GAZETA 'Vielkieł;O Xięs1wBp O Z N A Ń S K I E G O. N aJdadcm Drukarni Nad" orn£:j Ił".: Dekera i Spółki. - Redaktor: .A. JVemnowsld. .Aj :. 1843. ,V \Vtorek dnia 3. Stycznia. "'iadom ości J {rajowe. Z p o z n a n i a, dnia 2. Stycznia. W dniu wczorajszym odbyła się stósownie do ogłoszonego l)oprzednio programatu exportacyja zwlok ś. p. X. Arcybiskupa GnieźnicilskoPoznailskiego, D uni n a, z pałacu arcybiskulJicgo do kościoła metropolitalncgo. Wszystkie władze wOjskowe i cywilne w mundurach, J3iskup cwanielicki na czele duchowicilstwa ewaniclickiego, korporacyje miejskie i ogromne mnóstwo obywateli i ludu przeprowadziły W głębokim pogrążone smutku, zwłoki Arcypasterza, wiekopomnćj pamięci. - Dnia dzisiejszego pogrzeb zwykłym uroczystym obrzędem się odprawi!. \Viadom ości za graniczne. Polska. Z W ars z a wy, dnia 27. Grudnia. (Dalszy dąg wylegifymowanćj szlachty.) Grzymała Feli:\. Aut., h. Grzymała j Grzymala Alldrz., t. h. j Grzymała S('w., t. b. j Grzymała Pioh', t. h.; Horoeh Józd, h. Horoch j Jabloll8ki Waleuty. h. Dąbrowa; Jakubowski Fran. Serafin Michał, h. Jakubowski; Jamiolkowski Ad. h. Doliwa j Jawornicki Roch, h. Gozdawa; Jaworowski ""Vit. Mod. Bazyli, h. Lubicz; Jaworowski Marcel Paweł Ant., t. h.; Jaworowski Fort. Edw., t. h.; Izdebski Wład', h. Pomian; Izdebski Józ., t. h.; Izdebski Jul., t. h.; Kamieilski Józ., h. Jastrz?Jbiec; Kamieilski Ant., t. h.; Kleczkowski Józ. h. Trzaska; Kłobski Konst., h. Pomian; Kłokocki Józ., h. Nałęcz; l\..lokocki Kaź., t. h.; Kotarski Marcin Stan., h. Pniejnia; Kolarski Lud., t. h.; Kotarski Ant., t. h.; Kotarski Piotr, t. h.; Kotarski Fran., t. h.; Kotarski l\Iaryan, t. h.; Kowalewski Piotr, h. Łada; Kozicki Ign., h. Lubicz j Kozłowski Alldrzćj, h. Jastrzębiec; Kozłowski Kaź., t. h.; KrąkowskaJ3ogumiła, herbu Trąby; KrzywiiIski Ouufry Ant., h. Habdauk; KUCZYliSki Jan Paw., h. SI('powrou; Kulczycki Józ. Joach., h. Sas; Kuszel Dom., h. Drogosław ; KuszeI Jan, t. h.; Kuszcl Karól, t, II.; Kuszel Józef, t. h.; Kuszel Stau., t. h.; Kwaskowski Hor. 'Stan. Dezyd., h. Bogorya; Ieśkiewicz Karól, h. Ieśkiewicz; upski Józ., h. Łada; Łochowski Teofil, h. BeIina; .Łochowski lJ aw ., t. h. j Łochowski Ant., t. h. j Łyszkiewicz z Riclskich Maryanna, wraz z dziećmi: Józefem Miko!.. Piotrem, i Romanem Kajet. synami, ora1 Franciszką Paul., córką, po Szeliga; Madaliński Konst., h. Laryssa; MadaliiIski Ant" t.h.; Malinowski Felic.., h. Slepowron, MiU'kowski Henr" 11. Szeliga ; Męzyilski Józ., h. KościeBza, Męz,Yilski Jakób, t. h.; l\IikuIski Wawrz., h. Rauicz i Mi.łodxowski Ant. Win" 'h. Slepowron; Minasowicz Józef Dyon.. Fran., h. Przyjaciel; Moczydłowskj Krzys.., h. Nowina; Moczydłowski Kleltl.. t. h..; Modxzewski Antoni, h. Jelita.; Modrzewski Jan, t. h.