GAZETA Wielkiego Xi estwa POZNANSKIEGO N akładem Drukami Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowshi. JI#260. - We Wtorek dnia 6. Listopada 1838. Wiadolllości krajowe. z Berlina, dnia 3. Listopada. N. Pan w miejsce byłego Ministeryalnego Rezydenta w Grecyi, dymissyowanego Majora HI. L u s i, Szambelana Swego i Kadzcę legacyi B ro s s ie r de St. S imo n Ministeryalnyrn Rezydentem przy dworze KrólewskoGreckim mianować raczył. Przybył tu: Nadzwyczajny Poseł i pełnomocny Minister btanów Zjednoczonych Ameryki północnej przy dworze tutejszym, Henry W h e a t o n, z Paryża. Wiadolllości zagraniczne. F 2 a n c y a. D P a ry ż a, dnia 26. Października. »Cała Francya, powiada Konstytucyonista, pochwaliła wybór Marszałka Valee na Gubernatora naszych posiadłości afrykańskich. Zdobywca Konstantyny pozyskał w wyłomie murów miasta tego buławę marszałkowską i razem godność Gubernatora. Administracya jego odpowiedziała także całkiem oczekiwaniom naszym. Surowość, z jaką karności wojskowej przestrzegał, zjednała mu przychylność wszystkich żołnierzy. U czucietychże dokładnie skreślił znakomity oficer warmii afrykańskiej w liście pisanym do starego wojaka: "Marszałek Valee, słusznie posiadający wysoki ezacunek, powiada tenże, nie może być za wielkie m zaufaniem zaszczycony. Trudności bowiem, na jakie co chwila w administracyi natrafia, tak są wielkie, że mnóstwo dawniejszych rozporządzeń, świadczących o wahaniu się polityki, koniecznie zwalić musi.« Lecz także jeszcze przed wyprawą do Story tworzyło szlachetne postępowanie Marszałka w Konstantynie wielką sprzeczność z smutną przeszłością. Od tej chwili odbieramy urzędowe doniesienia o krokach poczynionych do zabezpieczenia zaborów naszych. Zdobycie Story zbliżyło Konstantynę 'o morza; fiotta nasza pozyskała dogodną przystań, a wygodne drogi krzyżują się w różnych kierunkach. Tym sposobem skraca sie, droga, wydatki się zmniejszają, a władza nasza ustala. Uwagi godną jest dalej rzeczą, że korzyści te Marczałek przez kilka tylko wystrzałów karabinowych osiągnął. Kabylowie, mieszkający w owej prowincyi, nie stawili żadnej zapory wojsku naszemu; sąto zaś pokolenia waleczne i uobyczajone, posiadające wydoskonalone dosyć rolnictwo i zarody przemysłu. Naj świetlej si z pomiędzy nich chcą uznać władzę Francyi, a to li tylko Gubernatorowi zawdzięczamy. J ego to mądra religii mahometańskiej, uatala rząd nasz w Afryce: bo Arabowie patrząc na szanowanie, religii i zwyczajów swoich widzą jawną korzyść wynika ącą dla nich z przejścia z pod Turków pod Francuzów. Sama wyprawa do Story świetnym jest dla nas wypadkiem; zebraliśmy bowiem owoce pokoju, których krew wojska naszego nie zbroczyła. ftlinisteryum nie szczędziło przy tej sposobności nagród, a cała Francya przyklaskiwała tymże.