GAZETA VVi e lki e go Xicstwap O Z3VAJV8KIE GO. Yabhcrem Drukarni Nadworaćj W. Deker« i Spółki. - Redaktor: A. ¥I "«MMOtc*Af. W Czwartek dnia 10. Marca. 184« . Wiadomości kraj owe. Z Berlina, dnia 6. Marca. N. Król raczył naimiłościwiej dotychczasowego Assessora Regencyjnego L e n k e mianować Radzcą Regencyjnym dla Generalnej Kommissyi w Poznaniu, zaś Tajnego Ministra stanu i sprawiedliwości Kamptza od administracyi Ministra sprawiedliwości dla rewizyi praw uwolnić, a Tajfjfgo Nadrewizyjnego Radzcę Sa vi gnie go, fajnym Ministrem stanu i sprawiedliwości m'anować i temuż administracyi wsporanione go Ministerstwa powierzyć. Wiadomości zagraniczne. Polska. Z ")la r s z a w y, dnia 4. Marca. Ukazami Cesarskiemi z dnia 3/15. z. m., Radca Tajny Senator Wyczechowski, Radca Stanu Badeni i Referendarz Stanu J ażwiński, uwolnieni zostali od Obowiązków Członków Kom «ais syi Emerytalnej, a w miejsce ich mianoWani: PP. Biernacki, Rzeczewisty Radca Stanu, i Borakowski", Radca .Stanu, pierwszy z K9rrnp. :ąz: s. W.lp., drugłzKom. Ra. Sprawledliwoscl. F r a fi c y a. Izba Deputowanych. Posiedzenia dnia 28. Lutego. - Dziś nastąpiły>porządkiem dziennym zapowiedziane na ostajniem posiedzeniu interpellacye Pana M a u g u i n a . Wymieniony Deputowany wszedł zaraz na mównicę i rozbiorem traktatu o przetrząsaniu okrętów mowę swoję rozpoczął. »Traktat ten, rzekł, był z pozoru przeciw handlów» niewolnikami wymierzony; lecz wzniecił on wkrótce podejrzenie opinii publicznej, upatrującej w nim nadwerężenie niezawisłości bandery naszej. Izba Deputowanych oświadczyła się przy rozbiorze tego przedmiotu na korzyść opinii publicznej i wynurzyła życzenie swoje, aby traktatu tego nie zratyfikowano. Przeciwnikom naszym sprawiedliwość wymierzyć musimy. Minister spraw zagranicznych opuścił swoję politykę, usłuchał Izby i traktatu nie zratyfikował. Ale to odmówienie wprawiło Ministeryum w dziwne położę · nie. Nie możemy przeczyć, źe się moralna powaga Ministeryum, nie chcącego podpisanego przez siebie traktatu zratyfIkoAvac, zmniejsza; osłabia się uiność do jego podpisów, a zwykle przez to zrywają się stosunki dyplomatyczne. N iedawno temu wzbranianie s i I Holandyi od pedpisania traktatu handlowego sunków dyplomatycznych, i Minister holenderski zażądał z tego powodu swe) dymissyi. Chciałbym wiedzieć, co nasze Ministeryuui o postępku Ministra holenderskiego myśli. (Śmiech.) Po wotum Izby Deputowanych dwie drogi dla Ministra spraw zagranicznych pozostały: albo Izbę rozwiązać, albo się wska zanej mu polityki trzymać. Pan Guizot obrał drugą, ale wiadomo mu zapewne, iź mocarstwa nie zechcą się powtórnie wudwać w układy z Ministrem, który raz danego nic dotrzymał przyrzeczenia. Z wielu stron twierdzą, iź Minister spraw zagranicznych powiedział zagranicznym gabinetom, źe tylko chodzi o doczekanie się rozwiązania Izby Deputowanych, gdy wybory nową i inaczej myślącą większość wydać mogą. Nie sądzę jednak, ieby Minister spraw zagranicznych tak przemawiał; ubliżałby bowiem przez to Izbie. Idzie o to, czy interesa Francy i interesom Anglii ustąpić mają, i juź z tego samego powodu sądzę, ze Minister takiej odpowiedzi dać nie mógł, inaczej zachodziłoby pytanie przy następnych