-; Mrozowski StaI1isł., h. Pruss 3; Myszkowski Winc" b. .Jasb:zbiec. (Dokończenie tlastqpi.) JVV. 1'ajJ;1y Radzca Twkułł, lVIinister .sckr.c tt!rz Stanu Królestwa Polskiego, \vyjechał wczoraj z Warszawy do Petersburga. N. Pan uajłaskawićj udzielić raczył Antoniemu Sl,abraiskiemuJ wydawcy pisma ,CzaSOWf1)0, pod tytułem: "Panorama literatury krOw. KrotoszyilSk. - Du. 25. Listo[p. darowane l)rzez Xięzne; l>ignatelli z Acerenza z domu xiążęcego Kmlaudyi, kościolołvi ewanielickiemu 1'1' Szmiglu vrgany. 2061 talaró"v "artujące, uroczyście poświęcone zostały. Odbl1do.wanie zniszczonego w roku zeszłym przez pożar ognia miasta Kargowa w roku bjei. znacznie postąpiło. Przeszło połmva zgorzalocb domów już odbudowana. Rząd znacznych na korzyść miasta dostarczył funduszów. -- "Orędownika Naukowego" wyszedł Nr. 52 i zawiera: Listy naukowe przi!'z Er. Trentowskiego. Ust 2 o FI. Bochwicu, J. BukatyJ.11 i Eleonorze Ziemęckiej. (O Antonim 13ukatym). Krytyka: Krótki wykaz nomenklatury chemicznej p. F . Waltera , ocenił A... z Krakowa. - Rozmaitości. - Nowiny literackie z Poznania. Chorobę morską przypisywano dotychczas li tylko kołysaniu się okrętu na morzu. Atoli sławny geolog Hugi odbywając nieda"uo podróż po Kalabryi, przekonał się, że jest jeszcze inna przyczyna tej choroby. Na drodze po piasku, który ciągle morze płucze fałami. W całej hj podróży dął wiatr ,vschodni, a zatem z morza nil ląd, a geolog Hugi jadąc wierzhem , nabawił się gwałtownej choroby morskiej. Jakoi przewodnicy jego zapewniali, że każd.}" wędrowiec zapada na tęż samą chorobę, gdy wiatr z morza na ląd, a nigdy, gdy z lądu Da morze wieje. A więc Hugi jest tego zdania, żc choroba morska nietylko z samego ;kołysania się okrętu, ale z właściwego stóswlku aimosfery morskićj powstaje. Być może, iż ciągłe pluskanie fal pod nogami, co takźe oko "Utrudza, wielce się do tego przyczynia. Ost "tui a clI w ił a Puszkina.-Żukmvski przyjaciel zmarłego i naj godniejszy jego spół'Ławodnik, skreślił ojcu Puszkina ostatnią, smutną chwilę, w której się ten poeta z światem i przyjaciołmi żeguał, równie jak i heroiczną tałość jego, z jaką przy największej przy totomności umysłu, ostatnie cierpienia znosił. Jak się to niekiedy przy skonie wielkich genijuszów wydarza, tak tćz i u Puszkina Zaraz po jego sKonaniu w uniebionych rysach twarzy, odmalowała się cała szlachetność jego duszy, wolIl a zupełni c od wszelkićj przymieszki ziemskiej. Zukowski tak nam to opisuje: .,St.aliśmy wszyscy około uiego w sumtnem pogr'Jzeni milcze:' niu. Po upływic chwil kilku zapytałem: "Czy ;est jaka nadzieja?"