B ZETA VVi elki e go I i es iV\f» POZNANSKIEGO Nakładem Drukarni Nadwornej Jf. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. iPannowski. JWU. W Srodę dnia 17. Stycznia. 1844, OGŁOSZENIE. Ponieważ dotychczasowe śledztwa względem wystrzału, który podług zeznania kilku do orszaku Najj. Cesarza Rossyjskiego należących urzędników przy przejeździe przez Poznań dn. 19. Września r. z. padł do ich pojazdu, pewnego nie wydały rezultatu, jestem więc spowodowany do wyznaczenia niniejszem nagrody Tysiąca Dukatów temu, który o sprawcy, co z ostro nabitej broni do pojazdu strzelił, w tak wiarogoduy sposób doniesie, izby tenże do odpowiedzialności; i kary mógł być pociągniętym. Poznań, dnia 15. Stycznia 1844. Naczelny Prezes W. X. Poznańskiego' Beurmann. Wiadomości kraj owe. Z Berlina, dnia 10. Stycznia. Plan podany pi zez wszystkie h tutejszych właścicieli dorożek, według którego jeżdżący dorożką za wzięły bilet będzie miał także udział w loteryi, został nareszcie przyjęty i już *v tym miesiącu wszedł w wykonanie. - Księżna Albrechtowa Pruska, po powrocie z Włoch zabawi tu przez czas niejaki, ale potem na zawsze opuści Berliu, i z powodu nadwątlonego zdrowiu, osiądzie we Włoszech, gdzie zakupiła sobie willę Sommariva. - Liczba uczuiów zapisanych w tutejszym uniwersytecie na bieżące półrocze wynosi 1656; z tych jest 5 O 7 cudzoziemców. Oprócz tego upoważnieni są do słuchania prelekcyi w tyra uniwersytecie 437 chirurgów, farmaceutów, elewów instytutu Fryderyka Wilhelma i medyko-ehirurgiczne'j akademii wojskowej; ogółem zatem uczęszcza do'uniwersytetu Berlińskiego 2093 uczniów. Donoszą zHełku, w prowincyi Pruskiej, że dnia 4. Grudnia rozpoczęły się roboty około budowy twierdzy Loetzen pod Gumbinem. W sam dzień nowego roku, szpitał połączony z domem kary i poprawy w Miinster, otrzymał do pielęgnowania c h o r y c h dwie Siostry Miłosierne, a to na skutek ogólnego rozporządzenia Ministra spraw wewnętrznych. Wiadomości zagraniczne. r o 1 SKa. Z W arsz a wy, dnia 11. Stycznia. Przy uroczystości zakończenia roku szkolnego w Instytucie Alexandryi'iskim wychowania panien, odbyte'j w Puławach dn. 9. (21.) Grudnia r. z., najcelniejsze nagrody otrzymały uczennice kończące 6tą kłassę. Cyfrę złotą N. Pani z przywilejem noszenia jej na lewem ramieniu na wstędze z białemi i błękitnewi cieniami otrzymała Wanda Gartkiewicz. Z P a ryż a, dnia 2 1. S tycznia. Gretsch przeciw Custine. (dal. ciąg). - Markiz opowiada swoje rozmowy z Cesarzem, przytacza słowa J, C. M., tchnące szlachetnością, prostotą i skromnością, a prawdziwa ta niezmyśloua wielkość porywa go nareszcie. Wyznaje, źe chrześciańskie, z głębi serca pochodzące słowa Cesarza aż do łez go poruszyły, i powiada, ze dotąd tylko u samowładzcy naturalne znalazł uczucia i otwartość · w słowach, i że mu się jednym z najpierwszych mężów Rossyi być zdaje. - Jeżłi tak jest, za cóż mu pofe'm przypisuje uczucia, myśli i postępki, które się z sądem tym bynajmniej nie zgadzają? Dla czegóż pod szlachetne jego i wspaniałomyślne czynności podsuwa płaskie i egoistyczne pobudki? Czemuż tego tak wielce i prawomyślącego, szczerego męża, tego mądrego, naród swój kochającego władzcę nazywa despotą bez serca i zimnym tyrauem ? Jakimże się Panu Custinowi w ogóle Petersburg być zdawał? »Oto hordą kalmuków lezących pod barakami, naokoło massy starożytnych świątyń; greckim miastem, które Tatarzy jak gdyby teatrową dekoracyą wyimprowizowali, pyszną dekoracyą, ale bez smaku, mającą posłużyć za ramy do prawdziwego ale okropnego dramatu.« Mieliśmy zamiar nie mówić o smaku i sposobie widzenia autora, ale nie mogliśmy wierszy tych ni e przy to czyć, w których prawdziwa jego bystrość i piękny sposób myślenia tak jasno i mocno przebija. Przyte'm skarży się na niedostatek życia, na cichość w mieście, wierzę temu, bo przybył do Petersburga w lecie, kiedy większa część mieszkańców na wieś wyjeżdża. - Woźnice nie wołają u nas podobno na przechodzących, aby się umykali, a to zdarza się tylko u nas; w Styczniu, przy każdym balu, zmarznie zawsze podobno jedeu lub dwóchzwoszczyków; N ewa niknie zimą pod »niegiem,- karykatury mąią być bronią narodów, których wolność jest ograniczona (a w Anglii?), w Petersburgu nie ma być żadnych bali publicznyph; z odległych regimentów mąią tylko listy istnieć, gdy tymczasem ani jednego nie masz człowieka. ..... »Rossya, mówi na stronie 211" jest ciałem bez życia, kolosem, który tylko głową istniej e, ale którego wszystkie członki, równo z siły ogołocone, całkiem są wątłe.