MIŁOŚĆ NA SPRZEDAŻ - O PROSTYTUCJI W POZNANIU LAT OSTATNICH PAULINA SUSZKA W powojennej Polsce prostytucja w zasadzie nie była przestępstwem - pod tym względem obowiązywała w kraju, podobnie jak w większości państw europejskich, abolicja. Do dziś Kodeks Karny przewiduje sankcje jedynie za kuplerstwo - umożliwianie czy ułatwianie nierządu dla korzyści materialnych, stręczycielstwo - nakłanianie do nierządu, bądź za sutenerstwo - czerpanie korzyści materialnych z cudzego nierządu. Stąd brak jest pełnych i wiarygodnych danych, które mówiłyby o skali prostytucji w kraju, a tym samym w Poznaniu. Policyjne, a dawniej milicyjne, kartoteki obejmują głównie prostytutki odnotowane z powodu popełnienia przez nie lub na nich różnego rodzaju przestępstw. Wyjątek stanowiły lata bezpośrednio po wojnie. W drugiej połowie lat 40., wraz z odbudową kraju liczba prostytutek rosła szybko. Związane było to z początkowym rozwojem sektora prywatnego, trudnościami ekonomicznymi dużej części społeczeństwa i migracjami wewnątrz kraju. Szczególnie podatnym terenem były miasta portowe - marynarze to grupa atrakcyjnych klientów, dysponujących dużymi, jak na ówczesne warunki, pieniędzmi i atrakcyjnymi towarami, trudnymi wówczas do zdobycia. Od 1945 do 1952 roku prowadzono rejestrację sanitarną prostytutek. Przy czym do 1949 roku zajmowały się tym istniejące przy Radach Narodowych komitety doradcze do walki z prostytucją, których głównym zadaniem było kierowanie prostytutek do pracy. Później ich rolę przejęły utworzone w ramach MO specjalne sekcje do walki z nierządem. Te wyspecjalizowane komórki zakończyły pracę w 1952 roku gdy uznano, za wskazaniami nauk socjologów radzieckich, że prostytucja jako przeżytek kapitalizmu, umrze śmiercią naturalną. Przełomem stał się rok odwilży - 1956. Po latach przerwy do Polski zaczęli przyjeżdżać cudzoziemcy, zaczęły też powstawać lokale gastronomiczne z nocną działalnością rozrywkową. Wszystko to sprzyjało ponownemu rozwojowi prostytucji, a przede wszystkim zmianie jej charakteru. Zaczęła kurczyć się liczba prostytutek typu "dworcowego", na rzecz tych pracujących w lokalach nocnych, a później w hotelach. Boom następuje jednak w latach 70., gdy ruszają w kraju wielkie budowy - włocławskie "Azoty", "Puławy", płocka "Petrochemia". Wzrasta prostytucja w miastach, prostytutki przeżywają okres prosperity - wiele z nich kupuje wówczas samochody, mieszkania, zakłada konta dewizowe. Kolejny przełom nastąpił trzy lata temu. Zmiana ustroju zaowocowała m.in. powstawaniem licznych agencji towarzyskich i salonów masażu. Szczególnie intensywny wzrost liczby prostytutek - wg szacunków policji - odnotowano w ubiegłym, 1992 roku. Prostytutki pozostają w zasięgu zainteresowania milicji i policji głównie z uwagi na ich powiązanie ze światem przestępczym. Poznań zajmuje na mapie Polski miejsce szczególne. Usytuowany na skrzyżowaniu szlaków północ-południe i wschód-zachód jest istotnym punktem tranzytowym o wzmożonym ruchu turystycznym. Specjalną rolę odgrywają tu także Międzynarodowe Targi Poznańskie, ściągające gości z całego świata. Szacuje się, że rocznie odwiedza Poznań z tego tylko tytułu pół miliona osób. Jest drugim, po Warszawie, miastem co do ilości hoteli. Na terenie miasta obecnie zlokalizowanych jest ponad 80 restauracji, 60 kawiarni, 40 barów kawowych. W ostatnich latach przybyło - obok istniejących dotąd w hotelach "Orbisu" - ekskluzywnych lokali w mieście, pojawiły się też kasyna gry. W latach 60. i 70. głównym terenem działania prostytutek były - obok dworca - tereny okalające Stary Rynek, zwłaszcza rejon ulic Wrocławskiej i Szkolnej, ulica Fredry przy restauracji WZ oraz hotele: "Merkury", "Polonez", "Poznań". Pod koniec