GAZETA \Nielkiego Xicst\N» POZNANSKIEGO. Nakładem Drukarni Nadwornej W. De/cera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski. J t ? « M . W Srodę dnia 25. Września. Wiadomości krajowe. Z Berlina, dnia 23. Września. Najj. Pan Assessora przy Sądzie Ziemskomiejskim Grosser w Rawiczu Sędzią przy Sądzie Ziemsko-miejskim mianować raczył. Wiadomości zagraniczne. Rossya i PolskaZ War s z a w y, dnia 21. Września. N aj. Pan, wskutek wstawienia się J O. Xi<;cia Namiestnika Królestwa.i w przychyleniu się do prośby Ignacego Mostowskiego, Polskiego wychodźca, w Londynie przebywającego, najmiłościwiej udzielić mu raczył przebaczenie, z dozwoleniem powrotu do Kiólestwa. Gazeta Kolońska odznaczająca się artykułami tchnącemi nienawiścią ku Rossyi, zamieściła następujące pismo z nad granicy rossyjskiej: «Podług listów z Petersburga, na wniosek ministra oświecenia publicznego Cesarz rozkazał, aby pewną ilość studentów kosztem rządowym do Niemiec, Szwajcaryi, Włoch, Francyi i Anglii wyselano, aby się tam na pioiessorów przy uniwersytetach Cesarskich sposobili. Przy te'm nie tylko na talent, lecz nierównie więcej na charakter stały i doświadczony polityczny sposób myślenia uważać będą, żeby się ta za granicę wyselaua młodzież duchowi liberalizmu nie dała zarażać, lecz uiezgorszoua do domu wracała. Środek ten zmierza do stopniowego oczyszczania uniwersytetów rossyjskich od professorów zagranicznych, którzy nawet przy najlepszych chęciach jednak żywioły obce sprowadzali i nigdy bezwarunkowo cenzurze i policyi rossyjskiej ulegać nie chcieli. Już od dawna poczytywano w Petersburgu wokowanie obcych uczonych za złe konieczne i przychylano się do tego tylko w razie ostateczności; przeto te'ż większa część posad professorskich osierocona. Potrzeby prawdziwych Rossyan sposób len może zaspokoi, ale ubolewać należy nad młodzieżą niemiecką w prowin - cyach Bałtyckich, która zniewolona zapominać o kulturze niemieckiej, z czasem całkiem na Rossyan się przeistoczy. - Zawikłania i spory kościelne w Rossyi i Polsce coraz gorszy biorą obrót. Z pomiędzy gmin uniackich w Rossyi, które się przed kilku laty z prawosławną rossyjską cerkwią połączyły były, wiele znowu z swemi pasterzami od niej się odstrychnęło i do kościoła katolickiego z tern powróciło oświadczeniem: że przez rozmaite zabiegi złudzone, teraz na przewinieniu swem się poznały. W Petersburgu bardzo surowych środków przeciw temu powrotowi użyć chcą. Duchownych zamykają w klasztorach a gminy w przypadku ostatecznym do innych okolic mają być przeniesioue albo opór stawiający pojedynczo między gminy rossyjskie dyslokowani. W Polsce rząd rossyjski ciągłą z katolicyzmem zwodzi tycznym, ponieważ Polacy w wierze swojej ostatnie palladium narodowości swej upatrują. Złożenie Biskupa Kaliskiego przez kuryję Papieską jest więc wypadkiem, który wszyscy Polacy bardzo pochwalają i ciekawość powszechna, jak obecnie rząd Cesarski po tym energicznym kroku Papieża sobie postąpi. r r a n C y a. Z Paryża, dnia 16. Września U rzędowe doniesienie o tak niespodzianem zawarciu pokoju pomiędzy Prancyą a Marokkiem witają naturalnie dzienniki ministeryalne z wielkim tryumfem. Inaczej rzecz się ma z dziennikami oppozycyi, których przepowiednie nie ziściły się. »Wiadomo, mówi C o II - s t i t u t i o n e l, jakie warunki podawano cesarzowi marokkańskiemu w Czerwcu. Miał ou odprawić wojsko swoje od granicy, ukarać dowódzców, którzy wojsko swoje do pierwszego attaku na ziemię naszą poprowadzili i wypędzie Abd-el Kadera albo go też w mieście jakiein nadbrzeżuem zamknąć. Z tych waruuków pierwszy żadnego nie ma znaczenia, bo go każdej chwili złamać można; drugi nie jest rzetelny, bo syn cesarza nie jest pod karę ową podciągniony. Główua zaś trudność leży w trzecim. Obietnica zmuszenia Abd-el-Kadera do nieczynności nie ma sensu, jeźli warunek ieu spiesznie rzeczywiście nie będzie wykonany. Ponieważ depesza telegraficzna donosi, że już wysłano roZKaz opuszczenia Mogadoru, przeto Abd-el Kader musi już być schwytany albo nawet Prancuzom wydany, lub też stanowcze przedsięwzięto środki ku wydaleniu go z ziemi marokkańskiej. Rzecz dziwna, że depesza o tern nic nie w.