« To tylko jest dziwactwem; ale zdanie następujące przywodzi na pamięć dziennik »Ojca Ducheue.« Les vrais Russes a barbe pensent la dessus comrne moi, et ils se promettent bien de faire un beau Jour maIn basse sur tous ces frelequefs iniideles aux auciens usages, indiffe'rens aux vrais interets de la patrie, et qui trahissent leur pays pour rivaliser de civilisation avec l'e'trauger.« Tak pisze mal, którego rodzice padli ofiarą terroryzmu rewolucyjnego. Obwinia on Cesarza o fałszywość, uzasadniając to obwinienie - zdarzeniem, którego nigdy nie było - odwołuję się w tym razie do całego Petersburga, do całej Rossyi. Dotyczy się śmierci Puszkina. »Cesarz, powiada na str. 227., dalekim jest od tego, iżby w powszechnym żalu nie miał udziału, nakazuje nabożeństwo, sam na to nabożeństwo przybywa, aby przed całym narodem żal swój okazać, biorąc samego Boga na świadka, jak dalece podziwia gieniusz ojczysty sławie zbyt prędko wydarty. Owoz młodzieniec jeden, wielkim udarowany talentem, unosi się tym aktem wspanialej protekcyi dla pie'lWsze'j ze sztuk wszystkich; w naiwne m uniesieniu swej wdzięczności odważa się nareszcie patryotyczną napisać odę, dziękując Cesarzowi za to, że się zrobił opiekunem literatury; kończy wiersz ten pochwałami dla zmarłego poety - i odbiera w cichości rozkaz, aby się zabrał i poetyczne swoje zdolności w Kaukazie, łagodniejszym filialnym zakładzie starej Syberyi rozwijał. Przepędziwszy tamże dwa lata, powrócił z zrujnowanem zdrowiem, duszą przytłumioną i wyobraźnią z chimer swoich całkiem uleczoną, tak długo przynajmniej, dopóki i ciało jego z febry gieorgijskiej uleczone nie będzie.« Uroczystego nabożeństwa na pamiątkę Puszkina nigdy Cesarz nie rozporządzał, tym mniej był obecnym na podobnej ceremonii; azalem głównej rzeczy, na której cała ta budowa spoczywała, nigdy nie było. Młody oficer, który już po kilkakroć przeciw subordynacyi był przewinił, napisał wiersz na śmierć Puszkina w duchu rządowi nie miłym, wysławiając to przede wszystkiem, przez co sobie Puszkin sprawiedliwą ściągnął naganę. Wcielono go w rzeczy samej do korpusu nadkaukaskiego, lecz talent jego nietylko tamże nie zwiędnął, ale przeciwnie na dobre zakwitł. Powrócił po niejakim czasie zupełnie zdrowo (w samej Gruzyi nie był, i dla tego od klimatu tamecznego ucierpieć nie mógł), pisał znów wiersze jak dawniej, ścierał się z każdym, hjł się z synem P. Barante i powtórnie nad Kaukaz wyprawiony został: tamże poległ niedługo pote'm w pojedynku. Śmierć jego bardzo jest pożałowania godna, gdyż w nim zgasł dzielny talent poetyczny, ale całe jego życie dowodzi, źe rząd słusznie go z Petersburga oddalił, (d. n.) Z P ary ż a, dnia 8. Stycznia. Kornmissya adresowa Izby Deputowanych obierała dzisiaj swego sprawozdawcę. Sądzono powszechnie, iż wybór padnie na Pana Saint Marc Girardin, ałe na miejsce jego wybranym został P. Hebert. Za przyczynę tego przy tacząją sposób myślenia Pana Saint Marc Girardin przeciw prawu rewizyi, o które przedwczoraj między ministrom spraw zewnętrznych i niektórymi członkami kommissyi adresowej żywe debaty miały miejsce. Panowie Ducos i Bellimont, członkowie oppozycyi i zarazem kommissyi adresowej zażądali, abyP Guizot udzielił kommissyi dokumentów ściągających się na przedsięwzięte między Francyą i Anglią negocyacye względem zniesienia prawa rewizyi. - Minister spraw zagranicznych oświadczył przy lern, iz spieszne udzielenie zażądanych dyplomatycznych aktów może tylko zaszkodzić rezultatowi rozpoczętych układów, i utrzymywał, izby było rzeczą dostateczną, gdyby jeden minister pod własną odpowiedzialnością zapewnił, iż Anglia oświadczyła się w względzie tym zadosyć uczynić życzeniom Izb francuzkich. - Członkowie oppozycyi odpowiedzieli na to, iż dwa są sposoby udzielania dyplomatycznych aktów. Pierwszy, gdy rząd udziela kommissyi adresowej pewnych dokumentów, które tajemnicą zawsze zostają, członkowie bowiem kommissyi adresowej obowięzują się na słowo, iż nic z tego publicznie nie rozgłoszą. Drugi zaś sposób jest ten, gdy gabinet dokumenta mające być udzielane drukuje i one deputowanym rozdziela, albo też one w archiwum Izby składa, gdzie deputowani je przeglądać mogą. P. Ducos wezwał Pana Guizota, aby się chwycił pielWszego systematu i udzielił