wyborach; czy angielskimi, czyli tei francuzkimi mamy być Deputowanymi? (Poruszenie.) Mnie się zdaie, źe tak powolny mai, jak Pan Guizot, najmnić; jesl usposobiony do otrzymania zmiany traktatu. Protokół zostawiono otwarty; ale widocznie tylko, aby Ministeryurn francuzkiernu podpisać się pozwolić. Twierdzę bez obawy, ieby mnie wypadki o kłamstwo nie przekonały, źe An» glia na zmiany nie zezwoli; bo traktat ten ważniejszy jest dla Anglii od traktatu z d. 15. Lipca, nadając jej zwierzchnią władzę i prawo wyrokowania w najwyższej iustancyi na morzu. Zaczekam na odpowiedź eana Ministra. « N astępnie wstąpił Pan G u i z o t na mównicę i tak przemówił: * W odbytych dawni kich Swiętych. - W piątki u XX. Franciszkanów W. J. X. Rozwadowski, gorliwy kanonik. - W sobotę niernasz. - Po mniejszych kościołach w każdą niedzielę śpiewają ludzie Gorzkie żale, jako" to u XX. Karl1)elitów, u XX. Marków, u Sw. Floryana, u Sw. Mikołaja, wszędzie kazania n?uki ku pokrzepianiu chrzęście oskiego ducha. Z Lwowa, d 19. Lutego.- Stanisław Lubicz J aszowski, autor zbioru poezyi, spólpracownik Redakcyi (.azety Lwowskiej, którego wiele utworów tak prozą jak i wierszem umieszczonych: w Pamiętniku-Lwowskim, Pszczole, Rozmaitościach Lwowskich; mąż prawego, łagodnego charakteru, wszystkim swoim znajomym miły, zostawiwszy W rękopismie niedokończoną pracę swoją: Opis i żYwoty znakomitych mężów miasta Lwowa ca dawnych czasów, - rozstał się z tym światem dnia 12go Lutego b. r., przeżywszy lat 39. U marł zawcześnie dla literatury krajowej, a śmierć jego długo bolesną będzie dla tych, którzy go z blizka znali. Dowiadujemy się właśnie, iż obywatel ziemski, P. Michcł Popiel, znany autor zajmujących wspomnień z Hiszpanii w Sławunin ie i kilku pism gospodarczy cli, po długiej chorobie w dobrach swoich Bystrowicaeh (obwodzie Przemyskim) życie zakończył. Odbył on za czasów Napoleona wyprawę wojenną do Hiszpanii. N owy wynalazek. - W politechnicznym instytycie w Londynie, odbyto niedawno elektro - magnetycznym telegrafem drukarskim próbę, która jak najpomyślniej się powiodła. Wynalazcą jest Alexander Bain, który już swemi chronometrami sławę sobie zjednał. Za pomocą tego nowego telegrafu, może jedna osoba korrespondować z drugą w odległości, w jakiej się podoba, a to tak, iż wszystko, co jedna drugiej ma powiedzieć, okaże się wydrukowane z takim pośpiechem, iż z Londynu do Wolwihu w jedne) sekundzie porozumieć się można. Zasada tego wynalazku jest niemal taż sama, co przy dzwonach elektrycznych i elektrotelegrafach. Na licytacyi galeryi obrazów Hrabiego Perregaux, która niedawno odbyła się w Paryżu, okazało się powtórnie, źe na» miętne upodobanie w dziełach niektórych artystów szkoły holenderskiej, coraz bardziej się wzmaga, a szczególniej w obrazach Hobbema i Cuypa. I tak otoczoną drzewem liścio« we m chatę wiejską, pędzla Hobbema, przedano za 23,000, a obraz Cuypa, przedstawiający »iedm krów na pastwisku, za 18,000 frank. Cenę za Szpiega pędzla Wouwermana, pominięto aż do 35,000 franków, i tak wszystkie obrazy holenderskie sprzedawano po wysokich cenach. Włoskie obrazy nie bardzo popłacano; i tak portret kobiety Pawła Veroneso zbyto za 6510 franków. Po dobrej szły cenie