-pomina. Trzeba także będzie dopiero słyszeć, czy p. Bulwer nie był pośrednikiem tej całej sprawy, i czy domniemany ten pokój bez wynagrodzenia szkód i bez gwarancyi niezosłał już gotowy przyuiesiony i narzucony« Dziennik sporów powtarza poczęści dawne swoje oświadczenia o Prancyi bezinteresownem i tylko do osiągnienia należnej jej satysfakcyi zmierzającem postępowaniu i uważa, że slósowność i godność tegoż skutkiem się stwierdziła. «W czasach, jakiemi są nasze, powiada, kiedy pokój na szczęście rodząju ludzkiego i sprawy cywilizacyi jest zasadą polityki wielkich mocarstw, rezultat taki większą ma wartość, aniżeli kilka zwycięztw. Praucya nie tylko dostąpiła pokoju, ale go także, co jest lepsza, zwycięztwem dobyła. Niech kto mówi co chce, nie będzie ona żałować ceUJ, jaką go opłaciła, bo wpływ jej w Mrycej poszanowanie jej w Europie i całym świecie znacznie przez to urosły. Gdybyśmy zaraz z początku zawarli byli pokój, byliby może nieprzyjaciele francuzkiego panowania w Mryce wątpili o mocnem postanowieniu rządu fraucuzkJ ego nadania powagi temuż panowaniu, a Z drugiej strony sądzonoby tak we Prancyi jak za granicą, że Prancya żadnej wojny prowadzić nie może nie narażając powszechnego pokoju na niebezpieczeństwo. - Teraz i je« dno j drugie przy puszczenie jest niepodobnem.« Następuje potem odparcie różnych poduszczeń, jakie rozszerzyła była oppozycya po a * wzgl(fdem prowadzeniawojny przeciw Marokkowi tudzież co do względów, jakie Pranku An g lii. Dziennik ministe ry aln y tak c y a ma kończy; «W pośród wszystkich tych przesad umj a} rzqĄ należytą zachować miarę. Prowadził au woj H (f z energią i zawarł pokój z honorem.« Dzisiaj rano o godzinie 8. zwiastowało 21 w y s I r z a} O w działowych francuzkiej stolicy zawar c j e pokoju z Marokkiem, czego się tak pre dko nie spodziewano. Nie masz nic, coby lepiej charakteryzowało ducha i system teraMniejszego rządu "francuzkiego. Dawniej zwiastO wano ludowi oduiesione zwycięztwa hukiem sa i, r radośnych, teraz oddaje się cześć odzyskanemn pokojowi. Na zwycięztwa pod Mogadorem i nad Isly milczał spiżowy otwór arinaf. W zmianie tej rzeczy i opinii witamy prawdziwy postęp czystej ludzkości i prawdziwe 5 cywilizacji. Cronica "gibraltarska z d. 2. Września doniosła, że Maurowie na wschodzie Mogadoru zajęli twierdzę, z której dawali ognia do przybyłego z Tulonu okrętu liniowego »Alger.« Okręt ten Gak się zdaje, nie Al ger tylko I n fI e x i b l e ) zbliżywszy się do owej cytadeli, zmuszony był skierować się ku południowi wyspy. Mniemano, że okręt ten wiezie arnunicyą dla floty, na której zbywać zaczynało, gdyż według opowiadania oficerów wystrzelono pod Mogadorem 35,000 kul. Tenże dziennik potwierdza, że baterye znajdujące się na brzegu marokkańskim miotały ogień na wszystkie okręty, które się do brzegu zbliżały. Maurowie myśleli, ze okręty francuzkie obce bandery zatykają, aby się tym sposobem bezpiecznie do bateryi zbliżyć mogły. Ztąd to wytłómaczI Ć sobie można, że auAielski parostatek wojenny »Vesuvius« tak w Mogadorze jak w Rabacie wystrzałami armalniemi przywitano i do Rabatu przystąpić nie pozwolono. Dnia 3 1 . wystrzeliła taż baterya w Mogadorze kilka kul także na okręt »Moutezurn.-. Raferya ta była dowaniu nie naruszyli, dla tego, że ani wyspy aui portu sięgnąć sie mogła. Dnia 3. powróciły okręty francuzkie do Kadyxu. Dwa z nich, t. j. »Inflexible« i »Montezuma« wysiał książę do Gibraltaru. Ale komendanci mąją rozkaz nie pozwalać ani oficerom ani ludziom wdawać się z Gibraltarem, a to z przyczyny rozdrażnienia, jakie sprawiła wiadoma owa korrespoudeucya oficerów angielskich. Marszałek Biigeaud przybył d. 5. do Algieru, gdzie go wszyscy mieszkańcy z największym tryumfem przyjęli. Na placu królewskim wzuiesiouo ostatniej nocy czemprędzej łuk tryumfalny, po którego stronie wystawiono zuaki zwycięztwa znad Isly. Różne władze, urzędnicy, oficerowie garnizonu i milicyi, członkowie duchowieństwa, naj znakomitsi kupcy towarzyszyli marszałkowi od miejsca wylądowania aż do mieszkania jego. Po południu oddali mu swój hołd konsulowie różnych narodów. Strata Marokknńczyków nad Isly wynosiła według najnowszych wiadomości z Algieru około 900 ludzi, pomiędzy którymi 100 Negrów; ci pozostali na placu bitwy, a innych pochowali mieszkańcy Uszdy. W szpytalu w Oranie jest teraz 1200 chorych, a w szpytalach algierskich około 2000. Ledwo w Marokko i na Otahejti przeszkoda »serdecznego porozumienia« między Prancyą i Anglią usunięta, a już nowe w Syryi i Egipcie grożą trudności. Jeżeli się potwierdzi, że usiłowania Prancy i na korzyść chrześciańskiej ludności Libanu o opór Anglii rozbiły się, tedy w tćm dostateczna jest przyczyna do nowych zawikłań, i jeżeli prawda, że wicekról Egiptu Anglików zrobił panami międzymorza S u e z, tedy przypuścić można, że w gazetach przynajmniej o zakłóceniu spokojności prawić zaczną. 