kommissyi adresowej tylko tych dokumentów, z których kortmissya przekonać się może, iż mniemane przez Pana Guizota w Londynie otrzymane koncessye bynajmniej nie są pozorem, aby Izbę Judzić próżnemi obietnicami. Pan Saint Marc Girardin i Pan Bignon potakiwali wnioskowi P. Ducos, Pan Guizot wszakże odmówił wszelkiego udzielenia dokumentów. Jak mówią, zamierza P. Ducos w adresie powtórzyć objawione przez Izbę życzenie, tyczące się zniesienia układów z r. 1831. i 1833, aby takim sposobem zmusić Pan Guizot do przedłożenia Izbie wzmiankowanych dokumentów. Minister spraw zagranicznych będzie się temu żywo opierał, a że większość kommissyi adresowej trzyma się partyi ministeryalnej, trudno będzie zapewne Panu Ducos zamiar swój przeprowadzić. Pan Ducos wszakże nie uważa się za pobitego i zamyśla w przypadku, jeśli większość kommissyi adresowe'j nie poprze jego przedsięwzięcia, uskutecznić zamiar swój w formie poprawki. - Takim sposobem jest podobieństwo, iż prawo przetrząsania przy obradach adresowych znów ważną odegra rolę. P. Dupin starszy, jak sądzą, będzie mówił przeciw prawu temu. Stosownie do życzenia gabinetu, kommissya adressowa postanowiła, iżby w ułożeniu adresu napomknięto o podróży legitymistycznych deputowanych do Londynu, i ażeby wzięto w obronę świętość złożone'j przysięgi. Tylko Panowie Ducos, Bethmont i Bignon sprzeciwiali się temu, sądzą iż lepiej jest żadnej nie czynić wzmianki o podróży legitymistów do Londynu, aby nie wywołać takim sposobem idei, iż rząd lipcowy spostrzega w osobie Księcia Bordeaux niebezpiecznego pretendenta. · - Na posiedzeniu dzisiejsze'm Izby Parów Książę Broglie przeczytał ułożony przezeń projekt do adressu na mowę od tronu. Udzielam tu Panu tylko pewne znaczenie mającego paragrafu końcowego ściągającego się do Legitymistów , , ponieważ wszystkie inne paragrafy nie są nicze'm innem jak opisaniem mowy tronowej. Paragraf zaś wspomniany jest treści następującej: »N. Panie! Twoja rodzina naszą jest, Francyą czuje się szczęśliwą jak ty, Królu, że jedno dziecko wiece'j liczy w młode") Księżnie, której obecność nową dołącza pociechę do tych, które Bóg Ci zachował; Francya z dumą widzi w szeregach naszej walecznej armii algierskiej jednego Syna Twpgo po drugim dających i odbierających przykłady owego niezachwianego męstwa, nie steranej wytrwałości, które wszelki opór ludzki, każdą przeszkodę natury przełamać muszą. TaK wielkie usiłowania przyniosą swe owoce; panowanie nasze w Algierze będzie wkrótce powszechne'm i spokojnera. Bóg Ci pobłogosławił, N. Panie, dając ci dzieci godne Ciebie i narodu, którego pielWszemi są podporami. Tak się ustalają dynastye, tak się zlewają w jednym i najwyższym interessie pokolenia królewskie i narody. Wykonana przysięga, obopólna przychylność coraz ściślej węzeł ten kojarzą; Król przy swoje m na tron wstąpieniu przyrzekł, że nam się całkiem poświęci, że nic nic uczyni, coby nie było z chlubą i z korzyścią dla Francyi; Francya wierność mu ślubowała, Król przysięgi swej dotrzymał; któż z Francuzów mógłby Mirwiernyin? « Po przeczytaniu projektu do adressu nasamprzód Książę Richelieu głos zabrał (jak wiadomo jedyny tylko Par, który byl w Londynie) aby się usprawiedliwiać. Mówił, że żądanej w roku 1830. i przezeń wykonanej przysięgi .wniczem nie naruszył, wynurzył tylko Księciu Bordeaux uczucia, zgodne z swoje'm własne'm przekonaniem. Oświadczenie to zapewne Izbie zadość uczyni; w przeciwnym razie niechaj go sławią przed sąd Parów; on się obronić potrafi. K Guizot mu odpowiedział i na le'm się zakończyła ogólna dyskussya. - Adress większością 115 głosów przeciw 14 przyj ęło. Stan zdrowia Pani Adelaidy, siostry Ludwika Filipa, mocnym niepokojem nabawia familią królewską. Przy uroczystem przyjęciu kawalerów dnia 5. I. m. wieczorem w Tuileryach Księżna nie była obecną. Mówią, iż lekarze zabronili jej całkiem wchodzić na schody, po wieważ cierpi na astma, co jej wiele dolegliwości sprawia. Księżna zamieszkuje już od dawna dolne skrzydło de Flore, aby ile możności uniknąć wszelkiego chodzenia po schodach. - Księżna J oinville także ciągle jest słaba. Lekarze są tego zdania, że Kiężna z trudnością tylko wielką będzie sią mogła przyzwyczaić do niokrozimnego klimatu paryskiego, i radzą je'j więc, aby corok kilka miesięcy spędziła w południowych okolicach, dopóki nie będzie mogła znieść całkowicie klimatu francuskiego, który