« Z dnia 2 7- Października. Wczoraj zwiedził znowu Król po upływie łrzech lat po raz pierwszy «Teatr francuzki« dla przypatrzenia się grze sławnej aktorki, Panny Kachel, występującej w roli Emilii WACynnie«. N. Pan przybył tam w towarzystwie N. Królowej, l>. Królestwa Belgijczyków, SŁęśniczek Klementyny i Adelaidy, Kięcia Nemurskiego i młodych Xiąźąt. Licznie zebrani widzowie powitali z zapałem N. Pana. Gdy Król na chwilę przed zakończeniem sztuki teatr opuszczał, przyjmował go Dyrektor teatru, Pan Wedel, z dwoma urzędnikami tygodniowymi, którzy podług starożytnego zwyczaju pochodnie przed nim nieśli. Na kurytarzu przemówili N. Państwo uprzejmie do przedstawionei im Panny Kache!. Między innemi rzekł do niej Król: «WPanna przywróci swą wyborną grą piękne czasy tragedyi francuzkiej; rzadko mam czas do bywania w teatrze, ale będę tu jeszcze, dla przypatrywania się często grze W Panny.« - Iw istocie Panna Kachel nowy ruch całemu teatrowi nadaje. Z jej to natchnienia wystawią znowu sztuki »Estera" i «Bajazel". Dzisiejszy Monitor paryski zbija pogłoskę o schwyceniu dwóch osób, u których miano znaleźć fałszywe papierowe pieniądze, W ilości 400,000 fr Tenże sam Monitor paryski zawiera co następuje: «Dziennik jeden poranny umieścił wiadomość, jakoby slan zdrowia na pokładzie okrętów, należących do eskadry m#xykańskiej, -był niepokojący, i żo iYlinisteryum troskliwie tai odebrane o tern doniesienia. l)la zbicia tej całkiem fałszywej pogłoski podajemy do wiadomości publicznej następujący wyjątek z raportu Kapitana Bazoche z d. 00. Sierpnia: Ogólna liczba wszystkich chorych wynosi 23 O, z których l porucznik, 2ch kadetów, l uczeń szkoły żeglarskiej i 2ch majtków, ogółem 6 osób umarło. Choroby są lekkie i źadnćm niebezpieczeństwem nie zsgraźają.« Hiszpania. Z Saragossy, dn. 20. Października. Czytamy w tutejszym N o v i c i o: «Gdy się Generał Ilalen przed kilku dniami w Belchite znajdował, kazał do sie'j e przyzwać Ayuntamiento i plebana miejscowego i oświadczył im, ie pod karą śmierci muszą mu wydać karolistowskiego komendanta broni, ukrywającego się, jak wie z pewnością, w tern mieście. Kapłan i członkowie Ayuntamiento twierdzili początkowo, że o nim wcale nie wiedzą, ale poznawszy z tonu Generała, że to nie przelewki, wydali go, i natychmiast go rozstrzelano.« JI u s ł 2 Y a. Ga zet y niemieckie donoszą (przez Wiedeń) z Galicyi z dn. 20. Października: «Mogę Panu obecnie niektórych udzielić szczegułów względem morderstwa, popełnionego niedawno temu w Krakowie na uchodzącym za tajnego ajenta rossyjskiego, Panu Celak. Zbrodnią tę popełnili trzej młodzi ludzie Stankiewicz, jAagorowski i Lewicki. Przypadkiem Stankiewicz, w jednym domu z Celakietn mieszkając, z tymże bliższą zawarł znajomość i potrafił mu się przypodobać. Tak więc Celak, zapytał Stankiewicza (mającego ledwo lat 18 i zapewne nie majętnego), aźaliby nie chciał u niego za umówioną miesięczną płacę niekiedy listy i inne akta przepisywać. Stankiewicz przyjął tę propozycyą i pozyskawszy następnie coraz więcej zaufanie Celaka, poznał się nareszcie dokładnie na zabiegach i interesach człeka tego. Juz dawniej opowiadał, ie polscy i rossyjscy wychodźcy Celakowi regularnie się opłacają, za co on im ręczył, że ich nie wyda. Wszakże gdy Celak ostatnićmi czasy jednak o kilku doniósł i oświadczał, że większej jeszcze liczbie wygnańców p idobny los zgotuje, powstała w Stankiewiczu poraź prerwszy myśl, aby tylokrotnemu nieszczęściu w jakikolwiek bądź sposób zapobiedz. Zniósłszy się więc z kollegą