5M dnia 17. Września. - - Przygotowania do podróży Króla do Anglii ostatecznie już teraz urządzone. N Pan dnia 7. albo 9. wieczorem podczas przylewu z Trepport odpłynie, aby nazajutrz przed południem w Southampton wylądować i tegoż dnia wieczorem być na obiedzie na zamku Windsor. Książę Monlpensier, przez Królową Wiktoryą wyraźnie zaproszony, i ministrowie Guizot i Mackau, Generalny Intendent, Hr. Montalivef, Król, Sekretarz prywatny, Baron Pain, trzej generałowie i czterech adjutantow Królowi towarzyszyć będą. Pobyt Ludwika Pilipa w Anglii nie długo trwać będzie; ua całą podróż przeznaczono tylko 7 dni a do Londynu Król wcale się nie uda. Odwiedziny te mają tylkomieć cechę prywatnych odwiedzin, a tak tez tylko osoby do dworu należące na zamek Windsor zaproszone zostaną. - I) z i e n n i K S P o rów oświadcza dzisiaj w obszernym artykule, że w niby-to zawarty traktat mający Anglii szczegulne jakieś korzyści w Egipcie zabezpieczyć, wcale nie wierzy. - (Artykuł ten co do ogólnej treści jutro podamy.) - W skutek wiadomości o zawarciu pokoju między Prancyą i Marokiem zajmują się teraz w minisieryach wojny i marynarki sprawdzaniem rachunków o kosztach wyprawy Marokańskiej, wynoszących już przeszło 20 milionów. Prancuski konsul w Kadyxie z swej strony trudni się uregulowaniem czynionych tam okrętom francuskim nadzwyczajnych dostaw żywnOSCI, węgli i f. p. Jeszcze wczoraj rano telegrafem do Rochefort, Cherbourg, Lorienf, Toulon i Brest rozkazy rządowe wyprawiono, aby dotychczasowych uzbrajań natychmiast zaprzestano; równocześnie pocztą piśmienne instrukrye do prefektów morskich odeszły, aby wszelkie poczynili przygotowania do przyjęcia wracających z wyprawy okrętów. Tylko uzbrojeuie dwu ch brygów i jednej korwety uzupełnią, mających stanowić stacyę nad brzegami Mryki pod rozkazami kapitana okrętowego Hernoux. O sposobie, w jaki wynagrodzenie pieniężne Panu Prilchardowi ma być wypłacone, dowiadujemy się, co następuje: Ministeryum miało początkowo zamiar zażądania na przyszłem posiedzeniu potrzebnych na to kredytów od Izby, wszakże, aby niewywoływać obrad nad takowem pytaniem, zaniechano tej myśli i chwycono się zręcznego wybiegu, t. j. potrzebne pieniądze wezmą z ogólnych kredytów dla francuskich osad ua Oceanii. Anglia. z Londynu, dnia 14. Września. Torysowie powstają mocno na wyrok Izby Lordów, przez który O'Connell tak niespodzianie wolność odzyskał. Mówią oni, iż stosownie do zaprowadzonego zwyczaju, wszyscy obecni Lordowie powinni byli mieć prawo głosowania, i zarazem zarzucają rządowi, że sprawę tę oddał tak całkiem w ręce Law-Lordów, kiedy było wiadomem, iż większość onychże była za appellacyą. Jest wszakże rzeczą pewną, iż rząd postępował Z przynależną dyskrecyą, oddając odpowiedzialność za wyrok Law- Lordom. Gdyby cała Izba glosowała była, apellacya byłaby naturalnie odrzuconą; ale Izba wyższa byłaby się wystawiła na zarzuty, iż się starała wstrzymać bieg sprawiedliwości ze względów tak wielką, iżby się była mogła wystawiać na surową naganę opinii publicznej. Ze jednak skarga celu swego chybiła, i agitator uwolniony został, cóż czynić teraz? Rząd nie spodziewał się bynajmniej takiego wypadku sprawy tej, dla tego nie był bynajmniej przygotowanym na to, jakiej polityki teraz chwycić sic ma; będzie on zapewne miał baczne oko na wzięcie się O'Connella aż do zagajenia parlamentu, nim stanowczy w tym względzie uczyni krok. Toż samo uczyni zapewne według wszelkiego prawdopodobieństwa oppozycya Whigów. Naczelnicy Whigów już o tyle oświadczyli się za sprawą O'Connella, iż ostatnie wzięcie się przeciw niemu najmocniej zganili; i w głównych punktach zgadzają się oni z nim zupełnie pod względem zasad środków zebranych w ogólnćm wyrażeniu "Sprawiedliwość dla Irlandyi.