lata 70. prostytutki pracujące na ulicy przenoszą się - i tak pozostaje do dzisiaj - na Plac Wolności, Plac Cyryla Ratajskiego i Aleje Marcinkowskiego. Do początku lat 90. liczba prostytutek działających w Poznaniu w okresie targów zwiększyła się kilkakrotnie - ściągały tu z całej Polski, licząc na gości "dewizowych". Tendencja ta spadła dopiero obecnie. Decyduje o tym zarówno wyrównanie się kursu dolara do złotówki jak i fakt, że rodzimi klienci, dla których prostytutka pozostaje jeszcze pewną "egzotyką", skłonni są płacić za usługę znacznie więcej. Poza tym goście zachodni są ostrożniejsi obawiając się Al D S . Milicja w latach 60. i 70. ewidencjonowała prostytutki głównie dzięki , współpracy z obsługą hotelową. Owczesne przepisy zabraniały - aż do połowy lat 80. - meldowania w hotelach osób o różnych nazwiskach. Wszelkie tego rodzaju próby były wyłapywane - zazwyczaj "obyczajówka" zatrzymywała prostytutki na rozmowę. Często zatrzymywano również klienta. Jako "smaczną" anegdotę policjanci z Wydziału Operacyjno-Rozpoznawczego KWP w Poznaniu wspominają zdarzenie z lat 70. W jednym z hoteli znaleziono mężczyznę zameldowanego na jedną noc wraz z młodą kobietą. Paulina Suszka Oboje zostali wezwani do stawienia się na komendę, jednak zanim zdążyli przybyć na biurku funkcjonariusza zadzwoni! telefon z żądaniem odstąpienia o rozmowy z tą parą - klientem okazał się być pewien wysoko postawiony oficer L WP . Od zatrzymanych prostytutek żądano przede wszystkim zaświadczeń lekarskich o braku chorób wenerycznych. Do 1975 roku za brak takich zaświadczeń kierowano do kolegium, potem jednak kolegia odmówiły przyjmowania tych spraw, uznając je za sprzeczne z prawem. Do niedawna wiele prostytutek zgłaszało się jednak do milicji z własnej woli przedkładając zaświadczenia, aby mieć swobodę działania. Dopiero w ostatnich latach, gdy otwarcie zaczęto pisać o tym problemie, podkreślając brak podstaw prawnych do tego rodzaju kontroli, prostytutki odmawiają legitymowania się zaświadczeniami o stanie zdrowia. Liczba zarejestrowanych w Poznaniu przez milicję prostytutek utrzymuje się rokrocznie na podobnym poziomie. I tak - w roku 1975 odnotowano ich 387, w 1976 - 379, w 1977 - 349, w 1979 - 373, w 1980 - 403. W latach 80. liczba zewidencjonowanych prostytutek przekracza 400 - waha się od 480 w 1987 roku do 496 w 1991. Aż 65 procent stanowią tu jednak prostytutki zarejestrowane w latach 70. Dane te obejmują prostytutki miejscowe - a więc z miasta i województwa - pomijają te, które sezonowo przybywają do Poznania. W rzeczywistości liczba prostytutek jest o wiele większa - prawo zezwala na ewidencjonowanie tylko tych, które weszły z nim w konflikt. Stąd na podstawie policyjnych danych można mówić jedynie o tendencjach do nasilania się tego procederu lub o przekroju wiekowym prostytutek, nie sposób jednak precyzyjnie określić skali zjawiska. Równie trudno jest określić miejsce zamieszkania prostytutek na terenie Poznania - nieustabilizowany tryb życia, różnorodność nawiązywanych kontaktów i znajomości, ucieczki z domów rodzinnych powodują częste zmiany miejsca zamieszkania i pobytu. Tym niemniej z posiadanych przez policję wyrywkowych danych wynika, że większość z prostytutek zamieszkuje stare dzielnice miasta, z których niedaleko jest do jego centrum: Grunwald - 3 1 % Wilda - 22% Jeżyce - 18% Stare Miasto - 16% Nowe Miasto - 13%. Panuje przekonanie, że czynnikiem decydującym o wejściu młodych dziewcząt na drogę prostytucji jest patologia rodziny - jej rozbicie, konflikty, niski standard życia. Potwierdza się to jednak prawie wyłącznie w stosunku do prostytutek niższej kategorii, które istotnie wywodzą się z tzw. marginesu społecznego i wchodzą w