się mocno różni od klimatu w Rio Janeiro, Hiszpania. Z P a ry ż a, dnia 8. Stycznia. Stosownie do Phare des Pyrenees d. 27j m. z. między Amettlerein i Primem układy zostały zawiązane, które niezawodnie pomyślny mieć będą skutek; wspomniana gazeta odebrała nawet wiadomości z d. 2. m. b. z nad granicy katalonskie'j, że d. 30. Grudnia względem warunków kapifulacyi już się porozumiano. Wieczorem dnia tegoż Adjutant Barona de Meer do Madrytu w y jechał, aby rządowi kapitulację tę do potwierdzenia przedłożyć. W skutek oczekiwania odpowiedzi z Madrytu kroki nieprzyjacielskie na 10 dni ustać miały. Wszakże jakkolwiek ona wypadnie, demoralizacya w wojsku Amettlera do najwyższego dochodzi stopnia i nie ulega wątpliwości, że się w każdym razie będzie musiał zdać na łaskę. Szwajcarya. Z Z u r i c h, dnia 6. Stycznia. N owa Gazeta Zu rich ska będąca może · oIgallem większości kanionu zurichskiego, za wiera artykuł o »stanowisku Szwajcaryi naprzeciw zagranicy i Jezuitom«, w którym stanowczo i silnie roztrząsa, jakie wielkie obecnie niebezpieczeństwo wolności umysłowej i postępowi zagraża w Szwajracyi, kiedy Jezuici nie znający i niemający żadnej ojczyzny, miasto Sejmu (Vo ro rt) Szwajcaryi katolickiej, Lucern, opanowali i wpływ swój tam ustalili. Odrodzenie, które dla całego związku Helwecyi za konieczność poczytanem być musi, wkrótce działalność swą straci, ponieważ Jezuici ziemię, na którą raz stanęli, przez wychowanie młodzieży i ludu w swoim duchu podkopać potrafią. Nie zakon św. Jezuitów oswobodził przodków Helwecyi, ale on to zapewne teraz zasadniczemu żywiołowi Szwajcaryi, t. j. demokracyi, cios śmiertelny zada. »Pizeciw radykalnemu złemu tylko radykalnych środków użyć trzeba« wyraża w końcu artykułui -i i i i i Rozmaite wiadomości. ŻOŁNIERZ, KRÓL i ŻEBRAK. (pzhv He przygody 7.vcia ISarona K eu h of.) (Ciąg dalszy.) N azajutrz przybyli deputowani i ponowili swoje nalegania. Wtedy, gdy już wszelka wątpliwość o rzetelności ich zamiarów zuiknęla, oświadczyłem im: że się dla dobra ich ziomków chętnie poświęcę, że się nie ulęknę żadnych przeciwności, i chętnie oddam życie, jeżli tego dobro kraju wymagać będaie. Jednakże koiony krolewskie'j nie przyjmę pierwej, aż dopokąd cały naród nie zgodzi się z wolą deputowanych. - To rzekłszy rozstałem się znimi. Od tej chwili upływał już miesiąc, już mniemałem, że to wszystko było nowe'm tylko złudzeniem; gdy oto jednego raua stają przedemtią ciż sami deputowani i okazują mi na piśmie postanowienie wszystkich naczelników Korsyki tej treści: iż mnie chcą mieć swoim Królem i przyrzekają mi imieniem swoich spólziomków wierność i posłuszeństwo. «Niechże się stanie waszej woli zadość.'« zawołałem przeczytawszy te dowody jednomyślnej zgody całego kraju. »J eźli opatrzność chce we mnie mieć narzędzie do wywalczenia waszej wolności, poddaję się chętnie memu powołaniu i wszelkich sił dołożę na spełnienie mojej powinuości. Od lej chwili jestem waszym przyjacielem, waszym ojcem. Alem ja cudzoziemiec, bez przyjaciół moja pomoc byłaby słabą i bezskuteczną; dajcież mi jeden rok czasu, abym się postarał o sprzymierzeńców naszej sprawie; wstąpię w nasze szeregi jako żołnierz i do ostatniej kropli krwi mojej walczyć będę za wasze niepodległość... Miejcie nadzieję i oddajcie się opiece nieba! Za rok obaczymy się znowu.« Deputowani złożyli przysięgę imieniem całego narodu: że przez rok cały czekać będą mojego przybycia, i z uroczyslćtn uszanowaniem rzekli te słowa: «Od lej chwili uznajemy Barona Neuhof za naszego Króla i Pana.« Rozstaliśmy się ze łzami w oczach; uniesieniu Korsykanów odpowiadało moje serce równie uniesieniem, a przecież jakaś czarna zasłona zdawała się okrywać wszystkie moje myśli. Teraz oglądnąłem się w około, dokądby się o pomoc udać; slarnłem się wybadać ostrożnie wszystkich naczelników europejskich gabinetów, ale nadaremnie. Wkrótce się przekonałem: że Cesarz uiemiecki, Francya, Hiszpania jak i Xiążęta włoscy, nie będąc chętni wszelkim zmianom i nowościom w Europie, zamiarów moich wspierać nie zechcę ! Nie straciłem jednakże odwagi; idąc za przykładem sławnego Sampiero, pierwszego oswobodzicieła Korsyki, zwróciłem moje nadzieje ku Orjentowi. Okoliczności były właśnie po temu, gdyż między Rossyą a Turcyą zabierało się do wojny, a spodziewać się należało, że Cesarz niemiecki w tej walce na stronie cara będzie, i z zbrojną silą przeciw