POMOC Z WARSZAWY Z Barbarą Łaniewską, wieloletnim dyrektorem ds. promocji Polskiej Izby Handlu Zagranicznego odpowiedzialnym za sprawy MTP, rozmawia LIDIA NEUMAN-GIŃSKA - Pani Barbaro, była pani wieloletnim pracownikiem PIHZ. Przez cały okres swojej pracy zawodowej współpracowała pani z Międzynarodowymi Targami Poznańskimi, również w czasie pobytu na placówce w Kolonii. Jakie były pani pierwsze kroki na Targach Poznańskich? - Niezwykle dla mnie znaczące. Na Targach byłam po raz pierwszy w ekipie PIHZjako młody pracownik Izby, świeżo po studiach, w czerwcu 1956 roku. Z tego pobytu wyniosłam dwa bardzo istotne, chociaż obiektywnie nierównoważne doświadczenia życiowe: pierwsze kontakty z zagranicą (wschodnią i zachodnią), która dotychczas nie była aż tak licznie reprezentowana na MTP oraz przeżycie pierwszego dnia pamiętnych wydarzeń poznańskich. Z ich implikacji politycznych nie w pełni wówczas zdawałam sobie sprawę, zwłaszcza, że już wieczorem wraz z większością ekipy zostałam odesłana do Warszawy. - Pani, rodowita warszawianka, często podkreśla, że czuje się bardzo związana z Poznaniem i z Wielkopolską. Z czego to wynika? - W połowie lat 60-tych otrzymałam samodzielne zadanie organizowania wojewódzkich oddziałów PIHZ. Jednym z pierwszych był naturalnie oddział Izby w Poznaniu, zajmujący się promocją eksportu całego ówczesnego województwa. Dzięki współpracy z oddziałem i obecności na imprezach targowych mogłam - jak sądzę dość dobrze - poznać sprawy miasta i regionu, zwłaszcza w aspekcie szczególnej roli Poznania jako siedziby targów międzynarodowych. Nawiązałam przyjaźnie z ludźmi z różnych środowisk, co bardzo sobie do dziś cenię. Dlatego, gdy w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych powierzono mi w PIHZ sprawy promocji gospodarczej za granicą (głównie wystawiennictwo), a po pewnym czasie dodatkowo opiekę nad MTP, czułam się do tego zadania przygotowana i podjęłam je z radością. Lidia Neuman-Gińska - Powierzono pani opiekę nad MTP? Czy w sytuacji gdy Targi podlegały PIHZ, nie był to raczej nadzór ze wszystkimi jego konsekwencjami? - Można by to i tak nazwać, ale z całą pewnością mogę powiedzieć, że nigdy nie ustawiałam się w takiej pozyq'i i praca w Poznaniu przebiegała bez żadnych konfliktów. Natomiast zyskałam sobie w PIHZ i wśród zainteresowanych w Warszawie opinię reprezentanta interesów MTP, co w rozumieniu wielu miało wydźwięk pejoratywny. Jednym ze źródeł utrzymania PIHZ były zyski z Targów Poznańskich. Byłam przeciwna uszczuplaniu zysków MTP, uważając, że powinny one być przeznaczane na poprawę infrastruktury Targów i ich rozwój. Uważałam także, wbrew wielu opiniom środowiska handlu zagranicznego, że budowa - na przykład w Warszawie - drugich targów tej skali z funduszów centralnych, przy mających już wieloletnią tradycję i ugruntowaną pozycję MTP, nie jest celowa. Prawie w końcówce mojej współpracy z MTP miałam satysfakcję, iż mogłam się przyczynić do uzyskania przez targi obecnego statusu. Późną wiosną 1989 roku ostatni rząd PRL przedkładał Sejmowi projekt rozwiązania spraw samorządu gospodarczego, w tym statusu PIHZ i MTP. Targom groziło niekorzystne usytuowanie w projektowanych strukturach zarządzania gospodarką. Miałam okazję - w zastępstwie nieobecnego szefa PIHZ - ustosunkowania się do tych projektów na połączonym posiedzeniu trzech komisji sejmowych, a także pośredniego spowodowania skutecznego wystąpienia lobby poznańskiego na korzyść MTP na tym posiedzeniu. Na szczęście udało się. Ryc. 1. W połowie lat 60. Barbara Łaniewska współpracowała przy realizacji programu promocji polskiego eksportu, biorąc udział w MTP Ryc. 2. Barbara Łaniewska zwiedza ekspozycję zabawek (lata 60.) - Czy bywa pani nadal na Targach i jak je pani obecnie ocenia? - Tak, bywałam często do końca ubiegłego roku i mam nadzieję nadal je odwiedzać. Cieszę się, gdy widzę nowe inwestycje, jak na przykład nowoczesny, wielofunkcyjny pawilon 23 i w niezwykłym tempie budowany pawilon 25, którego otwarcie ma nastąpić w dniu jubileuszu. Niewątpliwie jest to zasługą dobrego gospodarza Targów, jakim jest prezes Zarządu Stanisław Laskowski. Podziwiam i szanuję Zarząd oraz całą załogę za zaangażowanie i wysiłek, jaki wkładają w realizację tak bogatego programu imprez (prawie 30 rocznie - jest to może już zbyt dużo, choć przecież o to staraliśmy się przed wielu laty). Śledząc opinię środowisk profesjonalnych za granicą i konkurencję, stwierdzam rosnącą pozycję MTP na międzynarodowym rynku wystawienniczym - we wszystkich aspektach, w tym techniczno-organizacyjnym. Jestem z tego dumna i życzę Targom: oby tak dalej przez następne jubileusze!