konflikt z prawem. Jednak w przypadku kobiet, które dominują wśród uprawiających w Poznaniu nierząd w modnych lokalach rozrywkowych, a do marginesu nie przynależą, okazuje się, że nie patologia rodziny, alkoholizm i powiązanie ze światem przestępczym decydują o genezie nierządu. Zdecydowana większość prostytutek wywodzi się z przeciętnych rodzin, w większości pełnych. Głównym motywem prostytucji jest tu chęć szybkiego osiągnięcia wysokich zysków i zaspokojenia aspiracji konsumpcyjnych. W przypadku młodych dziewcząt czynnikami sprzyjającymi jest też brak opieki ze strony obojga pracujących rodziców, ogólne rozluźnienie obyczajów oraz brak potępienia dla prostytucji ze strony środowisk rówieśniczych. Znana była w Poznaniu, mimo że nie nagłaśniana przez środki masowego przekazu, historia sprzed dwóch lat. Wyszło wówczas na jaw, że kilkanaście uczennic jednej ze szkół średnich oddaje się nierządowi w położonym naprzeciw szkoły domu noclegowym. Dziewczęta udawały się tam po zakończonych lekcjach wraz z przygodnie napotkanymi, najczęściej będącymi przejazdem w Poznaniu, mężczyznami. Długi czas nie wiedzieli o tym ani rodzice dziewcząt, ani nauczyciele. Choć pikanterii tej sprawie nadawał fakt, że rzecz wydarzyła się w elitarnym liceum prowadzonym przez siostry U rszulanki, to domyślać się można, że we wszystkich pozostałych szkołach dzieje się podobnie. Jak wynika z danych poznańskiej policji ponad 70 procent zewidencjonowanych prostytutek zaczęło uprawiać nierząd przed ukończeniem 23 roku życia, a 25 procent nie przekroczyło wtedy 18 roku życia. Przed 16 rokiem życia zaczęło uprawiać nierząd 3,8 procent poznańskich dziewcząt. Około 87 procent poznańskich prostytutek odnotowanych przez policję było karanych, z czego ponad połowa za tzw. czyny przestępcze, pozostałe za wykroczenia. Ich konflikty z prawem miały różną rangę. 75 procent przestępstw prostytutek to kradzieże - głównie ze szkodą dla klienta - dokonywane zarówno w hotelach, jak i w mieszkaniach bądź prostytutki bądź klienta. Łupem padają zazwyczaj pieniądze, nieraz zegarki czy biżuteria. Ale zdarzyła się także kradzież obuwia. Wśród wykroczeń dominują naruszenia spokoju publicznego (66 procent) i wykroczenia meldunkowe (34 procent). Prawo naruszają najczęściej prostytutki niższej kategorii, działające głównie na Placu Wolności i Alejach Marcinkowskiego. Prostytutki padają także ofiarami przestępstw - najczęściej także kradzieży oraz pobić i gwałtów - tyle, że na ten temat dane są jeszcze bardziej wyrywkowe; policja nie prowadzi rejestru ofiar przestępstw. Z istniejących statystyk wynikałoby, że przypadków takich notuje się ok. 1,2 procent rocznie. Z oceny policji wynika, że w rzeczywistości jest ich znacznie więcej, jednak same prostytutki ich nie zgłaszają wychodząc z założenia, że przy swojej profesji powinny unikać jakichkolwiek kontaktów z policją. Sprawcami przestępstw na prostytutkach są najczęściej ich klienci. Prostytucja w Polsce, a tym samym w Poznaniu, zasadniczo zmienia swój charakter dopiero od trzech lat. Jak już wspomniano wiąże się to z pojawieniem się agencji towarzyskich, a nieco wcześniej salonów masażu. Od tego momentu nierząd zaczyna przybierać bardziej instytucjonalne ramy, maleje liczba prostytutek typu "ulicznego". Na ulicach Poznania pozostają głównie prostytutki starsze wiekiem i mało atrakcyjne, co stwierdzić może osobiście każdy, kto przespaceruje się Placem Wolności w godzinach wieczornych i nocnych. Paulina Suszka Obecnie istnieje w Poznaniu ok. 70 agencji towarzyskich, z czego: Na Grunwaldzie - 11 J eżycach - 15 N owym Mieście - 17 Starym Mieście - 13 Wildzie - 12. Powszechne jest przekonanie, że agencje stanowią zakamuflowane domy publiczne, choć