« Ale Liberalni w Anglii nie wiedzą dotąd co dalej począć. Chcą oni wprawdzie ugruntowanym zażaleniom Irlandczyków iść w pomoc, nie nakłaniają się wszakże bynajmniej do planu unii Repealów. O'Connell wie to bardzo dobrze, a wielu nawet powątpiewa, azali on sam szczerym jest Repealistą. Ale rezonuje on tak: W ł aściwie potężna party a w Anglii są Torysowie; oni są reprezentantami panującej opinii ludu angielskiego, nie tylko kościół i trzy części arystokr acj i, ale także większość klass średnich, które składają ciało wyborcze, są Toris, którym dobro ludu irlandzkiego całkiem jest obojętne, i którzy pełno mają przesądów przeciw katoli - cyzmowi. N adaremną więc jest rzeczą, wnioskuje on dniej, żądać od prawodawstwa angielskiego równej sprawiedliwości; Irlandya więc powinna mieć własne swoje odlączne prawodawstwo, a monarcha powinien mieć władzę wykonawczą w całej rozciągłości, tak właśnie, jak rzeczy teraz już stoją. Takim sposobem interesom Irlandyi żadne by nie groziło niebezpieczeństwo, a prawa korony z swe'j strony nic by nie utraciły. Co się tyczy teoryi, nie można nic powiedzieć przeciw unii dwuch kraj ów , które mają osobne swe prawodawstwa pod jedną władzą wykonawczą, i nie zbywa na przykładachprzypominamy tu tylko Szwecyą i Norwegią - - aże by dowieść, iż system taki w praktyce żadnych nie ma trudności. Ale na nieszczęście dla Irlandyi, próbowano tam już planu parlamentu irlandskiego, i ten nie udał się. Parlament, który aż do unii w roku 18 01. exyslował w Dublinie, tak był niewystarczający i zepsuty, iż prawie sam zezwolił na upadek swój, przyznając zarazem, iż nie posiada ani tej moralnej siły ani też tego pojmowania rzeczy, które są konieczne do korzystnego wykonywania władzy prawodawczej . Jest to faktura, którego O'Connell zaprzeczyć nie może, i ono stanowi w rzeczy samej najglówniejszą trudność, którą mu trzeba przezwyciężyć w wywodach jego nieprzyjaciół. Z drugiej strouy i ministrowie Królowej z niemalemi walczyć muszą trudnościami. N ie mogą oni bynajmniej pozostać między systemem pognębienia, a systemem pojednania, ale muszą raczej w jeduę lub drugą skierować się stronę, nim parlament znów się zgromadzi. Wielu sądzi tu, że rząd się nakłania chwycić się w sprawie tej systemu pojednania w daleko większej rozciągłości, jak to uczynił dotąd. Za porywczo by wszakże było, chodzącym w tym względzie pogłoskom dawać wiarę, kiedy członkowie gabinetu są rozproszeni i czas jeszcze nie nadszedł w którym rząd musi postanowić, jakich ma chwycić się planów na najbliższem posiedzeniu. Wiochy. Z Rzymu, di). 19. Września. Papież mianował monsignore Magni audytorem świętej Roty w Hiszpanii; mianowanie jest tymczasowe, ale z tego wnioskują, że wkrótce nastąpi zupełna zgoda z hiszpańskim kościołem. Wstrzymanie sprzedaży dóbr kościelnych w Hiszpanii zrobiło tu nader dobre wrażenie. Dnia 2. Września wieczorem umarł tu malarz kawaler Vicencio Camuciiii. Pius VI. mianował go wraz z potomstwem baronem rzymskim, zajmował on posadę dyrektora galeryi papiezkićj obrazów i fabryk mozaik, zarazem był dyrektorem akademii neapolitańskiej w Rzymie, członkiem francuzkiego instytutu i wielu innych akademii. Rozmaite wiadomości. P o z n a ń. - Królewska Główna kassa Rejencyjna ułożyła dla informacyi pensyonaryuszów cywilnych i pensyonarek, zrektyfikowany wzór, podług którego kwity na pensye za miesiąc Październik b. r., i dalej, wystawione i poświadczone być powinny. (Z Tyg. Petr.) - Dzieje Polski przez M i koł aj a P a w l i s z c z e w a. itd. itd. (Ciąg dalszy.) Szkoda, że nie zwrócono uwagi na bardziej zaspokajające spolszczenie oryginału. Często widać wyrażenia nie polskie, nowych wyrazów bardzo wiele, a więcej starych w znaczeniu uie sarzem albo lctuikarzcui. Jedno i drugie nie zastąpi kronikarza; bo latopisarz może być wzięty za tego co la to opisuje; letnikarz zaś za tego co robi letniki, znane w kobiece'j gotowalni. Albo: «Otton włożył koronę swoje na Bolesława;« ten frazes wpolskiem jak i w francuzkim i innych językach, koniecznie wymaga dodania na g ł o w ę . Albo »zapaliła się wojna z Cesarzem« - również nie jest zupełnie polskie i t. d. Zalecano kiedyś w Alheneum epokę nazywać dobą. Autor przyjął tę zamianę, choć nie zdaje się aby na nią z łatwością można było przystać. Bo właściwą cechą do by są jednostajne, jeduomierne spadki czasu, których wymiar zakreślony przez samą naturę. W ogóle doba wyraża jeduodzienuy obrót ziemi, czyli 24 godzin, ponieważ zaś epoka historyczna nie posiada żadnej podobnej cechy, żalem i dobą zastąpioua być nie może. Wreszcie niema potrzeby przestrzegać