-,,Już zakoilczvł" od. , rzekł doktor DoM. (O odzinie trzy kwadranse na trzecią po poludniu dnia 29. Stycznia). - Tak ci clIo , tak spokojnie rozstała się z tym światem jego dUS2a. Osłupieni bol('ścią, stalismy długo w głębokiem milczeniu około niego, uie śmiejąc przerywa tej tajemnicy, któr! śmierć przed naszemi oczyma w całej swojej uroczystej świętości dokonywała! _ Gdy wszyscy wyszli z pokoju, usiadłem przed nim i sanI jeden patrzyłem długo w oblicze jego. Nigdy nic widziałem na tej twarzy, coby podobne było do tego, co sc; w tej pierwszej chwili zaraz po śmierci na niej wypiętnowało. Głowa jego pochyliła się cokolwiek; jeszcze przed chwilą kOlł\'vulsyjnie drgające ręce, leżały tcraz spokojnie, jakby po cic;ikiej odpoczywała procy. Lecz co jcgo twarz ,vyraŻała, tego żadnemi słowy opisać niepodobna. Było to dla mnie tak nowe i oraz tak niezuane! Niebyłto ani sen ani marzenie, ani spoczynek; nie byłto ten genijalny wyraz, który niegdyś temu obliczu tak był właścj,vy.; nie byłato lla,vet poetyczna, lecz jakaś ,vzniosła, wielka lnyśł, jakiś głęboki ,vid, jakaś zadowolona błogość, jakieś głc;bokie zaspokojone widzenie! Gdym tak na niego patrzył, zda,vało się mi, jak gdybym zapytać się musiał: » Cóż tam widzisz przyjacielu?« - Ach, cóiby mi on był odpo,viedział, gdyby choć na chwilę tylko do życia mógł przywrócić! Taki moment w życiu naszem, jest zaiste ,vielkim momentem. Śmiało powiedzieć mogę, iem w tej chwili widzial oblicze samej śmierci, oblicze boskie, tajemnicze, bez ,vszeJkiej zasłony. Jakąż Ona pieczęć na nim wycisnęła! Dyła to pieczęć święta, ,vzniosła, jćj własnćj tajellUlicy ! Zapewniam cię ojcze, żem na j('go twarzy nie widział nigdy tak głębokiej, tak szczytnej, tak uroczystej myśli. Rzecz niezawodna, ze myśl ta mieszkała i dawniej w jego duchu i wzniosłej naturze jego była właściwą; ale w całej czystości swojej wystwiła ai wtedy, gdy za dotknięciem śmierci, wszelka ziemskość od nicgo .ustąpiła. Taki był skon naszego Puszkina! fC (Rozm. Ewow.) Scena w restnuratorni. - W jednćj z restauratorni paryskich ,vydarzyła się niedawno szczególniejsza scena. Dwóch panów bardzo porzqdnie ubranJch, siedząc w wesołym humorze u stołu, zajadało z wielkim apetytem smaczne i drogie potrawy. Aż oto niespodzianie wchodzi £1.0 sali jakaś młoda, przystojna ale blada i bardzo skromnie lIDrana dama, prowadząc dwoje dzieci za rękę. » Co pani będzie.!iz jadła? « zapytał posługacz restauratorni. » To, co tym dwóm panom z potra,v pozostanie! re odrzekła dama donośmym głoscm. Wtedy dowiedziano się, że jeden z tych wesołych sybarytó,v był małżonkiem tej nieszczęśliwej damy i ojcem dwojga biednych dzieci! Wyszedł z druku: 'Viersz na pamiątkę, czyli na ukojenie zitlu dzieci po stracie ojca, napisany z powodu zgonu J. W. Dunina, Arcybiskupa Poznańskiego i Gnieźnieńskiego etc. Dostać go moźna w księgarni E. S. MittIera lub u autora P. OłHewskiego, Professora, ulica Wodna Nr. 25. Ofiara jest dobro,voJna, z której dziesiąty grosz b"dzie wniesiony do kassy Ubogich.