,- poczerń umieszczona jest krytyka dzieła Balińskiego, w końcu czytamy anegdoty i zdania. - Ciecz sama gruntownie obrobiona, język piękny, przedmioto wi odpowiadający, styl gładki i płynny, rokuje Tygodnikowi najpiękniejszą przyszłość, redaktorowi niewygasłą wdzięczność. Od nas tylko zależy długie, że tak rzekę, życie pisma tego - wspierajmy je - a upowszechnieniem okażemy, że przy uprawie roli rodzinnej niezapominamy o uprawie niwy umysłowej. F, K N. . . . . . . i. glik Edmund Spencer w opisie odbytej podróży po Kaukazie opowiada swoje odwidziny w domu jednego z xiąiąt czerkaskich, mówiąc: "Xięźna 1 córki jej przyjęły mię bardzo uprzejmie, przyniosłem im podług zwyczaju w 0wyra kraju niektóre mało znaczące podarunki; zaco one nawzajem dały mi pas na pistolety, dwie male ładownice safianowe, swoich pięknych rąk robotę. Matka, mająca lat około 50, była spaniale ubraną, miała bowiem na sobie z przodu otwartą, erebrnemi zapinkami ujętą szatę z niebieskiego jedwabiu, pas srebrem przyozdobiony, tudeieź pstre spodnie z pią-knego, tureckiego muszlinu, czerwone sandały, a na głowie lekki szal, który częścią jak zawój turecki był owity, a częścią w powabnych przegubach spływał na dół. Na to wszysiko rzucony był welon muszlinowy, który prawie całą jej twarz zasłaniał. Mnóstwo drogich, starożytnej oprawy klejnotów uzupełniało jej toaletę. Była ona niegdyś.zapewne bardzo piękną. Córki jej ubrane były jeszcze spanialej , ale zamiast zawoju obiedwie miały na głowie t yjarę z czerwonego eaiianu, mnóstwem tureckich i perskich złotych monet przyozdobioną, Z resztą ubiór ich był jednakowy, wyjąwszy włosy tycb młodych dam, które nie lak, jak mężatkom, wolno na szyję spływały, ale w gruby warkocz splecione, a w końcu srebrnym sznurkiem związane, aź po pas spadały. Rysy ich twarzy by/y tak regularne, piękne i pełne wy. razu, jak rysy twarzy ich matki, jednakie wyznać muszę, źe cera twarzy nie odpowiadała bynajmniej ich piękności. Lecz były jeszcze młode i mocno sznurówkami ujęte, które noszą wszystkie czerkaskie dziewczęta, aź do czasu swego zamęzcia, i to. zapewne było przyczyną, iź tak blado wyglądały. Na dany znak wyszedł młody xiąźę z pokoju, przybyła bowiem jedna z jego żon, xi<;zniczka 1. domu Demirghoi, najpiękniejsza kobieta, jaką kiedy w życiu mojem widziałem. Miała ona około łat ośmnaście, najregularniejsze rysy greckiej twarzy, duże, czarne oczy, smagławą cerę, piękną nóżkę, małą rączkę i twarz prześliczną. Ubiór jej podobny był do ubioru maiki xiąięcia, lecz jeszcze gustowniejszy. Piękne, krucze jej włosy w warkoczach spływały na ramiona, Xię£na i córki jej zajęte były haftowaniem, lecz praca ta nie zabiera wszystek czas kobietom kaukazkirn, dla tego gospodynie moje przędły także, podobnie jak Królowe w wiekach starożytnych, len i wełnę; pięknemi rączkami swemi robiły dla familii nie tylko suknie i sandały, ale nawet płaszcze z wielbłądziej i koziej sierści, siodła, czapraki, tu«W Ź pochwy do «zabeł i sztylet ów. N iemniei. blOszy talent okazywały do kucharstwa i mleczy. wa; czasami dawały także do poznania, źe się znają i na połowem gospodarstwie, a okazałą swą garderobę chowały dla wizyt ceremonialnych. Gospodarz mój był również bardzo uzdolnionym człowiekiem, własnemi bowiem xiąźęcemi rękami powystawiał te małe domy, w których miał swoje pomieszkanie. Sam dla siebie był cieślą, garbarzem i tkaczem, oprawiał swoje karabiny i pistolety, robił łuki, sajdaki i doskonałe strzały, nakoniec podobien do starego Króla Pryama, uprawiał sam ze swoimi synami pole i pasł po górach swoje trzody. A gdy snteg w zimie przerwał te zatrudnienia, wtedy tkał bardzo piękne kobierce, które w Turcyi i Persyi dobrze popłacają. Ale nie na tern jeszcze kończyły się wszystkie jego roboty; odlewał kule, robił proch do strzelania, a gdy mu prócz tego jeszcze cokolwiek czasu pozostało - wtedy palił fajkę." Statuty zakonu Templaryuszów , - W archiwach w Dijon znahziono niedawno uchwalone na soborze w Troyes roku 1128 wojskowe regularnina Templaryuszów , oraz ciekawe, nigdy dotąd nieogłoszone statuty tegoż zakonu, o których dotychczas mniemano, źe zaginęły. - ID M M M II - M II - - B ID - W MIl WUIIH--ZA POZEW EDYKTALNY. Niewiadomi sukcessorowie, albo krewni najbliżsi : d) zmarłego w Międzyrzeczu w roku 1329. gwoźd «siarza D a n i e l a E l t e r m a n n, którego spadek tylko z bardzo zrujnowanego, sądownie na 97 Talarów 18 egr. 5 len, oszacowanego domku, podwórza i przybudowli do kuźni się składaj V) zmarłego w Broycach dnia 1. Lutego 1326. roku obywatela J a na B e nj am i na Alb r e c h t , którego spadek tylko z małego na 9 Talarów oszacowanego ogródka i dwóch niepewnych aktiwów w ilości u Talarów i resp. 15 Talarów 15 sgr. się składa, wzywają się niniejszem, ażeby się w terminie na dzień 1. Lutego 1839« zrana o godzinie lotej przed Ur. Geissler, Assessoren» w Izbie naszej instrukcyjnej etawili, i swoje prawo własności, bądź inne jakie pretensye rościli i takowe udowodnili. W razie bowiem niezgłoszenia si? żadnego z sukcessorów, albo zgłoszonych niepotrańenia etę legitymować, pozostałość jako bezdzie* dziczna skarbowi publicznemu przysądzona zostanie. Międzyrzecz, dnia 16. Lutego J838. Król. Pruski Sąd Ziemsko-miejski.