Turkom wystąpi. Na tern budowałem moje plany, opierając je na ruinach olbrzymiego planu, który G6rlzże tak rzekę, w puścizuie mi przekazał. Xiążę Rakoczy, z którym w Niemczech dość ścisłą znajomość zabrałem, miał być główne m dla mnie w tej mierze narzędziem. Wygnany przez Cesarza z ziemi siedmiogrodzkiej, pałał przeciw niemu niewygasłą nienawiścią. Wiedząc o tern, pospieszam do Stambułu, gdzie mu dywan dał schronienie. Aby go skłonić dla siebie i zemście jego pocWebić, oświadczam, że mam środek powrócenia mu zabrane państwo jego. Zaczynam objawiać mu plan mój olbrzymi, który lubo niepodobny do prawdy, przecież schlebiał próżności i nadziejom jego. Zamiarem moim było wynieść go na naczelnika Wysokiej Porty i Pana na całych Włoszech, wyspę Korsykę zaś uczynić miejscem składowćm dla Maurów z Tunetu i Algieru, skądby ciż łatwo na wybrzeża genueńskie i toskańskie dostać się mogli, podczas gdy mieszkańcy z Tripolis przybijaliby do wybrzeży Kalabryi i Ankony. Starałem się wykazać mu, że podobne najście nie jest niepodobieństwem, i dowodziłem, że Turcy wtargnąwszy tym sposobem przez StyryjęiFriauldo Niemiec, mogliby się z drugą armią połączyć, która idąc wprost przez W ę g ry , na stolicę austryacką uderzyć powinna. Wtedyby upadek domu austryackiego był nieochybny, a Sułtan rozkazywałby ze Stambułu Cesarzowi w Wiedniu. .Rakoczy zapalony mojemi planami, i w tej nadziei, że się ujrzy wkrótce znowu na tronie siedmiogrodzkim, zapoznał mię z sławnym Osmanem Baszą, byłym Hrabią na Bonnevalu, który w tej chwili był prawdziwym Sułtanem w Turćyi. Sławny ten odszczepieniec pałał również zemstą przeciw Cesarzowi; czynny i zuchwały w przedsięwzięciach, upodobał sobie mój plan śmiały. Na sarnę myśl: że może zatrząść Europą i zostać tegoczesnym Dzinkis- khanem, brała; go szalona radość. Nie chciałem go wywodzie z słodkich marzeń, bo mogłem kiedyś dumnym zapędom jego tamę położyć. W tymże samym czasie, gdym w Turcyi intrygował, mój krewny Drosth skłaniał gabinet St. James, aby mi tajemne dawał posiłki, wystawiając tę korzyść dla angielskiego handlu: że Korsyka, ten ważny na morzu Śródziemnem punkt handlowy, stanie otworem dla okrętów angielskich. N a dworze sardyńskim miałem również ajenta, który podobne temu Królestwu przyrzekał korzyści; w papieskich państwach liczyłem wielu zwolenników, tam uważano mię już za przyszłego hołdownika Ojca ś. Aby się utrzymać przy mojćm korsykariskićm Królestwie, zamyślałem Anglię, Państwo Tureckie i Algierskie, Ojca ś. i Sułtana, a może całą Europę zwichrzyć i zaburzyć. Wtedy to w nadmiarze mojej radości wołałem: »0 G6rtz, G6rlz! Ja się zemszczę za ciebie mój mistrzu! Jestem Królem! A wszyscy ukoronowani będą mi dopomagać w moich zamiarach !« (Dalszy ciąg nastąpi. ) Korrespondencya Z Krakowa. Od niejakiego czasu wszczęła się tu u nas polemika z okazyi kilku oryginaluych sztuczek, przedstawianych na naszym teatrze. Darujże Szanowny Redaktorze, że cię jeszcze raz będziemy niepokoić z naszej strony kilką słowy w tym przedmiocie, bo skoroć autor rzeczonych sztuczek jest razem i cenzorem w Krakowie - rozumie się samo przez się, że pod cudze opiekuńcze szpalty uciekać się musiemy, gdy nas sobie dowolnie mogą gromić po Gazecie Krakowskiej.- Powiesz może słusznie Redaktorze równie z innymi czytelnikami, że naprawdę cały ten spór, jest sprzeczka o wór, a w worku Ale przyznajże sam, iż trudno przemilczeć napastnicze obelgi, jakie nam miota Gazeta Krakowska: chłostając nas do wspólki z innymi za cudze winy - I uważ proszę jak rzecz cała jest gorsząca i litości godna; że kiedy autora Reja z Nagłowic skrytykowano za liche roboty, które'mi nas ciągle za nowe'j antrepryzy uraczą - to on rozsrożony, zmieszawszy w kupę wszystkich swoich recenzentów, pisze im mepomiarŁowane gburowate odpowiedzi, poniewiera wszystkie mi zarówno i każe wierzyć niejako światu: że ponieważ trzej jego krytycy, każdy z innego zapatrując się punktu: zgodzili się przypadkowo w tern jednem zdaniu, iż płody jego każde z osobna wzięte razem są nic nie warte; to już wszyscy oni przeto sąjedną tylko osobą lub też trzema, ale oczywiście zmówionymi na zgubę jego literackiej sławy. - Ależ »pamiętajże się Panie autorze, nikt tu na ciebie żadnych spisków nie knowa, żadne tu sprzysiężenie przeciw twej osobie nie nastąpiło, za cóż · wszystkich korrespondentów krakowskich Orędownika i Gazety Poznańskiej bierzesz