starożytne obrazy francuzkie, za]I m o r a pędzla Greuze dano 7,500, a za Psyche tegoż samego malarza 8,550 franków. Cała kwota za galeryę należącą ze wszech miar do najcelniejszych, wynosiła w ogóle 441,828 frank. Najcelniejsze obrazy dostały się, jak zwykle, w ręce kupców angielskich. Nazwisko Cesarza chińskiego. - Istotnie imię cesarza chińskiego, rzadko kiedy albo nigdy nie jest wiadome. Podczas wstąpienia na tron, przyjmuje on nazwisko, którćm zawsze, gdy o nim jest mowa, mianować go należy; bo kto przypadkiem lub umyślnie wymieni lub napisze prawdziwe jego nazwisko, dopuszcza się przestępstwa, które śmiercią i zabraniem majątku karanćm bywa. 1 tak pewnego uczonego, który w jednem z dzieł swoich przypadkiem użył słowa Ming, to jest istotnego nazwiska ówczesnego Cesarza, stracono razem z jego synem, a żonę, córki, tudzież innych powinowatych wygnano z kralu i majątek ich zabrano. A A PAN SIUSIASZ. Kilka rysów zzt/cia mlodego ** jacAcita. przez STANISŁAW A JASZ OWągIUttO. (Ciąg doj**y.) 5. Góra z górQj sic nic zejdzie, a człowiek z człowiekiem sic zejdzie. Ostatnie światła iluminacyi, wyprawionej z powodu przybycia samej,pani, młodej księżnej roarszałkowe) z Puław do Łańcuta, jeszcze żywym płonęły ogniem, tylko gdzie-nie« gdzie ubyło lampy, która prędzej od innych w północnym wietrze zagasła. Na przybycie młodej pani był zjazd wielki w Łańcucie, feta, spalenie ogni sztucznych c cyframi i herbami gorejącemi w powietrzu, i serce Matyaszka jeszcze pod wpływem niewidzianych dotąd obrazów, drżało radośnem upojeniem, a oko nie chciało się od tych widoków oderwać. Była północ; w głównych' salonach zamku grzmiała muzyka kadryle i menuety, i harmoniję swoje rozlewała aź po przestrzeniach ogrodu. Matyaszek w salonach balowych, do których jako dworzanin miał wstęip wolny, napatrzywszy się do woli tyle rozmaitych scen i rzepychów, tyle żywych kwiatów w HczDCro dam gronie, zeszedł do ogrodu, by po du tchnął! świeżością nocy czerwcowej, roziskrzonej milionami gwiazd i dyszącej wonią rozliczn>ch roślin i kwiatów. Przy takim gwarze w zamku ogród pustym być nie mógł i Matyaszek co chwila kogoś przechodzącego zdybywał: To młoda rozgrzana tańcem panienka wybiegła ochłodzić się · w długiej lipowej alei; to młody kusy panicz się przemknął, aby w. tajemniczem półcieniu drżącej promieniami księżyca altany, o swej balowej niebiance pomarzyć; to lokaj z pochwyconą z książęcego .stołu butelką, biegł W najdalszą ustroń ogrodu, wychylić ją za zdrowie swego bożyszcza z garderoby. Matyaszek bez właściwego przechadzał się celu, i traf czy nieodgadnione w życiu ludzkićm zrządzenie powiodło go walką ścieszką na ocieniony drzewkami wzgórek, z którego przedstawiał się piękny widok na niektóre parlye OTodu. Na ławeczce umieszczonej na samym szczycie wzgórka, coś bieliło się'od promieni księżyca. Matyaszek, luboć w puściźnie po matce wierzył jeszcze w duchy i wielkie istoty nadprzyrodzone, po pustym od strony ławeczki wychodzącym śmiechu poznał wkrótce, że owe białe magiczne postacie należały do żywych, ziemskich z ciałem i duszą istet. a że kilkorniesięcznem otarciem się na tak wykwintnym, jak łańcużki, dworze, pozbył się już swej dawnej szkolnej nieśmiałości, niby