czystości języka w terminach naukowych! bo lo i niepodobna i częstokroć szkodzi zrozumiałości. Niemniej warto też było zwrócić uwagę na mniej przyjemne a dla zoiłowskich uszu dwuwykładne brzmienie jakie wyraz ten, w niektórych fazach przypadkowania, przybrać może i w rzeczy samej przybiera. (M I., II.) Nie mając zamiaru wchodzić w drobiazgowy rozbiór dziełka, wspoauuemy tylko o tern co stanowi jego oryginalność. Naprzód uderza nas podział historyi polskiej, dla tego że tu widać pierwsze usiłowania wyrobić podział wyższy, rozumowany. Wszyscy historycy o» się Starają; ale żadnemu się nie udaje, bo nigdzie jeszcze historyczne badania nieskończone. Zdaje się jakoby przeszłość zagniewana na naszą gadatliwość drobiazgową, zakryła przed nami nazawsze poważne postaci naszych przodków. Jakby umyślnie czas wiele dobrego robi przeciw naszej woli. Nie możemy skończyć badań historycznych, bobyśtny nie mogli zrozumieć wypadku badania: jeżełibyśmy zaś zrozumieli, lo kto wie czy byśmy zachowali tę błogą zarozumiałość o sobie. Po takim wstępie okazaliśmy zapewne dostatecznie, że nie jesteśmy stronnikami podziałów rozumowanych w historyi, mających za cel nie tylko dzielić ją na pewnej zasadzie, "ale nadto scharakteryzować każdą jej część z podziału. Tu bowiem zawsze zawadza to dwoje; że historyk, nie posiadając wiadomości dostatecznych, dzieli i charakteryzuj bezzasadnie, i że stosując się potem do skreślonego charakteru, stara się go znaleść i tam, gdzie go się najmniej spodziewać należy. U autora znajdujemy dwa podziały: ogólniejszy na periody i szczegółowy na doby. Zasadą pierwszego były autorowi dynastye; ale w takim razie powinno być zdaje się więcej periodów: Piasty, Jagiellony, Królowie różnych domów , Wazowie, Piasty powtórnie, Sasi i t. d. Co zaś do podziału na doby, powiada autor, że wprowadza go rozważając każdy period pod względem rządu i zwracając uwagę na różne zmiany co do granic kraju. Tymczasem w trzeciej dobie, która podług autora, zajmuje przeciąg czasu od 13 O 5 do 1386 r., znajdują się cechy przeciwnie sobie. Ta bowiem doba obejmuje cztery panowania: Łokietka, Kazimierza W., Ludwika i Jadwigi. Dwa ostatnie panowania, podług nawet wykładu autora, mają zupełnie inny charakter od pierwszych. Tu, dziedziczne prawa do tronu zaczynają być wątpliwemu N aród szanując rady Kazimierza, przyjmuje Ludwika na tron, ale obawia się czy w obcej zrodzony i wychowany stronie, dorówna przywiązaniem do Polski dawnym jej panom, z których jeszcze ostatni tyle na nią zleli błogosławieństwa. Skutkiem chęci i obawy wypadło cóś średniego, cóś miernego - umowa. Ta więc epoka skończyć się raczej powinna 1370 r. autor kończy ją 1386 zapewne z tej przyczyny, że podzieliwszy na peryody podług dynastyi, z których pierwsza kończy się z rokiem 1386, chciał i podział na epoki do tego zastosować. Ale w takim razie zasady przyjęte dla jednego i drugiego podziału będą się zobojętniać nawzajem. Treba tu raczej było zastosować zasady prostego myślenia, to jest takie dać zasady podziałom, ażeby miały się do siebie jak pojęcie szczegółowe do ogólnego. CÓŚ podobnego zdarza się i w następnej czwartej dobie, którą autor dla tego tylko zamyka 1492 rokiem, że w nim przypada śmieć Króla; podług zaś charakterystyki skończyć się powiną na 1468 roku. Tę jeszcze dobę nazywa autor dobą ograniczenia samowładztwa. Idzie tu tylko o wyraz samowi a d z t w o; bo chcemy dowieść, że autor, jak się wyze'j wspomniało, używa niekiedy polskich wyrazów w niewłaściwem znaczeniu. Stąd pochodzą albo dwuznaczne wyrażenia albo mniej zrozumiałe. Po polsku wyraz sarnowładztwo jest przydomkiem złej władzy ludzkiej; dobrze więc robi kto złe ogranicza. W ogóle, to zbliżenie dwóch wyrazów ograniczenia samo władztwa albo tylko przeciwnie myśli autora przyjęte być może, albo nic niezuaczy. Wcale co innego ograni wiedzieć. Żeby nas jednakże autor nie obwinił o samowładne odrzucanie znaczenia, w jakiem użył wyrazu samowładztwo, przypomnimy w krótkości pochodzenie pojęcia w tym wyrazie zamkniętego. Dwa greckie wyrazy Movac;yr}c; i Auroxoarcoo w znaczeniu zupełnie się różnią. Pierwszy sięga czasu Archontów Ateńskich, kiedy kilku miało rządzić, a zawsze jeden wybiegał przed innymi, a raczej potrzeba zawsze jednego tylko wyzywała; kiedy nareszcie stało się że w rzeczy samej jeden tylko rządził. Prawdziwe