OD REDAKCJI Przyzwyczailiśmy się czytać w "Kronice Miasta Poznania" o ludziach tego miasta - tych z minionych wieków i niedawnej przeszłości, o zabytkach sztuki i architekturze, o kościołach, klasztorach i duchowieństwie, o szkołach i uczelniach, profesorach i nauczycielach, o towarzystwach, bractwach, cechach, teatrach, mostach i bankach. Cenione są przez wielu czytelników tomy "dzielnicowe", pozwalające lepiej poznać przeszłość najbliższej okolicy, naszych małych poznańskich ojczyzn wchodzących dziś w skład wielkiego Poznania. Wydawać by się mogło, że przedstawiamy w tomach "Kroniki" wszystko, co nas otacza, ukazujemy i dokumentujemy wszelkie zachodzące zmiany. Nic bardziej błędnego. Od lat byliśmy ślepi. Nie dostrzegaliśmy setek, tysięcy, a nawet milionów mieszkańców Poznania i wielorakich światów, w których Ż)ją - nie dostrzegaliśmyotaczającej nas przyrody. Ten numer "Kroniki Miasta Poznania" jest właśnie próbą przyjrzenia się miejskiej przyrodzie. Ale jej poznanie wymaga na wstępie powtórki wiadomości przekazanych nam przed laty w szkołach, nie tylko repetycji, ale i poszerzenia wiadomości o glonach, porostach, roślinach naczyniowych (czyli kwiatach, paprociach, krzewach i drzewach), dalej grzybach, mięczakach, rybach, ptakach i lepiej nieco znanych ssakach. Z zawstydzeniem musimy stwierdzić, że nasza szkolna i wycieczkowa wiedza jest nikła. Mylą się nam rodziny, rzędy, rodzaje i królestwa, na łąkach nie rozpoznajemy większości poznańskich ziół, traw, motyli czy chrząszczy. Nawet z ptakami mamy wielkie trudności, a bogactwa świata pająków czy ważek poznańskich nawet sobie nie wyobrażamy. Poznańscy przyrodnicy prowadzą nas przez ten świat nierozpoznany, wskazują na rzeczy pospolite i rzadkie, na unikaty w skali kraju czy Wielkopolski. To bogactwo przyrody dziwi nas i niekiedy oszałamia. Bo choć nie umiemy jeszcze uchwycić wszystkich przemian zachodzących w naturze na przestrzeni wieków, okazuje się, że poznańscy naukowcy dokonali ogromnego dzieła rejestracji miejskiej przyrody. W ich specjalistycznych wydawnictwach - od uczonych publikacji Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk opisujących i analizujących przyrodę Poznania od bez mala 150 lat, po nowe, zgrabne tomiki poznańskiej "Salamandry" - znaleźć można nieoczekiwane bogactwo informacji o zielonym Poznaniu. Od redakcji Odkrywamy w nich również nieznane nam bogactwo nazw przyrody. Obok nas żyły wabnica kielichowata, brodaczka kępkowa, odnożyca jesionowa, misecznica grabowa, czyli porosty, które zanikły w ostatnich dziesięcioleciach. Husarz wędrowny i lecicha południowa to ważki czasami dolatujące do Poznania znad Mo, rza Sródziemnego czy nawet z Afryki. Inne ważki, żagnica południowa z Radojewa, zalotka spłaszczona z torfowisk nad Bogdanką i żagnica zielona z Hub Moraskich to rzadkości w skali kraju. Błyszczotka połyskliwa, przewrotka szklista, szklarka żeberkowa i szklarka zwodnicza to nazwy jednych z wielu poznańskich mięczaków. Zbieramy w lasach borowiki, podgrzybki, kurki, maślaki, ale czy znamy twardnice bulwiaste, szyszkówki tęporozwierkowe, żołdaki siarkowe czy żagiew łuskowatą? Albo czy wiemy, gdzie w Poznaniu można znaleźć legendarne wśród smakoszy smardze stożkowate czy wyniosłe? Pomysłowość przyrodników w nazywaniu jest zaskakująca i choć oparta na naukowej obserwacji i rozpoznaniu cech charakterystycznych, okazuje się bardzo inspirująca i udowadnia giętkość polskiej mowy. Przygotowanie tego nietypowego tomu, który jest naszym specjalnym wkładem w uroczystości jubileuszu 750-lecia lokacji Poznania, odbyło się inaczej niż zwykle. To nieoceniona pomoc kilkorga poznańskich przyrodników, z drem Andrzejem Kepelem, prezesem Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra", i prof. Bogdanem Jackowiakiem, przewodniczącym Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, na czele, umożliwiła nam wnikliwe opracowanie koncepcji tomu i znalezienie autorów, głównie pracowników poznańskich uczelni wyższych i Towarzystwa "Salamandra". Ponieważ nie ma w kolegium "Kroniki Miasta Poznania" osób kompetentnych w tym zakresie, z pomocą przyszli profesorowie Zdzisław Bogucki z Instytutu Biologii Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku i Wiesław Fałtynowicz z Instytutu Biologii Roślin Uniwersytetu Wrocławskiego, wnikliwie recenzując wszystkie opublikowane w tym tomie teksty. Andrzej Kepel i pracownicy PTOP "Salamandra" pomogli w zgromadzeniu i opracowaniu materiału ilustracyjnego. My nadaliśmy poszczególnym artykułom tytuły i zredagowaliśmy całość. Za końcowy wynik oczywiście my jesteśmy odpowiedzialni. [Red.]