swoim Zagorowskim, oba jednozgodnie postanowili, iż Celaka pod każdym warunkiem zgładzić trzeba. VV kilka dni później udało im się 1 Lewickiego jako trzeciego do spisku wciągnąć. Po długich obradach postanowiono okiopny ten zamiar w następujący sposób uskutecznić. Stankiewicz miał Celaka pod jakimś pozorem do odległego zwabić zaułku, gdzie ci dwaj inni spiskowi nań uderzyć i podczas kiedyby Stankiewicz go trzymał, jego zamordować mieli. Już w pierwszej połowie Września dzień oznaczono i Celak już hyl od Stankiewicza odebrał wezwanie: ale wykonanie spełzło na niczem bądź zpowodu braku odwagi, bądź teł skrupułów sumienia spiskowych, i druga przez Stankiewicza spowodowana sposobność z tychże przyczyn na próżno przeminęła, ai nareszcie spiskowi czynu na to przeznaczony wieczór Ceiaka pod pozorem, że piękną dziewczynę dla niego obstalował, w stosowne zaprowadził miejsce, gdzie dwaj inni spiskowi juź na nich czekali, ale znowu się ociągali, tak dalece, źe Stankiewicz z Celakiem juź znowu do powrotu się zabierali, gdy nagle Zagorowski i Lewicki wypadłszy z zasadzki na Ceiaka uderzyli i kijami go na ziemię powalili. Aby krzyk ugodzonego przytłumić, Stankiewicz uchwycił go za gardło, podczas kiedy tamci dwaj puginałem w tym celu juź przygotowanym kilkakroć go przebili, co też potem Stankiewicz powtórzyć musiał. Poczem trwogą zdjęci na rozmaite strony się rozbiegli, Ludzie na krzyk Ceiaka w pomoc spieszący mieli Zagorowskiego i Lewickiego przytrzymać, ale ich znowu na wolność puścić, ile źe powiedzieli, iź śpiega jednego tęgo t)lko wybili. Wszakże Lewickiego poznano a gdy później o czynie tym wiadomość się rozeszła, natychmiast go aresztowano, o czem owi dwaj zawiadomieni natychmiast sposób ocalenia swego obmyślili, "Wszakże władza nazajutrz rozgłosiła, źe Lewicki nic uczyniwszy żadnego zeznania, w więzieniu umarł, a tak Stankiewicz i Zagorowski myśląc, źe dla nich juź niebezpieczeństwo minęło, w sidła im stawione sami wpadli. W kilka dni później policya wszystkich trzech juź miała w swym ręku i wszyscy do zbrodni popełnionej się przyznali. rur c y a. "Wiadomość o posuwaniu się wojska angielskiego przeciw Kabulowi, która z Persyi do Konstantynopola nadeszła, spowodowała tamecznego korespondenta gazety Mj orningC h r o n i c l e do następujących uwag: »Zdaje się być dość pewną rzeczą, źe ruch tego rodzaju albo juź wykonano, albo wykonać zamyślają, a okoliczność, źe Kapitan Bunies istotnie się w tej chwili na dworze kabulskim znajduje, usuwa wszelką wątpliwość w tej mierze. Czyli jednak rzecz się ta ma tak w istocie lub nie, wrażenie sprawione przez pogłoskę o niej na umyśle szacha dostatecznie dowodzi, jak wielkie wynikają korzyści dla Anglii z przymierza z Xieciem Kabulu. Także nasze ukazanie się nad granicą perską jest jedynym pewnym środkiem do wstrzymania zwiększającego się wpływu rossyiskiego w Persyi, Kilka dopiero lat upłynęło, jak Xiąźęta Kabulu, Kandaharu i Peszaueru przywiązanie swoje do fezacha okazali i 50,000 tomanów rocznego haraczu płacić zobowiązali się, a od tego czasu ciągle się Rossya starała ofiarować Szachowi pieniądze i wojsko do zupełnego ujarzmienia tych Xiąląt