więc znaczenie tego wyrazu jest jedynowładca. Skutkiem wypadków przywiązaneui zostało do tego wyrazu pojęcie większej dzielności lnouarchiczoe'j formy rządu przed iunemi. Drugi wyraz Autokrator używany był przez Greków później daleko i zawsze względnie o ludziach, a bezwzględnie o Bogu, od którego wszystko na świecie pochodzi. Antor zapewna miał tu w pamięci zwyczaj potocznej mowy polskiej w które) nieścisłe się odróżnia sam od j e d e n i użył tego wyrazu na oznaczenie pojęcia M o n a r c h i a; ale znowuż ten sam zwyczaj potoczny na to nie pozwala. Zmiarzając do założenia, zwracamy uwagę autora, że w Polsce w 4tej przyjętej przez niego epoce (1386 -1492) nietylko autokratycznego rządu być nie mogło, ale nawet monarchicznego nie było. Był monarchiczny do roku 1139, t. j. do podziału Polski przez Krzywoustego; dopóki więc wszystkie części z podziału niewróciły pod władzę jednego, niernożna Pol ski nazywać Monarchią, którą być zaczęła co do dzielnic od 1526, a co do Litwy od 1569. r. Dla tego też przy opowiadaniu dziejów Polski od 1139. do 1526. używać należy o panujących nazwania Kroi albo Xiążę, bo to znowu wcale co innego. Skończym jednakże to objaśnienie, a o znaczeniu tytułów panujących w Europie i o znaczeniu rządów odsyłamy autora do Historyi powszechne';, do wykładów Prawa publicznego i t. d. W piątej dobie, od 1492 do 1572, powiada antor, że stan szlachecki na Sejmie nabył stanowczego wpływu na sprawy krojowe. To zdaje się winą tylko wyiażenia: bo w poprzedniej epoce ustaliła się tylko forma Sejmów, uprawnione zastępstwo przez posłów i t. d. Wpływ zaś szlachty na sprawy krajowe jest wszędzie, bo wszędzie szlachta przechowuje j kształci podania swego narodu, wymierza postęp cywilizacyi. Polska też szlachta od początku samego Królom i Xiążętom pomagała w rządach, co sami panujący zaświadczają w tysiącznych do nas doszłych pomnikach piśmiennych. Nawet w podobnych okolicznościach dzisiejsze Bządy zwykły oddawać szlachcie swojej publiczne podziękowanie, za to ją nagradzać, za to kreować - bo wszędzie szlachta ma wpływ na sprawy krajowe. Ma go zaś większy lub mniejszy stosownie do tego jak rząd mniej lub więcej go potrzebuje. Szóstą epokę nazywa autor dobą rozwoju*) nierządu. Z tego pokazuje się, że podług autora jest jakiś filozoficznie absolutny rząd i nierząd, który także ma swoje formy, życie, osobny jakiś kierunek - słowem jest to takie pierwiastek organiczny. Dla tej zaś własności widzi go w życiu narodu w ciągu lat 226. Niezważa autor, że rząd i nierząd są pojęcia względne, stanowią najzupełniejszy dualizm, jak dobry i zły duch; że nie byłoby rządu bez nierządu i nierządu bez rządu. Takie zastosowanie nierządu dowodzi, że autor nietrafnie przetłumaczył sobie grecki wyraz iivaq Aia i że nie starał się wniknąć w prawdziwe znaczenie znanego mu wyrażenia Polska nierządem stoi. Anarchia znaczy, brak Najwyższego urzędnika; kiedy przez śmierć lub abdykacyą miejsce Najwyższego urzędnika zostaje uiezajęlein; jeżeli nieustalony jest naprzód porządek następstwa, zachodzą spory między spółubiegającemi się i stąd powstaje moralne znaczenie, przywiązane do wyrazu anarchia. Taka anarchia była w Polsce tylko podczas napadu Szwedów, za Jana Kazimierza, niezupełnie jednakże, i za Augusta II w całej zupełności. Wyrażenie zaś nie rządem Polska s t o i, jest prosto tylko kalambur. Dowodzą tego wszystkie pomniki literatury XVIIgo wieku; sam nawet Autor wspomina jak silny wpływ miało ocalenie Częstochowy w wojnie ze Szwedami za Jana Kazimierza. Autor nawet zdaje się przypisywać mu więcej jak było w istocie. Co zaś do dwuznacznego wyrażenia przytoczę dwa wiersze Krasickiego z Satyry I I : «Był czas kiedy błąd ślepy nierządem się chlubir r Ten nas nierząd, o bracia, pokonał i zgubił » T. j. ten nierząd którym się chlubił błąd ślepy, który sobie nierząd wystawiał jako filozoficznie absolutny pierwiastek. C Da szy ciąg nastąpi.) *) Jako Nowatorowi w jeżyku, trzeba zwrócić nnagę, ie w językach słowiańskich podobna formacya (z pierw iaslkn) jak rozwój może bjć IIŻJtą tytko do nazwania rzeczy zmysłów j e b; żeby zaś nazwać pojęcie, jak tego wymaga obecne miejsce, trzeba użjć formacji ze słowa - ro z wicie rozwinięcie. (Przyp. Aut.) - Chaldejczykowie i Egipcyanie zaczynali sw ój rok od jesiennego porównania dnia z nocą. Duchowny rok Żydów zaczyna się na wiosnę. 