więc od niechcenia, zakradł się z boku na wzgórek, a to z takićj strony, że musiał wedle ławeczki przechodzić. Zdjął grzecznie czworo graniastą czapeczkę i dworski siedzącym paniom wypalił ukłon; tymczasem zajrzawszy im W oczy, stanął jak wryty, jakiemś przypomnieniem dotknięty. Na to jedna z niewiast krzyknęła z zadziwienia i Matyaszek poznał w niej swoje dawną znajome i sąsiadkę, pannę stolnikównę »Janicką; owę krasnolicą Jad wisie, której nie w'dział od czasu smutnej pamięci dyalogu w Samborze. - «Pan Siemasz!« zawołała z radosnem zadziwieniem dziewica. »Panna stolnikówna Iwanicką!« z równą radością Matyaszek wykrzyknął. »Co Asindzićj tu w Łańcucie?« »Jestem dworzaninem jOe księcia marszałka A Asindzika ?« "Joanną respektową xiemej.« «Wice na jednym zostajemy dworze. Cieszy ranie lo mocno, bo Asindzika przypominasz mi dom rodziców moich, gdzie ją podczas wakacji tak często widywałem.« »A Asindnej przywodzisz mi w pamięć lata naćj pierwszej m l a A i c i, kiedyś my to nieraz z sobą, iw ciuciubabkę grywali.« Ul »Choć miałem dobrze zawiązane oczy, Asindzikę zawsze i po omacku złapałem. * »A pamiętasz Asindziej owę książkę w kościele? Przepraszam, żem mu ją dotąd oddać zapomniała. « »Nic nie szkodzi, niech tlaiy Asindzicc« rzekł przytłumionym głosem Matyaszek i wzdrygnął się mimowolnie, bo czarna kawa księdza rektora boleśnie jego przypomniała się pamięci, »Byłaś Asindzika w salonie, gdzie tańczą?« zapytał po chwili młodzieniec, przerywając niemile przypomnienie. »Niedawno z przyiaciółką wyszłyśmy z tam. tąd ochłodzić się cokolwiek.« »L ja tak uczyniłem.« »Nie widziałam tara Asindzieja, nIe tańczyłeś zapewne? »Nie umiem tańczyć menueta, a więc z daleka tylko przypatrywałem się« »Łaskawa xiężna pani obiecała nam, że pozwoli w końcu, jak się znaczniejsi goście rozejdą, potańczyć krakowiaka i mazura.« »Jeżeli panna stolnikówna nie wzgardzi mym afektem, śmiem ją prosić do jednego z tych tańców. " »Z całego serca miło mi będzie potańczyć z Asindziejem po dawnej znajomości.« Te i tym podobne wiedli rozmowy siedząc na ławeczce, a potem przechadzając się po ogrodzie. Przypadkiem dotknęły się ich ręce, Matyaszek nie puszczał, bo mu bardzo lubo było, a panna Jadwiga nie umykała rączki. Zrobiło się jakoś, że wewnętrzną symbatyą wiedzeni oboje ścisnęli się za ręce i Matyaszek, jak gdyby go na sto koni posadził, tak był wesół i radosny, że byłby całą noc przebawił ze stolnikówna w ogrodzie, która się także nie spieszyła, ale przyjaciółka zwróciła uwagę, ze krakowiaka grają. Wszystko troje pobiegli więc szybkim krokiem po oświetlonych i kwiatami przyozdobionych wschodach do sali balowej, odbrzmiewającej wesołą melodyą narodowego tańca. - Niebawem wmieszali się w grono tańczących i młody Siemasz z panną Iwanicką ładnie wydawał się w parze, a cóż dopiero, gdy w krakowiaku przewodnicząc z kolei, stanął z nią na czele, uciął hołupca i rozgrzany winem i oczkami hożej dziewicy, zaśpiewał: Topnieje śnieg w zimie, iółhnie liść w jesieni, Lecz moje sie, serce dla ciebie nie zmieni. Dziarsko przetańczywszy cały okrąg ta li, za» trzymali 4 s ię znowu przed chórem muzykantów; kołćj śpiewania wyp»«H* 4M #*o1iMk 13!*- B - 9 - '-- · 8V f 3 4 5 B 5 4