i u tworzenia drogil!do posiadłości angielskich w Indyach. Nie było by to bynajmniej trudną rzeczą, gdyby się zdobycie Heratu było udało; ten albowiem utworzyłby był'wyborny punkt oparcia się leżący w równej niemal odległości od Muszedu, Bochary, Balku i Kandaharu, który zarazem żywności dla 150,000 wojska dostarczyć może. Związki nasze z Xieciem Kabulu i chybiony cel wyprawy do Heratu zniweczyły zupełnie plany Rossyi. Handel nasz z głębią kraju, tak ważny i zawisły od przyjaźni owych Xiąźąt, jest teraz na nowo zabezpieczony, a Szach odebrał nauczkę, o której z pewnością nie tak prędko zapomni. Ale dopiero połowę odnieśliśmy zwycięztwa. Nigdy nie powinniśmy zapominać, źe mimo chwilowego zabezpieczenia posiadłości naszych i usadowienia się w Afghanistanie, wtedy dopiero zupełnie bezpieczni będziemy gdy się w Persyi usadowimy, i źe to bezpieczeństwo raczej od przyjaźni, nie zaś od bojaźni Szacha zawisło.« «m«vv4«vtnH Rozmaite wiadomości. Z P o z n a n i a. - »Tygodnika literackiego« wyszedł wczoraj Nr. 32., zawiera % literatury zagranicznej: Alexander Podolinski przez A, Biel. - Z krajowej: Kirdźali przez M. Czaykowskiego. (Dalszy ciąg.) - Pani Crescini. - Rozbiór pierwszego tomu poezyi Kraszew» skiego przez Grabowskiego. -- List Gołuchowskiego do redaktora Tyg. lit. - Doniesienia literackie. Donoszą z C z e c h, iź tamże między innemi rękopismami znaleźć miano nie dawno starożytny śpiew slawieński: O W ł a d y s ł a w i e War n e ń c z y ku. Bliższej o tern wiadomości będziemy się starali późnić) udzielić. N a z w i s k a Xi c c i a T a 11 e y r a n d a . Mało jest ludzi, którzy tak często jak Xiąźc Talleyrand odmieniali swoje nazwisko. Mąż ten w młodości swej zwał się l 'abbe de P - ć rig o rd, później podpisywał się I' e v e q u e d'Autun, potem Ch. Murice Talleyrand, następnie łe p r i n c e de B e n e v e n t, a vy końcu po upadku Napoleona le p r i n e e de Talleyrand. Krytyka. »Rozbiór pierwszego tomu poezyi J. J. Kraszewskiego, wyjątek z HI. tomu Literatury i Krytyki. Wszystkie nadzieje, jakie godzi się mieć o P. Kraszewskim, utwierdza wiadomość e wieku tego pisarza. On się urodził 26. Lipca 1612. roku. zapasu zebranych wiadomości, ale, co rzadsza, wytrawnego sądu o wielu pierwszej wagi przedmiotach, który zwyczajnie później się tylko nabywa. Chociaż da się to z wielu względów wymówić, pewna jednakże, źe potoczna literatura polska szła ospale; mieliśmy albo ludzi gruntownie uczonych, którzy pracując w ciszy i dostatku czasu, stali opodal od popularnego biegącego piśmiennictwa, albo przygodnich befletrystów, w większej połowie naśladowców i wielbicieli modnych pisarzy cudzoziemskich, niżeli przedstawicieli swojskiej umyslowości; jedni jak drudzy odzywali się do swojej publiczności z rzadka, przerywanie, nieotwarcie, uroczyście, rzec więc można źe niebyło żadnego ruchu, ani śladów obecnego życia w takiej literaturze. Stało się dopiero inaczej, (przynajmniej w naszych prowincyach) od czasu -wystąpienia P. Kraszewskiego w Tygodniku Petersburskim. Przedmioty uczone, historyczne, erudycyjne, zaczął onj traktować poufale, jako rzeczy których wiadomość dochodzić powinna c