'W swoich świeckich sprawach idą oni za przykładem Egipcian. Dawni Chinczykowie liczyli od pierwszego nowiu w połowie miesiąca Aquarius. Romulus zaczął rok w Marcu, Numa w Styczniu. U Turków i Arabów jest dzień 16. Lipca początkiem roku. Aż do Króla Dżemszida liczyli Persowie podobnie jak Chałdejczykowie i Egipcyanie. Ponieważ jednak przy wstąpieniu tegoż Króla na Iron słońce w zuaku barana stało, przeto rozkazał przenieść początek roku na porę wiosennego porównania dnia z-nocą. Rok Bramanów zaczyna się z nowiem w Kwietniu, Mesykauów w Lutym, z pierwszym zielonym liściem; rok ich zawiera 18 miesięcy, każdy po 20 dni. Abyssyńczykowie liczą swój rok od 26. Sierpnia; Mohamedauie od wstąpienia słońca w znak barana; Wenecyanie, Plorentczykowie i Pizanie od wioseunego porównania dnia z nocą. Za czasów Merowingów zaczynał się rok francuzki z 1. Marca czyli dniem wielkiego zgromadzenia narodu; za Karolingów z pierwszym dniem Bożego Narodzenia, a za Kapełingów z dniem wielkiej nocy. Rok duchowny zaczynał się zawsze od pierwszej niedzieli w adwencie. Dopiero na rozkaz Karola IX. r. 1564., został początek obywatelskiego roku na dzień 1. Styczuia naznaczony. Gdy w r. 1582. na miejsce kalendarza juljańskiego zaprowadzono nowy kalendarz gregorjański, przyjęli protestanci holenderscy i niemieccy ten tak nazwany styl nowy w r. 1700., a Anglicy w r. 1752. D o s t r z e że nia a s tro no mij ne. - Pan Arago, który został mianowany sprawozdawcą kommissyi izby deputowanych, mającej roztrzą sać żądanie kredytu 376,000 zł. pol. dla Pary skiego obserwatoryum, korzystał z tej okoliczności, aby panom deputowanym udzielić w snem sprawozdaniu niektórych rezultatów astronomijnych badań, jako np. iż za pomocą nowych teleskopów wyrachowano odległość gwiazdy 6 1 . w konstellacyi łabędzia. Ta gwiazda jest tak wielce oddaloną, iż jej światło 10 lat padać musi nim się na ziemię dostanie, i że, gdyby nagle zniknęła, namby się jeszcze przez dziesięć lat zdawało, iż ją widzim na niebie. Światło lej gwiazdy ubiega 77, O O 5 mil drogi w kazde 'j sekundzie. Poczem opowiada P. Arago o gwiazdach podwójnych, o wadze ciał niebieskich, mianowicie iż słońce 355,000 razy cięższe jest od uaszej ziemi, o formowaniu się gwiazd zmglistych plam, o powietrzni planety Wenus, o pokazujących się i znikających śnieżnych plamach Marsa, o pierścieniu Saturna, który 8000 godzin drogi odległy jest od swojej gwiazdy, o wysokich górach księżycowych, z których 22 wyższe są od góry Montblanc, wreszcie o burzach na Jowiszu, gdzie chmury w jednej godzinie 96 mil drogi ulatują i t. p. Tajemnica Pana Warner odkryła. - Pan Jobard w Bruxelli, który wiele się zajmował pirotechują i bronią, ogłosił w jednym dzienniku francuskim tajemnicę, za którą Pan Warner żąda 300,000 funtów szterlingów. Pan J o b a r d swoją daruje rządowi francuskiemu; wszystkie opisy dzienników, mówi on, są przesadzone albo też błędne, co do środków używanych przez kapitana Warner, do wysadzenia w powietrze okrętów. Używa on do tego tylko racy kongreskićj urządzonej jak następuje: Głowa tej racy składa się z ostro kręgu pustego z grubego żelaza, obejmującego kilogram kompozycyi zwanej piorunian merkuryjuszu ful m in a te de Mercure, na której opiera się nabój zwyczajne'j racy; długość jej dwa razy jest większa jak racy wojennej zwyczajnej, rzuca ou swój pocisk za pomocą lufy do kierowania, przez strzelnicę okrętu i równo z poziomem wody, tak że pocisk idąc po wodzie, która utrzymuje część jego ciężaru, wbija się w bok okrętu nieprzyjacielskiego, gdzie pęka, gdy ogień przyjdzie do piorunianu merkuryjuszu (fulminate de mercure) robiąc w okręcie niezmiernie wielki otwór, w skutek czego statek natychmiast tonąć musi. Długość strzału tej racy właściwie wynosi tylko 3 do 4 mil, ale kapitan Warner sądzi, że da się powiększyć strzelając nią z działa. Nie zapewnia przy tern, że w ten sposób trafi do celu od razu, ale że będzie powtarzał strzelanie dopóty, dopóki raca nie trafi. OBWIESZCZENIE. Kaucya urzędowa pensyonowanego exekutora i woźnego Schwarzkopff tu w miejscu, ma być temuż wydana. Wszyscy ci, którzy z dotychczasowych stosunków urzędowych etc. Schwarzkopffa mniemają mieć pretensye do kaucyi tej, wzywają się, swe pretensye do akt podać, lub też w termInIe dnia 31. Grudnia 1844. przed południem o godzinie litej przed