za jedne klikę swoich wrogów, i dopiero najpospolitszem szkalowaniem obdarzasz do woli? Że się P. W. "Wł. niepodobal twój prolog, że na niego napisał reoenzyą, że P. X. X. także ten prolog zganił, to jak Bóg żywy mieli oba słuszność, DO ten prolog w sam raz tyle ma wartości co i · wszystkie wiersze pisane z powinszowaniem z 0kazyi Nowego Roku. Ale że my nie jesleśmy ani Panem W. Wł., ani Panem X. X. żeśmy pisali artykuł o Hrabiance Krasińskiej nie w celu żadnej osobistości, to jest pewna, i (o się każdy może przekonać, czytając nasz artykuł o tej sztuce. Jeżeli my nasze zdanie swobodnie objawiając wtedy, bez chęci najmniejszej obrażenia w czemkolwiek osobistości autora, wykazywali tylko w najdelikatniejszy sposób małą wartość podobnych utworów; za cóż Panie autorze tracisz wszelką miarę przyzwoitości, okrzykujesz, że wszyscy razem recenzenci pism twoich są »śmieszni dziwaczni i dziecinni! niemający zadne 'j p o wag i , nie umiejący nawet skreślić jaka być powinna dobra komedya« za co im zarzucasz «wandalizm i donkiszotyzm.« O zaiste, gniew taki i złośliwość mogą być dopiero prawdziwie śmieszne i dziecinne; bo czyż się to godzi - żebyś nawet i za ostro był osądzonym, czyż się to godzi powtarzamy, aby zaraz tak gminnie tak karczemnie o garnkach o kucharkach o przekupkach koncepta stroić; przyrównywać do nich swoich recenzentów, zamazywać całą ćwiartkę gazety najwierutniejszenn ab HOsurdarni o karczochach i koJowafej marchwi; i nie tylko wprost krytykom swoim zarzucać, że są bez żadnego rozumu, ale jeszcze przymówką łacińską to ośle uszy im przyprawiać? to znowu przymawiać, że artykuły swoje piszą po pijanemu lub w gorączce. Pan w sam raz autorze traktujesz w ten sposób krytyków jak jakich złodziei. Za pozwoleniem więc - my Pana nie okradli z żadnych piękności dzieł jego. Jeżeli to są wielkie dzieła pełue wielkich zalef, to świat je może bezpiecznie sobie podziwiać, a wreszcie niech się Pan powoła do osób znanych z nauki i ze znawstwa w rzeczach literatury i dramafyczne'j poezyi. Niechajże oni wykażą te piękności tak ukryte dla oczu motłochu recezentskiego; wszak oni są żywi i niedaleko nas jest: Pan Libelt, P. Kremer, P. Wiszniewski, mają oni już ustaloną powagę; jeżeli więc Rej z Nagłowic jest arcydziełem, jeżeli Krasińska i Prolog mąią jaką bądź wartość, niechże ci Panowie wygłoszą je światu. U nas dość rządkiem jest zjawiskiem piękny utwór fantazyi dla sceny. U nas dramatyka narodowa jest bardzo uboga, i niezawodnie jakieś wyszłe dzieło w tern rodzaju sprawiłoby było wielkie wrażenie, bo dziś już nie można się uskarżać na to aby gnić miały arcydzieła po kątach, brakiem umiejętnej krytyki coby ja dała poznać światu. Aleć jeżeli co jest słabe uklecone bez cienia fantazyi, jeźli oklepane i znane rzeczy nicuje jałowo, a któżby się bawił nad rozbiorem takich ramot? My jeżeli pisaliśmy z powodu Krasińskiej artykuł, to w ogóle tylko powstając na takie i tym podobne brednie, i zdaje nam się że niebyło tam żadną potrzebą dawać naukową definicyą dobrej komedyi, jak tego żąda Pau; autor; myśmy tam nie pisali rozprawy o dramatyce narodowej - rzuciliśmy tylko kilka uwag w lej mierze, a w właściwe'm miejscu i czasie rozszerzemy się może dokładniej; tam zaś jedynie napomknęliśmy o niedorzeczności podobnych utworów narodowych, bo patrząc na nie na scenie, trzeba umierać z nudów, bo żal się Boże tych imion ściągniętych z historyi i wystrychnionych na maryonelki, powtarzamy raz jeszcze. - Co zaś jest konieczność? na cze'm zależy dobroć komedyi? Skoro się chcesz od nas dowiedzieć Panie autorze, toć skoro tu nie miejsce na teraz dość obszernej, jak tego wymaga przedmiot, i dostatecznej ze wszech miar uczynić defiuicyi; nauczemy cię tylko gdzie masz wzorów szukać. Oto tuż pod ręką mu leżą. Oto sam patrzysz na dobre oryginalne komedye Fredra dawane często na naszej scenie, jeżeli za tern masz talent Panie autorze uapiszże lepszą, a przy myślić łaskawie intrygę nową, interesowną, niech w niej konieczność zasadzoną będzie na zbiegu okoliczności, niech śmieszność wynika z położenia osób, a nie z ich przywar, których się rausza trzymać jak pijani płotu. Niech te osoby nie prawią suchych oklepanych morałów, miasto bawić dowcipem, a pewno będą lepsze od Reja, Krasińskiej i Pielgrzyma, i nikt nie ujmie im zasługi. (dok. n.) SEKSOŁOfi. (Nadesłano.) Dnia 6. Stycznia r. b. zakończył w Poznaniu po