dotąd nie odnotowano sprawo kuplerstwo czy sutenerstwo. Oficjalnie właściciele agencji utrzymują, że zatrudnione u nich kobiety świadczą jedynie usługi towarzyskie i za to pobierają opłaty - to, co dzieje się poza tym, pozostaje prywatną sprawą między kobietą a klientem. Wynajęcie dziewczyny w agencji pod koniec 1992 roku kosztowało od 300 do 500 tys. zł (w zależności od pory dnia czy nocy), z czego właściciel agencji pobiera ok. 50 procent. Policja nie ma możliwości dotarcia do agencji inaczej niż na podstawie informacji samych zainteresowanych kobiet. I tak, jak w kilku miastach Polski (np. we Wrocławiu) zdarzyło się, że pracowniczki agencji "doniosły" na właściciela - głównie dlatego, że zostały przez niego oszukane - tak w Poznaniu dotąd nie było takiego przypadku. Wiosną 1993 roku do prokuratury trafiła natomiast sprawa o sutenerstwo wniesiona przez kilka prostytutek placu Cyryla Ratajskiego. Mężczyzna, którego oskarżyły pobierał od nich opłaty grożąc uszkodzeniem ciała. Jednak prokurator po zatrzymaniu podejrzanego nie zdecydował się na zastosowanie aresztu tymczasowego. Po zwolnieniu mężczyzny prostytutki - prawdopodobnie pod kolejną groźbą - zaczęły wycofywać swoje zeznania i wszystko wskazuje na to, że sprawa zostanie umorzona. Z ustaleń policji wynika również, że w ostatnim czasie właściciele agencji w celu osiągnięcia większych zysków - poprzez minimalizację kosztów własnych - zaczęli zatrudniać prostytutki ze Wspólnoty Niepodległych Państw. Nastąpił swoisty podział ról - Polacy dbają o bezpieczeństwo zatrudnionych dziewcząt, ich wschodni odpowiednicy - o stały dopływ "siły roboczej". O tym, że prostytucja przyjmuje charakter zorganizowany świadczy również niedawna próba zarejestrowania stowarzyszenia właścicieli agencji towarzyskich. Agencje tworzone są często także przez same prostytutki. Nierzadko są to prostytutki niepełnoletnie, uczennice szkół średnich. Z materiałów dotyczących 19-1etniej Karoliny B., wynika, że od ponad dwóch lat jest zatrudniona w agencji (do niedawna działającej nielegalnie ) prowadzonej przez jej rówieśnika i szkolnego kolegę. Pozostałymi pracowniczkami agencji były także jej koleżanki z technikum, świadczące usługi podczas wagarów. Agencje zatrudniają pracowników zazwyczaj na umowę-zlecenie. Z rozeznania KWP w Poznaniu wynika, że znaczny procent traktuje tę pracę jako dodatkowe źródło utrzymania. Wiele kobiet - a są wśród nich nauczycielki, studentki, właścicielki butików - pracuje zaledwie raz lub dwa razy w tygodniu. Inne pracują sezonowo - przez kilka miesięcy, potem robiąc sobie przerwę. Znaczny procent stanowią kobiety posiadające własne, pełne rodzi ny. Przyrost liczby prostytutek w ostatnim okresie policja wiąże z gwałtownym wzrostem bezrobocia i spadkiem stopy życiowej niektórych grup społecznych. Jednym z naczelnych problemów w tej dziedzinie staje się obecnie brak kontroli lekarskiej kobiet uprawiających nierząd. Niektórzy właściciele agencji wymagają, co prawda, kontrolnych badań, procent ten nie jest jednak prawdopodobnie wysoki. Ponadto brak wglądu w faktyczne dochody agencji nie chroni należycie interesów skarbu państwa. Dlatego wielu policjantów jest zdania, że - ponieważ prostytucji nie da się zlikwidować - należy nadać jej oficjalnie instytucjonalne ramy, np. poprzez utworzenie domów publicznych, nad którymi możliwa byłaby pełna kontrola. Obecne ustawodawstwo, przemilczające ten problem, nie ogranicza zjawiska prostytucji, a jedynie tę kontrolę utrudnia. Bardzo dziękuję pracownikom Wydziału Operacyjno-Rozpoznawczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu za udostępnienie niezbędnych materialów i pomoc okazaną przy powstawaniu powyższego tekstu. P. S.