Ur. Radzcą Styrie wyznaczonym, likwidować i rzetelność takowych wy kazać, inaczej bowiem swe pretensye do kaucyi rzeczonej utracą, i tylko do osoby Schwarzkopffa odesłani będą. Szreni, dnia 26 Sierpnia 1844. Król. Sąd Ziemsko - miejski. Z pierwszym dniem Października r. b. wynoszę się z dotychczasowego lokalu mego, prze« nosząc handel mój do domu należącego dawniej do litografa Pana Simona na pierwsze piętro, przy rogu Rynku i ulicy Zamkowej. Nie mogąc się atoli w nim zaraz urządzić, postanowiłem w pierwszej porze przyszłego ćwierć rocza handel mój prowadzić w s k l e p i e p a r t e r z e W r y n k u l i r. Ś O . obok kamienicy, w którym go dotąd miałem. Szanownych korrespondentów i przyjaciół moich zawiadamiam zarazem, iź w ciągu jarmarku walnego w Lipsku mieszkam, jak dotąd na II r y l o w - S k i e ID ! ¥ r, 1 9 .. p i e r w s z e p i ę t r o; w Frankforcie n. O. zaś, o d przyszłego jarmarku, w dawniejszym lokalu moim S c l i ID a l c g a s s e Hrr. ! ., p i e r w s z e p i ę t r o . Poznań w miesiącu "Wrześniu 1844. Arno Id Witkowski, obecnie przy Rynku Nr. 79. Nauka tańców. Podpisany ma zaszczyt donieść niniejszćm najuniźeniej, iź nauka tańców u niego rozpocznie się z dniem 1. Października r. b. S i m o n, nauczyciel tańców. Nauczycielowi domowemu, umiejącemu przysposobić dzieci do Gimnazyum w obu językach krajowych i udzielać nauki gruntownej na fortepianie, wskaże miejsce Expedycya tej gazetyw kształcie skrzydła ma do sprzedania C. Ecke, budowca instrumentów, przy placu Wilhelmowskim pod liczbą 1. Na ulicy Wodnej pod Nr. 2. na dmgie'm piętrze jest do sprzedania fortepian w formie skrzydła, z 6 oktawami, z drzewa jaworowego, za cenę Tal. 35. We czwartek dnia 26. Września w razie niepogody W sobotę dnia 28. Września WŁO S lA SOC LETNIA, Hal Cha11112etre et Bat en 7Saton, w maskach lub bez masek całkiem podług upodobania. Początek o dodzinie 7mej. Biletów, - półtuzinami za 1 T al. 15 sgr., dostanie u cukiernika P a n a F r e u n d t, tudzież w moje'm mieszkaniu, - a na wieczór przy kasie po 10 sbgr. Zaprasza uprzejmie. B o m b a g e n . Bliższe szczegóły afisze rozniosą. Pomieszkanie do wynajęcia. Na placu Nowego miasta pod Nr. 1. (Num. hipo1. W 9 .) jest od 1. Października r. b. do wynajęcia na pielWsze'm piętrze mieszkanie, obejmujące 6 pokoi z piecami ogrzewającemi, przedpokój, kuchnią i gabinet, wraz z stajnią, wozownią, piwnicą i górą. Bliższej wiadomości udzieli Bioro administracyjne przy placu Sapieźyriskim pod liczbą 2. Wielkie i 2 małe pomieszkania są do wynajęcia od 1. Października r. b. przy Wrocławskiej ulicy pod Nr. 12. Na Królewskiej ulicy pod Nr. 17. są duże i małe mieszkania, również duży ogród z mleczarnią, od Sgo Michała do wynajęcia. Kurs gieMy Berlińskiej. Dnia 2l. Września 1844. Obligi długu skarbowego . . Obligi PIcmiów handlu uiorsk. Obligi Marchii Elekt, i N owej Obligi miasta Berlina . . . . « » Gdańska wT. . Listy zastawne Pruss. Zachód. · · W. X.Poznansk · » dito » »Pruss. Wschód · »Pomorskie. . . March. Elek.iN · » Szląskie. . . . Frydrychsdory. . . . . . . . . Inne monety złote po 5 tal, . Disconto. . . . . . . . . . . . . Akcie Drogi żel. BerI. --Poczdamskiej Obligi upierw. Berl.- Poczdams. Drogi żel. Magc!. - Lipskiej . . Obligi upierw. Magd.- Lipskie . Drogi żel. Berl.-i\nhaltskiej . Obligi upierw. Berl.-Anhaltski Drogi żel. Dyssel. Elberfeld. Obligi upierw. Dyssel. - Elb c rf. Drogi żel. ReńskIej . . . . . Obligi upierw. Renskie .... Drogi od rządu garantowane. Drogi żel. Berlinsko- Frankforf Obligi upierw. BerI. - Frankfort. » żel. Górno- Szląskićj . . dito Lit. B.. » · · Berl.-Szcz. Lit. A. i B, « » Magdeh. - Halbers1. Dr. żel. Wrocl.-Szwidn.-Freib. Obligi upierw. Wroc, Szw.-Fr Dr. żel. BoiiD- Kolońskiej . . . Ceny targane w mieście POZNANIU. Pszenicy szefel Zyta at. Jęczmienia dt Owsa dt Tatarki d t Grochu . dt Ziemiaków dt . · Siana cetnar Słomy kopa Masła g arnl e c Sto- Na pr. kurant. pa papIe- g9 to - prC ramI. wlzną 1 100** t f i -a MOJ 48 h MOJ 4" 104* b.\\l l M lOOf 3ń 1001 lU, MOJ 131 UJ, 4 4 4 5 4 5 4 : 4lm 103* 98 79* 97l 98 102* 115* 109* 120 112 102* 4 4 4 100Ą 89* 99* MIl 13* HI 4 103* 150* 89 78* 114* 108* Dnia 23. Września 1844. r. od do Tal. ięr.feii.ITłl. sgr. Un l l i i - l 12 6 - 29 - l l - 2 O - - 21 1 6 - - 1(6 6 l -l - l l 29j- l - 81- - 8 - 221- - 23 4 121 6 4 15 110J- 111