dwuletniej chorobie Leonard Kwilecki swe życie. Licznie zgromadzeni przyjaciele i znajomi, oddali ostatnią cześć jego zwłokom dnia 9. b. m., na wyprowadzić ciała z miasta do K wilcza, gdzie jest grób familijny. N ieprzytomnym zaś lub oddalonym przyjaciołom zmarłego, obwieszczając tę smutną wiadomość, przywodzimy na pamięć pasmo życia zmarłego, - jego miłe przymioty, zasługi i cnoty. Obdarzony żywym temperamentem najbardziej do wojskowości okazując ochoty, oddany został w młodzieńczych latach do korpusu Kadetów w Kaliszu, zkąd ukończywszy nauki, przeszedł do szkoły podchorążych w Warszawie. W lejto sławnej szkole wydającej tak dzielnych oficerów kształcił się on do zawodu, w którym najużyleczniej mógł służyć krajowi. Jako też nadeszła szczęśliwa pora i sposobność do rozwinięcia nabytych wiadomości, do okazania dzielności w boju i poświęcenia się dla sprawy kraj owej. Mianowany w roku 1829. podporucznikiem w trzecim pułku strzelców konnych, odbywał Leonard Kwilecki kampanią 1831. w tymże pułku, a następnie przeniesiony do drugiego pułku strzelców konnych i posunięty na stopień porucznika, do końca wojny wypełniał z gorliwością swe obowiązki, znajdował się we wszystkich najcclniejszych bitwach, a za odznaczenie się ozdobiony został krzyżem wojskowym. Po powrocie do stron rodzinnych, szukał szczęścia w związku małżeńskim, a nie ubiegając się za marne rai korzyściami bogactw i innych nabytych przymiotów, ale ceniąc najwyżej piękne przymioty duszy znalazł w Tekli Sieroszewskiej godną i uszczęśliwiającą go towarzyszkę życia. Szczęście ich domowego pożycia uwieńczone trojgiem pięknych dziatek było tak rzeczywiste i tak szczere, jak tylko może być ścisły, moralny węzeł dwóch kochających sięistot. Lecz w przeznaczenia ludzkiem leży, że szczęście tak zupełne niernoże trwać długo; otóż tutaj nadwerężone zostało oslabione'm zdrowiem Leonarda Kwileckiego. Na silne i pełne życia ciało, szkodliwy wpływ wywarł attak paraliżowy przed pięciu laty doznany; powtórny att ak przed dwoma laty, zdaje się, że dotknął naj szlachetniej szej i najdelikatniejszej części ciała ludzkiego, to jest mózgu; - odtąd zniknęła u niego wesołość tak luba wszystkim go otaczającym, a obojętność na wszystko i biak przytomności coraz bardziej go 0garniala. - N areszcie zdawało się, że dla wszystkiego obumarł na tym świecie; tylko dla dwóch uczuć biło jeszcze jego serce: - były to najsilniejsze uczucia jego duszy. Pomimo całej nieprzytomności przywiązanie do ojczyzny ciągle się w nim o*c1zywało i przywiązanie do nieodstępującej go na krok żony, której skinieniom w chorobie był jak dziecko posłuszny, której starunkoiH odpowiadał zawsze okazywaną wdzięcznością. Jeżeli porównamy przymioty rozumu z przymiotami serca, ostatnie zawsze wyze'j cenić będziemy, gdy one stanowią prawdziwą wartość człowieka. Oloż ostatniemi celował Leonard K wilecki: rzetelność, moralność i delikatność w postępowaniu, szczerość uczuć bez najmniejszej obłudy, wesołość niewinna, miła, która jest odbiciem niezepsutej duszy, uczynność i czułość na cudze nieszczęścia cechowały jego charakter i czyniły go przywiązanym do kraju cnotliwym obywatelem, wylanym i szczerym przyjacielem, dobrym i przywiązanym mężem i ojcem, kochanym Panem od całe'j ludności wsi, które posiadał. Udział jaki mu dawni koledzy i przyjaciele na wyprowadzie ciała okazali, łzy które domieszali do łzów wylanych przez żonę" siostrę i brata są niezaprzeczonym dowodem, iż przez ciąg swego życia zasłużył sobie, ażeby być prawdziwie żałowanym. - Podążył on za swym starszym bratem, Hektorem, który przed kilku miesiącami u wód umarł; jak się za życia ci bracia kochali i w jedności żyli, tak szczególny los zdarzył, iż przypadkowo bez poprzedniego planu przywieziono razem ich ciała do Kwilcza; Hektora z wód czeskich, a Leonarda z Poznania. Obydwaj bracia zsunęli się do jednego grobu familijnego i zostawili po sobie osierocone miejsce na świecie; pozostali krewui, przyjaciele prócz szczerej łzy i gorącej modlitwy mąią jeszcze jeden środek okazania szacunku dla pamięci zmarłych: to jest przychylność dla osieroconych wdów i dziatek. dobroczynny instytut pod nazwiskiem : Ochrony dla biednych dziatek, w Psałteryi przy Tumie z dniem 1. Stycznia r. b. otworzony. Sieroty lub biednych rodziców dzieci, od trzech do siedmiu Jat wieku liczące, przez cały dzień zwykle, gdy rodzice na zarobek z domu