a ł ej publiczności, bo one być mają treścią rzeczywistej narodowej literatury, - wyjawiał zdanie o kwestyach literackich i moralnych, do jakiego go położenie tych kwesty] w obecnej chwili u nas i w Europie wiodło, słowem, wystąpił w naszej literaturze jak człowiek młody, uczony, śmiały, czynny, pracowity i zajmując się z upodobaniem literackiemi rzeczami, nas do zainteresowania się niemi zachęcił. JRaz pierwszy ujrzeliśmy w nim pomiędzy nami czynnego i pełnego talentu li terata. - Zawód który sobie obrał Pan Kraszewski był wyraźny. Z jednej strony starał się on nas odwieść od ślepego zamiłowania wyobrażeń francuzkich i błędnej, choć dość powszechnej wiary, źe tam to zeszedł jakiś zenith cywilizacyi, objawiający się w doskonałych formach społecznych, moralnych i literackich, - z drugiej, zwrócić nas do uprawiania własnej niwy umysłowej i gruntowniejszego zapoznania się z domowemi rzeczami. Pod samym względem literackim gwałtowną było potrzebą odezwać się w tym sposobie, dochodziliśmy bowiem do tego, źe owe wyzwolenie od klassycznego naśladownictwa francuzkiego, z któregośmy tak tryumfowali, miało się okazać czczą marą, bo przez peryod płytkiego romantyzmu, powracaliśmy do naśladowania znowu francuszczyzny; - ale wtedy kiedy nasze wzory jeszcze mniej godnemi naśladowania się stały a - źalby był wielki, żeby nasza romantyczność, nasza narodowa literatura, stały się poprostu kopią szkoły neolrancuzkiej - uchować nas od tego nic innego me mogło, tylkoprzekonanie, źe zawód rzetelny narodowej literatury; raczej był w karczowaniu własnego pola, niżeli w kłosowaniu po cudzych, źe należało przecie zapoznać się ze źródłami tej literatury; z jej roźnoczasowemi płodami, które są mnogie, a któremi rozliczne koleje naszego umysłowego ukształcenia nie pozwoliły nam dotąd zająć się tak szczerze i gorliwie jakby na to zasługiwały, a coby nam dopiero na dobre wyjść mogło. (D. r. n.) SPRZEDAŻ KONIECZNA. Główny Sąd Ziemiański w Poznaniu. Wydział I. Dobra szlacheckie K o c h l o w a w powiecie Ostrzeszowskim, sądownie oszacowane na 28,280 Tal. 27 sgr. 11 fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze, mają być dnia 7- Stycznia 1839. przed południem o godzinie 10tej w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. Niewiadomi z pobytu wierzyciele realni zapozywają się niniejszem na takowy pod uniknieniem prekluzyi z pretensyami realnemi swemi' do dóbr tychże i summ kupna takowych publicznie. Poznań, dnia 9. Czerwca 1838. Kurs papierów i pieniędzy giełdy Berlińskie. . Dnia 3. Listopada 1833» JNa pI. kurant Stopa papie- gotoP.C. Obligi dtugu państwa . Pr. ang. obligacje 1830. Obligi premiow handlu morsk Obligi Kurmarchii z bież. kup. Obligi tymcz. N owćj Marchii dt Berlińskie obligacye miejskie Królewieckie dito Elblągskie dito Gdańskie dito w T.. . Zachodnio - Pr. listy zastawne Listy zast. W. X. Poznańskiego Wschodnio - Pr.listyzastawne Pomorskie dito Kur- i Nowomarch. dito Szlaskie dito. ObI. zaległ, kap, iprC. Kur- iNowe] - Marchii 4 1031 68i 103-f1021 102} 102! 102* 67! 102J 102Ł 1 * 4 4 4 4 4 ., 1 JIm 101 105 lot lot i 4 101 i 4 i04j 93 215£ Ę 1 i4 3ruol 1001 lUl{ 13 12J 4f]