wychodzą, albo w izbie zamykane, albo po ulicy się tułające, a przeto najsmutniejszym częstokroć ulegające przypadkom, dla niedostatecznego zaś dozoru niekiedy całkiem dziczejące, za dostawieniem m e t ryk i i świadectwa ubóstwa przez rodziców, - znajdą w ochronie całodzienny przytułek, dozór rodzieielski, skromne pożywienie i nauk początki z zabawą połączone, - aż do czasu, w którym zwykle pod dozór szkolny przechodzą. - Z podaniami dzieci natychmiast zgłaszać się można: 1) do Dr. Gąsiorowskiego na Grobli, 2) do Wgo Sikorskiego Nauczyciela w Seminaryum nauczycieIskiem na Sródce, 3) do Wne'j Pani Mioduszewskie'; Syndykowej pi;zy Tumie, 4) do Wgo Kacpra Kramarkiewicza, Radcy miejskiego, mieszkającego w alei przy placu Działowym, 5) do Wnej Pani Milewskiej w Rynku, 6) do Wnej Pani Z i oleckiej Referendarzowej przy Ujeżdżalni, 7) do Wnej Pani Doktorowej Mał e c k i ej na Szerokiej ulicy, u których to osób ofiary wszelkiego rodzaju na c e l t e n d o b r o - c z y n n y składane także przyjmować się będą. - Niemnie'j Instytut rzeczony obowiązuje się kształcić na przyszłe O c h m i s t r z y n i e domów ochrony osoby takie, któreby z czasem na prowincyi chlubnemu zawodowi temu poświęcić się chciały. Słownik polsko niemiecki przez Czarneckiego wypracowany, przedaje po 1 Tał. 15 sgr. J. J. Heine w Poznaniu. W drukarni W. Stefańskiego rozpoczął się druk dzieła pod tytułem: Przypadki Polaka, podróżującego w Danii, Norwegii, Anglii, Portugalii, Hiszpanii, Fiaiicyii państwie Marokań - skiem, przez Dra. T. T. Część I , zawierająca podróże w Danii iN orwegii, wyjdzie w miesiącu Marca r. 1844. Prenumerata za exempl. po Zip. 10 przyjmuje się w księgarni W. Stefańskiego SPRZEDAŻ KONIECZNA. Sąd Ziemsko-miejski w Poznaniu, dnia 18 Września 1813. Nieruchomości tu w starem mieście pod liczbą 27. i 28. położone, do Antoniego Felicyana Woykowskiego należące, w ogóle oszacowane na 5572 Tal 1 sgr. 7£ fen wedle taxy, mogącej bjć przejrzanej wraz z wykazem hipotecznym i warunkami w Registrafurze, mają być dnia 23 Kwietnia 1844. przed południem o godzinie lIstej w miejscu zwykłem posiedzeń sadowe'm sprzedane. Niewiadomi z pobytu właściciele: Antoni Felicyan Woykowski i Franciszka Adler z domu Czyskowska, zapozywają się niniejszem publicznie. Nadmienia się przy tern, iż obiedwie nieruchomości w całkości będą sprzedane, albowiem rozłączenie ich nie może być uskutecznione. OBWIESZCZENIE. Oberżysta Fryderyk Muller jako posiedziciel domu w mieście tutejszem pod iVem 3. położonego, tytuł possessyi którego na imię sukcessorów testamentowych obywatela Daniela Ruschke jest jeszcze zaciągniętym, końcem zupełnego sprostowania tytułu possessyi własnego w księdze hipoteczne'j domagał się, aby zapozwać nieznajomych jakowych pretendentów realnych. Do zameldowania pretensyj tych termin został na dzień 24. Kwietnia 1844. zrana o godz. lOt ej w Sądzie tutejszym wyznaczony, na który pretendenci realni jakowi pod tera zagrożeniem zapozywają się, iż nieslawiający z pretensyami jakowemi realnemi do tego gruntu zostaną wyłączeni i wieczne im dla tego nałożone zostanie milczenie. Wieleń, dnia 11. Listopada 1843. r. Król. Pruski Sąd Ziemsko - miejski. Ponieważ bal w dniu 7. mv b. do skutku nie przyszedł, dla pogrzebu ś. p. Adama Drw<;skiego , którego zwłoki liczni członkowie towarzystwa odprowadzali do kościoła miejscowego, obok lokalu zabaw i właśnie w tym czasie, kiedy tańce rozpoczynać się zwykły, przeto bal ten przenosi się na dzień 28. m. b., nazajutrz zaś towarzystwo odbędzie nadzwyczajne walne zebranie. Dyrekcya towarzystwa okolicy SzamotuIskiej. IlJ Przestawszy - jak mż z oddzielnego f lij wiadomo obwieszczenia - trudnić się handlem win i chcąc co innego przedsięIII wziąść, upraszam wszystkich moich zaciągnionych w księdze rachunkowej dłużników o zaspokojenie mnie najdalej w przeciąga 4 tygodni, inaczej przymuszonym będę, wezwać ich powtórnie z nazwiska, śg " a następnie zapozwać do sądu. IlJ Poznań, dnia 9. Stycznia 1844. U; Kupiec Wincenty Rose. ff Donoszę niniejszem uniżenie, iż znów jest u ronie fortepian w kształcie skrzydja podług reguł z najnowsze') udoskonalnej mechaniki i konstrukcyi na przedaż. Wzywam Szanownych znawców i przyjaciół muzyki, ażeby się tak o wyborności dźwięku, jakoteź o trwałości budowy przekonać zechcieli. C E c k e, fabrykant instrumentów, na placu Wilhelmoskim Nr. 1. w domu Pana Krause.